#recenzja

0
136

Recenzja: „Lew”


Książka „Lew” autorstwa Conna Igguldena to powieść historyczna, z nowego cyklu „Złoty wiek”, której akcja toczy się w starożytnej Grecji w V wieku p.n.e. i przedstawia burzliwe czasy rywalizacji miast greckich z nadchodzącym zagrożeniem perskim. Książka wydana została przez wydawnictwo REBIS.


Conn Iggulden to znany na całym świecie brytyjski pisarz powieści historycznych, z różnych dziejów i miejsc świata. Tym razem autor na tapetę wziął jedne z najciekawszych czasów w historii antycznej Grecji – V wiek p.n.e., kiedy to miasta greckie mierzą się z zagrożeniem ze wschodu – perską armią króla Kserksesa – i osiągają przewagę. Przełomowym momentem było zawiązanie przez miasta greckie Związku Hellenów w 481 roku p.n.e. i pokonanie floty perskiej pod Salaminą, rok później. Wydarzenie to zmotywowało Greków do dalszej walki i finalnego pokonania zagrożenia. Jak się okazało, wspólny wróg pozwolił skonfliktowanym miasto greckim zawiązać współpracę i odłożyć waśnie.


W armii greckiej walczą Kimon i Perykles, późniejsi wybitni mężowie stanu Aten, którzy ze sobą rywalizują. W czasie walk zdobywają m.in. wyspę Cypr czy toczą starcia na ziemi perskiej. Autor książki swoją uwagę skupia przede wszystim na Kimonie, który jako starszy i bardziej dojrzały mężczyzna od Peryklesa, buduje swoją reputację na scenie politycznej Aten.

Poza przedstawianiem walk i skomplikowanej sceny politycznej Aten, autor opisuje w bardzo ciekawy sposób teatr, festiwal Dionizosa oraz życie społeczne tamtych czasów.


Na plus pozycji z pewnością zaliczyć należy bardzo ładną okładkę, wyraźną czcionkę, dodanie mapki poglądowej Grecji oraz notę historyczną, w której autor odnosi się do opisywanych czasów oraz przedstawia swoje inwencje. Na minus, brak podanych dat; ciężko odnaleźć się w omawianych wydarzeniach.


Podsumowując, książka jest bardzo ciekawą propozycją dla pasjonatów antycznej Grecji. Do naszych rąk trafia żywiołowa opowieść o burzliwym okresie V wieku p.n.e., kiedy Grecja musi powstrzymać zagrożenie perskie, a Kimon jako „Lew” wyrasta na wiodącą postać Aten. Jak się jednak okazuje, wspólne zagrożenie jest jedynym czynnikiem, które łączy miasta greckie; stopniowo coraz wyraźniej dostrzegalny jest konflikt interesów Aten ze Spartą.


Gdzie kupić? https://www.poczytaj.pl/ksiazka/lew-iggulden-conn,580632?pp=5


https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-lew/


#imperiumromanum #ksiazki #recenzja #ciekawostki #historia #rzym #antycznyrzym #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #qualitycontent #archeologia

1b0c4a5a-e33c-4821-8571-9dd48a13c76c

Zaloguj się aby komentować

#film #recenzja #filmnawieczor #netflix #blyskekranu


Heart of Stone [2023] (Misja Stone)


Rachel Stone jest agentką tajnej organizacji zwanej "Sojuszem". W utrzymaniu pokoju na świecie pomaga im superkomputer zwany "sercem", który chcą zdobyć pewni złoczyńcy.


Zacznijmy od okropnego polskiego tłumaczenia. Sam tytuł jest ciekawy bo może odnosić się do dwóch rzeczy: sumienia głównej bohaterki albo superkomputera organizacji. Ale nie zdradza czego będzie słuchać nasza bohaterka.


Dalej fabuła. Nawet jak na standardy prostych akcyjniaków jest słabo. No więc, w tajnych agencjach różnych mocarstw, są ludzie którzy równocześnie należą do jeszcze tajniejszej organizacji. Takiej która działa dla dobra świata, a nie danego kraju. Brzmi to jak wymysł dzieciaka, który obejrzał Bonda i za bardzo się wkręcił w klimaty tajniaków.


Najważniejsza w takim filmie jest "akcja", a ta jest tu całkiem niezła. Dzieje się sporo. Są strzelaniny, pościgi, walka wręcz i pełno napięcia. Wszystko dzieje się w ładnych plenerach. Zdarza się kilka głupotek, ale mocno nie przeszkadzają.


Czego niestety nie można powiedzieć o odtwórczyni głównej roli - Gal Gadot. Drewniane aktorstwo można wybaczyć, ale totalny brak charyzmy jest nie do obrony. W takich produkcjach można grać słabo, ale widz musi polubić twoją postać. Jednak panna Stone jest tak nijaka, że w połowie filmu mogliby zamienić aktorki i pewnie nikt by się połapał. Tam gdzie protagonistka nie daje rady, antagonista powinien robić dobrą robotę, ale tak nie jest.


Do obejrzenia i zapomnienia.


5-/10

3b68c9c7-24fd-485a-ae1d-46621d5c915e

Zaloguj się aby komentować

4 202,76 + 21,37 = 4 224,13


Serwus, dziś zrobiłem sobie improwizowany treningowy #papaton - 5 km spokojnej rozgrzewki, a potem segmenty 3, 3,5 i 4,5 k z tempem docelowym. Weszło jak w masło, nogi podawały, splity równe, jestem kontent. No i przez przypadek wjechał PB na dystansie półmaratonu, ale w sumie to jakoś bez ekscytacji bo sprawdzian dopiero w czerwcu.


Oprócz tego mini #recenzja mojego najnowszego nabytku butowego - New Balance Fresh Foam More V4, bo po dzisiejszym biegu mam już na nich 90 km więc jakieś zdanie już wyrobiłem. Zakładając zwiększenie miesięcznych dystansów w tym roku postanowiłem kupić but z większą amortyzacją, tak coby zadbać o swoje gnaty. Pierwszy bieg w nich bardzo mnie zaskoczył. A to dlatego, że mają piankę Fresh Foam X, czyli teoretycznie to, co w posiadanych przeze mnie 1080 V12, jej jedynie 1 mm więcej z tyłu, a są DUUUUUUŻO bardziej miękkie. Po tej miękkości spodziewałem się że buty będą się nadawać tylko do klepania bazy, ale na dzisiejszym biegu sprawdziły się naprawdę dobrze i uważam że mogą być świetnym głównym butem w rotacji, przynajmniej dla osoby która robi takie tempa jak ja. Powtórzenia wchodziły dobrze i nie męczyłem się z butem i nawet kończąc ostatni segment (czyli po 18 km) nogi nie dawały o sobie znać. Absolutnie nie nadają się jednak na szybsze interwały, wtedy pianka zapada się i oddaje malutko energii - tu chyba bez zaskoczenia w przypadku buta "max cushion". Duży plus za stabilność, mimo bardzo miękkiej pianki nie miałem wrażenia że stopa mi ucieka i nawet rozciągając się na jednej nodze było dobrze, to zapewne zasługa dość szerokiej podeszwy. Pianki nie jest tak dużo na ile wygląda, bo wchodzi ona nieco na boczne ścianki i stopa trochę w niej "siedzi". Również na plus ilość miejsca w środku, ale to chyba standard w New Balance. Elementy odblaskowe z tyłu i boku też super, zwłaszcza że często biegam po ciemku. Z minusów? Na początku panel boczny w prawym bucie nieco mnie uciskał, ale problem ustał. Prawie zawsze muszę trochę pokombinować ze sznurowaniem żeby znaleźć kompromis między trzymaniem pięty, a brakiem ucisku na górze stopy. Nie mam problemów z jakimiś uciskami, ale w innych butach łatwiej to przychodzi. I szkoda że język nie jest przyszyty od boków do reszty konstrukcji, czasem mi się zawija przy wkładaniu buta. Ogólnie oceniając - buty są naprawdę świetne i dużo bardziej uniwersalne niż się spodziewałem, zwłaszcza że dorwałem się w promce za 330 zł. Zrobiły na mnie większe wrażenie niż 1080 v12, który jest "flagowcem" NB. Mam nadzieję że będą żywotne, a może nawet skuszę się na zapasową parę.


