#recenzja

0
140

Recenzja: "Historia naturalna. Tom IV: Ziołolecznictwo. Księgi XX-XXVII"


Książka "Historia naturalna. Tom IV: Ziołolecznictwo. Księgi XX-XXVII" autorstwa Sekundusa Gajusza Pliniusza to kolejna pozycja tego antycznego autora wydana przez Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Tłumaczenie ksiąg wykonane zostało przez Pana Ireneusza Mikołajczyka - profesora i filologa klasycznego z Torunia.


Podobnie, jak to miało miejsce w poprzednich wydaniach wybitnego dzieła antycznego pisarza, naukowca i dowódcy floty rzymskiej, mamy do czynienia z fachowym opracowaniem i tłumaczeniem z łaciny. Pan Ireneusz zadbał o wyczerpujący - blisko 40-stronnicowy - wstęp i omówienie przetłumaczonych tomów. Niestety, ponownie liczne przypisy znajdziemy na końcu książki, co nie ułatwia Czytelnikowi śledzenia dodatkowej treści.


Cała książka liczy niemal 1000 stron i jest kolejnym wybitnym rezultatem gigantycznej pracy naukowej polskiego tłumacza. Przechodząc do treści - ponownie pasjonaci i znawcy łaciny mają możliwość śledzenia tłumaczenia Pana Ireneusza (po prawej stronie) i porównywania go z oryginałem w łacinie (po lewej stronie). Jest to bardzo interesująca forma podania dzieła antycznego.


Jak czytamy we wstępie, kolejnych osiem ksiąg dzieła Pliniusza (XX-XXVII) skupia się na omówieniu ziołolecznictwa. Antyczny badacz robi przegląd roślin wykorzystywanych jako lekarstwa, opisuje kwiaty wykorzystywane do splatania wieńców czy przedstawia jadalne rośliny. Poznajemy także trapiące starożytne społeczeństwa choroby: "biały wrzód", "zmętnienie oka", "jaskrę", "łzawiący ropień", "gorączka", na które mają pomagać mieszanki ziołowe. Pliniusz bazuje w swoim opracowaniu naukowym głównie na greckich i łacińskich autorach - m.in. Teofraście. Co interesujące, antyczny badacz wspomina, że w leczeniu chorób stosowane są różnego rodzaju amulety i magia. Nie przekazuje on jednak, czy noszone talizmany były skuteczne; wypowiada się za to niepochlebnie o czarach.


Podsumowując, dzieło jest niezwykle ciekawym zbiorem wiedzy antycznych o chorobach i próbach radzenia sobie z nimi dwa tysiące lat temu. Tłumaczenie jest bardzo fachowe, a liczne przypisy uzupełniają i pomagają zrozumieć ukryty sens zdań. Bardzo polecam, zarówno starożytnikom, jak i pasjonatom.


https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-historia-naturalna-tom-iv-ziololecznictwo-ksiegi-xx-xxvii/


#imperiumromanum #ksiazki #recenzja #ciekawostki #historia #rzym #antycznyrzym #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #qualitycontent #archeologia

-----------------------------------------------------------------------------

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

8b7b769a-60e4-4e18-b1f1-2b27b9b376c9

Zaloguj się aby komentować

Recenzja: Vindolanda


Książka "Vindolanda" autorstwa Adriana Goldsworthy'ego to pierwszy tom najnowszej, na rynku polskim, trylogii poczytnego i znanego angielskiego historyka. Autor swoją pierwszą część serii osadza w roku 98 n.e. i opowiada o losach rzymskich żołnierzy, którzy służą w północnej Brytanii. Książka wydana została przez wydawnictwo REBIS.


Adrian Goldsworthy znany jest przede wszystkim ze swoich naukowych publikacji skupiających się na armii rzymskiej. Na całym świecie jest postrzegany jako wybitny historyk, który zdaniem wielu (np. Harry'ego Sidebottoma) ma największą wiedzę o legionach rzymskich, a co więcej, świetnie o nich pisze.


"Vindolanda" to próba autora odejścia od prac przekrojowych na rzecz powieści historycznych. Jego najnowsza seria skupia się na opisie północnej granicy imperium rzymskiego i zmaganiach żołnierzy rzymskich m.in. w forcie Vindolanda. Nie brakuje tutaj romansów i erotyki, a przede wszystkim scen batalistycznych.


Głównym bohaterem jest centurion Flawiusz Feroks, z pochodzenia Bryt, który staje na czele oddziału w północnej Brytanii i ma za zadanie uporządkować sytuację na granicy. Strata żony niejako zmusza go do skupienia się na służbie i zaangażowania się w skomplikowaną sytuację na północnej granicy. Nie brakuje intryg, niebezpiecznych misji oraz rywalizacji z druidami.


Warto nadmienić, że Vindolanda był to rzymski obóz, który powstał w I wieku n.e. i miał - tak jak wiele tego typu konstrukcji - na celu zabezpieczenie ziem w Brytanii znajdujących się pod panowaniem rzymskim. Liczne forty miały na celu odpieranie ataków plemion z obecnej Szkocji.

Obecnie Vindolanda to przede wszystkim liczne pozostałości po byłych konstrukcjach i liczne artefakty, które naukowcy znajdują po dziś dzień. Na terenie byłego obozu znajduje się także muzeum o historii Rzymu.


Co do wydania - jak zwykle należy podkreślić bardzo ładny wydruk, okładkę i ułożenie treści. Czytelnik otrzymuje dodatkowo mapę poglądową północnej Brytanii. Autor zadbał o to, aby nie zabrakło solidnej dawki wiedzy; w związku z tym na końcu publikacji znajdziemy notę historyczną i słownik, w których zamieszczono ważniejsze kwestie oraz terminy, użyte w treści.


Podsumowując, pierwszy tom jest absolutnie bardzo ciekawy i z pewnością zainteresuje każdego pasjonata historii Rzymu i wojskowości. Wiedza autora świetnie zagrała z akcją i warto docenić nowe dzieło pisarza.


https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-vindolanda/


#imperiumromanum #ksiazki #recenzja #ciekawostki #historia #rzym #antycznyrzym #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #qualitycontent #archeologia

e3007312-6aab-44a1-ab17-0eb498db7d48

Zaloguj się aby komentować

tytuł: Miss Americana (2020)

reżyseria: Lana Wilson

gatunek: dokumentalny

ocena: 5/10


Zawsze jak robię notatki to też streszczenie, ale tutaj dam już tylko jakieś wnioski.


