Jak usłyszałem na start Country Roads, to myślałem, że coś jest nie tak ze ścieżką dźwiękową. Pogodna historia. Dużo w niej codzienności pomieszanej z tajemnicami i wyobraźnią.
To jest już ostatnia część z uniwersum Uma Musume, tym razem pod postacią filmu kinowego. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się po koniodziewczynach tylu emocji i momentami tak ciężkiego dramatu sportowego przedstawiającego prawdziwe wydarzenia. W wielu anime kłuje mnie w oczy plot armor, który sprawia, że bohater wygrywa mocą przyjaźni po swoim "training arcu" czy robi coś co wydaje się bardzo nieprawdopodobne i psuje mi wszelką immersję. W tym przypadku gdy seria jest oparta na faktach każda porażka boli mocniej, każda wygrana cieszy bardziej, a postacie wydają się bardziej realistyczne. Wzruszyłem się na tej serii wiele razy.
Film ma trochę ostrzejszą kreskę niż poprzednie animacje i momentami bardzo przypomina mi Kill La Kill szczególnie we wstawkach komediowych. Opowiada on historię Jungle Pocket, która po gonitwie jakiej była świadkiem również pragnie się ścigać i chce być najlepsza. Jej charakter przypomina trochę agresywnego chuligana co jest ukłonem w stronę temperamentu konia na jakim jest wzorowana. Nie wiem czemu ale jej scena z podawaniem ręki swojej idolce bardzo zapadła mi w pamięć gdzie widać było nie tylko radość ale szacunek do utytułowanej koleżanki.
Nie chciałbym spojlerować dlatego jeszcze po krótce zwrócę uwagę na dwie bardzo ważne postacie, które pojawiają się w tym filmie. Mianowicie Agnes Tachyon, która przedstawiana jest jako szalony naukowiec czy T.M. Opera O., która w poprzedniej części była komediowo przerysowaną, narcystyczną ekstrawertyczką, a teraz poznajemy ją lepiej. Chciałbym dodać tutaj opis prawdziwych koni bo jest co opisać ale nie chcę psuć wam radości z oglądania.
W tej części jest również moim zdaniem najlepszy zekranizowany wyścig czyli Arima Kinen z 2000 roku, bardzo emocjonujący, najlepiej wyreżyserowany moment w jakimkolwiek sportowym anime i pełen szczegółów z prawdziwego wydarzenia. Przeczytanie coś więcej o jego przebiegu po skończonym seansie daje dodatkowe tło jak brutalny, pełen presji był.
Świetnie się bawiłem na tej franczyzie i mam nadzieję, że zekranizują resztę mangi Cinderella Gray czy przedstawią więcej historii innych koni gdy zrobią to w tak dobry sposób jak inne części.
Nah, oni sobie w tym ADN trochę żarty robią momentami jeśli chodzi o jakość ich napisów. Subskrybuje od niedawna, literalnie obejrzałem 5 seriali i w 4 z nich w napisach znajdowały się różne błędy takie jak:
literówki
jakieś dziwne znaki powstawiane w losowych miejscach typu } , [ itp
gubienie spójników i przyimków albo dodawanie losowych nadmiarowo
zmieniona kolejność wyrazów w zdaniu
mylenie płci osoby i przez to używanie niepoprawnych form wyrazów
Jak dotąd zdarzało się to w miarę rzadko nie licząc literówek więc to ignorowałem bo nie przeszkadzało tak bardzo. Błędy z tymi spójnikami czy płciami to były pojedyncze przypadki na serial.
Ale właśnie zacząłem oglądać kolejny serial i mam trochę dość po 3 odcinkach. Tutaj tłumacz (o ile to był faktycznie człowiek) sobie jakieś jaja robi i od samego początku co jakiś czas myli płcie postaci (obrazki 2, 4 i 5). Powinno być "uśmiechała", "spodziewałam", "powinnam". To nie są jedyne przypadki, jest ich więcej ale nie chciało mi się szukać wszystkich.
