Dlaczego Niemcy to takie wsiury na kempingach? Na każdym kempie, bez względu na kraj znajdzie się niemiec - stalker. A raczej podgapiacz xD
Wczoraj dobiliśmy do Transylwanii, rozbijamy obóz na końcu pola namiotowego (w rogu), z jednej strony auto, z drugiej namiot, żagiel bo wiało z trzeciej. Po rozbiciu, otworzyliśmy nasz pyszny jamajski rumik i tak siedzimy patrząc na wschodzący księżyc. Nagle słyszę kogoś za plecami, no 10-15 metrów (najbliższy "obóz" to jakieś 50m od nas). No i stoi ze szlugiem typ i obserwuje nas xD Po 15 minutach zacząłem świecić na niego latarką i iść w jego kierunku to powolutku odszedł do swojego kampera xD
Na wcześniejszym kempie w Maramures to samo. Podjeżdżamy, piękna pogoda, radość, a nie... siedzi na przeciwko, specjalnie odwrócił krzesło w naszą stronę i przez rowno godzine miał 100% skupienia na nas. Zwinąłem rzeczy i przeniosłem obok jakiś normalnych ludzi co zajmują się sobą i nie są tacy creepy xD
Wiedzieliście, że istnieje autonomiczny region na świecie, gdzie panuje czysty komunizm i wstęp do niego mają tylko mężczyźni, nawet wśród większości zwierząt? Miejsce, gdzie był przypadek jednego mieszkańca, który nigdy nie widział żadnej kobiety na oczy mimo dożycia bardzo sędziwego wieku?
Nie? Tak więc zapraszam na półwysep Athos w Grecji. Ma on wymiary ok. 10 x 55 km. Oznacza to, że umieścić wzdłuż niego ok. 275 000 dwudziestocentymetrowych bananów, a wszerz średnio tylko 50 000. Uproszczając, że owoc ten ma 4cm średnicy i jest prostokątem, to na całym obszarze zmieściłoby ich się ok. 68 750 000 000, co przekłada się na 0,00000509% wszystkich możliwych kombinacji kostki Rubika 3x3x3, albo moje szanse u płci damskiej.
Zamieszkuje go jedynie ok. 1740 prawosławnych mnichów zrzeszonych w 20 klasztorach. Od 1060 roku panuje tu zasada abaton (z gr. „ἄβατον” oznaczającego dosłownie „Nie do przejścia ”) - absolutny zakaz wstępu kobiet. Nie mogą one dodatkowo mogą zbliżyć się do brzegu na odległość mniejszą niż 500 metrów, a strażnicy bardzo pilnują tej zasady. Dotyczy ona także zwierząt hodowlanych. Wyjątek stanowią koty, które pełnią rolę strażników przeciwko myszom, oraz ptaków, które przylatują same. Mimo to najbardziej na wyspie czczą Maryję. To jest dopiero miłość na całe życie.
Centralna władza Athos jest sprawowana przez Święte Zgromadzenie liczące 20 przedstawicieli wszystkich klasztorów, spotykających się dwa razy w tygodniu. Czyli jak w komunizmie: brak jednego lidera, decyzje podejmowane kolektywnie, a interes wspólnoty stoi ponad jednostką, z małą różnicą, że tutaj „plan pięcioletni” zastępuje plan modlitw i postów.
Znany jest przypadek mnicha z Athos imieniem Mihailo Tolotos (na ostatnim zdjęciu) który podobnie jak ja nie miał z kobietami żadnej styczności. No... może troszeczkę mniej, gdyż podobno nigdy w życiu nawet nie widział żadnej na oczy, ponieważ do klasztoru został przygarnięty już jako osierocone niemowlę (którego matka zmarła przy porodzie) i pozostał w nim aż do śmierci w 1938 roku w wieku 82 lat. A ja przynajmniej miałem kilka nauczycielek w szkole.
Mimo, iż teren ten jest rajem od babskiego plotkowania, to ma także wady. Otóż na terenie klasztoru wszystko jest wspólne dla całej wspólnoty monastycznej, podobnie jak w idealnym komunizmie, który może kiedyś gdzieś się w końcu uda. Dodatkowo na całym terenie nie może znajdować się więcej niż 10 męskich turystów naraz niebędących wiary prawosławnej. Nie mogą też oni posiadać sprzętu fotograficznego (poza wyjątkami ze specjalnymi zezwoleniami), a co za tym idzie współczesnych smartphonów.
Głównym źródłem utrzymania mnichów jest praca rolnicza, hodowla zwierząt i rzemieślnictwo, a dzienny harmonogram jest ściśle uregulowany przez Święte Zgromadzenie i wspólne dla wszystkich.
#ciekawostki #podroze #gruparatowaniapoziomu i trochę #heheszki
Zaczyna mnie dopadać znużenie. To nie jest kraina opuszczonych. Wyeksploatowałem się z poszukiwań. Jestem usatysfakcjonowany natomiast jazdą autem. Tu można w zasadzie nie dotykać asfaltu. Ale też już mam powoli dość. Zwłaszcza, że to wcale nie jest dziesiąty dzień podróży, bo wcześniej były trzy dni festiwalu. Dzisiaj tylko krótki spacer po opuszczonej wsi i melduję się nad jeziorem Ukiel. To ostatni przystanek na warm-maz. Jutro pomagam jednemu kumplowi w fuszce i zaczynam jazdę do siebie na południe. Nie wiem jeszcze czy zrobię to od strzała, czy będę gdzieś nocował.
