#bieganie

68
5324

@renkeri niech się klepią dobrze. Mam Asics Fuji speed 2 i Saucony Triumph i zdecydowanie wolę te asicsy a i też trwalsze są (a i tak wszystkie moje buty biegowe mają dziury na pięcie ech).

@AdelbertVonBimberstein ja żeby uratować to naklejam taką taśmę i spokój. W tej akurat klej nie jest jakiś super mocny, ale daje radę.

6e4ebf1c-d2e6-45be-b4d1-b08be2004b8c

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

35 428,75 + 12,02 = 35 440,77

#sztafeta #bieganie

O cholera, dawno nie biegałem. A to wszystko przez robotę i pogodę. Bo jak jest ładna pogodato zbyt długo pracuje i potem nie chce się biegać. Ale dzisiaj się wziąłem i pobiegłem.

Kolejną życiówkę.

#strava przysłała mi email że jestem lokalną legendą. Bo nikt nie biega na tej trasie więc sam sobie ustalam limity.

0160399c-c3eb-4f8a-82e0-d4738d9b8e08
a9e378cd-abdb-4f03-b003-bd9e2c6d7034

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@scorp kiedy obcy ludzie z internetu kontrolują kolor butów jego żony:

(tak mnie na śmieszki z siebie z rana naszło, miłego poniedziałku łobuziaki) :)


#heheszki #bieganie #bekazsiebie #oporniktojednakjestpojebany @Trypsyna #buty

54671034-beb4-4589-9375-332bad07eacb
Opornik userbar

Zaloguj się aby komentować

35 380,58 + 11,04 + 9,76 + 2,36 + 15,01 = 35 418,75

Dzień dobry, Ten tydzień dość mały przebieg W środę zrobiłem 7km + 12x90"/60" przerwy. Tempo było narastające, od 4.15 do 3.49 na koniec trochę schłodzenia. W sobotę 4 bieg krzyżaka na 10km. Z racji że forma w lesie, to ustawiłem sobie pacer na 40' i ruszyłem. Trasa była znacznie inna niż w poprzednich latach, o ile 1 km to w miarę płaski asfaltowy odcinek, o tyle kolejne kilometry to delikatnie mówiąc, można było połamać żeby. Drogi gruntowe, drogi polne, błoto i też od biedy asfalt, ale za to z ciągła zmiana wysokości. Z zegarka po trasie pokazało mi 90m wzniesienia i 95m spadku. Najważniejsze było dla mnie nie skręcić nogi tego dnia :D Trasa nie była atestowana, wyszło 9.76km z zegarka w czasie 40.09 O ile wydolnościowo było jako tako, to nogi w lesie. Dziś w trakcie biegu jeszcze było czuć jak mi pokręciło kostki. Lubię trudne trasy, a na osłodę jeszcze wygrałem kategorie wiekowa, więc wszystko cacy

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

b9b253cb-2c54-4426-961c-c0b6a3f1f74e

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

35 324,15 + 2,10 + 21,10 + 2,01 = 35 349,36


No i już po XI Cracovia Półmaratonie


Miało być pięknie… i było pięknie! Może nie wszystko co chciałem zrealizować wypaliło, ale najważniejszy cel - zrobić życiówkę - już tak I to nie o jakieś grosze, a o ponad dwie minuty - na medalu mam wygrawerowany czas 109


Oczywiście, że był apetyt na więcej. Spokojnie pewnie mogłem złamać 1:35, ba - ustawiłem się w strefie 1:30 xD ale to było porwanie się z motyką na Słońce. Ale od tego są marzenia, żeby próbować je realizować


Ale od początku: pogoda była perfekcyjna - 10°C, lekki wietrzyk, homeopatyczna mżawka której w zasadzie nie było. Zaparkowałem jak zwykle ok. 2 km od Tauron Areny, daleko poza strefą korków i blokad, założyłem wszystkie gadżety (z różnym, hehe, skutkiem - o tym potem) i potruchtałem pod Arenę. Spotkałem trochę znajomych (nie wszystkich, spóźniłem się na wspólne zdjęcie), poszwendałem się po okolicy, ktoś mnie zaczepił „ale jaja, ma pan papieski numer!” xD Ech, trzeba się przyzwyczaić do tego że jestem „panem”


