#wakacje

3
657

#nostalgia #refleksje #hejto40plus #lata90 #wakacje

Mimo, że szkołę skończyłem w roku szkolnym 2001/2002 to koniec wakacji zawsze budzi we mnie sporo przemyśleń i włącza przycisk z napisem "nostalgia". Od kiedy pamiętam miałem wrażenie, że każde wakacje są jakimś istotnym etapem dorastania. To w wakacje poznawałem nowych ludzi, co wymagało ode mnie sporego wysiłku, jako że zawsze byłem raczej introwertykiem. W wakacje nabywałem nowe umiejętności, rozwijałem zainteresowania, pojawiały się nowe zajawki. Wakacje, to pierwsze poważne kontakty z dziewczynami, imprezy, wyjazdy na festiwale, próby z zespołem, który nigdy nie wyszedł z garażu, bieganie do wieczora po boisku, wypady rowerowe za miasto a to wszystko w oparach kompletnej wolności i poczucia, że następnego dnia można zacząć te wszystkie rzeczy robić od nowa. To w wakacje pierwszy raz wróciłem do domu nad ranem, pierwszy raz poważnie imprezowałem, zaliczyłem pierwszy wyjazd z kumplami na koncert. Rok szkolny jawił się jako koszmar.


Zdjęcie wykonane wczoraj na spacerze w pobliżu mojego rodzinnego miasteczka.

0a72d639-3d8f-4885-b6ea-355c766b2a08

@WatluszPierwszy mam tak samo. Ten przełom sierpnia i września ma w sobie to coś nawet teraz gdy nie chodzę od szkoły tylko do pracy

@WatluszPierwszy zawsze zazdrościłem ludziom, którzy mogli wakacje szkolne spędzać na różnych przyjemnościach. Ja byłem biedny i musiałem całe wakacje zapier*dalać w polu na wsi.

Zaloguj się aby komentować

No dobra, dotarkiśmy dziś na Koniec Świata, więc to był dobry moment żeby zawrocić i jechać do domu.

Przejechaliśmy 2784 km w tym około 300km drogami gruntowymi bez asfaltu, przejechaliśmy 9 województw. Średnie spalanie Liberciaka wyszło 18l LPG na 100km. Czyli jakieś 500l LPG co daje koszt około 1350zl. Koszt noclegów to 1200zl

Z czego 1000ziko za 4 noclegi w domku z powodu choroby Juniora. Byliśmy w górach, nad morzem,w bunkrach, muzeach, wieżach widokowych, w kilku parkach narodowych i krajobrazowych. Liczba awarii wyszła zero nie licząc tego że chińskie radyjko z Ali za 30 Ziko wzięło i umarło od upału. Wyprawę uważam za zakończoną i udaną w 100 procentach pomimo perypetii z gardłem juniora, teraz zostało jeszcze kilka dni urlopu więc trzeba ogarnąć ogród i wracać do roboty.

#nivaznegdziedroga

#podrozujzhejto

#wakacje

#podroze

#ciekawostki

6b8c3f5d-82f1-4863-a22a-7fc2108981c8
79a7a21a-d2bd-41e2-8051-7b68d7a908fe
27171055-dff4-49d5-909f-7d5dcad6cec8
59317dc7-480d-4a93-beb1-8a062439af07
9ef3ffa5-b394-41a2-82e5-4d6256c6a3cf

Zaloguj się aby komentować

Z cyklu Wspomnienia z wakacji cz. 4

Fotki z Pragi już wrzucałam, ale zabrakło właściwego komentarza

Chechy mogą się kojarzyć z krajem, w którym prawo jest bardziej liberalne od tego w Polsce, między innymi wobec posiadania marihuany. Faktycznie, chodząc uliczkami Pragi można odnieść wrażenie, że tutaj się sadzi i pali. Co rusz można tu spotkać sklepy z przeróżnymi wyrobami zielarskimi; batoniki, czekoladki, susze i sprzęt do palenia.

Jednak kiedy przyjrzymy się się temu bliżej, okazuje się, że zawartość THC w tych produktach jest śladowa (a cena oczywiście znaczna). Tradycyjna marihuana nie jest w Czechach legalna a jedynie małe jej ilości są zdekryminalizowane.

Prawdopodobnie ma to się zmienić od zeszłego roku, legalne będzie posiadanie do 100g na własny użytek.

