Bilans #kwadraty w październiku:
squadrats (tiles): 325 (+70)
yard (cluster): 200 (+80)
ubersqadrat (square): 13x13 (+4)
Może uda się pojeździć w listopadzie, ale raczej już niewiele.
#rowerowyrownik #rower

Bilans #kwadraty w październiku:
squadrats (tiles): 325 (+70)
yard (cluster): 200 (+80)
ubersqadrat (square): 13x13 (+4)
Może uda się pojeździć w listopadzie, ale raczej już niewiele.
#rowerowyrownik #rower

Zaloguj się aby komentować
1362 + 1 = 1363
Tytuł: Coś się dzieje w naszym domu
Autor: Josh Malerman
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Muza
Format: ebook
Liczba stron: 384
Ocena: 8/10
Horror, w którym narratorką jest dziewczynka mająca 2 mamusie: jedną prawdziwą i drugą, która żyje w szafie, tylko która jest tak na prawdę potworem?
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

@WujekAlien
Tu miała być standardowa długa recenzja ciekawej książki, ale po raz kolejny #hejto (a wcześniej #wykop), przypomniały mi, że cokolwiek robię - nie warto. Skoro wszystko co napiszę dłuższego niż to, co można przeczytać na głos na jednym wdechu, będzie uważane (przez niektórych) za #aislop. Chyba sobie odpuszczę "marnowanie" czasu na pisanie recenzji i będę wrzucał jednozdaniówki.
xDDDD chłop jakiego focha zaliczył
@Hilalum to nie jest foch, to jest zmęczenie materiału, gdy po raz kolejny widzisz zarzut, że:
Ty nie czytasz tych książek, które wrzucasz, bo inni czytają kilka książek rocznie, a nie 200
czytasz na odpierdol, żeby nabić numerki
recenzje pisze Ci AI, bo nie są na 2-3 zdania
jak zgadzasz się z recenzjami z neta, to je ukradłeś i wrzuciłeś jako swoje
recenzje piszesz na przekór innym, którym książka się podobała/niepodobała w przeciwieństwie do Ciebie
książka nie ma prawa Ci się podobać/niepodobać, bo osobie X się niepodobała/podobała
Po którymś kolejnym komentarzu opadają Ci ręcę i zakładasz, że dzielenie się swoją pasją z ludźmi nie ma żadnego sensu. A jednak trochę czasu na to poświęcasz, bo nawet zakładając optymistycznie 20 minut na każdą ze 175 recenzji, daje łącznie blisko 60h, który mógłbym przepierdolić na głupoty, zamiast na pisanie o książkach na Hejto.
@WujekAlien
A jednak trochę czasu na to poświęcasz, bo nawet zakładając optymistycznie 20 minut na każdą ze 175 recenzji, daje łącznie blisko 60h, który mógłbym przepierdolić na głupoty, zamiast na pisanie o książkach na Hejto.
O to to. Mi na co dłuższych to i godzina potrafi zejść. Ale ja to robię też dla siebie, zapisuję w excelu i mam kronikę swoich książkowych przygód, bo przecież nie da się zapamiętać wszystkiego o wszystkich książkach.
@WujekAlien zupełnie nie rozumiem o co bulidupczysz.
To tak jakby się mnie coś spytał czy ostatnie obrazki z kotami ja sam zrobiłem ręcznie w komputerze.
No nie zrobiłem, kazałem ejajowi zrobić.
Ale koty prawdziwe.
Po prostu powiedz do jakiego stopnia się wspierałeś AI, nikt cię tu nie linczuje ziomuś.
Zaloguj się aby komentować
1104 + 1 = 1105
Tytuł: Planetes
Rok produkcji: 2003
Kategoria: Anime / drama / Romans / Sci-Fi / slice of life
Czas trwania: 10h 50min
Ocena: 8/10
Początek był nieco wolny, ale z czasem poznajesz bohaterów w typowy dla anime stylu: każdy dostaje swój odciek pokazujący ich własne perypetie i robi się coraz ciekawiej.
Jest to trochę nietypowe anime bo pomimo, że jest to rok 2075 czy jakoś tak to nie ma kosmitów, ani asteroidów, ani robotów. Serial jest niemal "realistyczny". Skupia się na ekipie ludzi sprzątających orbitę Ziemi ze śmieci z rozwalonych satelitów.
Bardzo mi się spodobało sposób w jaki zostało wszystko narysowane. Pomimo, że to produkcja ma ponad 20 lat, to wygląda bardzo nowocześnie: bardzo wielu bohaterów 2go i 3cio planowych, wiele lokacji.
Wszystko dzieje się w kosmosie, nie ma grawitacji lub jest mniejsza i serial dba, aby było widać różnice. Taki szczegół, który bardzo mi się spodobał.
A najfajniejsze to fakt łączenia wydarzeń i ciągłość historii. Coś się dzieje w pierwszym odcinku i to zdarzenie jest jakoś wspominane w innych odcinkach. Ktoś coś zrobi głupiego to w kilku odcinkach jest do tego wracane. Storyline żyje od początku do końca i było to w pewnym stopniu bardzo odświeżające.
Jest na #Crunchyroll.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #anime #seriale

