Dzisiejszy apod przedstawia nam kosmiczną kolizję galaktyk NGC 4038 oraz NGC 4039, znanych pod wspólnym numerem Arp 244 jako Galaktyki Czułki (bądź Anteny). Około miliarda lat temu, dwie galaktyki spiralne z poprzeczką (czyli takie w typie Drogi Mlecznej) zaczęły na siebie wpadać. Takie zamieszanie spowodowało zagęszczenie się chmur kosmicznego gazu i doprowadziło do powstania milionów nowych gwiazd. Kilka z nich już nawet zdążyło wybuchnąć jako supernowe: do tej pory zaobserwowano ich 5 w latach:
1921 (przez samego Edwina Hubble'a i Johna Charlesa Duncana)
1974
2004
2007
2013
Proces łączenia jąder w jedno ma potrwać jeszcze ok 400 milionów lat. Kupa czasu i niby wiele się jeszcze może zdarzyć, ale grawitacji nie oszukasz. Dorzucam też zdjęcie wykonane przez teleskop Hubbla w 1997 roku, na którym najjaśniejsze obszary galaktyk tworzą kształt kosmicznego serca.
Na zdjęciu uchwycono wyjątkowy moment – rosyjska stacja kosmiczna Mir zawieszona na tle czerni kosmosu, z Księżycem widocznym w oddali. Fotografia została wykonana przez załogę misji STS-91 z pokładu amerykańskiego promu kosmicznego Discovery w czerwcu 1998 roku.
STS-91 była ostatnią misją promu kosmicznego do stacji Mir w ramach programu Shuttle-Mir, symbolicznie zamykającą okres intensywnej współpracy między NASA a Roskosmosem przed rozpoczęciem budowy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Niemal dwa miliardy gwiazd w małym fragmencie najbliższej nam galaktyki Andromedy.
Zdjęcie wykonane przez teleskop Hubble'a w 2011 roku w liczącym kilkanaście tysięcy lat świetlnych średnicy (rok świetlny - droga, którą przebywa światło w ciagu roku ~ 9 460 800 000 000 km) obszarze wokół cefeidy (gwiazdy zmiennej pulsującej) M31-V1. Cefeida V1 została odkryta przez Edwina Hubble'a w 1923 roku, co pozwoliło na obliczenie odległości do galaktyki Andromedy wynoszącej około 2,5 miliona lat świetlnych.
Zdjęcie było naświetlane przez prawie dwie godziny w paśmie widzialnym.
To zielone to nie ptak, nie samolot, nie Green Lantern, a jakiś randomowy perseid który wbił się w kadr przy foceniu galaktyki w Andromedzie. Ta aż się wywróciła z zaskoczenia.
A tak naprawdę to jest to prawdziwe położenie Andromedy względem ziemskiego obserwatora - mocnym teleskopem (albo bardzo dużymi oczami) zobaczylibyście ją dokładnie w takiej pozie. Ale zwyczajowo na zdjęciach odwraca się ją "do góry nogami" (zdefiniuj nogi galaktyki), bo wygląda wtedy ładniej, i paradoksalnie, naturalniej.
Jak patrzę na ten kadr to jakieś OCD mi się załącza, no nie mogę aż ciarek dostaję xD Ale meteor piękny, jeden z tych co świetnie je widać gołym okiem.
Obyśmy w tym roku mogli takich oglądać jak najwięcej!
Oczywiście ani to pilne odkrycie (bo co może być pilnego w zauważeniu gwiazdy istniejącej od setek tysięcy lat), ani sensacyjne, bo hipotezy o towarzyszu "ręki al-Dżawzy" istniały już od blisko stu lat. A sam news z 23.07, na Uranii opublikowany 2.08, no ale ja się dowiedziałem właśnie teraz. Wy jeszcze później :v
Betelgeza to najbliższy nam czerwony olbrzym i chyba najbardziej rozpoznawalny, zarówno z racji na widoczność i umiejscowienie w pięknym gwiazdozbiorze nieba zimowego, Orionie, jak i na regularne SZOKUJĄCE artykuły w mediach nawet głównego nutru, jakoby miała zaraz wziąć i wybuchnąć do supernowej. Takie artykuły zawsze na czasie, bo kosmiczne 'zaraz' to od 0 do 1 000 000 lat.
