Jak ktoś lubi strategie na heksach, to ten tytuł powinien mu się spodobać.
Mamy tutaj wszystko, co tego typu grze jest wymagane. Mapy z różnymi biomami, różne typy jednostek, bohaterowie, drzewko rozwoju, levelowanie jednostek, trochę magii, jakąśtam historię, przedmioty zmieniające statystyki.
Jak dla mnie plusem jest to, że misje nie trwają po dwa dni grania, ale dosyć szybko możemy sobie jedną misję przejść i zając się czymś innym.
Mechaniki nie są trudne, nie jesteśmy zalewani tysiącem parametrów każdej jednostki - jest ich dosłownie kilka. I to jest dla mnie plusem, bo nie muszę przez godzinę czytać co dana jednostka potrafi.
"AI" gra nawet sensownie - lubi wykańczać osłabione jednostki, ucieka kiedy może zginąć, poprawnie wybiera cel ataku. Trzeba pokombinować, żeby wygrać przy jak najmniejszych stratach.
Hues and Cues to gra polegająca na komunikacji, w której macie za zadanie połączyć kolory ze słowami. Używając tylko podpowiedzi składających się z jednego lub dwóch słów, próbujecie naprowadzić innych graczy do odgadnięcia określonego odcienia spośród 480 kolorów na planszy.
O jakim kolorze myślisz, kiedy słyszysz hasło "jabłko"?
Ponoć każdy chłopach w pewnym wieku chce zostać strażakiem. Jeśli jego losy potoczą się inaczej, to grając w ten tytuł, ma szansę zobaczyć, w bezpiecznych warunkach, jak taka praca może wyglądać.
A to płonący kosz na śmieci, a to jakaś buda z kebabem się zajęła. Czasami trafi się płonący domek, czy hala magazynowa.
Misji w grze jest masa - od prostych, po bardzo złożonych.
Trzeba gasić, wynosić poszkodowanych z płonącego budynku, odłączać zasilanie, uważać na podmuchy, wybijać okna, itd.
Wszystko w czteroosobowych drużynach - albo z innymi graczami, albo z komputerowymi. Nie nazwę tego AI, bo z inteligencją mają mało wspólnego. Ganiają czasem bez sensu, albo stoją cieć przy hałdzie żużla i nic do nich nie dociera. A ponoć to ty jesteś dowódcą i wydajesz rozkazy.
Najlepiej grać z ludźmi, akcje zazwyczaj idą szybko, jak znajda się ogarnięci, to wszyscy wiedzą co robić.
Niestety - gra nie oferuje jakiegoś porozumiewania się w grze, trzeba to samemu ogarnąć.
I największa wada, jak na dziś - brak graczy. Często lobby jest puste, albo jest jedna osoba i kiszka z fajnej gry.
Postanowiłem sprawdzić 'remake' kultowego tytułu z roku 2002. Tak, 'Mafia' jest już dawno pełnoletnia, a w USA nawet może kupić piwo.
Zacząłem trochę nietypowo - zainstalowałem oryginał, odpaliłem pierwszą misję i... grafika w 2002 roku była na pewno topowa, ale w 2025 już trochę wyblakła. Fajnie wygląda, ale człowiek przyzwyczaił się do czegoś innego.
No to odpalam nową wersję i... kurde, ale to ładnie wygląda. Od razu wróciły wspomnienia i w głowie pojawiła się mapka Lost Heaven.
Żeby zobaczyć, czy mnie wciągnie zagrałem 3 pierwsze misje, a potem kolejną i kolejną i kolejną. Powiem tyle, że w trzech podejściach zakończyłem fabułę
W kilku miejscach mnie zaskoczyli - w sensie, misjami, których nie było w oryginale (tak mi się przynajmniej wydaje).
Muzyka - motyw przewodni wyśmienity, radio w samochodzie też dodaje nastroju.
Co mi się podobało: to, że to nie był taki prosty remake typu 'damy lepsze tekstury i niech spadają', ale faktycznie tutaj się napracowali. Dodali nawet motocykle, których nie było.
Co mi się nie podobało: no hej, dlaczego nie mogę pojeździć tramwajem i oglądać okolicę? Tak się nie bawię
Reasumując - nie żałuję tych 12 godzin. Miło było wrócić do tego miasta zła, które pięknie odżyło i odmłodniało.
@LovelyPL Model jazdy tragiczny. Ja rozumiem że to są stuletnie auta, ale mam wrażenie że lotniskowce mają mniejszy promień skrętu niż samochody w tej grze.
A tak ogólnie to bardzo fajna tylko trochę krótka. Strasznie mi się podobała oprawa głosowa, a dokładniej wręcz przerysowany włosko-gangsterski akcent bohaterów. Zwłaszcza Pauliego.
No właśnie to jest dziwne. Możesz ustawić realistyczną skrzynię biegów i masz ograniczony zapas paliwa, ale samochody wciąż prowadzą się jak zdechła łasica. Trochę jakby twórcy sami nie wiedzieli czy chcą być bardziej realistyczni czy arcade'owi. Do tego te realistyczne elementy nijak nie wpływały na rozgrywkę.
Paulie to był najlepszy ziomal. Szkoda że skończył jak skończył. Ale cóż, takie było całe przesłanie gry.
@LovelyPL 12h tylko? Kurcze, za gowniaka jak to ogrywalem to mialem wrazenie ze znacznie wiecej. Choć moze stracone godziny na misję wyscigową tak to rozciagnely?