Na obrazku 3 przykład brakującego przyimka "w".
Pierwszy obrazek to już w ogóle komedia i trochę wisienka na torcie że nikt tego nie zauważył podczas korekty xD.
A czemu mam dość? Przez sytuacje z ostatniego screena gdzie dosłownie tłumaczenie poza tym że pomyliło płeć to jeszcze zmieniło całkowicie sens oryginalnej wypowiedzi. W skrócie to ona mówi, że powinna mu kupić coś innego, a on się pyta "co na przykład" i wtedy ona odpowiada jaki przedmiot. A oryginalnie było, że powinna kupić coś innego, on się pyta co jest w tej torbie i ona odpowiada jaki przedmiot. Byłem ciekaw co mu kupiła a w następnym odcinku nie było o tym nic wspomniane więc z ciekawości wbiłem na MALa na wątek o tym odcinku bo może ktoś kto czytał mange napisze i wtedy tam odkryłem, że tłumaczenie jest złe xD. Sprawdziłem potem na fansuby, angielskie napisy i nawet kurde specjalnie ze słuchu przepisałem japońskie kwestie i wpisałem w chata gpt aby mi przetłumaczył i we wszystkich było tak samo. Tylko napisy z ADN były inaczej.
Tutaj akurat sama sytuacja nie wnosi nic do fabuły ale co gdyby wnosiła? Przecież nie po to płace aby się zastanawiać czy tłumacz nie robi mnie w c⁎⁎ja. O ile te 5 poprzednich seriali było do zniesienia tak tutaj ilość błędów w samych 3 odcinkach jest porażająca. Dosłownie jakby nikt tego potem nie sprawdzał a same napisy były robione na szybko na kolanie. No nie powiem zawiodłem się teraz.
Pod koniec odcinka napisy są podpisane jako autorstwa pani Pauliny Klimek z firmy Force Media, nie pozdrawiam. A anime to "Kubo Won't Let Me Be Invisible" bo pewnie ktoś zapyta jak nie podam.
#anime #animedyskusja
@Catharsis Szczerze to uważam, że polskie napisy na streamingach są zrobione byle jak. Nie ma żadnego podejścia do zespołów, które robią to z pasji i założę się, że mogliby na tym lepiej wyjść gdyby się skontaktowali z jakąś grupą co robi napisy do anime. Zabawne jest to, że na stronach gdzie za darmo można zobaczyć anime są czasami tak dobrze zrobione napisy, że tłumaczone są napisy na tablicach, bilboardy czy smsy.
@Catharsis Aż mi się mem przypomniał. Dzięki za komentarz z opinią bo zastanawiałem się czy nie sprawdzić ADN bo kończy mi się crunchyroll w najbliższych miesiącach.
@nbzwdsdzbcps Żeby nie było, nie wszystkie napisy są aż tak złe. Jak pisałem, obejrzałem z 5 seriali już i były ok poza literówkami (które swoją drogą też nie powinny się zdarzać tak często no bo to jest profesjonalne tłumaczenie a nie fansub xD). Polecam zwyczajnie poczekać trochę i wtedy kupić dla testu na miesiąc jak już naprawią napisy po pani Paulinie xDDD.
