#nieruchomosci
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Mickpl założył konto na twitterze, po tym jak dostał 2x bana na wykopie - i zaczął robić o wiele lepsze zasiegi.
https://x.com/mickpll/status/1932344411154764080
#nieruchomosci #deweloperka

@inty macie szczęście, że nie trawie Twittera bo bym się światowy zrobił, że Ho Ho.
Zawołaj jak kupi mieszkanie, a nie że shitpostuje gdzie indziej.
Chłop jest trochę jak niektórzy samozwańczy guru inwestowania. Pisze o spadkach cen mieszkań chyba od 5-6 lat, albo i dłużej i w końcu może napisać "miałem rację!". Tylko, że od kiedy zaczął swoją batalię, to ceny mieszkań wzrosły o jakieś 70-100%.
Żeby nie było, to cieszę się, że w końcu pojawił się sprzeciw przeciwko budowaniu państwa w oparciu o dopłaty do kredytów, a mieszkaniówce potrzebna jest solidna korekta, ale stawianie gościa na piedestale to jest jakiś żart i jak ktoś wpadł na genialny pomysł, że zgodnie z jego radami poczeka na spadki, to dzisiaj zamiast płacić np. 8000/mkw, musi zapłacić 16tys/mkw
Zaloguj się aby komentować
No w końcu ruszył Dudę
https://wiadomosci.wp.pl/ceny-mieszkan-beda-jawne-jest-podpis-prezydenta-7164808661007296a
#nieruchomosci #polityka
Zaloguj się aby komentować
Developerzy walczą choć walka ta nierówna
#nieruchomosci #patodeweloperka

Zaloguj się aby komentować
#polityka #patodeweloperka #nieruchomosci #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Ide na pierwsze w zyciu zebranie wspolnoty mieszkaniowej w Danii. Zobaczymy, czy wasata januszeria, to zjawisko ponadnarodowe. Cos czuje, ze tak
#nieruchomosci
Zaloguj się aby komentować

Sejm: Wiceszef MSWiA: wzrosła liczba wniosków o zgodę na nabycie nieruchomości przez cudzoziemców
W 2024 roku do ministra wpłynęło 2310 wniosków o udzielenie zezwolenia na nabycie nieruchomości. W porównaniu z rokiem 2023 odnotowano około 40 proc. wzrost liczby wniosków - przekazał w środę w Sejmie wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz.
Posłowie wysłuchali sprawozdania MSWIA z realizacji w 2024...

Tylko 13% Polaków mieszka w wynajmowanych mieszkaniach – najniżej w UE - Echo Polski • portal informacyjny, wiadomości, newsy, porady
W Polsce zaledwie 12,7 proc. gospodarstw domowych mieszka w mieszkaniach wynajmowanych, co plasuje kraj na jednym z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej pod względem popularności najmu. Dane z 2023 roku pokazują, że udział najmu w rynku mieszkaniowym zmniejszył się o niemal 4 punkty procentowe od...
Zaloguj się aby komentować
NBP utrzymało stopy procentowe na tym samym poziomie
https://nbp.pl/rpp-04-06-2025/
#gospodarka #ekonomia #wiadomoscipolska #kredythipoteczny #nieruchomosci
Zaloguj się aby komentować
Ktoś mi wytłumaczy czemu ta wypowiedź pojawia się dzisiaj, a nie tydzień temu, gdy Zandbergowcy wręcz o nią błagali?
#polityka #nieruchomosci

@JapyczStasiek Bo na całym świecie neoliberałowie robią wszystko, byle tylko lewica nie doszła do władzy xD
Zaczynam się zastanawiać, czy jednak coś w teoriach spiskowych nie jest? Jeżeli te wszystkie posrane wątki są prawdziwe, to mamy przewalone.
Bo teraz to już jest pożar w burdelu i każdy bierze się za kampanię wyborczą. Nikt nie wie ile ten sejm przetrwa, a dla PSL to może być walka o życie.