No i wiadomym było od dawna, że jasność Betelgezy się zmienia w czasie. Potem zaczęło być wiadomym, że zmienia się dwuokresowo, co 400 dni oraz co 6 lat. Zmiany jasności w okresie głównym (400dni) przypisywano niestabilności i pulsacji samej gwiazdy, która a to puchnie (a skoro się powiększa, to i świeci większą powierzchnią) a to się kurczy. Ale zmiana jasności co 6 lat była dalej niewyjaśniona. No i zaczęto spekulować o jakimś towarzyszu, który zasłania nam widoki.
Ale dostrzec tego tajemniczego betaorbitera nie szło, nawet z pomocą Hubbla i jego teleskopu.
Od października 2019 do lutego 2020 jasność gwiazdy spadła aż o 40%, by powrócić do swojego normalnego stanu dopiero w 2023 roku. Plot twist: sprawcą był duży obłok materii wyrzucony na znaczną odległość nad powierzchnię Betelgezy, gdzie nastąpiło jego schłodzenie, prowadzące do utworzenia się nieprzezroczystej blokady światła z pyłu i gazu.
Ale wracając do drugiej gwiazdy: Dane dotyczące Betelgezy zbierane sumiennie przez ponad 100 lat, pozwoliły dwóm grupom badaczy zgłębić temat. I zgłębili na tyle, że wyliczyli jak duży i jasny musiałby być ten drugi składnik i gdzie by orbitował. Ale jak już wspomniałem, nawet obserwacje Hubblem nie pozwoliły go wykryć.
Dopiero Steve Howell, naukowiec z ośrodka Ames, z pomocą naziemnego teleskopu Gemini North na Hawajac, sparowanego ze specjalną kamerą 4k (albo pewnie bardziej 4m) zbudowaną przez NASA, miał okazję zaobserwować towarzysza Betelegezy. Dziesiątki tysięcy zdjęć z krótką ekspozycją pozwoliły wyeliminować falowania naszej atmosfery i dostrzec bardzo słabo świecącą gwiazdę dokładnie w miejscu, w którym spodziewali się go zobaczyć (Nie pomylili się!).
A jest to miejsce dość niezwykłe.
Pozornie długi czas obiegu wokół znacznie masywniejszej Betelgezy może sugerować, że drugi składnik znajduje się daleko od niej, w rzeczywistości krąży on niemal tuż przy jej powierzchni, w zewnętrznej atmosferze gwiazdowej. Wynika to z ogromnych rozmiarów Betelgezy, która jest gwiazdą o promieniu około 700 razy większym niż promień Słońca, co oznacza, że gdyby znajdowała się w centrum Układu Słonecznego, pod jej powierzchnią znalazłyby się w całości orbity Merkurego, Wenus, Ziemi i Marsa. To jednocześnie pierwszy przypadek, gdy udało się bezpośrednio wykryć obecność drugiego gwiazdowego składnika wewnątrz rozległej atmosfery nadolbrzyma.
Drugi składnik otrzymał oczywiście też swoje imię. Z racji że Betelgeza z arabskiego to wspomniana ręka al-Dżawzy (Kobieta z arabskiej mitologii), to jej towarzyszem została Siwarha - "jej bransoletka".
Siwarha jest gwiazdą młodą i o kosmicznie małej masie, bo zaledwie 1.5m Słońca, więc nie ma co się dziwić, że blado wypada na tle towarzyszki
W sierpniu szykuje się wyjątkowo spektakularny rój Perseidów – można wypatrywać „spadających gwiazd” zwłaszcza nocą z 11/12 sierpnia - czyli już za tydzień!