Ale to tylko w ramach dygresji, bo miało być o Pradze xD

Nie wiem jak wy ale ja uwielbiam niepłaskie miasta. Może nie jest to typowo górzysty obszar, ale jest dość pofałdowany, a chyba najbardziej chakarterystycznym wzniesieniem są Hradczany. Można stamtąd podziwiać panoramę Pragi, zwiedzić Zamek na Hradczanach oraz piękną Katedrę św. Wita. Stamtąd spacerkiem dojdziemy do kolejnych obowiązkowych punktów jak np Most Karola czy Brama Prochowa. A skoro jesteśmy w centrum to trzeba też zajrzeć na Rynek Staromiejski. Jest gdzie zjeść i skosztować czeskiego piwa. Jest też co fotografować

Oczywiście jak każde miasto, ma swoje ciemne strony. Jako, że na miejscu byłam ok 4-5 rano, a doba hotelowa, wiadomo, poźniej, to przeszłam się przez całe centrum. Uliczki były niemalże puste, natomiast jak się przyjżeć bliżej, to w przeróżnych zakamarkach, przy bramach, witrynach sklepowych, ławkach itp spali bezdomni. Jak byli nakryci kocem to czasem stojąc przy witrynie sklepowej 20cm od człowieka, nagle okazywało się że, ej, ktoś tu śpi xD

Poza tą początkową niedogodnością, spacery po Pradze były urokliwe, głównie ze względu na bogatą zabytkową architekturę oraz niepowtarzalny klimat miasta.

Był to mój pierwszy wypad do Pragi, ale na pewno nie ostatni


#wakacje #wspomnieniazwakacji #praga

801a3b2c-450d-43b0-b6d1-97bdb6b3c3b3
184ec57c-0577-43af-848a-0109522b92a9
8d508ed5-2aff-43fc-bf45-455c54f96d9e
4711e04e-329c-4a8e-9599-31aa64af9637
e814508d-5073-4a98-8b33-42d501c7eee8

Byłem od czwartku do niedzieli i tez bardzo mi się spodobało! Mam nadzieję wrócić za rok z dzieciakami już - tym razem byłem sam z żoną 😁

@Shivaa Kiedyś do Pragi jeździłem regularnie, bo mam tam rodzinę. Ale centrum miasta zostało zabite przez turystów i trdelnik na każdym kroku.

Zaloguj się aby komentować

Jak dobrze wiecie. Wybrałem się na krótkie #wakacje. Oczywiście nie był to czas zupełnie wolny od obowiązków w firmie, ale czy odpocząłem? To zależy. Jakaś tam przerwa w pracy była. Nawet regularnie można było sobie pojeść. A najlepsze to były śniadania gdzie do dyspozycji był szwedzki stół syto zastawiony nabiałem, mięsiwem, galaretkami, a nawet kakao i płatki śniadaniowe. Jednego razu nawet był budyń. Obiady? Tego już lepiej nie wspominać. De volaille surowe w środku ponadto z ogórkiem, czego jeszcze nigdy nie jadłem. Pulpety stopień wysmażenia... blue. Także na bogato.


Sam pokój w którym, mieszkaliśmy we dwie osoby mieścił 6 łóżek i czuć było poprzednią kolonię która się w niej znajdowała. Dosłownie. Okna były otwarte 24 h na dobę a i tak nie szło wywietrzyć zapachu długo nie zmienianych skarpetek, potu i nie wiem jeszcze czego. Dlatego większość czasu spędzaliśmy na zewnątrz lub w pokoju po sąsiedzku.


A co zobaczyłem, to moje. Wiadomo jeden dzień przeznaczony był na leżing, smażing, plażing. Poza tym byliśmy na koncercie organowym jednych z najstarszych i największych w Polsce organów kościelnych budowanych przez 25 lat i nieskończonych. Kiedyś to byli fachowcy. Ponadto byliśmy na Westerplatte, osobiście byłem tam już nieraz ale z wiekiem historie które się słyszy lub czyta są coraz bardziej przerażające. Podobnie było w obozie koncentracyjnym Stutthof. Mimo tego że maturę ustną miałem o podobnej tematyce to .... są straszne rzeczy co się tam działo.

Ponadto byliśmy również w Hevelianum muzeum nauki w Gdańsku. Ciekawe doświadczenie choć znacznie bardziej dla dzieci. Coś ala Kopernik.


Allle.... Nie zapominajmy o #zpamietnikaprywaciarza pod moją nieobecnością chłopaki przepracowali prawie 3 dni. Głównie koszenia trawy u stałych klientów.

Ale ciągłe telefony ściągłymi problemami nie pozwalały mi wypocząć. Jak nie to że trzeba tak daleko jechać i oni nie będą wiedzieli co mają robić gdzie robią to już od dłuższego czasu z powodzeniem. Druga sprawa pojechali na jedną działkę mieli ją dokładnie wykosić między drzewkami w takim lasku i ogólnie na tip top na cały dzień roboty dla dwóch chłopa. Peter stwierdził że tu już ktoś pokosił i oni o 13:00 już byli na bazie. Co oczywiście było nieprawda skosi je tylko z grubsza traktorkiem trochę drugi pobiegał wykaszarką i do domu.