Film jak film pod publikę o amerykańskim śnie jak to dziewczyna z małej miejscowości została gwiazdą bo ciężko na to zapracowała, ale ma też problemy więc wiecie celebryci to są zwykli ludzie, a na koniec są wątki o tym, że jest feministką co w sumie pokazuje, że mając inne poglądy kariery się nie zrobi. U mnie wzbudziło przede wszystkim zazdrość bo mam ból d⁎⁎y, że gdybym wziął się za coś mając te 10 lat bym mógł coś osiągnąć a jestem już za stary.


Padło fajne hasło gdy bohaterka miała 23 lata powiedziała, że wszystko zawdzięcza ciężkiej pracy i byciu miłą. Tutaj mam wrażenie, że wtedy jej ludzie od PR byli pewni, w którą stronę kreować jej wizerunek.


Głównym motywem budowania osobowości postaci są przebitki z studia, gdzie wtedy jest taką normalną wyluzowaną dziewczyną np. zje burito. Ale ma problemy bo czuję się na 29 mając 25 bo jedna jej strona ma 57 a druga " zdecydowanie nie jesteś gotowa na dzieci, na inne dorosłe rzeczy" i przemyślenia, że nie musi nic zrozumieć bo całe jej życie jest zaplanowane na 2 lata do przodu a dowiaduję się 2 miesiące przed. Były też sceny, że lubi spędzać czas z rodzicami i przyjaciółmi, którzy są zwykłymi ludźmi.


Wątek z chłopakami nie był w ogóle poruszony tylko, że w chwili gdy jej znienawidziły media to spotykała się z jakimś normalnym chłopakiem z dala od wszystkich, ale po roku uznała, że musi wrócić do kariery. Szkoda mi tego chłopaka bo z tych ich wspólnych nagrań( on był wycięty) to wydawała się na wyluzowaną i szczęśliwą."Byłam naprawdę szczęśliwa, lecz nie tak jak mnie nauczono". Też we mnie to siedzi, że chciałbym tak pograć razem na gitarze czy po prostu się pouśmiechać do siebie, ale to niemożliwe.


Kurna ale muszę przyznać na koniec, iż przemiana bohaterki z wiekiem mi siada zarówno na albumach jak i filmie bo mając 30 osiąga dojrzałość dzięki temu będzie robić rzeczy po swojemu, zmienia priorytety jak wspieranie głośne kobiet, petycje itp. Jednak boi się o karierę, że w jej branży po 30 nie ma się racji bytu i tylko pikuje w dół to musi pracować jeszcze ciężej.


Ona z wiekiem ładnieje podoba mi się bardziej bo twarz właśnie bardziej dojrzała. Mając 23 a 30 serio sporo ładniejsza jest.


#filmy #recenzja

f8e6a08e-b88c-41a7-a2e5-f7537a8979cb

Taylor Swift jest tak selfmade jak Victoria Beckham. Ojciec był milionerem i rozkręcił jej karierę. Ten "poorwashing" jest zwyczajnie kiepski...

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Dziś w #piechuroglada kupa.

----------

Tytuł: King Arthur: Legend of the Sword

Reżyseria: Guy Ritchie

Moja ocena: 1.5/5


Po śmierci króla, tron Anglii przejmuje jego brat, wprowadzając rządy terroru. W międzyczasie Artur, prawowity spadkobierca korony, nie będąc świadomym swojego pochodzenia, dorasta w zamtuzie, wyrastając na przywódcę lokalnego gangu. Pojawienie się magicznego miecza wprowadza w ruch serię zdarzeń, których efektem ma być uwolnienie Anglii od tyrana.


Wyjdę na pana marudę, ale trudno: ten film był tak głupi, tak niesamowicie idiotyczny, że głowa mała. Ja rozumiem, że to miało być przygodowe kino, ale żeby było przynajmniej wciągające, interesujące, żeby był jakiś punkt zaczepienia... A tu jakieś dziwne przyspieszenia fabuły, sceny z d⁎⁎y, wkurzający i chaotyczny montaż. Antypatyczny bohater, którego za cholerę nie da się lubić, bez względu na jego historię i "rozwój". Aktorsko mega średnio, żeby nie powiedzieć źle, i tylko Jude Law jakoś się jeszcze starał. Efekty komputerowe słabe i strasznie męczące, zwłaszcza przy scenach walk, które miały być chyba tymi momentami "WOW!", a wyszły tak, że chciało mi się rzygać. Ogólnie dramat i w sumie szkoda szczempić ryja, tylko muzyka dawała radę. Oglądając takie obrazy utwierdzam się tylko w przekonaniu, że Hollywood to ogromna maszyna do prania pieniędzy, bo nie wierzę, żeby tej produkcji przyświecał jakikolwiek inny cel. Nie polecam nikomu. No dobra, dwunastolatkom powinno się spodobać.


#filmy #kino #recenzja #przygodowy

1e8f3c4a-517e-4dcc-9575-02c6fa589c84

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Zapraszam na #piechuroglada - na tapecie całkiem zgrabna czarna komedia.

----------

Tytuł: The Favourite

Reżyseria: Giorgos Lanthimos

Moja ocena: 3.5/5


Na dwór królewski dostaje się zubożała kuzynka znajdującej się tam przyjaciółki i doradczyni królowej. Znajdując sposób na bolesne dolegliwości monarchini szybko awansuje w hierarchii. Wkrótce między krewnymi dochodzi do bezwzględnej, pełnej podstępów gry o względy nie do końca zrównoważonej władczyni.


Film jest ciekawy i nie nudzi, historia jest oryginalna i zakręcona, okraszona solidną dozą czarnego humoru, ale też przedstawiająca tragizm głównych postaci. W bohaterki wcieliły się znakomita Olivia Coleman, grająca królową, Emma Stone w roli pozbawionej majątku szlachcianki, oraz zimna jak lód i chłodno królująca Rachel Weisz jako (pierwsza?) faworyta. Wszystkie trzy aktorki spisały się świetnie i stworzyły obrazy wyraźnych postaci. Uwspółcześnienie dialogów i wymiany zdań na początku mi trochę przeszkadzało, ale rozumiałem konwencję i szybko dałem jej się porwać. W filmie korzystano z różnych soczewek, czasem ekstramalnie zmieniających obraz (jak rybie oko) i nie zawsze rozumiałem, czemu zdecydowano się właśnie na tę, a nie inną. Chyba wolałbym też, żeby zakończenie nie było tak dramatyczne i "zmuszające" do refleksji - zamiast tego wyrzuciłbym mimo wszystko więcej humoru. Polecam osobom lubiącym nietuzinkowe opowieści pełne intryg i knucia.