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
408 123 + 12 + 5 + 4 + 3 + 4 + 3 + 4 + 3 + 4 + 1 + 3 + 4 + 3 + 4 + 3 + 4 + 3 + 4 + 3 + 4 + 3 + 4 + 1 = 408 209
Resztki z października
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
408 042 + 55 = 408 097
Wyczekałem ustanie opadów i poleciałem w teren. Zachciało mi się wypróbować jeden skrót i teraz rower cały upierdolony w błocie
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
37 583,50 + 8,01 + 10,23 = 37 601,74
Dorzucam resztę z piździernika. Najpierw dopadła mnie jesień, potem zmiana czasu, a teraz szwy po wyrywaniu ósemki.
Ale z wymęczonych piątek do pierwszej dychy się udało doczłapać.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin



Osiągnięcie
Ja nie dam rady?! (10 km)
W sumie... (30 km)
dołączone do kolekcji faktów. Hurraaa...
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.


Zaloguj się aby komentować
#heheszki #pasta (?)
Na fali postów o AI jak mnie wkurwiają te wszystkie typy z Linkedina do czego to oni nie używają Agentów:
"A ja to to zacząłem używać AI do srania. Zamontowałem se czujnik czadu w d⁎⁎ie złączony z agentem. Gdy zaczyna piszczeć to agent wysyła mi powiadomienie na telefon i idę się wysrać", "a za mnie to AI gada z dziećmi i nagrałem im agenta, który sprawdza plan lekcji i przypomina im moim głosem co mają schować do plecaka". "A ja, jak byłem zajęty w ostatnim tygodniu graniem w gierkę, to zmodyfikowałem agenta, żeby za mnie poszedł na terapię i zrobił mi podsumowanie Gemini".
Eh...
I pisze jeden z drugim jak dzięki temu oszczędzają czas. Już nie mówię, że każdy z tych postów jest pisany przez AI, bo to przecież Linkedin.
Zaloguj się aby komentować

Dziesiątki tysięcy ludzi wyszły w piątek na ulice ponad 50 włoskich miast. Strajk generalny ogłoszony został przez związki zawodowe USB w proteście przeciwko niskim płacom i złym warunkom pracy oraz zbrojeniom. We włoskich miastach odbyły się manifestacje z udziałem związkowców, pracowników i...
Co to za dziwny defekt na oponie? Skąd takie coś się mogło wziąć? W dotyku jest takie, jak na zdjęciu, dość głębokie wgłębienie. Pozwolę sobie zawołać @Giban
#motoryzacja #opony