Poszedłem na linię startu - tłok jak diabli! Co by nie mówić, 16 tysięcy sprzedanych pakietów. Niemal 2 tysiące pakietów się zmarnowało - ech, żeby tak organizator wpadł kiedyś na banalny pomysł umożliwienia zwrotu (do ostatniej chwili ludzie by mogli wykupywać zwrócone pakiety)…


Znalazłem znajomego, który miał już przyczepione baloniki na czas 1:25. Oczywiście to dla mnie arcykosmos, więc tylko się przywitałem i zacząłem się cofać do swojej strefy… i ZONK. Zbyt duży tłok xD No i tym samym utknąłem między strefą 1:25 a 1:30, co gorsza baloniki na 1:30 za którymi chciałem lecieć nie były na początku swojej strefy tylko bardziej pod koniec I jak padł sygnał do startu, to chcąc nie chcąc poleciałem z tłumem, średnio kontrolując jak biegnę. Generalnie trzymałem z początku odpowiednie tempo (4:15/km), ale już mijając pierwszy kilometr zorientowałem się, że coś pochrzaniłem z kalibracją czujnika na bucie bo według zegarka było  dopiero 0,97km. Pozostało mi się orientować po znacznikach kilometrów i czasie na zegarku, który też wyświetlał niepełne dane - brakowało kadencji (na końcu okazało się, że założyłem pulsomierz do góry nogami xD). I do czwartego kilometra trzymałem fason, a potem zacząłem tracić kolejne sekundy i już wiedziałem, że mogłem się nie porywać na 1:30 - ale w końcu półmaraton to przede wszystkim święto radości z biegania, więc uśmiech ani na chwilę nie zszedł mi z twarzy Świetnie mi się biegło, delektowałem się faktem biegu przez Rynek (po raz pierwszy taka ładna trasa), leciałem dalej tak jak potrafiłem. Moje podejrzenia co do słabego tempa potwierdziły się, gdy między 7. a 8. kilometrem dogoniły mnie baloniki 1:30 - trochę się za nimi pociągnąłem, ale po paru kilometrach mi odpadli. Nic to, wiedziałem że zginę dopiero gdy dogonią mnie baloniki na 1:35 - i dalej sobie tuptałem. Koło 10. kilometra wrzuciłem drugi już żel (pierwszy był na 20 minut przed startem), przy okazji ciuteńkę łamiąc swój rekord na dychę (44:06). Potem leciałem jakoś w transie, generalnie kilometry mijały szybciej niż się tego spodziewałem. Dopiero koło 17. kilometra dopadł mnie jakiś kryzys i osłabienie - ale akurat mijałem wolontariuszy z wodą, z której - po raz pierwszy w tym biegu - skorzystałem. Pomogło, od razu odżyłem, przy okazji łyknąwszy ostatni żel.


Potem już było z górki - 19. kilometr, 20., nawrotka, 21 i wpadłem do Areny. Na zegarze było 1:35 z groszami, ale ja nie wiedziałem ile mi dokładnie wyszło. Dopiero u grawera się okazało, jak niewiele brakowało do złamania 1:35. I co? I nic, jest apetyt na więcej! Mam o co walczyć, nie mówiąc o moim świętym Graalu czyli 1:30, który zawsze będę próbował złamać. A co, marzenia trzeba mieć!


Cracovia Półmaraton zaliczyłem po raz jedenasty - i tak jak już wielokrotnie mówiłem: póki będę w stanie choćby przeczłapać go z balkonikiem w regulaminowym czasie, będę startował w tym biegu. Takich jak ja pozostała już zaledwie setka, zobaczymy jak to się będzie za rok.


