@maly_ludek_lego, od dawna uważam, że osoby korzystające z pojazdów i urządzeń dopuszczonych do poruszania się w przestrzeni publicznej powinny, odpowiednio do rodzaju i potencjalnego ryzyka związanego z danym środkiem transportu, mieć obowiązek posiadania ubezpieczenia OC.
Uważam również, że takie pojazdy powinny być możliwe do jednoznacznego zidentyfikowania, a sposób identyfikacji powinien być dostosowany do ich charakteru. Nie musi to oczywiście oznaczać tablic rejestracyjnych. W przypadku niewielkich urządzeń mogłaby to być naklejka umieszczona w odpowiednio widocznym miejscu, a w przypadku braku takiej możliwości obowiązek umieszczenia takiego numeru na użytkowniku np. kamizelka z numerem rej., opaska, ewentualnie apka, jak w przypadku zgłaszania lotów dronem.
Bez możliwości identyfikacji, rośnie poczucie bezkarności.
Owszem, oznaczałoby to dodatkowy koszt dla użytkownika. OC, rejestracja czy system identyfikacji są kosztem. Jeżeli użytkownik wie, że po spowodowaniu kolizji, potrąceniu pieszego czy innym niebezpiecznym zachowaniu może po prostu odjechać, a jego identyfikacja będzie bardzo trudna/niemożliwa, to będziemy obserwować coraz to więcej takich wypadków.
Nie bez powodu samochody, motocykle, motorowery, przyczepy czy statki powietrzne podlegają różnym formom rejestracji, ewidencji i oznakowania umożliwiającego ich identyfikację.
Dziwi mnie, że w najbardziej zatłoczonej i jednocześnie najbardziej wrażliwej części przestrzeni publicznej (tam, gdzie spotykają się piesi, rowerzyści, użytkownicy hulajnóg i innych urządzeń, dopuszcza się do ruchu środki transportu, których użytkowanie stwarza realne zagrożenie dla innych.
Nie twierdzę oczywiście, że każda hulajnoga czy każdy jej użytkownik stanowi zagrożenie. Problem polega na tym, że system powinien być projektowany również z myślą o sytuacjach, w których ktoś zachowuje się nieodpowiedzialnie, tudzież brak mu umiejętności do bezpiecznego korzystania z pojazdu.
Nie przytoczę teraz źródła, pamiętam że ktoś podający się za związanego z ratuszem jakiegoś miasta/jakąś organizacją twierdził, że specjalnie ignoruje się to zagrożenie, bo jeżdżący wielokrotnie w tę i wewte dostawcy na UTO i tych motorowerach/motocyklach elektrycznych, wliczani są w statystyki użytkowników (rowerowych) DDR i windują liczby zarejestrowanych przejazdów na tej infrastrukturze. Miało to następnie służyć jako argument za zwiększaniem nakładów na drogi dla rowerów i dalszą rozbudową infrastruktury rowerowej. Możliwe, że nijak ma się to do rzeczywistości, ale jakieś tam oparcie logiczne ma.
Ucieczka z miejsca wypadku, to przestępstwo i za to w przypadku osób przebywających u nas gościnnie powinna być deportacja.