Zaloguj się aby komentować
1353 + 1 = 1354
Tytuł: Pamięć światłości
Autor: Robert Jordan, Brandon Sanderson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788383354224
Liczba stron: 1128
Ocena: 7/10
Nareszcie koniec (poniekąd). A wiecie, czego z kolei końca nie było widać? Gównianej korekty. Ale o obu rzeczach później.
Tom wieńczący ten wielki cykl stanowił właściwie jeden długi opis totalnej bitwy, w środku którego można znaleźć niepozorny, liczący sobie 222 strony rozdział zatytułowany "Ostatnia Bitwa". Rozdziały tutaj miały zwykle koło stron 20.
Wszystkie pionki rozstawione, wszyscy (czy na pewno?) gracze są przy planszy, każdy sprzymierzeniec Światłości ma nadrzędny cel - pokonać Cień, wspomóc Randa, wygrać Bitwę - ale pod tym kryją się też swoje własne motywacje na okazję zwycięstwa, bo co komu po nim, jeżeli nie będzie czym rozporządzać? Całe to morze wątków prowadzonych - czasem bardziej, czasem mniej umiejętnie, sensownie czy interesująco - na tysiącach stron powoli i stopniowo znajduje swoje zakończenie - zawsze dramatyczne, przeważnie satysfakcjonujące. Nie przychodzi mi do głowy żadna drugoplanowa postać - dobra czy zła - której nie poświęcono by sensownych choć kilku minut czas ekranowego. Z jednym wyraźnym wyjątkiem - Padan Fain. Chłop pojawiał się dosyć rzadko w tej serii, ale za każdym razem ładnie bruździł, niestety jednak nawet nie "właściwie nic" tylko "po prostu nic" z tego nie wynika, a potencjał wątku niezależnego zła wyglądał całkiem obiecująco.
Trup ściele się gęsto. Nie tylko wśród bezimiennego mięsa obu stron, ale też i znanych postaci. Podobało mi się, że nie wszyscy mieli szansę odejść z hukiem i w chwale, a wręcz przeciwnie. Osoby giną w sytuacjach, w których oczekujemy ich standardowej ucieczki spod opadającego ostrza, a gdy obecny punkt widzenia odwraca wzrok, napotyka puste spojrzenie swoich starych sprzymierzeńców. I te sceny miały moc właśnie przez tą swoją nagłość, bezpośredniość i brak litości.
W moim odczuciu tom ten nużył trochę od pewnego momentu przez to nieustanne tkwienie pośród masakrujących się szeregów, choć chyba takie poniekąd powinny być odczucia czytelnika wobec ostatniej z bitew. Ci dobrzy wpadali w coraz to głębsze i głębsze otchłanie desperacji i nadciągającej porażki, niczym jakieś kręgi piekieł, bo gdy wydawało się, że gorzej już być nie może - niespodzianka - może. Niemniej jednak ostatnie, na oko, 200 stron to już gęsta akcja, zwroty akcji i niesamowicie istotne wydarzenia ze świetnymi scenami. Ciąg wydarzeń na samiutkim końcu był może trochę życzeniowy i opierał się na rozwiązaniach, które chyba w żaden sposób nie zostały wcześniej zakomunikowane, ale jednak przyjemnie to wszystko zamknęły. No i nie mogę powiedzieć, że mimo wszystko nie poczułem po zamknięciu okładki lekkiej melancholii. Mimo wszystko.
Tak jak w 2 tomach były objawienia Rhuidean, tak w tym nastąpiły objawienia Czarnego. Nie były może tak okropne w swojej obrazowości i istotne dla światotwórstwa, jednak niosły swoje znaczenie i pozwoliły Randowi osiągnąć odpowiedni stan umysłu, by wreszcie dopiąć swego.
Obok całego tego wzajemnego siekania się na masową skalę i bohaterowania wyróżniał się wątek Androla, jego grupy i ich zmagań w Czarnej Wieży. Z zainteresowaniem śledziłem starania najsłabszego z Asha'manów i jego niezłomnej persony wobec groźnych spisków i okropieństw wywołujących zwątpienie nawet w najhardszych z serc.
Samo zakończenie (niekoniecznie sposób jego osiągnięcia) po prostu mi się podobało - ani bardzo, ani ledwo. Z jednej strony z chęcią przeczytałbym po kilka stron na temat dalszych losów każdej co istotniejszej postaci, ale z drugiej cel sagi został osiągnięty, a wszystko ponad to to już zbędna gadanina. Zabawne określenie mając na uwadze tę serię. Widziałem wpisy sugerujące, że Jordan miał plany napisania kontynuacji opierającej się na Seanchanach, ale jako że niesamowicie ich nie cierpię - nie żałuję jej braku.
