#recenzja

0
140

Czuję się trochę "słusznie wywołany do odpowiedzi" przez @Tomoe w wątku dotyczącym jakości przesyłek:

zatem #recenzja KATANA-BANANY.

Swoją KatanaBananę otrzymałem już miesiąc temu i od tej chwili stale mam ją przy sobie.

Już w pierwszym tygodniu uratowała mnie od rzeczywistej walki: dresiarze wpierw spanikowali (że niby baton) , następnie się rozluźnili i nie mieli już pary na fight xD

Uważam że jest to produkt najwyższej jakości, widać wielkie napracowanko i jeżeli autor wyrazi to ofertą to

nie warto ... się zastanawiać.

W załączniku rel możliwości tej broni.

#druk3d #bron #szczerecenzje

https://www.hejto.pl/wpis/ostatnio-bylo-duzo-ozdobo-pi⁎⁎⁎ol-ktore-moga-poprawic-dzien-ale-tez-ladnie-sie-p

1095dac6-2e22-40da-8a5b-45f2d3739504
eec31fb0-e08d-4825-a87c-dcda47c48328
d9233fb7-9e32-4c0f-be84-143e365ce757
1f6aafd7-1f56-48f5-af2b-d8241febd0cd

Zaloguj się aby komentować

Jak już @Endrevoir wspominał, wczoraj była randka. Byliśmy w kinie na dwóch filmach ale skupmy się na tej ciekawszej pozycji. Nigdy nie pisałam recenzji i raczej to co napisze, nie będzie wybitnie;)


Ogladaliśmy Hamneta.

Film dotyczy życia Williama Szekspira a raczej historii nieco zakulisowej.


Syn rękawicznika spłacał długi ojca ucząc dzieciaki łaciny. Pewnego dnia ujrzał przepiękną kobietę idącą w czerwonej sukni z sokołem na ramieniu i nie mógł się oprzeć, musiał z nią porozmawiać i tak poznał tajemniczą Agnes, która uchodziła za córkę czarownicy z lasu. Oczywiście była miłość, ślub itd.


Po tym jak urodziło się ich pierwsze dziecko, William zaczyna szaleć przebywając na wsi. Żona odnajduje rozwiązanie w wyjeździe męża do wielkiego miasta, do Londynu.


O czym jest ten film? Po pierwsze, o milości, stracie, ludziach oddanych sobie.

Film jest nieco tajemniczy i dziki, poprzez sceny w lesie z którym Agnes była związana. Dzieło mierzy się z problemem niespodziewanej śmierci ale też przedstawia niesamowita więź pomiędzy rodzeństwem.


Film podnosi temat aktualny do dziś - rozłąka małżonków w poszukiwaniu zarobku, a z drugiej strony widzimy kobietę, która walczy z trudem codzienności która nie jest prosta.


To co mnie ujęło, to mimo że małżonkowie, mimo że gdzieś tam się poróżnili, dużo przeszli, nadal jest pomiędzy nimi nić porozumienia.


Oczywiście ja jak to ja, wzruszyłam się i usmarkałam po babsku. Piękny film. Nie wiem czy widziałam coś tak trafiającego do mnie. Polecanko


#recenzja #filmy #ogladajzhejto

9986bc97-e9af-40d5-99b5-f6f005514c7e

@Evivalarte - świetny film - powracający do korzeni sztuki filmowej - zero fajerwerków - zjawiskowa rola Jessie Buckley - temat może i szarpiący emocjami ale bez tanich sztuczek - możliwe, że to jaskółka zwiastująca renesans dobrego bezpretensjonalnego kina obyczajowego i odwrót od moralizowania na siłę.

Zaloguj się aby komentować

Pocket Coffee

Wygląda jak zwykła czekoladka, a tu niespodzianka: w środku legit płynna kawa ☕️

Pierwszy kęs i espresso wybucha w ustach. Małe, niepozorne, a stawia na nogi lepiej niż automat na dworcu.

#hejto #slodycze #kawa #ciekawostki #recenzja #jedzenie #pocketcoffee #ferrero #kawosze #espresso

c70af196-7c58-463d-89e7-0f5ff5001829
666473d9-04b6-48e7-bbe5-44f50fb2da80

Zaloguj się aby komentować

Jakiś czas temu pytałem was o polecane odkurzacze z Chin.

Dziś wracam z mikrorecenzją.

Wiele osób wskazywało markę Laresar jako tanią, ale dobrą alternatywę dla drogich odkurzaczy.

Zdecydowałem się więc spróbować tego Chińczyka i po kilku tygodniach używania nie żałuję.

Skusiłem się na podobno najlepszy model producenta — Laresar V11 (akurat był w promocji na Łowcach z Chin).

Wyszło około 500 zł, a paczka dotarła praktycznie z dnia na dzień. Same plusy!

