
Historia najpopularniejszego obecnie litewskiego nadbałtyckiego kurortu wiele mówi o wspólnych zagmatwanych dziejach Polski i Litwy. Wzniesiony przez spolonizowaną litewską rodzinę Tyszkiewiczów polski ośrodek kultury w Połądze powstał w miejscu związanym z przedchrześcijańskimi dziejami Litwy. W...
Jest lato to wiadomo że musi być gorąco. A jak jest gorąco to najlepiej odpoczywać nad morzem. Ponieważ polskie morze jest, jak widadomo, bez sensu drogie, brzydkie i śmierdzi więc jadę nad morze dalsze :) dziś pierwszy dzień w #rumunia miasto #oradea, pogoda zachęca to zwiedzania :)
Plan na dziś. Kupić rumuński numer telefonu (żeby płacić za parkingi), zobaczyć jeszcze raz oradea i dalej w trasę :)
#podroze #podrozujzhejto

Zaloguj się aby komentować
O konieczności u niektórych ludzi przebywania gdzieś tylko w towarzystwie innej osoby.
Jeżdżę sobie czasem na wycieczki, czy to gdzieś w mojej okolicy w góry, czy gdzieś dalej. Czasem z kimś, czasem sam, a sam to szczególnie w góry, kiedy mogę wędrować swoim tempem.
Pisze do mnie ostatnio znajomy, pyta co u mnie to mówię że na wycieczce jestem. To on na to żebym go zabrał kiedyś ze sobą xD Ja takie co xD No bo że on lubi wycieczki ale nie ma z kim jeździć. Po zapytaniu się przeze mnie, że skoro tak bardzo lubi jeździć na wycieczki, to dlaczego sam się nie weźmie za zwiedzanie czegoś, dowiedziałem się że jak to tak samemu gdzieś jechać i czy kiedykolwiek na wycieczce widziałem kogoś samego? xDDD
No w sumie tak, siebie widziałem samego i wiele innych osób, szczególnie w górach.
Bywają sytuacje gdzie chodzę tylko w towarzystwie, są to koncerty czy mecze. Ale to prędzej z uwagi na bezpieczeństwo niż na to, że musiałbym z kimś dzielić te chwile. Ale jak można twierdzić, że tak bardzo lubi się zwiedzać miasta, muzea, chodzić po górach, ale nie robi się tego bo do tego trzeba mieć drugą osobę więc Szyja pls weź mnie ze sobą. Gościu mi gada że dla niego to nie do zaakceptowania żeby samemu chodzić i nie mieć się jak odezwać do kogoś. A chłop wcale nie jest jakimś imprezowym ekstrawertykiem.
#podroze
Mój znajomy od 2 miechów mi męczy bułe "zapisz sie ze mną na karate bo bym pochodził"
Trenuje już dwie sztuki walki i nie widzi mi sie opłacać trzeciego karnetu (z siłowni też zrezygnowałem). Mówie mu że jak mu sie podoba to da rade iść sam, a jak mu sie nie podoba to ze mną mu sie też nie spodoba. Od dwóch miechów nawet nie zgooglował treningów obok siebie xd
Również nie lubię wychodzić w pojedynkę. Często łapie się na tym, że myślę żeby zrobić x, jechać do y, ale samej nie chce.
Rozmawiałam kiedyś o tym z psycholog, bo myślałam, że to może jakieś moje skrzywienie, ale powiedziała, że jak najbardziej można po prostu nie lubić spędzać czasu w pojedynkę, że może nam to nie sprawiać przyjemności itd.
Zaloguj się aby komentować
Wybrałem się na F1, pierwszy raz po raptem dwudziestoletniej przerwie. Dostałem bilety jako prezent od żony. Mam super żonę, a największym prezentem jest to, z jakim entuzjazmem znosi oglądanie wyścigów w tym upale xD Niby powinienem być innym człowiekiem, niż w 2006, ale bawię się tak samo dobrze i zapierdalające auta bawią mnie tak, jak bawiły nastolatka, który wyjechał "na Zachód", żeby obejrzeć coś, co było dostępne tylko w telewizji. Sama impreza też niewiele się zmieniła; trochę festyn, dużo 'wziuuum', sklepiki z merchem i dużo chodzenia. Tylko ten odgłos silników to jakaś żenada. Za szumachera to było pierdolnięcie jak startujące F-16. Kiedyś to było, mówię ci synek... Z sukcesów to spotkałem Macieja Gładysza na kolacji koło toru i pomachałem Rubensowi Barrichello w fanzonie. To był dobry dzień. Trybuna nad trzecim zakrętem na Red Bull Ring to za⁎⁎⁎⁎sty wybór (wideo w komentarzu, jeśli uda się dodać przez apkę). Widać prawie cały tor, polecam. Walczymy z upałem za pomocą mokrych szmat na głowie i zimnego piwka (alkoholfrei). #formula1 #podroze
Na F1 byłem raz w życiu, ojczym mnie zabrał w ramach prezentu na 18. urodziny. GP Niemiec na Hockenheimring w 2001r. Siedzieliśmy gdzieś niedaleko startu, było gorąco. Stary podaje mi jakieś gąbki.
- Co to jest? - Zatyczki do uszu. - Nie chcę. - Chcesz. - Nie potrzebuję, wolę słyszeć co się dzieje. - Okej...
Zaczęli odpalać silniki i się rozgrzewać.
- Ej, jednak daj mi te zatyczki.
Mina ojca wyglądała jakby pierwszy raz w życiu był z siebie dumny xD
Zaloguj się aby komentować

