Ciekawy, krótkich wykład o memach.
https://www.youtube.com/watch?v=fQ_9-Qx5Hz4
#filozofia #socjologia
Ciekawy, krótkich wykład o memach.
https://www.youtube.com/watch?v=fQ_9-Qx5Hz4
#filozofia #socjologia
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #filozofia
Słucham sobie jednym uchem potęga teraźniejszości na YT i taki komentarz zauważyłem. Nieźle odleciał, niech na sor idzie i ludzi tam uzdrawia.

@American_Psycho Komentarze pod dowolnym popularnonaukowym filmem na yt to siedlisko szurów porównywalne chyba jedynie do grupek na fb
@American_Psycho ale trochę w tym sensu może być. Cialo zmęczone infekcją, przytulane potrafi ekstra odpocząć i się regenerować czując bliskość i bezpieczeństwo. Nie mam na myśli jakiś fal 5g itd, po prostu bliskość rodzica.
Zaloguj się aby komentować
W średniowieczu znęcano się nad zwłokami skazańców, uważając, że dusza ciągle jest w ciele. Obecnie bardzo często mamy do czynienia z procesem odwrotnym. I wbrew pozorom nie dotyczy to skrajnych wypadków.
Mówiąc o skrajnych wypadkach mam na myśli wszystkie te medialne afery z odłączaniem od aparatury podtrzymującej życie.
Wtedy media przypominają sobie o istnieniu filozofów (konkretnie bioetyków) i toczą zaciekły spór o to kiedy właściwie umiera człowiek. Nie lubię takich dyskusji, bo utwierdzają tylko w przekonaniu, że filozofia to jakiś dziwny akademicki twór który wychodzi na wierzch w rzadkich i skrajnych przypadkach, a nie zaś, zgodnie z prawdą, coś co prędzej czy później staje się fundamentalnym problemem każdego człowieka. I to najczęściej zresztą w najbardziej dramatycznym momencie życia.
Ale mniejsza z tym. Większość przypadków umierania podlega pod zasadę „a kto umarł, ten nie żyje”.
Wiem kiedy umarli moi dziadkowie, wiem kiedy umarł Napoleon i Wojciech Jaruzelski. W niektórych przypadkach potrafię nawet wskazać dokładną godzinę zgonu (tak, o nim mowa). To kiedy kto umiera znajdziemy w aktach stanu cywilnego, które z kolei są tworzone na podstawie karty zgonu sporządzonej przez stwierdzającego śmierć lekarza.
No właśnie – „zgonu” i „lekarza”.
To o czym mowa dotyczy śmierci biologicznej, przedstawicieli zwierząt z gatunku Homo Sapiens. W naszej rozbudowanej, kulturowej rzeczywistości sprawa jest zdecydowanie bardziej skomplikowana. I wcale nie chodzi tu o precyzyjne wskazanie które procesy biologiczne muszą ustać, abyśmy mogli w USC wydać akt zgonu.
Janusz Świtaj – to nazwisko zapewne dzisiaj niewielu, zwłaszcza młodych kojarzy
20 lat temu jednak był na czołówkach gazet, jako pierwszy Polak który złożył do sądu wniosek o zezwolenie na eutanazję. Bardzo często ludzie kojarzą prośby o eutanazję z ogromnym bólem, na który nawet najsilniejsze opiaty nie działają. W przypadku pana Janusza bólu nie było wcale. W ogóle nie było żadnego czucia. Świtaj był całkowicie sparaliżowany po wypadku motocyklowym. Cały jego świat to łóżko w pokoju i opiekujący się nim całą dobę rodzice.
Nic go nie bolało, ale strasznie cierpiał.
Dwie rzeczy powtarzam w swoich tekstach i zapewne nie raz jeszcze powtórzę. Po pierwsze cierpienie i ból to dwie różne rzeczy. Po drugie, istotą życia człowieka jest działanie, sprawczość i wysiłek. Człowiek nie może „po prostu żyć”, „żyć i żreć” tudzież „leżeć i pachnieć”.
W latach 60-tych badacze zajmujący się śmiercią (tanatolodzy) zauważyli to także na swoim poletku
W literaturze pojawiło się pojęcie „śmierci społecznej” odróżnianej od „śmierci biologicznej”. Obie są od siebie niezależne i zachodzą niemal zawsze w dwóch różnych momentach. Śmierć społeczna polega na tym, że człowiek zaczyna być traktowany jak martwy przez członków własnej społeczności.
Jak wspomniałem w leadzie, niegdyś zdarzały się przypadki znęcania nad zwłokami skazańców. Wynikało to z popularnego w społecznościach przednowoczesnych przekonania, że po śmierci biologicznej człowiek jeszcze w jakimś sensie na tym świecie „jest” i dopiero cały szereg rytuałów pogrzebowych i żałobnych pozwala mu odejść.