Jednej inwestycji gdzie była rozłożona trawa z rolki w ogóle nie ruszyli. Powiedzieli że się tam nie da wjechać traktorkiem. Wjazd był z dwóch stron próbowali Z jednej strony to powiedzieli że trzeba tam wykopać hortensje. To powiedziałem żeby spróbowali z drugiej. Ale już prawdopodobnie byli spakowani to nawet nie szło się z nimi dogadać. I oczywiście co Peter stwierdził że się nie da, pa na moje sugestie żeby skosić wszystko małą kosiarką, powiedział że małą w ogóle nie będzie kosił bo się za długo zejdzie. I tyle w temacie. Także jak tylko wróciłem o godzinie 18:00 z Gdańska. Musiałem zapakować d⁎⁎ę i cały sprzęt pojechać do klienta i skosić ten trawnik wróciłem jakoś po 20:00 już nie sam bo Tomasz pojechał mi pomóc.

I tyle w temacie #ogrodnictwo

A, Peter, już nie bezpośrednio do mnie tylko przez znajomych mówił aby zawieść mi pieniądze na weekend XD

6e008a51-3932-4fff-aca1-bc5f69d2cd08
3fcd7052-ba9d-4820-bb4a-b5464bdbe321
92ee3572-c7f9-4918-95b0-67bc4c25130e
3dbd52cc-b11d-4cf5-a88a-62440accfce4
945c24f0-70cc-4324-a14d-082b5feabda4

Sztutthof, pamiętam. Przy bramie rezydował upasiony czarno-biały kot, słynna atrakcja. Pewnie już dawno go nie ma bo to dawno było.


Zbankrutujesz przez tych gości.

Zaloguj się aby komentować

#podroze #gownowpis #wakacje

Eh... już znowu w kraju Piastów. Na szczęście urlop jeszcze do 2 września ;) To była super przygoda i szczerze polecam Umbria i podróże pociągiem oraz autobusami. Odwiedziliśmy Perugię, która stała się naszą bazą ponadto Asyż, San Feliciano i kilka mniejszych miejscowości. Serdeczność Włochów mnie rozwaliła. Na koniec chciano mi lać wino, czego grzecznie odmówiłem oraz krojono prosciutto, czego nie odmówiłem. Życie bywa całkiem udane. To też przekaz ode mnie dla tych, którzy jak ja walczą z #depresja I innymi problemami.

4a4e4b58-452f-4fb5-befc-14214b65a773
3188f957-4148-4def-99ee-dfb132709012
025b9ebf-ddb2-495c-aa1d-b7d1e1e183ff

Zaloguj się aby komentować

Od kilku lat marzyły mi się Włochy i w końcu się udało. Lecę z przyjaciółkami do Mediolanu 5 dni zwiedzania, smakowania włoskiej kuchni i picia pysznego wina. Dzięki @AdelbertVonBimberstein za wspieranie mnie, dzięki Tobie marzenie się spełnia.


Ponieważ jest to raczej niskobudżetowa wycieczka lecę tylko z małym plecakiem. Wypchany jest po brzegi, ale mam w nim wszystko, nawet czytnik na godziny w pociągu i samolocie (będziemy siedziały w samolocie osobno, bo tak bilety były tańsze xd). Lata w ZHP na coś się przydały i pakowanie mam opanowane do perfekcji.

Po powrocie zdam sprawę jak było. Tymczasem trzymajcie się!


#wakacje #mediolan #wlochy #podroze

2752ae7d-2f0b-49e4-864f-b5ece5168694

@Jaskolka96 kurde moja siostra mi dzisiaj na fb wysłała zdjecia, ze we Włoszech dzisiaj wylądowała na wakacje z koleżanką.....Anka to Ty ? Xd

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Z cyklu Wspomnienia z wakacji cz. 3

Tym razem kontrowersyjna destynacja bo polskie morze 😆

Kołobrzeg w tym roku odwiedziłam dwukrotnie, po raz pierwszy w lutym i postanowiłam, że muszę zobaczyć to miasteczko w gorącym słońcu (bądź ulewnym deszczu).

Kołobrzeg ma przepiękne, czyste, piaszczyste i szerokie plaże. Morze jest przejrzyste i pełne rybek i meduz. Po raz drugi w dorosłym życiu (xD) trafiłam na piękną pogodę nad polskim morzem, było gorąco, słonecznie a bryza morska była przyjemna. Woda niestety zimna, ale tym razem nie wykręcała kości.

Zdecydowanie jest gdzie dobrze zjeść, miłośnicy kuchni wszelakich znajdą tu coś dla siebie. Ceny w lokalach były normalne bo nie jestem ze wsi xD tylko z Wrocławia

Dla fanów spacerów są piękne parki, zadbane i pełne ciekawych obiektów.