@cebulaZrosolu dla tych co nie wiedzą, miałem możliwość zajechać po drodze do Puław pod blok @cebulaZrosolu , ale wygrała przytomność umysłu i s17 prosto do Chełma.
Gra zachwalana jako RTS kładący nacisk na taktykę i dowodzenie drużynami.
Może i tak, ale większość misji była dla mnie męcząca. Pomimo tego, że mamy do ogarnięcia maksymalnie 10 drużyn.
Możliwe, że takie ograniczenie jest po to, żeby nadążyć nad "dowodzeniem" drużynami, ale mimo wszystko dziwnie mało tych drużyn.
Drużyny oczywiście można leczyć, awansować, uzupełnić.
Budowa posterunku? Jest, ale w postaci klikania jaki budynek chcemy, ale nie mamy wpływu na to gdzie zostanie postawiony. Autorzy wcześniej wszystko zaplanowali. Do tego mamy raptem kilka rodzajów budynków.
Pomimo tego, że są Polacy i tak mnie nie przekonała do siebie.
Nacje (których mamy 5 - dla każdej po 10 misji) różnią się wizualnie i dodatkowymi atutami. Cudów tutaj nie ma, ale w końcu do średniowiecze
Graficznie - bardzo ładna, to trzeba przyznać. Wstawki fabularne, zwłaszcza początkowa sekwencja, dobrze zrobione.
Muzyka i efekty - też bardzo dobre.
Niby wszystko wygląda super, wszystko na swoim miejscu, ale jakoś mnie nie wessała. Może dlatego że strategia Zergów dobrze się nawet sprawdziła, choć według różnych recenzji nie powinna
Pewnie do niej kiedyś wrócę, ale na półeczce czeka jeszcze parę rzeczy do ogrania.
Ten tytuł to sequel dobrze przyjętej gry "Bomber Crew" (nawet można zaimportować załogę do Space Crew :)). Gra o walce z obcymi w obronie Ziemi.
Mamy do dyspozycji niewielki bojowy statek kosmiczny, załogę i dużo misji do wykonania.
Musimy rozlokować ludzi, w czasie bitwy przydzielać ich do różnych zadań - a to się coś zepsuje, a to pożar, a to obcy na pokładzie, czasami trzeba wyjść na zewnątrz (pamiętajcie o skafandrze!).
No i walka - uniki, dbanie o osłony, używanie odpowiedniej broni.
Po każdej walce, ci co przeżyją zdobywają XP i nowe zdolności. Oczywiście statek też można ulepszać - pancerz, uzbrojenie, systemy pokładowe itd. Jest tego sporo, ale nie jest to przytłaczające.
Grafika typu low-poly, ale nie przeszkadza.
Ogólnie przy tej grze miałem syndrom 'jeszcze jednej misji'. I tak krok po kroku, skończyłem podstawkę i dodatkowy scenariusz
Misja to kilkanaście minut, może pól godzinki, więc można sobie w ramach chwili wolnego odpalić i zarobić parę kredytów na wyposażenie.
Na pewno kojarzycie "Truman Show". Tak samo jak "Wyspę". W tej grze widać czasami nawiązania do tych filmów, jak też nostalgię za latami 70-tymi, może nawet trochę 60-tymi. Głównie w USA.
Jest sobie Trevor. Typowy urzędnik pracujący w futurystycznym mieście Arkadia. Tyle, że to nie jest zwykłe miasto. To takie miasto-utopia zbudowane gdzieś pośrodku niczego. Ale czy na pewno?
Grę skończyłem w jakieś 5-6 godzin. Świetnie się przy tym bawiłem. Fabuła nieźle napisana, choć w drugim rozdziale zacząłem się domyślać jak się to skończy. Skończyło się trochę inaczej Dialogi bardzo dobrze przetłumaczone, sam pomysł prowadzenia i popychania fabuły uważam za bardzo udany i nieczęsto stosowany.
Grafika miła dla oka - prosta, ale nie prostacka
Sama gra raz jest platformówką 2,5d, innym razem FPP. Parę zagadek logicznych, niezbyt trudnych, parę miejsc trochę zręcznościowych, ale też bez przesady. Tutaj najważniejsza jest historia, zwroty akcji, niespodzianki. Nie nudziłem się przy niej.
@onpanopticon powiem Ci, że największym problemem nie było piwo czy słońce, a to, że na Biebrzy nie było odcinków do wygodnego zsiadania, żeby odcedzić kartofle xD
@myoniwy polecam szczególnie Krutynię, bo po drodze masz kilka klimatycznych i zagubionych w głuszy jezior, a jest dobra infrastruktura do biwakowania. Z tym że to tez spływ na kilka dni. Wkra nie w weekendy, bo zajebane ludźmi. Hańcza podobna do Krutyni, ale nieco trudniejsza technicznie, a Brda leniwa i dość dzika. Bug i Narew to legitne wyprawy jak się chce długie odcinki zrobić i trzeba mieć własny sprzęt. A jeszcze Liw jest, ale to taka popierdółka.
Częste skutki uboczne (Common Side Effects) 2025 - że ja tego wcześniej nie obejrzałem. Świetna animacja dla dorosłych od Adult Swim, śmiało polecam. Dostępne na HBO Max, do zbinge'owania w jeden wieczór.