„W jakimś sensie” ma tu znaczenie kluczowe. Na przykład starożytni Grecy w czasach Homera widzieli zmarłych (biologicznie) jako widma, coś pomiędzy istnieniem a nieistnieniem. Achilles mówi Odyseuszowi, że lepsze jest życie świniopasa na powierzchni niż bycie królem w zaświatach, inni w ogóle nie byli w stanie wejść w interakcję z Królem Itaki.
Wspomniani badacze wskazują, że w społeczeństwie nowoczesnym proces ten się odwrócił.
Istnieje cały szereg grup ludzi którzy biologicznie żyją, aczkolwiek dla społeczeństwa w praktyce nie istnieją. Widać to nawet w bardzo przyziemnych przypadkach, kiedy członkowie umierającego np. na raka wybierają mu za życia grób, kupują ubranie do trumny czy nawet samą trumnę. Proces taki nazywa się antycypacją żałoby. Sprawia on zresztą, że biologiczny zgon takiej osoby jest dużo mniej wstrząsający.
Jednak śmierć społeczna nie dotyczy tylko ludzi którzy naprawdę mają niebawem umrzeć biologicznie
Przypadek Janusza Świtaja jest świetnym przykładem. Życie polega – między innymi oczywiście – na uwikłaniu w sieć społecznych powiązań. Kto zostaje z tych powiązań wykluczony w pewnym sensie jest martwy i niestety, jak w tym przypadku, tę wewnętrzną martwotę odczuwa. To zresztą bardzo często spotykany motyw we wspomnieniach więźniów, niewolników, długoterminowych pacjentów zakładów zamkniętych i innych ludzi, którzy z różnych powodów doświadczają skrajnego wykluczenia społecznego.
Współczesny świat zrobił bardzo wiele by zapewnić ludziom biologiczny dobrobyt. Można biologicznie żyć bez zdolności poruszania się, bez samodzielnego oddychania czy przełykania. Jednocześnie nie robi się nic, albo wręcz rzuca kłody pod nogi tym aspektom życia, które tej biologicznej skorupie są równie niezbędne jak żywność czy tlen. Dba o jednostkę z gatunku homo sapiens, ale pomija sens istnienia osoby ludzkiej.
Podaję przykłady ludzi chorych czy skrajnie zmarginalizowanych, ale czy to nie dotyczy w mniejszym lub większym stopniu każdego współczesnego człowieka?
Wczoraj na swoim Instagramie wrzucałem „Złotą Marilyn Monroe” Andy’ego Warhola. To współczesne epitafium: autor namalował niczym w świętych ikonach wielkie, złote tło, ale podobizna aktorki jest mała i nadrukowana tanią techniką. To świetne ujęcie współczesnej tożsamości, gdzie nawet ubóstwiana ikona popkultury jest tylko przelotnym dobrem konsumpcyjnym.
Historia Janusza Świtaja kończy się jednak pozytywnie. Dzięki pomocy Fundacji Anny Dymnej dostał pracę, skończyły studia. Pomaga ludziom, ma zainteresowania, licznych znajomych i prowadzi życie bogatsze niż niejeden pełnosprawny ruchowo człowiek. Z pewnością można to nazwać przykładem współczesnego zmartwychwstania. Pytanie brzmi, w ilu przypadkach jest ono możliwe.
Instagram dla ciekawych:
https://www.instagram.com/filozofiadlajanuszy/
Newsletter dla rozsądnych:
https://www.filozofiadlajanuszy.pl/newsletter/
Buycoffee dla hojnych
https://buycoffee.to/filozofiadlajanuszy
#filozofia #filozofiadlajanuszy #psychologia #smierc #socjologia

Co ciekawe, ulica też potrafi opisać takie odczucia, chociaż prostszymi słowami

@loginnahejto.pl Pan Janusz z pewnością odczuwa ból jak niemal każda osoba po urazie rdzenia kręgowego. Bóle spastyczne i neuropatyczne są normą i mają bardzo negatywny wpływ na i tak już znacznie obniżoną jakość życia. Tak tylko gwoli ścisłości.
Zaloguj się aby komentować
"Im bardziej niespełnione życie, im więcej niezrealizowanego potencjału, tym większy lęk przed śmiercią.
[...] dwa szczególnie silne i powszechne sposoby uśmierzania leków przed śmiercią [...] przekonanie o własnej wyjątkowości oznacza wiarę w to, że jest się nienaruszalnym i niepodatnym na zniszczenie [...] - co daje poczucie bezpieczeństwa od wewnątrz, drugi mechanizm - wiara w ostatecznego zbawcę - pozwala nam czuć się strzeżonym i chronionym od zewnątrz, poszukuje bezpieczeństwa w stopieniu się z jakąś nadrzędną siłą.
Świadomość śmierci ustawia życie w innej perspektywie i skłania nas do zmiany priorytetów (zastanawiania się nad celami życiowymi i dotychczasowym postępowaniem)."
Irvin D. Yalom "Kat miłości "
Jesteście świadomi śmierci? (Co za głupie pytanie, oczywiście, że każdy jest świadomy śmierci, tylko, że z jakichś powodów uważamy, że nas to nie dotyczy, może później, ale nie teraz ;)) W mojej rodzinie nie rozmawiało się nigdy o śmierci, ale nie sądzę, że jest to kwestia jakiegoś tabu, tylko raczej wszyscy żyją w iluzji, że ten temat JESZCZE ich nie dotyczy. Zastanawiam się jak to u mnie jest z tą świadomością śmierci, ale chyba ją wypieram tak jak większość mojej rodziny. A jak to jest u Was? Myślicie o tym? Boicie się jej? Wypieracie? Czym jest dla Was śmierć? Zapraszam do dyskusji.
#psychologia #rozkminy #smierc #wszystkichswietych #filozofia
@koniecswiata
Jesteście świadomi śmierci? (Co za głupie pytanie, oczywiście, że każdy jest świadomy śmierci, tylko, że z jakichś powodów uważamy, że nas to nie dotyczy, może później, ale nie teraz
Lepiej jak Tołstoj chyba nikt tego nie ujął. Polecam całe opowiadanie śmierć Iwana ilycza, krótkie.

@koniecswiata W mojej rodzinie podobnie, zresztą myślę, że tak samo jak w większości. Żyjemy teraz w cywilizacji, która uznaje celebrację życia, a śmierć spycha się na bok, udaje że jej nie ma. Nowe cmentarze są na uboczach miast/wsi. Ludzie umierają w szpitalu z dala od bliskich, śmierci się nie widzi i nie chce się na nią patrzeć. Jeszcze nie tak dawno śmierć była bardziej obecna w naszym życiu, choćby był zwyczaj, że zmarłego brało się na noc do domu do czasu pogrzebu. Teraz też już tak nie można i pewnie mało kto by chciał.
Śmierć jak najbardziej jest tematem tabu i uważam to za błąd, bo każdy z nas umrze i smierć dotyczy każdego bez wyjątku. Jest to coś naturalnego, nieuchronnego i myślę, że chociaż trochę oswojenie się z myślą o śmierci jest korzystniejsze niż udawanie, że tego nie ma, lub co gorsza zachowywanie się jakby nasze życie nie miało się nigdy skończyć .
Sam nigdy specjalnie nie zastanawiałem się nad śmiercią, choć już kilka śmierci bliskich osób przeżyłem. Pomimo tego zawsze starałem się nie myśleć o niej i tylko czekałem na moment, aż w moim mózgu zatrą się wspomnienia o tym nieprzyjemnym fakcie.
Natomiast w tym roku to się u mnie zmieniło, wiadomo czemu
'W tym cytacie Seneka próbuje przekonać zapewne też i siebie o tym, żeby śmierci się nie bać. Jemu się to udało bo poszedł na śmierć i umarł bez strachu. Ale właśnie czy to była zasługa tego, że nauczył się śmierci nie bać? Czy może bardziej tego, że był już stary i miał za sobą życie, które przeżył w najlepszy możliwy dla siebie sposób?
Stoicy zawsze uważali za wielką wartość brak strachu przed śmiercią i za przykład pokazywali śmierć Sokratesa, czy później właśnie Seneki. Jednak Sokrates tym bardziej był człowiekiem spełnionym i starym i najlepsze co mógł zrobić to pokazać brak strachu przed śmiercią - było to idealnym zakończeniem jego życia.
Na pewno można w jakimś stopniu ograniczyć strach przed śmiercią i jakoś się do niej zawczasu przygotować i pogodzić z nią. Ale czy tak w pełni można nie bać się śmierci, nie spełniając się wcześniej za życia? Nie wiem. W takim wypadku śmierć można traktować właśnie jako motywator żeby żyć dobrze'
@koniecswiata Dziękuję za taki temat, bo ostatnie dni rozmyślałem nad śmiercią. Nie wiem czemu mi powiadomienia nie zadziałały na tagi filozofia i psychologia, że nie zobaczyłem go wczoraj
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Życie cyfrowe czy spokojne?