Warto pomyśleć o zaplanowaniu tego wieczoru - przygotowaniu kocyka, miejscówki, przekąsek i drugiej połówki na wypad za miasto ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Warto popatrzeć w niebo, tym bardziej, że ponoć każda wypowiedziana wtedy życzenie ma ciut większe szanse na spełnienie
NGC 6888, znana jako Mgławica Półksiężyc, to mgławica emisyjna w konstelacji Łabędzia, oddalona o około 4700 lat świetlnych od Ziemi. Została odkryta w 1792 roku przez Williama Herschela. Powstała w wyniku działania wiatru gwiazdowego emitowanego przez gwiazdę Wolfa-Rayeta WR 136, która wyewoluowała z masywnego nadolbrzyma typu O. Około 250 tysięcy lat temu gwiazda zaczęła zrzucać swoje zewnętrzne warstwy, co doprowadziło do powstania złożonych struktur mgławicy. Wiatr gwiazdowy zderza się z otaczającym gazem, jonizując go promieniowaniem ultrafioletowym. WR 136 znajduje się w końcowej fazie życia i prawdopodobnie wybuchnie jako supernowa w ciągu najbliższego miliona lat.
Wczoraj @cebulaZrosolu męczył się na weselu a ja na kawalerskim.
Ostatni wpis był o zmęczeniu psychicznym.
Później poleżałem sobie na bujanym fotelu, Zielony zrobił muzyczny sabotaż i zmienił muzykę. Nikt się nie zczaił a jednak lepsza była.
Dorwaliśmy piłkę i zaczęliśmy grać w siatkówkę plażową 3x3, ostatni raz grałem może z 10 lat temu.
Niezła zabawa, i ten wysiłek poprawił mi samopoczucie. Mimo że przejebaliśmy w setach. Nawet skusiłem się na dwa kawałki kiełbasy z grilla, kolacyjka jak ta lala. Później zagraliśmy jeszcze jednego seta, ciemno już było i ciężko się grało. 0 22:30 zostawiłem towarzystwo i pojechałem do domu, bo jedyne co zostało im do roboty to walenie wódy, browarów i spać, a spać to ja wolę w domu, zwłaszcza że mam 30 min drogi.
Jak wróciłem to akurat zgasły lampy uliczne o 23 i został tylko widok gwieździstego nieba.
Postałem i patrzyłem tak z 10 minut.
I doszedłem do takich konkluzji:
Człowiek jest nic nie warty w ogromnej pustce kosmosu, ale jednocześnie ten ogrom kosmosu jest nic nie znaczący dla życia zwykłego człowieka.
Nawet udało mi się zrobić kilka nie rozmytych zdjęć gwiazd. #astrofotografia #kosmos
A teraz kończę szklaneczkę #codziennepiciu i idę się przebiec z 10km.
Messier 106 (znana również jako M106 lub NGC 4258) to galaktyka spiralna położona w gwiazdozbiorze Psów Gończych. Została odkryta w lipcu 1781 roku przez francuskiego astronoma Pierre’a Méchaina. Jest najjaśniejszym obiektem w grupie galaktyk M106. W jej centrum znajduje się supermasywna czarna dziura, której masę oszacowano na około 40 milionów mas Słońca.
@ttoommakkoo no super masywne czarne dziury to osobna kategoria wagowa, jak sama nazwa wskazuje :) ciężko sobie wyobrazić masę Ziemi a co dopiero 40 mln większa od Słońca
Saturn to gazowy olbrzym, szósta planeta Układu Słonecznego licząc od Słońca i druga co do masy oraz wielkości – ustępuje jedynie Jowiszowi. W marcu 2025 roku znanych było aż 274 jego naturalnych satelitów, co czyni go planetą z największą liczbą księżyców.
Jednak prawdziwe piękno Saturna, jego nocnej strony i rozległych, złożonych pierścieni, nie może być uchwycone przez teleskopy znajdujące się na Ziemi ani w jej pobliżu. Takie instrumenty mogą obserwować jedynie oświetloną, dzienną stronę planety. Wyjątkowy obraz Saturna z jego nocną stroną, rzucającą cień na system pierścieni, został uchwycony przez sondę Cassini – automatyczną sondę pochodzącą z Ziemi, która przez 13 lat badała tę planetę z bliska.