Kończę już ten przydługawy wpis, dziękuję wszystkim wolontariuszom i kibicom - bez nich nic by nie było! Nic nie dodaje energii przed metą tak, jak zbicie piątki z jakimś uśmiechniętym berbeciem!


Miłego wieczoru!


#bieganie #sztafeta

a5b6087d-92be-42df-bd30-4c01bf8f51ea

@CapraCrepa jakbym poszukał to bym miał, ale progresu by tam raczej nie było 😉 Poprzednią życiówkę (117) zrobiłem na pierwszym Cracovia Półmaratonie, a potem już się tak bujałem w jej okolicach lub wręcz grubo powyżej 🙃 Dopiero ten rok coś zmienił. Ale nic w tym dziwnego, jak ja zamiast uczciwie trenować - głupio sobie klepię kilometry 😅

Zaloguj się aby komentować

35 256,01 + 21,1 = 35 277,11

Hejtcia, mój pierwszy event biegański - Cracovia Półmaraton. Początkowo biegliśmy w małej grupce i w połowie stwierdziliśmy, że się rozdzielamy, żeby każdy biegł swoim tempem. Niestety brakło trochę, żeby zaliczyć poniżej 2h, więc będzie co poprawiać następnym razem. Dzięki Wam dowiedziałem się, że istnieje coś takiego jak carb loading i to chyba dało mi paliwa na kilka km. Teraz na kwietniowy maraton muszę kupić buty z wkładką i trenować, żeby zejść poniżej 4h.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

2d5afb34-8b42-4dda-b26f-53d4724d7974

@AdelbertVonBimberstein
U kogoś nawet widziałem jego magiczne efekty, ale 18 miesięcy konsumpcji trochę mnie odrzuca.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

35 228,26 + 21,27 + 1,28 = 35 250,81

polmaratonik w krakowie na zakonczenie sezonu biegowego zagralo wszystko idealnie: wyspany jak ksieciunio(co prawda wstalem o 4:30 ale poszedlem spac o 21) pojedzon jajuwa na sniadanie, pogoda wymarzona, kibelek przed startem, nowe buciki szybkobiegi nic tylko stanac na starcie i truchtac plan byl zlamac 1:40 wiec ustawilem sie za pacemakerami na 1:40 i tak sobie bez wiekszego trudu za nimi truptalem przez 10km az stwierdzilem ze w sumie sie nawet jeszcze nie zmeczylem wiec warto przyspieszyc i tak zrobilem i polecialem tempem 4:30 do konca, pewnie dalo by sie troche wiecej urwac ale i tak chlop zadowolon oficjalny czas 153 (rok temu bylo 2:23 wiec 45min urwane jesli progres bedzie staly to za rok bede mistrzem polski )

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

b6d90a88-61b7-489d-b2c5-c917c7c8dfaf
079c9f0e-7128-4252-8023-8f514ad1a213

@BoguslawLecina O kurła, bardzo żwawo, w tamtym roku mi się udało 1:41 wykręcić i zliczyć orkiestry na trasie , w tym roku pogoda była "do biegania", ale na pewno nie do grania przy trasie Chociaż Pani DJ na Błoniach nadrabiała trochę fajnym beatem Opiszę, opiszę jak było, przede wszystkim GRATULACJE!!! No i super turbo szok, 14k osób biegło, to chyba rekord Polski ^_^

@pluszowy_zergling dziekuje !!! no zdecydowanie pogoda nie byla laskawa kibicom nawet widzialem ze niektorym wiatr wyrywal transparenty no bylo dosc cicho tak glosniej to jedynie na rynku i na ostatnim zbiegu kolo (nieistniejacej) galeri plazy, no i niestety chyba nam zabraklo troche do warszawskiej polowki

Zaloguj się aby komentować

35 183,96 + 8,0 + 14,2 + 22,1 = 35 228,26

Babeczka @Trypsyna (。◕‿‿◕。) dała mi do zrobienia dzisiaj mocniejszego bydlaczka 1,6km BS + 2x(2 mile w progu na 2 minuty przerwy w truchcie) + 60' BS. Próg wszedł w tempie 3:54/km na tętnie 178bpm.