@PanW to jest takie XD. Tłumaczyłem z ciekawości Mushoku Tensei czatem GPT i ten ogarniał to bardzo przyzwoicie jedynie nie chciał za bardo tłumaczyć przez prawa autorskie
@KUROT Najlepsze jest to, że istnieje masa dobrych tłumaczeń. Spokojnie by się dogadali za dosłownie grosze albo za bezpłatny dostęp do apki. Widocznie chcą z naszego rynku tak szybko wyjść jak weszli XD
Tytuł: My Conquest Is the Sea of Stars / Ginga Eiyū Densetsu: Waga Yuku wa Hoshi no Taikai
Rok produkcji: 1988
Kategoria: Anime / Sci-Fi
Reżyseria: Noboru Ishiguro
Czas trwania: 1h
Ocena: 7/10
Opowiada o pierwszym starciu dwóch genialnych strategów z przeciwnych stron trwającej 150 lat wojny: Reinharda von Lohengramma (Cesarstwo) i Yanga Wen-li (Sojusz Wolnych Planet
Całkiem fajnie choć ogólnie powolne tempo bez większych emocji
Całkiem niedawno skończyłem 110 odcinków głównej serii, jak dla mnie to arcydzieło, wciąga d⁎⁎ą większość serii (nie tylko anime) które ruszyły tematy wojny i polityki
Kategoria: Anime / Komedia / Romans / Slice of Life
Czas trwania: 9h 35min
Ocena: 9/10
Tytuł japoński: Boku no Kokoro no Yabai Yatsu
Format: TV, 2 sezony, 12 i 13 odc, 23min/odc | Źródło: Manga | Studio: Shin-Ei Animation | Ocena na AniList: 8.1/10 | AniList | MyAnimeList
Piszę o obu sezonach na raz bo nie ma sensu oceniać ich osobno. Ja raczej rzadko oglądam romanse a od tego kiedyś odbiłem się po niecałych 2 odcinkach bo skręcało mnie z krindżu i nie dałem rady tego oglądać. No ale zastanawiało mnie czemu to ma takie wysokie oceny i w między czasie widziałem jak ktoś napisał w recenzji, że to się robi dobre dopiero w połowie pierwszego sezonu to postanowiłem dać drugą szansę.
Szczerze ciężko mi było przebrnąć przez pierwsze parę odcinków ale jak ja się cieszę, że nie porzuciłem tego ponownie. Zaczęło się irytująco a w ciągu 2 sezonów przerodziło się w jeden z najlepszych anime romansów jaki widziałem. Jakie to jest wholesome i przyjemne w oglądaniu a zwłaszcza drugi sezon. Na ten moment ma 8.69 na MALu i jest top 70 w rankingu wszystkich anime. Zdecydowanie warte obejrzenia chociaż rozumiem też nieliczne głosy mówiące, że jest to overrated. Bo w sumie to jest kolejna typowa historia o przeciętnym chłopaku który wyrywa najlepszą sztukę w szkole. Ale za to jak dobrze zrealizowana. Gdyby nie to, że zapowiedzieli już 3 sezon to poleciałbym czytać mangę.
Prywatna korporacja wysyła grupę ochotników z misją kolonizacyjną. Załoganci muszą przeprowadzić śledztwo, po serii makabrycznych śmierci na pokładzie, a wkrótce walczyć o przeżycie.
Znowu ten moment ze trzeba zrobic refresh od mrocznej stylistyki horrr, obledu i czychajacych w czelisciach przedwiecznych, wiec czas sobie puscic jakies #anime romkomik, tym razem My dress up darling gdzie licealista z pasja do szycia poznaje sexbombe cosplayerke, czy wzajemne pasje pozwala niesmialemu tomkowi znalesc droge do serca dziewczny « z poza jego ligi »? Tego dowiemy sie pewnie po okolo 50 odcinkach. Tutaj EP kiedy mierzyl jej 100pki… #gownowpis #weebydoworaworeojeziora
Też lubię sobie coś takiego raz za czas obejrzeć ale uprzedzam, że to anime jest raczej słabe w swoim gatunku i gra na typowym motywie gdzie szaraczek wyrywa 10/10 modelkę bo ta się losowo w nim zakochuje, z masą fanserwisu, od razu widać do kogo to jest kierowane xd. Żeby nie było, że narzekam to obejrzałem oba sezony i mogę polecić bo idealnie odmóżdża i pozwala zapomnieć o trudach życia codziennego xD.