Niestety kasa musi się zgadzać więc wstęp na molo i falochron jest płatny 🫰

Serce miasta obfituje w atrakcje takie jak rejsy po morzu, zwiedzanie latarni morskiej, koło widokowe i wiele więcej. W czasie deszczu dzieci nie będą się nudziły.

Mimo charakterystycznych zamiłowań Polaków do spędzania urlopu, szczególnie nad wodą, wszędzie gdzie trafiałam była pełna kulturka, brak nawalonych awanturników, przesadnego parawaningu, muzyki z głośnika czy niesfornych brajanów. Czy to jeszcze Polska?

Nie oczekiwałam wiele po tym wyjeździe i bardzo pozytywnie się zaskoczyłam 😊

#wakacje #kolobrzeg #wspomnieniazwakacji

2a00cdc8-761b-4d9a-8f29-ce1b90242c3a
662f2b0a-af0d-43f3-854f-9470d59911e1
03436900-ba46-4519-9412-408473f7360c
441c0f16-6503-45ea-ba35-cb088228bd42
f944664b-7b77-45d0-bb44-dd915ffdb38d

Koniec sezonu, kto miał się wyszumieć to już zdążył, straganiarze i knajpiarze swoje zarobili, dzieciarnia zawinięta do domów i szykowana do rozpoczęcia roku szkolnego, nad morzem wszystko powoli szykuje się do snu zimowego.

Zaloguj się aby komentować

No debil

#wakacje #podroze #bekazpodludzi


Kilka dni temu na krakowskim lotnisku doszło do kolejnego incydentu z udziałem nieodpowiedzialnego pasażera. Tym razem bohaterem niechlubnego zdarzenia został 43-letni obywatel Polski, który podczas odprawy biletowo-bagażowej postanowił zażartować, że w jego walizce znajduje się... broń.

Bagaż pasażera dokładnie sprawdzono — nie znaleziono w nim żadnych niebezpiecznych przedmiotów. Mężczyzna tłumaczył się, że był to "głupi żart", a on sam "nie wie, dlaczego tak powiedział". Niestety (a może właśnie: na szczęście) konsekwencje takiego zachowania są w pełni przewidywalne.

Mężczyzna został ukarany mandatem karnym, a kapitan samolotu odmówił mu wejścia na pokład statku powietrznego lecącego do Turcji.

https://www.onet.pl/informacje/glos24/akcja-sluzb-na-lotnisku-w-krakowie-43-letni-polak-zniszczyl-sobie-wakacje-jednym/vt8vwj9,30bc1058

d0b042f8-d0a2-4253-85c0-03fdd252519f

Zaloguj się aby komentować

#podroze #gownowpis #wakacje

To już ostatni dzień we Włoszech. Jutro pakowanie i powrót do kraju umiłowanego. Ostatni raz tak smutno podczas powrotu było mi chyba w dzieciństwie, gdy wracałem z wakacji u babci. Zwiedziliśmy kawałek Umbrii, jeździliśmy tylko transportem publicznym a sama Perugia jest po prostu piękna mimo swoich wad.

1982a8b1-72ce-4035-b15a-bbbc3934a4bf
9159a7a7-fe52-4096-853a-64b64e74b1fb
3d50babb-4448-49f2-83d4-1553d6ef5817
12523592-e6a7-4d5e-9829-cf6318160019
60e05f36-21d3-46fb-af71-202a8e980239

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Buona sera!


Ostatni dzień w miejscu gdzie słońce nie zachodzi nigdy a temperatura wody pozwala na gotowanie niedzielnego rosołu…, no, ale się nie zdecydowałem bo jednak trochę siara…siara biorąc pod uwagę gdzie znów dobiłem (byłem tam wczoraj , pod Monopoli, plaża z zamkiem na skalę i grota do której da się wpłynąć) - spakowani w samochód i 30 minut na południe na fancy plażę bo:

- 5 ojro za bezproblemowy parking to jak za darmo

- plaża z piaskiem (co jest rzadkością nad Adriatykiem)

- piękne widoki, woda koloru turkusowo białego, wygląda to obłędnie, krystaliczna - wypłyniesz na głębinę 10m i wincyj i widać dno z całą galanterią aka ryby, małże i cały ten południowy podwodny stuff!

- (w miarę) czysto na brzegu! (Wiadomo, stare włoskie k⁎⁎wy i stare chuje nie pójdą do śmietnika wyrzucić kiepy tylko ubijają w piasku pod sobą (niestety, to jak z naszym polskim pokoleniem przed JP2)

- ludzi jak mrufków, człowiek na człowieku, ale nikt nie burczy, nie spina się…brak parawanów to istotna zaleta, ale też sama plaża jest nie za duża. Anyway, jaksobie wyobrażacie plażę nad Bałtykiem to nie! Tam jest wyłom w skałach, naturalny bądź wyrobisko i jest niewielki (zazwyczaj) „placek i powierzchni 3-4 arów. ¯\_(ツ)_/¯

- co zdecydowało? Najlepsza plaża na południu Włoch…bez a pe la cyjnie!