Ten wyjazd rozpoczniemy w Wojnowie, odwiedzając ponownie miejsce, które kiedyś nas oczarowało, mianowicie gospodarstwo rybackie i lokal Rybacka Chata. Utwierdziwszy się w powziętych wcześniej uczuciach przeniesiemy się do Zielonej Góry,, aby stwierdzić z całą mocą, że jest ona nieprzypadkowo...

Z informacji opublikowanych w piątek 26 czerwca w serwisie Głównego Inspektoratu Sanitarnego wynika, że z powodu zakwitu sinic zamknięto trzy kąpieliska:
Pierwszą rzeczą, z której słynie Cerne Abbas, jest oczywiście kredowy gigant na zboczu wzgórza. Ma około 55 metrów wysokości i jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych figur tego typu w Wielkiej Brytanii. Przez wiele lat uważano, że pochodzi z czasów celtyckich lub rzymskich, ale współczesne badania wskazują, że najprawdopodobniej powstał między VIII a XI wiekiem. Mimo wielu badań nadal nie wiadomo, kogo przedstawia. Jedni historycy uważają, że jest to Herkules, inni sądzą, że była to lokalna postać związana z okresem anglosaskim. Z gigantem związana jest również stara legenda mówiąca, że przynosi szczęście i płodność parom starającym się o dzieci. Sama miejscowość Cerne Abbas jest znacznie starsza, niż mogłoby się wydawać. Jej rozwój rozpoczął się pod koniec X wieku, kiedy w 987 roku założono Cerne Abbey, klasztor benedyktynów. W średniowieczu klasztory pełniły znacznie większą rolę niż tylko religijną. Były centrami edukacji, rolnictwa, medycyny i administracji. To właśnie dzięki opactwu Cerne Abbas stało się zamożną i ważną osadą.Przez ponad pięćset lat klasztor rozwijał okolicę, aż do czasów króla Henryka VIII. W 1539 roku, podczas likwidacji klasztorów w Anglii, opactwo zostało zamknięte. Większość budynków rozebrano, a kamień wykorzystano do budowy domów w okolicy. Do dziś zachowała się między innymi brama opata oraz kilka budynków należących kiedyś do klasztoru. Spacerując po wiosce, można zauważyć, że większość zabudowy pochodzi z XVII i XVIII wieku. Wynika to z tego, że w XIX wieku linię kolejową poprowadzono z dala od Cerne Abbas. Miejscowość ominął rozwój przemysłowy, ale dzięki temu zachowała swój historyczny wygląd.W XVIII wieku Cerne Abbas było znane z warzenia piwa. Działało tutaj podobno aż czternaście pubów, co jak na tak niewielką miejscowość było imponującą liczbą. Piwo produkowane w Cerne Abbas trafiało nie tylko do Londynu, ale było również eksportowane.W centrum wioski znajduje się średniowieczny St Mary’s Church, który przez wieki był związany z opactwem. W pobliżu znajduje się także źródło nazywane Studnią św. Augustyna, z którym wiąże się lokalna tradycja, choć nie ma dowodów, że sam św. Augustyn rzeczywiście odwiedził to miejsce.To właśnie połączenie tajemniczego giganta, tysiącletniej historii opactwa i dobrze zachowanej historycznej zabudowy sprawia, że Cerne Abbas jest jedną z najciekawszych i najbardziej autentycznych historycznych wiosek w hrabstwie Dorset.
https://maps.app.goo.gl/Ff6xTuKHELZdogFG6?g_st=ic
Na zdjęciach Kredowy Gigant, główna ulica w Cerne Abbas i kościół Św. Maryji.
Zdjęcia opactwa w komentarzu.
#uk #podroze #historia





