Kupno dobrej walizki w dobrej cenie to podstawa w #podroze i #turystyka.
W tym celu wlazłem sobie na jedną stronę żeby sprawdzić co tam piszczy w bagażu i trafiłem na kwiatek z obrazka. Prawda że piękny? A jaka promocja! Lepsza niż w biedronce (pod warunkiem że mamy nieparzysty dzień tygodnia w trakcie pełni księżyca i nieparzystą godzinę).
Ktoś mi przypomni jak się nazywała ta dyrektywa unijna o cenach i promocjach?
Mam walizkę wings, to taka sama walizka jak w Biedronce, Lidlu czy Kauflandzie, te same zapięcia, mocowania, zawiasy i materiał. Kup najtaniej jak znajdziesz, one są z jednej fabryki. Po 2 lotach wygląda jak że śmietnika wyciągnięta.
@beetroot Też mi się wydaje że to brandowany chińczyk, bo nie ma w nim nic wyjątkowego. Po prostu standardowy produkt z ich "logo" zamiast chińskim krzaczkiem.
Mam dwie walizki z Caprisy, które kupowałem jakieś 13 lat temu. Po dziś dzień pamiętam, jak sprzedawca zachwalał, że z tego samego tworzywa robią kaski kierowców F1. Moja walizka kabinowa po pierwszym locie do Amsterdamu (pod pokładem, bo był pełny lot), wyglądała tak jak piszesz - jak wyciągnięta psu z gardła. Cała poobcierana od samego transportu i uderzeń. Z nalotem doszły kolejne uszkodzenia lakieru (rozwarstwienia) a nawet pęknięcia. Korzystam z tej kabinówki i drugiej M-ki do tej pory, ale z niesmakiem.
Lakierowane walizki są ładne do pierwszego lotu. A w ich owijanie celem ochrony najnormalniej nie chce mi się bawić.
@splatch tak jest ze wszystkimi puccinni i innymi tego typu pierdami. polecisz do innego kraju i zobaczysz ludzi z identyczna walizka tylko innym wklejonym logiem i ta szmata w srodku
Szlak The Great Glen Way (Z Inverness do Fort William w Szkocji)
Jeśli kojarzycie to rok temu przeszedłem szlak wzdłuż Muru Hadriana w Anglii o długości ponad 130 kilometrów, a w tym roku wspólnie z tym samym kolegą postanowiliśmy spróbować sił w Szkocji. Wyzwanie było trochę prostsze, gdyż sam dystans był o wiele krótszy. Pierwotnie podzieliliśmy przejście na 4 dni, żeby odcinki były w miarę krótkie, ale z powodów logistycznych zdecydowaliśmy się połączyć dwa pierwsze odcinki w jeden i dzień dłużej zostać w Inverness zwiedzając bardziej okolicę.
Ostatecznie podzieliliśmy szlak na 3 dni na następujące dystanse:
Pierwszy dzień to największa wyrypa przejście z Inverness do Drumnadrochit o łącznej długości 34 kilometrów. Google Maps twierdziło, że będzie to około 30 km, a aplikacja All Trails jakieś 27 km. Najwyższy punkt na trasie miał ponad 300 metrów, a sam szlak był bardzo przyjemny i widokowy.
Dzień drugi to przejście z Drumnadrochit do Invermoriston. Dystans 24 km był tożsamy z odległością w innych miejscach, ale byliśmy trochę zmęczeni po pierwszym dniu. Sam szlak też miał najwyższe przewyższenie o wysokości nieco ponad 300 metrów, ale najbardziej w kość dało ostatnie zejście do Invermoriston.
Dzień trzeci to przejście z Invermoriston do Fort Augustus i był to najkrótszy odcinek o długości zaledwie około 11 km. Planowaliśmy iść górnym fragmentem, ale okazało się, że z powodu leśnych prac jest on zamkniętym, więc przejście miało miejsce bardzo prostą ścieżką bez większych podejść.
Na końcu dotarliśmy do Fort Augustus, które jest położone w południowej części jeziora Loch Ness. Miasteczko jest niewielkie, ale położone jest nad Kanałem Kaledońskim i znajduje się w nim 6 śluz, podobnie jak ma to miejsce w Fort Wiliam.