Szybkie zakupy przed wyjazdem w markecie Famila gdzie WRESZCIE udało się kupić Quarta Caffe czyli coś po co warto jechać do Puglii - ja jakiś smakosz nie jestem, ale każdy, kto Quarty próbował szcza na inne marki!👌


Wracamy do Bari i szybki wypad na stare miasto żeby zaliczyć ostatnią kolację…frytki tutaj to ziemniaki krojone w plasterki i smażone na chrypko/mjentko w głębokim oleju…smakuje to obłędnie i do dań głównych zdecydowałem się na 3 porcje dla bombelków też…niech mają coś od życia bidule. Ale zaraz zaraz…w sumie ja i różowa też zasłużyliśmy więc odmawiam 4 porcje „ford/fiat/fried/froyd” (jakoś tak było w tej karcie…heh).


Po 10 minutach przychodzi kelner i stawia przed nami CZTERY MICHY OWOCÓW MORZA! Wtf?! Sprawdzam zmówienie…noszkurwa, faktycznie zamówiłem zamiast frytek jakieś morskie robactwo. Kupa śmiechu, ale cebula podpowiada, że nie można tak tego zostawić! Różowa z najmłodszym synem przetrzepali sardele, ja się poświęciłem i opędzlowałem kalmary…trochę. cała reszta typu ryby, spasione krewetki została i poszło do kosza. Ups.


Ale domówiłem wreszcie kolejne porcje „frytek” tym razem z sukcesem i zamknęliśmy dzień.

A teraz robimy z różówą Primitivo…wyjątkowo nie z hejnała!🙃


Salve!

#wakacje

#urlop

#wlochy

#apulia

Trochę #fotografia i #fotografiaanalogowa (ale ta ostatnia misia poczekać)

3de2e68f-cd15-4d9f-8b02-f71fc2f9cf7b
e22e8c1a-f3d5-4702-8323-28c1ee9119eb
10de1f2f-5d10-4a56-ba82-65e9d19427d5
bd9cd0a3-e7a7-45ef-aa9f-8a61eaddafae
63a8382e-33ca-425e-9b94-04123fb49b59

Zaloguj się aby komentować

Z cyklu Wspomnienia z wakacji cz. 2

Jelenia Góra to urocze górzyste miasto leżące na Dolnym Śląsku, idealne na weekendowy lub nieco dłuższy wypad.

Jest tu co zobaczyć i gdzie pospacerować. Przez miasto płynie rzeka Bóbr, czysta i przyjemnie szumiąca. Nad nią wznoszą się piękne mosty i kładki.

Z wieży, na które wstęp jest bezpłatny, możemy podziwiać okoliczne góry.

Oprócz licznych szlaków, miłośnicy historii i architektury również znajdą coś dla siebie; ciężko wyliczyć wszystkie miejsca, które warto zobaczyć 😅

W centrum znajduje się piękny rynek, pełen restauracji, kawiarni oraz historycznych obiektów jak na przykład zabytkowy czerwony tramwaj.

Dla fanów podziemi: Time Gates czyli centrum rozrywki i nauki, gdzie wraz z przewodnikiem można zwiedzić wydrążone pod miastem tunele, posłuchać o burzliwej historii regionu oraz wziąć udział w eksperymentach naukowych.

Pomimo odwiedzin w ciepłym, letnim okresie, nie było tam natłoku turystów, miasto było spokojne i ciche.

Wszędzie można było dotrzeć na piechotę, na zmianę w górę i w dół. Jesienią nie byłam, ale musi być tam jeszcze piękniej, kiedy przyroda zmienia kolory, a upał nie przeszkadza w zwiedzaniu.

Bardzo polecam tą destynację 😊

#wakacje #jeleniagora

9b037f90-b2a0-4a10-a51a-0de524958411
9b77c638-cb7f-47c2-8d82-d2741ffc5cec
05c8715e-9128-49db-b45e-1c45c88028ac
62c30ee2-77b4-4edf-b9b9-be9a6ad1571a
d497ecf7-f09a-47dd-8ee2-04a2e73b357e

@Shivaa chyba jedna z gorszych atrakcji w okolicy, głównie przez panią przewodnik która nie miała pojęcia o czym mówi, jak mówi, a błędy historyczne przy okazji robiła straszne. Kopalnie uranu czy choćby karkonoskie tajemnice są o kilka poziomów wyżej. Lepiej też wstąpić do multimedialnego muzeum karkonoszy, albo odwiedzić liczne okolice pałace, czy zamek.

Zaloguj się aby komentować

Kolejny dzień urlopu w prowincji Bari…


Dzisiaj Target na super/fancy/modern miejscówkę dla Makaroniarzy. Takie “Międzyzdroje” w wydaniu włoskim chilli Polignano a mare.


