Srzelanka, ale nietypowa, bo czas w grze biegnie wtedy, kiedy się poruszasz. W sumie, kiedy się nie poruszasz, to też biegnie, ale bardzo, bardzo powoli.
Trzeba planować każdy swój ruch, każdy unik, każde obrócenie się, schylenie po brón, rzut butelką itd.
Niektórych poziomów trzeba się nauczyć prawie na pamięć, żeby wiedzieć, kiedy ktoś się pojawi i jakiego kierunku. Ale przejście każdego poziomu sprawia frajdę.
Mamy do tego jakąś fabułę. Szczątkową ale cos tam sie dzieje pomiędzy poziomami
Grafika. Można powiedzieć - narodowa. Biel i czerwień, wszystko do bólu uproszczone, ale świetnie to wygląda. No i DOS + NC #gimbynieznajo
Dźwięki spoko, piosenka przy napisach końcowych - bardzo dobra.
Pamiętam, że niedługo po premierze próbowałem w to zagrać i stwierdziłem, że gra jest za trudna, Pierwszy poziom mnie pokonywał. A teraz albo zmądrzałem albo miałem inne nastawienie, bo grę przelazłem w kilka godzin.
Teraz, po zakończeniu, odblokowały się nowe tryby, poziomy, wyzwania, więc jest co robić, ale czy mi sie będzie chciało - nie wiem.
Niemniej - polecam jako ciekawy, polski projekt.
ps: zauważyłem, że mam to też w wersji VR. Trzeba będzie zobaczyć, jak to tam się prezentuje, ale gra wydaje się stworzona idealnie pod okulary.
Półeczka: DLA TYCH, KTÓRZY SZUKAJĄ SWOJEGO MIEJSCA
Każdy kiedyś pomyślał: "A jakby rzucić to wszystko, wyjechać na Alaskę i powozić psim zaprzęgiem?"
W tej grze ma szansę zobaczyć jak to jest.
Gra typu survival, ale bez miliona czynników. Po prostu jedziemy psim zaprzęgiem i musimy przeżyć w niebezpiecznym, zimnym środowisku.
Musimy polować, dbać o psy, o siebie, zdobyć podpałkę, jakąś amunicję, odpoczywać. Takie tam codzienne obowiązki.
Cały wyścig składa się z mini etapów, po każdym decydujemy w którą stronę jechać. Po drodze spotykają nas różne wydarzenia - czasami dobre, czasami niekoniecznie dobre.
I w zasadzie tyle. I aż tyle.
Gra odprężająca, jedziemy sobie, oglądamy widoczki, nie ma nerwówki. Grafika taka trochę low-poly, ale pasuje do klimatu (coś jak w "Firewatch"). Muzyczka gdzieś tam plumka w tle.
Widzę, że kosztuje teraz tychę i to jest dobra cena, bo 90 zł to na pewno nie jest warta.
Może na filmikach promocyjnych ta gra wygląda ładnie. Ale w rzeczywistości jest to tak niedopracowany tytuł, że wstydziłbym się go wydawać i jeszcze brać to kasę.
Ilość błędów jest koszmarna. A to gra się wywali do pulpitu, bo tak, a to jedziesz i nagle okazuje się, że przez jakiś bug pasażerowie nie wsiadają i pozostaje tylko wczytanie zapisu. A to nagle uderzasz o niewidzialny kamień czy cos innego. Albo kupionego autobusu nie ma tam, gdzie ci gra pokazuje. Może się pojawi następnego dnia, a może nie. A to w połowie trasy masz komunikat, że z tajemniczego powodu ci jej nie zaliczy.
Fizyka też taka sobie - autobudy hamują jakby ktoś posmarował bębny/tarcze WD-40, skręcają za to bardzo hyżo.
W sumie szybko robi się nudno.
Grafika nie powala, mapa taka trochę na odwal się zrobiona. Dźwięki nawet spoko, muzyka leci z internetu, więc nawet jakieś polskie stacje mamy
Trochę pograłem, zdenerwowałem się i wywaliłem.
ps: w podstawce masz dwa(!) autobusy, reszta to DLC. Jedno DLC to jeden autobus, a kosztuje tyle co cała gra. Skok na kasę.
