#manga

15
172

Szanowni Państwo, Kochani moi,
Właśnie skończyłem piąty tom One Piece i o matko jakie to jest ZA⁎⁎⁎⁎STE!
Wciągnąłem się błyskawicznie i co strona to lepiej. Akcja w morskiej restauracji to już w ogóle majstersztyk w kategorii chamskiego humoru xD.
Kupiłem na początek 12 tomów(cała East Blue saga) ale uznałem że nie ma co się powstrzymać i już tomy 13-26 zamówione.
#onepiece #manga

9c203b39-b32a-4a1f-8bc7-7a3ff3fc2405

Zaloguj się aby komentować

@SpokoZiomek Yup, jak się wkręcę to trzeba będzie ponieść koszt PS: Biorąc pod uwagę ile jest odcinków anime to 100 tomów nie jest porażającą ilością

Zaloguj się aby komentować

87 + 1 = 88


Tytuł: Miecz Zabójcy Demonów, tom 5

Autor: Koyoharu Gotouge

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Waneko

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8096-814-1

Liczba stron: 192

Ocena: 8/10


Prywatny licznik: 1


Po krótkiej przerwie wracam do czytania tej serii, wczoraj wieczorem ją skończyłem ale dzisiaj zedytowałem wpis i przeczytałem go dodatkowy raz.


Poprzedni tom skończył się na walce Zenitsu i jego agonalnym stanie. Na jego szczęście pojawił się Filar Owada - Shinobu, która jako jedyna z filarów nie ścina głów demonów tylko zabija ich truciznami dlatego jest najlepszą osobą jaka mogłaby mu pomóc w wyleczeniu go z zatrucia.


Następnie widzimy starcia Inosuke i Tanjiro, którzy zostają rozdzieleni i muszą stawić czoła swoim przeciwnikom. Ani jeden, ani drugi nie ma łatwego zadania i starają się zrobić wszystko by przeżyć. Te sceny były dość intensywne jak na gatunek shonen i rzeczywiście widać w jak przytłaczającej znaleźli się sytuacji.


Najpierw śledzimy walkę Inosuke, który pomimo swoich starań zostaje miażdżony przez znacznie większego przeciwnika gdzie przypomina sobie postać kobiety, która jest jednoznacznie przedstawiona jako jego matka musząca go z jakiegoś powodu porzucić. Również on ma szczęście, że w ostatniej chwili pojawia się drugi z przybyłych filarów czyli Filar Wody - Giyuu, który bez chwili zawahania zabija demona i po krótkiej sprzeczce z naszym bohaterem rusza dalej.


Tanjiro razem ze swoją siostrą walczą z jednym z mniejszych księżyców co jest ponad ich siły. Widzimy wspomnienia głównego bohatera gdy obserwował taniec Boga Ognia swojego ojca wykonywanego przez ludzi pracujących z ogniem. Postanawia wykorzystać go w walce przez co jest przez chwilę bliski zwycięstwa ale demon jednak jest zbyt silny i jedynie wizyta Giyuu pozwala mu przeżyć te starcie. Mniejszy księżyc nie jest żadnym przeciwnikiem dla zabójcy demonów najwyższej rangi dzięki czemu zostaje łatwo przez niego zabity.


Tom kończy się gdy przybywa do nich Shinobu, która nie jest świadoma więzi głównego bohatera ze swoją siostrą i nie bardzo wierzy w pokojową egzystencję demonów z ludźmi. Próbuje zabić Nezuko ale Giyuu ich osłania.


Według notatek autora w tym tomie dowiadujemy się o tym, że wróbel Zenitsu sprowadził Shinobu do niego w pierwszej kolejności oraz o tym, że kruk Inosuke chowa się przed nim ponieważ jego właściciel chciał go już wielokrotnie zjeść. Podsumowując w tym tomie jest mnóstwo idealnych zakończeń czy wizyt odpowiednich filarów w odpowiednim czasie ale nadal czuć jak bardzo ponad ich siły była walka na górze Natagumo.


#bookmeter #manga #komiksy #demonslayer #kimetsunoyaiba

f56af24f-ee78-4746-919e-6797f62bb42a

Zaloguj się aby komentować

Pomyślałem że zamiast oglądać beznadziejny trzeci sezon #anime #onepunchman kupię #manga na Kindle i przeczytam materiał źródłowy. Tymczasem wychodzi na to że jak chcę wszystkie rozdziały to lepiej szukać na thepiratebay...