Zaloguj się aby komentować

Słynne z szybkości i wygody japońskie pociągi Shinkansen zyskają jesienią jeszcze więcej luksusu dzięki prywatnym, zamykanym przedziałom z rozkładanymi fotelami i własnym Wi-Fi. Słynne japońskie pociągi Shinkansen przechodzą właśnie luksusową modernizację. Jeszcze w tym roku pasażerowie będą mogli...

Jeziora, żagle, lasy – z tym kojarzą się wakacje na Mazurach. A jakie atrakcje w regionie można zaproponować osobom, które interesują się historią? Od jakich historycznych miejsc najlepiej zacząć zwiedzanie Mazur? Przedstawiamy najciekawsze historyczne atrakcje turystyczne Pojezierza Mazurskiego i...
Marchew na Urlopie.
Jako że dopadły mnie bóle kolana, zamiast tradycyjnych gór padło na coś mniej chodzonego. Morze, ale z rowerem!
Gdzie? Rowy. Wybrałem to miejsce, ponieważ parę lat temu odwiedziłem je wraz z piękniejszą (byłą) połówką. Miejsce świetnie zapisało się w pamięci, więc jadę.
Zrobiłem sporo kilometrów rowerem. Gorąco polecam szlak czerwony Ustka–Rowy, a w szczególności odcinek Orzechowo–Dębina. Odcinek terenowy, wzdłuż klifów, trochę podjazdów, leśnych ścieżek, sporo pięknych widoków na morze. Momentami jedziemy 0,5 m od krawędzi wysokiego klifu
Bezpośrednio do Rowów przylega Słowiński Park Narodowy wraz z jeziorkami. Park sam w sobie szału nie robi, roślinność wydaje się ciekawsza na wspomnianym wyżej szlaku czerwonym. Jednak jest sporo leśnych dróg, przy upałach to mega opcja, ponieważ mamy do dyspozycji outdoor w cieniu. W parku znajduje się kilka wież widokowych, tarasy widokowe i masa ławeczek.
Park jest połączony z plażą kilkoma zejściami, tak więc legalnie można podjechać rowerem, w zależności od zjazdu, 5, 11, 16 lub nawet 20 km od centrum Rowów. Masa osób zostawia rowerki podpięte do drzewa bezpośrednio przed wejściem na plażę. Jak ktoś chce, to można rower wziąć na plażę, też praktykowane. Dwa najdalsze punkty to już teren kolejnej miejscowości – Czołpino, chociaż na jednej z ich plaż (przy zjeździe) było niemal pusto w porównaniu do plaż w Rowach. Podejrzewam, że to też ludzie z Rowów. W Czołpinie jest tylko kilka pensjonatów, a Rowy są nimi usiane.
Plaże są dostępne na wschód oraz zachód od Rowów. Zachodnie wydają się być węższe, sporo klifów, brak wydm. Niemal brak ludzi. Te wschodnie plaże są piękne z uwagi na sporą szerokość oraz wszechobecne wydmy wraz z charakterystycznymi na nich trawami. Z minusów więcej ludzi w pobliżu, chyba że wyskoczymy kilka km dalej, to już niemal plaża niemal prywatna, pustki. Tylko przechodząc kawałek za Rowami trzeba uważać, można się zdziwić (° ͜ʖ °)
Na plaże można jechać rowerem. Tak, da się! Próbowałem, 6 km, pchać trzeba było dwa razy, łącznie 50 metrów, @macgajster się mylił
Wychodząc odpowiednio wcześnie możemy dostać odcinek plaży o szerokości 1 km niemal na wyłączność, raz na 30 minut pojawia się rowerzysta lub spacerowicz, bajka, takie plusy porannej bezsenności. O 6:30 było naprawdę ciepło i słonecznie : )
Tak, zrobiłem tę samą trasę rowerem co kiedyś z Ex. Zaczęły wracać wspomnienia. Miało być urlopowo, beztrosko i przyjemnie, miał być detoks mózgu. A zaczęły mi się przypominać te wszystkie chwile spędzone z nią kilka lat temu. Ta miejscowość nie jest duża, wszędzie znajome miejsca. W tej knajpie jedliśmy, ona wzięła rybkę, ja kebab. Na tej ławce siedzieliśmy, tym zejściem schodziliśmy na plażę, na tej polanie zrobiliśmy dłuższy postój. Nawet rozbiłem obóz na plaży pod tą samą wydmą, co zauważyłem chwilę później, słupek z kilometrówką plaży, pamiętam go.