#filmy #kino #recenzja #czarnakomedia #dramat #kostiumowy

3c13d766-a6c4-4dc4-90d5-b00bfb0cd53a

Zaloguj się aby komentować

Kontynuując temat damskiego szpadla - początek epopei do poczytania TUTAJ , poniżej recenzja - szpadel przetestowany, więc co nie co mogę o nim napisać xD


walory estetyczne

tak, zaczniemy od tego czy mi pasował do butów - nie pasował - i torebki - wszystko jedno, bo i tak noszę plecak, ale akurat nie do prac ogrodniczych, bo co potrzebuję, upychamy po kieszeniach. Doceniam narzędzia z klipsem, mocowanie do pasa na propsie

szpadel faktycznie ma ładne kolory - takie jak na zdjęciu z aukcji, więc nie oszukali!


jakość materiałów

użyte materiały mogę uznać za solidne - nic nie odpadło, nic nie odprysło, spawy przyzwoite, wszystko wytrzymało skopywanie gliny (kto ma taką glebę ten wie, że czasami zamiast szpadla rozważa się użycie kilofa do prac ziemnych)


właściwości fizyczne (czy coś)

długość styliska idealna dla kurdupla, nie było obawy, że przyłożę sobie trzonkiem w czoło xD i faktycznie mogłam używać wieńczącej go rączki

szpadel mimo solidnej budowy jest lekki, więc się nie nadźwigałam żelastwa niepotrzebnie

sztych szpadla wystarczająco ostry, by sobie pokopać, nie starła się z niego farba


ergonomia

na plus elementy różowe - wygodne w trzymaniu, przechylaniu, przenoszeniu. Szpadel leży w dłoniach pewnie i się nie ślizga

profilowane stylisko faktycznie ułatwia pracę

wygięcia blachy sztychu pod stopę wystarczające dla babskiej nogi, dla panów może być nieco mniej wygodne, ale z obuwiem o twardej podeszwie ma szansę również dać radę


Szpadel użyty do skopania na głębokość sztychu "rabatki" w tunelu oraz oskarpowania brzegu tejże pod obrzeże plastikowe.

Z oboma zadaniami sobie poradził.

Był również poręczny i wygodny do wynoszenia nadmiarowych grud gliny.


Szpadel oceniam na 5/5


#ogrodnictwo #narzedzia #recenzja


#recenzjaszpadli >>> zapraszam do recenzowania swoich!

83b23e10-d32a-4b7b-ae9b-b43a562d9079

@moll bardzo ładny szpadel. Doceniam go od pierwszego zobaczenia i mam nadzieję, że jeszcze o nim usłyszymy i to nie był ostatni post o takim eleganckim szpadlu! xd

@moll o, ostatnio dokładnie o tym szpadlu debatowałem z swoją drugą połówką podczas dyskusji o codziennych rzeczach nieprzystosowanych do kobiet. Różowa stwierdziła, że "damski" jest tylko przez kolor xD W sumie ciekawe czy kobietom dobrze się go używa.

Zaloguj się aby komentować

Siema,

W dzisiejszym #piechuroglada niebanalna opowieść. Zapraszam

----------

Tytuł: The English Patient

Reżyseria: Anthony Minghella

Moja ocena: 4/5


We Włoszech, u schyłku II Wojny Światowej, pielęgniarka wojskowa opiekuje się człowiekiem, którego przez rozległe oparzenia nie można zidentyfikować, a który sam również nie pamięta swojego imienia ani kim był, w posiadaniu mając jedynie sfatygowany egzemplarz Dziejów Herodota. W trakcie rozwoju opowieści poznajemy jego historię oraz tragiczne losy, które doprowadziły go do tego miejsca.


Fantastyczny obraz, intrygujący i angażujący od pierwszych scen. Wielowymiarowa opowieść o tragicznej miłości, zdradzie, próbie odnalezienia swojej drogi w życiu, mierzenia się z samym sobą i swoją przeszłością. Jednocześnie śledzimy wątki dwóch głównych bohaterów, które wyraźnie rozdzielone są nie tylko płaszczyzną czasu, ale też miejsca, jednak są też w jakiś sposób połączone. Praktycznie wszyscy bohaterowie są skomplikowani, trudni do zaszufladkowania, pełni niuansów, sprzeczności, często trudno ich polubić, zwłaszcza główną postać Pacjenta. Jednak przedstawiona historia wciąga, ciężko się od niej oderwać i ostatecznie nie czuć współczucia dla jej uczestników. Świetnie zmontowany film, pełen smutnych zwrotów akcji, niełatwych decyzji, ale z przebijającą jak promienie słońca przez chmury nadzieją. Aktorsko w większości przypadków genialnie, wyróżnia się zwłaszcza Ralph Fiennes, który zagrał tu chyba rolę życia. Oglądałem to dzieło z dużym zaciekawieniem i zaangażowałem się w niego emocjonalnie, w żadnym momencie nie miałem odruchu patrzenia na zegarek, pomimo sporej jego długości. Polecam wszystkim, którzy mają ochotę na niebanalną opowieść o miłości.


#filmy #kino #recenzja #dramat #romans #wojenny

23a71c3d-0806-4356-9213-7759e656a9e9

Zaloguj się aby komentować

#filmy #recenzja #filmnawieczor #ogladajzhejto #blyskekranu


Slender Man [2018]


Grupa przyjaciółek postanawia dla zabawy przyzwać postać z miejskich legend - slender man'a. Rytuał okazuje się czym więcej niż zabawą, gdyż jedna z nich znika w tajemniczych okolicznościach.


Do bólu klasyczny horror z motywem "przyzwijmy sobie demona". Nastolatki wzywają demona, który później je zabija. Twórcy nie wysilili się aby wyjść choć o krok poza te ramy.


Można zamienić slander man'a na jakiegokolwiek innego potworka i film nie straciłby nic, a może nawet zyskał. Jak mając do dyspozycji tak ciekawą postać, można zrobić tak generyczny film? Postać która przez pewien czas była fenomenem internetowych creepy past, jest tutaj totalnie niewykorzystana.