Sam odkurzacz jest naprawdę spoko, plastiki nie sprawiają wrażenia taniego tworzywa, bardzo przyjemnie prowadzi się po podłodze.

Ma trzy tryby pracy: normalny > mocniejszy >>boost, przy czym już ten pierwszy spokojnie radzi sobie z piaskiem czy psią sierścią.

Odkurzacz długo trzyma na baterii, choć różowa trochę narzeka, że swoje waży.

#odkurzacz #agd #sprzatanie #recenzja

36c99904-d565-41f7-84a7-12462e05b1d2

Masz porównanie z jakimiś markowymi? Mam któryś wysoki model Philipsa 4-5 lat, zmieniłem mu baterię, ratowałem już też plastiki, myślę że to jego ostatni rok, a żal znów 2k wydawac

@SaucissonBorderline to ja,to ja!

Światelka zalep taśmą izolacyjna. ( Po każdym odkurzaniu mam chęć kotu @Alawar a zrobić

Zaloguj się aby komentować

Zupełnym w sumie przypadkiem stanąłem dziś przed dylematem: wciągnąć dwa ostatnie plastry stwardniałego sera żółtego czy może nie wciągnać. Zaraz po świętach popełniłem, jak się teraz okazuje, znaczący błąd taktyczny nie kontemplując wystarczająco zawartości lodówki, więc nie doceniłem światła pustki. Aż nie potrzeba żarówki, tak świeci.


"Ale nie wszystko stracone!", pomyślałem przypominając sobie o legendarnym wynalazku arcymaga kuchenki: #twarozupka


"Dobre będzie" pomyślałem i pewny siebie, nie przewidując dalszych wypadków, zabrałem cztery litery do pobliskiego przybytku żabiego, skąd przyniosłem barszczyk czerwony z majerankiem spod szyldu A*ino oraz "Mazurski smak" półtłusty z 40g białka.


Przyznam się bez bicia, że intryguje mnie koncept tego dania od kiedy pierwszy raz o nim przeczytałem: maksymalna oszczędność czasu, energii i emocji. Nic nie zapowiada bogactwa smaku. To nie jest danie dla hedonistów. Potrawa bez pierdolenia. Wiele wskazuje, że moje kubki smakowe zderzą się dziś z kuchnią iście brutalistyczną.


Rach, ciach, kilka minut i oto stoi przede mną potrawa, która z całą pewnością nie gości często na stołach zwykłych śmiertelników. A nawet tych niezwykłych bym o to nie posądzał.


Nieśmiało, jak gość szukający swojego uczestnictwa na imprezie, biorę do ust pierwszą łyżkę. Pierwsze wrażenie jest takie, że jest to danie dla osób, które zastanawiają się, czy życie ma w ogóle sens. Nareszcie coś dla mnie! Wtem ogarnia mnie szok, czuję jak smak rozpada się jak skorupa stwardniałego żwiru w opuszczonej żwirowni.


Tutaj pozwolę sobie na pewną uwagę techniczną: otóż poznańska woda, bogata w sole wapnia i magnezu, do zupy błyskawicznej odnosi się jak surowy konstruktywista do psychodelii.


Biorę następną łychę. Ta flukulacja zdenaturyzowanej skrobi modyfikowanej, a przede wszystkim niezniszczalny, jakby ceramiczny posmak izonynianu disodowego, pozostający na języku jak niechciane wspomnienie po przypadkowym polizaniu starego, zakurzonego kartonu z uranową zastawą prababci.


Makaron, zamiast osiągnąć lekką konsystencję, jakiej bym się po nim spodziewał, nabiera faktury rozmiękczonego plastikowego zmywaka do naczyń. Ożywają wspomnienia ze studiów kiedy to człowiek zjadał i nie pytał.


W tym miejscu pragnę docenić kunszt i intuicję poznańskich wodociągowców bez których powyższe doznania smakowe być może nie byłyby tak podkreślone.


Dwie następne łyżki i teraz najważniejsze, punkt kulminacyjny: triumfalne wejście białego sera twarogowego półtłustego marki "Mazurski smak". Około sto gramów surowego, chłodnego rozczarowania, które smakuje dokładnie tak, jak wyobrażam sobie smak starego, niedociśniętego styropianu. Takiego, które leżał w piwnicy przez dekadę i chłonął wszystkie opary panelu drewnopochodnego. Oraz uran z zastawy po prababci.


Kilka kolejnych łyżek za mną. Jest w tym coś fascynującego. Człowiek się brzydzi, ale nie może przestać. To się je samo. Ta subtelna nuta mokrej tektury dobrze współgra ze styropianowym chrzęstem ciała twarożego.


Najedzon. Żołądek nie przewidział, nie planował. Czuć delikatny acz narastający niepokój trzewi. Przejdzie. Zawsze przechodzi.


