Rynek pracy stał się dziwny. Jako, że w moim korpopolu wyczułem nadchodzące zmiany które zaczynają powoli wchodzić w życie. W durnych pomysłach korpa się od siebie nie różnią od lat. Końcem grudnia ogarnąłem CV i zacząłem wysyłać.
Na wysłane w 12 miejsc początkiem stycznia, do końca lutego odpisali na 5, że nie. Jedno korpo przysłało, że oferty im wisiały ale jak chce to mogą mi podsyłać nowe jakbym był zainteresowany. Ciekawe podejście. Od innych żadnego kontaktu. Totalnie nic. Nawet z takich ofert gdzie trafiam idealnie w profil kandydata.
Śmieszne są też formularze przykład poniżej. Ogólnie to widać, że eldorado w IT się skończyło.
Zapraszamy do udziału w Szkole Dostępności Cyfrowej (SDC) — wyjątkowym projekcie, w którym kształcimy specjalistów w obszarze dostępności cyfrowej stron internetowych, aplikacji mobilnych i dokumentów cyfrowych. Realizujemy go we współpracy z Certes w ramach Programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego (FERS) 2021-2027.
@30ohm Już jakiś czas temu sobie żartowałem, że taki np. Windows 11 powinien mieć domyślnie ustawioną brązową paletę kolorów. Również dlatego, że to kupa
W Austri jak wystawiasz fakturke tylko do 1 pracodawcy a do teog masz normowany czas pracy i urlopy to ma to znamiona UOP i cyk kara dla firmy + nadplata zaleglych skladek zdrowotnych. Zreszta jeden uuuj co tam chcesz miec, bo progi dochodowe sa takie same i cyk 48% steuer dla bezrobotnych XD
Muszę przyznać, że chciałbym, aby moja partnerka tak wyglądała w wieku 55 lat, ale nie o tym, nie o tym.
Polska2050 właśnie się rozlatuje, bo przewodnicząca zamiast robić program partii, to zaczęła słuchać się przegrywa z Wykopu -> MickaPL, który nienawidzi niskich podatków (ryczałt 12%) i nienawidzi zasad wolnego rynku nieruchomości, domagając się darmowych mieszkań w centrum Warszawy o dużych metrażach dla… no właśnie, dla kogo? Siebie?
KNP myślała, że głos Wykopu to głos ludu, kupiła mu zasięgi na X… no ale nie pykło.
@30ohm mów co chcesz- ja tam z Teamsów jestem zadowolony. Skype for Business, którego korpo używało wcześniej to było nieużywalne chujstwo, które może i ci nie pozwoliło ci wkleić nawet durnego statycznego obrazka, może i rozjebało każdą skopiowaną tabelę więc byłeś zmuszony przesyłać to osobno mailem, ale za to każda rozmowa zaczynała się od darcia się nawzajem do siebie "SŁYCHAĆ MNIE?!!!" i kurwienia na ustawienia tego wynalazku szatana przez następne 5 minut x ilość osób na callu, bo dźwięk to tam był koncept oparty o czarną magię. A potem modlenia się, żeby w trakcie tele ci nie wyjebało całej aplikacji, bo czemu nie.
A Teamsy? No sorry, wiem, że sranie na MS, ale.. Teamsy są faktycznie dobrym komunikatorem. Dobrze działają, aplikacja jest responsywna, nie j⁎⁎ie się co 5 minut, ma możliwość integracji z gigantyczną ilością aplikacji out of the box do tego stopnia, że połowę swojej pracy możesz robić z 1 okna, w tym personalnym Onedrivem, więc jeśli przesyłasz coś, co nie jest obrazkiem, gifem czy jakąś tabelką, ale plikiem, albo nie mieści się w standardowym buforze to automatycznie przesyła to na drive'a i udostępnia tak samo automatycznie drugiej osobie. W tle. Bez potrzeby ani jednego kliknięcia. Nawet telekonferencje są bezproblemowe. Mało- jak jesteś w stalce, gdzie jest urządzenie zgodne z Microsoft Teams Rooms, to już w ogóle dołączanie do spotkania, czy prezentowanie czegoś to w ogóle jest 1 guzik i nawet nie trzeba się martwić o wyciszanie niczego, nieważne czy spotkanie jest lokalne, zdalne, czy hybrydowe. Teamsy to autentycznie jeden z najlepszych produktów MS ostatnich lat.