Jak chcesz coś podobnego ale trochę lepszego to mogę polecić te tytuły:
The Dangers in My Heart - podobny motyw jak w tym, tylko bardziej idzie w comedy i mniej w ecchi
The Fragrant Flower Blooms with Dignity - jedno z lepszych anime zeszłego roku i jeden z moich ulubionych romansików plus ma trochę dramy, mega mi się to przyjemnie oglądało i nie ma w ogóle ecchi
Horimiya - po prostu szkolny romans, chyba najbardziej "realistyczny" i dojrzały z wszystkich tutaj podanych
@ErwinoRommelo Z romansów mogę jeszcze polecić Lovely Complex, zaczyna się jak standardowe komediowe romansidło szkolne, gdzie głównym wątkiem jest to że nasza główna para ma dużą różnicę wzrostu (ona jest wysoka, on jest niski). No i prócz standardowych komediowo-romansidłowych rzeczy masz później trochę poważniejszej rozkminy (ale nie jakiegoś mrocznego) co do przyszłego życia i dorosłości.
Opowiada historię grupy nastolatków, którzy zostają przeniesieni w przeszłość do różnych okresów japońskiej historii i wplątują się w przygody pełne samurajskich intryg.
Kategoria: Anime / Komedia / Fantasy / Slice of Life
Czas trwania: 4h 36min
Ocena: 8/10
Tytuł angielski: My Deer Friend Nokotan
Format: ONA, 12 odc, 23min/odc | Źródło: Manga | Studio: WIT STUDIO | Ocena na AniList: 6.7/10 | AniList | MyAnimeList
To anime jest tak absurdalne, że nawet nie wiem od czego zacząć. Nie ma sensu przybliżać zarysu fabuły xD. Po prostu jeden wielki absurd pełen ciągłego łamania czwartej ściany i nawiązań do wielu dzieł popkultury. Jedna z bardziej powalonych komedii jakie widziałem od dłuższego czasu. Mnie osobiście bardzo śmieszy ten typ humoru i się dobrze bawiłem podczas każdego odcinka. Ale jednocześnie patrząc po ocenach widzę, że nie każdego bawiło tak samo. No cóż, może nie bez powodu nazywali to podczas premiery "brainrot anime". Zgaduje, że im ktoś jest starszy tym mniej mu podejdzie.
Z tego co pamiętam było o tym głośno jak to emitowali i nawet obejrzałem wtedy ze 2-3 pierwsze odcinki ale potem coś innego przykuło moją uwagę i o tym zapomniałem (dlatego właśnie nie lubię oglądać na bieżąco podczas emisji). Teraz do tego wróciłem bo jest w ofercie ADN z oficjalnymi polskimi napisami przygotowanymi przez 2x2 TV. Jeżeli ktoś kiedyś próbował to oglądać i odbił się od polskich fansubów pełnych tiktokowej nowomowy której nie trawię to teraz ma okazję.
Uprzedzam też, że po obejrzeniu istnieje spora szansa, że nie będziecie w stanie pozbyć się z głowy melodii z openingu xd. shika noko noko noko koshi tan tan
@Jakly No mniej więcej tak to właśnie wygląda przez całe 12 odcinków. To jest straszny odmóżdżacz i wydaje mi się, że można to albo lubić albo nienawidzić, nic po środku. Dałem taką wysoką ocenę ponieważ anime trzyma ten sam krindżowy poziom od początku do końca. Wiele takich podobnych serii traci swój "urok" po 2-3 odcinkach i staje się zwykłym slice of life.
Generalnie wystarczy pierwszy odcinek zobaczyć by sprawdzić czy pasuje komuś taki humor, jak pierwszy nie podszedł to reszta też nie podejdzie więc nie ma co oglądać dalej.
@Catharsis Mógłbyś zrobić jakiś mini tutorial odnośnie anime? Co to jest ONA? Jakie są kategorie? Czy wszystkie anime są ekranizacjami mangi? Kiedy coś jest anime a kiedy nie? Gdzie oglądać?
@chess_peppe Z tego co pamiętam to jakaś mangozjebowa polska stronka miała kiedyś takie FAQ gdzie tłumaczyli różne pojęcia w temacie ale nie mogę tego teraz znaleźć.