#sztafeta


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

47da6f78-cc1f-4457-9ddc-4dc9c86ee713

I wykresiki. Z tempa jestem zadowolony, ale nad kadencją zdecydowanie trzeba popracować. Miałem ostatnio biegi gdzie dużo równiej mi wychodziło a tutaj kompletnie rozwalone¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

7507048a-0cf2-4cbd-adde-0aa74318c41d
855fb562-1379-45e2-ba54-1e891f6f0fdd

Zaloguj się aby komentować

Recenzja: Orły imperium. Wygnańcy Rzymu


Książka "Orły imperium. Wygnańcy Rzymu" autorstwa Simona Scarrowa to 19 tom popularnej serii w świecie rzymskim, w której główni bohaterowie trybun Katon i centurion Makron tym razem wracają ze wschodu do ogarniętego intrygą Rzymu, a Katon zostaje wysłany na Sardynię, gdzie musi zmierzyć się z poważnymi problemami dławiącymi wyspę. Książka została wydana przez Wydawnictwo Książnica.


Powieść "Orły imperium" to już kultowa seria autora, która jest znana na całym świecie i cieszy się niemalejącą popularnością. Autor doświadczony w pisaniu powieści, tym razem kreuje bardzo ciekawy obraz wyspy Sardynia, która przez wieki wielokrotnie buntowała się Rzymianom. Sardynia wyróżniała się przede wszystkim jako jeden z ważniejszych dostawców zboża, zwłaszcza w czasach Republiki, a co więcej była miejscem skąd rekrutowano żeglarzy i sprzedawano niewolników. Co ciekawe, w Rzymie wypowiadano złe słowa o niewolnikach z Sardynii, jako nieposłusznych i gotowych zabić swojego pana, jeśli tylko była ku temu szansa.


Akcja umiejscowiona została w roku 57 n.e., w czasie panowania cesarza Nerona. Władca otoczony przez wrogów politycznych zmuszony zostaje wygnać swoją ukochaną Klaudię Akte na Sardynię, a towarzyszyć jej ma Katon, który wraz z Makronem nie ma dobrej reputacji w stolicy. Katon udaje się na wyspę wraz grupą centurionów i ludźmi Seneki, musząc się zmierzyć z wieloma lokalnymi problemami, w tym zarazą czy buntami. Makron dla odmiany wyjeżdża do Brytanii na emeryturę i oddziela się od przyjaciela.


Do plusów, co do wydania, z pewnością można zaliczyć ładną okładkę, wyraźny druk i zamieszczenie mapki poglądowej z 57 roku n.e. Sardynii, która jest główną sceną akcji tego tomu. Jako minusy publikacji z pewnością wymieniłbym brak wykorzystanych źródeł, odwołań do literatury oraz posłowia, które pomogłoby lepiej odnaleźć się w akcji lub wytłumaczyć pomysł autora na przeniesienie się do Sardynii.


Podsumowując, tom 19, podobnie jak poprzednie, utrzymuje wysoki poziom. Czytelnik do swoich rąk dostaje blisko 350-stronnicową książkę, która z pewnością pozwoli przenieść się w czasy rzymskie i lepiej poznać kolejną prowincję Imperium.


Gdzie kupić? https://www.poczytaj.pl/ksiazka/wygnancy-rzymu-tom-19-scarrow-simon,580385?pp=5


https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-orly-imperium-wygnancy-rzymu/


#imperiumromanum #ksiazki #recenzja #ciekawostki #historia #rzym #antycznyrzym #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #qualitycontent #archeologia

-----------------------------------------------------------------------------

Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

e0b551cb-f410-4183-908f-b95adee98ce5

Zaloguj się aby komentować

RECENZJA

Kupiłem golarkę do głowy - Remington RX7 Ultimate Series Head Shaver XR1600 za 259,99 na allegro.

Pudełko

Na początku myślałem, że w paczce nic nie ma, a to dlatego, że była strasznie lekka. Po otworzeniu okazało się, że jest pudełko z logo marki wykonane w bardzo ekonomiczny sposób. Pudełko wygląda jakby miało służyć do pakowania w nim większości produktów marki. W pudełku było jeszcze dużo wolnej przestrzeni.

Zawartość

W połówce pudełka znalazłem futerał, a w nim golarkę wraz ze szczoteczką do czyszczenia. W drugiej połowie pudełka luźno latający kabel euro/USB do ładowania. Poniżej zdjęcie prezentujące zawartość wraz z ładowarką niedołączoną do golarki dla skali.

Golarka

Lekka. Pogumowana. Przycisk turbo. Trymer, którego nie używałem. Pod głowicą jest przestrzeń gdzie zbierają się ścięte włosy.

Golenie

Ja goliłem na sucho, ale można golić na mokro z użyciem kosmetyków. Producent zaleca golić włosy do 2mm. Golarka ma za zadanie utrzymać łys. Po goleniu należy wyczyścić maszynkę - zdjąć głowicę i usunąć ze środka włosy. Przy tej czynności zalecam ostrożność. Proponuję zrobić to nad umywalką, bo u mnie trochę tego się nazbierało, a przy otwieraniu może się wszystko rozsypać. To są bardzo krótkie włosy. Przypominało mi to kief. Mam nawet zdjęcie ale nie będę obrzydzał. Takie krótkie włosy łatwo się spłukują. Czyszczenie nie jest kłopotliwe. Samą maszynkę można wyczyścić dołączonym pędzelkiem bądź opłukać pod wodą - jest wodoodporna. Same ostrza łatwo wyczyścić pod wodą z kranu.

Efekty

Zrobiłem zdjęcie przed goleniem, po goleniu przygotowawczym tradycyjną golarką i po umyciu po wykończeniu recenzowaną golarką.

Jestem zadowolony z efektu. Jest niewiele gorzej gdybym ogolił głowę maszynką ze stałym ostrzem. Na głowie wyczuwam miejsca naprawdę gładkie, niezależnie w którą stronę przeciągając palcem by to sprawdzić i takie miejsca gdzie czuję minimalny opór włosów. Uważam, że to kwestia nabrania wyprawy. Czasowo trochę mi się z tym zeszło, ale to był mój pierwszy raz.