Przyglądając się bliżej można odkryć wspólne fundamenty katastrofy klimatycznej i digitalizacji kolejnych sfer życia.
Naturalnie, lead może wzbudzać opór bo z utylitarnego punktu widzenia cyfryzacja jest bardzo ekologiczna
Dematerializacja – czy to mamy na myśli gotówkę, dowód osobisty czy książkę – oznacza zero kosztów transportu i mniej śmieci. Wybór Messengera nad osobiste spotkanie to brak śladu węglowego. Do którego podręcznika nie zajrzeć cyfryzacja jest jedną z recept na kryzys ekologiczny. I to receptą najmniej kontrowersyjną.
Rzeczywiście. Jeżeli skupić się na czysto zewnętrznych aspektach problemu to trudno się tu do czegoś przyczepić. Jednak jeżeli przeszukamy oczywiste założenia, jakie towarzyszą naszemu myśleniu to już parę kwestii się znajdzie.
„Bez rzeczy materialnych ludzkie życie jest niestabilne”
Tak można streścić główną tezę książki „Nie(do)rzeczy”. Jej autor, berliński filozof Byung-Chul Han do entuzjastów postępu cyfrowego delikatnie mówiąc nie należy. Czy to sam postęp jest zły, czy coś co go powoduje? Cóż, generalnie w filozofii technologii można wyróżnić dwa skrajne stanowiska (i masę stanowisk pośrednich). Według pierwszego technika jest tylko techniką i to człowiek decyduje o tym jak jej użyć (młotkiem można wbić gwóźdź, ale też zabić). Drugi zaś głosi, że technika z góry determinuje sposób jej użycia (jakie są alternatywne sposoby użycia pocisku balistycznego?).
Han jest ewidentnie bliski ostatniego krańca spektrum. Osobiście mam nieco bardziej umiarkowane poglądy – technika z założenia pewne zachowania i sposoby myślenia sugeruje, ale nie każda technika w takim samym stopniu (młotek mniej ogranicza człowieka, pocisk balistyczny bardziej). Cóż więc takiego złego sugeruje ebook zamiast książki?
Patrząc na rzeczy – na przykład na książkę – możemy ją widzieć na kilka różnych sposobów.
Dla czytelnika książka jako książka nie ma większego znaczenia. Jestem zainteresowany tym co w niej napisane. Ma więc wartość czysto użytkową, zaś plik kartek papieru jest tylko materialnym podłożem koniecznym do przeniesienia tej wartości. Dla wydawcy z kolei nie bardzo istotne jest to co w książce napisane. Traktuje on ją jako towar posiadający określoną wartość pieniężną.
W przypadku ebooka w dużej mierze ten porządek ciągle jest zachowany. Czytelnik ma swoją wartość użytkową (treść), wydawca ma swój towar (dostęp do pliku). Znika tylko materialny substrat w postaci zapisanych atramentem kartek. Czy jest on do czegoś potrzebny? Han uważa, że jest.
Idąc za lewicowym krytykiem kultury Walterem Benjaminem przedstawia on inny sposób widzenia rzeczy niż jako „przedmiot użytkowy” czy też „towar”. Jest to spojrzenie „kolekcjonera”.
Nie do końca jednak chodzi o potocznie rozumienie „kolekcjonera”.
Kolekcjonerzy w końcu sprzedają lub wymieniają elementy swoich zbiorów. Tu chodzi raczej o związek sentymentalny, jaki mamy z rzeczami. Ulubiony kubek, zeszyt z podstawówki, zegarek po dziadku. Te przedmioty pokazują czym różni się „bezcenne” od „bezwartościowe”. „Bezwartościowe” jest kategorią ekonomiczną, określaną z punktu widzenia rynku. Bezcenne zaś to subiektywna i intymna kategoria, która w ogóle z ekonomią nie ma nic wspólnego.
„Kolekcjoner” jest więc wzorowym zaprzeczeniem konsumenta.
W stosunku do rzeczy przejawia stosunek „Ja-Ty” a nie „Ja-to”. Zarzut Marksa wobec kapitalizmu polegał m.in. na tym, że na pierwszy plan wysuwa się wartość pieniężna danej rzeczy, a użytkowa stoi z boku. Dla kolekcjonera również wartość użytkowa ma wtórne znaczenie, jednak tu odejście od niej przebiega w zupełnie innym kierunku. Postawa kolekcjonera jest skrajnie antykapitalistyczna.
