Nie mam w rodzinie nikogo, kto niedawno miał noworodka. Przyjaciółki mam całe 2, niedzieciate.
Właśnie robię w excelu listę z wyprawką i zdałam sobie sprawę z tego, że moje dziecko będzie wychowane na mixie czatu gpt, prehistorycznej wiedzy Mamy i teściowej, porad antyszczepów z grupy mamusiowej oraz wskazówek 18letniej dzieciatej partnerki mojego przyjaciela.
@MoralneSalto może nie wszystko na noworodka, ale łap:
samoprzylepne blokady szuflad nie działają, dziecko wyrwie
Blokady szuflad otwierane bez dodatkowych narzędzi nie działają - dziecko nauczy się ich obsługi szybciej niz będzie trwał montaż
Wymiana klamek w oknach na takie z kluczykiem to mus, a groszowa sprawa
Monitor oddechu do łóżeczka to fajna sprawa, ale na przykład ja potrzebowałem dwóch mat, bo jedna na środku dawała fałszywe sygnały nawet jak dziecko zajmowało prawie całą przestrzeń
Nie przegrzewaj dziecka. Na noworodku jedna warstwa ciuchów wiecej niż na siebie. Jak widzę dzieci w zimowych kombinezonach i ocieplanych wózkach jak jest +18, słońce i zero wiatru to aż mam mdłości.
Nie przyklejaj monitora snu na łóżeczku bo ci dzieciak zacznie go wyłączać jeszcze zanim powie gugu
Pojemnik na używane pieluchy!
Do pojemnika oczywiście wklady, kup ze 4 obwarzanki w zamienniku, a potem sam rękaw.
Pieluchy jak ciuchy - rozmiarowka i stopień dopasowania zależy od marki i od tyłka. Trzeba dopasować
Pieluchy Pampers w internecie potrafią być 2x droższe pt-pn niż śr-czw. Trzeba obserwować rynek żeby nie pójść z torbami. W sklepach pod ręką oczywiście majątek.
Pierwsze pół roku nie dawaj dziecku kebabów
Mało tv, dużo muzyki.
Prawdziwy instrument, a nie zabawka. Mogą być klawisze, może być perkusja. Oczywiście używane. Ja kupiłem mpk mini play 3 i tani zestaw perkusji elektronicznej wszystko w jednym jak jaśnie pan miał pół roku i to jedyne dwie zabawki, które mu się nie znudziły przez trzy lata
Ciuchy i zabawki z drugiej ręki, z internetu, z pepco, kika. Mają być tanie, ewentualnie ładne. I tak nie dopierzesz.
Szkoła rodzenia to fajna zabawa
Na sali porodowej jest ponad 30 stopni, ja mało nie zemdlałem, chociaż widoki mnie nie przerażały
Naucz swojego konkubenta swojego wieku, wagi i wzrostu jeśli chcesz znieczulenie przy porodzie, bo sama nie wyrecytujesz mając skurcze
Załatw sobie "swoją" położną ton dostaniesz taką porcyjke oksytocyny, że bebe sam wyskoczy.
Komórki macierzyste z krwi pępowinowej i łożyskowej to niby ściema, ale jest tylko jedna okazja, żeby ją pozyskać. Koszt obsługi takich komórek to kilkaset złotych rocznie.
Terapię muzyką zacznij już teraz. Jean Michel Jarre, ACDC, Queen, White stripes, Dire straits, the doors. Wszystko, byle nie disco polo ani polski rap.
Nie staraj się być cicho za wszelką cenę jak śpi, bo wtedy każdy hałas diabła obudzi. Między innymi po to robisz terapię muzyką, żeby zasnął przy highway to hell.
Audiobooki też spoko
Dziecko, nawet noworodka trudno zepsuć przypadkiem. Trzeba się postarać.
Kup jedno opakowanie mleka modyfikowanego nawet jak karmienie będzie szło dobrze. Lepiej mieć w szafce niż nie mieć.
Na pierwsze dwa tygodnie niech wypiszą l4 twojemu kąkubentowi na opiekę na ciebie żeby nie marnować urlopu ojcowskiego, on z pewnością jeszcze się przyda.
Naucz swojego co jest w którym miejscu torby wyprawkowej zanim będzie trzeba z tego skorzystać xD
Chyba w końcu trafiłam z instrumentem dla młodego! aktualnie drugi dzień brzdąka na kalimbie. Przydałoby się ją porządnie nastroić, ale jemu nie przeszkadza.