Kilka rzeczy mi się nie podobało. Inwazja pewnej siły wspominanej dosłownie kilka razy nastąpiła totalnie z czapy. Sam absolutnie nie widziałem znaków to zwiastujących, ale podobno były gdzieniegdzie porozrzucane. Można też to uznać za przełamanie oczekiwań, bo zapewne spora część czytelników sądziła, że wreszcie coś się w związku z tą siłą stanie, ale z pewnością nie takiego, a zwłoka jeszcze tę dezorientację pogłębiała.
Jordan sprawnie lawirował wokół tych tematów, nie nazywając niczego po imieniu, ale oczywiście Sanderson wjechał, cały na biało, i poleciał z "każdy, kto choć trochę interesował się tą sprawą, wiedział, że Baldhere wolał mężczyzn niż kobiety". Robert odziałby to wyrażenie w znacznie bardziej niepozorne szaty.
A teraz dział wtop korekty i tłumaczenia. Skandalicznie długi. Przerażająco.
Mierna korekta. Niemałą ilość razy brakowało spójników i innych tego typu wyrazów. Czasami zdanie dalej miało sens, ale brzmiało strasznie głupio albo drętwo. Raz na jakiś czas przy kwestii tej lub tamtej postaci brakowało pauzy dialogowej. Więcej razy niż mam wszystkich palców w losowym słowie znalazła się spacja. Wszystko to wywoływało już u mnie poczucie bezsilności.
Dziwne tłumaczenie. Tytuł rozdziału 27. brzmi po angielsku "Friendly fire". A jak przetłumaczono na nasze? Bratobójczy ogień? Nie, PRZYJACIELSKI. "Chorował już gwałtownie kilka razy w ciągu bitwy" jako opis stanu jednej postaci wobec realiów pola bitwy. Z pewnością nie chodziło o "got sick" jako "bede rzigoł".
Brak konsekwencji. Gdy zobaczyłem Eldera Hamana zamiast Starszego Hamana, to uniosłem brwi. Gdy zobaczyłem Jaina Farstridera zamiast Jaina Długi Krok, to odłożyłem książkę, bo jasny c⁎⁎j mnie wtedy strzelił. Były jeszcze inne kwiatki tego typu np. Spine zamiast Grzbietu Świata, jakiś tam Square zamiast placu i coś z pewnością jeszcze było, ale zapomniałem zapisać. Dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że postacie z jakiegoś powodu nazywają lunetę zwierciadłem, choć w poprzednich tomach zastosowano inną, bardziej sensowną nazwę, nie pamiętam już jaką niestety. Sul'dam i damane nagle zaczęły być określane męskimi zaimkami.
Ten problem był obecny, o ile mnie pamięć nie myli, od samego początku i z pewnością od swojego pierwszego pojawienia się doprowadzał mnie do szału - brak wyraźnego oddzielenia od siebie perspektyw. Dla przykładu najpierw śledzimy Randa schodzącego w dół "piekieł", by zmierzyć się z Czarnym. Napotyka jednego z przeklętych, ten powoli do niego podchodzi, a w następnej linijce widzimy Lana w bitewnym szale. Coś takiego miałoby sens w medium wizualnym, gdzie dwóch facetów zamierza się tłuc, biorą zamach, zbliżenie na złączenie mieczy, potem oddalenie i okazuje się, że śledzimy już zupełnie inny pojedynek.
A na sam koniec coś, co wyszło spod pióra samego autora, więc jest zupełnie osobnym podpunktem. Sądzę, że porównywanie niepodważalności czegoś do następowania po sobie pór roku stanowi niefortunny wybór w tym świecie.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #robertjordan #koloczasu #zyskiska #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
#kolej #pkp
Dziś w cyklu #niecodziennydworzec zapraszam w Beskid Żywiecki do wsi Rajcza. Dworzec na stacji Rajcza został wzniesiony około roku 1884 na zlecenie Zarządu Kolei Austriackich. Do dziś na budynku dworca zachowała się zabytkowa austro-węgierska tablica informacyjna określająca wysokość stacji nad poziomem morza. W Rajczy zatrzymują się codziennie pociągi spółki Koleje Śląskie relacji Katowice-Zwardoń i w weekendy relacji Zwardoń-Gliwice oraz Zwardoń-Częstochowa.
Źródło zdjęcia: Ogólnopolska Baza Kolejowa
Data: 2005
Autor: Arkadiusz Jonderko

Zaloguj się aby komentować
406 982 + 5 + 5 = 406 992
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
37 264,68 + 5,25 = 37 269,93
Nareszcie wczoraj udało się wrócić do biegania po infekcji gardła. Ależ mi się fajnie truchtało.
#sztafeta #bieganie
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
#sztuka #art #malarstwo #obrazy autor: Armen Gasparian | Mask Seller | 2019 | oil on canvas | 61 x 71.1 cm

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna