To jest niesamowite, że z jednym kilogramem bujam się przez 3-4 tygodnie, potem nagle spada 1 kg w jeden dzień. Wczoraj jeszcze było 58.3 kg. Przecierałam oczy, stopki od wagi, zważyłam się jeszcze dwa razy i no jest tyle. To już nie pierwszy raz taka akcja, a patrząc po wykresie pomiarów masy, może być skorelowane z fazami cyklu i poziomem żeńskich hormonów.
Łącznie 65.2 -> 57.4 czyli -7.8 kg od rozpoczęcia pomiarów 20 stycznia.
@GazelkaFarelka też jest tak, że jak masz mega aktywności to waga stoi, pomimo deficytu (organizm magazynuje wodę i pompuje glikogen w mięśnie) a potem jeden dwa dni odpoczynku i buch, półtora kilo w dół. U kobiet cykl też powoduje zatrzymanie wody. Generalnie im bardziej chudniesz to retencja wody jest coraz większa. Na samej wodzie 2 kg w dwa dni- w górę i w dół- to normalne.
"hehe Julki z facebooka i instagrama, po prostu weź się w garść, mniej żryj i idź pobiegaj" - jakoś ludziom chorującym na depresję dziś już mało jaki idiota radzi że "hehe weź się w garść, idź pobiegaj" (a jak się taki pojawi, to jest wyśmiewany i słusznie), natomiast co do insulinooporności, która również jest faktyczną chorobą występującą u nawet 30% populacji to widzę kwitnie na hejto oraz rolkach różnych "trenerów" na facebooku festiwal chłopskiego rozumu wujków Januszów, że jak się spasłeś to dlatego że jesteś słaby, leniwy, masz tylko wymówki, przestań żreć i licz kalorie, a jak nie wychodzi to pewnie coś źle liczysz albo podjadasz. A różne diety to tylko wymysły z instagrama, hehe.
Natrafiłam na fajne badanie, gdzie grupę kobiet z nadwagą, insulinoopornością poddano dwóm dietom z redukcją kalorii o 20% (~1600 kcal). Jedna grupa była na diecie low carb keto, druga grupa na normalnym jedzeniu, tylko ze zredukowanymi kaloriami. Pod 12 tygodniach grupa na keto schudła średnio 11 kg, grupa na zwykłej redukcji opartej wyłącznie na liczeniu kcal schudła średnio 1 kg.
Podsumowując, nasze badanie wykazuje krótkoterminową, bezpieczną, tolerancyjną i skuteczną dietę ketogeniczną o niskiej zawartości kalorii, w tym suplementację kompleksem multiwitaminowym, interwencyjną utratę wagi i profilaktykę IR. Ta interwencja w postaci terapii żywieniowej spowodowała znaczną utratę wagi u wszystkich uczestników, wraz z wyraźną poprawą kontroli glikemii, w porównaniu ze standardową dietą, zalecaną przez WHO lub EFSA w celu zapobiegania otyłości i IR. Długoterminowe bezpieczeństwo i skuteczność proponowanej strategii terapii żywieniowej wymagają dalszej oceny.
W samym artykule macie też masę odnośników do innych, podobnych badań tego typu, które skutkowały podobnymi rezultatami, jakbyście chcieli poczytać więcej na ten temat. Dieta keto nie jest dietą cud, bo też tak jak inne diety wymaga dyscypliny i odmawiania sobie pewnych rzeczy, ale jest dietą która jest nieporównanie bardziej skuteczna w przypadku nadwagi powiązanej z insulinoopornością.
@GazelkaFarelka ja to się nawet przestałem udzielać w tego typu dyskusjach, bo problem jest zawsze jeden:
Niepohamowana agresja.
Niezależnie od prawdziwych przyczyn (brak hamulców w internecie, mizoginia, whatev) albo nawet deklarowanych (społeczna troska o zdrowie, aspekty wizualne) komentarze o tym, że ktoś jest spasionym knurem, są zwyczajnie bez sensu. Czemu ma służyć ta retoryka, jak to czemukolwiek pomaga? Wracając do Twojego wątku, badania nt problemu utraty wagi są liczne, sprawa jak zwykle nie jest tak prosta, jak w niektórych kręgach próbuje się to pokazać i to wcale nie są edge case'y. Trudno mi pojąć jak można sprowadzać ludzki metabolizm w całej populacji do "trzymanie michy zawsze prowadzi do utraty wagi" i ogłaszać retoryczne zwycięstwo pozwalające na obrażanie kogokolwiek.