Trzymajcie kciuki, żeby mu się zainteresowanie utrzymało
Kolega @Mr.Mars wrzucił ten artykuł https://www.hejto.pl/wpis/podwojna-skladka-zdrowotna-dla-osob-30-pensje-moga-spasc-nawet-o-kilkaset-zlotyc o pomyśle de facto opodatkowania bezdzietnych. Pojawiło się pod tym artykułem już trochę interesujących komentarzy, które sprawiły, że chcę się z Wami podzielić ciekawym filmem, jaki wczoraj mi się napatoczył na YouTube.
Fakt, że dotyczy USA, ale mimo wszystko uważam, iż wiele z tego, co tutaj usłyszymy dotyczy również i nas. Poniżej tłumaczenie opisu filmu:
Pytanie, dlaczego nikt już nie chce mieć dzieci, stało się kluczowym tematem rozmów o współczesnym społeczeństwie, zwłaszcza w obliczu ciągłego spadku światowych współczynników dzietności. Przez kolejne pokolenia – od Baby Boomers po Millenialsów i pokolenie Z – odchodzenie od tradycyjnego planowania rodziny odzwierciedla głębsze problemy związane z systemową nierównością majątkową, niestabilnością ekonomiczną i rosnącymi dysproporcjami dochodów. Nie jest to tylko kwestia osobistych preferencji; to odbicie strukturalnych wyzwań, które przeobraziły samo pojęcie rodzicielstwa.
Dla wielu osób rosnące koszty życia sprawiają, że założenie rodziny wydaje się coraz mniej osiągalne. Od kosztów mieszkaniowych po opiekę zdrowotną – każda dziedzina współczesnego życia staje się coraz droższa, a wynagrodzenia nie dotrzymują kroku temu wzrostowi. Ta rosnąca przepaść między zarobkami a wydatkami tylko pogłębia nierówności dochodowe, utrudniając młodszym pokoleniom wyobrażenie sobie stabilnej przyszłości. W rezultacie pokolenie Z i Millenialsi odkładają lub całkowicie rezygnują z rodzicielstwa, nie dlatego że mniej je cenią, lecz dlatego że ekonomiczne fundamenty, które kiedyś wspierały zakładanie rodziny, przestały istnieć.
W przeciwieństwie do pokolenia Baby Boomers, które korzystało z powojennego rozkwitu gospodarczego i programów wsparcia rządowego, młodsze pokolenia muszą się mierzyć z rzeczywistością niestabilnego rynku pracy, rosnącego zadłużenia i ograniczonych szans na awans społeczny. Marzenie o wychowywaniu dzieci w bezpiecznym otoczeniu zostało zastąpione rzeczywistością pracy dorywczej, nieosiągalnego rynku nieruchomości i szybko zanikających zabezpieczeń socjalnych. W efekcie wytworzyła się zmiana kulturowa, w której decyzja o nieposiadaniu dzieci często jest podyktowana koniecznością, a nie wyborem.
Obawy o spadek liczby ludności nie są już odległą perspektywą. Wiele rozwiniętych krajów doświadcza obecnie współczynników urodzeń poniżej poziomu gwarantującego zastępowalność pokoleń, co oznacza szeroko zakrojoną zmianę demograficzną z potencjalnie dalekosiężnymi konsekwencjami gospodarczymi i społecznymi. W obliczu dalszego spadku dzietności rządy nie wiedzą, jak skutecznie zareagować. Jednakże samo oferowanie ulg podatkowych czy dotacji na opiekę nad dziećmi nie rozwiąże podstawowych przyczyn tego zjawiska. Prawdziwy powód, dla którego nikt już nie chce mieć dzieci, jest głęboko powiązany z systemowymi strukturami gospodarczymi, które pozbawiły stabilności i podważyły warunki niegdyś sprzyjające ciągłości pokoleniowej.
Rozmowy na temat malejącej dzietności muszą uwzględniać także rolę nierówności majątkowej. Koncentracja bogactwa w rękach niewielkiego odsetka populacji pozostawiła większość społeczeństwa z ograniczonymi zasobami do realizowania długoterminowych celów. Posiadanie własnego domu, oszczędności emerytalne, a nawet dostęp do opieki zdrowotnej stały się luksusem, a nie czymś gwarantowanym. Dla Millenialsów i pokolenia Z wychowywanie rodziny w takich warunkach często wydaje się nieodpowiedzialne – nie z powodu indywidualnych ambicji, lecz z powodu niewydolności systemu, który nie zapewnia bezpieczeństwa.