Odradzam, chyba, że za dwie dychy, to można przeboleć
Cena regularna CDA Premium: 24 PLN albo nawet 28 PLN na miesiąc.
----------------------------------------------------------
Za 18 PLN na miesiąc można mieć dostęp do CDA PREMIUM.
Gdzie? Tu:https://prezent.cda.pl/
Za ile? 215,91 / ROK ~= 18 PLN/miesiąc Kupujesz kod - w pliku PDF
Płatność dostępna TYLKO za pomocą PRZELEWY24.
Po zalogowaniu na konto CDA.PL kod z PDF realizujesz tu: https://www.cda.pl/kod
#cda #protip #cebuladeals #filmy #seriale
Co ma obecnie CDA w ofercie Premium?
Z tego co widzę, to zaczęli współpracę z Universal, Lionsgate, CANAL+ i innymi wytwórniami.
Z kilkumiesięcznym opóźnieniem lądują tam seriale i filmy z lektorem i napisami.
Co z TV?
Optymalnie wychodzi Polsat Box Go Premium za 35 PLN/miesiąc.
Jak ktoś lubi sport to trzeba dopłacić 20 PLN do pakietu z dostępem do kanałów Sportowych. https://polsatboxgo.pl/pakiety
Dlaczego nie Pilot WP?
Mają drożej i mniej.
#technologia #internet #rozrywka #telewizja #sport
#protip #gruparatowaniapoziomu
@fadeimageone okej, zrzuta na 3 osoby to 21,66. Idzie to przelknac. Za vectre placilem wiecej, nie mogac sie nia podzielic. A tak mam u siebie, u rodzicow, na dzialeczce. W zime z dzialki boxa zabiore na wioske. Moge se cofac tydzien w tyl. A do filmow mam magiczna apke od @Heheszki
Jaki koszt zabawogodziny uważacie za graniczny? To znaczy ile maksymalnie macie chęć zapłacić za godzinę rozrywki i czy ta kwota zależy od rodzaju aktywności?
#ankieta otwarta, odpowiedzi w komentarzach, proszę o podawanie waluty i kraju jeśli jest inny niż Polska.
Samo low-poly może być, taki typ grafiki i tutaj niczego złego nie powiem, ale reszta...
Odgrzewany kotlet po raz setny. Mechaniki jak w innych grach, drzewka rozwoju też. Najbardziej mi to przypominało nieudanego klona "Banished".
Nie znalazłem w tej grze niczego odkrywczego, jakiegoś nowego pomysłu - po prostu to, co się sprawdzało przez lata.
Ale to nie było i tak najgorsze. Jest mnóstwo gier, które czerpią z innych, i to, powiedzmy, byłoby do przełknięcia, ale ta gra ma wpisaną polską wersję interfejsu.
Bogowie! To jest dramat. I nie można tego zwalić na to, że tłumaczenie robiła AI. Bo nie robiła. Dlaczego? Bo AI nie robi literówek, nie robi błędów ortograficznych. A tutaj jednych i drugich jest masa. Do tego tłumaczenia, które nie znają kontekstu, co oznacza, że nawet nikt tego nie przetestował. Czasami nawet pojawiały się chińskie znaczki zamiast polskich tekstów No i oczywiście polskie litery są inną czcionką niż reszta - nie chciało im się poświęcić 30 minut na dodanie polskich liter do używanej czcionki.
Oczywiście mogłem przełączyć na wersję angielską, ale mam zasadę, że jest jest po polsku, to sprawdzam jak to wygląda. Takie zboczenie zawodowe. I wygląda tragicznie.
Dla fanów tego typu gier - spoko, można pograć i nacieszyć się rozbudową miasteczka. Teraz jak widzę jest za 30 zł do zgarnięcia, ale jak dla mnie to i tak za dużo. Dwie dyszki maksylanie to jest warte.
@roadie No ja nie znalazłem, i nie sądzę że w ogóle takie coś ktoś chciałby transmitować, tam w końcu jest wojna no nie... niezbyt bezpieczne miejsce...
Odpalając ten tytuł, nie sądziłem, że tak mnie wciągnie.
