Pamiętam czasy, kiedy "markowe" ciuchy to była rzadkość. Człowiek świecił gołą d⁎⁎ą na miejscowym bazarze, stojąc na kartonie i mierząc dżinsy zakupione przez handlarza na stadionie w Warszawie. Pierwszą "lepszą" rzecz miałam od wujostwa spod Krakowa- była to bluza z nosorożcem (dziś wiem, że to Ecko Unltd.). Czasem kupiło się jakiś łach od objazdowej handlarki i jakoś się żyło. Wszyscy nosili mniej więcej to samo, choć czasem ktoś się wybił (na ogół dzieci właścicieli wioskowych sklepów) i paradował w adidasach albo najkach. Może nie było markowo, ale za to biednie. Dręczenie odbywało się z powodów zazdrości, miłości lub nieodpowiednio lokowanych sympatii.
Dziś dzieciaki potrafią zabić śmiechem, jeśli nie masz odpowiedniego znaczka na ubraniu. Potrafią zadręczyć bo masz konsolę generację starszą, niż aktualna na rynku. Często są to dzieci wychowywane przez pokolenie moje - ubierane na bazarach, lumpeksach lub po bogatszych kuzynach- słowem, znających biedę.
Czytam, że nastolatek o mało nie skończył na tamtym świecie, bo rówieśnicy zniszczyli go przez ciuchy. Bo jego matka nie ubierała go w znaczki.
Silni pieniędzmi rodziców, ale słabi w empatię-to obraz jaki mam przed oczami, myśląc o dzisiejszych dzieciach. Jak do tego doszło? Nie wiem, choć się domyślam...
@Kaligula_Minus mam wrażenie, że dziś kwestia "markowych" ciuchów straciła na znaczeniu, a także zdewaluowały się same marki. Kiedyś Adidas to było coś, buty za 200 zł w czasach jak wypłata wynosiła 600 zł. Teraz nadal kosztują 200 zł, podobnie jak cała masa innych butów gdy minimalna wypłata jest kilkukrotnie większa.
Może to kwestia tego, że mieszkam na wsi, ale moje nastoletnie dziecko w ogóle nie sygnalizuje tego, że jakieś marki dla niej i rówieśników są ważne. Nie ma jakiegoś licytowania się wśród rówieśników na szmaty.
Silni pieniędzmni rodziców, ale słabi w empatię-to obraz jaki mam przed oczami, myślqc o dzisiejszych dzieciach
A nie dzisiejszych to niby nie? Sam pamiętam jak jeszcze na przełomie lat 90/00 dostawałem w pizde, bo nie mialem markowych ciuchów, a w domu żyło się skromnie za to bez wygód.
Czasy się zmieniają ale mentalność pozostaje ta sama. Nie łudź się, że teraz jest gorzej/lepiej w tym temacie.
Dzień dobry! Na śniadanie wjechała pyszna jajecznica, bo przecież "tata robi najlepszą. No i zaczęło się zapoznawanie z klasyką polsko-radzieckiej kinomatografii. Czuję się turbo stary, dopiero co, sam się jarałem tą nieprzeciętną produkcją xD
Przyszedł czas rozłożyć zestawy Harry Potter do torebek, bo stoją i zbierają kurz, i przy okazji sprawdzić/dosztukować braki. Początki bywają trudne.
Może to wszystko wymieszamy i zbudujemy coś ala zamek wg własnego pomysłu - synek woli technic, ale córcia lepiej radzi sobie w system. Albo po prostu kiedyś zbudujemy od nowa.
Mam takiego sąsiada który często wychodzi ze swoim młodym, na około dwulatkiem, na plac zabaw i zawsze schemat wygląda tak samo. Młody ma w rękach jakiegoś chrupka czy wafelka, patrzy się jak inne dzieciaki się bawią (nie dołącza się, nawet nie chce mimo że go zapraszają), a ojciec stoi metr od niego wpatrzony w telefon tak że kilka razy już inni rodzice mu tego syna zawracali z chodnika bo sobie sam wychodził, a ojciec nie zauważa. Czasem tylko młody do niego podejdzie, coś tam zagada, wtedy ojciec się na niego chwile patrzy rzuci jakimś: "co tam synek, fajnie, nie?", albo piąty raz mówi "no, poszukaj piłki to pogramy" i koniec interakcji.
Nie jestem typem człowieka który by innych moralizował czy pouczał, nie moje życie nie moja sprawa, ale zwyczajnie smutno mi się na to patrzy, a jak chłop stoi na środku placu zabaw to siłą rzeczy rzuca się w oczy. I tak popełniłem rymowankę o tym co taki rodzic pozostawia po sobie swojemu dziecku.
Zobacz, chłopcze, czy ci nie wstyd?
Zachowania nieznośnego
Wiecznie ojcu byłeś kłodą
Teraz rozpacz, nie ma jego.
Pochowany w blasku chwały, patrz, włożyli mu do trumny
Lajki z posta ostatniego - czy nie jesteś z niego dumny?
We wspomnieniach go poszukaj - twarz skupiona, wzrok tak pilny.
Swego czasu była chyba jakaś kampania w tv odnośnie zdrowia psychicznego dzieci/nastolatków i wypowiedź jednej dziewczynki mnie mega uderzyła, a mianowicie, że chciałaby żeby mama jej poświęcała tyle czasu ile poświęca na telefon.
Mimo, że to już było dawno, to do tej pory siedzi mi ta wypowiedź w głowie.