#gorzkiezale

51b0f7d2-aa93-4a96-b2bc-cc9e32be2d1b

Zaloguj się aby komentować

1661 + 1 = 1662


Tytuł: 20th Century Boys: Chłopaki z dwudziestego wieku #1

Autor: Naoki Urasawa

Kategoria: komiks/manga

Wydawnictwo: Hanami

Format: książka papierowa

ISBN: 9788365520241

Liczba stron: 416

Ocena: 7/10


Moja pierwsza manga w życiu, którą przeczytałem. Bardzo dobra opowieść, charakterystyczni bohaterowie. Najbardziej przypadł mi do gustu humor zawarty w tej mandze, oraz to jak zostało to wyważone z poważniejszymi momentami. Nieco proste, szybkie. Koniec końców jednak nie wiem czy jest to dla mnie bo ilość zabawy nie jest adekwatna do ceny. Tak, wiem można by kupować używki np na vinted, ale nie wiem czy się na tyle chce w to wciągać. Pewnie od czasu do czasu kupię jakąs mangę i tyle. Polecam.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #czytanie #ksiazki #komiksy #manga #czytajzhejto

dc165884-cfc6-4ce6-92a6-07f48f546cce
kopytakonia userbar

Jeśli podobał Ci się styl i kreska, to ten sam autor napisał jeszcze "Monster", kryminał z Europą i eksperymentami na dzieciach w tle. IMHO znacznie lepszy tytuł niż 20th Century Boys.

Zaloguj się aby komentować

#anime #manga

https://en.wikipedia.org/wiki/Akame_ga_Kill!

Lata temu natrafiłem na tą mangę i w tym tygodniu sobie o niej przypomniałem.

Nakręcono także anime.


Stanowczo jest to dzieło dla dorosłych.

ma niezłą historię, no i już pierwszy odcinek pokazuje z czym mamy do czynienia


zacytuję komentarz "Akame ga Kill! to z pozoru mocny, okupiony krwią, tytuł opowiadający o buncie wymierzonym przeciw tyranii oraz poświęceniu jednostek dla wyższych celów – szybko jednak okazuje się dość typowym przedstawicielem własnego gatunku, a paradoksalnie jedynym elementem, który temu zaprzecza, jest „tytułowa” bohaterka – w teorii serce powieści, w praktyce raczej ładne tło wydarzeń... Tymczasem główny bohater, niemal bez większego wysiłku, zyskuje sympatię każdej napotkanej kobieciny tego uniwersum – ot, klasyczny schemacik, który coraz ciężej brać na poważnie ⇎_⇎ Trzeba przyznać, anime nieszczególnie ukrywa przed światem fakt, że celuje przede wszystkim w męską część widowni: „humor” bywa specyficzny, mocno ukierunkowany na konkretną grupę odbiorców, a sugestywne kadry nierzadko przyćmiewają potencjalną głębię całokształtu."

d6ec4464-2889-4674-9a71-515ddfd6d89e

O, pamiętam że kiedyś długo unikałem tego anime bo kolega mi przez przypadek zaspoilerował coś ważnego z niego. Teraz w sumie nie pamiętam co to było więc można w końcu obejrzeć. Dodam sobie do listy ale przy mojej aktualnej ilości wolnego czasu i planowanych rzeczach do obejrzenia to dopiero w następnym roku może znajdę czas xD.

Zaloguj się aby komentować

@kopytakonia Sam nie czytałem ale jest to tytuł autora mangi "Monster". Pochwal się jak się podobało szczególnie gdy to Twoja pozycja z tego formatu.

Zaloguj się aby komentować

1591 + 1 = 1592


Tytuł: Miecz Zabójcy Demonów, tom 4

Autor: Koyoharu Gotouge

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Waneko

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8096-813-4

Liczba stron: 190

Ocena: 9/10


Lubię ten tom bo mamy tutaj nareszcie zebranych głównych bohaterów jakim będziemy towarzyszyć. Dobrze przedstawione są trudy i wyzwania w pracy jako zabójca demonów. Jest to pierwszy tom gdzie akcja staje się wyjątkowo brutalna i ekranizacja wydarzeń z góry Natagumo bardzo mi się podobała. Dowiadujemy się tutaj także, że pierwszym kto zdał ostateczną selekcję był chłopak w masce dzika.