Równo rok po wypuszczeniu mojej aplikacji do napiwków dla kelnerów i influ , zaliczyłem dwa rekordowe pod praktycznie każdym względem miesiące z rzędu Jak tak dalej pójdzie to do końca roku rzucam pracę #programista15k
Widzę, że dziś znów w #krakow poleciały głowy w APTIV? Już przewinęło mi się kilka ogłoszeń na LinkedIn, a jeszcze pamiętam jak robiłem dla nich w listopadzie, to zorganizowali spotkanie, gdzie zapowiedzieli zwolnienia po nowym roku. By było zabawniej, niedawno też dostałem ofertę współpracy z nimi na LinkedIn, więc zastanawia mnie jak działa ich "matematyka" zwolnijmy doświadczonych by zatrudnić innych.
@MrStealYourGirl to się nazywa system wysokiej rotacji, zanim kapniesz się co i jak działa to dostajesz wypowiedzenie. Mają może wysoki budżet na zwolnienia grupowe i jakoś trzeba go wykorzystać.
Czy ktoś spotkał się z podobną sytuacją i może mi powiedzieć czy to co się dzieje jest normalne czy może po⁎⁎⁎⁎ne? xD Zmieniłem ostatnio pracę w IT i pierwszy raz w życiu wylądowałem w kontraktowni, czy może bardziej po polsku - w agencji pośrednictwa pracy. Dotychczas zawsze szukałem czegoś w firmach produktowych ale tutaj dostałem dobre warunki: 20% podwyżki względem poprzedniej pracy, gwarancja 100% pracy zdalnej, UoP - czyli wszystko na czym mi zależało.
Wszystko niby miodzio ale od miesiąca nic nie robię xD Ciągle nie zostałem przypisany do żadnego projektu. Nawet żadnych wewnętrznych rozmów rekrutacyjnych nie mam. Gdy pytam się mojego przełożonego o co chodzi to odpowiada, że to norma i "na pewno zaraz coś się znajdzie" xD Więc od miesiąca żeby zabić czas i udawać, że cokolwiek robię, zaliczam te korpo-gówniane kursy o zakazie klepania koleżanek po tyłku, brania łapówek, opowiadania żartów o śniadych kolegach - i normalnie płacą mi za to gruby hajs xD
I w końcu pytanie do osób doświadczonych w tego typu firmach: czy to jest normalna sytuacja żeby długie tygodnie siedzieć na ławce zamiast pracować dla klienta? Szczerze to nie palę się jakoś do pracy i hajs za bezczynność jest generalnie spoko ale obawiam się czy za miesiąc/dwa nie dostanę wypowiedzenia z powodu chronicznego braku projektu xD Mocno się zastanawiam czy nie zacząć szukać innej roboty.
Korzystaj z życia, pisz sobie jakieś własne projekty albo bierz małe zlecenia, jednocześnie rozglądaj się za jakąś następną pracą na wszelki. Najważniejsze żebyś nie siedział i nic nie robił bo się człowiek bardzo rozleniwia przez taki czas i potem ciężko wrócić w rytm pracy. No i daj update za parę miesięcy czy robisz coś już tam czy jednak cię wywalili xD.
Jestem programistą i entuzjastą technologii. Nie mogę się doczekać wszystkich nowych gadżetów itp. Od kilku lat używam różnych klawiatur mechanicznych (Keychrony z wysokim profilem, switchami tactile i liniowymi). Ostatnio używam Nuphy Air75 v2 z przełącznikami moss (tactile), która jest niskoprofilowa.