Muszę to przyznać: danie ma charakter. Nie jest to delikatna, wykalkulowana potrawka dla znudzonych gości. To jest surowa, bezkompromisowa deklaracja, że jedzenie nie musi być przyjemne, aby było godne doświadczenia. Twarozupka to manifest antykuchni, krytyka konsumpcji estetyki poprzez jej całkowitą negację. Autentyczny brutalizm w misce: żadnych ozdób, żadnych ceregieli, zero pierdolenia. Potrawa nieodparcie uczciwa. Doceniam.


Ocena: 3+/10


Jeden punkt za istnienie, jeden za brutalną uczciwość, jeden za to, że nie zostałem oszukany co do smaku. Plus dla poznańskich wodociągów. Pozostałe siedem punktów zdecydowanie nie jest potrzebne.

Jeśli poszukujesz doświadczenia kulinarnego, które pozwoli wzmocnić swoją aprecjację dla własnego istnienia metodą pośredniego cierpienia, to jest to idealne danie dla Ciebie.


#gotujzhejto #twarozupka #heheszki #recenzja

57f3fbc1-0904-4eba-8754-296ba104a8f2

Zaloguj się aby komentować

W coffiku w Venray można dostać 2g za 10e całkiem fajnego miału, nie wiem czy ja tak trafilem ale normalne topy w środku 🇳🇱☘️

#hejtojointclub #recenzja #coffeeshop #marihuana #narkotyki #venray

493dd8a0-1570-4b28-9793-209010850a5f
725c8c81-be4b-48ea-8e9b-b54f5ca5576b

Zaloguj się aby komentować

Taka mala #recenzja wiertarki SDS marki #parkside PBH 1050 D4 podczas #remont Spokojnie do wykuwania w stropach dziur-otworów jak na zdjęciu starcza. Wierci z udarem też jak w masełko. Do domu mogę polecić jak najbardziej. #sremont

a76ad7fd-9a18-4fb8-9f5a-45e634cdf3a4
c505832d-20bd-48b6-8372-073a0d3810ac

@SST82 podstawa to wiertło. nawet jeśli parksidem wiercisz, a wiertło kuca, to nie ma przebacz.

w taki beton się ostatnio wkręciłem, że wiertło 6 z czterema widiami zlasowało się po szóstym dołku. takie wiertełko za 12zł.

to za 50zł nawet nie potrzebowało plasterka na rankę

Jej większa siostra mi się spierdoliła po paru otworach w stropie aż korki wywaliło na budowie. Reklamacja trwała miesiąc. Dostałem nową, ale miesiąc przerwy w budowie to nie dla mnie i już wtedy bosch pracował.

Zaloguj się aby komentować

Recenzja klocków magnetycznych.


2/10 nie polecam.

Klocki sprzeczności, jednocześnie potrzeba z 400kg nacisku żeby zmontować tor dla kulek oraz przewraca się i rozpada na części od samego oddychania w tym samym pomieszczeniu.


Nie polecam.

Ocena dwa bo są magnesy. Jedyna zaleta.


#zabawki #recenzja #rodzicielstwo

f8d9d6b9-35aa-4957-aff8-ee5d25aaa6a6
entropy_ userbar

@entropy_ ja mam te oryginalne (w sumie nie wiem czy oryginalne czy po prostu drogie xD) connetix i w sumie dobrze się bawię (dzieciak też).

Też się dość łatwo rozpada (ale wieżę byłem w stanie przesunąć po dywanie 20cm dalej) i też trudno się zapina elementy kulodromu ale można zrobić za⁎⁎⁎⁎stą wieże na spadające kulki która działa i cieszy więc dla mnie na plus jako całość ¯\_(ツ)_/¯

@entropy_ nie no ja takich zestawów mam z 5, i ilość tych klocuchow mocno wpływa na jakość zabawy bo możesz solidniej to zbudować. Wrzucam moją ostatnią konstrukcje No ale zdecydowanie jest to dla cierpliwych ʕ•ᴥ•ʔ

ba6a6889-4468-4ea7-99ec-fb33d1c88284

@entropy_ siostrzenica ma takie coś, albo raczej pozostałości (bo dość mało), ale ciężko się to składa i właśnie niestabilne jak cholera. A kulki w ogóle się zatrzymują na łączeniach xD
Również bezsensowne. Także to, że jakby nie wszystkie elementy do siebie pasują, czasem chcesz wtyknąć a tu się okazuje, że są 2 różne rodzaje tych samych (i nie chodzi tu o wypustki lub dziury). Nie wiem, czy oryginalne czy jakieś podróby... ale słabe.

Za to na alledrogo znalazłem kiedyś "rzepy czepy" 900+ elementów (wbrew pozorom mało i szkoda że nie można dokupić wincyj rzepów) i to był strzał w dziesiątkę. Fajna zabawa i polecam jakbyś chciał :D

Inb4 tak, odpowiadam na stare Twoje posty, ale teraz zauważyłem xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj coś o kupowaniu wyobrażeń.