@GazelkaFarelka gdybyś tyle energii poświęcała w trening, ile w czytanie badań na ten temat, to mogłyby być z tego ciekawe efekty. Znalazłaś sobie kilku wrogów na portalu i rozpoczęłaś jakąś krucjatę, często pomijając kontekst wypowiedzi. Np. ja pisałem, że nie wpierdalam się w ZDIAGNOZOWANE problemy metaboliczne. Śmieszy mnie domowa diagnostyka takich rzeczy lub powoływanie się na statystykę.
Widzę, że tak jak do niedawna sztandarową wymówką była niedoczynność tarczycy (najlepiej z takimi wynikami, że endokrynolog nie chciał przepisać leków), tak teraz wymówką jest insulinooporoność. Oczywiście insulinooporność jest traktowana jako wymówka, aby niczego nie robić (bo to i tak nie ma sensu), zamiast do ruszenia d⁎⁎y. Wygodne, ale ludzie lubią mieć wygodnie.
Chciałam wrzucić wpis dopiero jak będzie cały kilogram, ale zaraz święta, więc się wbije trochę cukru i kolejne zejście będzie najwcześniej za tydzień Cel na ten rok osiągnięty, teraz powoli sobie jadę do 56 kg. Bez zbytniej spiny. Jak czuję głód, to sobie coś zjadam. Odzwyczaiłam się od jedzenia. Jem zazwyczaj dwa posiłki w ciągu dnia i to mi wystarczy.
@GazelkaFarelka ja polecam do miski nalac wody / mleka, wsypac platki owsiane blyskawiczne, do tego troche migdalow. wiorkow kokosowych, zmielonych orzechow (do wyboru), ze 2-3 lyzki Skyr'a, do tego miarka lub dwie bialeczka (jakis slodki smak, ja lubie ciasteczkowy z Lidla), na to kakao i zalac troche mlekiem lub woda jak bedzie za geste
Zejście o kolejny kilogram zajęło miesiąc. W sumie do końca nie wiadomo, dlaczego. Wróciłam do picia dużej ilości wody bo trochę to zaniedbałam i ucięłam całkowicie węgle na śniadanie, co od razu dało efekt. Spadek o ten 1 kg to w zasadzie kwestia 4 ostatnich dni, gdzie schodziło po 200-300g dziennie. Dodatkowo redukcja liczby posiłków do dwóch (śniadanie i obiad), ale dołożyłam po obiedzie deser z solidnej łyżki mascaropne posypanej pokrojoną deserową czekoladą (cztery kostki).
Ponad 55 km, 11 godzin, 18 aktywności w tym miesiącu (spacery) jak do tej pory.
Mieszczę się już w swoje ulubione letnie spodenki i to nie tak, że wyglądam w nich jak wciśnięta w za ciasne spodenki, ale jest na tyle luzu żeby już dobrze leżały.
Nie wiem, co tu się odpierdala, kolejny kilogram zleciał w 4 dni.
Tak jak wcześniej widziałam spadki rzędu o 0.1 kg przez dwa, czasami trzy dni, a dwa tygodnie wcześniej to w ogóle przez tydzień waga zablokowała się w okolicy 26.6-26.8 i nie chciało nic zejść w dół, tak przez ostatnie 10 dni poszło w dół 2kg mimo braku zmian w diecie czy ilości ruchu w stosunku do wcześniejszych okresów.
Czyżbym w końcu wpadła w tą ketozę?
Wygląda jak odchudzanie na cheat codach, zwłaszcza dla osób z (prawdopodobną) insulinoodpornością.
Z końcem lutego osiągnięty cel, który liczyłam że osiągnę gdzieś (w optymistycznej wersji) do końca czerwca.
Nie robię dzisiaj oddechu na pączka tylko idę za ciosem, ile dam radę.