Całość nakręcona jest poprawnie. Niestety na każdą klimatyczną scenę, mamy przynajmniej 2-3 totalnie idiotyczne, czy wręcz żenujące. Zmarnowanie ciekawej postaci.


3/10

d2d2c9dd-90b1-45ba-81d5-7c75c5d0884f

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Zapraszam na kaszankę w #piechuroglada

----------

Tytuł: Exodus: Gods and Kings

Reżyseria: Ridley Scott

Moja ocena: 2/5


Mojżesz, przybrany syn faraona, który gardzi zabobonami i przepowiedniami, musi zmierzyć się z tą, której jest głównym bohaterem. Czy zdoła udźwignąć ciężar odpowiedzialności, jaki na nim spoczywa?


Jasne, że tak. Historia, którą zna praktycznie każdy, była już ekranizowana wielokrotnie. Jak wyszło to Scottowi? Niestety słabo. Jest wiele elementów, które w ogóle nie grały w tym obrazie: dziwnie dobrana obsada, dialogi i poprowadzenie aktorów, których rezultatem były interakcje między postaciami rodem z sitcomu, oraz ich dziwaczne zachowania. Wiem, że w produkcję poszła kupa kasy i pracy, ale w ogóle tego nie czuć, nie czuć skali wydarzeń czy lokalizacji, ot, na ekranie pojawia się kolejne wygenerowane komputerowo miasto, dzieje się kolejna rzecz. Oprócz tego w mojej opinii kolorystyka jest męcząca i nieprzyjemna. I wreszcie największy zarzut: opowieść zwyczajnie nie wciąga, jest pozszywana na chama, szybko idąc od sceny do sceny, co przy 2h30 trwania filmu jest zwyczajnie wkurzające, nużące i nie pozwala widzowi poczuć więzi ani z bohaterami, ani z opowiadaną historią. Obraz, który powstał, uważam za zwyczajnie nieudany, zwłaszcza jeśli porównam go do Księcia Egiptu, który był ładny, ciekawy i angażujący. Polecam pasjonatom wszystkiego, co związane z Biblią oraz tym, którzy chcą bezpowrotnie zmarnować 150 minut swojego życia.


#filmy #kino #recenzja #dramat #przygodowy #biblijny

8266af49-40cb-47fc-8f46-0658e3a5144b

Zaloguj się aby komentować

#telefony #recenzja

Kiedyś obiecywałem, a przy okazji pisania recenzji profil to dokończę motorolę g54


1. Pierwsze wrażenia

Pudełko niby ekologiczne, mniejsza o to. W środku ładowarka, kabel, papierologia, etui i słuchawki! Szkło dostałem oddzielnie w gratisie to nie wliczam. Najbardziej zaskoczyły mnie słuchawki, są nawet dobre, coś jak te z starych nokii tylko trochę gorsze.

Odpalanie nawet szybkie, czysty android, przeklikiwanie szpiegowania, Google account, pominięcie Lenovo account i jedziemy


2. Personalizacja i warstwa zewnętrzna

Personalizacja przebiegła bardzo łatwo bo czysty android a jakże. Parę śmieci typu tiktok było ale poszło w niepamięć w ciągu kilku sekund. Motywy fajne ale mało rozmaite. Dzwonki bieda aż piszczy.


Obudowa fajna, nie taka z najwyższej półki ale za to plastikowa. Plastik jakości OK nic więcej. Jak dla mnie ciężar za lekki telefonu, ale po dołożeniu etui i szkła jest możliwy. Aparat nie wypukły, dwa obiektywy i flash. Przyciski dobrze pracują, skok jest OK. Czytnika linii papilarnych nie używam. Ma IP52 i gniazdo Jack 3,5.


3. Ekran i podzespoły

Ekran jest OK IPS, ma te 120 Hz, ustawiłem na automat. Czerń bieeeda, kąty widzenia ok. Responsywnosc dobra.

Procek średniej klasy. Mediatek 7020 8x2.2ghz. Daje radę i nic więcej.

8gb ram to w średniej klasie telefonu to podstawa moim zdaniem w obecnych czasach.

Pamięć 256gb to aż za nadto jak dla mnie, bo i tak mam kartę sd

O właśnie ma dual sima i wejście na SD.

5G jest, wifi te nowsze również

Teraz ma androida 14, aktualizacje dalsze niby mają być.


4. Ogólne wrażenia i podsumowanie

Jak dla mnie to zwykły telefon srednio-niskiej klasy. Zdjęć mało robię, ale w porównaniu do innych telefonów mam wrażenie, że są średnie. Nie ma tragedii, nie jest super. Bateria starcza na 2-3 dni przeglądania hejto i gry w zabytkowe gry na andka ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Podsumowując jest to średni telefon, czyli super! W niczym nie jest słaby, w niczym nie jest mocny

dc6ea14a-03c8-497d-904b-c31461bd3971

Ten czytnik palucha z tyłu to mogli na dole umieścić w nowszych modelach, żeby już w ogóle do niczego się nie nadawał.

Nie wiem jak w innych słuchawach, ale plastik w obudowach motoruwy łapie syf jak lep.

Tęsknię do konceptu obudów z alu, ale ostatnia alu motoruwa to była G5 i jej nowsze wydania


Co takiego wymaga aż 8GB ramu w telefonie, urządzeniu do dzwonienia i widłofonowania? (☉__☉”)

Wszystkie usługi gogla aż tyle wpieprzają w zgredoidzie 14?

testowane telefony i opinia z ich działania:

tani kartofel chińczyk - pielgrzymka do częstochowy, na kolanach z samobiczowaniem, chiński brat patrzy przez ramię

Hujawiem p10 i p30 lite - uważaj na baterię bo lubią puchnąć - można odinstalować fezjbuka, x, insta, chiński brat patrzy przez ramię

oppo reno 5 5g i oppo reno 7 5g - zabejiste telefoniki, na 5g bateria krótko trzyma, można wywalić fejsa i inne śmieci, fajny ekran i aparat, chiński brat patrzy przez ramię

obecnie S24 ultra- cud, miód i orzeszki: W SKRÓCIE aparaty foto i dodatkowe funkcje AI zrywają czapkę z głowy, warty każdej zapłaconej złotówki. A CO TO JEST GEJFON? (test porównawczy mi w sklepie pozwolili zrobić) TO TAKA WKRĘTARKA? 5g- bateria krótko trzyma, internet mi łapie przy nadajniku 800Mbps, operator więcej nie daje, nie można usunąć śmieciowych aplikacji fejs, insta, x, bracia z korei płd i USA patrzą przez ramię