Wszyscy bohaterowie wyszli z domu cało, a Tanjiro musiał użyć głowy #pdk by rozdzielić starcie Inosuke z chroniącym jego skrzynie - Zenitsu. Lepiej poznajemy podstawowe wady nowego bohatera, a wszyscy mogą chwilę odpocząć u starszej kobiety z zaprzyjaźnionego rodu, który kiedyś został uratowany przed demonami.


Niestety spokój zostaje zaburzony przez zlecenie na górze Natagumo gdzie spotykają sporo innych nisko rangowych zabójców. Niestety nie mają prostego zadania i są albo martwi, albo bliscy śmierci, a nasi bohaterowie chcą im pomóc jak bardzo tylko mogą by uratować tylu ilu będzie się dało.


Z drugiej strony widzimy jak bardzo Zenitsu walczy ze swoim strachem i jaką znalazł w sobie motywację by ruszyć za swoimi towarzyszami. Każdy jest zmuszony do walki ale to właśnie on stoczy swoją brutalną walkę z jednym z członków demoniczno-pajęczej rodziny. Pojedynek jest wymagający oraz wydaje się rozstrzygnięty bardzo szybko ale jednak jego talent nie pozwala mu się poddać. Poznajemy również lepiej jego przeszłość i wspomnienia z treningu ze swoim nauczycielem. Zenitsu walczy z nim dosłownie do upadłego gdzie jego starcie kończy się panelem z wykończonym, ledwo przytomnym bohaterem.


#bookmeter #manga #komiksy #demonslayer #kimetsunoyaiba

bae862fe-f2b5-4263-aab4-a47d4da949e9

@GazelkaFarelka Myślę, że nie ma co się zmuszać do konkretnego tytułu jaki Ci się nie podoba. Sam zakres różnych typów historii jakie możesz przeczytać w mandze jest ogromny także wystarczy wiedzieć co lubisz. Demon Slayer to manga typu shōnen - skierowana głównie do chłopców i młodych mężczyzn (zwykle wiek 12-18).

To jest dość popularny typ klasyfikacji mangi ze względu na demografię:
Shōnen - młodzi chłopcy, akcja, przygoda, rozwój bohatera.

Shōjo - młode dziewczyny, romans, emocje, relacje.

Seinen - dorośli mężczyźni, dojrzalsze, często mroczniejsze tematy.

Josei - dorosłe kobiety, realistyczne relacje, życie codzienne.

Kodomo - dzieci, proste fabuły, edukacyjne lub zabawne.

Ze względu na taką klasyfikację bardziej proponowałbym mangę klasyfikującą się jako Josei albo Seinen. Dobrym przykładem mangi typu Josei jest Nana (romans dla dorosłych), a Seinen to Monster (thriller psychologiczny o neurochirurgu), Made in Abyss (mroczna, bardzo brutalna, przygoda), Kaguya‑sama: Love Is War (psychologiczne potyczki w formie inteligentnej komedii romantycznej). Takie tytuły poleciłbym Ci na początek biorąc pod uwagę Twoje wrażenia z czytania Demon Slayer.

@GazelkaFarelka To bardzo miłe z Twojej strony, że sprawdziłaś to czym się interesuje Twoja córka i wiem, że dla mnie miłym również było to jak moja mama znalazła anime dla siebie które jej się podobało.

Zaloguj się aby komentować

Taka mała rzecz ze sfery anime, która cieszy mnie wyjątkowo mocno, to fakt, że Booktok, czyli z tego co rozumiem taki nasz bookmeter, tylko na tiktoku, trafił na mangę One Piece. Nie wiem jak do tego doszło, nie wiem nawet jaka jest skala zjawiska, ale biorąc pod uwagę ile takiego contentu trafiło do mnie na instagramie, to całkiem sporo tego jest.


Jest to o tyle fajne, że

  1. Otwiera na to medium całkiem nową społeczność

  2. Trafia na całkiem żyzną glebę, gdzie raczej zakiełkuje

Społeczność anime, chcąc nie chcąc, ma swoje niedociągnięcia. Kolosalnym z nich jest potrzeba ciągłej akcji i szybkich postępów, która, mam wrażenie, bardzo się rozrosła przy nowym narybku, który trafił na anime przy pandemii i zaczął od Demon Slayera i podobnych serii.


Książki, jak to książki, to trochę inne tempo i inne zaangażowanie fabularne. A One Piece właśnie budowaniem świata i fabułą stoi, więc tak jak społeczność anime krzyczy "Mid Piece", "za długie" i "robi się dobre po 500 odcinkach" tak złego słowa z urywków booktokowych jeszcze nie słyszałem.