Było fajnie elegancko ogółem. Pod koniec miałem jeszcze bardzo dużo paliwa no i nie byłbym sobą jakbym czegoś nie odiebał i podczas 60' BS zrobiłem sobie dodatkowo kilka rytmów 100/100.

FAJNIE. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

1938dcff-144f-4e09-9aa0-5c5d8a959277

Zaloguj się aby komentować

35 171,96 + 1 + 11 = 35 183,96


Na pierwszym(doliczonym) kilometrze musiałem ratować własną d⁎⁎ę... więc z tego pośpiechu apkę włączyłem gdzieś po 1200m.


#sztafeta #bieganie

a618ebcd-cee5-467d-961f-e3b230c3a1ae
803a0ba3-fc60-4488-adcc-37e25d8cc4fc
2b60a800-67c8-4865-bd3c-c4295574eb82
f83f3c2c-ca57-4864-b294-10c5429a4f21
f1e8f7a6-fc6a-46ed-93f3-7dc3fd8879d0

@splash545 gdybym ja to wiedział 2 lata temu..

Prawie Kleksa bym puścił jak w ciemnym lesie o 5.30 jakieś zwierzęta się dra jakby psy kogoś zagryzały i jeszcze pełno oczu odbijających światło czołówki. A jak się odwróciłem i zobaczyłem ode mnie kilka metrów Daniela z dużym porożem, to już wiedziałem że to nie jest dobre miejsce na bieganie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@mkbiega jak choć raz się pobiegnie z czołówką po ciemnym lesie, to dopiero można sobie uświadomić ile tych zwiarzaków się lampi z krzaków. A to szczekanie danieli czy saren serio jest przerażające.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

35 104,03 + 40,47 + 7,15 = 35 151,65

Siemka, jesteśmy już po #maraton który okazał sie 41,8km a mój garmin zarejestrował 40,47 km. Ale od początku, 16 tyg się przygotowywałem, miałem turbo nastawienie i jeszcze wmawiałem sobie, że skoro na moich górkach nie muszę iść to i tam tak będzie. Trasa tego dnia była po kilku dniach opadów więc ilość suchych odcinków to było około 5-7km. Dodatkowo na 2 dni przed złapało mnie przeziębienie ale 2 gripexy z rana pozwoliły mi pobiec. Na dodatek górki które były tutaj były dość mocne i już na pierwszych km musiałem przejść do marszu. Bufet numer jeden (6km) około 44min więc początek był szybszy ale tętno już wariowało w okolicy 170bpm. Potem było już tylko gorzej, mocne strome górki z błotnistą nawierzchnią, spowodowały że na kolejnym bufecie (15km) zameldowałem sie jakoś z czasem 1:50. Wtedy jeszcze było w miarę dobre nastwawienie i siły. Kolejna stacja za około 15km, 3 bufet... I tu zaczeły się schody i to dosłownie, na początek 3km podbieg, kawałek prostej i zejście do lasu pod górę, powalone kłody, krzaczki, małe drzewka i trawa po kostki nie pomagały a jeszcze po górce był taki sam surowy las w dół i tam już trzeba było hamować na drzewkach bo jeden ruch po stópce. Następnie 500m specjalnie przygotowanej drogi przez leśników gdzie więcej było koryt wody niż błota i brak pobocza bo ta taki ala kanion. Na 5km przed punktem odpadły mi wszystkie siły i nadzieje na ukończenie w okolicy 5h oraz wgl na ukończenie bo zaczęły mnie łapać skurcze. Na początek prawy czworogłowy a potem pod lewym kolanem i każdy krok bo przeszywający ból. Więc trochę tuptania pod mało atrakcyjną górkę by po chwili przywitać się ze ścianą, dosłownie sćianą. Wzniesienie było na tyle strome, że droga prowadziła zygzakiem który wcale nie był prostszy a sama droga to mam wrażenie że zajęła mi z 15 min 500m max. Ale jakoś się udało, w końcu wyczekiwany 3 bufet i myśl o tym, że nie dam rady i dzwonię po znajomych by mnie odebrali. Wyszło na to że nie było tu dojazdu i zasięgu więc nici z mojego planu. Po wypiciu litra coli i zjedzeniu czegoś małego wyruszyłem na dreptanie w dół, jakieś 100m truchtu potem spacer długo bo mentalnie się poddawałem. Ciągła walka ze skurczami i nastał 33 km, tam już byłem o krok od poproszenia medyka o to by zdjeli mnie z trasy. Na szczęcie poratował dobrym słowem i radą by starać się biec tyle co ide to jakoś pójdzie. I z tą radą zostawiony człapie kolejne km. Na 39 km jakoś skurcze odpóściły i pozwoliły dreptać dalej a za chwilę usłyszałem dzwięki ze sceny które napędziły mnie by zejść z 8:00/km do 7:30 w kolejnym km a na ostatnim do 6:54. Dobiegłem, przekroczenie tej lini wywołało takie ogromne emocje, że byłem o krok od popłakania się ze szczęścia, że to już koniec tego :) Z zakładanych 5h wyszło 5:55h. To jest strasznie popierdolona trasa, w połowie żałowałem że nie wybrałem 21km. ale na koniec dnia to się cieszę i myślę, że za rok znów spróbuję :) 162 śr BPM xd 6h w butach i poza lekkimi obtarciami to nic, nogi wiadomo bolały ale w sumie nie jakoś turbo. Jutro będziemy płakać :) I NIE LEKCEWAŻCIE PRZEWYŻSZEŃ NA ZAWODACH :) Dziękuję za uwagę