To proste, dopłat i tak nie będzie, bo nie mają prezydenta, więc wolą teraz to ogłosić, że to niby ich decyzja i żeby druga strona nie przypisała tego sobie :P
Zaloguj się aby komentować
Właściciel mieszkania, które wynajmuję (tzw. landlord) wysłał mi nowe rachunki od spółdzielni.
Wzrosły o 70zł miesięcznie przez to, że spółdzielnie bierze kredyt 2 miliony na windę.
Myślicie, że pisać z pytaniem czy mam to płacić i dlaczego?
Mieszkam tutaj od 5lat, ale pewnie zanim windę wybudują to minie kolejne 5 lat...
#nieruchomosci #wynajem
Ale masz jakąś umowę która reguluje te kwestie?
@januszzzz Ale to wzrósł czynsz, czy dodatkową opłatę wprowadzili?
W czynszu płacisz też fundusz remontowy, z którego możesz nie skorzystać przez te np. 5 lat.
Jeśli jemu wzrosły opłaty za mieszkanie to nie wiem czemu Tobie miałyby nie? No chyba, że w umowie na sztywno napisane stawki.
Nie. Nawet jak formalnie za to nie odpowiadasz (bo masz np. umowę najmu na stałą kwotę bez zobowiązania do opłacania czynszu) to właściciel ma Ci prawo czynsz podnieść. To co musi zrobić to dać Ci znać z 30-dniowym wyprzedzeniem (zakładam że spełnione bo nowe rachunki nie są zwykle wydawane na ostatnią chwilę) i uzasadnić podwyżkę (wzrost rachunków do spółdzielni w 100% to spełnia). Może co najwyżej zaoszczędziłbyś 70 zł za pierwszy rachunek jak nie wyrobił się z 30-dniowym terminem.
Tylko czy warto? Mieszkasz tu 5 lat więc zakładam że właściciel nie jest jakimś chujkiem. Płacisz mu za wynajem mieszkania w którym wzrósł czynsz - no trudno, tak to bywa. Wg. mnie kompletnie nie ma o co walczyć.
Zaloguj się aby komentować
pijcie ze mno kompot. Podpisałem umowe na sprzedaż kwadratu, zadatek puszczony przy mnie, wiec jak dojdzie przelew ściagam ogłoszenie i sie ciesze, że nie musiałem posrednikom 20k oddawac #nieruchomosci
Zaloguj się aby komentować
Mieszkańcy klonowisk deweloperskich, to jest jednak inny stan umysłu. Oni tam chyba za karę mieszkają.
Znajomy ma szkółkę jeździecką od lat. W zeszlym roku wielki i poważny deweloper pobudował osiedle klonów pośrodku niczego, tak z 500 metrów od tej szkółki znajomego.
Pomijam fakt, że musieli progi na drodze zrobić, bo się zapierdalanie zaczęło, to dziś przyszła do niego delegacja mieszkańców, że im śmierdzi i pyły z placu lecą i muchy też lecą i czy coś z tym może zrobić.
Dodam że w okolicy głównie łąki, lasy i dużo letniska, z którego ów znajomy głównie żyje.
Czeski film. Kiedyś w czworakach też najgorszy sort mieszkał. Lata płyną, nic się nie zmienia.
#hydepark #nieruchomosci #patologia
Może by tak zakazać koniom srania?
@Gustawff no ale to mieszkańcy też niech nie srają, bo przy wybieraniu szmba śmierdzi. Win-win.
@kitty95 i to jest argument! Trzeba się dogadać
@kitty95 ja takich ludzi nazywam patodeweloperskimi kurczakami. Dowalają się do wszystko wokoło ale nie do tego co mają pod samym nosem. Kurczaki zawzięte w betonowych klatkach zamknięte. Mi już puściły hamulce i wyzywam ich od wieśniaków i brudasów, bo to co widać na monitoringu to ja pi⁎⁎⁎⁎le. Ludzkie zwierzęta, ale to określenie obraza dla zwierząt, bo są gorsi.
@kitty95 Znajomy teraz żre się z mieszkańcami, a urzędzasy z deweloperuchami zacierają ręce i liczą pieniądze. To tu jest sedno problemu a nie napuszczanie jednych na drugich.
