To jest dla mnie nieco abstrakcyjne pojęcie, bo ze względu na to, co się wokół mnie działo, nie byłam zbyt wesołym dzieckiem. Ale chyba mogę powiedzieć, że uczucie radości, której nie da się pohamować, najczęściej towarzyszy mi, gdy jadę samochodem/pociągiem i widzę dzikie zwierzę (żywe). Zawsze mi się wtedy okrzyk radości wymyka, nawet jeśli są to tylko dziki, które widziałam już wiele razy. W sumie podobnie cieszę się, kiedy spotykam lisa np. w lesie, ale wtedy panuję nad sobą, bo nie chcę go wystraszyć Generalnie kontakt ze zwierzętami i naturą, nawet przez obserwację, to jedna z moich ulubionych rzeczy na świecie. Często wystaję w oknie, obserwując ptaki i drzewa.
Poza tym bardzo dużą, taką beztroską radość sprawiało mi pływanie łódkami/statkami/promami, ale teraz to nie wiem, bo ostatnim razem była straszna pogoda i tak rzucało statkiem, że jednak się trochę zlękłam
Zbieram też pewne pluszaki i jak znalazłam jakiś rzadki okaz na aukcji albo udało mi się skądś sprowadzić, to chyba można powiedzieć, że cieszyłam się jak dziecko. Niestety skończyły mi się już te łatwiej dostępne.