I jara mnie to w stopniu znacznym

#anime #manga

838595eb-bc02-464f-83e8-0d02d607c95e
Rozpierpapierduchacz userbar

Zaloguj się aby komentować

@zomers Klimat podobny ale co do tematyki to się nie zgodzę bo jest całkowicie odmienna. W Frieren główną osią jest postrzeganie ludzi i życia przez bochatęrkę z zabużeniami iście ze spektrum autyzmu i pokazanie jak taka osoba powoli się zmienia starając się zrozumieć innych. W Delicious in Dungeons jest wątek człowieczeństwa ale nie jest to tak głebokie.

Zaloguj się aby komentować

1466 + 1 = 1467


Tytuł: Miecz Zabójcy Demonów, tom 3

Autor: Koyoharu Gotouge

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Waneko

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8096-812-7

Liczba stron: 192

Ocena: 8/10


Kontynuujemy walkę u lekarki Tamayo rozpoczętą w poprzednim tomie. Tym razem Nezuko pokazuje się z bardzo samodzielnej strony i ma duży wkład w te starcie. Rodzeństwo spotyka innego z zabójców demonów, którego widzieliśmy już przy ostatecznej selekcji - Zenitsu Agatsume (blondyn z okładki). Poznajemy go ze słabej strony, widzimy jego wady z pierwszej ręki i zabieramy go ze sobą pomimo jego sprzeciwów.


Bohaterowie wspólnie wchodzą do posiadłości w celu uratowania dzieci i pozbycia się demonów. Spotykamy tam kolejnego zabójcę, którego nie widzieliśmy na egzaminie, jest to tajemniczy chłopak noszący maskę z głowy dzika, spodnie zrobione z sierści daniela, a łydki osłonięte futrem niedźwiedzia. Każdy z zabójców będzie mógł pokazać się w akcji i zawalczy z innym demonem. Mamy również pierwsze starcie z kimś kto był byłym członkiem elitarnego oddziału antagonisty czyli dwunastu księżyców ale utracił ten status bo nie był w stanie stawać się już silniejszy.


Cieszę się, że pojawiają się również postacie z wadami i wiem, że jest mnóstwo mieszanych opinii o Zenitsu ale uważam, że to protagonista ze swoją siostrą są zbyt wyidealizowani, niewinni i pozbawieni wad mimo, że ten zawód nie powinien temu sprzyjać. Wygląda na to, że są utrzymani w bardziej baśniowym stylu jako przeciwwaga dla antagonisty. Zastanawiam się kiedy ograniczyć potencjalne spojlery i pewnie zrobię to gdy dojdziemy do akcji z ostatniego filmu kinowego.


#bookmeter #manga #komiksy #demonslayer #kimetsunoyaiba

487572f3-902b-44bf-b5bb-8391477057c3

Zaloguj się aby komentować

1442 + 1 = 1443


Tytuł: Miecz Zabójcy Demonów, tom 2

Autor: Koyoharu Gotouge

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Waneko

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8096-811-0

Liczba stron: 192

Ocena: 8/10


W tym tomie kończymy ostateczną selekcję gdzie dowiadujemy się ile osób przeszło dalej, zobaczymy w jaki sposób zabójcy demonów dostają swoje wyposażenie oraz na jakie rangi się dzielą. Podoba mi się, że nie każda nowo napotkana osoba przedstawia nam się gdy ją zobaczymy po raz pierwszy, dodaje to trochę realizmu i naturalności.


Dowiadujemy się skąd biorą się demony i w jaki sposób tworzone są następne, poznajemy również imię i nazwisko głównego antagonisty wszystkich zabójców. Nie ma czasu na relaks bo ledwo po otrzymaniu miecza przydzielone zostaje pierwsze zadanie by zająć się sprawą znikających młodych dziewczyn w mieście. Poznamy również powód dla którego trudno jest dowiedzieć się czegoś więcej na jego temat od innych demonów.