RPG - jak najbardziej tak, ale tutaj mamy do czynienia z jednej strony z chodzeniem po lokalizacjach w rzucie izometrycznym, a z drugiej strony - mamy walki turowe, z zupełnie innej perspektywy.
Nie wiem jak się to fachowo nazywa, ale walki są takie, jakie potem były w wychwalanym "Clair Obscure".
O co chodzi w całej grze.
Mamy Warszawę w roku 1905, pod zaborem rosyjskim. Główny bohater jest Taumaturgiem, czyli osobą, która widzi różnego rodzaju potwory (upiory, dżiny, jakieś zjawy itd.) i na dodatek może je do siebie przywiązać i korzystać z ich mocy.
Fabuła jest dusyć luźno powiązana z historią Polski, ale mamy tutaj tajne uniwersytety, bojówki socjalistyczne, jakieś ruchy wolnościowe. Bardzo zgrabnie podłączone do tej szczypty 'magii', którą włada nasza postać.
Mamy też wątek osobisty, oraz główną oś fabularną.
Nasza postać, jak to w RPG, może się rozwijać, ale głównie rozwijamy nasze upiory i zjawy. I warto to robić, bo odblokowuje to różne dodatkowe opcje dialogowe, które potem wpływają na fabułę i na zakończenie gry.
Krążąc po mieście, mamy sporo małych zadań pobocznych. Warto je robić, bo dostajemy za nie XP, a za XP rozwijamy umiejętności - opłaca się robić tych zadań ile się da. Nie są trudne, są szybkie, a XP zawsze się przydaje
Można też zbierać i czytać fragmenty gazet, stare ogłoszenia itd. Warto je poczytać - można się czasami pośmiać.
Co do grafiki - tutaj mam pewien zgrzyt. Z jednej strony - lokacje izometryczne są zrobione rewelacyjnie. Różne dzielice Warszawy są pokazane naprawdę świetnie, z wieloma szczegółami, zarówno ulice jak i wnętrza. Dzielnice różnią się od siebie - Śródmieście jest bardziej wywilizowane, a taka Praga - wiadomo, łatwo zarobić kosę
Ale cutscenki... Widać co chwila jakieś glitche, a to tekstura się za późno doczyta, a to animacja ubrania się źle wykona. Nie jest to jakoś strasznie złe, ale widać, że nie jest idealnie.
Dubbing też jest. Tyle, że taki beznamiętny. Po prostu odczytany, brakowało mi jakichkolwiek emocji w dialogach, czasami przecinki były stawiane nie tam, gdzie potrzeba Ale plus za to, że gra jest 100% po polsku
Sama historia może skończyć się na różne sposoby - i faktycznie zależy to też od naszych wyborów w czasie gry.
Muzyka - delikatna, do tego kilkanaście fragmentów utworów z epoki, które odsłuchujemy po znalezieniu płyt gramofonowych. W czasie walki muzyka się zmienia (znowu "Clair" zrobiło to samo rok później).
Podsumowując - kurcze, fajne to było i naprawdę byłem ciekawy, jak się całość zakończy. I zakończyła się w sposób dla mnie satysfakcjonujący, bo zgodnie z moimi wyborami i moją ścieżką.
Polecam miłośnikom RPG, historii i Warszawy z czasów carskich.
@michal-g-1 dla mnie ciekawe w tej grze jest to że mogę poczuć jak to jest pływać takim wielkim kontenerowcem czy masowcem, nawigować podczas dużej mgły lub podczas dużego sztormu, także w ciasnych i płytkich przestrzeniach podczas dokowania do portu, też po prostu popływać sobie na spokojnie bo to dla mnie jest relaksujące, czasem poprostu pogapić się na statki, tak jak mówiłem to gra dla entuzjastów statków i nie przypadnie do gustu każdemu.
Tym razem zagadka kryminalna. Stworzona przez nasze, polskie studio
Coś jakby połączenie "Modyfikowanego węgla" (książki lepsze niż serial :)), "Mafii", trochę "Bioshocka" ze szczyptą "Max Payne" i "Observera". Jakby lata prohibicji w USA, ale w przyszłości. Stylistyka reklam, pojazdów, wszystkiego żywcem przeniesiona z tamtych lat, ale w steampunkowym sosie.