59c356a6-c186-4cc6-8b06-8d766310ee07

Zaloguj się aby komentować

#motoryzacja #recenzja #opony

Witam, po długo oczekiwanej zapowiedzi, wstępna recenzja opon profil all weather! (Wzór opon całorocznych Continental)


1. Wyważenie

Wyważyły się lepiej niż radburgi. Max 35 na stronę


2. Pierwsze wrażenia

Opór toczenia wręcz absurdalny, głośność również absurdalna, ale o dziwo nie wyją

Ciśnienie 2.4 + ustawiona zbieżność


3. 1000 kilometrów

W śniegu nie testowane bo nie było, na mokrym bardzo dobrze się trzymają. Na suchym tak samo. Na zakrętach kleją się bardzo ładnie. Opór znacznie zmalał, tak samo głośność, acz dalej są powyżej normy. Hamowanie awaryjne w stosunku do zużytych kormoranów wypadło sporo lepiej (na suchej nawierzchni) prawdopodobnie jest to zasługa bardziej zimowego bieżnika.


4. Podsumowanie

Do radburgów nie będzie porównania testowego, gdyż były założone na innym samochodzie. Z obserwacji jednak widać, że profile są zrobione dużo lepiej i dokładniej. W dalszym ciągu największym minusem nalewek jest duży opór i głośność, który jednak zmniejsza się z przebytym przebiegiem. Opony dobrze się sprawdzają w ciepłych, mokrych i suchych porach roku. Na zimę trzeba poczekać. Guzów na razie nie wykryto.


Na koniec taka ankieta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

63967f9e-dc2c-4741-89e9-e5ff9b91b169

Jeśli brać opony nalewki to:

132 Głosów

Ja mam raczej pozytywne doświadczenia z chińczykami letnimi, bo jeśli chodzi o zimowe to faktycznie zachowywały się jak letnie na śniegu. Obecnie wolę coś niższej klasy ale dobrego typu Dębica Frigo.

Zaloguj się aby komentować

Siema,

Dziś w #piechuroglada film polecany ostatnio przez @SuperSzturmowiec w tym wpisie.

----------

Tytuł: This Boy's Life

Reżyseria: Michael Caton-Jones

Moja ocena: 3.5/5


Młody chłopak podróżuje wraz ze swoją matką, która próbując uciec od swoich problemów co chwila zmienia miejsce zamieszkania. Ich życie ma się jednak niebawem ustabilizować, gdy poznaje ona nowego partnera, czarującego mechanika samochodowego, i ostatecznie bierze z nim ślub. Pozory bywają jednak bardzo mylące, o czym wkrótce obydwoje się przekonują, gdy zamieszkują razem w jego rodzinnym domu leżącym w małej mieścinie.


Pod względem technicznym nie mam filmowi niczego do zarzucenia, ale też brak w nim jakichkolwiek niekonwencjonalnych zagrań wartych wspomnienia. Historia jest natomiast poprowadzona bardzo przyjemnie, nie dłuży się, praktycznie każda scena czemuś służy, czyli jest tak, jak być powinno. Młody DiCaprio gra świetnie, ale zdecydowanie najlepiej wypadają sceny z De Niro - atmosfera momentalnie gęstnieje, jest niemal nie do zniesienia. Jego postać jest antypatyczna do granic wytrzymałości, momentami sam czułem się atakowany. Poczucie zaszczucia, niesprawiedliwości, ale też niemocy towarzyszy nam przez większość filmu. Podobała mi się postać matki granej przez Ellen Barkin i trochę szkoda, że w połowie drugiego oraz w trzecim akcie zeszła na dalszy plan. Sam koniec filmu wraz z kulminacyjną sceną mającą dać widzowi swoiste katharsis mógł być bardziej rozbudowany, miałem wrażenie, że wydarzenia potoczyły się trochę za szybko. Mimo wszystko jestem zadowolony, że obejrzałem to dzieło. Polecam osobom lubiącym dramaty rodzinne. Film może być zbyt ciężki dla ofiar przemocy domowej (zwłaszcza ze strony rodziców/opiekunów).


#filmy #kino #recenzja #dramat

54e714fc-afdd-45ad-8a52-43e41de7d1a8

@koszotorobur Oj, momentami było ciężko. Tym bardziej czapki z głów dla De Niro. Był dla mnie zupełnie nieprzewidywalny, trochę jak pitbull - wiesz, że w każdej chwili może ugryźć, ale nigdy nie masz pewności kiedy.

Zaloguj się aby komentować

Recenzja: Imperium


Książka "Imperium" autorstwa Conna Igguldena to druga część cyklu "Złoty wiek", w której to przenosimy się do czasów Grecji okresu klasycznego. Tym razem towarzyszyć będziemy Peryklesowi, genialnemu strategowi ateńskiemu i przywódcy politycznemu, który poprowadzi Ateny przeciwko Sparcie. Książka wydana została przez wydawnictwo REBIS.


Poprzednia część ("Lew") opowiadała o walce zjednoczonych miast greckich z perskim zagrożeniem, a uwaga autora skupiona była przede wszystkim na Kimonie - wybitnym ateńskim wodzu i polityku - który swoimi zwycięskimi bitwami na morzu umocnił pozycję Aten w regionie. "Imperium" to już okres powojenny, kiedy brak zewnętrznego zagrożenia powoduje nawarstwianie się kolejnych sporów i spięć pomiędzy miastami greckimi. Doprowadza to finalnie do zaangażowania się w konflikt Sparty i Aten, dwóch najpotężniejszych miast Grecji. Jak sam autor zaznacza w posłowiu, zrezygnował on z kompleksowego przedstawiania przyczyn wybuchu wojny peloponeskiej, mając na uwadze chęć utrzymania ciekawej fabuły i nie angażowania dużej liczby postaci. Autor sprowadził przyczyny wybuchu wojny de facto jedynie do waśni pomiędzy oboma miastami, co moim zdaniem, wiele osób zaznajomionych z historią antycznej Grecji może źle odebrać.