Moim ulubionym fragmentem w tym tomie jest to co stanie się podczas przypadkowego spotkania głównego bohatera z antagonistą, którego rozpozna po zapachu jaki zapamiętał z masakry dokonanej w jego domu. Chodzi mi o fragment z krótkimi migawkami wspomnień Muzana, które ma na widok Tanjirou bez dodatkowego wyjaśnienia. Podobnie jest gdy widzimy agresywną reakcję antagonisty na ludzi wyśmiewającego go trochę z powodu jego bladej skóry i wyglądu jakby był chory. Doceniam momenty gdy autor nie prowadzi czytelnika za rączkę i nie tłumaczy wszystkiego co się dzieje na ekranie ale daje szanse do własnej interpretacji.


W ostatniej części tomu poznajemy również lekarkę Tamayo, która daje dodatkową nadzieję rodzeństwu na powrót do normalności. Ten tom również kończy się w trakcie intensywnej akcji i Nezuko pokazuje, że nie będzie dla brata tylko kulą u nogi.


#bookmeter #manga #komiksy #demonslayer #kimetsunoyaiba

3ccb22d5-40dc-49f1-99e7-ba7ad6f2ad7e

Zaloguj się aby komentować

1426 + 1 = 1427


Tytuł: Miecz Zabójcy Demonów, tom 1

Autor: Koyoharu Gotouge

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Waneko

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8096-810-3

Liczba stron: 169

Ocena: 8/10


Czytam tę mangę drugi raz by pełnoprawnie móc wrzucić wpisy na #bookmeter. To jest pierwsza manga jaką przeczytałem w fizycznym wydaniu i w języku polskim dlatego na początku miałem trochę trudności do przyzwyczajenia się do tych wszechobecnych napisów "BAM", "PACH", "ŁAPS" itd. ale muszę przyznać, że kreska jest całkiem przyjemna w odbiorze i po chwili przestały mnie irytować polskie nazwy.


To jest jedna z bardziej znanych historii z powodu bardzo popularnego anime i chyba przeczytanie samej mangi to jedyny sposób by bez spojlerów dowiedzieć się jak ta historia się kończy jeśli nie chcemy czekać kilku dobrych lat na ekranizację pozostałego materiału źródłowego.


Ten tom skupia się na wprowadzeniu w świat, przedstawienia dwójki głównych bohaterów jako rodzeństwa, ich więzi, która trwa pomimo zamienienia jego siostry w demona. Następnie cały proces przygotowań Tanjiro by zostać dopuszczonym do ostatecznej selekcji. Historia kończy się cliffhangerem z wydarzeń mających miejsce na egzaminie, o których dowiemy się więcej w następnej części.


#bookmeter #manga #komiks #demonslayer #kimetsunoyaiba

b6fa16c2-d15c-47cc-9390-9b08059b1b85

@GazelkaFarelka Jako rodzic warto wiedzieć, że jest to dość brutalna / krwawa historia ale stawia nacisk na dobre cechy i wartości głównych bohaterów.

Zaloguj się aby komentować

1406 + 1 = 1407

Tytuł: Made in Abyss, tom 7

Autor: Akihito Tsukushi

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Kotori

Format: książka papierowa

Liczba stron: 150

Ocena: 9/10


Miejsce akcji pozostaje bez zmian. Żeby ruszyć dalej, nasi bohaterowie muszą przede wszystkim... móc (i chcieć!) ruszyć dalej, a nie każdy się ku temu skłania. Poznajemy świat, który powstał być może dawno, być może jeszcze dawniej, założony przez ludzi, których ściągnęła do głębi chęć poznania Otchłani. Czy zamieszkali tam z własnej woli, czy z konieczności? Kim jest nowa bohaterka, która wygląda jakby miała tyle lat, co nasi bohaterowie, ale prawdopodobnie zakładała tę wioskę?


#bookmeter #manga #komiks

4a6606a8-fa5e-4fa6-af13-aea42b2f7199
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

1383 + 1 = 1384

Tytuł: Made in Abyss, tom 6

Autor: Akihito Tsukushi

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Kotori

Format: książka papierowa

Liczba stron: 150

Ocena: 9/10


Po ostrej akcji następuje odrobina wyciszenia. W końcu nasi bohaterowie przekraczają granicę bez powrotu, a pod spodem.... no cóż, okazuje się, że tej granicy nie przekroczyło tylko kilka osób, a do tego termin "człowieczeństwo" w środowisku Otchłani zdaje się znaczyć coś innego.


Tom przyjemny i pluszowy, bez wielkich akcji, za to prezentujący teren po drugiej stronie.