Na pierwszy rzut oka dziwne połączenie, ale wszystko fajnie się tutaj łączy.
Gra uderza w wątki filozoficzno-egzystencjonalne, ale przede wszystkim jest to opowieść w stylu noir.
Jako detektyw w tym świecie przyszłości, gdzie można żyć w nieskończoność, masz rozwiązać zagadkę śmierci pewnego bogacza.
Brzmi znajomo? Jakby żywcem wyjęte z "Modyfikowanego węgla"? Bo tak jest - widzę tutaj czerpanie garściami z tamtego pomysłu, ale akcję osadzono w zupełnie innym klimacie.
I to mi się podobało. Całość sprawy, wybory w trakcie jej rozwiązywania, pomysłowy sposób zbierania dowodów. Pomimo tego, że jesteś prowadzony trochę za rączkę, to gra się bardzo fajnie.
Grafika? Świetna - naprawdę świetna. Lokacji może nie ma zbyt wiele, ale zrobione są wyśmienicie. Dużo drobiazgów, szczegółów, dobrze zrobione oświetlenie, efekty. Jest na czym oko zawiesić.
Muzyka nie przeszkadza w grze, jest bardzo dobrze dopasowana do całego anturażu.
Chętnie w przyszłości zagram jeszcze raz, żeby spróbować podjąć inne decyzje i zobaczyć czym to się skończy.
Teraz można ją kupić za dwie dyszki i naprawdę w tej cenie warto.
Tym razem niewielka, jak się okazało, gra w budowanie miasta.
Niewielka w sensie ilości mechanik, budynków, jednostek itd. Może to nawet zaleta, że nie jesteśmy zalani milionem statystyk, parametrów, zależności.
Ot, można powiedzieć - standard. Trochę budynków mieszkalnych, rolniczych, przemysłowych. Do tego budowa wojska, murów, portów, mostów. Nie ma levelowania budyków i jednostek.
Do każdego budynku mamy przypisanych pracowników, żonglujemy priorytetami, przenosimy materiały z magazynu do magazynu.
Kurcze, wychodzi, że nawet teochę tych mechanik jest
Do tego atakują nas Wikingowie, trolle (ale nie ruskie), smoki(!), więc trzeba stawiać te mury, wieżyczki, koszary.
Można handlować z AI, walczyć z nimi.
Wszystko to już kiedyś było, nie ma tutaj jakiejś nowej mechaniki, ale to, co jest, zostało łądnie połączone.
Grafika typu low-poly, więc nie każdemu podejdzie.
Muzyka gdzieś tam plumka, ale nie jest denerwująca.
Ogólnie, taka gra do chillu, bo tempo nie jest mordercze, a czasami wręcz jest zbyt wolne.
Tym razem adaptacja książki Stanisława Lema o tym samym tytule "Niezwyciężony".
Gra jest dosyć luźno oparta na książce, ale jakoś mi to nie przeszkadzało.
Gra, to określenie trochę na wyrost. Bardziej symulator chodzenia.
Liniowy do bólu. Dużo słuchania i dialogów, ale... jest klimat.
Jest klimat książek Lema, sporo dyskusji pomiędzy postaciami, rozważania filozoficzno-technologiczno-socjologiczne. Jak to u Lema.
Lokacje zrobione bardzo ładnie. monumentalne wąwozy, jaskinie, struktury. Trochę mi czasami przypominały stare komiksy publikowane w "Relaxie" #pdk #fantastyka #starzyludzie Czuć tę przestrzeń, tą pustkę. No naprawdę coś pięknego.
A propos komiksów - w trakcie gry tworzy się właśnie komiks (bardzo fajnie narysowany), który przedstawia Twoją historię. Ponoć trochę się zmienia w zależności od Twoich decyzji.
Modele maszyn też są takie archaiczne, "analogowe" można powiedzieć. Tak je opisywał Lem i tak je oddano. Jakieś wskaźniki ze wskazówkami, lampy próżniowe, klisze fotograficzne. Retro s-f, ale fajne.
Sama historia? Tak, jak pisałem, oparta na książce, ale nie stara się oddać fabuły książki w 100%. Może i dobrze. Dla kogoś, kto czytał powieść, będzie parę lekkich zgrzytów, ale całość trzyma poziom.
