Whitby jest pięknie położonym miastem w Anglii, które odwiedziłem rok temu podczas podróży do Yorku. Jego największą atrakcją są ruiny dawnego opactwa. Warto dodać, że to właśnie ono było inspiracją do powstania słynnej powieści Dracula.
Whitby znane jest z malowniczo położonych ruin gotyckiego opactwa, które powstało w XII wieku, aczkolwiek pierwszy klasztor powstał tam jakieś 500 lat wcześniej. Opactwo działało do około 1540 roku, gdy zostało rozwiązane. Od tego czasu zaczęło popadać w ruinę, a dobił je ostrzał z niemieckich krążowników w 1914 roku. Wstęp na teren ruin jest płatny o kosztuje 11,20 GPB (osoba dorosła). Od siebie dodam, że warto tam wejść, a miejsce jest niesamowite.
To właśnie w Whitby było inspiracją do napisania powieści Dracula, której autorem jest Bram Stoker. Miejscowy kościół St Mary oraz ruiny opactwa były inspiracją. Również schody prowadzące do opactwa, które mają 199 stopni były jednym z motywów książki.
W miasteczku w czasach swojej młodości mieszkał słynny żeglarz i odkrywca James Cook, który odkrył m.in. Wyspę Bożego Narodzenia i Hawaje.
Na tym samym wzgórzu co ruiny opactwa, znajduje się normański kościół St. Mary z około 1110 roku, który w późniejszych stuleciach był przebudowywany. Najstarsze elementy to transepty i wieża, które powstały właśnie w XII i XIII wieku.
Ciekawy jest budynek dawnego ratusza z 1788 roku, który można zobaczyć przy Church Street
Whitby pełne jest ciekawych starych domów oraz uliczek, którymi warto się przespacerować
@antekwpodrozy do napisania powieści i zdaje sie powstały tam pierwsze rozdziały, autor dostał inspiracji przebywając w Cruden Bay w Szkocji a dokładniej natchnął go zamek Sleins Castle
w przyszły weekend lecę sobie w trasę krajoznawczą po ziemi Sandomierskiej i Kieleckiej z dwom innymi motocyklistami z DC (dojazd w „rejon” po linii Wisły raczej). Jedziemy sobie na lajcie, w ramach turystyki, żeby pozaglądać tu i ówdzie. Udało nam się przygotować listę miejsc do odwiedzenia, możliwe, że niektóre wypadną, ale może macie ciekawe miejscówki, które nie znalazły się na poniższej liście a warto pomacać (urbexem też nie pogardzę ( ͡~ ͜ʖ ͡°) ) Oto i ona:
\\
Rezerwat przyrody Skały w Krynkach\\
Ruiny pałacu Tarłów w Podzamczu\\
Podziemna Trasa Turystyczna w Opatowie\\
Muzeum Przyrody i Techniki "Ekomuzeum" im. Jana Pazdura Starachowice\\
Ruiny zamku i Skałą Nihilistów Podrodzie\\
Ruiny Zamku Krzyżtopór w Ujeździe\\
Góry piperzowe k Sandomierza\\
Kopalnie w Krzemionkach Opatowskich\\
Ruiny Zamku w Ćmielowie\
Zamek w Szydłowcu.
Napiszcie jeśli tam byliście i (nie)warto jechać albo jak macie inne ciekawe miejsca to podzielcie się poproszę.\
Startujemy w piątek na takim samym nielegalu jak dzisiaj Ty.🙃
Dojazd do Sandomierza opłotkami i nocleg. Sobota, ruszamy w kierunku Kielec i zgarniamy miejscówki. Drugi nocleg na zamku w Sobkowie - tak Chęciny są rzut beretem, ale to jest takie "must be" że nie wpisałem. Niedziela, zgarniamy pozostałe miejscówki i powrót do DC...też opłotkami.
W kufrach ciuchy do trekingu więc jakaś górka też może być do zaliczenia.
Przypadkiem trafiłem na relację z wyprawy MotoBiedy przez całą Amerykę Południową. Nigdy nie miałem styczności z tym kanałem, ale sama wyprawa ciekawa (taki polski Grand Tour). Poszukałem też kilku dodatkowych informacji.
Byli m.in. w miasteczku La Rinconada w Peru na wys. 5100 m n.p.m. Otóż mieszkańcy mają dużo więcej krwi od nas, bardzo gęstej i bogatej w czerwone krwinki, ale natlenienie wynosi zaledwie 82%, zamiast 98% jak u nas. Średnia długość życia jest krótka - 55 lat, bo zwykle mają przerośnięte i wysilone serca oraz nadciśnienie (i pracują w kopalniach złota w bardzo trudnych warunkach). Raczej rzadko opuszczają to miejsce, ciekaw jestem czy taki człowiek byłby w stanie normalnie funkcjonować na dole (albo ile czasu organizm potrzebowałby na reorganizację). Nawet mieszkańcy Peru mieszkający na "normalnych" dla nich wysokościach typu 3800 m n.p.m. miewają tam chorobę wysokościową.
Dojechali oczywiście na południe, na koniec wyspy Ziemia Ognista. Panuje tam klimat subpolarny, choć Jastrzębia Góra jest właściwie tak samo wysunięta na północ, jak Ushuaia na południe.
Tam też znajduje się lotnisko, które ma śmieszną nazwę - Aeropuerto Internacional de Ushuaia - Malvinas Argentinas, czyli Międzynarodowe Lotnisko w Uhauaia - Malwiny (Falklandy) Argentyńskie xD
Oczywiście na Falklandy jest 600 km, ale kto zabroni Argentyńczykom marzyć
"Cztery pory roku", czyli szlak z Cieksyna do Pomiechówka zaliczony w wariancie wczesno-wiosennym. Zaliczony też pierwszy kleszcz, w domu go poczułem na karku. Takie małe gówno, dopiero pod lupą go zidentyfkowałem Na szczęście nie zdążył się "podłaczyć". Z fauny ciekawszej obecne były:
żurawie, bardzo wysoko szybowały, gołym okiem prawie niedostrzegalne;
kruki, też wysoko;
czapla siwa, płochliwe toto, tylko między drzewami mi mignęło, jak spieprzało;
urocza, malutka jaszczurka, cholera wie co to, nie znam się na tym, poza tym w trawie trudno było w całości sfotografować;