Inne

Producent twierdzi, że bateria wystarcza na 60 minut, a głowę można ogolić w 2 minuty. Nie będę robił takiego testu długodystansowego ani sprinterskiego. Zależy mi na efekcie.

Podsumowanie

Na rynku jest wiele tego typu golarek z azjatyckim rodowodem co ma dla mnie znaczenie. Zaufałem rozpoznawalnej marce. Jestem pozytywnie zaskoczony. Myślałem, że efekty będą przeciętne. Golarka jest zdolna do wykonania swojego zadania, a mój łys będzie zależał tylko ode mnie czyli regularnego golenia i szlifowania techniki.


Wołam @Lubiepatrzec , bo chciał dwa miesiące temu.


A teraz można się śmiać z mojego baniaka.


#recenzja

#lysy #lysi #golenie

917c3683-0c38-40f9-a39b-538cd6b8ed15
58a47ca6-f7d1-48f3-bccd-048df6d67cfa

Myślałem że efekty będą gorsze A tutaj okazuje się że wcale to jakoś nawet działa. Wydaje mi się że ta maszynka najlepiej się sprawdzi do szybkiego codziennego przelecenia głowy i wtedy można utrzymywać jako taką gładkość aczkolwiek ostrze i pianka To jest mój pierwszy wybór odkąd nabrałem wprawy. Dziękuję za wołanie.

Zaloguj się aby komentować

#recenzja #opony #motoryzacja


Witam, część druga recenzji nalewek Radburg s500


Po przejechaniu 120 kilometrów i zdarciu się wierzchniej warstwy mogę powiedzieć tyle:


1. Opór toczenia i hałas minimalnie się zmniejszyły, dalej są duże i odstają od nowych opon.

2. Błoto i mokry śnieg: lepiej się trzymają niż chińczyki, trochę gorszej od nowych dębic i kormoranów. Według mnie wynik dobry.

3. Mokra ulica: ulica dziurawa z koleinami, hamowanie awaryjne zaliczone na akceptowalnym poziomie.

4. Mokre i lekko zaśnieżone rondo: przejechane bez specjalnego traktowania, na stałej prędkości. Bez zastrzeżeń.


Werdykt: sami spróbujecie ( ͡° ͜ʖ ͡°) ale za to mam ankietę, najczęściej porównuje się takie opony z chińczykami i używanymi markowymi. Oczywiście najlepiej kupić nowe markowe, co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości.


PS. Następna recenzja telefonu Motorola ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


Dziękuję za uwagę i zapraszam do ankiety

5689b4c3-3ef5-483e-98d0-61dce73e13bf

Co jest według Was lepsze?

72 Głosów

Przeczytałem i nadal nie wiem co myśleć o tym… a wybrałem odpowiedź "nowe chińczyki" bo jeszcze ani razu się na takich nie zawiodłem, a zawiodłem się na Dębicy Frigo / Navigator jak zresztą było wspominane w komentarzach. Do takiego wyboru jak nalewki / bieżnikowane trzeba dorosnąć xD Nie żebym też kupował chińczyki pierwsze lepsze… każdy ma tam jakieś swoje kryteria.

@Okrupnik Gdzie opcja nowe markowe? Najlepiej takie kupić, będą miały najlepsze parametry i ciężko je zajeździć - wytrzymują bardzo długo

@Okrupnik kupuję tylko opony premium, nowe - bardzo lubię Bridgestona i Michelinki, nigdy mnie nie zawiodły, letnie Turanzy czy zimowe Blizzaki LM - zawsze pewna kontrola nad samochodem i przewidywalność, co do głośności to się nie wypowiem bo mam dobrze wyciszone samochody.

Miałem okazję śmigać na chińczykach w różnych warunkach drogowych - dla mnie to niebezpieczne opony

Zaloguj się aby komentować

#recenzja #motoryzacja #opony

Obiecałem dwie recenzje, oto pierwsza z nich!


Opony Radburg S500

Zamówiłem ostatnio, takie oto opony skuszony ich ceną (dorwałem taniej niż na stronie producenta ( ͡~ ͜ʖ ͡°) ), ekologią i chęcią sprawdzenia niemieckich nalewek. Tak, to są nalewki!


Cena: 400 złoty za komplet (z fakturą!) Rocznik 2023


Odebrałem je owinięte częściowo folią, i na pierwszy rzut oka oprócz unikatowego bieżnika to trudno odróżnić od zwykłej opony. Uginają się jak normalne europejskiej produkcji opony, nie tak jak chińczyki

Posiadają homologację na EU i TÜV.


Pierwszy test: wyważarka

1. 15 40

2. 25 50

3. 5 0 (WOW)

4. 20 40

Jak na nalewki to dobre wyniki, chińczyki potrafią się gorzej wyważać, ta jedna to ewenement, ktoś w fabryce bardzo się postarał


Testy drogowe:

1. Opór toczenia: Spory, ale piszą na forach, że po stu kilometrach będzie lepiej. Zobaczymy

2. Głośność: Do 100km/h jest dobrze, powyżej tej prędkości zaczynają lekko wyć.

3. Ogólne wrażenia: samochód nie pływa, kierownica nie buksuje, bardzo dobrze wybiera nierówności

4. Hamowanie awaryjne: według mnie było ok, droga była lekko dziurawa, z koleinami. Chińczyki gorzej wypadły.

4. Jazda po ulicy ze śniegiem i lodem: tutaj wysoki bieżnik pokazuje co potrafi. Jest świetnie.

5. Jazda po prostej, odśnieżone drodze: Jest dobrze, nie ściąga, trzyma się asfaltu.

6. Jazda po wiejskich drogach/szutrach: Jest bardzo dobrze, leganko się trzymają i wybierają nierówności


Ciśnienie podczas testów: 2,3 - 2,4 atmosfery


Jeśli się spodobają moje wypociny, to po przejechaniu 100 km napiszę dalsze uwagi i obserwacje


PS. Tamte H4 "biedaksenony" do niczego się nie nadawały. Dorwałem po taniości philipsy ( ✧≖ ͜ʖ≖)

2ba9af7e-0707-4869-88f7-94ece19ba173

Dzięki. Fajna inicjatywa.

Wychodzi na to że jedyna wada to głośność przy dużej prędkości, którą w sumie ma prawie każda opona.

Trochę trudno mi uwierzyć w to, że opona była dobra we wszystkim. Robi to wrażenie w stylu: "kupiłem więc będę chwalił żeby udowodnić że się nie myliłem".

Przepraszam że tak piszę, ale takie jest moje wrażenie.

I jeszcze: porównanie bez liczb jest niemiarodajne (poziom hałasu, droga hamowania). Jeśli porównanie jest robione w innym czasie lub w różnych miejscach to też nie ma sensu. Warunki "nigdy" nie są takie same.

Ale poza tym - cieszy mnie taki content

Ktoś mi kiedyś powiedział, że na butach i materacu się nie powinno oszczędzać - bo pół życia śpisz, drugie pół chodzisz.