Muzyka - istnieje. Bardziej taki ambient gdzieś po drodze niż ścieżka dźwiękowa, ale tutaj pasuje. Nic ci bez sensu nie brzdęka. Jesteś sam, nie wiesz czy przeżyjesz, masz kombinezon, zapas tlenu i starasz się dotrzeć do bezpiecznego miejsca. Tu nie ma miejsca na muzykę, chyba, że sam sobie będziesz nucić w czasie wędrówki.
Zakończenie? Kilka do wyboru, ale żadne nie jest zgodne z książką
I znalazłem po drodze dwa smaczki dla miłośników Lema. Obydwa związane z innymi jego powieściami i wplecione bardzo zgrabnie w dialogi. Jak ktoś nie zna jego twórczości, to nawet nie zauważy
Gra do przejścia raz, może dwa jak chcemy zobaczyć inne zakończenie i może parę innych wyborów we wcześniejszej fazie gry (które w sumie nic nie zmieniają, ale są). Dla klimatu - warto.
Długo się zabierałem do odpalenia tej produkcji, bo czułem, że wsiąknę. I w sumie się nie pomyliłem.
Gra niewielkiego studia, skupia się na bardzo popularnym temacie, czyli kolonizacji Marsa.
Tym razem wcielamy się w AI, które ma zarządzać kolonią, jej rozbudową, przygotowaniem pod kolonistów.
Taki typowy "symulator sołtysa", ale w wydaniu kosmicznym.
Grę można sobie odpalić w trybie sandboxa i szaleć, ale jest też dosyć ciekawy tryb opowieści. I na tym się tutaj skupię.
Opowieść zaczyna się oczywiście od pierwszego lądowania, powolnej rozbudowy, drzewka technologicznego.
Ale... do czasu. Okazuje się bowiem, że... nie będę psuć zabawy tym, co będą w to grać
Jak to w takich przypadkach - sprawy się komplikują, nie wszystko idzie jak z płatka, dostajemy dostęp do dodatkowego drzewka technologicznego.
No i dalej rozbudowujemy bazę, zapraszamy kolonistów i odpalamy terraforming.
I tutaj duży plus dla autorów, bo mamy kilka sposobów, żeby zainicjować zmiany na Marsie - wszystkie teoretycznie opisane w opracowaniach naukowych (pamiętacie pomysł, żeby zbombardować Marsa bronią nuklearną? - mówisz, masz :)). Można też podejść bardziej spokojnie i innym sposobem podnieść temperaturę, wypuścić jakieś bakterie, co będą zwiększać poziom tlenu, uwolnić CO2 ze skał. Można kombinować. Potem jakieś roślinki, zniszczenie Fobosa i bawimy się dalej aż do finału (miłego albo niemiłego).
No i tak się to toczy, po drodze masz jakieś filozoficzne rozważania, wybory.
Miłym dodatkiem są dwa darmowe(!) DLC "Green Mars" i "Blue Mars", które dodają dodatkowe budynki, misje i takie tam - bez tego gra by się skończyła o wiele szybciej.
Po kilku godzinach gry, nagle zaskoczyłem dlaczego mi się w to tak fajnie gra. Bo mechaniki są jakby z "settlersów" wzięte.
Grafika w grze miła, nieprzytłaczająca i nieprzeszkadzająca w grze.
Muzyka - jest. Ale szybko mnie zmęczyła i zostawiłem tylko odgłosy.
Grywalność - jak ktoś lubi takie rozbudowy bazy, to jak najbardziej polecam.
#seriale Hemlock Grove - nie wiem czemu ale dopiero w ub. weekend trafiłem na to. Choć pewnie dla tego że wywaliłem Netflixa już dość dawno.
Podoba mi się casting i dość dobrze kreowana atmosfera. Elementów woke jak na lekarstwo póki co.
To, co mnie "razi" to wilkołak co wygląda literalnie jak wilk, łazi na 4 łpach itp. Ja "kocham" wilkołaki w stylu Srebrna Kula czy np Dog Soldiers. Humanoidalne dwunożne bestie. Do dziś się ich boję.
Nie wiem jak się to rozwinie ale póki co daję kredyt zaufania.