Dojazd zajmuje z mojej miejscówki na przedmieściach Bari (Villa Dantes) jakieś 20 minut.


Zostawiamy samochód na placu przy plaży Lido Cala Paura.

Idziemy do wody! Sama plaża ma brak totalny infrastruktury poza leżakami i pomarańczowymi parasolami- jedyna toaleta nie ma wody, brak przebieralni, możesz kupić napoje a wzłaszcza to co kochają miejscowi czyli piwo Peroni.


Ale i tak jest za⁎⁎⁎⁎ście bo mała Zatoka jest płytką i woda ma temperaturę letko podgrzanego rosołu więc nie masz tego wycofania żeby się zanurzyć. Kolor wody to turkus przechodzący w biały. Jak macie sprzęt akwalungowy to też jest co obserwować.


Założyliśmy ciuchy i idziemy w “cywilizację” …w ogóle cała wichura jest zbudowana na klifie więc widoki wszędzie genialne. Zatrzymujemy się w lodziarni Bella Blue (sieciówka) przy pomniku Domenico Modugno (jakiś artist- wyguglajcie sobie) - jak na włoskie lody to mocno średnio i obsługa zorientowana na Włochów ( sierpień to wakacje dla makaroniarzy i oni są jednak lepiej obsługiwani bo generalnie “no linglezi “).


No i tutaj muszę trochę ponarzekać na Puglie bo im dalej na południe tym milsi ludzie. Teraz jestem blisko “stolicy” czyli północ i w dupach się trochę przewraca, focha potrafią strzelić i ogólnie “Międzyzdroje” . Obsługa mocno średnia .


C⁎⁎j, lody zjedzone, Spritz za nami , idziemy na najbardziej odstawioną plażę w okolicy czyli niemal wykuta w skale… cała kamienista, ale jak już się uda dojść do wody to jest to najlepsze kąpielisko (woda ciepła, letka fala bujająca Cię na wodzie, do tego grota, którą możesz wyjść na klif i doświadczyć uderzeń fal!


19:30


Szukamy gastro…jest kiepsko bo w każdej knajpie pytają czy mieliśmy rezerwację..wtf?!

Ale znajdujemy finalnie restaurację z pizzą (w PL chyba nie ma czegoś takiego, są pizzerie!) i zamawiamy in general pizzę. Smaki genialne, c⁎⁎j, że wincyj niż normalnie. Było pysznie.


Kończymy wieczór o 21:00 i jeszcze po drodze po bułki do “lidel” jak tu się wymawia tą sieciówkę.


Lądujemy w Bari o 22:00, prysznic, basen i elo!

Dzień zamknięty!

#wakacje

#podroze

#wlochy

#urlop

8b3c8cdd-2edf-4384-8ee9-ed47e8d712bc
0f3f2bfd-330f-470a-b534-ab8a2dd9f83b
04ac2df7-a7e1-4e19-8ca9-2bb70b52d324
5e47fbcb-960c-4bf9-94c3-3f8084fc30be
cae6e5cf-4f9d-45dd-b048-7f8633acb911

@AndrzejZupa a ten mały 4 centymetrowy konus jaszczurczy nie chciał za bardzo uciekać…tylko chował się pod stopy / cień bombelków…

Na moich Kujawach nie są takie przyjazne…uciemkają od razu! 🙃

@pacjent44 pióra to raczej @Rozpierpapierduchacz albo reszta szajki pióro brandzlomatów….anyway - Gracja…jak tutaj mówią ¯\_(ツ)_/¯

In general - jak już się zepnę to mnie to bawi, ale ugułem życie tak zapierdala, że nie ma czasu na „wrzutki” 🙃.

Zaloguj się aby komentować

#wakacje #urlop #podroze


Zakończyłem wczoraj najdłuższy urlop w życiu (może coś więcej o tym napiszę, jak przyjdzie czas) - 5 tygodni w Polsce. Przyjazd na lotnicho: Poznań - Ławica. Kontrola non-Schengen i po usadzeniu duupska od razu słyszę, że lot do Dublina jest nadbookowany i szukają ochotników do rezygnacji z lotu, za rekompensatą. Taka przygoda nigdy nie była mi dana, a pośpiechu też nie było, więc postanowiłem się wywiedzieć, jakby szczegóły miały wyglądać, bo, że €250 będzie i hotel, to żadna tajemnica.

Rozpytuję więc panią, czy zagwarantują powrót dzień później, czy jak to widzą, itd. Nie, powrót 25.sierpnia. Ale jak, 4 dni później, to płacicie x4 i gwarantujecie zakwaterowanie?? Pani dzwoni, pyta i odpowiada mi:

- Nie, mógłby sobie pan jutro na inne lotnisko podjechać, np. Wrocław.

