1 piorun i wpierdalam się jutro żółtym szlakiem przez schronisko nad łomniczką na Śnieżkę xD
#trekking
#gory
#karkonosze

1 piorun i wpierdalam się jutro żółtym szlakiem przez schronisko nad łomniczką na Śnieżkę xD
#trekking
#gory
#karkonosze

Zaloguj się aby komentować
Dla zmęczonych ostatnimi wydarzeniami polecam podróż bez gadania, z relaksującą muzyką
https://www.youtube.com/watch?v=7m8nON7zf0U
#podroze #dolomity #trekking #biwakowanie
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Dzieciaki poszły spać, więc zapraszam na kolejną porcję #piechurwedruje
----------
Szczyt: Gorc (Gorce)
Data: 1/2 luty 2022 (wtorek/środa)
Staty: 10km, 5h, 660m przewyższeń
Miała być prosta i przyjemna trasa, a skończyło się śnieżnym armageddonie i jednej z cięższych przepraw, jaką zaliczyliśmy z tatą - ale od początku.
Wyprawę rozpoczęliśmy już po zmroku z miejscowości Zasadne. Ubraliśmy czołówki, rękawiczki, buty, stuptuty i ruszyliśmy w kierunku Wierchu Młynne. Pogoda była fantastyczna - niebo skrzyło się od gwiazd, wiatru praktycznie zero i pomimo tego, że prognoza jasno pokazywała opady, zaczęliśmy się łudzić, że może wszystko przejdzie bokiem. Nie przeszło.
Od Wierchu Młynne niebo się zachmurzyło i zaczął sypać puchaty śnieg. Złożyło się również tak, że byliśmy pierwszymi, którzy od jakiegoś czasu szli tą trasą, także przypadł nam zaszczyt przecierania szlaku. W śniegu, którego w wielu momentach było po kolana, brodziliśmy do samego szczytu. W międzyczasie wzmogły również się opady i siła wiatru. Każda otwarta przestrzeń utwierdzała nas w przekonaniu, że trzeba było wziąć kominiarki.
Ostatnie kilkaset metrów praktycznie czołgaliśmy się pod górę. Powolnie, krok za krokiem, już nieco opadnięci z sił. W końcu w zamieci ujrzeliśmy zarys wieży. Ostrożnie weszliśmy na górę po oblodzonych stopniach. Z góry oczywiście nic nie było widać, ale też co najlepsze słychać - piździło okrutnie i mimo, że wrzeszczeliśmy do siebie z tatą, żaden z nas nic nie rozumiał, także zostało porozumiewanie się na migi. Z przybicia pieczątki nic nie wyszło, bo tusz zamarzł.
Szybko uciekliśmy ze szczytu, ponieważ zimno mocno dawało się we znaki, a każdy moment bez ruchu sprawiał, że organizm wytracał ciepło. Palców u rąk praktycznie nie czułem. Skierowaliśmy się w stronę polany pod Gorcem Kamienickim i tam cudem odnaleźliśmy szlak (błogosławiony GPS). Śniegu było po pas, wiatr dął nieubłaganie smagając nas bezlitośnie po twarzach poderwanymi z ziemi drobinkami lodu.
Okazało się, że schodzić nie było o wiele łatwiej niż wchodzić. Zmęczenie dawało się we znaki i w jednym miejscu (Palace) zboczyliśmy ze szlaku, o czym łaskawie poinformował nas wyskakujący z zamieci i ciemności owczarek podhalański. Całe szczęście był na łańcuchu, ale przysięgam, że niewiele brakowało, żebym wytyczył nowy odcinek brązowego szlaku.
W tym momencie zdecydowaliśmy wrócić na skróty na trasę, co było pewnie jednym z głupszych pomysłów i przejście dosłownie 150m kosztowało nas jakieś 20 minut. Z zimna rozładował mi się także telefon, więc byliśmy zmuszeni iść trochę na czuja.
Na szczęście sytuacja zaczęła się w końcu uspokajać i reszta drogi minęła względnie w porządku. Udało nam się dostać do auta, które na szczęście odpaliło. Ostatecznie trasę, która w normalnych warunkach zajęłaby może 3 godziny, przeszliśmy w 5.
To wyjście nauczyła nas wiele i często wracamy do niego pamięcią, zwłaszcza, gdy podczas jakiejś wyprawy wydaje nam się, że gorzej być nie może. Wówczas w naszej głowie pojawia się jedno słowo - "Gorc" - i przestajemy narzekać.
Trasa dla zainteresowanych:
#gory #gorce #trekking



