#norwegia

36
491

Kolejny norweski ser jako ciekawostka — Fjellblå z Eggen Gardsysteri.


Może nie jest aż tak kontrowersyjny jak poprzednie, ale kupuję go, bo produkowany jest niedaleko miejsca, w którym mieszkam — w małej, rodzinnej serowarni w Vingelen (gmina Tolga, Innlandet). „Gardsysteri” oznacza serowarnię gospodarczą, czyli produkcję na miejscu, z własnego, ekologicznego mleka. Nie masówka, tylko rzemiosło.


Fjellblå to krowi ser z niebieską pleśnią, dojrzewany tradycyjnie. Zdobył nawet Super Gold na World Cheese Awards 2025–26, więc to nie tylko lokalna ciekawostka, ale produkt doceniony na światowej scenie serów.


W smaku intensywny, słonawy, lekko pikantny, ale bez przesadnego „uderzenia” zapachem. Taki pleśniak z charakterem — do normalnego jedzenia, a nie do testowania odwagi

#norwegia #sery #jedzenie

75c03032-5e09-4c27-bb0b-1e2c32a47010
80a90304-a86e-4de8-979d-0a018cd83614

Ten niebieski jeszcze da się jeść tak samo cammembert.

ale tych innych walących skarpetami takich białych lekko przezroczystawych nie ruszyłbym kijem.

Jak to można jeść to ja pojęcia nie mam

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kolejny ciekawy norweski ser, którym ostatnio się delektuję — pultost. A więc kontynuuję profanację tagu #twarog


Pultost wygląda trochę jak twaróg z kminkiem, który trochę za długo leżał i trochę zżółkł. Jest to tradycyjny ser fermentowany, zwykle z solidną dawką kminku. Konsystencja bywa różna: jest wersja miękka, do smarowania, albo sucha, lekko grudkowata (moja ulubiona).

Wersja do smarowania jest łatwiejsza w użyciu, ale mnie bardziej smakuje ta sucha — chociaż trzeba się trochę namęczyć, żeby ją „przykleić” do kanapki i zjeść. No chyba że ktoś woli wyżerać z kubełka łyżką — wtedy nie ma problemu

Zapach… no cóż. Nie jest to aromat, który zaprasza do stołu, chociaż bez tragedii. Dość łagodny, ale kwaśny, fermentacyjny, z mocnym kminkowym uderzeniem. Taki klimat „stara wiejska spiżarnia”.

W smaku wyraźnie kwaśny, trochę twarogowy, dość intensywny — powiedziałbym nawet, że lekko słony. Jeśli ktoś nie lubi kminku, to może od razu odpuścić. Ale jeśli ktoś lubi takie surowe, tradycyjne klimaty — to ma to swój smak.


Dietetycznie jest bardzo ciekawie. Pultost ma mało tłuszczu i bardzo dużo białka — zwykle około 30–40 g na 100 g produktu. Dla porównania klasyczny polski twaróg chudy ma zazwyczaj około 18–20 g białka na 100 g. Czyli pod względem protein pultost wygrywa wyraźnie, choć do rekordowego gammalost fra vik (około 50 g) jeszcze mu trochę brakuje.

Krótko mówiąc: pultost to nie jest „ser do wina i świeczek”. To bardziej ser do grubego wiejskiego chleba z masłem i mocnej kawy.

#norwegia

342d82e1-d86d-4265-a6e8-195419e38c66
942e270f-96ec-487b-a37b-b716b4b2c042
f170a781-7860-4ed3-9c0d-c542caeabfa6
7cc60590-e81a-4213-a476-5db76598a428

Pultost wygląda trochę jak twaróg z kminkiem, który trochę za długo leżał i trochę zżółkł

@Prytozord Kminek z twarogiem... matko kochana

4e0cb1b3-ac4b-4cfb-8aec-e32f9b54df1a

Zaloguj się aby komentować

Mam ostatnio trochę wolnego czasu i oglądam norweski program Der ingen skulle tru at nokon kunne bu

(Tam, gdzie nikt nie uwierzyłby, że da się mieszkać) - o ludziach mieszkających w bardzo odizolowanych miejscach Norwegii.