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

7a6fbb9a-1a10-44ea-b47c-3a2b2835cf45
d81b7720-de40-4c63-909e-eecae8622b3c

@EmPfLiX Brawo, po przebiegnięciu GPK w formacie Ambitna Jedenastka 3 razy na przełomie 2024/2025 i kilku górskich półmaratonach uważam, że 1300 przewyższeń to solidny łomot dla nóg, szacun, że się udało ukończyć, to jest wysiłek porównywalny do 53-54km po płaskim, czyli ładny Ci ultramaraton wyszł był, gratuluję WYTRWAŁOŚCI i MOCNEJ GŁOWY :)

p.s. Jak opisywałem wam Silesię ostatnio to pisałem, że koleżanka M. się dojeżdżała tymi wybieganiami 30km 6 tygodni pod rząd, a później Ją "bomba" dopadła po 14 kilometrze maratonu, jeszcze trzeba dać ciału te 2-3 tygodnie by wgl zaadaptowało się do bodźca, mogłeś sobie za bardzo dać popalić przed startem niestety.

@pluszowy_zergling w tym biegu popełniłem sporo błędów ale to była ogromna lekcja dla mnie. Pokazała że mental jest, ciało jest gotowe, jedynie organizm trzeba porządnie nauczyć że ultra to nie bieg na 10k gdzie można lecieć godzinę na 170bpm. Maraton który sobie przebiegłem 2tyg przed też zostawił raczej zmęczenie. Ale chęci na kolejny taki łomot są więc za około pół roku wystartuje w czym podobny ale już z zupełnie inna taktyką. Bo na tym biegu czułem się kozacko i olałem plan na trzymanie tętna w ryzach i większość trasy leciałem ponad swoje siły by w połowie się zacząć opadać z sił.

@pluszowy_zergling mam 30 i dokładnie było jak mówisz 😄ale to mój pierwszy tak długi bieg na zawodach, dotychczas technika na pałe do mety działała bo na godzinę lub 2 miałem siły by lecieć w okolicy 170 xd

Zaloguj się aby komentować