Sam szlak ma 125 km, a my pokonaliśmy nieco ponad połowę.
@antekwpodrozy Piękna trasa! Byliście w październiku? Ja we wrześniu skończyłem rozpoczęty w zeszłym roku Cape Wrath Trail - tym razem ~220 km ze Strathcarron do Cape Wrath. Biorąc pod uwagę przejście West Highland Way na przełomie 2016/17 mam już w nogach pamrawie 500 km z Glasgow do Cape Wrath :)
Niestety we wrześniu midges wciąż w pełnym rozkwicie, ale za to szczęście do pogody miałem niesamowite, na 8 dni tylko drugiego lało całe popołudnie, trzeciego kilka przelotnych opadów, poza tym prawie cały czas bezchmurnie! :)
@Banan11 To nie Giewont. Krzyż na Giewoncie jest dużo, dużo większy.
Dodatkowo, Giewont jest tak zawalony ludźmi, że czasem ciężko nawet plecak zdjąć. Jakby ktoś takie coś zaczął odwalać na Giewoncie, to ci na górze chyba by go zrzucili, a 200 osób czekające w kolejce na szczyt by po drodze biło brawo.
@mehdnpl there, że atencyjne dziwki stwarzają zagrożenie targając ze sobą niepotrzebny sprzęt. Kretyni prześcigają się w sposobach na wchodzenie na góry. I niech sobie wchodzą nawet na rękach srając na siebie jednocześnie, nic mi do tego, tylko żeby wtedy płacili za interwencje TOPRu, który w danym momencie mógłby pomagać ludziom w faktycznym niebezpieczeństwie nieprowokującym go.
Chciałbym Wam pokazać dzisiaj położone na Sardynii Alghero, które włączyłem do projektu "Miasta stojące murem". Zachowało się tam sporo średniowiecznych obwarowań, a także liczne wieże i baszty.
Pierwsze obwarowania w Alghero powstały w XI wieku, natomiast później w XII i XIV stuleciu mury obronne zostały rozbudowane i powiększone. Łącznie w linii obwarowań było 26 baszt i wież, a także dwie miejskie bramy. W XVI wieku nastąpiło unowocześnienie murów i przebudowano je wówczas na to, co przetrwało do czasów współczesnych. W XIX wieku część murów zostało rozebranych. Nie znalazłem oficjalnej długości murów, ale mogły mieć około 1400 metrów, a do dzisiaj przetrwało najprawdopodobniej około 1200 metrów z tym, że od strony południowej i zachodniej są one bardzo obniżone. W najlepszym stanie mury zachowały się po stronie północnej.
Oprócz murów warto wyróżnić kilka innych obiektów np. Torre di Porta Terra, czyli wieżę głównej bramy miejskiej nazywaną również Torre degli ebrei (Wieża żydowska). Nieco na południe od niej znajduje się Torre di San Giovanni zwaną kiedyś Torre di Mezzo. Najbardziej na południe położona jest Torre di Sulis (kiedyś Torre de l’Esperó Reial. Po zachodniej stronie od południa z obwarowań pozostała Torre di San Giacomo, która posiada jeszcze gotyckie elementy. Dalej na północ położona jest Wieża Prochowa, czyli Torre della Polvieriera, a obok niej stoi XVIII wieczna La Garrita Reale, będąca strażnicą. W północnej części murów stoi Torre di Sant’Elmo, a nieco dalej na wschód Torre della Maddalena z XVI wieku. Przylega ona jednocześnie do fortu o tej samej nazwie.
Siema, był ktoś z was na srilance w sierpniu/wrzesniu na południu? Planujemy wakacje a znaleźliśmy tanie loty i rozkminiamy czy ma to sens, bo jest tam pora deszczowa w tym okresie. Niemniej jednak wyczytałem, że nie jest aż tak źle mimo tych deszczy.
@JakTamCoTam mój szef był i psy go pogryzły xD serio uważaj tam na nie bo grasują w sforach. A co do pory deszczowej to bym się tym nie przejmował, z cukru nie jesteś
@zjadacz_cebuli my tam z dziewczyną dla krajobrazów jedziemy, więc słońce ważne. Poza paroma świątyniami nic tam nie ma. A co do psów to wyjebane, kobry są gorsze xd