Tydzień temu wróciłem do mojej starej klawiatury Logitech MX Keys, która jest membranowa. I o rany, była tak wygodna, nie męczyła, była cicha i przyjemna w użyciu.
Wszyscy mówią o tym, jak klawiatury mechaniczne są świetne dla każdego i zapewniają absolutnie najlepsze wrażenia podczas pisania. Jednak niedawno zrozumiałem, że męczą mnie one (szczególnie) tym, jak głośne są (nie przełączniki, ale klawisze uderzające o klawiaturę), jak wysokie są (nawet niskoprofilowe i nawet z podpórkami pod nadgarstki) oraz jak dużą siłę wymaga ich naciśnięcie i jak długi jest faktyczny skok klawisza.
Nie rozumiem tego. Może się starzeję. Może to dlatego, że mam ponad 30 lat i rocznego synka. Ale klawiatury mechaniczne są po prostu... zbyt wygodne.
Mam Razer BlackWidow z 2010 roku. Świetnie się pisze. Nie raz w gierce uratowane życie, bo wiedziałem czy klawisz się wcisnął czy nie. To samo przy pisaniu hasła na Linuxie, bo w terminalu nie pokazuje kropek.
Nie słyszę nawet, że jest głośna. Dla mnie to rytmiczna muzyka, jak drum and base. Ale mam też cichą (plus do tel /tv jak trzeba coś dłuższego napisać). Ale to nie to samo. Nawet w lapku mam klawiaturę z dużym skokiem (ThinkPad X220).
Za to jak trzeba coś na tych nowych laptopowych napisać to palce wbijają się w ten płaski szajs, który w ogóle się nie poddaje pod naciskiem. Klawisze się psują przy byle zalaniu. Pisanie jest takie mdłe i niesatysfakcjonujące. Fe.
Kawy też pewnie nie solicie, bo lubicie jak wszystko jest mdłe i bez smaku. Nawet mi was nie żal.
- na rynku IT w Polsce jest dużo ofert, ale to nie znaczy, że łatwo dostać pracę
- wysyłanie CV do firm nie działa; potrzebne są polecenia
- rekrutacje są trudne, ale można się ich nauczyć
Wstęp
Rzuciło mi się kilka wpisów o stanie rynku IT i szukaniu pracy. Mam kilka przemyśleń i chcę się nimi podzielić. Nie jestem rekruterem ani menedżerem, nie zmieniam pracy super często, ale dostaję dużo ofert, rozmawiam ze znajomymi, którym pracę udaje się zmienić, i prowadzę kilkadziesiąt rozmów rekrutacyjnych rocznie.
Wszystko poniżej jest tylko moją opinią i mogę się mylić — bierzcie na to poprawkę
Liczę, że choć jednej osobie się ten wpis przyda.
Do kogo kierowany jest ten wpis?
Do osób z co najmniej kilkuletnim doświadczeniem. Większość rad nie jest adekwatna dla studentów i juniorów — start dziś jest bardzo ciężki, a że zaczynałem dawno temu, nie wiem, jak zrobić to dobrze
Jak wygląda obecny rynek pracy dla programistów?
Ofert jest dużo. Głównie stacjonarnych lub hybrydowych i głównie w Warszawie. Są firmy zatrudniające zdalnie, ale jest ich niewiele. Warszawa ma jeden z najlepszych rynków pracy w Europie — Gergely Orosz twierdzi, że najlepszy po Londynie, głównie ze względu na koncentrację kapitału big techów. Kilka największych polskich miast też ma niezłe rynki pracy.
Nie zmienia to faktu, że wymagania są wysokie — techniczne, miękkie i pod kątem wydajności. Kultura pracy w wielu miejscach jest toksyczna. Masowe zwolnienia są codziennością. Drodzy pracownicy są przenoszeni do tańszych krajów. Ryzykowne projekty realizuje się ludźmi na kontraktach. Bzdurne metryki służą do mierzenia produktywności programistów. A menedżerowie szukają najsłabszych ogniw, żeby ich zastąpić.