Zaloguj się aby komentować
XX Przejście Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej im. Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza
Weekendowe dreptanie w górach, najdłuższa impreza piesza w kraju oficjalnie 163 kilometry
Moje menu z trasy:
2 x Pierogi ruskie
Krem z pomidorów
Pomidorowa
Żurek
Gulaszowa
2 x pajda ze smalcem
2 x kanapka z kurczakiem
Bułka czosnkowa
Bułka z nadzieniem czekoladowym
Paluszki słone
2 batony
4 x żelki
2 x ryż z musem owocowym
2 x żel energetyczny 80g
2 x ciastka zbożowe
Ciastka kilka garści
Paczuszka herbatników
Banan
6L woda + izotonik
1,5L coli
1L Fanta
Mleko czekoladowe
7 x herbata z cukrem
#trekking #gory #karkonosze #chodzenie #wędrówki

@Z_buta_za_horyzont piękny dystans! Dawaj na #ksiezycowyspacer !
eh ale bym sobie zjadła takiego gulaszu w górach po mocnej trasie xd
@Z_buta_za_horyzont Super
Zaloguj się aby komentować
Ludzie robią ciekawe rzeczy i mają zajefajne zainteresowania. Mnie swędzą stopy i lubię sobie pochodzić trochę ponad przeciętną. Sudecka Żyleta górski maraton pieszy.
#trekking

Zaloguj się aby komentować
Siema jestem na etapie planowania wycieczki do Oslo, bo bilety lotnicze z Gdańska są dość tanie i zastanawiam się co można zwiedzić w okolicy i gdzie wyskoczyć na trekking? Zależy mi, żeby zobaczyć coś typowo norweskiego (oprócz cen xd) i poznać ich kulturę najbardziej jak się da.
Utrudnienie jest niestety takie, że nie mam auta i nie planuje go wynajmować a z tego co słyszałem to Norwegię ciężko ogarnąć bez auta.
Tak, więc gdybym pojechał to byłbym zależny od busów i pociągów.
Poleciałbym za tydzień i byłbym przez tak około 5 dni.
Myślicie, że jest sens czy bez auta i wyjazdu w góry sobie odpuścić?
#norwegia #oslo #trekking #podrozujzhejto #wakacje
Jeśli zależy ci na chodzeniu po górach, to lepiej lecieć do Alesund, niż do Oslo. Ale bez auta będzie raczej ciężko się obejść wtedy 😉 w Oslo jest fajne muzeum historii naturalnej, muzeum Muncha, warto zobaczyć park Vigelanda. Ja tyle widziałem w jeden dzień, poruszając się piechotą, plus jeden przejazd taksówką, więc się da 😉 ale do najbliższych gór masz kawałek i na pewno nie będą nawet w 1/50 tak spektakularne jak fiordy w okolicy Alesund.
@JakTamCoTam Zacznijmy od tego że Oslo to nie Norwegia ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak chcesz coś zobaczyć a nie chcesz auta to w Oslo wsiądź w pociąg do Bergen wczesnym rankiem, wysiądź w 3/4 drogi w Myrdal, przejedź się Flåmsbane do wspomnianego Flåm, zjesz sobie pyszną dziczyznę i napijesz lokalnego piwka w pubie Ægir, potem z powrotem do Myrdal i dalej do Bergen. Widoki po drodze niezapomniane.
Samo Bergen to ze 2dni zwiedzania. Trekking/hike? W zasadzie wszędzie, wyjeżdżasz do granicy miasta, idziesz w las i jakbyś chodził po Tatrach. Najlepsze trasy dojazd niestety autem tylko, w niektóre miejsca dojeżdża komunikacja, ale to raczej te mocno przesycone turystami, np preikestolen czy trolltunga.
@JakTamCoTam okolice Oslo sa slabe do trekkingow. Jak tak to wybierz cos bardziej na polnoc. Bez auta raczej nic nie zwiedzisz… komunikacja jest dosyc droga, jedzenie tez jest mega drogie. Ja z moimi szwedzkimi zarobkami do Norwegii jezdzilam z konserwami xD bo male opakowanie szynki tam to 30 zl.
Zaloguj się aby komentować
Elo hikingowe świry! Szukam nowych butów (wysokich) i zastanawiam się nad wybraniem czegoś z jednej z tych trzech firm. Merrell, The North Face, Salomon. Szukam opini na temat jakości wykonania oraz jak się sprawują podczas wędrówek i ewetalnych problemach.
#hiking #buty #trekking

