Na spacerach z psem zawsze sprzątam. Nie zdarzyło się, żebym nie pozbierał gówna mojego psa, CHYBA że wyszło tak rzadkie, że nie chwycę do woreczka. A jak mam lepszy dzień to i czyjeś posprzątam. Nie dlatego że jestem jakimś wrażliwcem, po prostu głównie ja w te gówna potem wdeptuję, bo często nie chodzę ścieżkami w parku.
Chciałbym, żeby inni właściciele włazili w te gówna tak często jak ja - do skutku, aż zaczną zbierać po sobie i innych. Przy okazji możemy się zbić w kupę i postraszyć meneli, którzy dorzucają do tego puste butelki różnych pojemności i zawartości, a nawet puste paczki fajek (park 500m długości, 7 koszy w obrębie).
@Laryngoskop ja kiedyś na spacerze nie mogłem kloca swojego psa znaleźć. No krzaki takie, że kosiarką nie wjedziesz, był, wygiął się, srał jak nic, ale gówna nie znalazłem. Ale znalazłem inne, to wziąłem tamto i bilans gówien wyszedł na 0 XD
A ja bym chciał, żeby psiarze byli notowani na liście dyżurów sprzątania gówien, a zwłaszcza mycia butów. Ja uważam gdzie stąpam, ale jak mi dziecko w to wejdzie to aż mnie się gotuje w środku. Mówiąc delikatnie.
Niestety ci co nie sprzątają mogą nawet nie wiedzieć że ich pies sra. To najczęściej wygląda w ten sposób, że taki baba albo panicz puszcza swojego pimpusia kruszynkę wolno, bo przecież on się słucha i nikomu nie zrobi krzywdy i idzie sobie elegancko chodnikiem mając gdzieś co ten pies robi. A on z dala od niej posiusia, posra i jak pancia zawoła to wraca i idą do domu.
Ja bym życzył żeby się poślizgnęli na cudzym gównie i upadli głupim ryjem w inne gówno
raczej mało kto ma wzwód w trakcie wypieprzania śmieci do lasu, a jak ktoś ma to jest naprawdę chorym zwyrolem (ale przynajmniej go tabliczka nie dotyczy)
Żona ma koleżankę która wychowywała się w strasznej biedzie. Opowiadała kiedyś, że jej brat ukradł jajko/jajka z łabędziego gniazda i zrobił jajecznicę. Może warto zaryzykować? Może dobra?
Najgłębszą, a jednocześnie najdłuższą jaskinią lawową jest Kazumura znajdująca się na Hawajach. Jej łączna długość wynosi ponad 61 kilometrów, a głębokość to nawet 1102 metry. Jaskinia powstała około 500 lat temu.
Najdłuższa morska jaskinia to aktualnie Matanaka zlokalizowana na terenie Nowej Zelandii. Badania z roku 2012 wykazały, że rozciąga się ona na długość około 1,54 kilometra.
Rekord z gatunku tych smutniejszych, bo dotyczący oceanicznego syfu. Największym wodnym skupiskiem śmieci jest według Księgi obszar zwany Wielką Pacyficzną Plamą Śmieci znajdujący się w północnej części Oceanu Spokojnego. Odkryto go w roku 1997, ma się on składać z masy śmiecia o wadze tysięcy ton, z czego większość stanowią tworzywa sztuczne. Obszar ten według ostatnich danych rozciągał się na powierzchni 1,6 miliona km kw.
Mały cytat:
W rzeczywistości nie są to skupiska wielkich odpadków, ale niewidoczne plamy mikrocząstek plastiku. Niektórzy mówią plamy, inni używają określenia wyspy. Są to po prostu miejsca, gdzie obserwuje się wielokrotnie wyższe, np. 10 tys. razy, zagęszczenie plastiku niż gdzie indziej. To jednak nie znaczy, że jak będziemy płynąć statkiem przez to miejsce, to cokolwiek zobaczymy. Te cząstki plastiku są malutkie. Nie są to wyspy, po których można chodzić. Artykuły na temat plam śmieci często uzupełniają zdjęcia, które przekłamują rzeczywistość. Zazwyczaj są to ujęcia z ujść rzecznych albo po wezbraniach sztormowych, gdy plastik nagromadził się w jednym miejscu.
