Trafiłem na ciekawy nowy podcast popularnonaukowy "The Rest Is Science". Prowadzą go Michael Stevens znany szerzej z kanału Vsauce oraz matematyczka, prof. Hannah Fry.
Na razie przesłuchałem najnowszy odcinek "Can We 'Solve' Sports? " o technicznych sztuczkach w sporcie, tym jak blisko jesteśmy limitów ludzkiego ciała, jak dane i statystyka wpływa na sport itp. Jest fragment o aerodynamice w #f1 - Hanna pracowała jako aerodynamik. Przyznaję, że rolka z tym fragmentem na tik toku mnie ściągnęła do pełnego odcinka
Patrząc na to co już wrzucili to przekrój tematyczny jest spory, ale brzmi ciekawie, na pewno jeszcze sobie ich posłucham.
Ten koleś mnie trochę irytuje sposobem w jaki się wypowiada. Czasami oglądam, ale jego mimika po jakimś czasie mnie zaczyna drażnić i potrzebuję przerwy.
TL;DR: To Karol Pollak, a nie Graetz, pierwszy opatentował układ prostujący prąd. To on sprawił, że Twój zasilacz do laptopa mieści się w dłoni. Miał na koncie 98 patentów, choć większość zabił krzem. Polski Edison, który wygrał technologicznie, ale przegrał marketingowo.
Polski Edison, którego okradziono z chwały? Jeśli myślicie, że elektronika to tylko krzem i tranzystory, to czas poznać "mokrą robotę", którą odwalił dla nas Pollak.
Bohaterem jest Karol Franciszek Pollak. Często nazywany „polskim Edisonem”, choć to krzywdzące – Edison był showmanem, Pollak był inżynierem od brudnej roboty, której efekty mamy w każdym domu.
Słoik, który rządzi Twoim komputerem
Jest rok 1896. Elektronika raczkuje. Pollak patentuje metodę wytwarzania warstwy tlenkowej na aluminium.
To był narodzin kondensatora elektrolitycznego.
Pollak odkrył prawo fizykochemiczne.
Gdybyś w 2026 roku rozciął nowoczesny kondensator z ładowarki do telefonu, w środku znajdziesz to samo zjawisko, co w jego patencie sprzed 130 lat. Ludzkość nie wymyśliła tańszego sposobu na upchnięcie ogromnej energii w małej obudowie. Bez tego Twój smartfon ładowałby się z urządzenia wielkości cegły.
98 patentów - maszynowy karabin pomysłów.
Był tytanem pracy - uzyskał łącznie 98 patentów w Wielkiej Brytanii, Niemczech, USA i Szwajcarii.
Wymyślał wszystko: od ulepszonych lamp łukowych, przez liczniki energii, po skomplikowane metody obróbki metali.
Dlaczego więc nie używamy tego dzisiaj? Bo Pollak miał pecha żyć w erze "przed-krzemowej". Większość jego genialnych rozwiązań (jak prostowniki czy lampy) została brutalnie wypchnięta przez wynalezienie tranzystora i diody LED. Jego technologie trafiły do muzeum, ale skala jego innowacyjności pokazuje, że grał w absolutnej światowej ekstraklasie.
Pollak vs Graetz
Każdy, kto miał fizykę w szkole, słyszał o "Mostku Graetza" (układ zamieniający prąd zmienny na stały). Ale to jedno z największych niedopowiedzeń w historii techniki.
Pollak (1895/96): Opatentował układ prostujący oparty na aluminiowych celach. Działał i był pierwszy.
Graetz (1897): Opublikował podobny układ.
Kto wygrał?Marketingowo Graetz - to jego nazwisko weszło do podręczników. Technologicznie? Pollak był pionierem. Choć dzisiaj używamy krzemu, a nie elektrolitu, to palmę pierwszeństwa w koncepcji często niesłusznie przypisuje się tylko Niemcowi.
Pollak vs Edison
Pollak nie bał się iść pod prąd (dosłownie). Gdy Thomas Edison uparcie promował akumulatory zasadowe (niklowe), twierdząc, że są przyszłością, Pollak postawił na kwas i ołów.
Udoskonalił proces produkcji płyt akumulatorowych. Wynik tego starcia widzicie codziennie na ulicach. Pod maską niemal każdego samochodu spalinowego siedzi akumulator 12V - technologiczny spadkobierca wizji Pollaka. Pomysł Edisona przegrał w motoryzacji z ekonomią i wydajnością polskiego rozwiązania.