Jakiś czas temu szukałem słuchawek z przewodnictwem kostnym na rower. Chodziło głównie o to, żeby coś sobie mogło brzdękać podczas dłuższych wyjazdów, ale żebym nadal miał "otwarte ucho" i mógł normalnie słyszeć także otoczenie - kwestie bezpieczeństwa. Jazda na głuchego to kretynizm.


Poczytałem opinie w sieci i postanowiłem, że nie będę oszczędzał tylko wezmę najczęściej polecaną markę z tych "lepszych". Trafiło na Shokzy za 800 ziko. Nie miałem doświadczenia z takim sprzętem, więc przez brak porównania, byłem zadowolony z zakupu. Spełniało oczekiwania.


Niemniej skuszony zaletami takiego rozwiązania, postanowiłem dokupić sobie słuchawki do pracy. Słyszeć maszyny, słyszeć współpracowników, ale jednocześnie puścić jakiś podcast czy muzyczkę i nie przeszkadzać innym.


Nie chcąc niszczyć tamtych, dokupiłem sobie inne, taniutkie słuchawki, ale również z dobrymi opiniami.


Wybór padł na jakieś Open ear, chińczyk za 90zł.


No i to jest masakra. Te słuchawki grają.... lepiej? Są głośniejsze, wyraźniejsze, potrafią naprawdę dawać ostro po kości jak zapuścisz coś z basami. Niby Shokzy delikatnie wyraźniej prezentują głos, ale to minimalne odczucia. Natomiast granie gitarowe to już masakra, bo shokzy dobrze to grają tylko jak zatkasz uszy, albo słuchasz po cichutku. Co się mija z celem i przeznaczeniem tego. Jak chcę się odciąć od otoczenia i audiofilsko posłuchać, to nie będę ściszał kostnych, tylko założę normalne słuchawki.


Do tego dochodzi kształt. Shokzy są delikatnie mniejsze i mają minimalnie przyjemniejszy materiał w wykończeniu, więc mogłoby się wydawać, że są wygodniejsze. Nic z tych rzeczy. To właśnie pionowa belka, mimo że większa, jest mniej przeszkadzająca niż pozioma. Szczególnie czuć to, jeśli dociśniesz - czytaj, np założysz czapkę. Shokzy dociskają kość za uchem i zwyczajnie po jakimś czasie doskwiera ból. Przy chińczykach nie ma takiego problemu.


To jest patola. Siedem stów więcej, za sprzęt który mogę nazwać "minimalnie lepszym", bo nie dla każdego te wady będą wadami, a zalety zaletami, zależy od miejsca użytkowania. Niemniej dla mnie, są nawet gorsze niż te chińczyki za 90zł. Wczoraj na rower aż się wróciłem, bo miałem dość układania czapki żeby mnie nie bolał ten docisk i wziąłem tańsze, a te super hiper ekstra sportowe shokzy zostawiłem w domu.


A, jedyną absolutnie widoczną różnicą jest bateria, bo droższe grają z 8h, tańsze około 4. Niemniej mając dwie pary przy sobie to nadal 180zł kontra 800 xd A na rower można mieć dwie, bo to prawie nic miejsca nie zajmuje.


Podsumowując, po takim porównaniu, Shokzy mógłbym polecić z czystym sumieniem, gdyby kosztowały 200 do 300zł. Ich obecna cenówka to jakaś patola. Mają w swojej ofercie tańsze modele, za 500zł, ale tam odpadają zalety, bo spada czas pracy na baterii i jest gorszy materiał wykończenia.


Więc imo - płacimy za markę i logo. Chociaż i tak wuj ci tam wie, że jedno drogie, drugie nie. To już trzeba byłoby chyba spotkać drugiego który się wpakował xd


#zalesie #recenzja #sluchawki #rower

838664ae-4f8a-4aa0-b2b3-fbab0dcf9b3f

@onpanopticon Uwaga płot twist, shokzy to też chińczyki :) W sensie nie że tylko wyprodukowane w Chinach jak 90% elektroniki ale sama marka jest chińska.

@onpanopticon mam pytanie z innej beczki, czy da się w nich leżeć? Miałem kiedyś o musiałem zwrócić bo nie mogłem w nich przez ten pałąk położyć na plecach.

Zaloguj się aby komentować

Zestaw 42179 to kwintesencja serii Technic. Po pierwsze walory edukacyjne: pokazuje ruch obrotowy i obiegowy słońca, ziemi i księżyca, zawiera mnóstwo kół zębatych, w tym 4 obrotnice (dwie małe i dwie duże) i 4 zębatki łukowe tworzące razem okrąg z zębami wewnątrz. Większość mechanizmów jest widoczna z zewnątrz a nie ukryta za panelami. Do tego obecność 4 identycznych kół z oponami (pełna guma) daje możliwość zbudowania pojazdu.

Jedyną wadą konstrukcji jest to, że podstawa jest zbyt lekka i w pewnych położeniach podczas kręcenia korbką całość odrywa się od stołu.