Chciałabym się tym jakoś tu podzielić, ale jeszcze nie wiem, w jakiej formie i czy dam radę to sensownie zrobić.

Niestety nie da się tego oglądać w Polsce (chyba że przez jakiś VPN), nie ma też polskiego tłumaczenia ani „pirackiej” wersji.

Na wszelki wypadek może spróbuję założyć tag gdyby kogoś irytował norweski spam #norweskiezadupia


Niektóre odcinki są przydługie i momentami nudne, ale dla mnie zadziwiające jest to, w jakich odludziach ludzie potrafią tu mieszkać. Wiele osób  rzuciło wszystko i wyjechało… na norweskie odludzie, a inni po prostu zostali, gdy wszyscy dookoła się wyprowadzili.


Często są to miejsca bez drogi dojazdowej — czasem trzeba iść nawet 45 minut pieszo w dół stromego zbocza, żeby dotrzeć do najbliższej drogi. Albo kilka kilometrów skuterem zimą, a łódką latem, tylko po to, by w ogóle dostać się do cywilizacji. #norwegia

53f3b069-1044-4df7-919f-0ffc1d64e936
c7dd57f0-4136-44e9-8c02-924249bd109d
574e0506-4319-4400-b889-aac3073bbadb
1cef8714-1ba6-4d14-a790-a797dee626c1
70219366-2392-43e2-a5b4-c477e6ffbaf0

@Prytozord No! jeździliśmy po Norwegii, i te domki są w takich miejscach, że nie wyobrażałem sobie jak można mieszkać na takim odludziu, albo na kawałku skały pośrodku jeziora. Nawet widzieliśmy że jest magazyn Hytta, czyli o tym jak mieszkać nigdzie Dowiedzieliśmy się, że oni często mają te domki jako drugie mieszkanie i wypadają tam ze swoich miast w każdy weekend, święta czy inne wakacje.

Zaloguj się aby komentować

W niektórych regionach Norwegii tradycyjnym daniem jest głowa owcy, znana jako smalahove. Potrawa wywodzi się głównie z zachodniej części kraju i jest efektem dawnej zasady, że nic nie powinno się marnować.

Przygotowanie jest dość proste: głowę się opala, czasem usuwa mózg, następnie gotuje i podaje… w całości. Najczęściej serwuje się ją z ziemniakami i purée z brukwi. Na talerzu lądują oczy, język oraz policzki.

Za najlepsze uchodzą policzki i język — są najbardziej „mięsne” i najmniej kontrowersyjne. Psychicznie trudniejsze do przełknięcia są oczy. Podobno są smaczne, choć osobiście nie miałem odwagi ich spróbować.

Nie jest to danie codzienne. Raczej sezonowa tradycja, spotykana jesienią lub zimą, często przy okazji świąt albo towarzyskich spotkań. Dla wielu Norwegów to element kulturowej tożsamości.


Zdjęcie niestety ciemne, słabej jakości — robiłem „ziemniakiem” w zamierzchłych czasach.

#jedzenie #norwegia

bd5d9f61-a147-48ca-a649-5f3db0888e91
73c1bb90-312c-4337-8d8d-31c3fe76e47e

@Prytozord mi znajomi mówili, ze praktycznie nikt tego nie je poza turystami i paroma pojebami-tradycjonalistami. Nie wiem ile w tym prawdy ale to pewnie taki sam "rarytas" jak u nas czernina. Większość słyszała ale mało kto próbował.

@Prytozord za⁎⁎⁎⁎ste! Jadłbym jak szalony

Ciekawe jak smakuje mózg gotowany? Bo smażony z cebulką jest pyszny!

Kurde narobiłeś mi ochoty i teraz będę musiał załatwiać XD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio kupiłem sobie ciekawy ser. Na fali popularności twarogu zacząłem szukać dla niego jakiejś konkurencji.