Zrozumienie, dlaczego nikt już nie chce mieć dzieci, wymaga wyjścia poza powierzchowne założenia. Nie chodzi tu o egoizm czy zmianę wartości – chodzi o przetrwanie. Dopóki podstawowe problemy związane z nierównością dochodów i podziałem bogactwa nie zostaną rozwiązane, trend spadku dzietności oraz obawy o spadek populacji prawdopodobnie będą się utrzymywać. To nie porażka pokoleniowa, lecz społeczny rachunek sumienia, który wymaga szczerej refleksji i reform strukturalnych.
@Zarieln Bardzo dobre podsumowanie. Ludzie nie decydują się na dzieci bo ich zwyczajnie nie stać a sytuacja gospodarcza jest na tyle niestabilna, że ciężko jest planować z wyprzedzeniem kilkunastu lat do przodu. Śmiejemy się ze starszego pokolenia które całe życie przepracowało w fabryce smrodu, ale oni, w przeciwieństwie do nas, w wieku ~20 lat mieli stabilną pracę z perspektywą zatrudnienia aż do śmierci bez zbytniego rozwodzenia się nad rozwojem kariery. Biednie ale stabilnie.
Dzisiaj potrzeba dużo więcej wysiłku żeby zapewnić sobie i rodzinie stabilność - poprzez studia i komercjalizację rynku pracy zazwyczaj ten okres stabilności następuje gdzieś po trzydziestce. Wtedy część ludzi decyduje się na dziecko ale często okazuje się, że podstarzały organizm (nie oszukujmy się - trzydziestka, wbrew temu co wmawiają nam media, to dla organizmu wiek średni a nie młodość) wykończony kilkunastoma latami zapierdolu za karierą nie jest już taką dobrą maszyną do rozrodu. Wśród moich znajomych znam kilka takich par które grubo po trzydziestce starają się o dziecko i niestety to się nie udaje. Natury nie da się oszukać.
Cały system jest zjebany bo zakłada, że będziemy świetnie wykształceni, na dobrych stanowiskach, zaradni, samodzielni - i jednocześnie bardzo płodni. Coś za coś - albo kapitalizm zrewiduje swoje założenia co do kultury zapooerdolu albo za jakiś czas zabraknie proli do pracy w fabrykach.
A ja się z tym nie zgodzę bo to spłycanie problemu do jednego źródła. Sytuacja ekonomiczna to tylko jedna z przyczyn i nie jest ona kluczowa dla wszystkich. Zresztą kiedy była największa dzietność? Po wojnie i w czasach głębokiego kryzysu gospodarczego. Na pewno wtedy się przelewało wszystkim.
Problemem jest mentalność, która się zmieniła. Ludzie są teraz zafiksowani na punkcie własnego samorozwoju. Ten egoizm nie sprzyja rozmnażaniu się. Dzieci przeszkadzają w rozwoju wielu własnych pasji. Państwo niewiele tu może skoro obecnie ludzie wolą podróżować, niż babrać się w pieluszkach.
Ogólnie rzecz ujmując państwo tu za wiele nie może. Może lepiej wypadałoby skupić na rozwiązywaniu skutków nieuchronnej zmiany demograficznej niż próbować zawracać kijem Wisłę i zachęcać ludzi do posiadania dzieci mimo iż oni tego wcale nie chcą.
Jak ktoś jest zainteresowany udziałem w programie, to więcej szczegółów o samym programie i listę placówek biorących w nim udział znajdziecie tutaj: https://pacjent.gov.pl/artykul/program-wsparcia-vitro . Właśnie zaczęliśmy nasz pierwszy cykl i na prawdę nie ma się czego bać. Nie wszystko co trzeba jest refundowane i nie wszystkie leki mają 100% refundacji, ale koszty są ułamkiem tego co musielibyśmy wydać finansując wszystko z własnej kieszeni. Przykładowo fiolka gonadotropin zamiast 1 200 zł kosztuje z refundacją 3 zł.
@lurker_z_internetu Niechciany strzał w stopę w wykonaniu PO. Pokazuje, że spora część z setki obietnic nie wymaga przezwyciężenia Bóg wie jakich przeszkód, tylko chęci i determinacji. Te jebane lenie lubią najbardziej brylować, a jedyne co ich podnieca to kolejna kampania wyborcza.
wystarczyło zostawić katotaliban u władzy i mielibyśmy zakaz sprzedaży prezerwatyw, ewidencję ciąż, a może i nawet pełną kryminalizację aborcji. do tego kilka planowych przerw w dostawie prądu i byłoby nas jak liści
Zaburzenia ze spektrum ADHD dotyka według różnych statystyk 3-8% populacji.