@michalnaszlaku Polecam Zamberlan. Są z mega grubej skóry, mają twardą podeszwę i myślę, że starczą mi na co najmniej 10 lat.
@michalnaszlaku ja jestem z tych dziwnych i zawsze wybieram adidasy free hkery xD juz drugie kupilem
@michalnaszlaku kolega od lat chodzi w Salomonach i narzekał że ostatnio bardzo się popsuły. Ostatnie buty które od nich kupił same się rozkleiły co w butach za 1k zł nigdy nie powinno się zdarzyć. Ale nie wiem jaki model
Zaloguj się aby komentować
Próbował ktoś w miesiącach letnich robić 1-nocne wypady do lasu? Jak to wygląda obok dużego miasta? Dużo ludzi się kręci?
#turystyka może też #rower #trekking
Owszem, ale nie obok dużego miasta, bo się spodziewałem właśnie tłoku. Wiec wybrałem teren blisko miasta ok 20k. Mimo tego ze był to obszar objęty programem zanocuj w lesie to nie spotkałem nikogo przez 2 dni. Sam chętnie dowiem się jak to wygląda bliżej dużych miast
Zależy jaki to las. W Lasach Janowskich łaziłem dwa dni i nie spotkałem żywego człowieka. Za to za wiele gzów i komarów
Zaloguj się aby komentować
W ramach wychodzenia z przegrywu chłop dokonał kolejnego zakupu, i prezentuje kolejny wpis:
Z wycieczki w Pireneje podczas długiego weekendu nici firmę trzeba pilnować.
Będzie zamiast tego wyjazd do Zakopanego i zdobycie jakiegoś szczytu (Rysy i Świnica???) plus przejście jakiegoś fajnego szlaku. A potem może na 2-3 dni w Bieszczady pochodzić po jakichś mniej obleganych szlakach, może na Słowację przejdzie przez góry do Runin??? Podobno bardzo ładna wieś po Słowackiej stronie.
Relacja z wjazdu będzie tu wrzucona, oczywiście ze zdjęciem ze szczytu.
Zamiast małego 20-24 litrowego plecaka trekingowo-wspinaczkowego który planował kupić, postanowił kupić coś bardziej uniwersalnego w jego obecnej sytuacji. Zwykły klasyczny tornister fjallrajven kanken. Wersja z kieszenią na laptopa 15 cali czyli 18 litrowy. Na mniejszy plecak wspinaczkowy przyjdzie jeszcze czas.
Będzie to o wiele bardziej uniwersalny plecak. Nada się nie tylko w góry na jednodniowe wycieczki kiedy 40l plecak trekingowy będzie leżał w badzie wypadowej. Sprawdzi się także jako bagaż podręczny w samolocie, do zwiedzania miejskich atrakcji/zabytków, na plażę, po zakupy spożywcze aby je przynieść na pole kempingowe, na co dzień w warszawie też go będzie używał. Ogólnie taki klasyczny bo taki pasuje do stylu Jego.
Oprócz tego kupił sobie skarpetki trekingowe i rękawiczki trekingowe ale jeszcze nie doszły paczki. Rękawiczki bo planuje kijki kupić a zawsze mu ręce marzły. Ale to chyba zdjęć skarpetek i rękawiczek nie będzie wrzucał bez przesady.
link do poprzedniego wpisu:
https://www.hejto.pl/wpis/dla-chlopa-pan-kurier-doniosl-buciki-beda-w-sam-raz-na-trekingi-po-tatrach-wysok
następny wpis po długim weekendzie jeśli nie spadnie w przepaść zdobywając Tatrzańskie szczyty.
#przegryw #gory #trekking #depresja #wychodzimyzprzegrywu