Zaloguj się aby komentować
Wyprowadzili się ode mnie lokatorzy. W sumie mieszkanie oddali w spoko stanie ale jest jedno duże ale… Podniszczona podłoga w kilku miejscach: a to od krzesła obrotowego porysowana, a to od jakichś butów wgniotki, czarne ślady od kółek od walizki, przy stole kuchennym tłuste plamy, zmiana koloru przy wejściu do łazienki (zalewana musiała być w tym miejscu często). Jest to na tyle dużo że aby doprowadzić do stanu sprzed oddania musiałbym wycyklinować i powtórnie pomalować całą podłogę, z drugiej strony mógłbym wpuścić tak jak jest kolejnych lokatorów bo nie wygląda to jakoś tragicznie.
i teraz pytanie: jak im te szkody wyliczyć żeby było w miarę fair dla obu stron? Mam dosyć sporą kwotę kaucji do oddania i się cały czas miotam bo wiem że gdybym wziął fachowca do remontu podłogi to kwota wyjdzie taka że nic z tej kaucji nie zostanie ale z drugiej strony były ewidentne zaniedbania z ich strony więc nie chcę zwracać całości tak jakby się nic nie stało. Macie jakiś dobry sposób na wyliczenie wartości takich szkód?
#nieruchomosci #wynajem
To wygalda na zwykle zużycie kolego. Powinieneś mieć w to wliczone w czynsz. Kaucja jest od totalnej demolki z premedytacją.
Jak się zmywarka zepsuje czy lodówka to możesz się dogadać i to naprawiać razem z nimi no chyba że jak mówię ktoś zespuł lodówkę waląc w nią kijem bejsbolowym
Jak szkody powstały w wyniku ewidentnych zaniedbań lokatorów, to potrąciłbym z kaucji.
@OjciecCiesli już rozmawiałem z nimi że coś tam chciałbym potrącić i nie protestowali bardzo, pytanie ile. Mógłbym przetrzeć lekko maszynką ręczną i raz olejem przejechać co łącznie będzie kosztować 100zl i moją robociznę a mogę wziąć ekipę za kilka tys.
@mati3654 słuchaj, zrób uczciwie tak jakbyś miał to zrobić dla siebie. Policz swój czas i materiały.
Daj zdjęcia. Jak szkody wybiegają poza zwykle użytkowanie to jak najbardziej od tego jest kaucja. Pytanie na ile będziesz zadowolony z kwoty jaką otrzymasz. Kolega jak wynajmował kilka lat to sam część mieszkania odmalował, żeby odzyskać kaucję.
Zaloguj się aby komentować
Dzwoni telefon. Nieznany.
Jak mam dobry humor, to odbieram, jak zły to od razu na czarno.
- Dzień dobry, ja w sprawie elewacji!
-Jakiej elewacji?
- No ma pan elewację do zrobienia, od kolegi mam kontakt, wie pan on już nie robi bo wypadek miał.
- Acha, to przykre, ale wie pan elewacja już pół roku zrobiona.
- Achaaaa. A może pan zna kogoś kto potrzebuje? Bo wie pan mam pięć ekip i ludzie bez roboty stoją...
Taki w sumie sympatyczny koleś z głosu, to chwilę pogadałem i ponoć ni ma roboty w budowlance. Deweloperzy praktycznie nie startują z nowymi inwestycjami, ludzie domów nie kończą, bo brak kasy, a nowych pojedyńcze sztuki się budują.
I wszystkie duże geszefty, co wcześniej srały na małe zlecenia, teraz rozpaczliwe roboty szukają.
Ale ceny bynajmniej nie niższe.
Sąsiad kawałek dalej elewację robi, to ekipę miał na następny dzień. Jeszcze pół roku temu nie do pomyślenia.
Cóż, przykra sytuacja.
#budownictwo #gospodarka #nieruchomosci #hydepark
Hmm jak roboty brakuje to będą musieli ceny podnieść.
@Gustawff abstrahując od heheszków, to jak popyt leci w dół, to nie jest z automatu tak, że jak dasz niższą cenę, to nagle ten popyt skoczy w górę. Tu jest zbyt wiele naczyń połączonych, a poza tym migracje netto do dużych miast też spadają, a nawet są ujemne. Jeszcze się dają łowić frajerzy na "standard deweloperski" pod miastem, ale już niedługo.