Perykles, jako wielki zwolennik demokracji, reformator, mąż stanu i przywódca Aten staje się główną postacią tomu. Chcąc skutecznie przeciwstawić się potędze lądowej Sparty, nakazuje budowę Długiego Muru, mającego chronić mieszkańców Aten przed Spartą oraz zapewnić ciągłość zaopatrzenia miasta od strony morza. Dla Sparty budowla jest nie do zaakceptowania, gdyż w tamtych czasach armie antyczne nie były w stanie skutecznie sforsować wysokich murów, a tego typu konstrukcja utrudniała Spartanom możliwość oddziaływania na miasto. Finalnie, wojna peloponeska po niemal 30 latach została przegrana przez Ateny.


Drugi tom liczy 400 stron treści; na końcu autor jak zawsze umieścił posłowie, które ma pomóc nam lepiej zrozumieć pomysł autor i przedstawioną fabułę. Osobiście zabrakło mi w tej części bardziej rozbudowanej akcji i umieszczenia polecanej/wykorzystanej przez pisarza literatury i źródeł.

Przechodząc do wydania - książka posiada ładną okładkę i mapkę poglądową antycznej Grecji na początkowych stronach, co bardzo pomaga w odnalezieniu się w akcji.


Podsumowując, druga część serii jest oczywiście warta polecenia. Autor w dalszym ciągu, w sposób bardzo ciekawy, opisuje nam kolejne trudne wydarzenia dla antycznej Grecji, która po odparciu perskiego ataku, teraz musi poradzić sobie z konfliktem wewnętrznym.


https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-imperium/


#imperiumromanum #ksiazki #recenzja #ciekawostki #historia #rzym #antycznyrzym #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #qualitycontent #archeologia

-----------------------------------------------------------------------------

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

42047665-6a00-47e5-8d5a-e9e8709b7ba5

Zaloguj się aby komentować

Recenzja: Vandal Heaven


Książka „Vandal Heaven. Reinterpreting Post-Roman North Africa” autorstwa Simona Elliotta to pozycja poruszająca historię Wandalów, plemienia germańskiego, które swoją ekspansją przyczyniło się do osłabienia cesarstwa rzymskiego i finalnego jego upadku. Książka angielskojęzyczna wydana została przez wydawnictwo Pen and Sword Books.


Autorem książki jest wybitny historyk brytyjski, który jest twórcą licznych publikacji historycznych, zwłaszcza tych tyczących się historii Rzymu. Tym razem, autor skupia się na przedstawieniu ludu Wandalów, który najbardziej znane jest ze złupienia „Wiecznego Miasta” w 455 roku n.e. Właśnie to wydarzenie zbudowało wizerunek Wandalów, jako tych niszczących i niosących zgubę. W mowie codziennej używamy nawet słowa „wandalizm”, co ma podkreślić całkowite i nieuprawnione zniszczenie czegoś. Jak sam autor podkreśla, celem jego książki jest próba rehabilitacji opisywanego ludu germańskiego, które po długim marszu przez Galię, Hiszpanię i północną Afrykę osiedliło się na ziemiach antycznej Kartaginy, tworząc swego rodzaju imperium morskie i skutecznie działając na obszarze śródziemnomorskim.

Wandalowie podbijając ziemie obecnej Tunezji de facto po prostu zajęli miejsce rzymskich elit i podjęli współpracę z mieszkającymi tutaj Rzymianami czy Berberami. W ten sposób zachowano polityczne, gospodarcze i społeczne powiązania, a region mógł dalej się rozwijać.


Wandalowie w latach 439-530 rządzili Kartaginą, Mauretanią, Korsyką, Sardynią a nawet częścią Sycylii, stanowiąc istotą siłę na zachodnim Morzu Śródziemnym. Dopiero zwycięska kampania Belizariusza w 530 roku doprowadziła królestwo Wandalów do upadku.


Książka podzielona została na sześć rozdziałów. Pierwsze dwa skupiają się na omówieniu relacji rzymsko-barbarzyńskich. Kolejne rozdziały pozycji z kolei to przedstawienie pochodzenia omawianego ludu, opis migracji, podboje i upadek państwa. Autor, jak zawsze, nie pozostawia Czytelnika bez wstępu, swoich wniosków oraz przydatnej bibliografii dla ciekawych.


Podsumowując, książka jest jak najbardziej wartościową i przyjemną w czytaniu publikacją. Autor na ponad 150 stronach przedstawia w sposób wystarczający plemię Wandalów i de facto stara się poprawić wizerunek tego ludu w historii. Otrzymujemy fachową książkę, która posiada wiarygodne źródła, cytaty i odniesienia do literatury. Co więcej, na stronach znajdziemy także mapki poglądowe, pomagające lepiej zrozumieć omawiane wydarzenia. Gorąco polecam!


Recenzja: https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-vandal-heaven/

Gdzie kupić? https://amzn.to/3vrR5jS


#imperiumromanum #ksiazki #recenzja #ciekawostki #historia #rzym #antycznyrzym #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #qualitycontent #archeologia

6b0242d2-18e7-4b40-8be3-360905808f5f

Zaloguj się aby komentować

#opony #motoryzacja #recenzja


Okrupnik, czemu Niemca dorabiasz? Nie lepiej było kupić krajowe?

A otóż kupiłem je właśnie

Coo?!


Już niedługo na hejto! Recenzja POLSKIEJ produkcji i 100% polski kapitał opon znanej i lubianej firmy Profil!


Coming soon...

93640785-834c-454f-90f2-4a685cc32108

@Okrupnik Mimo że nie jestem fanem opon no-nejmów a tym bardziej nalewek to jestem ciekaw wyniku testów - keep-open-mind

@Okrupnik mam polskie naleweczki zimowe, firma nazywa sie MarkGum lub cos w tym klimacie, model opony C-ICE.

Zakładalne, sciagalne i wywazalne bez problemu, po sniegu i blocie idą jak po⁎⁎⁎⁎ne i wlasciwie przez dwa sezony zimowe, jak juz napadalo sniegu, nie zaliczylem poslizgu, ani nie udalo mi sie go wywolac celowo do takiego stopnia, w ktorym nie moglbym odzyskac kontroli nad autem.

Patrzac na to jak ludzie jada rano po nocnych opadach prawym pasem, w kolejeczce, bo tam juz lekko wyjezdzone bylo, 30km/h, ja na eleganckosci cisnalem lewym pasem, calkiem zasypanym, zostawiajac koleiny i sypiac spod kol jak z odznieraki, piekne to sa opony, tanie to sa opony i nigdy mnie nie zawiodły.