Z oponami jest podobnie. Rozumiem radio z Android, płyn do spryskiwaczy domowej roboty, kurczę dywaniki samemu zrobić, nawet olej tani (byle ten raz do roku przynajmniej). Ale opony? Na tym bym nie oszczędzał.

Zaloguj się aby komentować

Minął już ponad tydzień odkąd używam lampy światła dzielnego/antydepresyjnej, więc zgodnie z obietnicą wrzucam subiektywną recenzję.


Mój tryb życia wygląda tak, że pracuję z domu, przy kompie, więc od listopada do mara światło słoneczne widzę w zasadzie tylko w weekendy (o ile łaskawie wychyli wtedy swoją łysą banię z za chmur). Od lat nienawidzę tego w polskiej zimie i zanim zdecyduję się uciec na południe, postanowiłem przetestować taką lampę.

Wybór padł na Beurer TL90 72W. Dlaczego akurat ta? Szczerze mówiąc długo jej nie wybierałem, chciałem coś ‘przeciętnego’, żeby po miesiącu nie kupować mocniejszej. Z tego co zdążyłem się zorientować kluczowe jest osiągnięcie przynajmniej 10 000 lumenów w rozsądnej odległości. Poza tym chciałem, żeby była w miarę estetyczna i miała raczej wertykalny kształt (wymyśliłem sobie, że łatwiej będzie ją wtedy gdzieś ustawić). Przyszła dzień po spontanicznym zakupie i od razu zaskoczyła mnie swoim rozmiarem; mimo, że sprawdzałem wymiary jakoś myślałem, że będzie mniejsza. Na szczęście udało się ją elegancko ulokować, co może nie być takie prosto, ponieważ musi stać tak do 1m od naszej twarzy i najlepiej, zeby nie świeciła prosto w oczy. U mnie stoi prostopadle, po prawnej stronie, mniej więcej tam skąd latem dociera do mnie światło słoneczne.


Jeżeli chodzi o wykonanie i wygląd to raczej nie będzie ozdobą mieszkania, ale nie jestem estetą. Wygląda jakby do wiosny miała spokojnie podziałać.

Wyjmujemy z kartonu, podłączamy do prądu i jazda. Pierwsze wrażenie to, że świeci mocniej niż myślałem, jak przez okno w słoneczny, letni dzień. Światło miłe, rozproszone, w zasadzie nie razi nawet przy krótkim, bezpośrednim spojrzeniu. Oczywiście barwa dość chłodna, ale nie laboratoryjna. Drugie wrażenie to, że mimo, że nie jest to ostre, odbijające się światło, to i tak muszę trochę rozjaśnić monitor, kiedy ją włączam. Używam jej codziennie kiedy pracuje i włączam ją kiedy mam ochotę: najczęściej przez niecałą godzinę rano i około dwóch wieczorem, co jest mniej więcej zgodne z instrukcją.


Jak już wiecie, używam jej dopiero przez kilka dni, ale nie chce czekać z przemyśleniami do wiosny, więc oto pierwsze wnioski:


  • Lubię ją włączać, bardzo przyjemnie się przy niej pracuje

  • Nie przeszkadza w pracy, w zasadzie zapominam, że jest włączona

  • Największą różnicę zauważam, gdy ją wyłączam i nagle robi się ciemno

  • Chyba mniej męczą mi się oczy przy pracy

  • Nie sądzę, żeby leczyła depresję – jeżeli czujesz, że możesz być chory idź do lekarza, a nie lampy szukasz

  • Po tygodniu wydaje mi się, że daje pewien efekt rozbudzenia, ale na pewno w pojedynkę nie jestem próbą badawczą

  • Wcześniej myślałem, że mam dobre oświetlenie (żarówki z regulowaną mocą/barwą), porównywalne z tradycyjnym biurem, ale teraz widzę, że jaśniej=lepiej


Więc ogólnie jestem zadowolony z zakupu, ale życia mi to nie odmieni. Hiszpańskiego słońca, ani polskiego lata na pewno lampą nie zastąpimy, więc ciągle skrycie przeglądam mieszkania na Kanarach. Jeżeli tak jak ja dużo siedzicie w domu i taki wydatek Was nie przeraża, to polecam.

 #technologia #recenzja #dom

Ja narazie próbuje poprostu porządnej żarówki, rano pomaga wstać a wieczorem... No nie zasypiam nad biurkiem przed 20 jak wcześniej ale zapominam jej wyłączyć ok 18 więc zasypiam później niż jakbym chciała

@nyszom ps. Wiem ze juz po fakcie ale może ktos jeszcze będzie czytał ten wątek- taka lampę można wypożyczyć w niektórych poradnikach psychologicznych.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Recenzja chińskiej podróbki lego technics

Dźwig Mould King 13107


Ostrzegam, że długa i nudna. Będzie ogólny opis, techniczny, dla ludzi z nerwicą natręctw a na końcu odpowiedzi na pytania z poprzedniego posta.

Wszystkie porównania do technics robię w oparciu o zestaw 42124 RC Buggy bo taki mam w domu.

Chciałem też to zrobić w formie filmu, ale cierpię na potworny brak czasu więc na wideo tylko działanie zębatek.

https://youtu.be/wj0jXBD7R1Y


Ogólny: 

Jestem miło zaskoczony, ogólnie jakość konstrukcji jest raczej na plus według mnie. Klocki są dobrze spasowane, nie ma problemów przy składaniu a instrukcja składania nie odbiega jakością w żadnej kategorii od instrukcji z LEGO.

Sam dźwig oferuje WIĘCEJ niż mi sprzedali na aukcji na Allegro xD. Tym więcej jest między innymi: atrapa silnika z ruchomymi tłokami, na zdjęciu z aukcji jest jedna oś skrętna, na pudełku 2(pierwsza i ostatnia) a w rzeczywistości 4 osie skręcają. Wszystkie funkcje pojazdu i dźwigu dostępne są z pilota z małym “ale”. Albo pojazd, albo dźwig. Czyli możemy jechać opuścić podpory, wyłączyć pilot i jednostkę sterującą i dopiero włączyć drugą na dźwigu. Sterowanie działa również przez appkę na telefonie, nie gorzej niż lego.

Nie ma wymiennych baterii, wszystko ładowane przez microusb.

Sama konstrukcja jest DUŻA, ponad pół metra długości i nawet solidna. Cegieł na budowę oczywiście tym nie wniesiesz, ale wszystkie zabawki w domu podniesie. Jak na swoje rozmiary robi pełny skręt praktycznie w miejscu! Średnica zawracania to około 2 długości pojazdu.

Składanie zajęło mi jakieś 22h (przestałem dokładnie liczyć po 16) i jest łatwe. Sama konstrukcja jest dość skomplikowana, ale instrukcja przejrzysta, nie ma brakujących kroków ani nic z tych rzeczy, każdy sobie poradzi jak dobrze obrazki rozczyta i policzy elementy.

Moja prywatna ocena:


  • Dla osób, które składają i kładą na półkę z wystawką: jeżeli Ci się podoba to warto, klocki są dobrej jakości, w sumie to mało kto się obetnie, że to nie 42009 jak nie nakleisz naklejek.