Z drugiej strony jak chcesz teraz dom pod miastem postawić w srednim standardzie to musisz milion wyciągnąć, a we w miarę dobrej lokalizacji 1,5. To są ogromne pieniądze i mało kogo stać.
@kitty95 to nie heheszki, to wiedza z własnego doświadczenia. Co prawda nie w budowlance ale schemat ten sam. Mniej klientów to trzeba podnieść ceny tym co zostali. Bo przecież Janusz by się zesrał jakby na picie zamiast 500 tys miał 450 tys.
@kitty95 mówiłam ci z pół roku temu
No recesja jak to było mówione już w 2022
Zaloguj się aby komentować
Czym jest afera reprywatyzacyjna w Warszawie i co ma z nią wspólnego Bierut.
___
Nieruchomości w obrębie miasta stołecznego Warszawy znacjonalizowane zostały „hurtem”, odrębnym aktem prawnym, tzw. dekretem Bieruta. Przy całej drastyczności tego posunięcia stały za nim racje, których można bronić: przejęcie na własność dosłownie „całego miasta” miało umożliwić jego odbudowę. Warszawa w 1945 r. była morzem ruin, zniszczeniu uległo 67% zabudowy. Odbudowa Warszawy w ramach spójnego założenia urbanistycznego bez nacjonalizacji nie byłaby najprawdopodobniej możliwa.
Prawdziwym problemem w III RP okazało się jednak – paradoksalnie – to, że dekret przewidywał w miarę cywilizowane mechanizmy gwarantujące ochronę byłych właścicieli: wywłaszczonym przysługiwało odszkodowanie lub odrębne prawo własności budynku, mieli też oni prawo żądać przyznania im prawa wieczystej dzierżawy gruntu. Gwarancji tych władza ludowa nie zamierzała jednak przestrzegać: termin na złożenie stosownych wniosków był – biorąc pod uwagę powojenne realia – bardzo krótki, wynosił zaledwie 6 miesięcy; ci zaś, którzy mimo wszystko zdołali taki wniosek złożyć, najczęściej spotykali się z odmową, bądź też złożone przez nich wnioski nie były rozpatrywane w ogóle.
Oznaczało to, że po upadku komunizmu byłym właścicielom (a właściwie najczęściej – ich spadkobiercom) nadal przysługiwały uprawnienia wynikające z dekretu Bieruta, który – zgodnie z przyjętą tak przez polityków, jak i przez prawników zasadą ciągłości prawnej Polski Ludowej, PRL i III RP – wciąż obowiązywał. Mogli więc oni żądać wydania decyzji w sprawie, w której właściwy wniosek złożyli ich poprzednicy prawni lub też domagać się stwierdzenia nieważności decyzji odmownej.
Władza ludowa, dążąc po wojnie do zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych ludności, zamierzała jednocześnie w jak największym stopniu osłabić własność prywatną i nie dopuścić do jej upowszechnienia w państwie „realnego socjalizmu”. Stąd też podstawową formą „uprawnienia” do korzystania z mieszkania stała się w Polsce Ludowej i w PRL decyzja przydziałowa. Możliwość zajmowania lokalu mieszkalnego zależała od otrzymania od właściwego organu „przydziału”, czyli decyzji zezwalającej na zajęcie określonej powierzchni. W początkowym okresie, bezpośrednio po wojnie, przyznawano w ten sposób „uprawnienie” do zamieszkiwania w zachowanych zasobach mieszkaniowych, również wtedy, gdy stanowiły one własność prywatną. W przypadkach, w których właściciel był nieobecny (co dotyczyło zwłaszcza kamienic należących przed wojną do Żydów), organy administracji przejmowały nad taką nieruchomością zarząd, pobierając czynsze od zakwaterowanych w niej lokatorów.