Ślad w Bielsku-Białej
To nie był tylko teoretyk w fartuchu. W 1924 roku założył w Białej (dziś Bielsko-Biała) Polskie Towarzystwo Akumulatorowe.
Była to jedna z pierwszych i najważniejszych fabryk tego typu w Polsce. Choć przez lata zmieniała właścicieli i nazwy, to właśnie tam rodziła się potęga polskiego przemysłu bateryjnego, który zmotoryzował nasz kraj. Jeśli Twój dziadek odpalał Syrenę zimą przy -20 stopniach, to robił to dzięki technologii, którą Pollak zaszczepił na polskim gruncie.
Dlaczego o nim nie pamiętamy?
Bo Pollak zajmował się "wnętrznościami". Nie wymyślił żarówki ani radia - wymyślił elementy, które sprawiają, że żarówka świeci stabilnie, a radio działa. Jego patenty to fundamenty zalane betonem - budynek stoi na nich pewnie, ale nikt ich nie ogląda.
Patent D.R.P. 92564 (Niemiecki Urząd Patentowy), zgłoszony 14.01.1896.
Pollak opisał proces formowania warstwy tlenkowej na aluminium w roztworze boraksu. Jest to powszechnie uznawane za prototyp kondensatora elektrolitycznego.
Patent brytyjski No. 24398 z 1895 roku "Improvements in rectifying alternating currents".
Patent Pollaka jest datowany na 1895 r. Publikacja Leo Graetza w Elektronische Zeitung (vol. 18) ukazała się w 1897 r. Pollak był szybszy o około 2 lata.
"Słownik Polskich Pionierów Techniki" (wyd. Śląsk, 1984) potwierdza pierwszeństwo Pollaka.
TL;DR: To Michał Doliwo-Dobrowolski, a nie Tesla, stworzył system trójfazowy, na którym opiera się dzisiejsza energetyka. Wyrzucono go ze studiów za politykę, więc pojechał do Niemiec, gdzie zbudował silnik, który napędza Twoją pralkę.
Geniusz wyklęty i zapomniany. Jak Polak naprawił błędy Tesli i... dał nam suszarki?
Historia człowieka, który powinien być na banknotach, a mało kto kojarzy jego nazwisko. Jeśli myślicie, że prąd to tylko Edison i Tesla, to czas na małą aktualizację wiedzy.
Bohaterem jest Michał Doliwo-Dobrowolski. Często mówi się o nim „polski Tesla”, ale to błąd. On nie był kopią Tesli – on był gościem, który sprawił, że pomysły Tesli w ogóle dało się zastosować w praktyce na masową skalę.
Tesla miał wizję, Doliwo miał rozwiązanie
Nikola Tesla opatentował system dwufazowy. Był genialny, ale miał wadę: generował spore wibracje i był skomplikowany (wymagał 4 przewodów). Doliwo-Dobrowolski wpadł na pomysł systemu trójfazowego.
Efekt? Mniej kabli (tylko 3), stabilniejsza praca i wyższa sprawność. Do dziś linia wysokiego napięcia, którą widzicie przy drodze (te trzy druty), to dziedzictwo jego patentu z 1888 roku.
To był moment zwrotny w historii ludzkości, o którym milczą podręczniki. Doliwo-Dobrowolski postanowił zamknąć usta krytykom prądu przemiennego (w tym Edisonowi). Przesłał energię z elektrowni wodnej w Lauffen do Frankfurtu na odległość 175 km.
W tamtych czasach to było science-fiction! Na końcu linii zapalił 1000 żarówek i uruchomił sztuczny wodospad na wystawie. To wydarzenie ostatecznie zakończyło "Wojnę Prądów".
Masz w domu jego wynalazek_(albo nie)_
Doliwo-Dobrowolski wynalazł silnik klatkowy (najprostszy i najpopularniejszy typ silnika elektrycznego na świecie). Niezniszczalny, tani w produkcji, bezawaryjny.
Gdzie go znajdziesz? W suszarce do włosów, wentylatorze, pralce czy odkurzaczu. Pierwsza na świecie suszarka (słynny "Föhn" firmy AEG z 1899 r.) działała właśnie dzięki jego inżynierii.