Zaloguj się aby komentować
#dziendobry Tomki i Tosie, ktoś chetny na kawke? 😁
W takim miejscu, o tej porze, przy zejściu z gór wybitnie smakuje:)
Cop de Bavella, #korsyka
#gory #kawa #podroze #trekking


@nxo ależ cudownie! Czytałam kiedyś o górskich szlakach na Korsyce, bodajże w National Geographic, i zdecydowanie znajduje się na mojej liście do zobaczenia! Dużo turystów na szlakach?
@ciszej fajne miejsce, nie powiem:) korsyka ogólnie jest najbardziej górzysta wyspa morza śródziemnego, no i ma fajny szlak gr20. Ten rok jest zimny, wiec ludzi malo, zwlaszcza teraz przed "sezonem" no i w porach gdy ja chodzę, pierwszych przeważnie spotykam jak wracam ¯\_(ツ)_/¯
Lap kilka fotek z dzisiaj:) ps.na zdjeciach to nie ja, tylko kumpel, ja robilem fotki:)



Zaloguj się aby komentować
Dla chłopa pan kurier doniósł buciki.
Będą w sam raz na trekingi po Tatrach wysokich, Alpach i Himalajach, może4e się uda zrobić niebawem treking dookoła Annapurny???
A na wejścia na Elbrus Kazbek i Ararat kupi sobie jeszcze inne buty. Może La sportiva G2 Evo/G5 Evo???
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Sprzedawca okazał się uczciwy i po podeszwach widać że buty nowiutkie. Teraz jeszcze musi mały plecak kupić 18-24 litry przed długim weekendem.
porównując Meindl Engadin które już posiada:
trochę bardziej elastyczna podeszwa
większa mobilność w stawie skokowym szczególnie przód tył (cholewka jest wycięta z tyłu) na boki trzyma podobnie
smuklejsza cholewka więc lepsze na jakieś skały bardziej techniczne podejścia
mniej agresywny bieżnik gorszy na błoto i śnieg lepszy na skały
posiadają Gore-Tex
rozmiar 42,4 Meindl vs Zamberlan 43 = Zamberlany wyrażnie lżejsze nie ma wagi pod reką ale na oko 100g na sztuce. 100g na nogach to podobno tak jak 1kg w plecaku. Czyli jak by nosić 2kg lżejszy plecak.
Meindl Engadin to bardziej but do bushcraftu i ciężkiego wielodniowego trekingu z dużym plecakiem. Na wielodniowe wyprawy do jakiejś tundy dla myśliwych polujących w górach, na treking w Bieszczady późną jesienią gdy wszędzie błoto. Chłop drugi raz by ich nie kupił bo nie mają Gore-Texu ale to świetne dobrej jakości buty i kiedyś były tanie 880zł dał tylko, teraz 1300zł kosztują.
ling do poprzedniego wpisu o wychodzeniu z przegrywu:
https://www.hejto.pl/wpis/chlop-jednak-kupil-te-buty-co-niby-sa-nowe-wedlug-sprzedawcy-nie-wygladaja-najwy
#przegryw #gory #trekking #depresja #wychodzimyzprzegrywu




Zaloguj się aby komentować
Chłop jednak kupił te buty co niby są nowe według sprzedawcy. Nie wyglądają, najwyżej odeśle.
1550zł(w sklepie za nowe) -800=750zł oszczędności
opłaca się dla chłopa
link do poprzedniego wpisu
https://www.hejto.pl/wpis/chlop-tak-jak-obiecal-bedzie-dokumentowal-zwoje-wychodzenie-z-przegrywu-pod-tagi
#przegryw #gory #trekking #depresja #wychodzimyzprzegrywu