  • Dla osób które chcą się tym bawić: w tej kategorii jestem ja. Kupiłem ten pojazd jako podstawę do zabawy. Jako dźwig jest bardzo fajny, a jako podstawa do innych konstrukcji: dostajesz pilota, 8 silników, 2 centra, milion zębatek, drugie tyle klocków. Ogółem 2600 elementów za niecałe 6 stówek w kategorii cena do jakości to jest 6/6 bo taki sam z lego kosztuje 4koła. Ja za pół roku zrobię z niego pociąg i jeszcze na wagon mi starczy xD Jak do tej pory polecam.


Wady: Do jazdy tylko po płaskich powierzchniach! Nie podjedzie pod dywan, obrót wieży mało precyzyjny, trzeba przyzwyczaić się do sterowania bo jest dość agresywne lewo/ prawo. Żeby jechać do przodu trzeba wcisnąć przycisk w dół, a do tyłu przycisk do góry. 


Techniczny:

Konstrukcja jest ogólnie przemyślana, ale im dalej tym jakby trochę konstruktor się zmęczył.

Sam pojazd (o nadbudówce za chwilę) to konstrukcja modułowa, budujesz moduł z daną funkcjonalnością i dołączasz go do ramy. Z tym, że rama jest tylko przy podwoziu bo resztę sztywności zapewnia nadwozie przez co jest gibki koło środka pojazdu (pomiędzy drugą i trzecią osią jest miejsce na centrum sterowania i kable więc dużo pustej przestrzeni). Mnie się ogólnie konstrukcyjnie podoba, wszystkie mechanizmy chodzą lekko, prawie na dmuchnięcie (w jednym miejscu tylko jednego pina wymieniłem na innego zupełnie, bo przycierał o zębatkę). Silniki stawiają POTWORNY opór jak próbujesz je palcami obrócić, ale nie stwierdziłem problemów przy normalnej pracy. 

Są też zabezpieczenia przed połamaniem zębatek w postaci sprzęgieł przy każdej funkcjonalności elektrycznej i dla każdego silnika (w wysuwanych podporach zabezpieczenie jest w siłowniku w obie strony na wkręcanie i wykręcanie)

Minusem konstrukcji jest sztywna oś napędowa i prawie beztarciowy dyferencjał. Nie podjedziesz na dywan. Ba! Nawet jak jednym kołem niefortunnie staniesz nad fugą między kafelkami to też nie pojedziesz. Sam dyferencjał wygląda na dość delikatny (odniesienie mam do zestawu 42124). W podwoziu nie ma żadnych dźwięków tarcia, przeskakiwania itp, wszystko pracuje jak powinno.

Nadbudówka: No tu trochę gorzej. Wdług mnie mechanizm jest przekombinowany i choćby duży luz na obrocie wieży wynika z tego, że od silnika są 4 zębatki, przekładnia ślimakowa i dalej dopiero 3 zębatka obraca wieżą. Nawijanie liny na kołowrotek to też niezły fikołek (4 zębatki w tym sprzęgło, przekładnia, 2 zębatki), ale to działa ok.

Konstrukcyjnie nie podoba mi się montaż ramienia bo całe ramie trzyma się na jednej belce na stronę i osi axle 10L, oddając trochę Panu chińczykowi to w instrukcji było napisane, że jest z włókna węglowego i rzeczywiście była inna w dotyku.

Co do luzu na obrocie jeszcze: mnie denerwuje, ale syn jakoś nie ma problemu z manewrowaniem ładunkiem.


Opis dla ludzi z nerwicą natręctw (zaznaczam, że nic z poniższej listy nie jest dla mnie wadą):


  • W pojeździe są trzy fotele, wszystkie z regulacją oparcia i regulowanymi zagłówkami.

  • Kierownica się kręci, ale nie jest połączona z układem kierowniczym. Jest za to regulowana na wysokość.

  • Pilot załączony w zestawie ma większy zasięg niż moje słuchawki bluetooth. Przez 2 żelbetowe ściany i jakieś 8 metrów słuchawki tracą połączenie a dźwig bez problemu reaguje na komendy

  • Instrukcja składania jest równie miła w dotyku jak instrukcja od lego, jest na podobnym papierze

  • Przyszedł w całkiem fajnym pudełku, ale otwieranym od boku. Pudełko jest PEŁNE klocków a nie jak lego gdzie tylko ⅓ objętości to klocki

  • Jeden element, oś długości 16 jednostek była luzem, przy pakowaniu wydostała się ze swojego woreczka.

  • Folia w której są klocki jest mniej przyjemna w dotyku niż folia lego

  • Klocki są bardzo dobrej jakości, miejscami nawet ładniej wyglądają pod mikroskopem niż odpowiednik z lego.

  • Klocki mają jednolite kolory. Nie znalazłem nawet jednego przypadku żeby były różne odcienie. 

  • Instrukcja ma 247 stron i 716 kroków.

  • Do strony 30 zamontujemy dwa silniki. Informacja co zrobić z kablami jest na stronie… 142

  • Konstruktor dodał 2 zębatki więcej do układu napędowego tylko po to, że jak auto jedzie to widać przez przednią szybę, że to niby ważna część atrapy silnika i też się obraca. Atrapa paska rozrządu można rzec

  • Niektóre klocki patrząc pod mikroskopem, jak się je obróci o 180 stopni to zostawiają minimalną krawędź na łączeniach


Pytania z poprzedniego posta:

@PanNiepoprawny

ogólną - czy się nie rozpada w rękach ten zestaw podczas zabawy

Nie rozpada się, ogółem nie ma tam jakichś konstrukcyjnych kompromisów, robi wszystko to co obiecuje na pudełku, że zrobi. Bawi się nim mój młody, bawił się razem z kuzynką i generalnie konstrukcja przeżyła do dzisiaj (ponad tydzień) mordowanie przez dzieci. Czasem się sznurek zaplącze, czasem wyskoczy drążek kierowniczy ale jak na konstrukcje z klocków jest ok

@Rimfire To jest podróbka jakiegoś konkretnego modelu co do joty, czy bardziej w stronę zrobili podobnie ale po swojemu?

42009, patrzyłem na instrukcję jakieś 80% wspólne.


@Bezkid

Instrukcja jest chociaz w polowie tak ogarnieta jak przy lego (mlody raczej sam sklada, tylko czasami pomoge)

Tak, instrukcja jest bardzo dobra, wszystkie kroki czytelne. Nie było przypadku żeby jakiś klocek pojawił się z powietrza, zazwyczaj w jednym kroku jest do tylko kilka elementów i nawet jak masz zrobić jakiś element + lustro tego elementu to krok po kroku wszystko dla obu wersji wyjaśnione. 