Co do pomysłu na FAQ to jeśli faktycznie byłoby na to zainteresowanie to mogę się podjąć czegoś takiego albo nawet zrobić z tego wspólny wysiłek społeczności hejto ogarniając to jakoś np. bazując na repo na gicie.
A co do odpowiedzi na twoje pytania to tak na szybko:
Co to jest ONA?
Skrót od "Original Net Animation". Normalny serial anime ma format "TV" czyli, że jest normalnie emitowany w japońskiej telewizji i podlega wielu ograniczeniom typu czas trwania odcinka czy cenzura. "ONA" za to powstają na zamówienie platform streamingowych typu Netflix itp. i to jest ich główny kanał premiery. Ściąga to z nich te wcześniej wspomniane ograniczenia ale tak naprawdę to rzadko kiedy się czymś różnią. Ofc nikt nie broni żeby potem były emitowane w telewizji. Szczere mówiąc, to wiele stron czy ludzi ogólnie nie rozróżnia TV i ONA, te dane mam akurat z bazy Anilist i tam tego strasznie pilnują ale np. na największej stronie listującej anime czyli MAL raczej ignorują to totalnie.
Jakie są kategorie?
Jeśli chodzi ci o gatunki to najprościej sobie wejść np. tutaj i sprawdzić rubryki genres i themes.
Czy wszystkie anime są ekranizacjami mangi?
Jakby tak było to nie podawałbym w tych postach co jest ich źródłem. Najczęściej anime jest ekranizacją jednej z tych 3 rzeczy:
manga
light novel - czyli na nasze taka lekka w odbiorze i łatwa do czytania ksiażka, przeciwieństwo naszych lektur xD
gra komputerowa
Czasem też produkcja jest "oryginalna" czyli, że jej scenariusz nie bazuje na niczym i został wymyślony specjalnie pod to anime ale ostatnio dzieje się to coraz rzadziej. No i w jeszcze rzadszych przypadkach anime mogą bazować na filmach czy serialach.
Kiedy coś jest anime a kiedy nie?
Zależy kogo zapytasz xD. Dla japończyków słowo アニメ (dosłownie anime) znaczy jakąkolwiek animacje czy to ich czy np Disneya. To słowo pochodzi od angielskiego słowa animation.
Za to w reszcie świata przyjęło się, że anime nazywamy animacje wydawane w Japonii. ALE powoli ta definicja zaczyna się zmieniać bo ostatnio coraz więcej anime powstaje w Chinach czy Korei a je też uznaje się za anime więc teraz to po prostu nazywamy tak animacje w stylu japońskim xD.
A jak chcesz się upewnić czy coś jest anime czy nie to najprościej sprawdzić czy widnieje to w bazie MyAnimeList albo AniList .
Gdzie oglądać?
Heh, legalnie? No tutaj jest mało opcji xD:
Crunchyroll - Tylko wybrane serie po polsku reszta po angielsku
Netflix - Jest tam trochę anime i nawet tłumaczą je na nasz język
ADN - Dosłownie miesiąc temu miał premierę nowy streaming anime u nas w kraju który obiecuje mieć wszystko po polsku ale na razie katalog jest biedny. Subskrybuje od niedawna i planuje zrobić posta za jakiś czas co o nim sądze ale nie jest źle.
A nielegalnie znaczy za darmo to temat rzeka xD. (notka do administracji jakby się ktoś czepiał to plz usuń ostatni paragraf i obrazki a nie cały kom bo się naprodukowałem xD):
Po polsku to najbardziej uniwersalna teraz to jest strona OglądajAnime[kropka]pl. Inne masz w pierwszym obrazku do komentarza.
Po angielsku to moje 2 ulubione to są animekai[kropka]to i 9animetv[kropka].to. Inne warte uwagi masz na drugim screenie. UPDATE: a teraz patrzę i chyba 9anime spadło z rowerka i jeszcze parę innych angielskich stron też bo jest jakaś masowa akcja gdzie je ściągają.