Gammalost fra Vik to jeden z najbardziej charakterystycznych i… odważnych serów Norwegii. Produkowany w niewielkiej miejscowości Vik, ma długą historię sięgającą średniowiecza i do dziś powstaje według tradycyjnych metod.


To ser odtłuszczony, wytwarzany z mleka krowiego, który dojrzewa dzięki specjalnym kulturom pleśni. Zapach nie jest może intensywny, ale za to bardzo nieprzyjemny w odbiorze — kojarzy się z wilgotną piwnicą, starymi skarpetami i przejrzałym twarogiem pozostawionym zbyt długo w lodówce. Smak jest wyrazisty, lekko gorzki, ziemisty, a konsystencja krucha i sucha.


Pod względem odżywczym to jednak prawdziwy ewenement: bardzo wysoka zawartość białka, praktycznie zerowa ilość tłuszczu i śladowa ilość laktozy. W przeliczeniu na 100 g dostarcza kilkukrotnie więcej białka niż klasyczny twaróg, co czyni go ciekawą alternatywą dla osób szukających produktów wysokobiałkowych.


Najczęściej je się go cienko krojonego, z chlebem lub flatbrødem, czasem z dodatkiem masła albo dżemu, żeby złamać jego surowy charakter. To ser, który zdecydowanie nie jest dla każdego.


Jedzenie wyłącznie na własną odpowiedzialność

#twarog #norwegia #sery

1787dea5-4963-4b2f-b06f-2ed92397e5a4
7d170ea8-1825-4d91-b005-50e4376c506b
233ab9fa-a69c-420a-938b-b731166ec3d8

Zaloguj się aby komentować

Czymta kciuki bo dzwoniła do mnie rekruterka od Norwega pytać kiedy jestem na projekcie aby przeprowadzić rozmowę.

Mam czekać na informację z terminem interwiu ale wydaje mi się, że to będzie tylko formalność bo ostatnio sam z siebie przyszedł do mnie foreman (a on pnie się w górę na szczeblach korporacyjnej drabiny bo to była jego ostatnia rotacja na tym stanowisku) pytać czy aplikowałem i mówił, że on da mi bardzo dobre referencje.


Fajnie by było mieć już stabilne zatrudnienie (tj zawsze te same rotacje 2/3), 12 wypłat w roku +dodatki rotacyjne (teraz mam płacone za rotację czyli wypadają miesiące z kilkoma dniami roboczymi na ten przykład) i na umowie 100 procent bo pod kredyt to dobrze wygląda. Delikatny wzrost wynagrodzenia też podejrzewam.


No i bardzo duży pracodawca więc na pewno uderzyłbym do nich o dofinansowanie na kurs językowy bo mają na takie rzeczy budżet.

Ta stabilność zatrudnienia da mi dodatkowego kopa do rozwoju: język norweski- kurs, chciałbym podszlifować konwersacyjny angielski bo teraz jest okej. Są dni, że mam takie flow jak gadam- sam sobie robię wow, ale jak jestem zmęczony to łomatkotwarosko. Chciałbym osiągnąć taki naturalny poziom aby czynniki zewnętrzne miały minimalny wpływ.


Jestem dobrej myśli bo jak już dojdzie do rozmowy to na 99 procent mam tę robotę.


#norwegia #pracbaza

@AdelbertVonBimberstein powodzenia!


W tym roku dużo firm dostało dofinansowanie na kursy norweskiego, ale realizowane głównie w zakładzie pracy.


Jak coś to bardzo polecam Anatomię Norweskiego, bo świetnie tłumaczy gramatykę norweską Polakom. Jest tutaj dużo dziwnych rzeczy, które są niezrozumiałe i nawet Norweg ich nie wytłumaczy. Książka napisana przez polskie małżeństwo, które studiowało filologię norweskiego w Oslo.


Niestety wiele książek jest robionych pod angielskojęzycznych. A my za to dużo zyskujemy na podejściu stricte pod nas.

Zaloguj się aby komentować