Alternatywne budowle (MOCe) na rebrickable: https://rebrickable.com/sets/42179-1/planet-earth-and-moon-in-orbit/?inventory=1#alt_builds

#lego #klocki #klockilego #legotechnic #recenzja

783eafee-f995-46f9-a1af-bc60184c3b0f

@cec no dobra, przekonał. Chodzi za mną jakiś technic od jakiegoś czasu, ale niekoniecznie samochód. Myślałem o koparce Volvo.

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Superman

Reżyseria: James Gunn

Premiera: Sierpień 2025


Do filmu siadłem po obejrzeniu recenzji, które oceniały ten film ciepło i chyba pozytywnie, a zwłaszcza naoglądałem się jakiś peanów na temat dobrze stworzonej postaci Luthora. Jednak już w 1/3 filmu skręcało mnie w torsjach w rytm hasła: "Boże co to za g***o!".


Co w tym filmie było fajnego i pozytywnego?! Skąd te dobre opinie?!


>> UWAGA SPOILERY <<


Po pierwsze wrzucono nas w historię zupełnie na głęboką wodę, nie tylko pod względem dojrzałości głównego bohatera ale też wydarzeń bieżących. Aż wrażenie miałem, że chyba przewinąłem coś niechcący... Superman właśnie uciekł od walki (!) po tym jak obskoczył przeoklep (!!!). Rozumiem, że ta postać to jedna z ikon popkultury i KAŻDY wie skąd on jest i o co biega, ale to reset serii na litość! Zasługuje chyba na jakąś bardziej donośną ekspozycję niż napisy w rogu ekranu?!


No i ten oklep. Cały moralno-wzorowy sznyt Kal-El'a wynika on, że jest nietykalnym, prawie że wszechmocnym Bogiem, ale jego prawdziwa sila leży w moralności, trosce i zasadach. Sztampa, której wręcz oczekuję po filmie ze Supermanem, to: jest potężny i niezwyciężony > przegrywa starcie > wychodzi z problemów i wraca do walki dzięki niezłomności i kompasowi moralnemu. A tu typ UCIEKA przed walką... bo go pobili... w pierwszej scenie... Przez całą resztę filmu patrzyłem na niego jak na przegrańca! A czemu w ogóle udało mu się wrócić? Bo go roboto-slużba naładowała... No żesz!


W ogóle cała ta historia to się kupy nie trzyma. Superman, który od lat ratuje ludzkie życia, w 3 sekundy staje się znienawidzonym wrogiem publicznym, bo go łysy miliarder oskarża o to, że rodzice supka kazali mu założyć harem i podbić Ziemię (Tak, harem! Jakaś dorosła osoba, nieironicznie napisała to w scenariuszu, a inna dorosła osoba postanowiła zezwolić by wydać setki milionów dolarów, żeby to wyprodukować)! Zero wątpliwości, zero zaufania, zero uwzględnienia jego dotychczasowych dokonań. "Superman zły" w pasku? OK, wszyscy nienawidzą... To aż tak głupie, że patrząc na dzisiejszy świat, to pewnie najrealniejsza agenda tego filmu...


A co było punktem przełomowym tego dzieła, tym który odwrócił los głównego bohatera? Jego odwaga? Zaradność? Inteligencja? Wsparcie przyjaciół? Chociażby głupia karma wynikająca z jakiegoś dobrego uczynku?! NIE! Tempa blachara przyszyta do komórki, chcąca zemścić się na Luthorze! Protoganista w żaden sposób nie wywalczył ani nie zasłużył sobie na wygraną! To Luthor jest tak ch człowiekiem, że jego plastibarbi chce go zdradzić dla Olsena (Jezu mniej litość...)!


A no właśnie Luthor... Luthor, Luthor, Luthor... Boże jak ja nienawidzę tej postaci. Ale nie w ten pełen podziwu sposób, że postać napisana i zagrana jest bym ją nienawidził i zrobili to tak dobrze, że wsiąkłem w to w pełni... I to też nie tak, że żebym jakiś lubił Luthora Snydera. Luthor Gunna to tak sztampowo i bezpłciowo napisana postać, że na mdłości się zbiera gdy go widziałem na ekranie! "Geniusz, który przewiduje każdy krok każdego i ktokolwiek cokolwiek by nie zrobił to jest to część planu zwyrola. Gra z Bogiem w szachy 5G, podpowiadając mu czasami by było uczciwej". A jego główną motywacją to zazdrość wobec silniejszych, więc chce zabić Supermana, by bezkarnie dokonać inwazji na jakiś cholerawiecostan, żeby stworzyć utopijne technospoleczenstwo... A może na odwrót? Typ sam nie jest pewien... Jezu, niech mnie ktoś dobije...