Komplet (w 2022)- 800zl, czyli niewiele wiecej niz jedna nowa opona przyzwoitej firmy.


Plusy:

-dzialaja, nie rozpadaja sie, da sie wywazyc jak kazda normalna opone

-ponadprzecietna przyczepnosc na sniegu, rowniez glebokim

-smiesznie niska cena


Wady:

-halasuja


Polecam jak komus sie skonczyly zimowki, sprawdzic w nastepnym sezonie te, a zaoszczedzony hajs wydac na nie wiem, konserwacje podwozia albo libacje alkoholowo -narkotyczna ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@hesuss jak w Bieszczadach byłem to tam co drugi samochód na nalewkach stał i to w lato, ty powinieneś recenzje pisać ( ͡° ͜ʖ ͡°) idzie tobie lepiej niż mi

Zaloguj się aby komentować

#opony #motoryzacja #recenzja

Trzecia część recenzji opon radburg s500


Witam, przebieg opon trochę ponad 4000km, stan bieżnika uśredniony 8,5 mm

Prowadzą się jak zwykłe opony. Na mokrym dają radę, na śniegu dają radę a na suchym tu niespodzianka - dają radę ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Głośność minimalnie się zmniejszyła, powyżej 100km/h robi się głośno

Widocznych uszkodzeń brak


Największą wadą wciąż pozostają duże opory toczenia


Podsumowując: kupiłbym drugi raz bez wąchania

19ce27c7-05f5-4317-a502-e6aadbd784cb

@tomilidzons lepiej niż na navigatorach 1 i 2, podobnie jak na kormoranach all seasonach, trochę gorzej niż na navigatorach 3

@Okrupnik Generalnie ja jestem zdania, że jak nie masz auta za pół bańki i 300 koni, nie zapierdalasz jak "Frogg" , "Zientarski" czy "Peretti", to najzwyklejsze opony w zupełności wystarczą.

@Trismagist tak jakbyś stwierdził że nie potrzebujesz bezpiecznego samochodu z poduszkami powietrznymi bo stare Seicento też dowiezie na miejsce a ty jeździsz wolno to przecież nie będzie wypadku.

XXI wiek, a polaczki dalej oszczędzają na bezpieczeństwie i zakładają no name kalosze całosezonowe....


I jak wami nie gardzić?

@Topia

1. Nie noname tylko radburg, obczaj sobie ich stronę www.radburg.de

2. Mi całoroczne starczają, od lat nie kupowałem innych

3. Przynajmniej są z tamtego roku, na gwarancji i z wysokim bieżnikiem

Zaloguj się aby komentować

Recenzja "Problemu trzech ciał" ALL IN ONE

Książka + druga książka "Ciemny las" + trzecia książka "Koniec śmierci" + serial, recenzja jak szampon z odżywką. Wszystko w jednym.


Trochę spoilerów poniżej.


Fabuła opowiada o ufokach którzy ostrzą sobie zęby na naszą planetę i chcą wpaść z wizytą żeby wszystkich wymordować. No chyba, że nie bo zdania co do ich intencji są podzielone.

W sumie to same ufoki nie wiedzą za bardzo co chcą bo jakoś strasznie się przy tym nie upierają.


Ogólnie pomysł fajny, ale ja pier*olę jakie wykonanie. Fabuła miejscami ciągnie się jak cierpienia młodego wertera. Nie wiesz czy prędzej w końcu skończy się absolutnie nieistotny dla fabuły spacer głównych bohaterów nad jeziorem wspominając jakieś zdarzenia z przeszłości czy Twoja cierpliwość.

Mnie się kończyła cierpliwość i przewijałem kartki tak długo do przodu aż trafiłem na coś związanego z fabułą główną. Tak szczerze to z 1/3 każdej książki przekartkowałem bo nie mogłem zdzierżyć jak autor mnie zaznajamia z bohaterami.

I uważam że nic nie straciłem.


Nie mogłem też zdzierżyć głównej bohaterki.

No jaka to jest tempa pi*da to aż ręce opadają. Dosłownie za każdym razem jak ma podjąć jakąś decyzję, w tym decyzję dotyczącą KAŻDEGO CZŁOWIEKA W UKŁADZIE SŁONECZNYM to robi to źle. Spektakularnie źle. I zawsze fartownie jakoś to się układa. Ale no ile można. W sumie na końcu to serio aż boli jak można mieć aż takiego farta.


Pomijając to, i pomijając wodolejstwo przez pierwszą połowę każdej książki to jako fabuła o wojnie z ufokami to nawet jest spoko. Końcówka każdej książki nawet zaskakuje i konkluzja całej wojny jest ZUPEŁNIE inna niż się spodziewasz. Pod tym względem 10/10


Czuć w książce że pisał to Chińczyk. Jak widzieliście jakiś chiński film i dialogi wydawały się "inne" no to tu jest to samo.

Przykład (chyba bez spoilerów), nie przepisuję, tak zapamiętałem:

[Tło: Bitwa w kosmosie, wszystko wszędzie wybucha.]

Osoba1: Kapralu, muszę raport nadać do dowództwa, mam über ważne dane o przeciwniku!

O2: No ja jestem tylko Kapralem, gdzie ja tam się z dowództwem połączę

O1: lol, i tak nieważne bo to dziwne co zarejestrowałem, pomyślą że żartuję

O2: przyjacielu, kiedy byliśmy 5 lat temu nad jeziorem łowić ryby i powiedziałeś, że piękny zachód słońca to od tamtej pory Ci wierzę we wszystko bo masz czyste serce

[Przypominam że wszystko na około ku*wa eksploduje]

O1: a Ty jesteś moim przyjacielem odkąd nalałeś mi herbaty z dynastii ming

O1: mój raport jest następujący:

[W tym momencie ich statek wybucha]


Ciężko to wytrzymać, ale jak dasz radę to według mnie warto.


Do do serialu:

Przewijałem tak jak książkę bo też nie dałem rady ciągiem oglądać xD

Tak samo drętwo jest jak w książce xD

Tylko grafika jest zrobiona i nie trzeba sobie wyobrażać. Sam serial to jakieś 1,5 książki z 3.


#ksiazki #czytajzhejto #recenzja #seriale

de69524b-544e-4c4c-8859-3c6ce6ff7d2f
entropy_ userbar

@entropy_ jestem po 2 z 3 więc nie czytałem zbyt dokładnie obawiając się spojlerów ale mi podeszło bardzo. To co można odebrać jako drewniany styl jest dla mnie jakąś miłą odmianą w sposobie narracji. Wciągnęło mnie niesamowicie.