Dematerializacja „kolekcjonowanie” wyklucza
Są ludzie związani z jakąś książką, ale nie ma nikogo kto byłby związany z wpisem w social mediach. To znaczy np. ja ciepło wspominam niektóre swoje wpisy, ale chodzi tu o „treść” a nie o plik zapisany na jakimś serwerze. Niedawno próbowano zrobić tokeny potwierdzające „oryginalność” plików komputerowych, np. pierwszego wysłanego Twitta. Pomysł oczywiście z hukiem upadł, bo sentymentalna więź nie jest kwestią tego, że ktoś mi wystawi jakiś certyfikat. To jak porównywać własny dom rodzinny i tytuł własności działki na księżycu (tak, można coś takiego kupić).
Według Hana cyfryzacja napędza konsumpcjonizm
Robi to jednak w zupełnie innym znaczeniu niż klasyczny konsumpcjonizm polegający na pochłanianiu ogromnej ilości dóbr. Han utrzymuje, że zaproponowany przez Ericha Fromma dylemat „mieć czy być” traci w dzisiejszych czasach znaczenie. Obecnie obowiązuje „być” w formie „przeżywać”. Wydaje mi się jednak, że „przeżywanie” jest patologiczną formą bycia. Bycie wiąże się z aktywnością i wysiłkiem. Tak mówili Hegel, Marks i Heidegger, ale tak też mówi psychologia która stan „flow” wiąże z aktywnością i umiarkowanym wysiłkiem (działanie nie może być ani zbyt proste ani zbyt trudne). „Przeżywanie” zaś jest biernym odbieraniem bodźców – często bardzo intensywnych, lecz płytkich.
Myślę, że dobrym przykładem będzie tu porównanie dwóch rodzajów podróżników – zwykłego turysty i Roberta Makłowicza.
Ten drugi w swoje podróże wkłada sporo wysiłku. Aktywnie wychodzi naprzeciw nowym kulturom, czyta o nich, stara się je poznawać i się do nich odnieść. Turysta zaś, nawet jeżeli nie przeleży całego turnusu nad basenem to na widok dowolnych cudów świata ma do powiedzenia co najwyżej „WOW!”. Owszem: „wow!” szczere – ale jak długo trwające? To jest właśnie przeżycie – błysk który pojawia się i zaraz znika, nie pozostawiając większego śladu. Wtedy pojawia się pustka i pragnienie kolejnego „wow!”, co nakręca spiralę uzależnienia od nowych doznań. Han pisze wprost, że współczesny zachodni system polityczny jest bardzo podstępny. Nie nakłada kajdan i nie tłamsi pragnień a wręcz przeciwnie – zachęca, żebyśmy mieli ich jak najwięcej. Jest jak legendarny diler co rozdaje narkotyki za darmo, żeby uzależnić od siebie klientów.
Autor puentuje swoją krótką książkę odniesieniem do katastrofy ekologicznej
Jego zdaniem bierze się ona z dokładnie tego samego rdzenia, z którego bierze się łatwe odejście od fizycznych przedmiotów. Materia – przyroda, przedmioty codziennego użytku stały się w epoce nowoczesnej martwe. Jeszcze Galileusz studiował namiętnie astrologię, gdy jednak Newton odkrył prawa dynamiki stało się jasne, że żadnej „duszy” w kosmosie nie ma. Świat stał się zasobem, który można używać i którym można handlować.
Współczesny dyskurs wokół ochrony planety ciągle wokół tych założeń krąży. Ocieplenie klimatu, zniszczenie środowiska itd. nie jest czymś złym samym w sobie – jest złe, bo ma negatywne skutki. Gdyby ich nie było festiwal smrodzenia i śmiecenia mógłby trwać w najlepsze, bo właściwie czemu nie? Han zapewne sporo przesadza w swojej niechęci do cyfrowego świata, ale nie sposób nie zauważyć, że drapiąc w tym miejscu odkrywa coś zdecydowanie głębszego: fundamenty naszego spojrzenia na to jak się w materialnym świecie przejawia człowieczeństwo.
Wpis powstał na bazie książki "Nie(do)rzeczy" we współpracy z Wydawnictwem Uniwersytetu Łódzkiego.
#filozofia #filozofiadlajanuszy #revoltagainstmodernworld #antykapitalizm

Przeszliśmy praktycznie z listów papierowych do elektronicznych bo to jest wygodniejsze ale o szybsze, tańsze o bardziej eko, ale już pojawiają się głowy jaki ślad węglowy zostawia za sobą wysłanie maila, czyli kolejne wzbudzanie winy.
Cyfryzacja z czegoś szybszego, tańszego i bardziej eko od tradycyjnych nośników staje się standardem czyli można przykręcać śrubę coraz bardziej. Czy książki, filmy, gry stały się tańsze bo został wyeliminowany ten mityczny koszt zwany „produkcją i dystrybucją” nośników? Czy bilety komunikacji miejskiej są chociaż 10 groszy tańsze jak się kupuje przez aplikację? Po czterokroć nie.
