Tak wyglądała 10-dniowa Dunkelflaute w Polsce (i Europie). Brak wiatru na całym kontynencie plus bardzo niskie nasłonecznienie. W Polsce mamy 31,5 GW w OZE, które przez te 10 dni dawało niewiele, albo często kompletnie nic. Import energii też był utrudniony, bo w takiej samej sytuacji byli wszyscy nasi sąsiedzi. Podobnie jak Niemcy niemal całą swoją generację opieraliśmy w tym czasie na węglu i gazie.
Wielbicielom magazynów energii przypominam: jedna godzina dla Polski to ok. 333 tys. akumulatorów Tesli, tu takich godzin było 250. Nie ma absolutnie żadnej możliwości magazynowania tak gigantycznych ilości energii.
I jak tam, Tomeczki jesieniary? Koniec upałów, człowiek już ma to całe lato za sobą, w końcu można sobie pod kocykiem posiedzieć, nie? Fajna pogoda jest. Taka, że o 10:00 w biurze muszę światło palić, bo nie ma nawet odrobiny promieni słonecznych. Witaminka D w organizmie leci na łeb, humor taki, że najchętniej bym sobie pooglądał egzekucje wrogów reżimu (pozdro kucezbronxu). Temperaturka idealna, 4 stopnie celsjusza. Pogoda po prostu miód - pada deszcz. Jeszcze ten zapach palonej gumy i plastiku unoszący się w powietrzu z pobliskich kamienic. No nie ma nic przyjemniejszego dla człowieka niż to co widzi za oknem, hormony buzują jak szalone XDDD
@Lopez_ W Polsce ze słońca to i tak prawie nikt nie ma witaminy D. Musiałbyś chyba przez całe lato pół dnia pracować w polu, żeby mieć witaminę D ze słońca w ilościach istotnych dla zdrowia.
Generalnie, w Polsce praktycznie wszyscy mają ogromne niedobory witaminy D, bo w naszym klimacie trzeba to ogarnąć dietą i suplementacją, a nie wychodzeniem na zewnątrz.
@Lopez_ cudowna pogoda na rowerowe przejażdżki po mieście, a w domu kocyk, cały zbiór herbatek z miodem, cytryną i imbirem i można robić co tylko się żywnie podoba :D żyć nie umierać!
Matko bosko, co za depresyjna pogoda. Cały dzień mam wrażenie jakby już było późne popołudnie, teraz późnym popoludniem jakby był już solidny wieczór. #pogoda #jesien #oswiadczeniezdupy
W poniedziałek wróciłem z urlopu na Costa del Sol. Nie miałem szczęścia z pogodą w Hiszpanii już drugi raz w tym roku. Nie cierpię upałów, więc zaplanowałem sobie wyjazdy do Hiszpanii na kwiecień i październik. W kwietniu w Katalonii była anomalia temperaturowa 8-14 stopni - normalnie jest 20-25 stopni i wiało jak w Kielcach na dworcu. Natomiast nadziei na super pogodę w październiku w Andaluzji zostałem pozbawiony już we wtorek 22.10. Słońce może i operowało, ale temperatura 18-20 to nie jest szczyt marzeń na łagodne ciepło andaluzyjskie. Tym bardziej, że w Polsce była taka sama pogoda.
Ogólnie Costa del Sol jest przepiękna, to co zaplanowaliśmy żeśmy odwiedzili czyli 4xMálaga, 1xNerja i 1xMarbella. Mieszkaliśmy w Torremolinos, którego nie polecam, gdyż jest całkowicie opanowana przez angoli w starszym wieku, zresztą Benalmádena i Fuengirola tyż. Dom angielskiej spokojnej starości. Málaga jest przecudna, chociaż też pierdyliard ludzi. Nawet ruskie ścierwa na zorganizowanych wycieczkach. Marbella to cukiereczek, miernik uroczości wygięty na maksa. Nerja też piękna, widok z Balcon de Europa jest zachwycający. No i właśnie w Nerja w niedzielę mieliśmy totalne oberwanie chmury trwające 2 godziny. Potoki wody na ulicach, plac i deptak do Balcon de Europa totalnie zalany. W nocy z niedzieli na poniedziałek burza z deszczem nawalnym nad Málagą i okolicą trwała 6 godzin, non stop waliły pioruny. Masakra.
W poniedziałek pojechaliśmy do Málagi jeszcze trochę połazić, bo samolot dopiero o 20.00 a od 16.00 zaczął się deszcz i potworne kłopoty z dojazdem na lotnisko. 3 pociągi wypadły z rozkładu, te co wjeżdżały były całkowicie zapchane. Ale udało się dotrzeć na czas.
Najstraszniejsze z tego co widzę przyszło 29.10.2024.
Dla wszystkich mądrali co to zawsze wiedzą lepiej: w Ronda, Setenil de la Bodega i na Caminito del Rey już byłem. Do Gibraltaru i Cuevas de Nerja jadę w grudniu. A Sevilla to plan na wiosnę :)