@GazelkaFarelka Trzymam kciuki, ja się staram już bardziej nie puchnąć Wzrost 176 waga 79 i póki z roku na rok lecą rekordy siłowe i biegowe to się nie odchudzam O_o, nadwagi szukam już od 2 lat, jeszcze nie znalazłem
Co do keto, to testowałem na sobie, silne i sprawne ciało i restrykcyjna dieta bardzo słabo idą w parze, jak po "odchudzaniu" zdecydujesz się budować siłę to polecam LCHF z nastawieniem na śródziemnomorski model, jak to ładnie się w dietetyce mawia "eat the rainbow"
Poorbitrekowane. Mój chiński smartwatch pisze mi, że moje obciążenie treningowe w tym tygodniu jest "doskonałe". Dziękuję za uznanie, towarzysze. Ale moje VO2Max dalej jest "standardowe". Waga wreszcie dziś pokazała wynik poniżej 61 kg. Założyłam sobie, że w lutym osiągnę 60 kg i może się uda.
Kolejny raz godzina na orbitreku. Waga stoi jak stała mimo deficytu kalorycznego - liczę dosłownie wszystko co zjem. Dziś więc chciałam sprawdzić skład ciała na urządzeniu Tanita na siłowni, ale jakoś dla mnie nie chciało zadziałać. XD Trener stanął na nim - działa, jakiś facet też - działa. Ja - nie działa. Nie mam pojęcia czemu. Więc generalnie jestem "trochę" rozczarowana. Miałam nadzieję, że do końca miesiąca zrzucę 1.5 kg. To nie jest dużo, ale waga oscyluje mi w granicach 61.5-62 kg. I nie spada. Nie wiem co zrobić, żeby zaczęła. Chodzę na siłownię od paru dni praktycznie codziennie. Cytując Kubę Sienkiewicza: "wszystko ch..".
Waga stoi jak stała mimo deficytu kalorycznego - liczę dosłownie wszystko co zjem.
@rain Nie jestem dietetykiem, ale generalnie doszedłem do pewnej wprawy w kontrolowaniu swojej wagi i liczeniu kalorii, więc napiszę co zaobserwowałem i co może być czynnikiem.
retencja wody, szczególnie jeśli dopiero zaczynasz, może mieć wpływ na wyniki, u kobiet cykl miesięczny ma spory wpływ na fluktuacje retencji wody
najlepiej waż się dokładnie o tej samej porze dnia
najlepiej waż się z takimi samymi ubraniami albo bez - ja mam wagę koło prysznica, i przed prysznicem porannym się ważę, ubrania potrafią ważyć nawet kilogram
upewnij się, że masz sprawną wagę z doładowaną baterią
Jeśli te wszystkie punkty już sprawdziłaś, i waga faktycznie stoi tydzień-dwa, to oznacza, że coś jednak z tym liczeniem nie działa. Albo czegoś nie liczysz (często ludzie zapominają o kalorycznych napojach), albo wielkości porcji nie są takie jakie myślisz.
Drugą opcją jest przeszacowanie swojego dziennego zapotrzebowania. W wypadku maszyn do ćwiczeń trzeba pamiętać, że podawane kalorie to tylko bardzo ogólne szacowanie. Nawet biorąc to pod uwagę, łatwo źle policzyć kalorie, jakie maszyna pokazuje.
Niektóre urządzenia podają jedynie szacunkowe kalorie związane tylko z wykonaną pracą, a niektóre szacują całkowitą zużytą energię (czyli na procesy życiowe w trakcie ćwiczenia). Celem zilustrowania, jeśli masz bazowe zapotrzebowanie kaloryczne 2400kcal/dzień, i spędzisz na maszynie godzinę, to nawet nie ruszając się w ogóle, zużyjesz ~100kcal. Jeśli wykonasz pracę na 100kcal, to jedna maszyna pokaże 100kcal za godzinę (pracę, którą wykonałaś) a druga 200kcal (praca + bazowe zapotrzebowanie). Niestety, jeśli nie masz instrukcji do maszyny może być ciężko to ustalić.