Pora chyba zacząć zbierać płyty z muzyką 😀
Zaloguj się aby komentować
Gwałtowna, odruchowa i pochopna reakcja jest dla stoików rzeczą mniej właściwą niż przemyślane działanie. Podkreślmy: by stać się stoikami, nie musimy się wyzbyć emocji. Emocje są częścią ludzkiego życia i nie o to chodzi, by się ich pozbyć, lecz by nimi w odpowiedni sposób zarządzać. Nie chodzi też stoikom o to, byśmy nigdy nie reagowali ostro i zdecydowanie. Bynajmniej. Możemy zareagować w każdy sposób, jaki uznamy za stosowny, cała pula możliwych odpowiedzi i działań jest zawsze do naszej dyspozycji. Rzecz jednak w tym, by korzystać z niej świadomie, wiedząc, po co i do czego są nam potrzebne środki, których używamy.(...)
Nie chodzi tutaj o to, by stać się zimnym, bezosobowym i wyzbytym emocji (stoicy są bardzo dalecy od tego), lecz o to, by nie dać się pokonać własnej słabości. Nie dać się przekonać, że emocjonalny impuls, zapalczywy i nierozumny odruch ma prawo i władzę, by nami rządzić.
Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików
#stoicyzm #filozofia

Zaloguj się aby komentować
(...) w pierwszej linii bojowej stoją hufce wybrane. Obelgi, słowa zniesławiające, hańbiące szyderstwa i w ogóle wszelkiego innego rodzaju zniewagi niech znosi w ten sposób jak krzyki wrogów, jak z wielkiej odległości rzucane pociski i głazy, które nie raniąc, z szumem tylko przelatują obok szyszaka. Krzywdy natomiast, jak groty wbite jedne w barki, a drugie w piersi, niech znosi niezłomnym duchem i ani krok nie ustępuje ze swego stanowiska. Wszak nawet jeśli na ciebie naciera i do ucieczki zmusza przemoc nieprzyjacielskiego naporu, to jednak ucieczka z placu boju jest rzeczą haniebną. Trwaj więc bohatersko na placówce wyznaczonej ci przez naturę! Pytasz, jaka to placówka? Placówka człowieka.
Seneka, O niezłomności mędrca
#stoicyzm #filozofia

Zaloguj się aby komentować
Dziś jest nam bezpośrednio dostępne i od nas zależne, jest w naszej mocy i władzy, zaś wczoraj przepadło już w otchłani tego, co od nas nie zależy. Każdy dzień jest nowym światem i cokolwiek robimy, każdego dnia możemy się tego podjąć na nowo. Nic nie będzie równie nierozsądne, jak dzisiaj zaniedbywać coś dlatego, że zaniedbywaliśmy to wczoraj. A przecież to zachowanie powszechne!
Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików
#stoicyzm #filozofia

Zaloguj się aby komentować
Nie zajmuj się na raz wielu sprawami, mówią, jeżeli chcesz zachować pogodę ducha. (...) Gdyby bowiem kto nie mówił ani nie czynił przeważającej części tego, co mówimy i czynimy, a co nie jest konieczne, miałby i więcej czasu, i mniej niepokoju. Stąd też przy każdej sprawie należy przypominać sobie, czy też ona nie jest jedną z tych, które nie są konieczne. A należy nie tylko strzec się czynów niekoniecznych, ale i myśli.
Marek Aureliusz, Rozmyślania
#stoicyzm #filozofia

Zaloguj się aby komentować
Zdaniem stoików ludzka zdolność do myślenia o kilku rzeczach naraz, do robienia jednego, a myślenia o drugim i trzecim, jest w pewnym sensie przekleństwem. Wydawać się może, że powinniśmy być z niej dumni, że powinna nam ona z pożytkiem służyć i zwiększać nasze możliwości - ale niestety na ogół dzieje się odwrotnie. Wykorzystujemy ją bowiem nie po to, by twórczo i sprawnie robić kilka rzeczy jednocześnie, ale żeby udawać, że robimy jedną, a myśleć o innych.
Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików
#stoicyzm #filozofia

Zaloguj się aby komentować
Wstęp
Chciałbym na wstępie uprzedzić nie tylko przed spojlerami omawianej tutaj mangi, ale i przed samą treścią. Poruszane tutaj będą bowiem wątki przemocy, gwałtu, koprofilii, brutalnych morderstw, kanibalizmu, a nawet nekrofili. Jeśli jesteście wrażliwi to odradzam czytania tego artykułu choć postaram się to podać w dość zjadliwy sposób. To tyle ode i życzę miłej lektury.