Zaloguj się aby komentować
Chłop tak jak obiecał będzie dokumentował zwoje wychodzenie z przegrywu pod tagiem #wychodzimyzprzegrywu
Na początek planuje kupić spodnie trekingowe i 2 koszulki merino z krótkim i długim rękawem.
Ciuchy folcraz MT500 i 900 mają podobno świetną opinię. merino z decathlonu w szczególności. Podobno nie ustępuje Icbreakerowi i smartwool za połowę ceny.
Jest tu jakiś ekspert który może doradzić?
Do tego skarpety trekingowe, teraz chłop ma tylko 2 pary grubych smartwool za ciepłe na lato. pewna firma sprzedaje przecenione dość cieńsze HANWAG TREK MERINO z 109zł na 45zł bo mają małą dziurkę. To mama chłopu załata i będzie miał oszczędność
Buty chłop ma obecnie model Meindl Engadin (dał 880zł a teraz kosztują 1400) a do nich raki _CAMP Stalker a_le potrzebuje czegoś lżejszego z Gore-texem - może ktoś coś doradzi? Budżet do 1400zł
Może ZAMBERLAN Gardena, albo Tofane? Gardena można wyrwać za 1200 Tofane 1500 ale ktoś wystawił praktycznie nowe Tofane na allegro za 800zł
Pod każdym wpisem będzie link do poprzedniego wpisu aby łatwiej było śledzić postępy i aby miał większą motywację do robienia postępów:
planuje wrzucać 1-4 wpisów miesięcznie, Link
https://www.hejto.pl/wpis/chlop-w-ramach-wychodzimyzprzegrywu-przez-ostatnie-4-miesiace-od-stycznia-dokona
Chłop już widzi że się w budżecie 4000-5000 nie zamknie musi jeszcze mały plecak 20-28L dokupić na szybko przed następnym wyjazdem. A potem w ciuchy bardziej zimowe i w śpiwór zainwestować.
#przegryw #gory #trekking #depresja #wychodzimyzprzegrywu





Zaloguj się aby komentować
Chułop powrócił z Gór cały i zdrowy a warunki miał takie że mógł na serio nie powrócić cały i zdrowy!!!
Przedwczoraj wiał wiater taki wilgotny i mroźny ok 50-70km/h przy temperaturze ok 2 stopnie^C Chułop 2,5 godziny w takich warunkach wędrował po górach a nie tylko na połoninę na chwilę wyskoczył, ok 1400 m npm to było !!!
Link do poprzedniego wpisu:
https://www.hejto.pl/wpis/ale-sie-jaram-nie-jade-na-3-4-dni-w-polskie-tatry-bieszczady-tylko-na-8-do-rumun
#chwalesie#gory#trekking#rumunia#majowka
#chwalesie #gory #trekking #rumunia #majowka

Zaloguj się aby komentować
Pzdro z #trekking #peru #gory
Salkantay trek, jeden z ciekawszych krotkich trekkingow w moim zyciu:).
Gdyby ktos mial pytania jak go przysolowac to walcie smialo!


Zaloguj się aby komentować
Ale się jaram.
Nie jadę na 3-4 dni w Polskie Tatry/Bieszczady tylko na 8 do Rumuni góry Fogaraskie, zamki Draculi, muzea może jakaś winnica
Nie mamy jeszcze ścisłego planu będą brane pod uwagę hotele hostele prywatne kwatery i oczywiście schroniska górskie/szałasy darmowe domki bez pracującej obsługi. Jutro odbieram kumpla i robimy jeszcze po drodze szybkie zakupy spożywcze plus alko (ostrożnie).
Musze jeszcze jakoś ciuchy spakować wszystkie sportowe/trekingowe mi się poniszczyły przez lata nic nie dokupowałem.
Nie byłem na wycieczce z plecakiem od lat. Jaram się bardziej niż jako dzieciak przed koloniami.
#chwalesie #gory #trekking #rumunia #majowka