@entropy_ 

Kolego jakby co jest jeszcze Odzyskanie czasu - Bao Shu fan fiction w uniwersum wydane też w Polsce, ale dopiero zamówiłem.


W ogóle to do większości zarzutów się zgadzam, ale imho plusika daje autorowi, bo fajne sci-fi nie dziwie się, że Kim Stanley Robinson chwali te serię na okładce, bo imho bardzo przemyślane zmiany epok i nauka w uniwersum, większość sci-fi ma bardzo duży problem z lepkością, że to się nie składa, a Chińczyk imho dał radę, still willing suspension of disbelief ale widać, że przynajmniej na kilkanaście pierwszych ale... przemyślał odpowiedź i potem jak leciał bardziej ryzykownie to fajnie, bo wypracował u mnie jednak duży kredyt zaufania i raczej ufałem, że jak tworzy haczyki między tymi blokami tekstu to potem będzie jakaś nitka z tego.

Zaloguj się aby komentować

#filmy #recenzja #filmnawieczor #ogladajzhejto #blyskekranu #oscary


Everything Everywhere All at Once [2022] - Wszystko wszędzie naraz


https://www.filmweb.pl/film/Wszystko+wsz%C4%99dzie+naraz-2022-853675


Borykająca się z trudami codzienności kobieta w średnim wieku zostaje wciągnięta w szaloną przygodę, w której sama może uratować świat, eksplorując inne wszechświaty.


Dziś rozdanie Oskarów, więc nadrobiłem sobie zeszłoroczny film roku.


Bardziej od filmowych wersji wieloświatów, nie lubię tylko podróży w czasie. Motywy te zwykle wykonane są w filmach po prostu słabo. Jednak tutaj twórcy się postarali, dali nam coś innego i ciekawego, może lekko przekombinowanego, ale i tak gratulacje. Dodatkowo wizualnie jest ciekawie.


Fabuła nie jest specjalnie skomplikowana. Ktoś próbuje zniszczyć wszystko i jedyną osobą zdolną to powstrzymać jest nasza chińska pani domu. Oglądamy jej problematyczne życie codzienne, jednak wszystko zmienia się dosłownie w kilka chwil i akcja momentalnie wkracza na najwyższe obroty. Mamy skoki między wymiarami, pojedynki kung fu, strzelaniny i całą masę humoru.


Na początku bardzo mi się to spodobało, ale im dalej oglądałem tym bardziej byłem tym wszystkim zmęczony. Montaż i prowadzenie akcji przytłaczało. Wstawki komediowe zrobiły się dziwaczne i bardziej żałosne niż zabawne. Największym jednak problemem byli bohaterowie, nie potrafiłem ich polubić i im kibicować.


6+/10 


Czy zasługiwał na nagrodę filmu roku? Nie, moim zdaniem byli lepsi kandydaci.

@Habemus_canem 6/10 to całkiem łagodna ocena. Ode mnie ma 4/10 na zachętę. Chociaż przez ten hype to chyba powinien dostać jeszcze minusowe punkty.

Zaloguj się aby komentować

Recenzja: "Jak przeżyć w… starożytnym Rzymie"


Książka "Jak przeżyć w… starożytnym Rzymie" autorstwa Juan Aragón to książka, która przenosi nas do świata antycznych Rzymian i w barwny sposób próbuje przedstawić Czytelnikowi, jak nie zginąć w tym niebezpiecznym miejscu. Pozycja jest przeznaczona dla młodszych Czytelników. Wydawcą jest Nasza Księgarnia.


Książka to bardzo ciekawa propozycja dla młodych Czytelników, którzy pasjonują się starożytnością lub szukają sposobu, by dowiedzieć się czegoś zupełnie nowego i wykraczającego poza szkolne programy nauczania historii. Autor zdecydowanie postawił na to, aby zainteresować Czytelnika, wyszukując ciekawostki i poruszając tematy, które wywołują z jednej strony obrzydzenie, a z drugiej wzbudzają ludzką ciekawość. Sam tytuł pozycji wskazuje, że starożytny Rzym nie był miejscem, w którym życie biegło przyjemnie i długo. Na każdym kroku liczyć się trzeba było z niebezpieczeństwami, w związku z czym autor prowadzi nas przez kolejne niuanse życia społecznego, kulturalnego i wojskowego Rzymian.


Publikacja ma ponad 100 stron treści, która jest przedstawiona, moim zdaniem, w sposób wystarczający i ładny. Strony są ubarwione licznymi ilustracjami, co tylko powinno dodatkowo zainteresować młodzież. W kolejnych rozdziałach autor opowiada o świecie Rzymian: legendzie założenia miasta, historii, społeczeństwie, kulturze i rozrywce, wojnach i wojsku czy religii.

Moje obawy były związane przede wszystkim z kwestiami merytoryczymi - bałem się przekłamań lub głupich błędów. Na szczęście otrzymaliśmy publikację bardzo wartościową i godną polecenia.


Nie zabrakło jednak dziwnych sformułowań lub błędów. Przykładowo autor stwierdza, że w Rzymie zabójstwo brata było modne (?); innym razem otrzymujemy informacje jakoby Marek Antoniusz był ostatnim obrońcą republiki; błędnie przedstawiono cursus honorum. Pojawiają się także błędy w tłumaczeniu na polski np. pojawia się jako pożywienie fasola (nieznana Rzymianom), zamiast bobu; "lance" Galów - zapewne chodziło o włócznie; compluvium które nie było podwórzem, a otworem w dachu.


Pomimo błędów w tłumaczeniu i nie do końca zawsze jasnym przekazem autora, uważam że książka jest na prawdę bardzo ciekawa i powinna zaciekawić najmłodszych pasjonatów Rzymu.


https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-jak-przezyc-w-starozytnym-rzymie-2/


Gdzie kupić?: https://www.poczytaj.pl/ksiazka/jak-przezyc-w-starozytnym-rzymie-aragon-juan,580277?pp=5


#imperiumromanum #ksiazki #recenzja #ciekawostki #historia #rzym #antycznyrzym #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #qualitycontent #archeologia

a2409b68-0e1a-4317-acbd-d0e1df19d0ba

Zaloguj się aby komentować