#bookmeter #komiksy #manga

21200970-4251-4db1-b200-93225a5350ac
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

1372 + 1 = 1373

Tytuł: Made in Abyss, tom 3

Autor: Akihito Tsukushi

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Kotori

Format: książka papierowa

Liczba stron: 150

Ocena: 9/10


Trzeci tom. Pochłonięty, jak poprzednie, w sumie nie wiadomo kiedy.


Nasi bohaterowie schodząc w głąb Otchłani dowiadują się wielu kolejnych rzeczy: tego, że Otchłań jest tak niebezpieczna, jak oczekiwano, tego czym - w praktyce - jest klątwa Otchłani, i tego, że i tam można spotkać przyjazne dusze, chociaż nie do końca takie, jakich oczekiwali. Nadal jest mrocznie, nadal jest niepokojąco, nadal - mimo że bohaterowie są dziećmi - wyzwania, które są przed nimi postawione, niejednego dorosłego rzuciłyby na kolana.


#bookmeter #komiks #manga

a5c50cfc-14bb-40ca-aa72-f114f3bbc086
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

1356 + 1 = 1357

Tytuł: Made in Abyss, tom 2

Autor: Akihito Tsukushi

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Kotori

Format: książka papierowa

Liczba stron: 150

Ocena: 9/10


Tom 2 serii. Ciężko tutaj opisać cokolwiek bez spoilerowania, wiec mogę tylko napisać, że robi się mroczniej, ciemniej, co zestawione z lekko cukierkową otoczką otoczenia i bohaterów budzi, zapewne zamierzony, dysonans i pogłębia doświadczenie mroku.


#bookmeter #komiks #manga

2743466f-1ee1-4fce-8114-a5d36a3759c4
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

1347 + 1 = 1348


Tytuł: Made in Abyss, tom 1

Autor: Akihito Tsukushi

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Kotori

Format: książka papierowa

ISBN: 9788365722997

Liczba stron: 160

Ocena: 9/10


Polecana tutaj na tagu anime manga została mi dostarczona znienacka i w paczce z innymi, ale jako główny i docelowy produkt czytelniczy. Pomijając pojedyncze panele i to oglądane wcześniej jako anime, nie miałem do tej pory do czynienia z zeszytem mangi, szczególnie takiej, o której nie wiedziałem nic. No dobrze, wiedziałem - z zajawki na YT - że może być grubo.


Pojawiamy się w świecie, w którym w ziemi tkwi sobie kawał solidnej dziury zwanej Otchłanią. Jak to z dziurami bywa, ludzie muszą tam z czasem zacząć włazić, szczególnie, gdy można tam znaleźć rzeczy. A jeśli w środku robi się ciekawie, to część zaczyna tam włazić często, a niektórzy robią z tego cel życia, spośród nich z kolei - jak w prawdziwym życiu - wyłania się niewielka podgrupa wyjątkowych, którzy stają się wyjątkowo zafiksowani i wykazują się specyficznymi cechami, które pozwalają im osiągać więcej, wchodzić częściej, obciążać się mocniej.


Nasza bohaterka jest dziewczynką, która uczy się właśnie na takiego dziurołaza - "czeluśnika", by zgłębiać Otchłań śladami swojej matki, która... no cóż, jest z tej ostatniej kategorii, maksymalnie przystosowanych i zafiksowanych na Otchłani ludzi. Jedno przypadkowe spotkanie i jedną przesyłkę później...


Wciągnęło mnie mocno i żałowałem (i żałuję!) tylko jednego: że te zeszyciki są tak cienkie - gdyby to był napisany maczkiem tekst, to już bym i tak miał przeczytane, a skoro to są obrazki, to, nawet skupiając się na szczegółach, całość została połknięta w sumie nie wiem kiedy. Już pierwszy tom spowodował kilka trzęsień ziemi i niecierpliwe oczekiwanie na tomy kolejne.


#bookmeter #manga #komiks

3ec00373-d70e-47b2-a150-6aff1d20c36c
Statyczny_Stefek userbar

@Statyczny_Stefek To jest jedną z mang, która dokupuję gdy pojawi się nowa część. Cześć wydanej historii jest również zekranizowana pod postacią serialu oraz filmów. Gorąco polecam ale warto mieć na uwadze, że nie jest to tytuł dla dzieci pomimo mylącej grafiki i trzeba być gotowym, że świat tam przedstawiony jest brutalny.


W sumie w wolnej chwili może przeczytam jeszcze raz to wtedy również dodam bookmeter.

