Czas trwania: 70 odcinków od długości do ok. 50 min do 1h 30 min
Ocena: 8/10
Przygody Poirota były przenoszone na ekran kilkanaście razy, ale żaden aktor wcielający się w rolę małego Belga nie stworzył tak ikonicznej roli jak David Suchet. Co tu dużo gadać, gość urodził się do tej roli.
Drugi plan też świetnie zagrał. Szkoda jedynie, że kapitan Hastings, panna Lemon i inspektor Japp nie pojawiali się w późniejszych przygodach Poirota, a Ariadna Oliver we wcześniejszych
Pod względem technicznym serial bardzo dobrze zrealizowany, TVP i TVN powinny się uczyć, jak się kreci retro kryminały, (a zwłaszcza, że ludzie w dwudziestoleciu międzywojennym nie mieszkali w mieszkaniach mrocznych jak zamek Drakuli). Fabularnie bywało różnie, często za bardzo schematycznie, co wynika z materiału źródłowego - Agatha Christie lubiła mielić pewne schematy postaci i wątków.
Bądź mną, dzieciakiem:
Jakiś serial detektywistyczny gdzie koleś spędza masę czasu na pitoleniu się z wąsami (wąsy były wtedy mega passe bo to nie lata 70-te), ma do tego specjalne nożyczki, dużo siedzi przed lustrem, i Bóg wie co jeszcze.
Mija kilkadziesiąt lat:
Mam mega wypasione wąsy, bawię się w różne woski sroski od jednego norwega, zakręcanie, skręcanie, shit is cash, jestem eleganckim mężczyzną z klasą.
TVP i TVN powinny się uczyć, jak się kreci retro kryminały,
Ale to nie jest wina, "bo polskie". Jeśli chcesz ganić nasze stacje, to wystarczy pokazać za przykład brytyjską "Utopię", bo seria Poirot to inny para kaloszy, projekt na dekady.
Sam serial, to było podejście, że chcemy "zekranizować wszystko". I to miało kryzysy budżetowe na następne odcinki. A to też ewolucja technologii kamer.
Suchet wymiata, bo przed pierwszą ekranizacją przewertował wszystko i stworzył listę ponad 100 cech postaci do aktorstwa metodycznego tejże postaci.
@wielkaberta trochę jest wina tego "bo polskie", nasi reżyserzy serialowi idą na łatwiznę i robią copy paste pomysłów poprzedników niezależnie od budżetu, jakim dysponują. Skąd np. w naszym kinie retro takie zamiłowanie do wnętrz ciemnych jak trumna? W dwudziestoleciu międzywojennym ludzie nie mieszkali w mieszkaniach przypominających lochy. Odpowiedź jest prosta, pojawiło się to w którymś serialu retro i reszta miernot to zaczęła stosować. I tak jest ze wszystkim, klepanie tych samych schematów fabularnych, zatrudnianie w kółko tych samych aktorów do tych samych typów ról itd. A teraz wystarczy sobie porównać współczesne seriale z serialami kręconymi za PRL, tamte też cierpiały na niedostatki budżetu, ale że reżyserzy mieli talent i wizję artystyczną, umieli stworzyć klasyki, które dzisiejsze serialidła zjadają na śniadanie.
nasi reżyserzy serialowi idą na łatwiznę i robią copy paste pomysłów poprzedników niezależnie od budżetu
Ale znowu to nie porównujmy do serii Poirot. Ponad 20-letni projekt ma się nijak do projektu na niecałe 5 lat.
A głównym problemem jest, że obecnie serial ma się zmieścić w pół godziny. PRLowskie śmiało ciągnęło się od 40 minut aż do godziny. Ojciec Mateusz cierpi na tym bardzo, będąc skazanym na ciasną ramówkę, coś co jest absolutnie złe dla detektywistycznego show. Nie rozwiniesz suspensu w takim czasie. Ha tfu.
To intryga w Stawce większej niż Życie czy w 07 zgłoś się jest o wiele ciekawsza, bo masz dużo czasu na zestawienie.