Główny bohater nie lepszy. Grany przez typa z twarzą przygłupa, co akurat świadczy o niezłym dobraniu aktora, bo główny bohater to przygłup! Jak wspomniałem od początku pokazany jako słabeusz, który staje do walki nie dzięki wysiłkowi i jakiejś wewnątrznej sile, ale dlatego że jest z definicji (klasowo) lepszy i go roboty mamy i taty lądują... Kwamać! Jest niby super dziennikarzem w hipnolarach, ale łamie się i focha po drugim trafnym pytaniu Lois o konsekwencje jego czynów. Wychowywał się do dorosłości z kochającymi go rodzicami, którzy wpoili mu troskę o słabszych i wspominaną moralność. Ale to bez znaczenia bo jego ufostarzy wysłali mu wiadomość z urwanym końcem, więc on pomyślał, że ma chronić ludzkość bo tak mu z kontekstu wychodziło... Dobrze, że ci jodłować nie kazali zamiast tworzyć haremów pajacu niebieski!


Jedynym światełkiem w całym tym pogrzebie była postać Lois. Fajnie dobrana aktorka. Dziennikarka zadająca trafne pytania. Inteligentna i potrafiąca udziabać rozmówcę by dojść do prawdy, nawet jeśli temu rozmówcy sprzyja. W sumie powinna być tym czynnikiem, który ratuje Supermana, co powinno pokazać wartość relacji jakie ten tworzy z ludźmi, a nie tylko jego siłę... Co z tego jak wszystko co zrobiła to tylko pochodna planu (?) zemsty tępej blachary!


No i ten cały Justband. Znowu, w recenzjach zachwycali się tymi postaciami. Czemu?! Bo ponieważ?! Skąd?!!!! Debil w bieli jako ZIELONA latarnia, którego najzdumiewajniejszą mocą jest to, że nie musi liczyć na palcach jak bierze każdy oddech! Skrzydlata laska ze skoczkiem narciarskim w łapach, o której bym zapomniał, że była w filmie, gdyby nie fakt zrzucenia klauna na ziemię (serio, postać watażki to już jakieś upośledzenie jest). No mr Traffic... Jakby Einstein przeleciał Holmsa blenderem i z tego aktu powstała postać pół geniusza, pół cyborga, pół tancerza na kulach. Wszystko wie, wszystko potrafi, nikt go nie może powstrzymać... Starszy, mądrzejszy brat Mary Sue... Taka nuda i brak wyzwań, że jedynym było obejrzenie filmu do końca.


A sporo wysiłku to wymagało, wierzcie mi. Zwłaszcza jak na scenie pojawiał się ten kundel. Tak debilnego pomysłu i tak irytującego w realizacji, to dawno w filmach nie widziałem! Wolałbym oglądać 10h zapętlonych scen z Jar Jarem niż kwa 3 sekundy z tym nieparzystochromosomalnym pchlarzem. Jakiś medal powinienem dostać za nie przewijanie tych debilizmów! Aż sobie wyobrażałem jakiegoś rednecka z middlestates, albo Janusza z wąsem z podlaskiego, który wykrzykuje przy tych scenach w kinie "Łohohohohi!!! Patrz Karuna, zupełnie jak nasz Kajtuś !". Gdybym ten kaprohołd w kinie oglądał to zaj***łbym kogoś kartonem z popcornem!KRYPTO MNIE BAWIŁ JAK MIAŁEM 10 LAT! DLA KOGO WY W OGÓLE NAKRĘCILIŚCIE TEN FILM?!


No i na koniec już nie tak ważne - kolorystyka jak z fortnite, słabe efekty specjalne, za długi, za głupi, za słaba muzyka, za durny scenariusz, za mało wprowadzenie do nowego-starego uniwersum, niewiadomo dla kogo, niewiadomo o co chodzi...


Dałbym 4/10 ale za to szczekające kretynstwo daję...


Ocena: 3/10


Idźcie lepiej popatrzeć jak Was komary gryzą, niż fundować sobie ten durny film. Nie polecam.


#kino #filmy #recenzja #hejtorecenzja

sireplama userbar

@sireplama moi koledzy byli na tym i wyszli z sali po godzinie. Nie mogli się połapać o co w tym wszystkim chodzi.


Agresywna promocja tego filmu daje wiele do myślenia. Ok, mamy nowe uniwersum ale mamy też bagaż złych doświadczeń i spore koszty produkcji. Gunn zarzeka się, że wszystko jest w normie. A inni doszukują się większych kosztów całej tej imprezy. Jeżeli wróbelki mówią prawdę, to Superman nie ma szans na siebie zarobić

Zaloguj się aby komentować

#recenzja #fotografia

Witam, w dzisiejszej recenzji aparat Kodak fz55


Zacznę od jakości wykonania: 3/5

Plastiki średnie, ani za dobre, ani za słabe. Spasowanie i montaż za to 5/5. Przyciski nie wpadają, mają dobry opór. Ale jak na kodaka mogli się bardziej postarać