Co do kwestii praktycznych - orbitreki lubią przeszacowywać zużyte kalorie, i ogólnie nie są najwydajniejszymi urządzeniami. Jeśli chodzi o wydajność (kcal/czas), szczerze polecam ruchome schody (taki deptak mechaniczny, gdzie idziesz pod górę), i maszynę wioślarską (używasz praktycznie całego ciała do wykonywania pracy na niej). Jeśli chodzi o ćwiczenia bardziej "light" to już nawet rowerek jest lepszy niż orbitrek.
@rain Ja wczoraj mierzyłem skład ciała na Tanicie na siłowni (może chodzimy do tej samej siłowni) i u mnie wyszło 21,4% ciała to tłuszcz. Teraz sprawdziłem skład ciała na kalkulatorze online: https://www.medme.pl/kalkulatory/tkanka-tluszczowa i wyszło 21,72%. A więc bardzo podobnie.
Weź sobie pomierz talię i szyję, wpisz wiek i będziesz wiedziała ile masz tłuszczu.
Dziś godzina na orbitreku. Wg tego urządzenia "przebyłam" w tym czasie 8.5 km. Wolę orbitrek od bieżni, bo jednak trochę oszczędza stawy, choć nie powiem - moje "gorsze" kolano i tak bolało po tym treningu. Ale po godzinie biegania mogłoby w ogóle nie chcieć się zginać. XD
@rain orb jest spoko bo kładziesz telefon, słuchawki na uszy i nawet nie wiesz kiedy godzinka minęła z ulubionym serialem. Tak kiedyś całe twin peaks sobie odświeżyłem.
Jestem dzisiaj z siebie trochę dumna, bo nie zjadłam ani jednego pączusia. Jako, że to nie czwartek jest tłusty, postanowiłam wrócić na post przerywany. Trzymajcie kciuki, bo już czuję, że będzie ciężko 😬.
Kiedyś pisałem tu, że dieta redukcyjna u mnie zawitała. Więc aktualizacja. W pewnym momencie wypadlem z rytmu przez pracę i problemy natury rodzinnej na pół roku i było potężne jojo, ale już wróciłem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
TLDR
W grudniu 2022 bylo 165.5kg
Dzisiaj rano 122,8kg
Dużo czy mało to trudno powiedzieć.
Do końca tego roku planuje wyglądać jak człowiek.
Sekret to psycholog, który pomógł z zaburzeniami odżywiania więc nie mam tyle kompulsów i fitatu.
Z innych plusów to tętno spoczynkowe z 82 na 58-62 i insulinoopornosc w remisji.
Życzęcze powodzenia. Istotne jest rónież, to że z każdym kilogramem mniej wydłużasz sobie życie, ograniczjac ryzyko przedczesnego zejścia z tego świata. Z fartem.
@Arientar Powodzenia! Ja ze wzrostem 176 cm startowałem kilkanaście lat temu (146 kg) i teraz tak sobie śmigam w okolicy 70-80 kilo, polecam gorąco spacery, jak w okolicy masz jakieś grupki nordic walking to wgl petarda bo na takich zajęciach masz nie tylko fajne człapanie i poznawanie ludzi, ale też gimnastykę.
Przyznaję się bez bicia, że zaczynając odchudzanie często wkładałem słuchawki na uszy i dawaj książka audio i obowiązkowe kilka kilometrów spaceru. Tak przesłuchałem Diunę, Fundację, Honorverse... no troszkę tego było
Trzymam kciuki, to jest ciężka bitwa, bo znam to z autopsji, do dziś mam spust jak potwór, spokojnie jak się nie przypilnuję to wsunę i 6k kcal, więc życzę Ci jak najlepiej!
@pluszowy_zergling dzięki za dobre słowa. Na razie właśnie spacery i podkasty u mnie lecą. Może przerzucę się na audiobooki, chociaż szczerze mówiąc wolę czytać książki niż ich słuchać
Dobra decyzja. Pamiętaj o ruchu. Mój brat zrzucił chyba z 30kg i trzyma wagę już 4 rok, także wszystko jest wykonalne przy wystarczającym zacięciu się. Powodzenia!
Poćwicz siłowo chociaż 2 razy w tygodniu, nawet krótkie sesje po 20-30 minut. Razem z tłuszczem polecą Ci mięśnie, które ciężko odbudować, a sylwetka będzie mniej satysfakcjonująca jak już zredukujesz wagę. Powodzonka!