Dronowanie w Tallinie. Bałem się oddalać, bo niedaleko jest parlament i różne strefy (akurat tam gdzie latałem to nie ma). W sumie to fajne, że strefy są w określonych miejscach, a nie jak w Warszawie, że cała olbrzymia część miasta jest wyłączona z latania, przykładowo koło Kancelarii Prezydenta.
Tak więc bałem się oddalać i nie mogłem za bardzo zmieniać perspektywę, więc i ujęcia są trochę koślawe.
Może i nienajlepiej, ale jako-tako. Dałem z siebie całe 30%.
Jazda, jazda, jazda. Najwięcej w te wakacje to ja wydam na gnojówkę xD Dzisiaj objechałem dosłownie całe jezioro Kalwa. A jest tam co oglądać. Kiedyś perła Mazur. Ale jak wrócę, będą osobne artykuły w odcinkach, o miejscach które odwiedziłem. No i film. Chociaż tego jeszcze nie jestem pewny. Wszystko zależy od tego, czy to co nagrałem, jest ciekawe. No ale ten wyjazd, opuszczonymi ośrodkami wczasowymi stoi. W zasadzie nic innego nie spotykam. Jednak niektóre, mimo, że ruiny, mają bardzo ciekawą historię. No i trafiłem na Bramę Warmi. I znowu udało mi się sfilmować samego siebie z drona. Kolanem prowadzę auto, a w rękach mam kontroler od drona xD Nie próbujcie robić tego w domu!
Szlak Parawanów i Gotowanej Kukurydzy – Część 2 Ustka - Ostrowo
Dwa dni, ponad 105 kilometrów po bałtyckiej plaży, plecak 7 kg i głowa pełna nadziei na łagodny wiatr. Start w Ustce – przywitała mnie pochmurna pogoda, 21°C i mewy, które najwyraźniej planowały koncert. Początkowo piasek był tak idealny, że można by zorganizować uliczny maraton. Potem plaża pustoszała, kamyki chrupały pod stopami, a słońce opalało tylko prawą rękę, tworząc efekt „przed i po urlopie” na jednym człowieku.
W Rowach złapałem cień, zjadłem pikantną zupę rybną i placek po węgiersku, a w Czołpinie wpadłem do „Czerwonej Szopy” na pomidorową i stripsy z menu dziecięcego. Po drodze spotkałem Artura – debiutanta, który idzie ze Świnoujścia na Hel w szczytnym celu. Dzień zakończyłem w hamaku pod Łebą, licząc, że brak sprayu na komary nie skończy się nocnym atakiem krwiożerczych potworów .
Drugiego dnia pobudka o 4:45, śniadanie w wiacie i wschód słońca w złoto-pomarańczowych barwach. W Łebie musiałem trzy razy wchodzić na plażę, bo zapominałem to zakupów, to kijków trekkingowych. Po drodze mijam wrak statku „West Star” i pierwsze parawany przy latarni Stilo. W Lubiatowie nagroda w postaci zupy rybnej i pierogów, w Dębkach – schabowy u Hani tak duży, że mógłby nakarmić całą wioskę.
Końcówka trasy przez Karwieńskie Błota to zasłużony chłód lasu, a w Ostrowie – pierwsze dni odpoczynku. Bałtycka plaża raz twarda i prosta, raz pełna przeszkód, ale zawsze warta przejścia.
Dzień awarii. Najpierw choinka na desce rozdzielczej, ale to olałem, bo wiem, że wszystko jest w porządku, ale losowo się zapala. A potem, w połowie dnia, nie mogę odpalić auta. #codokurwy Okazało się, że przetarły się przewody od jakiejś wtyczki. Domyślam się, że to jest odpowiedzialne za zaplon, bo jak przytknąłem i odpalił, to potem mogły byc rozłączone. Ale przywaliłem absolutnego partyzanta. Poskręcałem kabelki i zakleiłem taśmą. Działa! Mam dwie miejscówki zaznaczone w okolicy, ale z racji awarii i pierdolenia się z tym, odwiedzę je jutro. Tymczasem dokuje się i odpalam browar na pomoście (° ͜ʖ °) Jest w pyte!
@Klamra czeba umieć coś zrobić w polu bo kaplica. Ja kiedyś złamałem wkład stacyjki. Wybebeszyłem kable złączyłem na krótko i pojechałem dalej. To była moja alfa nie że czyjaś
Estońskie Muzeum Narodowe w Tartu. Budynek niesamowity. Zbiory częściowo ciekawe, częściowo nie, ale bardzo nowoczesne i multimedialne. Generalnie wrażenie bardzo dobre. Najmniej interesująca część o współczesnej historii - mają hopla na punkcie sowieckich prześladowań...
Ciekawostki to:
- ozdoby robione z monet - bogactwo widoczne jest gołym okiem,
- tradycyjne łotewskie przynęty, w tym blacha na szczupaka bardzo podobna do polskiego Gnoma 😁, z ciekawie zrobionym przyponem,
- świetny #geocache w recepcji - skrytka w globusie.
Dziś dojechaliśmy do Tallina, więc jutro będzie zwiedzanie.
Znowu dużo jazdy. I znowu jeden ośrodek wczasowy. Dwie miejsxówki spalone. Stara cegielnia okazała się terenem prywatnym a drugi stary ośrodek został kupiony też ogrodzony. Bieda. Ale za to trafiłem na urokliwy przystanek i popołudniu wjechałem na Warmie (° ͜ʖ °)
Z tej okazji wziąłem pokoik. Porządnie się wykąpie i naładuje elektronikę wszelaką.
@Klamra ogarnąłeś sobie jakoś wentylację na noclegi w aucie? Zawsze miałem z tym problem a myślę właśnie czy coś bardziej terenowego czy mały bus na takie samotne wyprawy