@Telezajaczek Niektóre odcinki ostro średnie, widać cięcia budżetowe na niektórych etapach produkcji, ale zakończenie całego seriali świetne i zawsze mam ciary, jak widzę grę Sucheta w Morderstwie w Orient Express w ostatniej scenie
@sawa12721 myślę, że nierówny poziom odcinków wynika też z nierównego poziomu książek Christie, tak jak wspominałam we wpisie, było kilka schematów fabularnych, których wydawała się być uczepiona i to takie trochę xD się robiło jak był kolejny odcinek, gdzie nagle pojawia się np. zaginiony przed laty rodzic.
“Better to fight daemons as men, than become them”
IX tom cyklu The Horus Heresy: Siege of Terra
Nietrudno się domyślić, że książka podejmuje opowieść bezpośrednio po “The End and the Death: Volume I”. Wojna dociera do punktu, w którym granica pomiędzy światem rzeczywistym, a osnową zaczyna się zacierać. Pojawiają się zatem liczne anomalie w czasoprzestrzeni, a psychika staje się coraz bardziej zawodna. Znacznie trudniej mi się tą część czytało, gdyż wymagała ode mnie więcej skupienia, aby nadążyć za zmianami przenikających się rzeczywistości.
Nie do końca udana pozycja. Dan Abnett skakał z wątku na wątek co kilka stron - czasem rozdziały miały nie 10-30, a dosłownie 4 czy 5 stron. Ponadto odniosłem wrażenie, że niektóre fragmenty miały za zadanie jedynie sztucznie zwiększyć objętość, a kluczowe wydarzenia były celowo odwlekane w czasie. Mimo to, nie zszedł poniżej pewnego poziomu i zapewnił przynajmniej emocjonującą i tragiczną końcówkę.
Erebus to c⁎⁎j.
Krótko, bo nie chciało mi się robić notatek w trakcie czytania. Podsumowując - średniak, ale obowiązkowy. Teraz czas na wielki finał.
Nawet na Koranie masz napisane że Bóg wie o tobie wszystko bo jest ci bliższy niż tętnica na szyi. To są tacy sami muzułmanie jak większość katolików to chrześcijanie. Czyli żadni.
Bardzo mocne 7.5, blisko 8.0, jakby zaokrąglić to jest 8
Historia dzieje się jakoś 20 lat po 8 Pasażer Nostromo i jest to w filmie wspomniane, co mnie, fana numerów, bardzo się spodobało
Film jest bardzo dobry i warty oglądnięcia. Na filmweb ma 6.4 i jest to jakaś pomyłka bo historia jest prowadzona w bardzo podobny sposób to wcześniej wspomnianego 8 pasażera. Jest mrocznie, jest mało ludzi, a na koniec jeszcze mniej.
Technicznie ten film jest rewelacyjny. Wnętrza statków, pomieszczeń, pojazdy, Obcy, gadżety. Wszystko bardzo ładnie zrobione i nie bardzo wiadomo, gdzie kończy się rekwizyt, a gdzie zaczyna CGI.
Świetnie zagrana rola Andiego (David Jonsson), który jest androidem, ale bez spoilerów to ciężko napisać dlaczego tak bardzo mi się on spodobał.
Reszta ekipy zdecydowanie gorzej i to główny powód, dlaczego obniżyłem moją ocenę. Do takich ról preferuję "dojrzałych" z wyglądu aktorów. Trochę oglądało się jakby to była jakaś wersja Gen Z Bo w sumie tyle mają lat. Główna bohaterka (Cailee Spaeny, grała 14 letnią Priscilla w filmie o Priscilla Presley) ma urodę 14 latki i wzrost 12 latki. Aktorzy z tego filmu mięli podczas kręcenia pomiędzy 19, a 25 lat (tylko David Jonsson miał 29 i może dlatego lepiej grał i lepiej pasował do swojej roli). W pierwszym Alien najmłodsza była Sigourney Weaver, która wtedy miała 28 lat. Cała reszta ekipy około 40-50 lat.
To jest chyba jedyna, choć nieco sporawa, wada tego filmu. Tak, czy siak. Warto oglądnąć.
