Sobota. Dzien wolny. Ósma rano na nogach. 44 piwa zabutelkowane. Kolejne wiadro juz z drozdzami. W miedzyczasie szykowanko na ryby sluchanie blablania rozowegopaska. 12 godzin bez spoczynku. Chyba wychodze z depresji. Nosi mnie. Jeszcze zachaczylem po biedzie rumpy w przecenie. Zaraz opierdole z frytkami. Jade w pelnokrwiste. Rib Eye bym zrobil medium-well. Milego weekendu. Happy New Year!! #gownowpis #piwo
@GtotheG To jest naprawde proste. Zadna czarna magia. Czas najwyzszy napic sie dobrego piwa. Wiaderko z airlockiem. Brewkit. jakis slod. cukier. Nawodnic drozdze. Ciach ciach.. Zacieranie i chmielenie wejdzie z czasem.
@cskparty a składniki wziąłeś ze sklepu czy masz pole jęczmienia i sam wyhodowałeś drożdże? Jak kupiłeś składniki w sklepie jak 99% piwowarów domowych to zapłaciłeś tyle samo podatku co pijący koncernowe sikacze
Kiedyś się w to bawiłem i pamiętam, że wcale taniej nie wychodziło, ale zabawa i satysfakcja super, tylko dużo mycia.
@nieinteresujsie tu najdroższy jest czas i sprzęt, ale jak dużo warzysz to wyjdziesz w końcu na plus. A ważąc coś na poziomie kraftowego piwa to wychodzi taniej. Chyba że robisz coś bardziej skomplikowanego.
Jeszcze powinien czekac dobry miesiac w butelce, ale probka z wiadra tak mi smakowala ze po tygodniu musialem sprobowac. Stout na drozdzach British Ale, chmiel Columbus. Duuzo chmielu. Dowalilem jeszcze glukozy dla pierdolniecia. W ogole nie czuc alko. Teraz mam 40 buteleczek, smacznego, mlaskanego lyczek po lyczku trunku. Na razie jest jakby przechmielone. Ale zostawie pare tygodni to dojdzie. #piwo #piwowarstwo
Wiele dobrych seriali zawieszaja. Wiele gownianych pchaja. Ten mi sie podobal. Padlo przez pandemie, ale po czterech latach pojawil sie sezon drugi. #seriale https://youtu.be/On0RbFjh8tI
Piwo nastawione. Jade po taniosci. Normalnie wale 20 litrow, ale jest inflacja.xd Bedzie dzielo. 2,5kg slodu porterowego, 2kg glukozy. (na bogato powinno byc 5kg slodu i moze kilogram glukozy). Dowalilem do brzeczki 70 gram pellletu Columbus. No i nawodnione 20 gram drozdzy WLP005. Na 3 dni przed rozlaniem dodam kolejny chmiel. Jeszcze nie wiem jaki.
Fajna atmosfera w red bull. Klotnie przez radio, od piatku. Po wyscigu, kierowcy z podium, zamknieci w malym pokoiku. Perez i Max zero kontaktu wzrokowego, zero wymiany slow. #f1 #pracbaza #motoryzacja
Wiedzmin netflxa. Nie obserwuje internetowych glosow, ogladam z klapkami na oczach i czasami wciaga.
Sezon 3 odcinek 6.
Moje oczy i moj, juz i tak zniszczony umysl, krwawi. To jest tak absurdalne, debilne, nielogiczne.. No nie wiem jak to ubrac w slowa. Power Rangers to dwie klasy wyzej, a i stare Bolywood trzyma lepszy poziom. Chaos. Debilizm. Co to k⁎⁎wa jest? No brak mi slow..
@cskparty gratuluję wytrwałości. Ja ogladałem do połowy drugiego sezonu i zrezygnowałem. Strata czasu. Po co oglądać mierny serial o niczym, jak w kolejce do obejrzenia czekają świetne filmy i seriale?
Dodam tylko, że w pierwszym sezonie, kiedy oglądałem serial z zoną, która nie czytała książek, cały czas musiałem jej tłumaczyć o co chodzi, a sam też byłem dosyć zagubiony. To był totalny fabularny burdel.
Najlepsze wspomnienia wedkarskie. Lata minely. Lowilem wszelakie ryby. Przewalilem cala Europe. Od pln Norwegii, poprzez Francje az na poludnie Hiszpanii. Bylo pare dni za gowniaka ktorych niezapomne. Jak ten co opisze. Taka nostalgia, czy ludzie kiedys byli inni? Akcja w okolicach roku 1994 tak zgadauje. Zima, zaraz swieta. Chcialem byc bohaterem i zlowic rybe na wigilijny stol. Zapierdalam w gumofilcach i trzech parach dresow, wzdluz rzeki, chcac przechytrzyc jakiegos mikro pstraga. Mimo tego ze bylem jeszcze w podstawowce, mama tylko kiwnela przytakujaco glowa, kiedy jej powiedzialem ze ide na ryby. Snieg do kolan. No i w koncu doszedlem, w okolice gospodarstwa rybackiego/hodowli ryb. Przez ogrodzenie przygladalem sie, ciezko pracujacym ludziom, ktorzy w gumowym odzieniu po pas w prawie zamarznietej wodzie, lowili karpie i pstragi na swieta. Tak stalem sie gapilem. Zmarzniety na kosc rozkminialem jak oni wytrzymuja w tej wodzie. Jeden z nich nagle krzyknal do mnie. "Ty mlody zabladziles, chodz tu, juz!"
Troche wystraszony przeszlem, przez otwarta brame. Chlop mnie poklepal po ramieniu i mowi: "Polujesz na pstraga? Chodz ze mna." Myslalem ze, zlamalem jakis przepis i bedzie policja lub wpierdol. Troche sparalizowany ide za gosciem. Doprowadza mnie do betonowego stawu. "Tu sa pstragi, lów Masz 10 minut" 5 rzutow wyjalem 5 pstragow. Znowu chlop zlapal mnie za ramie. "Wystarczy. Przerwa" Poszedlem za nim. Cala ekipa siedziala przy piecach w ktorych wedzily sie ryby. Dali mi bułke, goraca rybe z pieca, ktorej smak pamietam do dzis. Kubek z herbata i komentarzem. "Mlody jest twardy ale widac ze zaraz zamarznie" I dolali mi rumu do tej herbaty. Patrzylem na nich, jak na jakichs superheros, a oni mnie potraktowali jakbym byl im równy... #wedkarstwo #gownowpis #jedzenie #bezpuenty
Fajna historia. Też mam takich trochę. Za gówniaka to jednak się zupełnie inaczej odbiera świat i rzeczywistość. Kiedy człowiek dorasta to nagle odkrywa, że z odbiorcy rzeczywistości przemienił się w jej twórcę.
Dziadzio kolo mnie w pociagu przegladal Daily Mail. I pisza tam o polskim Salem. Mieszkalem bardzo blisko Luzina.
(na marginesie maly spam: z tej wioski wyroslo cos na styl Pruszkowa. Banda nakoksowanych wiesniakow, rzadzila kiedys calym wybrzezem.) No ale czytajcie sami.