Zaloguj się aby komentować

Od kilku dobrych lat ma miejsce coś co ja nazywam ugrzecznianiem i infantylizowaniem popkultury. Chodzi mianowicie o produkowanie dzieł w których unikano by kontrowersyjnych tematów i motywów by nikogo przypadkiem nie urazić lub nie zbulwersować. Stały za tym przede wszystkim korporacje którym bardzo zależało by ich produkty docierały do jak największej ilości ludzi. W efekcie jednak dzieła stawały się coraz bardziej nijakie i nudniejsze.


Drugą grupą która stoi za próbą ugrzecznienia popkultury są różnego rodzaju progresywni aktywiści i dziennikarze narzekający, a to na rzekome uprzedmiotowianie kobiet w grach, a to na zbyt niską reprezentacje danej mniejszości w danym filmie i na inne tego typu bzdury. Zwykle lewica przerzuca odpowiedzialność za to zjawisko na prywatne firmy, ale uważam, że te działają z aktywistami w pewnej koegzystencji.


Środowiska konserwatywne też mają swój udział w tym procesie. Wystarczy tu przytoczyć przykład organizacji Collective Shout która została założona przez Melindę Tankard Reist, australijską konserwatywną działaczkę polityczną, pisarkę, feministkę antyaborcyjną i działaczkę antypornograficzną. Wywierali oni chociażby nacisk na Vise/Mastercard i PayPal by ci wywarli wpływ na Steam i Itch.io. by skłonić ich usuwania pewnych gier z tych platform. Współpracowali oni z inną, konserwatywną organizacją, a dokładniej NCOSE w tym celu.


Mnie to osobiście niepokoi bo po pierwsze jest to jednak ograniczanie wolności słowa i swobody artystycznej, a po drugie takie ugrzecznienie wszystkiego przynosi więcej szkód niż pożytku. To, że w kulturze pojawiają się kontrowersyjne treści jak śmierć, seks, gwałt, morderstwo, porwanie, zdrada, oszustwo, złodziejstwo i wiele innych rzeczy oswaja ludzi z mroczną stroną życia która mimo wszystko istnieje. Sztuka powinna sublimować największe ludzkie lęki i najbardziej niepokojące pragnienia co pozwala osiągać katharsis. Teraz jest to ludziom odbierane.


#przegryw  #gry  #anime  #manga  #filmy  #antykapitalizm

fadb932e-557b-4d5e-90c6-3a1efe3d3a4b

@Al-3_x Idioci nie lubią kontrowersji, boją się ich. Bo są idiotami i ich ograniczone umysły nie ogarniają, że tylko poznanie problemu pozwoli na jego rozwiązanie. Wolą go więc zakopać jak najgłębiej. I tyczy się to dowolnej denominacji politycznej, ważne żeby była skrajna.

@Al-3_x właśnie w drugą stronę. Popkultura nie musi gloryfikować przemocy by dotrzeć do widza. Moim zdaniem zmiana na plus.

@Rimfire Nie każde dzieło potrzebuje motywu przemocy by dotrzeć do widza, ale to nie znaczy, że przemoc nie ma swojego miejsca w dziełach kultury. Skłonności do przemocy i agresji są wpisane w ludzką naturę podobnie jak popędny seksualne. Sztuka dawała temu wyraz i widać to nawet w malowidłach na ścianach jaskiń. W dzisiejszych czasach poziom stresu jest niezwykle wysoki, ale skłonności do agresji nie mogą znaleźć wyrazu w realnym życiu ze względu na prawo. Dzieła kultury o jedyna możliwość by bardziej destrukcyjne skłonności mogły znaleźć ujście. Jeśli tego też się zabroni to konsekwencje mogą być niebezpieczne.

@Al-3_x Nie zgadzam się. Jeszcze niedawno przemoc była gloryfikowana w TV, szkole, na ulicy, barach. Filmy typu "Schwarzenegger idzie i strzela do setki złoli" albo "Seagal łamie ręce piętnastu mafiozom" to były kultowe produkcje lat 90 ze względu na tą przemoc w nich występującą. Powszechne gnębienie w szkołach kiedyś nie było tak ostracyzowane jak kiedyś. Dzisiaj przesrane ma ktoś, kto gnoi kolegę dla zabawy, kiedyś to było normalizowane. Wszelkie promowanie rozstrzygania sporów poprzez bójkę czy też przedstawianie barów jako miejsca gdzie są najlepsze do choreografii filmów z Jean Claudem Van Dammem dzisiaj wydaje się naciągane.