@SiostraNieZdradziDziewczynaTak A krem z filtrem? Nawet przy 5*C potrafi przysmarzyć zdrowo. Pamiętam, jak w karkonoszach rok temu tak się załatwiłem zimą
Zaloguj się aby komentować
Szukam sobie butów trekkingowych, żeby chodzić trochę po górach i ogólnie "w terenie", takich żeby nadawały się na długie chodzenie po twardym podłożu, w cieplejszym sezonie. Nie chcę wydawać dużo, więc rzuciły mi się w oczy takie dwa modele: https://www.ceneo.pl/127386145 i https://www.ceneo.pl/150441059 Te drugie buty niby mają nadawać się do biegania. Czy ktoś z Was miał/ma takie buty? A może coś innego, lepszego w cenie do 200 zł?
#gory #trekking #buty #modadamska
@rain Ja polecam bądź co bądź poświecić kilka godzin i poprzymierzać buty w sklepach typu Deichmann, CCC, Martes itp. (w galeriach te sklepy są kilka kroków od siebie). Sam ostatnio jak szukałem nowych trekkingowych na lato to przymierzyłem z 40 par XD zakres cenowy od 100 do 600zł i.. najwygodniejsze z bardzo sensowną podeszwą były deichmannowe "landrover"-y
@nobodys dziękuję
@rain Jeszcze taki pro tip, nie wstydź się "macać" podeszwy butów XD jeżeli już palcem wydaje się, że podeszwa jest ślizga to taka zapewne będzie też na mokrej nawierzchni.
@rain mam te jomy, w innej kolorystyce. Wygodne, łaziłem w nich po Beskidzie, teraz na co dzień i jestem zadowolony.
Zaloguj się aby komentować
Poranny spacerek po Pojezierzu Lubuskim aka trening z plecakiem przed majówką w Borach Tucholskich :).
#mojezdjecie #fotografia #trekking