Ale zarobki są bardzo dobre i w Polsce ciągle rosną. Ofert pracy jest dużo, zwłaszcza dla seniorów.
Skąd te sprzeczności?
Rynek pracy programistów jest pełen paradoksów. To efekt chaotycznych ostatnich lat:
covid i zero-interest-rate-policy (ZIRP) w USA (2020–2021) mocno zaburzyły rynek. Przy zerowych stopach nie opłacało się trzymać kasy, kapitał był tani i pompował firmy oraz startupy, windując płace programistów na świecie.
kiedy stopy poszły w górę (2022–2023), firmy zaczęły szukać cięcia kosztów. Przez amerykański big tech przetoczyła się fala zwolnień.
w międzyczasie Elon Musk kupił Twittera i zwolnił ~80% załogi (2022–2023). Wiele osób mówiło, że serwis padnie. Nie padł, a firma zaczęła zarabiać. To stworzyło precedens.
zarządy kolejnych firm nauczyły się, że można przenosić drogie role za granicę (2023–2025). Po co płacić absurdalne stawki w USA, skoro podobną robotę zrobi Polak, Hiszpan czy Meksykanin? Offshoring stał się modą, a big tech otwiera biura gdzie indziej, w tym w Polsce.
wybuchła bańka AI (2023–2025), która znowu uruchomiła strumień inwestycji i rekrutacji w wybranych firmach.
I tak dochodzimy do dziś: sygnały są mieszane. Z jednej strony firmy optymalizują koszty, tną najdroższych pracowników i przenoszą zatrudnienie do Polski, podbijając płace dla najlepszych. Z drugiej wszystkim dokręcana jest śruba.
Jak więc odnaleźć się w tym kotle?
Zasadniczo niewiele się zmieniło: trzeba znaleźć firmę (albo dać się znaleźć), przejść przez rozmowy i dostać ofertę. Każdy z tych etapów to gra z zasadami. Ignorowanie ich — albo gorsze, nieznajomość — zwykle kończy się porażką. Zanim wejdziemy w szczegóły, warto zadać sobie jeszcze jedno pytanie:
Jak nie wpakować się w bagno?
Nie ma już stanowisk idealnych. Zawsze są jakieś wady. Przez cały proces warto pilnować, czego szukamy. Dla jednych czerwone flagi to praca wieczorami, dla innych wyczerpujący on-call, a dla kogoś częste reorganizacje. Niezależnie od preferencji, warto spisać pytania, na które musimy poznać odpowiedź.
Skąd wziąć odpowiedzi?
znajomy z firmy — najlepsza opcja. Jeśli masz kogoś, komu ufasz, nie wahaj się zadać pikantnych pytań. Rozeznaj się, jak wygląda struktura firmy i które obszary są spoko, a gdzie jest tragedia.
podczas rekrutacji pytaj interviewerów. Ważne: nie warto pytać rekrutera, bo to zwykle tylko proxy. Jeśli jesteś na etapie oferty, a wciąż masz pytania, poproś rekrutera lub hiring managera o rozmowę z kimś z zespołu. Rozmawiając z osobami z wewnątrz, bierz poprawkę, że mogą kolorować odpowiedzi — jeśli kręcą, zwykle jest gorzej.
internet — im większa firma, tym więcej informacji. Polecam wątki na teamblind.com .
finanse firmy — dla spółek akcyjnych łatwo znaleźć kwartalne wyniki i nagrania z konferencji dla inwestorów. Jeśli biznes się nie spina, spodziewaj się częstych zwolnień, problemów z podwyżkami i (zależnie od orga) chaotycznych decyzji leadershipu.
Jak zostać zaproszonym na rozmowę?
