W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie".
Matthew 11:25-30
At that time Jesus declared, ‘I thank you, Father, Lord of heaven and earth, that you have hidden these things from the wise and understanding and revealed them to little children; yes, Father, for such was your gracious will. All things have been handed over to me by my Father, and no one knows the Son except the Father, and no one knows the Father except the Son and anyone to whom the Son chooses to reveal him. Come to me, all who labour and are heavy laden, and I will give you rest. Take my yoke upon you, and learn from me, for I am gentle and lowly in heart, and you will find rest for your souls. For my yoke is easy, and my burden is light.’
«Zaprawdę — mawiał Bassus — owej męki, której boimy się, gdy sądzimy, że śmierć znajduje się w pobliżu, sami sobie przysparzamy. Od kogóż bowiem znajduje się ona z dala, skoro gotowa jest do czynu na każdym miejscu oraz w każdej chwili? «Zważmy tylko — powiadał — że gdy zdaje się występować jakaś przyczyna naszej śmierci, znacznie bardziej istotne bywają inne przyczyny, które nie wzbudzają w nas lęku». Komuś śmierć groziła ze strony wroga, lecz przedtem nastąpiła wskutek niestrawności. Gdybyśmy chcieli rozróżniać przyczyny naszego strachu, poznalibyśmy, że inne są przyczyny rzeczywiste, a inne te, których się domniemywamy. Nic śmierci się boimy, ale myśli o śmierci. Od samej śmierci bowiem zostajemy zawsze w odległości jednakiej. Jeśli więc trzeba śmierci się obawiać, to należy obawiać się jej nieustannie.
Bo i jakaż to chwila wolna jest od groźby ze strony śmierci?
Jezus powiedział do swoich apostołów: "Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski! Wart jest bowiem robotnik swej strawy. A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie. Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was»".
Matthew 10:7-13
As you go, proclaim this message: ‘The kingdom of heaven has come near.’ Heal the sick, raise the dead, cleanse those who have leprosy,[a] drive out demons. Freely you have received; freely give. “Do not get any gold or silver or copper to take with you in your belts— no bag for the journey or extra shirt or sandals or a staff, for the worker is worth his keep. Whatever town or village you enter, search there for some worthy person and stay at their house until you leave. As you enter the home, give it your greeting. If the home is deserving, let your peace rest on it; if it is not, let your peace return to you.
Tata kiedyś to było lepiej, widziałem posągi z siusiakiem i nikomu to nie przeszkadzało a teraz tak nie ma i trzeba się pilnować XD Nawet nie wiem co mam mu odpowiedzieć
Dzień dobry wszystkim być może zainteresowanym #hejtopiwosiedlce.
Tak jak pisałam, w piąteczek, czyli 12.06 o 18:00 planujemy się spotkać na ziemi Siedleckiej z @Kaligula_Minus.
Ze wzgledu na lichą pogodę i to, że knajpę "Warszafka" poleciła koleżanka wyżej to spotkamy się tam. Ewentualnie zawsze będzie można się przenieść gdzieś indziej. Siedlce są małe.
Poniżej proszę o informację, kto będzie chętny aby do nas dołączyć. :)
@korfos trochę będę Kapitan Oczywisty xd ten komiks był przez pewien czas tak spamowany, że latały w internecie coraz bardziej uproszczone wersje, a skrajna wygląda tak: I I i I I I _
Jest taka część mnie, którą ukrywam nawet przed sobą. To ta "smutna" część, której pokazanie komukolwiek, a przede wszystkim sobie, maskuję żartem, teatralnym zachowaniem, przerysowaniem reakcji, komizmem, sarkazmem, ironią.
Boję się, że pokazanie tej części odebrałoby mi przynajmniej w jakimś stopniu człowieczeństwo, na pewno nie zasługiwałbym na empatię (głównie swoją).
To jest pierwotna, jeszcze niedawno nieświadoma, przyczyna, dla której nie piję alkoholu, nie wciągam żadnych używek. Po prostu wiem, że alkohol luzuje hamulce, uwydatnia śmieszka, agresora albo smutasa. Nie wiem skąd, ale skądś wiem, że okazałbym się tym ostatnim. Co mógłbym sam sobie okazać, skoro tego nie akceptuję? Pogardę? Obrzydzenie?
Na pewno zapamiętałbym zbyt dużo, a następnie sam siebie gnoił, rozpamiętywał, tworzył wyrzuty. Nie jest wielkim problemem to, że stałoby się to przed ludźmi. Głównym byłaby moja świadomość tego, co zrobiłem, że pokazałem swoją słabość. Upadłbym we własnych oczach.