Parsknąłem śmiechem i podziękowałem, bo choć zabrzmiało to jak żart, to ja wiedziałem, że od Ryanaira można się na 100% spodziewać, że mówią poważnie.

Zostały 3 przymusowe, ostatnie osoby bez priorytetów - nie mam pojęcia na jakich warunkach, ale już wiem, że szczęśliwe to one nie były za cholerę i, jak im to plany popsuło, to długo będą swego od Ryanaira dochodzić.


Czy przestanę z nimi latać? No jaha, że nie - tylko oni latają do i z większości małych lotnisk, które zwykle są mi na rękę. W bólu, ale muszę się z nimi kolegować.

@sawa12721 Słowo klucz overbooking - linie sprzedają więcej biletów niż mają miejsc w samolocie bo "i tak zawsze ktoś się spóźni albo zrezygnuje, a po co ma lecieć puste siedzenie". Problem się pojawia jak jednak wszyscy z biletami przyjdą.

@Nadgryziony_Kalafior Słabe to, nie wiedziałem, że takie coś jest praktykowane. Sam latam ze dwa razy do roku i tylko Luftwaffe i nigdy z czymś takim się nie spotkałem.

Zaloguj się aby komentować

Dziś opisze jak się ma sytuacja jedzeniowa w #hiszpania


Jesteśmy w miejscowości typowo wypoczynkowej, Manilva, głównie brytyjscy emeryci (mieszkający na stałe) i trochę hiszpańskich turystów, Polaków raczej niewiele.


Mieszkanie jest dziadka rozowej więc nocleg mamy za darmo. Wejście mamy przy plaży, 2 sypialnie, salon i kuchnia. Zamknięte osiedle z basenem.


W pobliżu mamy mały sklepik „osiedlowy” ale widać że wyposażony pod Brytyjczyków bo z warzyw jest groszek mrożony i brokuły i dużo przetworzonego żarcia i chipsów.


Kawałek dalej jest Mercadona czyli jedna z największych sieci supermarketów w Hiszpanii i chyba najlepiej wyposażona. Tutaj w zasadzie jest wszystko i w całkiem dobrej cenie (taniej ma chyba Lidl). 


Wedliny:

Produktów jest dużo, głównie przetworzone, ciężko jest znaleźć wedliny pokroju naszych polskich Pikok Pure z dobrym składem. 90% produktów ma aromaty, barwniki, fosforany, białko sojowe i inne mięsa jest od 90 do 55% skladowo, reszta to woda i dodatki. Jakościowo są raczej na poziomie Szynki Eksportowej Krakusa. Ceny zwykle 3-4 euro za paczkę 200g.Parówki są pokroju naszych Biedronkowych po 10zl/kg z 55% MOM, od cholery chemii, wzmacniacze i 2-3 konserwanty.


Nabiał:

Tutaj na plus, mnóstwo serów, dużo z mlekiem mieszanym (kozim, owczym i krowim jednocześnie), fajnie że na opakowaniach podają poziomy intensywności w skali od 1 do 9. Sery są w krążkach, kawałkach, plastrach lub na takich tackach z wyborem różnych intensywności. Cenowo przystępnie, za kawałek 350g sera mieszanego trzeba dać około 3,6 euro.Można też czasem dostać serek wiejski (cottage cheese), opakowanie 200g kosztuje 1,45 euro. różni sie od naszego serka, u nich jest więcej sera a mniej smietanki dzięki czemu w 100g serka jest 14g białka. Bardziej popularna jest mozarella, kulka 125g kosztuje 80-90 centów. Mleko, tak jak u nas mleko jest w lodówkach, cenowo około 1-1,25 euro za litr, oczywiście jest też UHT. Jogurtów jest ogromny wybór, są też wysokobiałkowe, kubeczek 120g mający 12g białka i 69kcal kosztuje 80-95 centów. Jajka są do wyboru surowe i gotowane, trzeba uważać przy zakupach. Maslo można kupić solone i niesolone chociaż i u nas się pojawia.


Mięso:

Z tym miałem problem, bo u nich wydaje mi się że w markecie mięso jest gorszej jakości, króluje wołowina oczywiście, mięso mielone wołowe ciężko znaleźć całkowicie czyste, paczkowane ma 99% mięsa i uwaga: sól i azotyn i to było najlepsze jakie znalazłem, inne miały od 5 do 15% dodatku wody, aromaty i konserwanty jak w naszym mięsie garmażeryjnym. Cena 400g wołowiny mielonej o zawartości 15% tłuszczu to 4 euro.Steki wołowe kosztowały od 4 do 8 euro zwykle 200-300g.Pierś z kurczaka 1kg to 7 euro.Ogólnie podoba mi się różnorodność mięs ale niestety jakość już nie.