Na jedną pozycję w dobrej robocie wpada zwykle kilkaset CV — bliżej tysiąca niż stu. Rekruter nie jest w stanie się przez to przebić, zwłaszcza że spora część aplikacji w ogóle nie pasuje do opisu. Część to ściana tekstu. Inne listują każdą pierdołę, mimo że nikogo nie interesują skille typu Jira czy MS Word.
Pierwszym zadaniem jest znaleźć się za murem tysiąca CV. Jak? Najlepiej w ogóle nie próbować go przeskoczyć. Są dwie zasadnicze ścieżki:
zdobądź polecajkę — ktoś z wewnątrz firmy musi Cię zarekomendować. Może masz znajomego pracującego w tej firmie? Może znajomego, który ma znajomego? A może da się namierzyć kogoś na LinkedInie i przekonać do rekomendacji? Najlepiej, jeśli taka osoba nie tylko wrzuci CV do systemu, ale też napisze do rekrutera i menedżera, że warto Cię zatrudnić i pasujesz na stanowisko.
daj się zauważyć — trudniejsza droga, ale ładny profil na LinkedInie, sensowne firmy w historii, zwięzły opis i zawodowe zainteresowania pomagają. Do tego aktywność na meetupach i konferencjach, w grupach dot. specjalności, na Slackach, w opensource. Cokolwiek, gdzie ktoś może szukać specjalisty, może dać Ci szansę.
W obu przypadkach warto pamiętać, że networking i kontakty pomagają.
Ostatnia rzecz: CV musi pasować do pozycji. Polecam jedną stronę, kluczowe technologie wypisane po przecinku i kluczowe osiągnięcia z poprzednich ról. Chodzi o to, by rekruter od razu zobaczył, że jest match.
Jeśli to gra, to czeka nas rozmowa z rekruterem i właściwe interviewsy.
Rozmowy kwalifikacyjne
Standardowa rekrutacja sprawdza trzy rzeczy: kodowanie, architekturę i umiejętności miękkie (w tym scope, czyli zakres odpowiedzialności).
Obecnie często spotkasz structured interview, tzn. pytania mają scenariusz i klucz dobrych odpowiedzi. Trochę jak na maturze, tylko że po drugiej stronie jest żywy człowiek, który może pomóc. Skoro druga osoba ma scenariusz, to będzie się go trzymać. Zmiana tematu i próba zaimponowania niszową wiedzą zwykle nie działa. Kombinowanie/ściąganie to zazwyczaj strzał w stopę — interviewer zwykle wyczuwa, co jest grane.
Wróćmy do samych zadań. Jeśli chodzi o kodowanie, często trafiają się problemy, na które rozwiązanie trzeba znać. Na rozmowie czasu jest zazwyczaj za mało, żeby spontanicznie rozwiązać problem widziany pierwszy raz. Jak się więc przygotować?
leetcode
książki z zadaniami
chodzenie na interviewsy — im więcej ich za tobą, tym mniej cię zaskoczy na nowych
Warto też zapytać rekrutera, o co pytają na rozmowach. Jeśli pada temat, w którym nie czujesz się komfortowo, przesuń spotkania o kilka dni i odśwież temat. Podczas samego zadania warto słuchać interviewera. Często naprowadzi na dobry tor.
Jeśli chodzi o architekturę, wygląda to podobnie, tylko problemy są zazwyczaj z życia wzięte. Niektóre zadania da się ogarnąć z marszu.
Ostatnie są umiejętności miękkie. Tu pytania są podobne w większości firm.
jaka była twoja rola w zespole? jak duży projekt prowadziłeś? ilu programistów było zaangażowanych w twój projekt? czy musiałeś współpracować z innymi zespołami? Chodzi o wpasowanie twojego scope’u w firmową drabinkę. Jeśli gdzieś warto pokusić się o kolorowanie swoich osiągnięć, to moim zdaniem tutaj. To jest jedna z kluczowych rozmów, jeśli chodzi o poziom, jaki ci się przypisze. Często w internecie można znaleźć oczekiwania na dany poziom. Jeśli nie, można próbować przyrównać poziom do innych firm, np. korzystając z levels.fyi .