Wszędzie wspomnienia...
I wtedy poleciało grubo.
Wszędzie pary, szczęśliwi na rowerach, zajadają pizzę, spacerują plażą, opalają się. Aż serce kiśnie, że nie ma z kim dzielić tych dni. Leżałem na plaży w moim okopie. W pewnym momencie wyobraziłem sobie, że ona (bezimienna kobieta, nie ex) jest obok. Że się obejmujemy. Zrobiło mi się tak lekko na sercu, lekko na umyśle, zeszło ze mnie całe napięcie. To było te kilka minut, wtedy naprawdę odpocząłem mentalnie. Umysł się oczyścił i nawet nie wiem kiedy, zasnąłem. Po przebudzeniu zimny prysznic, nie ma jej. Jestem sam. To „napięcie emocjonalne” jest ze mną stale, na co dzień. Rano, wieczorem i w weekend, nie odpoczywam. Chciałbym móc oczyścić umysł tak jak wtedy na plaży, ale nie potrafię.
Wracam do pensjonatu, plażą, obok ktoś się przechadza. Przypadkiem spojrzałem na niego, kiedy on na mnie. Podszedł, zagadał co tam, jak tam. Później ktoś inny, pomarudził, że w drodze na urlop auto mu się popsuło, ale ma zastępcze na parę dni. Oni też byli sami. Szczęśliwi, że mogli paszczę otworzyć. Dla mnie small talk był super, ale przeciągając się zaczynał męczyć, kończyłem te rozmowy po kilku minutach.
Napełniło mnie mocą szukania nowej drugiej połówki. „To priorytet”.
Rzucam wszystko inne, muszę mieć do kogo się odezwać, kogo wysłuchać, przytulić. Poczuć, że jestem dla kogoś ważny.
Wtedy uświadomiłem sobie że przecież aktywnie szukam. Bagno appek randkowych, bezowocne speed dating. Niczym zderzenie ze ścianą.
Na koniec dnia z plaży, od drugiej strony do tego samego zejścia szła pani, też sama, też z rowerem. Pomyślałem, że ona pewnie też czuje się samotnie, podobnie jak ja. Może spróbuję się zapoznać? Ale w tyle głowy: „Nie narzucaj się, będziesz jak te typki, które cię zagadywały”. Nie zrobiłem nic, nawet „cześć” w celu wybadania reakcji. Po prostu przemknąłem obok szybszym tempem, szanując jej prywatną przestrzeń.
Innego dnia z randomowo napotkaną dziewczyną obserwowaliśmy lisa w lesie. Jeszcze innego dnia przejechałem kilka km z gościem, który wybrał się na bike packing. I co? Też z mojej inicjatywy następował koniec rozmów. Z jednej strony pragnę kontaktu, z drugiej go unikam.
Wracając:
Po powrocie do pensjonatu dół egzystencjalny, bo życie to już było, teraz jedynie szara codzienność i wspomnienia. Ale jeszcze jeden dzień urlopu przede mną! Cała piękna niedziela! No tak, ale dół wszedł tak mocno, że zrezygnowałem z ostatniego dnia, skróciłem pobyt o jeden dzień. Wyjazd w niedzielę rano. Połowa mojego długiego urlopu za mną, nie wiem, co będę robił przez najbliższy tydzień. A powrót do pracy mnie przeraża. Urlopu wypoczynkowego zostało tyle, że mógłbym do końca roku pracować 3 dni w tygodniu.
Wystarczy wyrwać się z tego codziennego, monotonnego rytmu, aby poczuć, że życie jest gdzie indziej, że powinno wyglądać zupełnie inaczej. Pomimo tych problemów, to był naprawdę fajny wypad.
ps. Wybaczcie za chaos czasowy i stylistyczny.
#zwiazki #podroze #randkujzhejto #podrozujzhejto