W miare to sie to trzyma

Taaak? Znaczy się wiesz, on ma przeszło pół metra długości i jest “giętki” (bez dramatu) ale to wina raczej rozmiarów i tego że jest z klocków. Zastrzeżenia mam do łączenia ramienia z nadbudówką i mechanizmu obrotu wieży bo jest lekko przekombinowany. Połączenie dość ciężkiego ramienia realizowane jest według mnie dyskusyjnie bo w reszcie pojazdu nie widziałem żeby coś dziadowali.

jest kompatybilne z lego

Wszystkie kombinacje jakie sprawdzałem pasowały. Ewentualnie niektóre piny z MD w niektórych klockach LEGO lżej wchodziły, nie ma w sumie dramatu.


ogolna ocena jakosc\cena\porownanie do lego

Po złożeniu porównywałem z instrukcją od 42 009. Jakość jest ok. 4,5/5. Pół odjąłem bo konstrukcyjnie mogli dorzucić kilka klocków żeby był sztywniejszy. Cena: 7 razy mniej niż lego ale według mnie nie jest 7 razy gorszy. W sumie to Ja jestem zadowolony 5/5. Porównać mogę tylko z 42124 bo tego mam: Też są luzy i tu i tu, ale chińczyk lepiej robi to co obiecuje, że zrobi. 42124 Rc buggy ma POTWORNE luzy na drążkach kierowniczych i amortyzatorach, i taki se jest w byciu rc, taki se jest w byciu szybkim i zwrotnym, taki se jest w byciu terenówką. Dźwig MD robi wszystko to co obiecuje, tylko mógłby być miejscami sztywniejszy.


@Sweet_acc_pr0sa

jak ręce podczas palce, bolały nie bolały, plastik śmierdział?

od jakiegoś czasu myślę o

ich Eclipse class destroyerze i boję się żepozaluje zamiast się bawic

Nie bolały palce w trakcie składania. W sumie to nie widzę różnicy między tym a technics od lego jeżeli chodzi o opór. W jednym tylko miejscu przy siłownikach musiałem się namordować, poza tym po 4h składania zero bólu na palcach. Plastik nie śmierdzi


@cec

Opisz spasowanie elementów - czy siła potrzebna do połączenia i rozłączenia jest powtarzalna.

- Spasowanie elementów jest idealne* wszystkie kombinacje do siebie pasują, 3 klocki 1x5 idealnie pasują do jednego 1x15, w żadnym miejscu nie spotkałem się żeby mijały się otwory albo wystawała krawędź.

* poza długim łącznikiem przy siłownikach oraz idiotycznym rozwiązaniem zębatek w sekcji technicznej głębszy opis. Jak patrzysz pod mikroskopem to niektóre klocki pasują idealnie w jednym położeniu a po obróceniu o 180 stopni zostaje minimalna krawędź.

Czy mechanizmy, które mają się obracać robią to swobodnie, czy jest problem ze spasowaniem?

Wszystkie mechanizmy obracają się swobodnie, bez tarcia do momentu podłączenia silników. Silniki mają POTWORNY opór przy ręcznym poruszaniu ale kręcą się ok w trakcie pracy. W jednym miejscu jeden pin wymieniłem na inny, bo tarł o zębatkę, poza tym nie mam zastrzeżeń.

Czy taki klocek typu belka: https://rebrickable.com/parts/3703/technic-brick-1-x-16-15-holes/ jest idealnie prosty, czy jest lekko wygięty w banan jak w Lego?

Jest wygięty w banan, ale nie ma dramatu. W jednym miejscu dokładnie ten klocek przypinałem do zwykłej belki (te wszystkie są proste) 1x15 i pasował idealnie.


#lego #legotechnic #madeinchina #klocki #recenzja

17f77657-874a-4bd3-8488-f6b573aa3abd
32f2e567-8434-4018-b57d-b64c835e9f72
7cf858d1-1081-4a4b-9a2c-17578d2b51a7
1e316168-aa54-4248-9d2a-e5cf4a238491
e5d76ba2-2255-48ee-a03d-84349b112e90

@entropy_ Propsy.


Na poczatek chcialem przeprosic ze dopiero dzis odpisuje, ale po scianie tekstu stwierdzilem ze na spokojnie zaplanuje sobie spotkanie w robocie i przeczytam w spokoju


Co do recenzji, to chapeau bas na prawde. Ja liczylem tylko ze napiszesz ze jest ok, ze jezdzi i generalnie dziala. A tu prosze! Jestem pod wrazeniem, ja bym napisal moze pare zdan a reszte udokumentowal zdjeciami\filmikami.


Tak czy siak, recenzja 10\10! Z mojej strony, ostatnie pyt tzn o link mlody chyba dostanie cos takiego na gwiazdke

@entropy_ nie ogarniam tej kuwety z chińczykami na allegro :D. Ten żuraw, patrzac po miniaturkach jest z rozstrzalem 400-800 zł. Wszystkie modele z silniczkami. Wg parametrów, raz 1250 elementów, raz ponad 2500.

Zaloguj się aby komentować

W końcu znalazłem najsławniejsze perfumy internetu.


Londyn, Gatwick.


W dodatku w promocji, ciekawe czemu.


Testera nie było, ostał się ino korek. Ale po powąchaniu zrozumiałem czemu.


Pewnie po 'testowaniu' trzeba było zamykać lotnisko dopóki nie odpuści, więc ściągnęli z półki, a to co zostało w mikroskopijnej dawce wystarczy żeby zwymiotować, powąchać drugi raz i być do końca dnia skonfundowany: "Czy to jeb*e, czy jest to na prawdę ciekawy zapach?"


Ciężko mi ocenić co w nim tak jeb*e, producent podaje nuty głowy, serca i bazy, ale ja jestem pewien, że odławia się najdłuższych stażem meneli i jak w filmie Pachnidło, wygotowuje się esencję. Chociaż muszę przyznać, że piżmo, goździk zgniły, słodka wanilia i odrobiną bergamoty faktycznie tam była. Te zapachy poznałem. O.o


Prawdopodobnie w zależności od sytuacji można go odbierać inaczej, jak z tą kiecką ze zdjęcia: niebieska czy biała? Na rysunku jest dziad czy baba? W tramwaju jedzie żul czy ktoś jest odważny i pewny siebie?


Oto moja prawdopodobnie pierwsza i ostatnia recenzja perfum, nie znam się i nie chce was wkur*iać ignoranctwem. Jedynie chciałem opisać moje doświadczenie.