podważanie projektu — sprawdzanie na podstawie twoich przykładów, czy to, co mówisz, ma ręce i nogi, i czy umiesz myśleć. Na podstawie jakich sygnałów podejmowałeś decyzje. Czy podejmowałeś je sam, rekomendowałeś je, czy tylko wykonywałeś decyzje przełożonych.
często pada pytanie “co poszło nie tak?”. Chodzi o sprawdzenie, czy potrafisz ogarnąć sytuację, gdy pojawiają się niespodzianki (a zawsze się pojawiają).
częste są też pytania behawioralne dot. rozwiązywania konfliktów czy przekazywania feedbacku. Rzucenie “tak, tak, kojarzę NVC” czasami skraca tę część.
Jeśli pójdzie dobrze, pewnie dostaniesz ofertę. Jeśli źle, warto dopytać, co było nie tak. I najważniejsze — jeśli się nie udało, nie należy się tym przejmować. Rozmowy kwalifikacyjne uwala większość aplikujących. To normalne. Czasem trzeba mieć trochę farta. I uważaj na syndrom impostora - powtarzaj sobie, że umiesz rzeczy.
Dostaliśmy ofertę. Jak ugrać więcej?
Warto ponegocjować. Powiedz rekruterowi, że zależy Ci na wyższym wynagrodzeniu. Albo że bierzesz udział w innej rekrutacji i musisz się poważnie zastanowić. Zapytaj o widełki na stanowisku i powiedz, że spodziewałeś się oferty bliżej ich górnej granicy.
Zapytaj też o signing bonus. Możesz go argumentować np. premią lub transzą RSU, która przepada Ci przez zmianę pracy.
Idziesz do małej firmy i płaca jest naprawdę nienegocjowalna? To może jest zespół, w którym chciałbyś się znaleźć?
Przeszliśmy rozmowy kwalifikacyjne, ale ktoś inny dostał ofertę. Co robić?
To zdarza się całkiem często. Lądujemy w wtedy w limbo zwanym team matching. Rekruter będzie wysyłał nasze CV do hiring managerów przez następne kilka miesięcy i podsyłał Ci oferty. Moim zdaniem najważniejsze, to nie dać się wepchnąć w problematyczny zespół. Znowu więc zostaje nam zadawać trudne pytania i szukać kogoś zaufanego wewnątrz.
Przeczytałem całość co teraz?
Mordo, serio chciało Ci się? Liczę, że to nie był zmarnowany czas. Teraz możesz się poniezgadzać ze mną w komentarzach!
@malkontenthejterzyna devops here, szukam pracy od grudnia. Wszystkie najnowsze i fancy technologie mam wpisane w CV, doświadczenia z dużym biznesem z 8 lat. Na 50 wysłanych cv dostałem jedną odmowę i zero innych odpowiedzi xD
Z polecenia chyba zacznę pracę przyszłym tygodniu.
Co ciekawe, na takim pracuj.pl widzisz czy ktoś otworzył Twoje cv itp. no więc nie wiem czy 10% pracodawców w ogóle spojrzało na moje CV w ciągu półtorej miesiąca.
@malkontenthejterzyna ta branża to cyrk na kółkach. Czym prędzej chcę ją zmienić. Tutaj człowiek nie może mieć czasu dla siebie, dla rodziny, tylko po pracy musi się rozwijać, nadrabiać, leetcodować.
Jak ja gardzę tym gównianym systemem, chciałem sobie poprawić w ogrodzie na szybko program w stacji pogodowej bez brania miktrokontrolera do domu. To jebane gowno windowsowe aktualizacje sobie akurat teraz wymyśliło
Tak, nie ma bardziej upierdliwej rzeczy niż wymuszanie aktualizacji z jednoczesnym utrudnieniem ich wyłączenia. Wiele osób nawet nie wie że da się je wyłączyć bo to jest tak ukryte.