@sireplama mnie trochę też, ale z drugiej strony podobał mi się pomysł "powtórzenia" historii. Zazwyczaj mnie takie coś nudzi i irytuje, ale tutaj jakoś mi to pasuje. Sam nie wiem dlaczego.
@boogie pierwsza połowa świetną, klimat jak w pierwszych obcych z nowej perspektywy w postaci gowniaków-kolonistów. Druga połowa niestety zaczyna pękać, za dużo tu memberberries, a końcówka pomimo akcji mnie znudziła, ale czekam na kontynuację, bo aktor grający Andiego jest świetny
@cyber_biker Chyba Wiech wrzucił kiedyś zdjęcie jakiejś wysokiej estakady co ją w Polsce, budował ale to co napisał pasuje też tutaj "Gdyby podpisać to zdjęcie, że to w Chinach, to by się spora część internetu zesrała jak to Chiny są do przodu a jak to UE zostaje w tyle"
Niziołek Willow wyrusza z misją, aby uratować małą księżniczkę przed złą królową pragnącą jej śmierci. W zadaniu pomagają mu niezwykli sprzymierzeńcy.
Film udowadnia, że krasnoludy jednak znają magię #pdk
Klasyk kina fantasy lat 80. Co prawda po latach człowiek odkrywa tu więcej głupot fabularnych, niż np. w pierwszym Conanie albo Niekończącej się opowieści, ale i tak quality rozrywka dla starszych i młodszych.
Wyjątkowo krótko: zbiór esejów poświęconych historii matematyki, przedstawiających najważniejsze odkrycia w kolejności chronologicznej. Dobrze napisana książka popularnonaukowa, choć bywa trudna.
Studia licencjackie z matematyki [Terence Tao] ukończył w wieku szesnastu lat, doktorat uzyskał w wieku dwudziestu jeden, a w wieku dwudziestu czterech lat został najmłodszym profesorem zwyczajnym matematyki na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Wiem, że pewnie myślisz sobie teraz, że równie dobrze możesz poddać się od razu, ale poczekaj – na końcu rozdziału poznasz cenne rady Tao dotyczące uprawnienia matematyki.
Jeden w wieku 30 lat rozwija matematykę i jest profesorem, a drugi w tym samym wieku wczoraj zacinał się i dwu lub trzykrotnie czytał dany rozdział, by zrozumieć, o co chodzi z danym problemem.
Kategoria: Anime / drama / Romans / Sci-Fi / slice of life
Czas trwania: 10h 50min
Ocena: 8/10
Początek był nieco wolny, ale z czasem poznajesz bohaterów w typowy dla anime stylu: każdy dostaje swój odciek pokazujący ich własne perypetie i robi się coraz ciekawiej.
Jest to trochę nietypowe anime bo pomimo, że jest to rok 2075 czy jakoś tak to nie ma kosmitów, ani asteroidów, ani robotów. Serial jest niemal "realistyczny". Skupia się na ekipie ludzi sprzątających orbitę Ziemi ze śmieci z rozwalonych satelitów.
Bardzo mi się spodobało sposób w jaki zostało wszystko narysowane. Pomimo, że to produkcja ma ponad 20 lat, to wygląda bardzo nowocześnie: bardzo wielu bohaterów 2go i 3cio planowych, wiele lokacji.
Wszystko dzieje się w kosmosie, nie ma grawitacji lub jest mniejsza i serial dba, aby było widać różnice. Taki szczegół, który bardzo mi się spodobał.
A najfajniejsze to fakt łączenia wydarzeń i ciągłość historii. Coś się dzieje w pierwszym odcinku i to zdarzenie jest jakoś wspominane w innych odcinkach. Ktoś coś zrobi głupiego to w kilku odcinkach jest do tego wracane. Storyline żyje od początku do końca i było to w pewnym stopniu bardzo odświeżające.
Pamiętam że miał z parę momentów, ale każdy odcinek (poza końcówką) to osobny epizod który musiał się zamknąć w tych 23 minutach co wychodziło średnio. Miał też kilka naiwnych momentów, a pod koniec zamieniał się w jeszcze bardziej naiwny film akcji. Szkoda.