Zaloguj się aby komentować
Mój pierwszy wpis na #rowerowyrownik także wybaczcie za jakieś niedopatrzenia
10788 + 26 = 10814
"Po pączusiach pojechaliśmy po dwa kwadraty na ciemne zadupie."
Muzyczka:
https://www.youtube.com/watch?v=2UuXld2s6g0
#rower #trekking
Zaloguj się aby komentować
Mój ostatni dzień w parku narodowym Torres del Paine zapowiadał się pod względem pogody podobnie jak pierwszy - było zimno, solidnie wiało, a z nisko wiszących chmur padał niewielki deszcz. Mój pomysł przejścia kolejnych 18 kilometrów szlaku zamiast czekania w ciepłej knajpce na prom został poddany próbie. Ale tak jak pierwszego dnia martwiłem się, że nie będę miał jak wysuszyć ciuchów gdybym zmókł, tak teraz nie miałem specjalnie wymówek - wieczorem miałem być już w hostelu i pierwszy raz od ponad tygodnia spać w ciepłym łóżku. Oczywiście dochodziły też kwestie ogólnego zmęczenia po zrobieniu tych 112 km. trekkingu, bólu stopy i ryzyka spóźnienia się na autobus, gdyby wiatr uniemożliwiał utrzymanie odpowiedniego tempa, ale miałem to gdzieś - chciałem się przejść.
Po śniadaniu spakowałem namiot - szczęśliwie od jakiegoś czasu już nie padało, więc zewnętrzna warstwa zdążyła trochę przeschnąć. Sprawdziłem godzinę - wkrótce miała wybić 8 rano, więc nie powinienem zwlekać z wyruszeniem. Co prawda zawsze szedłem szybciej niż czas podany na papierowej mapce, ale nie chciałem ryzykować. Mogły mnie różne rzeczy zaskoczyć w ciągu następnych 5 godzin.
Wiało. Może nie aż tak jak pierwszego dnia, gdy czasem nie dało się zrobić kroku, ale miejscami wiało solidnie. Właściwie cieszyłem się, że doświadczyłem tego słynnego patagońskiego wiatru. Bez tego ten trekking uważałbym za niekompletny.
Nie wiem czy mogę wiele napisać na temat tego ostatniego odcinka trekkingu. Nie był on może tak widowiskowy jak pozostałe, ale wciąż bardzo mi się podobał wizualnie. Długie kilometry marszu z widokiem na góry i morza traw - nie potrafiłem się nie zakochać w tych widokach. A nade wszystko cisza i spokój. Jak okiem sięgnąć, nie widziałem żywej duszy. Pasowało mi to.
Niespiesznie szedłem przed siebie, wyjątkowo idąc tempem zbliżonym do tego co podawała ulotka parkowa. Nie chciałem zbyt forsować tempa ze względu na moją prawą stopę - w połowie pętli wokół Torres del Paine zacząłem odczuwać w niej ból - na początku niewielki, ale przybierający na sile z każdym kilometrem. W ostatnich dwóch dniach już zauważalnie kuśtykalem. Było to jakieś naciągnięcie ścięgna lub mięśnia albo inny stan zapalny - ciężko stwierdzić.
Gdzieś w okolicach 10 kilometra marszu przystanąłem, by w jakiś sposób zmniejszyć napięcie w bolącej stopie. Ruchy palcami i uniesienie pięty miały dać ukojenie. Wtedy poczułem przeszywający ból. Syknąłem głośno i gdyby nie asysta kijków trekkingowych runąłbym na ziemię. Zrzuciłem plecak, doskoczyłem na jednej nodze do pobliskiego konaru i usiadłem. Bolało jak cholera i mimo upływu kilkudziesięciu sekund nie chciało przejść.
Oblałem się zimnym potem, częściowo z bólu, częściowo z powodu uświadomienia sobie sytuacji, w której się znalazłem. Byłem jakieś 9 kilometrów od najbliższej cywilizacji, pośrodku szlaku, którym nikt raczej nie przejdzie przez następne kilkadziesiąt godzin albo i dłużej. No dobra, zabrzmiało zbyt dramatycznie - to jednak tylko 9 km. i choćbym faktycznie nie był w stanie postawić stopy na ziemi, jakoś dokuśtykam w jedną lub drugą stronę, nawet jeśli miałbym tymczasowo porzucić bagaż.
No ale ja chciałem zdążyć na ten nieszczęsny autobus, ostatni tego dnia. A żeby to zrobić, musiałbym pozostałe 9 km. pokonać w takim samym tempie jak pierwszą część trasy. Tylko jak to zrobić, skoro stopa odmówiła posłuszeństwa?
Postanowiłem dać sobie 10 minut odpoczynku. Po tym czasie stanąłem na nogi. Wciąż bolało. Już nie tak mocno, ale zdecydowanie bardziej niż przed moim genialnym pomysłem na zredukowanie napięcia mięśni i ścięgien. Zrobiłem kilka kroków i pokręciłem z niezadowoleniem głową - czułem, że za chwilę znów może przeszyć mnie ból, którego nie opanuję. Znów usiadłem.
Po kolejnych 5 minutach postanowiłem mimo wszystko iść przed siebie. Trudno - j⁎⁎⁎ie to j⁎⁎⁎ie. Ponownie założyłem plecak i używając kijków trekkingowych na wzór kul ortopedycznych posuwałem się do przodu.