Ja od siebie tylko napiszę, że chyba Cię rozumiem. Bo też miewam takie chwile, jak wracam do pustego mieszkania i nie mam z kim się podzielić jakąś pierdołą, jak w pracy ciągle słyszę "a my z żoną tamto i tamto"
Na urlopach również zdarza mi się łapać chwile takich zwiech gdzie naokoło widzę wszędzie pary i ludzi dzielących się szczęściem.
Życie w pojedynkę jest trudniejsze, nie ma z kim dzielić kosztów, mentalnie większe obciążenie bo jak coś się wysypie to tylko ty jesteś w stanie się z tego wykaraskać, nawet taka pierdoła jak rozwalone kolano potrafi niesamowicie skomplikować życie bo chcąc czy nie chcąc musisz wyskoczyć po te cholerne zakupy. I czasami to wszystko potrafi przytłoczyć.
Ale życie singla ma też swoje oczywiste plusy, robisz sobie co chcesz i jest pełen chill choć czasami samotność daje nieźle w kość.
Powodzenia dla jego
W tamtych okolicach przeżyłem piekło i niebo jednocześnie. A to za sprawą mojej ex. Przyjechałem tam jako młody chłopak, a po roku wróciłem jako mężczyzna. Upadłem na dno i się z niego powoli wygrzebałem. Od tego czasu mało jest rzeczy, które sprawiają mi ból.
Do dzisiaj mam słodko gorzkie wspomnienia i skojarzenia z rejonem Słowińskiego Parku Narodowego.
Trzymaj się i głowa do góry!
Zaloguj się aby komentować