Młody obejrzał Delicious in Dungeon, i się mega wkręcił. Mżonka mu kupiła koszulkę i teraz codziennie ją ręcznie pierze i nosi, a ja mu wczoraj kupiłem Mangę, aby Sobie porównał, no i zrobił wstęp do Frieren. Wchłonął już obie od wczoraj xD
W tym sezonie główny bohater postanowił wstrzymać poszukiwania swojej zaginionej rodziny żeby zająć się innym równie istotnym problemem, otóż siusiak mu nie staje. W tym celu wyrusza do ichniego hogwartu żeby znaleźć lekarstwo.
Trochę mniej akcji, ale więcej lore, dramatu. Fajnie się rozwija to anime, z każdym sezonem coraz bardziej mi się podoba.
Podstarzały, społecznie nieprzystosowany, o raczej odrażającej powierzchowności, gość z obsesja na punkcie małych, niedojrzałych dziewczynek, ginie w wypadku i odradza się w ciele dziecka.
Następnie ponownie przeżywa dojrzewanie, w tym standardowe pierwsze kontakty z płcią przeciwna. W międzyczasie jego nad wyraz seksualnie aktywny ojciec zdradza jego matkę i ma dziecko.
Rodzina i znajomi bohatera zostaja wmanewrowani w szereg katastrof, w trakcie których niektórzy giną, biusty podskakują, majtki się przewijają, i kolejne seksualne niezręczności trapią główne postacie.
Melanż o tyle niefajny, że bohater z jednej strony jest w sumie pozytywną postacią, ale z wyraźnie nieciekawymi upodobaniami seksualnymi.
Dodatkowo autor ma coś do rodziny bohatera. Zabijanie, zdrady, alkoholizm, wzajemne dręczenie się.
Ciężkie i niesympatyczne to.
A, i główny bohater to idiota. Niby dojrzały gość w ciele nastolatka, ale - przynajmniej w dwóch pierwszych seriach - popełnia błąd za błędem. I nie mówimy tu o boskich intrygach czy jego braku znajomości natury ludzkiej. Nie, tu chodzi o brak empatii, zorganizowania, rozumienia konsekwencji.
Jego spotkanie z zapijaczonym starym po rozłące to pomnik tępoty - oboje mają swoje drużyny, obojgu zależy na zaginionych członkach rodziny, ale jeden woli wpaść w pijacki szal, a drugi znacząco i wyniosłe milczeć. Bleh.
@Dzemik_Skrytozerca myślę że taki był zamiar, pokazać że rudeus jest niezwykle utalentowany magicznie, w walce wszystko mu wychodzi, ale poza tym podejmuje idiotyczne decyzję nawet jak na swój wiek, a z poprzedniego życia wyniósł głównie traumy a nie jakieś doświadczenie
Do połowy było ciekawe, potem nie mam pojęcia co autor chciał mi przekazać i oglądanie tego mnie męczyło.
Głównym wątkiem tego anime jest śledztwo, które prowadzi dwójka detektywów, którzy próbują schwytać Shonen Bata, który terroryzuje okolicę atakując losowych ludzi.
Fajnie się to zaczęło, zarówno samo śledztwo jak i historie pobocznych postaci były dość ciekawe, do tego całość była dość tajemnicza i historie postaci fajnie się przenikały.
Od połowy nagle z realizmu polecieliśmy w surrealizm i nie do końca zrozumiałem o co w tym chodziło. Finał to już kompletna fantastyka. Nie trafiło to do mnie.
Tłumaczenie intrygi na Wiki. Jest dość standardowe dla twórczości Satoshi Kina - obsesyjne dążenie do ustalania faktów, poczucie winy wynikające z niespełnienia oczekiwań, ukrywanie prawdy, i szaleństwo wynikłe z eskalacji konfliktu między w/w.