Ta przemoc przesiąkała w społeczeństwo, była normalizowana. Obecnie jest jej coraz mniej a gdy się pojawia spotyka się z ogólnym sprzeciwem i potępieniem.

@Al-3_x Przyczepiłeś się do miałkiej treści a moim zdaniem w ogóle pominąłeś ważny fakt, w jakiej formie sprzedawane nam są ówczesne treści. Naprawdę uważasz że te strzelaniny i seks powodują że człowiek oswaja się z "mroczną stroną życia"? Myślisz że są one na tyle ralistyczne, że tryskająca krew na ekranie spowoduje że kiedy zacznie tryskać w prawdziwym życiu my będziemy chłodni jak lód bo naoglądalismy się na filmach?!

Nic z tych rzeczy.


Te treści są po to żeby wzbudzić w Tobie emocje. Po to żeby zbudowane przez scenarzystę napięcie wystrzeliło w kosmos i nagły wyrzut dopaminy kiedy to napięcie zejdzie spowodował u Ciebie przyjemne uczucie. To nie treści trzymają Cię przy ekranie. Teraz nie tworzy się tręści w których po zakończeniu, siądziesz i przeanalizujesz całą pogmatwaną sytuację ponieważ skłoniły Cię do tak głebokiej refleksji. Dostarczyciel treści nie zarabia kiedy ty siedzisz i analizujesz, więc sprzedaje Ci coś w stylu "zabili go i uciekł" bo nie jesteś tutaj dla faktu skomplikowanej fabuły - tylko dla faktu że zapewnia Ci emocjonalny rollercoster, który zatrzyma Cię w fotelu od początku do końca. Pokazują więc na przykład czyjąś śmierć po to żeby Tobą wzburzyło. Sama śmierć jest teatralna a nie rzeczywista nie uodparnia Cię na rzeczywiste doznania. Ta śmierć ma wywołać szok, zaskoczenie a nie przerażenie i paniczny strach "co robić", który ogarnię Cię kiedy staniesz twarzą w twarz przed prawdziwym konającym.


Problemem dla dostarczycieli treści jest taki że dostarczanie emocji wyeksplatowuje. Tak samo jak uodparniasz się na clickbait i wiedząc że tytuł który przeczytałeś jest podpucha, chowasz początkowe wzburzenie/zaciekawienie do kieszeni i nie klikasz. Tak samo dostarczyciele treści nie zadowolą Cię setną sceną seksu, który polega na grze cieni. Muszą więc zrobić coś co Cię zaskoczy - bo zaskoczenie to też emocja która Cię trzyma. Dochodzi więc do ciągłego przesuwania granicy tego jak przedstawiane są te sceny "mrocznej sceny życia" - zwykłe pokazanie penisa w scenie seksu kiedyś było nie do pomyślenia a teraz wzbudza... mieszane emocje. Wierz mi, że nie jest to po to żeby oddać realizm, bo ten w takich scenach nie istnieje i nie będzie istniał - nikt nie chce wywoływać odrazy która jest następstwem realizmu i sprawi że rzucisz książką albo sięgniesz po pilot (no chyba że jesteś polskim prawicowcem i musisz wyłączyć serial jak widzisz dwóch całujących się facetów).


Te sceny ewoluują bo Twój zasób emocjonalny kończy się jak węgiel w kopalni.

@Mikel

Te sceny ewoluują bo Twój zasób emocjonalny kończy się jak węgiel w kopalni.

Według mnie do pewnego stopnia "zasób emocjonalny" jak to nazwałeś się regeneruje - wystarczy sobie dawkować kontrowersyjne czy szokujące treści z umiarem.

Oczywiście każdy ma inną wrażliwość i w sztuce są treści, które mogą być dla nas za mocne - na przykład takie Requiem dla snu było dla mnie do jednorazowego obejrzenia - ale jednak doceniam jakie we mnie ten film wywołał przemyślenia.

Do tego przecież nie konsumujemy automatycznie wszystkiego co wychodzi i mamy kontrolę na jakieś treści się wystawiamy - ja wolę aby nie było zbyt wielu odgórnych regulacji ograniczających nasz wybór (chociaż akceptuję, że niektóre są potrzebne - niemniej właśnie dojście do konsensusu które to nie lada problem - zwłaszcza w ujęciu globalnym).

Zaloguj się aby komentować