Oddajemy Wam propozycję 25 nieoczywistych zamków i pałaców w Polsce. Wybieraliśmy te mniej popularne, ale jednak inspirujące do ich poznawania. Wszystkie można zwiedzać, choć wybrane po wcześniejszym umówieniu. Na liście są wystawne pałace, ale i takie oczekujące na generalny remont. #podroze...
Jedź na Islandie. Wypożycz auto. Słyszałeś, że rypią turystów na byle odprysku od kamienia a kamień sypie się gesto. Weź super duper, premium, platinum, zero liability ubezpieczenie, którego koszt podwaja cenę wynajmu. "Trudno, przynajmniej nic nie będę dopłacał ani się stresował". Po tygodniu pobytu łapiesz kapcia. Dzwonisz do wypożyczalni. Przekierowują cię do zewnętrznego operatora assistance. Operator najpierw kasuje cię za samo przyjęcie zgłoszenia a potem za wysłanie kogoś żeby ci tę oponę połatał. Płacisz z wlasnej kieszeni bo inaczej się nie da tego załatwić. Zgłaszasz się do wypożyczalni z rachunkami o rekompensatę. C⁎⁎j ci w d⁎⁎ę, Twoje super duper, premium, platinum, zero liability ubezpieczenie nie obejmuje road assistance. "WTF jak to?!" -pytasz. Ano trzeba było wybrać jeszcze jedno dodatkowe ubezpieczenie od road assistance, opcja do odznaczenia była tam gdzieś między gpsem a fotelikami dla dzieci.
I tak oto proszę państwa wygląda 80k ISK (2400pln) wywalone w śmietnik.
Ja pindole, ale się dalem wydymać xD
#islandia #wypozyczalnia #podroze #chujmiwdupe i obowiązkowo #zalesie


Jak byliśmy we wrześniu zeszłego roku to ubezpieczenie na życie też obejmowało takie akcje ale to było całkiem coś zewnętrznego nie w wypożyczalni.
Wynajmowaliśmy u miejscowych Polaków w icecarpool (jakoś tak) ale teraz patrzyliśmy to ceny mega odjechały... Możliwe, że też przez to zaćmienie słońca i zwiększony ruch ale odklejka totalna.
Zaloguj się aby komentować
Dawno nie bylo to cyk #rozdajo. Produkty zakupione w labuan (malezja) polecaja sie na sprobunek. Nie mam pojecia jak smakuja, mam nadzieje, ze obrzydliwe.
Losowanie trwa do kiedy mi sie przypomni, ze koniec.
Wygrany przez hejto los musi wyslac kod qr do paczkomatu (mala paczka).
Edit: dorzuce jeszcze smieszna herbatke z indonezji.
#glupiehejtozabawy #malezja #podroze #jedzenie

Wylosowany piorun z wpisu - @Pawelvk
https://hejto-los.pl/cd05dbee-5649-4be7-9382-85fbcff03548
#hejtolos
Wpis dodany za pomocą aplikacji hejto-los
Zaloguj się aby komentować

1000 Trees w Szanghaju to jeden z najbardziej niezwykłych projektów architektonicznych na świecie. Gigantyczna konstrukcja, na której posadzono ponad tysiąc drzew, sprawia wrażenie scenografii z filmu science fiction. Futurystyczna bryła, tarasy pełne zieleni i wnętrza, które trudno porównać do...
Zapraszam na kolejną czwartą już część relacji z wyrypy do Pribaltiki. Tyma razem mało tekstu dużo zdjęć.
#nivaznegdziedroga
#podrozujzhejto
#pribaltyka
#przyroda
#podroze
https://www.hejto.pl/wpis/pribaltica-cz-4
Zaloguj się aby komentować
@bartek555 Przecież siedzisz na tarasie a nie w rzece!
Zaloguj się aby komentować
Tyle się mowi o oszczędzaniu wody ale nie każdy potrafi
#gownowpis #pasjonaciubogiegozartu #nsfw #podroze #indie #azja #czarnyhumor #kalkazreddita
https://www.reddit.com/r/trashy/comments/1uaah26/local_man_cares_about_hygiene_conserves_water/
@starebabyjebacpradem Co Wy tam na tym ISE?
Zaloguj się aby komentować
No siema.
Wrzucam link do oskarowej produkcji, relacja z Moto wyjazdu do Bośni.
https://youtu.be/V9px8r-xCRY?is=zGzMatcrHCzPG0AL
#motoryzacja #motocykle #podroze
Zaloguj się aby komentować
. #hydepark #weekend #jezioro #fotografia #deafoto #podroze #lubuskie
Pozdrawiam Hejto ze wspaniałego jeziora Lubiąż.

Zaloguj się aby komentować