Nigdy wcześniej nie grałem w żadną z gier z serii _Diablo_. W zeszłym tygodniu odpaliłem _Diablo III_. Wczoraj ukończyłem III akt. Jaka to jest durna gra. Idziesz, nawalasz, zbierasz, kupujesz lepszy osprzęt. Powtórz. Co za prymitywna rozgrywka. Przecież to nawet nie podjeżdża do najlepszych gier.
.
.
.
.
.
.
.
Już nie mogę się doczekać, kiedy położę dzieciaki spać i będę mógł pograć - levele się same nie nabiją XD XD
@Olmec No wszystkie Hack and Slashe to są generalnie gry o optymalizacji buildów w kasynie RNG i opierają się na tym czy uda Ci się zabić bossa w trzy minuty czy na trzy strzały
@Olmec generalnie dlatego lubię serie diablo, można się wyłączyć i ponaparzac, nie trzeba konstruowac bulidu z jubilerska precyzja, aczkolwiek dIII najsłabsza z seii:p
Czołem Mirasy! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Szukam graczy do najlepszej gry o bilardzie na jaką natknąłem się przeszukując internet, być może jest to najlepsza taka gra ostatnich lat, mianowicie ShootersPool
Mam wizje stworzenia polskiej społeczności gry w bilard na serwerze discord, ponieważ po przeszukaniu disboarda wygląda na to, że takiego jeszcze nie ma, a szkoda.
Ciężko mi scharakteryzować tę grę. Nie wiem czy bardziej jest to gra połączona z mini-serialem, czy serial połączony z grą.
Dlaczego mini-serial? Ponieważ pomiędzy aktami gry są odcinki serialu. Nie są to takie przerywniki jak w "Red Alert" - to jest normalny serial. Cztery odcinki po ok. 25 minut każdy. A w zasadzie to nawet trochę więcej tych odcinków, bo wybory pomiędzy aktami powodują, że te odcinki troszkę się różnią. Tak samo jak trochę się różnią akty w zależności od naszych decyzji. Niewiele, bo albo przez kilka scen idziesz z postacią A albo B. Ktoś tam ginie albo nie, ale całość i tak dąży do jednego zakończenia.
A sama gra? Trochę się czułem jak w "Max Payne", trochę łażenia, trochę walki (im dalej, tym więcej).
Ogólnie fabula jest powiązana z maszyną czasu, różnymi mocami związanymi z czasem. Pomysł może nie nowy, ale mieli kilka fajnych pomysłów na mechaniki w grze. Tyle, że jakby nie wykorzystali ich potencjału. Masz jakąś tam "moc", ale w fabule używasz jej dosłownie kilka razy w miejscu wskazanym przez autorów i tyle. Potem już nie jest potrzebna.
A mogli spokojnie zrobić tam więcej kombinowania.
Walki są fajne (właśnie przez tę manipulację czasem), wymagające. Grafika jak na 2016 rok bardzo dobra.
Muzyka - fajna. Znane kawałki nawet lecą
Sama fabuła gry i filmów. Też ciekawa, oglądałem o wiele gorsze seriale
Całość mi zajęła jakieś 10 godzin, więc spoko, zwłaszcza, że kojarzę, że gra była kiedyś free (bo bym na pewno jej za prawie 150 zł nie kupił
O że szybko zeszło myślałem że na więcej godzin ta gra. Odpaliłem z ciekawości ze spolszczeniem ale jakoś nie przypadła mi do gustu i nie kontynuowałem. Kiedyś marudziłem że jak się ta gra pojawiła na Xbox to nie była po polsku chodź gra Microsoftu a może i dobrze bo bym się zawiódł
Aż tyle lat od premiery mi zeszło, żeby w końcu odpalić 'Henryczka'. Może to i dobrze, bo załatali wszystko i nie było niespodzianek podczas gry.
Spędziłem w okolicach Sazawy i Talmberka ponad 80 godzin. Nie spieszyło mi się z ciągnięciem głównego wątku. Cieszyło mnie chodzenie po lesie, polowania na zające, przygotowywanie jakichś eliksirów, odpalanie trybu ninja i wchodzenie nocami do domów mieszczan na włam.