Historia:
Szkoła skierowała młodego (11lvl) na badania pod kątem ADHD. Bystry, ogólnie ogarnięty, ale masakra społecznie.
Gdzie się idzie na takie badanie? Ano do poradni pedagogiczno-psychologicznej. Można zrobić publicznie, terminy z d⁎⁎y za jakieś pół roku (albo i lepiej), choć warto zaznaczyć, że jeśli Pani akurat się zachoruje to zapraszam, wypierdalać, kolejny termin za kolejne pół roku. Prywatnie oczywiście terminy od ręki, ale tu liczymy 500-1000ziko za komplet: badanie inteligencji + behawioralne pierdoły pod kątem stricte zaburzeń koncentracji.
ALEEEEE, to nie może przecież być koniec zabawy, bo to jest tylko opinia, że dzieciak MOŻE MIEĆ ADHD, teraz trzeba iść do lekarza. Zapytacie jakiego? Psychiatry dziecięcego xD
Terminy prywatnie za 2-3 miesiące, koszt 300 ziko w górę za wizytę xD publicznie można uznać że psychiatry dziecięcego w tym kraju nie ma xD
Jeszcze warto dorzucić smaczek, że chciwy płaci dwa razy, bo teoretycznie można znaleźć człowieka, który za wizytę weźmie mniej (np 250 za pół godziny), ale wtedy wystawi opinię po 2-3 wizytach, więc wizyta za 6 stów to oszczędność xD Albo można pójść do psychiatry bez opinii z poradni, ale wtedy najpewniej i tak odeśle do poradni xD
Moja historia jest z hepi endem, BO MNIE K⁎⁎WA STAĆ opinia za kafla, psychiatra na za tydzień za 6 stów (plus 160 za wystawienie opinii xDDDDD). Trochę mi tylko przykro, bo nie każdy może sobie pozwolić na wywalenie ~2k na dzieciaka, a statystyka mówi, że trochę dzieciaków jednak potrzebuje profesjonalnego wsparcia...
@mroczny_pies a jak to jest z tymi orzeczeniami na ADHD tak właściwie. Bo ostatnio słyszałam, że jednostka taka jak ADHD narazie u nas nie funkcjonuje bo działamy jeszcze na starym ICD (mają przejść na nowe w ciągu 2lat), dlatego w orzeczeniach wpisują zagrożenie niedostosowaniem społecznym zamiast ADHD
Mała korekta, 5-8% to stare badania (czyli dużo ADD czy dziewczynek czy inteligentnych ludzi było nieuznawanych).
Aktualnie podaje się 8-13%.
Co do 1500zł - Dosyć duża cena. Myślałem, że tylko diagnoza dorosłych to tyle kasy.
Jednak za tę pieniądze dziecko ma mniejsze szanse na typowe rzeczy u niezdiagnozowanych ADHD:
wylądowanie na pogotowiu (jako poszkodowany),
depresja i inne zaburzania w zw. z nieleczonym ADHD,
problemy z narkotykami (w tym alkohol i słodycze),
nieukończenie nauki.
Dobra robota. Sam byłem tym nie uważającym inteligentnym dzieckiem. Mama była sama, (o starym szkoda gadać) i uznała, że nie chce mnie stygmatyzować. Jestem po 15 latach pracy w rzeźni, 3 nieudanych podejściach do studiów, nerwica, depresja, itd, full opcja.
Jestem właśnie w 8-mym miesiącu diagnozy ADHD/autyzmu, (w Norwegii). Są to zaburzenia pokrewne, trudne do diagnozy u dorosłych.
W c⁎⁎j ciężko było się dostać do lekarza nie mając za sobą prób samobójczych i pobytu na odwyku.
Państwowi psycholodzy podchodzą do diagnozy bardzo rzetelnie i najpierw wyklucza się wszytko co może dawać objawy podobne do ADHD.
W Polsce diagnoza dorosłych z ADHD jest robiona jednak trochę bardziej "na zamówienie" bez tak wnikliwego przyglądania się innym rzeczom typu możliwe traumy z dzieciństwa itp.
Najlepsze jest to, że licząc na wynik w ciągu miesiąca (minęło już zapisałem się na 4-te studia. I używając wiedzy z psychologii (o motywacji), neurobiologii (działanie neuroprzekaźników), o regulacji snu (używając Oura Ringa) oraz po prostu będąc dużo starszym (co samo w sobie daje ogar) zbliżam się do końca pierwszego roku/semestru.