@Furto elektronika, elektronika, a potem się zaczynają. "Leki". Które nie są lekami, ale w reklamie uchodzą za leki na wszystko. Reklamowane przez "lekarzy". Którzy nie są prawdziwymi lekarzami, ale wystarczy założyć komuś kitel, nazwać go "doktor z brazzersów" i nagle staje się znanym medycznym autorytetem od wypadającego odbytu. I się zaczyna litania-
Proszki na wątrobę, które "przy okazji odchudzają".
Proszki na sraczkę.
Proszki na zatwardzenie.
Tabletki na świąd.
Szampon na wypadanie włosów i łupież.
Krem na grzybicę pochwy.
Pigułki na upławy i pieczenie.
Pastylki na wypryski na ryju.
Syrop na trawienie.
Maść na ból d⁎⁎y.
Czopki na hemoroidy.
Plasterki na nerwicę.
Dropsy na niespokojne giry.
A jak już myślałeś, że repertuar się skończył, to domestos na obsrany kibel. A wszystko to dlatego, bo usiadłeś sobie na 5 minut z czymś do żarcia.