Pech, że zawsze bawimy się aktywnie. Zawsze mamy piłkę, rakietki, frisbee.
To jak bardzo jesteśmy oblegani przez inne dzieci, to jest szok. Często mówię tym innym dzieciom, że jak mój młody pozwoli, to mogą sobie pożyczyć sprzęt i zagrać że swoimi rodzicami, ale nie ze mną.
Nigdy nikt nic nie pożyczył. Dzieciaki idą do rodziców, potem znowu do nas, do nich i tak w kółko. Czasem płaczą przy okazji tych rodzicach, a oni nieugieci siedzą dalej na ławce.
Rodzice, ojcowie uczcie swoje dzieci jak mają się zachować w niebezpiecznych sytuacjach.
Mój jeden z synów lat 11 jest w spektrum autyzmu. Był sam w domu, wpadł na pomysł, że sobie usmaży na głębokim oleju paluszki rybne. Włączył patelnie nalał oleju i zapomniał :( Poszedł czytać książkę.
Olej się zapalił. Na całe szczęście nie spanikował i nie zaczął lać wody tylko zdusił ogień pokrywką. Potem dopiero wodą poszła w ruch, dogaszal palące się meble. Nic mu się nie stało oprócz ogromnego stresu. Zaraz po ugaszeniu zadzwonił do mnie, zamknąłem firmę i od razu przyjechałem do domu. Po wejściu przeraziłem się.
Na szczęście nic mu się nie stało to najważniejsze. Miał do siebie pretensje, że to jego wina. Udalo mi się go przekonać, że jest bohaterem bo uratował nasz dom przed spaleniem.
I teraz najważniejsze. Nie spanikował,Wiedział jak się zachować bo wielokrotnie puszczałem mu filmiki co się może stać jak olej się zapali, jak należy postępować a czego nie wolno robić.
Jestem z niego dumny. Zjeby należą się tylko jego matce, bo jak jej pasuje (ma z tego kożysć) to robi z niego niepełnosprawnego, a tak to nie przyjmuje się że coś mu się może stać i mu pokazuje jak się smaży na głębokim tłuszczu ..wrr
W kuchni mam taki bajer, który wykrywa gorunc i odcina prąd w kuchence.
Raz odciął jak położyłem blachę z piekarnika nagrzaną do wyższej temperatury.
Do tego piszczy.
Nie wiem czy w Norwegii nie jest to wymagane w nowych kuchniach. Ale bajer spoko. Przyznam się bez bicia, że raz zostawiłem pusty garnek na ogniu i wyszedłem.
@mart podejrzewam, że poza ASD może mieć jednocześnie ADHD/ADD. Samo ASD nie daje efektu "zapominania", czy odrywania się do kolejnych czynnosci.
Do ADHD są liczne pomoce, grupy wsparcia itd. (to jest o tyle spoko opcja, że dziecko widzi innych z podobnymi problemami i przestaje się samo obwiniać), albo nawet samodzielnie poszukać sobie technik/trików na walkę z ADHD. Tak by do takiej kuchni wrócić. Dziecko z ADHD świadome swojej przypadłości i zagrożeń związanych z nią - na płycie elektrycznej właczy minutnik ... jak zapomni, to gotowanie się samo wyłączy.
Akapit o matce jakbym siebie słyszał. U mnie podobnie że spektrum, słabym ale zawsze. Mam wrażenie że syn jest bardzo opanowany w kryzysowych sytuacjach które nie dotykają bezpośrednio jego osoby być może twój ma tak samo. Pogratuluj synowi bo niewielu by tak zrobiło.
Finalny build - rozpoznaje kolory piłek i w zależności od nich idzie kawałek dalej. Jestem trochę zawiedziony, że nie używa sensora ultradźwiękowego. Chyba trzeba sobie napisać/wyklikać własny program. Liczyłem, że po zbudowaniu całego będzie pełny zakres.
Jednak synek chciał szybciej wrócić i zbudował ręce. A ja dałem ciała bo zamawiałem gumki i nie wiedziałem, że do nxt mi jednej brakowało. Zastąpiłem zwykłą, ale znów będzie trzeba się bujać z zakupami. Nie wiem czy jednak nie sprawdzę tych chińskich.
@moll Phi, ja ostatnio wędziłem kiełbasę i gdzieś mi się lvl 3 stracił z pola widzenia. Szukam wołam, motyka młoda nie odpowie, znalazłem ją w kuchence polowej gdzie kiełbasa odpoczywała sobie po wędzeniu.... Drzwi zamknięte, cisza w eterze a przy niej oczywiście piesek grzecznie leży a ona ją karmi kiełbasą, gryz ona, gryz piesek. Kilogram kiełbasy sobie wspólnie zjedli. ¯\_(ツ)_/¯ Oczywiście dostałem odpowiedź, tatusiu a wiesz że fala tez lubi kiełbaskę
@AdelbertVonBimberstein W piątek u mnie podobnie, syn wskakując do łóżka trochę źle przycelowal i zamiast do łóżka, z całym impetem w ścianę przyladowal, byliśmy na sorze, ale sprawdzili w sumie, że nie ma objawów wstrząśnienia i odpuścili dalsze badania
Tyle uskładali. Ja wyklikałem program testowy. Trudne to. Parę razy nogi rozbierałem, bo coś nie trybiło, ale chyba problemem był złamany zatrzask końcówki kabla. Resztę poskładamy jak dzieci do mnie wrócą.