Ból towarzyszył mi na każdym kroku, ale dało się iść, z tym, że tempo tego marszu było niebezpiecznie niskie. Po 20 minutach kuśtykania obliczyłem, że nie mam prawie żadnego marginesu - muszę utrzymać to samo tempo aż do końca, praktycznie bez zatrzymywania się, inaczej nie zdążę na ten nieszczęsny autobus. To była walka z czasem, którą mogłem minimalnie przegrać, o ile wcześniej ból nie zadałby nokautującego ciosu.
Po godzinie sapania i przesuwania się do przodu trochę się uspokoiłem - udało się nawet wypracować kilka minut buforu. Ból nie zelżał w żaden istotny sposób, ale dało się iść. Cytując klasyka - "chujowo, ale stabilnie".
Na przystanek autobusowy dotarłem z kwadransem zapasu. Zdążyłem nawet rozwinąć poszycie namiotu, żeby podsuszyć je trochę na wietrze i spozierającym akurat spomiędzy chmur słońcu.
Byłem jedynym pasażerem na pokładzie autobusu aż do kolejnego przystanku pół godziny później. Innymi słowy, nikt inny nie szedł tym szlakiem przede mną tego dnia. Nikt też już nim raczej nie podążał później, bo nie miałby gdzie się podziać. Niewykluczone, że byłem pierwszą osobą na tej ścieżce od wielu dni. Jest to bowiem szlak jednostronny, w stronę wyjścia z parku, co oznacza, że idzie się nim już po ukończeniu kilkudziesięcio- lub stukilkunastokilometrowego trekkingu. Nie sądzę, by wielu ludziom chciało się jeszcze łazić po przebyciu takiego dystansu, skoro mogli wygodnie wsiąść na prom i dalej w autobus.
Po niecałej godzinie autobus przekraczał bramę parku, zgarniając jeszcze po drodze kilkudziesięciu turystów, to spod przystani promowej, to z okolic campingu Central. Bez przesady powiem, że zamykał się jeden z piękniejszych rozdziałów w moim życiu.
Starając się pokrótce podsumować ten mój trekking:
- Łącznie przeszedłem 130 kilometrów. Sama pętla w wariancie "O" ma o 18 kilometrów mniej. Popularniejszy wariant "W" jest jeszcze krótszy i liczy sobie około 70 kilometrów.
- To nie jest trekking wysokogórski, wręcz przeciwnie. Większość trasy przebiega na wysokościach między 100 i 500 m.n.p.m. Jest kilka wyższych punktów, (Mirador Brittanico, Base de las Torres oraz Paso John Garner), ale najwyższy z nich sięga zaledwie 1600 metrów, czyli tyle co Śnieżka. Okoliczne szczyty wznoszą się jednak na wysokość około 3000 metrów, co daje niesamowite wrażenie.
- Miałem 8 z góry zarezerwowanych noclegów na polach namiotowych i tego planu się trzymałem. W niektórych dniach chodzenia było mało, więc da się teoretycznie pokonać trasę w krótszym czasie, ale gdybym miał ponownie robić ten trekking, chyba celowałbym podobnie.
- Miałem hiper szczęście co do pogody. Poza pierwszym i ostatnim dniem (no, może jeszcze częściowo przedostatnim) było przepięknie - słońce, właściwie bezchmurnie (oprócz tego nieszczęsnego wschodu słońca przy Base de las Torres, o czym pisałem w jednym z wcześniejszych wpisów), ciepło i bezwietrznie. O ile takie warunki oczywiście mogą się w tym parku zdarzyć, to już 5-6 dni takiej pogody non-stop wprawiało w zdumienie ludzi pracujących na campingach. Normą jest raczej przeplatanie się różnych pór roku, nawet na przestrzeni jednego dnia.
- Walory wizualne - nie jest to mój numer jeden pod względem widoków. Jest oczywiście pięknie, ale jednak np. włoskie Dolomity zrobily na mnie większe wrażenie. Torres del Paine jest bardzo podobne, ale wydaje się nieco mniej imponujące. Co innego lodowiec Grey - on zdecydowanie się wyróżniał i niczego takiego wcześniej nie widziałem. Później miałem okazję podziwiać lodowiec Perito Moreno w Argentynie (przyznam, że robi jeszcze większe wrażenie), ale moment ujrzenia Grey'a po wejściu na przełęcz Johna Garnera zapamiętam do końca życia. Magia.
- Ogólne walory 10/10. Bo oprócz pięknych widoków, ten trekking oferował mi podróż wgłąb siebie. Tak, wiem, brzmi jak pierololo, ale tak było. To była moja pierwsza tego typu samotna, wielodniowa wędrówka, gdzie zdany byłem przede wszystkim na siebie. Miałem okazję wcześniej wchodzić np. na Kilimandżaro, gdzie też szło się łącznie tydzień i spało pod namiotami, ale tam jednak byłem pod stałą opieką obowiązkowych przewodników i szedłem w niewielkiej grupie osob, a tu byłem panem własnego losu. Jasne, poznałem świetnych ludzi na campingach, ale chyba najbardziej podobały mi się te moje samotne momenty. Odległość jaką pokonałem podczas trekkingu była niemała, ale nie może się równać dystansowi, jaki nabrałem do mało istotnych w życiu spraw.
Innymi słowy, polecam
#podroze #polacorojo #patagonia #trekking #gory #chile





Zaloguj się aby komentować