#perfumy #recenzja #kouros

8f22afed-7f6b-4a7d-ae2e-5b2e399a412c

@Arxr Doceniam poswieceniea teraz napisze może parę słów które może niektórym sie nie spodobają, Kouros powstał dużo przed toytoyami w Polsce i wszechobecnym zapachem dworca jak to niektórzy piszą, jest to świetny trudny zapach bo to perfumy które noszą człowieka a nie na odwrót i tu wielkość niektórych części ciała musi być uzasadniona żeby je zalozyc Ja osobiście czasami(rzadko) go zarzucę ale ja nie o tym, bardziej o tym jak na przestrzeni lat i wpływie cywilizacji zmienia się odbiór zapachów przez ludzi Kouros zawsze był wymagający i już wtedy wyróżniał się na tle innych, ale wtedy większość ojców używała zapachów pokroju lawendwo-cytrusowego o których tak szumnie mówi się dziś dziadkowe a kiedyś to był szczyt elegancji, niestety dziś większość starego mainstreamu byśmy zakwalifikowali jako śmierdząca nisza nawet Kenzo który wykonał milowy skok w świeżakach polaryzuje ludzi na tych co czują śmierdzące ogóry i go nie lubią i tych drugich, od dekady idziemy w słodkie ulepy waniliowe i tony ambroksanu ciekawe jak za kolejne dwadzieścia lat będzie oceniany taki sauvage czy SWY jak zmieni się kolejnym pokoleniom postrzeganie zapachu, tak naszło mnie na małą dygresje, dzięki za szczera recenzje pozdrawiam

@Cris80 

Dużo prawdy jest w tym co piszesz. Wychowywałem się w latach 90, więc pamiętam parę zapachów, do których przyzwyczajony był mój dziadek. Miło je wspominam. Sauvage chyba kiedyś dostałem mała fiolkę próbki, mi się dobrze kojarzy. Całkowicie szczerze mówię - to co się nosi, czy lubi, nie powinno być dyktowane przez społeczeństwo czy trendy, powinno się dobierać samemu to co się lubi i być z tego dumnym (póki jest się w jakichś moralnych normach oczywiście).


Wpis był częściowo żartem, jestem pewien, że perfumy nie trzymałyby się tyle na rynku, gdyby nie było w nich 'tego czegoś'.

Zaloguj się aby komentować

Recenzja: Czerwony Wąż


Książka "Czerwony wąż" autorstwa Roberta Lee to druga część powieści historycznej "Braterstwo areny", w której główni bohaterowie Drust i Kag, gladiatorzy, tym razem udają się nad Eufrat, gdzie ponownie mają do wykonania misję i będą musieli walczyć o życie. Książka wydana została przez wydawnictwo REBIS.


Akcja powieści toczy się w 224 roku n.e., niemal 20 lat po wydarzeniach z poprzedniej części, w okresie panowania cesarza Aleksandra Sewera, który znajdując się pod wpływem swojej matki i babki, mimo wszystko wydaje się być obiecującym władcą. Co więcej, sytuacja na wschodnich rubieżach państwa jest dobra dla Rzymian, gdyż odwieczny wróg - Partowie - przegrywa nie tylko z Rzymem, ale i wzrastającą potęgą perską wewnątrz państwa. Rzym jednak także miał swoje kłopoty - brak stabilności rządów, postępująca korupcja i samowola żołnierzy oraz dowódców na wschodzie, powodują, że Drust i Kag wpadają w nieciekawe otoczenie. Naszym bohaterom towarzyszą inni wojownicy m.in. Sib, Kwintus czy Ugo.


Obaj bohaterowie mają za zadanie odnaleźć swoich dawnych kompanów, co finalnie prowadzi ich do imponującej budowli - "Wielkiego Muru Gorgańskiego" - której pozostałości znajdują się w obecnym północno-wschodnim Iranie. Była to potężna konstrukcja, która jest drugim co do wielkości murem na świecie. Mur wznosił się od wybrzeża Morza Kaspijskiego po góry Pishkamar i liczył 195 km. Ich zadaniem była obrona terenów Partii/Persji przed najazdami plemion koczowniczych. Mur zbudowany był z cegieł (stąd nazwa - "Czerwony Wąż") i posiadał liczne forty.


Na plus, z pewnością zaliczyć należy akcję oraz zamieszczony na końcu publikacji słownik słówek łacińskich. Do minusów książki zaliczyć należy brak mapy poglądowej miejsca wydarzeń - wystarczyłaby nawet czarno-biała ilustracja, która określiłaby położenie muru.


Podsumowując, książka jest godną polecenia powieścią historyczną z czasów rzymskich. Kolejna część serii, potrafi zainteresować Czytelnika, a samego autora wynosi coraz wyżej w hierarchii autorów tego typu publikacji.


https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-czerwony-waz/


#imperiumromanum #ciekawostki #ksiazki #recenzja #historia #rzym #antycznyrzym #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #qualitycontent #archeologia

d6eb7929-e46c-4f9d-a176-84c6c4283e2f

Zaloguj się aby komentować

Recenzja: Jastrzębie, onagry pustyni, wilki Arabii. Sąsiedzi cesarstwa wschodniorzymskiego z Półwyspu Arabskiego i ich wizerunek w źródłach. Okres przed islamski


Książka „Jastrzębie, onagry pustyni, wilki Arabii. Sąsiedzi cesarstwa wschodniorzymskiego z Półwyspu Arabskiego i ich wizerunek w źródłach. Okres przed islamski” autorstwa Teresy Wolińskiej to kompendium wiedzy o Arabach i Półwyspie Arabskim, do czasów wczesnego średniowiecza, zaprezentowanej głównie w oparciu o źródła antyczne. Książka wydana została przez wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego.


Autorka – profesor Teresa Wolińska – jest aktywną badaczką historii i kultury Bizancjum, a jej zainteresowania tyczą się także relacji bizantyńsko-arabskich. Autorka w swoim dorobku ma wiele pozycji naukowych; tym razem do swojej imponującej kolekcji może dodać dzieło poświęcone opisowi świata Arabów, widzianego oczami starożytnych.


Jak sama autorka wskazuje we wstępie, pomysł na książkę kształtował się jej w głowie przez jakiś czas i zmieniał swoją formułę; co więcej powstał on dzięki grantowi ze strony Narodowego Centrum Nauki. W swojej pracy profesor opiera się na niezliczonych opracowaniach i tekstach źródłowych, czego dowodem jest zamieszczona na końcu publikacji, blisko 100-stronnicowa, bibliografia.


Książka została podzielona na trzy główne części. W pierwszej autorka stara się zakreślić obszar występowania Arabów i terenów, które możnaby było określić „arabskimi” oraz porusza kwestię nazewnictwa; w drugiej poznajemy wizerunek Arabów w źródłach antycznych (głównie greckich i rzymskich) i biblijnych; by w trzeciej skupić się już na obrazie Arabii w późnorzymskim i wczesnochrześcijańskim okresie.

Mnogość tematyki i szeroki zakres analizy autorki dowodzi, że mamy doczynienia z prawdziwą kopalnią wiedzy o Arabii. Właściwa treść dzieła liczy praktycznie 500 stron. Profesor w swoim opracowaniu regularnie stosuje liczne przypisy i odwołania do literatury, a swoje informacje opiera na niezliczonych źródłach antycznych. Dodatkowo, na końcu utworu otrzymujemy zestawienie autorów antycznych i krótki opis wybranej bazy źródłowej, która liczy niemal 60 stron.


Przechodząc do wydania – do naszych rąk trafia książka bardzo ładnie oprawiona i wydrukowana. Co więcej, przypisy umieszczono na dole publikacji, a treść i czcionka są bardzo dobrze widoczne. Jest to kolejny przykład na to, że wydawnictwo UŁ na rynek książkowy wypuszcza nie dość, że perełki historyczne, ale i do tego pięknie oprawione.