Oprogramowanie 2+/5

Dla amatora wystarczające, ale spodziewałem się za tą cenę czegoś więcej. Są różne tryby, manualny, tematyczne a nocny robi nawet dobre zdjęcia w ciemnosci. Znacznie lepsze niż smartfon. Duży minus za przestarzałe złącze usb-b i bardzo słaby ekran w kwestii rozdzielczości i jasności. Kolejny duży minus za nagrywanie FHD tylko w 30fps


Pamięć: 5/5

Karta 16gb starczy na 6000 zdjęć w max rozdzielczości i ponad godzinę nagrania w HD 60fps


Kompaktowość: 5/5

Po prostu wszędzie się zmiesci, noszę go w mini pokrowcu wraz z kablem i zapasowym akumulatorem.

Akumulator trzyma baardzo długo.


Jakość zdjęć: 4/5

Na pewex lepsze od smartfona, prawdziwa optyka robi swoje. Wywołane zdjęcia wychodzą super.


Podsumowanie: 4-/5

Ogólnie fajny sprzęt na wycieczki, wyjazdy, dziecka czy pierwszy aparat dla osoby która zaczęła interesować się fotografią. Generalnie polecam, ale nie za oficjalną cenę - polować na promocję

77676476-4c41-4083-9cb9-50f19d69e83b

Zdjęcia będą na pewno lepsze niż smartfon za cenę zbliżoną do tego aparatu potrafi zrobić. Problem w tym, że sporo smartfonów średniopółkowych (o flagowcach nie wspominając) robi zdjęcia tak dobre, że dla amatora nie trzeba lepszych i po prostu ubiły praktycznie rynek małych cyfrówek.

Zaloguj się aby komentować

Hejka.

Z tej strony @Rozpierpapierduchacz z kolejnym testem tuszu. Dziś nietypowo tusz do długopisu. Czarny. Kiedyś kiedyś dostałem pióro i długopis Parkera, jak widać długopis znalazłem jakiś czas temu i służy, a jak! A pióro nie wiem, gdzie jest.


Tusz jest fajny, czarny, kryje, długopis nie przerywa. Kojarzycie te takie kulki tuszu, co się robią na tym rysiku, a potem rozmazują. No, to czasem też się zrobią.


Ogólnie polecam długopis Parkera i czarny tusz do niego. Są spoko.


PS. Pokemony to dla dzieci. Tylko Lego.


#tusze #dlugopisy #recenzja


#twojwpisbrzmiobco

74aafdc9-265d-4499-a010-d7d03d048e83

Zaloguj się aby komentować

#perfumy #recenzja


AREEJ LE DORE – ANTIQUITY II


Flaszkę kupiłem bardziej z ciekawości, aby przekonać się, czymże jest to osławione ,,Antiquity’’. Nie zdecydowałem jeszcze czy zostaje u mnie czy pójdzie dalej w świat, niemniej jednak pierwsze wrażenia są pozytywne.


W moim odczuciu jest to bardzo dobrze poskładane pachnidło, zgodnie ze sztuką i zasadami tego rzemiosła. Nawiązanie do starej, francuskiej szkoły jest tu ewidentne. Z pewnością trzeba lubić ten specyficzny klimat retro, aby robić podejście do Antiquity II bo jest to swego rodzaju olfaktoryczna podróż w czasie. Dla tych jednak, którzy odnajdują się w takiej konwencji, testowanie tych perfum z pewnością będzie chwilą przyjemną i przywołującą na myśl konkretne obrazy lat minionych. Dla osób, będących zwolennikami bardziej współczesnego podejścia do kreowania perfum, może skończyć się grymasem na twarzy i dezaprobatą.


Poszczególne fazy rozwoju zapachu na skórze są bardzo przemyślane i ma się wrażenie, jakby Russian Adam, przed wypuszczeniem Antiquity II na rynek, testował z zegarkiem w ręku momenty przejścia z jednej fazy do drugiej, aby je perfekcyjnie zaplanować. Jak dla mnie to jest tych faz tutaj nawet więcej niż te 3 zawsze wymieniane. Jest to zapach niewątpliwie zmienny i oferujący całe spektrum doznań. Z drugiej strony przejścia pomiędzy poszczególnymi etapami są niezwykle płynne, co w efekcie daje odczucie spójności. Jedno wynika z drugiego i jest naturalną kontynuacją.


Na początku bergamotka i aldehydy. Nie jest to jednak cytrusowo – brzoskwiniowy wystrzał w nos lecz subtelnie owocowe otwarcie. Z tego co wiem, pierwsza odsłona Antiquity oferowała mocniejsze doznania pod tym kątem. Przynajmniej jeśli wierzyć tym, którzy obie wersje mieli okazję porównać. W przypadku Antiquity II od początku jest bardzo komfortowo, wyraziście ale jednocześnie nienachalnie. W tle, choć jest to dość dyskretny aspekt, wybrzmiewa nieco animalna nuta, która nie wiem do końca od czego pochodzi ale nadaje ona nieco szorstkości, przez co początek może nie być dla wszystkich aż tak prosty do polubienia.