Najemcy zajmujący lokal w oparciu o przydział przyzwyczaili się uważać zajmowane mieszkania za swoje. Wynikało to z relatywnie wysokiego poziomu bezpieczeństwa socjalnego, jakie władza zapewniała za czasów PRL tej formie korzystania z nieruchomości oraz z długiego okresu, w jakim rozwiązanie to funkcjonowało jako forma użytkowania lokalu. W tym sensie polityka komunistów odniosła przewrotny sukces: ludzie rzeczywiście zapomnieli, czym jest „prawdziwa” własność w rozumieniu prawa cywilnego; za pewnego rodzaju – intuicyjnie rozumianą – własność uważali natomiast zajmowane w ramach kwaterunku lokale.
Co szalenie istotne – płacone przez lokatorów w czasach komunizmu czynsze były bardzo niskie, wręcz symboliczne.
Powrót stosunków rynkowych po 1989 r. i zgłaszanie się spadkobierców byłych właścicieli, pragnących odzyskać swoje kamienice, spowodowały ostry konflikt społeczny, w którym po jednej stronie stała stosunkowo niewielka grupa potomków wywłaszczonych, po drugiej zaś – kilka milionów lokatorów kwaterunkowych.
W świetle prawa cywilnego ci ostatni byli bez szans: przysługiwał im wyłącznie najem zajmowanych mieszkań, najem zaś można wypowiedzieć – lub podnieść należny za niego czynsz. Rozwiązanie tego problemu mogło być tylko polityczne, uwzględniające czynniki pozaprawne, takie jak subiektywne przekonanie lokatorów, że zajmowane lokale są „ich”, biorące pod uwagę potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa socjalnego dużej (i relatywnie ubogiej) grupie obywateli, wreszcie – uwzględniające potrzebę zaspokojenia roszczeń byłych właścicieli.
Idealnie sprawiedliwe wyważenie interesów obu grup nie było możliwe.
Państwo jednak, podobnie jak we wszystkich sprawach związanych z reprywatyzacją, ponownie umyło ręce i to w sposób najgorszy z możliwych, przyjmując rozwiązanie krzywdzące zarówno lokatorów, jak i byłych właścicieli: uchwalono ustawę ograniczającą możliwość podwyższania czynszu lokatorom kwaterunkowym przez prywatnego właściciela kamienicy i zakazując jednocześnie wypowiadania takich stosunków najmu. Czynsze miały zostać uwolnione dopiero od 2005 r.
Rozwiązanie to nie rozwiązywało niczego: wobec rosnących cen nieruchomości większość lokatorów nie miała szans na zebranie w ciągu 9 lat funduszy wystarczających na kupienie mieszkania na własność, najbardziej bezradnym z nich dało natomiast złudne poczucie chwilowego bezpieczeństwa. Właściciele, odzyskujący swoje kamienice, zostali obciążeni kosztami ich remontów i utrzymania (w wyniku wieloletnich zaniedbań zwykle bardzo wysokimi), bez możliwości czerpania zysków ze swojej świeżo odzyskanej własności. Wielu z nich w tej sytuacji decydowało się sprzedać – po mocno obniżonej cenie – odzyskane kamienice inwestorom, którzy mogli sobie pozwolić na czekanie, aż czynsze zostaną uwolnione bądź aż lokatorzy wymrą. Albo też takim, którzy potrafili pozbyć się lokatorów metodami pozaprawnymi.
Powszechne stało się ich szykanowanie i „zachęcanie” do rezygnacji z najmu kwaterunkowego przy wykorzystaniu rozbudowanego repertuaru zachowań przemocowych; spadkobiercy byłych właścicieli sprzedawali też przysługujące im prawa do nieodzyskanych jeszcze nieruchomości na rzecz ludzi, którzy uważali, że poradzą sobie zarówno z ich odzyskaniem, jak i z problemem lokatorów. Zjawiska te występowały w całej Polsce, jednak ze szczególną intensywnością skumulowały się w Warszawie, gdzie – ze względu na dekret Bieruta – uzyskanie praw do nieruchomości było relatywnie łatwiejsze (co nie znaczy, że proste), zaś ich ceny rosły najszybciej.
W ten sposób doszło do powstania zjawiska określanego jako „mafia reprywatyzacyjna”: dobrze zorganizowanych grup, dysponujących wiedzą, kontaktami, a nierzadko również zdolnością do stosowania bezprawnej przemocy.
Dziwnym zbiegiem okoliczności, wnioski reprywatyzacyjne składane w warszawskim ratuszu przez osoby powiązane z takimi grupami rozpatrywane były z reguły sprawnie i przychylnie, zaś odzyskane przez nich kamienice skutecznie „czyszczone” z lokatorów.
Cały ten problem społeczny pozostawał właściwie w cieniu i nie budził zainteresowania mediów – do momentu, w którym w Lesie Kabackim znaleziono spalone zwłoki Jolanty Brzeskiej, lokatorki i aktywistki, działaczki Warszawskiego Stowarzyszenie Lokatorów.
Pomimo że działania tzw. handlarzy roszczeń w ramach „dzikiej reprywatyzacji” stały się w końcu przedmiotem debaty publicznej i zostały nagłośnione w atmosferze skandalu, to statystyki nie dają podstaw do przyjęcia, że warszawskie procesy reprywatyzacyjne opierały się w większości na działaniach przestępczych, korumpowaniu urzędników i tym podobnych zachowaniach: zgodnie z Białą księgą reprywatyzacji, opublikowaną przez Urząd Miasta Warszawy, 88% zwrotów nieruchomości nastąpiło na rzecz bezpośrednich spadkobierców byłych właścicieli (choć duża część z nich następnie szybko odzyskane nieruchomości sprzedawała). Z 1201 warszawskich decyzji reprywatyzacyjnych poddanych analizie przez Centralne Biuro Antykorupcyjne w 2016 r., nieprawidłowości zarzucono… w dwunastu z nich (ostatecznie trzy trafiły do prokuratury). Reprywatyzacja gruntów miejskich postrzegana była przez dużą część społeczeństwa jako niesprawiedliwa i bezprawna nie dlatego, że dochodziło podczas niej do szczególnej ilości nadużyć. Zawiodło samo prawo.
Zawiedli przede wszystkim politycy, którzy je stanowią. W przypadku reprywatyzacji warszawskiej rola sądów była bardzo ograniczona. W społecznym odczuciu ich działania postrzegane były jednak jako wsparcie osób bezwzględnie dążących do pozbycia się lokatorów kwaterunkowych (przede wszystkim na skutek procesów eksmisyjnych). Zaciążyło to dodatkowo nad postrzeganiem wymiaru sprawiedliwości przez Polaków i miało swoje konsekwencje po 2015 r.
W szerszym wymiarze reprywatyzacja stanowi szczególny case study funkcjonowania państwa postkomunistycznego: państwa, w którym władza polityczna nie potrafi rozwiązać istotnego problemu społecznego i nieudolnie odsuwa go od siebie, cedując rozstrzyganie związanych z nim kwestii na innych – w tym wypadku na sądownictwo, niedysponujące możliwością rozwiązywania problemów politycznych. W ostatecznym rozrachunku wszyscy zainteresowani czuli się przez to państwo pokrzywdzeni.
(Fragmenty książki Transnaród. Polacy w poszukiwaniu politycznej formy)
#historia #nieruchomosci





Reprywatyzacja, czyli kto miał plecy albo dużo na posmarowanie, to dostał. Cała reszta po dziś dzień się procesuje, a sądy robią co mogą, żeby sprawy uwalać.
Dekret Bieruta, to też piękny przykład, że dziś masz majątek, a jutro może zostać znacjonalizowany.
@Miedzyzdroje2005 o tym że jakieś odszkodowania za mienie zaburzańskie dostaniesz też zapomnij. Kiedyś był pomysł, żeby obligacje dawać i na pomyśle się skończyło. Chłopstwu rozdali ziemie odzyskane, a "pany" guano dostały.
Zaloguj się aby komentować
Garaż na malucha lub dwa rowery. Okazja.
#nieruchomosci #motoryzacja #okazje #heheszki #memy #humorobrazkowy #czarnyhumor #czerstwyhumor #gownowpis #benc

Zaloguj się aby komentować