Streszczenie mangi
Kami no Kodomo to dość specyficzny twór, a sam tytuł znaczy tyle co dziecko boga. Początek mangi zawiera w sobie sporo elementów surrealistycznych, jak i symbolicznych by potem nabrać bardziej realistycznego wydźwięku. Prawdopodobnie ma to związek z...
Ten film tłumaczy wydaje mi się w sposób dość prosty i obrazowy dlaczego;
- AI nie rozumie co robi
- firmy pragną żebyśmy uwierzyli że AI jest w stanie zniszczyć świat
- jednocześnie rozwijając to AI
- i wykorzystując niewolniczą pracę żeby je szkolić
Zapraszam do merytorycznej dyskusji w temacie "kiedy ludzie zrozumieją że potrzebują do życia innych ludzi".
https://youtu.be/-MUEXGaxFDA?si=eUm1bgUC\_yi86j-j
#ai #programowanie #sztucznainteligencja #filozofia #psychologia
@wombatDaiquiri @loginnahejto.pl
Mój wpis był z założenia włożeniem kija w mrowisko.
Nie zawiodłem się - skupiacie się na drugiej części mojego wpisu, pomijając pierwszą.
Odnośnie argumentu trybika w maszynie - w stadzie zawsze wyróżniamy spore grono takich trybików, to naturalne u człowiekowatych. Osobników wiodących jest mniejszość. Tych podążających pod prąd jeszcze mniej.
To zwyczajnie wygodne się dostosować.
Co do argumentu języka polskiego - jeśli od urodzenia miałbym do czynienia wyłącznie z wideo-awatarem uczącym mnie polskiego (wyuczonym na danych behawioralnych wielu Polaków), to mówiłbym w tym języku równie biegle.
Może skupmy się na pierwszej części mojej wypowiedzi - czy jesteśmy generatorami, czy też (choćby po części) maszynami decyzyjnymi?
@wombatDaiquiri
Świetnie. Dalej pozostają następne pytania wymagające odpowiedzi:
skąd założenie, że potrzebujemy do życia innych ludzi, a nie choćby awatarów ich umysłów?
czym jest człowieczeństwo? Patrząc na to co się w tej chwili dzieje na świecie trudno stwierdzić, czy człowiek i człowieczeństwo to pozytywne zjawiska. Patrząc na nie z zewnętrznej perspektywy (oczywiście z takiej spojrzeć do końca nie możemy, ale możemy starać się taki stan osiągnąć);
jakip typem maszyny jesteśmy? Bardziej generatywnej, czy bardziej nastawionej na łańcuchy decyzyjne?
Zaloguj się aby komentować
Posłyszysz, jak mówi większość: "Z ukończeniem pięćdziesiątego roku wycofam się na spoczynek, a rok sześćdziesiąty uwolni mnie z wszelkich w ogóle powinności publicznych". Ale kto, koniec końców, da ci gwarancję tego dłuższego życia? Kto sprawi, by wszystko ułożyło się według twych planów? Nie wstydzisz się, by same już resztki życia zachowywać dla siebie i dla dobra duszy przeznaczać te tylko lata, kiedy już do niczego nie będziesz zdatny? O wiele za późno wtedy dopiero zaczynać życie, kiedy je trzeba już kończyć!
Seneka, O krótkości życia
#stoicyzm #filozofia

Zaloguj się aby komentować
Gdy cię gorszy jakiś bezwstyd, natychmiast postaw sobie pytanie: czy to możliwe, by ludzie bezwstydni nie istnieli na świecie? Niemożliwe. Nie żądaj więc niemożliwości. I ten człowiek jest jednym z tych bezwstydnych, którzy na świecie być muszą. To samo niech ci przyjdzie na myśl na widok łotrostwa, wiarołomstwa i jakiego bądż przewinienia. Bo gdy przypomnisz sobie, że jest niemożliwe, by ludzie tego pokroju nie istnieli, będziesz nawet spokojniej na taką jednostkę patrzył. (...) A cóż to tobie szkodzi? Przecież żaden z tych, którzy cię z równowagi wyprowadzają, nic takiego nie popełnił, by z tego powodu rozum twój w czymkolwiek miał stać się gorszy. A poczucie nieszczęścia i szkody właśnie w nim ma swą podstawę. A cóż to za nieszczęście lub za dziwo, że człowiek źle wychowany postępuje jak źle wychowany? Bacz, byś siebie nie musiał obwinić, żeś naprzód nie wiedział, że on to popełni. Otrzymałeś bowiem od rozumu swego zdolność pomyślenia, że on prawdopodobnie w tym zbłądzi, a przecież zapomniałeś o tym i zdumienie cię ogarnia na widok jego błędu.