Jeśli chodzi o kolejną fazę to widziałem porównania do Ottoman Empire. Faktycznie, jest tu dalekie echo tego zapachu lecz to jest dość luźne skojarzenie. Prym wiedzie tutaj słodka paczula, jest drzewnie i kremowo. W tej fazie zapach jest najbardziej przyjazny dla otoczenia. Po około 3 godzinach ma się wrażenie, że aromat już przycicha i traci na mocy. Nic bardziej mylnego. W pewnym momencie bowiem powoli zaczyna się wyłaniać piżmo, które po jakimś czasie przejmuje pałeczkę i zaczyna odgrywać główną rolę w całej kompozycji. Nie jest ono specjalnie brudne, niemniej jednak dość wyraziste i intensywne oraz przejawiające nieco zwierzęcy charakter. Jest to jednak zwierzę oswojone i ujarzmione


Baza nie jest cały czas jednakowa i nawet tą fazę można podzielić i wyodrębnić z niej dwa lub nawet trzy dodatkowe etapy. Piżmo przez dłuższy czas dominuje i wprowadza charakterystyczny vintage vibe. O ile początek i faza serca to sięgnięcie wstecz pamięcią, o tyle kolejny etap to już zdecydowanie podróż do przeszłości i skojarzenia z dawną epoką. W tej fazie piżmo najbardziej mi się podoba i pomimo tego, że nie jestem wielkim fanem deer musk, tutaj został ten składnik wykorzystany w sposób uzasadniony, pasujący do całej koncepcji Antiquity.


Gdy wydaje się, że nic więcej zaskakującego nas nie czeka, wtedy nagle zaczyna wybrzmiewać oud, który bardzo fajnie współgra z piżmem. Oud co prawda nie wybija się ani na chwile na pierwszy plan, bardziej użyty został tu do podkreślenia całości i nadania ostatecznego szlifu kompozycji. Robi jednak robotę w bazie.


Projekcja jest solidna. Trwałość wielogodzinna. I tutaj mam mały problem z Antiquty II. Na sam koniec, już po wieeeeelu godzinach, zostaje nadal obecny na skórze zapach, mi kojarzący się osobiście z uryną albo brakiem higieny Nie wiem czy to piżmo tak się trzyma czy połączenie kilku składników daje taki efekt. Podobne odczucia miałem choćby przy Oud Zhen czy Russian Oud. W Antiquity jest to dużo mniej intensywne i nawet aż tak bardzo mi nie przeszkadza. Niemniej jednak jestem po 29 godzinach od aplikacji perfum, pisząc ten tekst i pomimo prysznica, mycia rąk wielokrotnego, ten ,,smrodek’’ jest nadal obecny i niczym nie idzie się tego pozbyć. O ile cała olfaktoryczna podróż, zafundowana przez Antiquity II, była dla mnie ciekawa i przyjemna, o tyle ten pozostający po tej podróży ślad zapachowy już niekoniecznie mi się uśmiecha, choć próbuję go zaakceptować


Antiquity II to nie jest żaden rewolucyjny zapach więc dla kogoś, kto szuka czegoś, czego jeszcze nie wąchał, to niekoniecznie ta droga. Z drugiej strony, ten retro sznyt jest jednocześnie pewnym znakiem charakterystycznym dla Antiquity II i choćby za to kompozycja ta może zostać doceniona i zasługuje na uwagę. Dodatkowo na plus parametry użytkowe, zmienność i wierność starej szkole perfumowej. To po prostu dobrze wykonane i przemyślane pachnidło w stylu vintage.


Czy rozumiem fenomen Antiquity? I tak i nie. Zakładając, że jedynka jest podobna, potwierdzam, że jest to zapach, który warto sprawdzić i jest to udane dzieło Adama. Uzasadnienia dla horrendalnych cen jakie osiąga pierwowzór (typu 900 EUR za flakon) jednak nie znajduję. Znam i cenię na równi lub nawet bardziej kilka innych kompozycji od Areej le Dore, które na pewno nie ustępują w niczym Antiquity II, a których ceny nie zostały tak wywindowane. Czy flaszka zostanie w kolekcji? To się jeszcze okaże. Nie żałuję jednak zakupu i cieszę się, że mogę Antiquity II przetestować bo to dla osoby, siedzącej w tym hobby, bardzo ciekawe doznanie.

ea57b26e-0e07-4578-a6cd-c499351a47dc

@radjal bardzo wnikliwa analiza, świetnie napisane. Intrygujące jest, że skoro ze świeżej dopiero flaszki pokazuje już tyle aspektów, to co będzie jak się przegryzie.

Masz jeszcze coś z tej kolekcji oprócz Antiquity?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować