Z powodu świeżej dostawy warzyw z maminego ogródka powstało takie coś - pieczone warzywa w kaparowym winegrecie. Będzie wyżera. Przepis wzięłam z książki "Obfitość" Ottolengiego.
Wiedzieliście, że na Księżycu jest 800 milionów Hindusów?
Dopóki będziemy hodowali inne żywe istoty na mięso, dopóty będziemy podejrzani sami dla siebie. Zabijanie na mięso to grzech, z którym sobie nie radzimy, (….), może stąd się bierze tyle zła na świecie. Rozumiem, że są takie odmiany człowieka, które muszą jeść mięso, choć jest udowodnione naukowo, że dzisiaj wcale nie musimy tego robić.
Ten reportaż odkładałam bardzo długo, choć już w dniu jego premiery wiedziałam, że chcę po niego sięgnąć.
"Wędrówka tusz" Bartka Sabeli to opowieść o naszej relacji ze zwierzętami hodowlanymi. Każdy większy rozdział poświęcony jest konkretnemu zagadnieniu - kurczakom, krowom, świniom, rybom, koniom, zwierzętom futerkowym i zwierzętom laboratoryjnym.
Dowiadujemy się z niego, jak wygląda hodowla danych zwierząt w warunkach przemysłowych - głównie w naszym kraju, choć autor przedstawia też kontekst ogólnoświatowy. Opowiada o nadużyciach, o znęcaniu się, o jawnym łamaniu prawa i ignorowaniu zaleceń dotyczących dobrostanu zwierząt. Są też pozytywy - osoby, które chcą coś zmienić, lub działania podejmowane przez wrażliwych na dobrostan zwierząt hodowców.
To opowieść w dużej mierze o zbędnym cierpieniu. Każdy rozdział był niezwykle trudny do przeczytania pod względem emocjonalnym, człowiek zaczyna kwestionować wszystkie swoje wybory.
Momentami narracja jest wyraźnie jednostronna, i to jest mój zarzut wobec autora. Rozumiem jednak ideę, która mu przyświecała - chciał zwrócić szerszą uwagę na wszystkie nadużycia, które zaobserwował. Z tego, co zrozumiałam, część tych reportaży ukazała się też w ramach magazynu "Pismo" jako reportaż z ferm i hodowli, toteż ma to tu spore znaczenie.
Z uwagi na tak duży ładunek emocjonalny, tą książką zamykam swój streak reportaży i literatury faktu. W następnym bookmeterze opowiem Wam natomiast o ulubionej książce mojego taty, którą zaczynam czytać.
@Wrzoo a mnie śmieszy święte oburzenie po takich publikacjach. Wysoki poziom życia w Europie nie wziął się tylko z pracy mieszkańców. Było to okupione drenowaniem kolonii, kradzieżami ich dorobku i nieludzkiego traktowania lokalnej ludności. Do dziś niewiele się zmieniło, tylko założyliśmy maskę swietojebliwych. Dalej wykorzystujemy regiony dalekiego wschodu którzy pracują w nieludzkich warunkach tylko po to żeby firmy zachodnie mogły utrzymać ogromne marże. Na świecie nie ma niż za darmo. Za poziom wysokiego życia Europy i ogólnie „świata zachodniego” płacą mieszkańcy Chin, Bangladeszu, Afryki itd. Obejrz sobie film „wierny ogrodnik” (wiem, że tytuł nie brzmi zachęcająco)
Tam jest pokazane ile afryke kosztuje rozwój cywilizacyjny, którzy przynoszą ze sobą biali ludzie.
@Wrzoo panstwo najpierw wymyslilo przemyslową hodowlę, a teraz bohatersko walczy ze stworzonym przez siebie problemem. nic nowego.
a zeby jesc, trzeba zabijać. jak nie zwierzeta, to rosliny. jak komus to przeszkadza to ewidentnie jest z nim cos nie w porzadku i powinien isc na terapie.
@fervi XD beka z tego, jak potrafią się poniżyć Polacy. Chodzą do obrzydliwej, brudnej chlewiony jakby to był ostatni sklep na Ziemii, a tam nawet nie jest najtaniej.
2kostki tofu starte na tarce, do tego kilka łyżek oleju, przyprawa do gyrosa/kebaba, sok z cytryny, łyżka syropu klonowego albo czegoś w tym stylu, skrobia ziemniaczana aby trichę porozklejać. Potem na patelnię.
@senpai ok, każdy sam podejmuje decyzje żywieniowe. Żyjemy w rzeczywistości w której drapieżnik zjada ofiarę. Jeśli ktoś wybiera inną drogę to jego własne osiągnięcie i można to docenić. Ale nikogo nie można zmuszać. Przejście na weganizm z powodu współczucia dla innych istnień jest moim zdaniem szlachetne. Wyśmiewanie weganizmu jest lekko mówiąc, aroganckie.
Możliwość "produkcji" mięsa poza organizmami i koniec chowu przemysłowego oznacza dla świń i kurczaków porażkę ewolucyjną.
Z punktu widzenia ewolucji seba który zalał jakieś karynisko 5x odniósł większy sukces niż dowolny bezdzietny ziomek. No można tak do tego podejść - ale ja chyba już wolę być przegrywem
@Admin_Hejto Twoi przodkowie z Afryki raczej wpieprzali robactwo. U nas się tego nie robi, bo robaki są małe i trzeba się namęczyć, żeby ich nazbierać wystarczajaco dużo, żeby się najeść.
Zresztą, co tu daleko szukać. Za okupacji mnóstwo ludzi wpieprzało bardzo dziwne rzeczy, żeby z głodu nie umrzeć.
Ugułem chułop bezbożnik i w piątki je mięso i chułop strachliwy nie jest, ale wychylać się nie zamierza. Jakieś niemce do chułopa dzwonili. Chuop ma mniej mięsa w przepisach podawać i jakaś Sylwia ma do chułopa zostać oddelegowana i chłopu pogadankę zrobić. Straszyli że chułop robaki za kare jeść przykażą, że wezmą i chułopu morzem pastwisko zaleją, ciekawe skąd tyle cystern wody wezmą?
@jinnoman Miesiąc testowania carnivore, a tłuszcze mi pasują i to bardzo, bo siedzę przemiennie na keto i LCHF od dawna. Za słabo trawię mięcho by tylko nim się żywić, ale nabiał wchodzi mi jak złoto. Potrzebuję również chociaż 50g węgli dziennie by funkcjonować.
Jedyny plus carnivora to dla mnie brak błonnika, bo mi nie służy - no ale na dłuższą metę to może (choć nie musi) być problem.
@Sweet_acc_pr0sa To by mnie wcale nie martwiło. Tylko skąd takie informacje. Wiekszość ludzi będzie mieć problem z nabiałem. To nie jest pokarm przeznaczony dla nas. Poza tym jest różnica między takim przetworzonym ze sklepu, a naturalnym z gospodarstwa, czy jeszcze dodatkowo fermentowanym, który będzie najmniej problematyczy.