Ryby i owoce morza:

Niby nadmorski kraj a w marketach królują owoce morza z Wietnamu, Dominikany i innych. W lidlu wietnamskie krewetki na promocji za 3,5 euro za 400g krewetek w pancerzu. Dorada hodowlana za 7-8 euro za całą rybę, podobnie okoń morski chociaż ten nie był hodowlany. W restauracji taka sama ryba z frytkami to koszt 20 euro. Małże w puszce w oliwie z oliwek 2 euro, niestety mam nietolerancję histaminy i dostaje po nich ból głowy.


Warzywa i owoce:

W Mercadonie wybór warzyw jest większy niż w Lidlu, pomidory po 1,5eur/kg, ale wydaje mi się że są pyszne jak nasze, grubsza skórka ale mega słodki miąższ a do tego aromatyczne. Obok są pomidory Holenderskie po 1,2 eur/kg, tych oczywiście nie kupujemy. Duży wybór warzyw, popularne papryczki Semipicante (padron) które smaży się na oliwie i podaje z solą gruboziarnistą. Jest też Okra której u nas nie widziałem, świeże smocze owoce, pomarańcze na sok 5kg za 3 euro. Smakują mi arbuzy, nie mają pestek i są soczyste i słodkie jak miód, cenowo około 40-50 centów za kg.


Pieczywo i makarony:

Chleby mają dużo gorszej jakości niż my, dominuje chleb tostowy, chleby krojone przemysłowe i inne, można znaleźć jakiś o lepszym składzie ale nadal to chleb przemysłowy. Makaronów jest większy wybór niż u nas, widać napływy kulinarne z Włoch, normą są makarony La Molisana (i sosy pomidorowe które polecam), większość makaronów z semoliny więc też na plus. Ciekawostka: dużo u nich ryżu minutowego, to znaczy ryz już ugotowany w kubeczku który się wkłada na minutę do mikrofali i je xD paskudztwo.


Oleje:

Tu ogromny plus bo większość produktów ma w składzie oliwę, oleju rzepakowego u nich nie ma, jeśli już to słonecznikowy ale nie jest popularny. Chipsy smażone tylko na oliwie, oliwa w butelkach litrowych albo rafinowana w bankach 5L do smażenia.


Podsumowując, widać silniejsze oddziaływanie kuchni zachodniej na dietę hiszpańską, więcej produktów przetworzonych i z dodatkami chemii w składzie. Z przyjemnością wrócę do Polski do mojej diety, jedyna rzecz która mi się podoba to powszechność oliwy z oliwek nawet w chipsach.


#wakacje #podroze

f9cadead-5c23-4062-a239-951bf30b562f
ad55530e-08d3-489f-8681-7eb6be1e2b81
a8d1b79f-ba0b-40cb-acaf-148ce0b52a23
ae137228-233a-424d-b544-11641720af41

@ostrynacienkim akurat kawy nie piję od maja więc nie mogę się w temacie wypowiedzieć. Widzialem tylko że u nich kawa ziarnista jest dużo droższa niż u nas.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Z cyklu Wspomnienia z wakacji

Na zdjęciu Most Bosforski w Stambule, łączący Europę z Azją.

Stambuł to jedyne miasto na świecie leżące na dwóch kontynentach. Jest to ogromna metropolia słynąca z kotów, meczetów i kolorowych targów na których można kupić niemal wszystko.

Jako ciepłolubna kociara kochająca duże miasta czułam się jak w raju. Turcy w tym rejonie są otwarci i tolerancyjni. Mają silną tożsamość narodową i większość z nich to muzułmanie. Należy szanować ich zwyczaje i przestrzegać zasad a samemu zostanie się potraktowanym z szacunkiem.

Uwielbiają się targować i mają niezawodne techniki na wciskanie nieświadomym turystom towaru po zawyżonej cenie. Ceny takich towarów jak herbaty czy przyprawy są często zawyżone aby mieli z czego zbijać. Tyczy się to targów, w sklepach ceny są niskie i z góry określone.

Plaże w Stambule nie należą do najpiękniejszych, zalecam wybór plaż płatnych.

Ciężko u nich z angielskim, za to łatwo dogadać się po arabsku. Oczywiście w miejscach o dużym stężeniu turystów znajomość angielskiego jest lepsza.

Jedzenie jest tanie i smaczne. Często do posiłku dodają w gratisie herbatkę i baklawę, bądź inne dodatki.

Zdecydowanie jest to miasto na aktywny wypoczynek, bo jest co zwiedzać i gdzie zjeść. Raczej nie jest to miejsce na typowe all-inclusive przy basenie, bo to wszystko trzeba po prostu zobaczyć i skosztować 😊

#turcja #stambul #wakacje #wspomnieniazwakacji

b9dfe189-c5e5-4c73-aabe-8add72e1cf42

Zaloguj się aby komentować