Wiem, że nie wszyscy widzowie mieliby takie zdanie o mnie, że to projekcja. Boli jednak jak prawdziwe zdarzenie, które niemalże miało miejsce.
Ta część to chyba emocje i uczucia. Niby nie jest "smutna" jako zestaw cech, ale jest przeze mnie odtrącona, niezaspokojona.
Nie mogę okazać słabości, muszę trzymać gardę. Zawsze musiałem.
Rechot losu. Przez łącznie dziewięć (!) lat chodziłem do klas integracyjnych. Może i klasa nie była zintegrowana, ale nikt też nie zauważył, że ja nie jestem zintegrowany ze sobą. [Sarkazm w swojej naturalnej formie, maskujący cierpienie]
@macgajster mam bardzo podobnie, choc chyba nie az tak skrajnie:
odebrałoby mi przynajmniej w jakimś stopniu człowieczeństwo
U mnie to raczej po prostu smutek i zlosc na samego siebie.
Mi pomoglo kilka sesji z psychologiem. Przede wszystkim trzeba te swoja "smutna" strone poznac i... polubic sie z nia, albo chociaz zaakceptowac, ze jest. Jakbys chcial czasem o tym pogadac z anonem z neta, to smialo wal priv.
PS. Dokladnie taki byl Chandler w "Friendsach" i raz go nawet tak psycholog podsumowal
@Opornik trochę jak z wydeptanymi ścieżkami. Może warto jako miasto zauważyć ze przydałby się w tym miejscu śmietnik z popielniczką, a nie taki jak stoi?
Nie wiem, w którą stronę to wszystko ciągnąć. Nie wiem, jak popracować nad pewnością siebie. Zastanawiam się, czy rzeczywiście mam rys narcystyczny, czy autyzm itd.
Nie mam lęku przed odrzuceniem, tylko przed porzuceniem. Dlatego że zostałem zghostowany przez kogoś, na kim mi bardzo zależało. Osoby, od której się szybko uzależniłem emocjonalnie, i zostawienie mnie bez słowa było wręcz traumatyczne.
A gdy próbowałem to naprawiać, to zrobiłem z siebie creepa i psychola. Powiedziałem, że dam jej tyle czasu na zastanowienie, ile chce… Ale nie potrafiłem i potrzebowałem codziennego kontaktu, więc znów się dobijałem. Prawdopodobnie i tak byłoby ciężko ze mną, bo mógłbym być rozchwiany emocjonalnie.
Boję się, że zmarnowałem jedyną taką szansę na miłość. Że…
Ale wiem, że ta zdolność do kochania jest w środku, może mocno poobijana i pewne części zostały zabite lub uśpione. Jednak to uczucie wypłynęło ode mnie i wiem, że potrafię się starać (powiedzcie mi, czy ta część rzeczywiście nie brzmi jak creep xd).
Boję się też tego, że jestem w jakiś sposób „spaczony” i nie da się pokochać mnie za to, kim i jaki jestem. Wiem, że konflikty i kłótnie są naturalną częścią relacji, tyle że jest strach przed zniszczeniem ich.
Zastanawiam się nad celami w życiu i nad tym, czy CBT mi pomoże. Nie zamierzam zmarnować następnych lat w życiu, choć jeszcze nie skończyłem 30.
Po prostu niech mnie ktoś k⁎⁎wa przebada i powie czarno na białym co jest ze mną nie tak i co mogę z tym zrobić. Nie wiem gdzie się zgłosić nawet.
Nic nie jest z Tobą nie tak. Reprezentujesz lękowy styl przywiązania i przyjąłeś trochę szkodliwych przekonań. To wszystko można rozpracować, albo wypracować techniki, żeby to jakoś oswoić i nauczyć się z tym żyć.
Tak. CBT wydaje się być rozsądną opcją jak masz kasę. Polecam ci też dodatkowo poczytać jakieś książki na temat emocji, ich rozpoznawania, reagowania i przyczyn problemów z nimi.
Rys narcystyczny lub autyzm mogą brzmieć źle, ale z tym drugim na spokojnie na luzie można żyć, a to pierwsze to wydaje się być objawem niedojrzałości emocjonalnej. Nie mogę ci dokładnie powiedzieć czy tak jest u ciebie bo ciebie nie znam. To może stwierdzić tylko specjalista po kilku wizytach u niego.