Pomimo tego, że gra ma już parę lat, graficznie uważam, że jest najprawdę świetna (zwłaszcza z paczką tekstur HD). Muzyczka nie jest nachalna (choć się po pewnym czasie nudzi), walki są wymagające, ale nierówne. W sensie, że dwóch Kumanów potrafiło mnie złoić bez większego problemu, a "boss" z głównego wątku padł po 15 sekundach, przy takich samych moich statystykach.
Turnieju nigdy nie wygrałem, zawsze mnie Czarny Piotr tłukł niemiłosiernie
Niestety, im bliżej końca, tym więcej było długich przerywników a mnie samej gry. Co nie zmieniło mojego pozytywnego nastawienia do tego tytułu.
Oczywiście "dwójeczka" już czeka (z dodatkami oczywiście), ale najpierw trzeba ograć jakieś inne tytuły, żeby nabrać jeszcze większej ochoty.
Na te 80 godzin raz wywaliło mnie do pulpitu, bardzo rzadko jakiś glitch się pojawił. Walka - tutaj coś przekombinowali i mieli problemy z kolizjami, ale ogólnie było ok.
@LovelyPL strzelanie z łuku - lo kurde, zające które się glitchują, jazda koniem jak czołgiem, najbardziej mi się podobało w misji gdzie się wracało do tej spalonej wioski i typ biegł - gonilem go 15 minut, myślę o jakiś fajny quest poboczny - nagle gość przeniknął przez budynki i zniknął - zajebiscie. Otwieranie skrzynek na padzie - o ja pierdole xd
Grałem na ps5, może na PC z modami jest lepiej, ale w 2 części wszystkie bolączki były poprawione, także to co mnie wkurzało, nie wkurzało tylko mnie : p
Co do głównego bossa to w zwykłym trybie chłop nie ma hełmu, więc łatwo zrobić 'bonk' i go poskładać na strzała, zwłaszcza jak gra się obuchami. W trybie trudnym w końcu na czapkę, więc można powalczyć xd
@LovelyPL Mnie też długo zajęło zabranie się za to ale jak już się wbiłem to nie mogłem się oderwać. Przezajebista gra, czułem się tak samo jak grając za gówniaka w Gothiczka, lepszego komplementu chyba nie wymyślę xD. Dwójka czeka w kolejce ale jeszcze mam kilka pozycji które już spatchowane i potanione
Jak już obcykalismy Avela, to przyszła kolej na fizyczną wersję minigierki z Wiedźmina Dziki Gon, czyli Gwinta. Redzi mieli szlachetny zamysł rozwinięcia minigierki w prawilną i autonomiczną grę karcianą na urządzenia mobilne (pierwotnie była dostępna również na konsole) i to się stało. Wersja beta była za⁎⁎⁎⁎sta. Tylko, że zaczęto rozbudowywać i modyfikować talie, dodano kolejną talię, której nie było w Wiesku, no i ostatecznie wyszedł przekombinowany potworek, choć bardzo estetyczny. Szkoda, że nie zostawiono możliwości wyboru między wersją rozwiniętą a betą.
Zatęskniłam za wiedzminowym Gwintem i nabyłam karciankę w wersji fizycznej. Talie jak u Wieśka, ale z planszą to się nie postarali. Zwykła papierowa płachta, zadrukowana na drugiej stronie czymś w rodzaju plakatu. Za to duży minus.
Karty już ubrałam w osłonki, żeby mi dziecior nie pozaginał i rozegraliśmy kilka partii. Młody lvl 10 po kilku rozgrywkach zadał mi dziś cios porażki. Duma, bo gra jest 16+ i dość skomplikowana i trzeba znać właściwości kart. A on mnie wziął i rozwalił.
Tak jak w gwinta w wieśku mogę grać wiecznie, tak jakoś fizyczna wersja mnie nie przekonuję. Z pewnością plansza, która jest zrobiona po prostu tragicznie, a po drugie liczenie punktów na bieżąco.
@Pawelvk to prawda, ale dla młodego fajny trening liczenia, bo sam wiesz, że róg dowódcy itp to już liczenie wyższe dla młodzika no i trochę nad strategią główkuje. Ogólnie to mam te grę bo kocham estetykę kart, a przy okazji młody trochę poglowkuje sam