Cassini zakończyła swoją misję 15 września 2017 roku, zanurzając się w atmosferze gazowego olbrzyma. Zaledwie dwa dni wcześniej wykonała serię zdjęć, które po złożeniu w mozaikę dały niezwykły widok Saturna – widok niemożliwy do uzyskania z żadnego innego miejsca niż przestrzeń w pobliżu samej planety. Ten obraz pozostanie wyjątkowy do czasu, gdy w przyszłości kolejna sonda wyruszy z Ziemi w kierunku Saturna.
@Zjedzon naukowcy obawiali się, że sonda może nieść ze sobą ziemskie mikroby, które mogłyby skazić księżyce Saturna, gdyby nieaktywna sonda rozbiłaby się na którymś z nich.
NGC 6744 (także PGC 62836) – spiralna galaktyka w gwiazdozbiorze Pawia, oddalona o ok. 30 milionów lat świetlnych. Odkryta 30 czerwca 1826 roku przez Jamesa Dunlopa. Jest niemal dwukrotnie większa od Drogi Mlecznej, a jej wygląd wskazuje, jak mogłaby wyglądać nasza Galaktyka widziana z zewnątrz.
@Rzeznik Ciekawe czy żyją tam na jakiejś planecie małpodobne ludziom pojeby i czy też mieli hitlera? A może napierdalają się na miecze świetlne? Ehhh, pijackie rozkminy.
To, co widzicie na tym hipnotyzującym nagraniu, to nic innego jak zorza polarna (aurora borealis) uchwycona w technice timelapse. Jednak to, co czyni ten film wyjątkowym, to perspektywa, z której został nagrany: z wnętrza samolotu, lecącego na dużej wysokości!
Co to jest zorza polarna?
Zorza polarna to naturalne zjawisko świetlne, które powstaje, gdy naładowane cząstki ze Słońca (tzw. wiatr słoneczny) zderzają się z gazami w górnych warstwach atmosfery Ziemi. W zależności od tego, z jakimi gazami cząstki wchodzą w reakcję, zorza może mieć różne kolory:
Zielony: Najczęściej spotykany kolor, powstaje w wyniku zderzenia z tlenem na niższych wysokościach.
Czerwony: Rzadszy, powstaje w wyniku zderzenia z tlenem na wyższych wysokościach.
Niebieski/Fioletowy: Powstaje w wyniku zderzenia z azotem.
Dlaczego widok z samolotu jest tak wyjątkowy?
Brak zanieczyszczenia świetlnego: Lot na dużej wysokości pozwala na ucieczkę od świateł miast, co sprawia, że kolory zorzy są znacznie bardziej intensywne i wyraźne.
Wgląd w całą "kurtynę": Z ziemi często widać tylko część zorzy, podczas gdy z samolotu można podziwiać jej ogromną skalę i rozciągłość, która przypomina falującą kurtynę światła na niebie.
Takie nagrania to przypomnienie, jak piękny i fascynujący jest świat, gdy patrzymy na niego z innej perspektywy!
ps. to jest reupload bo wcześniej coś nie banglało.
Jeśli widzieliście kiedyś nagranie, na którym mężczyzna opowiada o mieszaniu gazów, a w tle w idealnym momencie startuje rakieta, to właśnie oglądaliście fragment legendarnego serialu dokumentalnego!
Osobą na nagraniu jest James Burke, brytyjski historyk nauki i dziennikarz. Klip pochodzi z jego słynnej serii Connections z 1978 roku, w której Burke badał zaskakujące powiązania między historycznymi wynalazkami a ich wpływem na współczesny świat.
Klip ten stał się ikoniczny, ponieważ:
Jest to mistrzowski przykład dokumentalistyki: Burke w przystępny sposób wyjaśniał skomplikowane zjawiska, a idealne zgranie jego opowieści ze startem rakiety sprawiło, że był to jeden z najbardziej zapadających w pamięć momentów w historii telewizji.
To połączenie nauki i opowiadania: Zamiast pokazywać suchą teorię, Burke wizualizował ją w spektakularny sposób, co sprawiło, że nauka stała się fascynująca dla masowej publiczności.
Dla wielu osób ten moment to dowód na to, że nawet złożone procesy technologiczne można wytłumaczyć w prosty i zapierający dech w piersiach sposób.