Plastik ma nieprzyjemną właściwość - strasznie wolno się rozkłada. Nikt dokładnie nie potrafi powiedzieć, czy to będą setki, czy tysiące lat. Na razie wszystkim wydaje się, że jest niereaktywny. Nie rozpuszcza się w wodzie, bardzo trudno wchodzi w reakcję z organizmami.
Największe zagrożenie stanowi w tym momencie dla ptaków i zwierząt morskich. Plastik ma niesłychanie niebezpieczną cechę. Jego większe fragmenty wielkości groszku są połykane przez ptaki, ryby czy żółwie morskie, co zatyka im żołądki. Plastik, który widzimy, czyli makroplastik, znajdziemy wszędzie. To on jest groźny dla zwierząt.
Jako głównych winowajców odpowiedzialnych za pompowanie całego tego syfu do wód oceanicznych wymienia się sześć krajów: Chiny, Indonezję, Filipiny, Wietnam, Sri Lankę oraz Tajlandię(wedlug artykułu Science z roku 2015). Inne źródła wymieniają także USA, Koreę i Japonię.
Przyspawali mi nakrętki do butelki bo niby śmieciłem i wyrzucałem je gdzie popadnie. No jakoś to przeżyję.
Ale nie jestem w stanie znieść produktów które się nienadają do jedynej czynności do jakiej zostały stworzone.
Za przykład weżmy ten plaster. Przyklejony godzinę temu i już klej nie trzyma. No jak tak można. Ma jedno jedyne zadanie i się do niego nie nadaje.
Wiecie jak sa zapakowane plastry to wiecie ile śmieci już zrobiłem a w tym przypadku nie opłaca się go po zakupie nawet otwierać i przykleić, efektywniej będzie całe opakowanie od razu do kosza wyrzucić.
Ale to na mnie jako konsumencie spoczywa obowiązek nie śmiecenia mimo że śmieć od razu przy kasie dostaję.
Ps. Zanim ktoś się prz⁎⁎⁎⁎⁎doli że nie umiem plastrów nosić to w apteczce w aucie mam takie które po przyklejeniu, braniu prysznica, ogólnie udawaniu że go tam nie ma trzeba rozcinać po 2 dniach bo są jak przyspawane.
@entropy_ Ale czekaj, bo nie kumam. Kupiles jakies kijowe plastry w ktorych klej nie trzyma - i masz pretensje do Unii Europejskiej ze nie zabronili ich sprzedazy ze wzgledu ze sa ch⁎⁎⁎we? xD
Nie masz zalu do firmy - ze robi chujowo
Do spoleczenstwa - ze wymaga "jak najtaniej" - przez co zalewani jestesmy tanim chinskim gownem
Nawet nie masz pretensji do siebie - ze kupiles to tanie gowno
Tylko temu wszystkiemu winna jest unia bo nie zakazala?
Ja pi⁎⁎⁎⁎le, ludziom nigdy nie dogodzi - masz pretensje ze Ci przyspawali nakretki - ale masz tak samo pretensje o to ze Unia nie reguluje mocy kleju w plastrach? xD
Wejda regulacje co do mocy kleju - koszty sie zwieksza - i co wtedy, bedziesz narzekal ze ceny plastrow sa teraz razy dwa?
To teraz wyobraź sobie, że sporo z tych je⁎⁎⁎⁎ch prosiaków robi tak też w parkingach podziemnych. Nie czaję, jak k⁎⁎wa można być taką j⁎⁎⁎ną świnią, żeby pierwsze co robić po otwarciu drzwi auta, to wyjebanie paki po czipsach.