Podsumowując, książka jest świetnym pomysłem dla każdego, kto interesuje się światem Arabów w okresie antycznym i późnoantycznym. Czytelnik zafascynowany np. stosunkami rzymsko-arabskimi może prześledzić wyprawy wojskowe Rzyman na Półwysep Arabski lub bliżej zapoznać się z wyprawami geograficznymi badaczy znad Morza Śródziemnego w omawiany region. Gorąco polecam publikację!


Gdzie kupić? https://www.poczytaj.pl/ksiazka/jastrzebie-onagry-pustyni-wilki-arabii-sasiedzi-cesarstwa,569298?pp=5


https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-jastrzebie-onagry-pustyni-wilki-arabii-sasiedzi-cesarstwa-wschodniorzymskiego-z-polwyspu-arabskiego-i-ich-wizerunek-w-zrodlach-okres-przed-islamski/


#imperiumromanum #ciekawostki #ksiazki #recenzja #historia #rzym #antycznyrzym #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #qualitycontent #archeologia

144da7b4-ddc8-4dec-a1ce-cac13cf4d83a

Zaloguj się aby komentować

Recenzja: „Cezar”, „Kleopatra”, „Akcjum”


Książki "Cezar", "Kleopatra", "Akcjum" to pozycje wydane przez wydawnictwo Scream Comics, i które pierwotnie ukazały się na rynku francuskim. Wydawnictwo, z tego co udało mi się wyczytać, od 2016 roku zajmuje się wydawaniem wartościowych komiksów w Polsce. Do moich rąk trafiły do recenzji książki oczywiście dotyczące tematyki rzymskiej.

Już samo spojrzenie na twarde i pięknie wykonane okładki utwierdza Czytelnika w przekonaniu, że ma do czynienia z naprawdę świetnymi pozycjami. Książki mają podobną kompozycję treści: 50 stron zajmuje komiks, na których poznajemy historię życia (odpowiednio) Cezara, Kleopatry oraz wydarzeń spod Akcjum; na kolejnych, około, 10 stronach znajdziemy dodatek historyczny, w którym możemy się dowiedzieć wiele interesujących rzeczy o postaciach i historii.

Rysunki są naprawdę fantastyczne i zgodne z realiami historycznymi, co dowodzi konsultacji z historykami. Początkowo wydawać się może, że czasami wydarzenia toczą się zbyt szybko, jednak ilość materiału, który należałoby dodać z pewnością wymagałby większych wydatków na książkę; co więcej, nie wiem czy rzeczywiście byłoby to potrzebne. Istotą wydania jest zainteresowanie Czytelnika akcją i nowatorskim ujęciem historii.

Podsumowując, polecam te bardzo ciekaw komiksy. Wydane w formacie A4, są bardzo ładnie oprawione i stworzone w taki sposób, aby Czytelnik naprawdę zainteresował się tematem.


https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-cezar-kleopatra-akcjum/


#imperiumromanum #ciekawostki #recenzja #ksiazki #historia #rzym #antycznyrzym #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #qualitycontent #archeologia

a9956d6a-e822-4d32-944e-a9926a97cbee

Zaloguj się aby komentować

Recenzja: Mity, potwory i awantury starożytnej Grecji


Książka „Mity, potwory i awantury starożytnej Grecji” autorstwa Jamesa Daviesa to opowieść o mitach greckich, w formie komiksu, która dedykowana jest przede wszystkim młodszej grupie odbiorców. Żywe kolory i piękne ilustracje zachęcają do zapoznania się z pozycją. Wydawcą publikacji jest wydawnictwo Kropka.


Biorąc książkę do ręki od razu mamy pewność, że wydawnictwo stanęło na wysokości zadania i postarało się wydać piękną wizualnie publikację. Ma to na celu przede wszystim zachęcić młodszych Czytelników, którzy będą mogli w ten sposób, w przyjemny sposób, zapoznać się z mitologią grecką. Bardzo wyraziste ilustracje i ciekawa kompozycja historii pozwala nam z przyjemnością towarzyszyć bohaterom opowieści, w mitycznym świeci potworów, herosów i bogów.


Książka podzielona została na 15 rozdziałów, w których m.in. poznamy takie mity jak: narodziny świata i chaos; puszkę pandory; wyprawę Tezeusza do labiryntu; Orfeusza i Eurydykę; czy 12 prac Heraklesa. Autor publikacji ponadto opisuje czym są mity greckie, zapoznaje nas z panteonem bogów greckich oraz zarysowuje mityczną mapę mitycznej Grecji.


Mogę z czystą satysfakcją powiedzieć, że książka jest zdecydowanie bardzo dobrym pomysłem dla każdego, kto pasjonuje się komiksami i światem mitów, a przede wszystkim dla dzieci, które chcemy zachęcić do poznania mitologii. Książka liczy 60 stron w formacie A4, a czytanie jej absolutnie się nie dłuży lub nie nudzi. Bardzo polecam pozycję!


https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-mity-potwory-i-awantury-starozytnej-grecji/


#imperiumromanum #ksiazka #recenzja #ciekawostki #ksiazki #recenzja #historia #rzym #antycznyrzym #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #venividivici #qualitycontent #archeologia

34859a7b-d55c-4bf3-b358-ee15def68181

Zaloguj się aby komentować

KONKURS: Mity, potwory i awantury starożytnej Grecji


Do wygrania 3 egzemplarze książki „Mity, potwory i awantury starożytnej Grecji”. Pozycja to opowieść o antycznych mitach, przedstawiona w formie komiksu i dedykowana najmłodszym. Książka jest nagrodą w konkursie, którego organizatorem jest IMPERIUM ROMANUM. Co trzeba zrobić, aby móc się cieszyć z nagrody?


Aby wziąć udział w konkursie, należy w terminie do 13 września 2023 r.:


+ napisać ciekawostkę dotyczącą świata antycznych Rzymian lub w jakiś sposób powiązaną z rzymską historią. Trzy najciekawsze teksty zostaną nagrodzone książkami, a ich prace zostaną opublikowane na stronie IMPERIUM ROMANUM.


Teksty, wraz z imieniem, nazwiskiem i adresem zamieszkania uczestnika (przesłane dane zostaną wykorzystane jedynie w wypadku wygranej w konkursie – przekażę je wtedy sponsorowi, by mógł przesłać nagrody, a same imiona i nazwiska zwycięzców opublikuję), należy wysłać zgłoszenie na adres: [email protected], umieszczając w tytule maila: „Mity, potwory i awantury starożytnej Grecji”. Praca musi spełniać wymogi edytorskie.


Wśród uczestników, którzy nadeślą najciekawsze prace, wybrane zostaną zgodnie z regulaminem


+ 3 egzemplarze książki „Mity, potwory i awantury starożytnej Grecji” autorstwa Daviesa Jamesa


Fundatorem nagród jest Wydawnictwo Kropka -> https://wydawnictwokropka.com.pl


https://imperiumromanum.pl/konkurs/konkurs-mity-potwory-i-awantury-starozytnej-grecji/


#imperiumromanum #ciekawostki #konkurs #ksiazki #recenzja #historia #rzym #antycznyrzym #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #wojsko #europa #swiat #militaria #venividivici #qualitycontent #archeologia

2726d05a-9abb-4c55-958f-b505e0cf5ee7

Zaloguj się aby komentować