Marek Aureliusz, Rozmyślania
#stoicyzm #filozofia

Zaloguj się aby komentować
hejka, jakie jest "źródło moralności" u Katolików? Tzn. jak mogą dowieść, że coś jest moralne lub niemoralne? Pytam nieironicznie.
#filozofia #chrzescijanstwo #katolicyzm #wiara wołam #hejtomodlitwa bo myślę że jak ktoś może mieć odpowiedź to Wy?
Dla katolika ważne jest to co mówi Jezus oraz to co podpowiada sumienie, które opiera się z grubsza na dekalogu. Przynajmniej w moim przypadku. To co mówi ksiądz biorę przez pryzmat tego, że to tylko człowiek i niekoniecznie ma rację.
Zaloguj się aby komentować
Zasada koncentracji na teraźniejszości obowiązuje nas nie tylko dlatego, że dzięki niej będziemy lepiej i efektywniej działać. Przyda się również w przypadku nieszczęścia, przyda się, gdy świat będzie się nam walił na głowę. Nieraz się przecież zdarza, że przytłaczają nas nadmiar i splątana złożoność spraw i problemów. I w tym właśnie wypadku jest niezwykle ważne, by nazwać poszczególne składniki nieszczęścia, odseparować je od siebie i próbować się z nimi uporać jedno po drugim, nie naraz. To nigdy nie zaszkodzi, a bardzo często pomoże. Żadne nieszczęście nie stanie się w końcu gorsze przez to, że przeanalizujemy je punkt po punkcie.
Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików
#stoicyzm #filozofia

Zaloguj się aby komentować
(...) koncentrować się na teraźniejszym działaniu oznacza, po pierwsze, nie robić wielu, ale tylko jedną rzecz w danej chwili, po drugie, robiąc ją, myśleć tylko o niej, utrzymywać w polu świadomości wyłącznie to, co jest bezpośrednio związane z naszym działaniem - nie uciekać myślą na boki. (...)
Jeśli natomiast będziemy próbowali robić po kilka rzeczy naraz, będzie to zabójcze nie tylko dla spójności naszego życia i działania, ale też - a może przede wszystkim - dla efektywności tego, co robimy. (...)
Fałszywe wyobrażenia i niepotrzebne niepokoje lubią się pojawiać wtedy, gdy nasza myśl i energia duchową są niedostatecznie skupione na wyznaczonym celu. Mówiąc krótko: przez koncentrację na teraźniejszym działaniu zwiększamy nie tylko sprawność i efektywność tego działania, ale czynimy też coś ważniejszego - bezpośrednio zwiększamy swoje szczęście i zadowolenie z życia.
Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików
#stoicyzm #filozofia

@splash545 koncentrować się na teraźniejszym działaniu oznacza, po pierwsze, nie robić wielu, ale tylko jedną rzecz w danej chwili, po drugie, robiąc ją, myśleć tylko o niej
ADHD welcome too
Zaloguj się aby komentować
Proszę niech każdy z was napisze w komentarzu jak wyobraża sobie co dzieje się po śmierci. Albo czym była nasza świadomość lub czym byliśmy zanim się urodziliśmy. Jestem ogromnie ciekaw waszych opinii. Może żeby zachęcić i wywiąże się fajna dyskusja to osoba która zdobędzie najwięcej piorunów, dostanie pizze. Nagroda będzie przyznana jeśli będe miał więcej niż 50 piorunów i będzie możliwość zamówienia tej pizzy tej osobie przez pyszne.pl
@lexico to przypadek który następuje w ścisle określonych warunkach. Kiedy zwłoki lerza na otwartej powierzchni z dostępem do owadów i braku innych zwierząt żywiących się padliną
@DexterFromLab jako agnostyk dopuszczam w zasadzie dwie sytuacje: albo nic nie ma i nasza swiadomosc się konczy albo jest cos i jestesmy nadal obecni ale po za czasem i przestrzenią. Ewentualnie wychodzimy z matrixa
@DexterFromLab miałem kiedyś bliski kontakt ryja z krawężnikiem, gdy przefrunąłem przez kierownicę, na rowerze. Obudziłem się 4 dni później w szpitalu. Nic mi się nie śniło, nie widziałem światła. Po prostu się wyłączyłem. Lata później, drzewo mi wyjechało w zimie, na niezabudowanym. Również świadomość mi się wyłączyła. Nic nie poczułem. Podejrzewam, że po prostu świadomość znika. Zostaje się wyłączonym i tyle.
Zaloguj się aby komentować