Wyrzucony za... zamach na Cara?
Dlaczego studiował w Niemczech, a nie w Polsce czy Rosji? Bo był buntownikiem! W 1881 roku, po zamachu na cara Aleksandra II, usunięto go z Instytutu Technologicznego w Petersburgu za działalność konspiracyjną i „wilczy bilet”. To zmusiło go do emigracji do Niemiec, gdzie zrobił karierę w koncernie AEG (został tam nawet dyrektorem technicznym!).
Amerykański sen vs Europejski mózg
Ciekawostka z tła historycznego: Europa w tamtym czasie była „mózgiem” (genialni inżynierowie jak Doliwo czy Jabłoczkow), ale to USA było „portfelem”. Amerykanie, jak Samuel Insull (sekretarz Edisona), wymyślili jak na prądzie zarabiać – tworząc taryfy zachęcające do zużycia prądu, co obniżyło ceny.
Polska też miała swoje sukcesy – Lwów miał oświetlenie publiczne już w 1882 r., a politechnika lwowską katedrę elektrotechniki. Niestety, w II RP prąd był u nas towarem luksusowym i bardzo drogim.
Dlaczego o nim nie pamiętamy?
Doliwo-Dobrowolski całe zawodowe życie spędził w niemieckim AEG, a po śmierci w 1919 roku jego dorobek został nieco przyćmiony przez marketingową machinę wokół Edisona i legendę Tesli. Czas przywrócić mu należne miejsce!
To robotyczne cudo, na które patrzysz, to nie jest kolejny gadżet, który po tygodniu wyląduje w szafie obok wyciskarki do soków. Panie i Panowie, przed Wami Unitree G1 – humanoid, który wygląda jak skrzyżowanie bohatera „Interstellar” z Twoim młodszym, nieco bardziej wysportowanym bratem.
Robot, który „umie w życie” (i fikołki)
G1 to nie jest sztywniak. Ma około 130 cm wzrostu (taki kompaktowy zawodnik), waży 35 kg i potrafi się złożyć w kostkę tak ciasno, że zmieścisz go do większego plecaka. Serio. Jak mu się znudzi stanie, to robi „limbo”, składa się i czeka na lepsze czasy.
Ale nie dajcie się zwieść tym gabarytom. Ten gość ma 23 stawy (stopnie swobody), co oznacza, że rusza się płynniej niż większość z nas po trzeciej kawie. Potrafi biegać 2 m/s, wchodzić po schodach, a jak go ktoś popchnie – co Chińczycy namiętnie testują na filmikach – to wstaje szybciej, niż Ty zdążysz powiedzieć „o kurde”.
Otwarte API, czyli: „Masz robota, teraz sam go sobie naucz”
I tu dochodzimy do najzabawniejszego momentu. Unitree wypuściło to cudo z otwartym API i SDK. Co to oznacza w praktyce? To tak, jakbyś kupił samochód, a producent powiedział: „Słuchaj, on jeździ, ale jak chcesz, żeby robił kawę albo parkował tyłem z zamkniętymi drzwiami, to weź sobie sam dopisz kod”.
To genialny ruch! Zamiast zatrudniać armię programistów, Unitree rzuciło sprzęt „nerdom” i powiedziało: „Bawcie się!”. Efekt? Ludzie na całym świecie siedzą teraz w piwnicach i kombinują, jak sprawić, żeby G1 podawał piwo, tańczył do disco polo albo wynosił śmieci. Kupujesz hardware, a soft... cóż, soft to Twoja broszka. Chcesz, żeby robot umiał otwierać orzechy dłonią? Klep kod, ziomeczku!
@maximilianan czyli chcesz mi powiedzieć, że nie ma żadnej kasy, bo dała sobie wcisnąć milionowe długi ściemniaczy, ale oferuje komuś tak ot 1 shitcoina wartego jakieś 77 tysięcy dolarów huh?
@boogie W 2008/2009 był kryzys na rynku nieruchomości, ceny poszybowały w górę i bańka pękła... ceny od 2009 sukcesywnie do 2013 roku spadały, a demografia też spadała : )
@MostlyRenegade pani biznesłumen sprzedawała cuda na kiju obiecując ogromny przełom, chwaliła się, że jej "produkt" zamontowano na jakimś budynku (chyba Skanska), zapomniała powiedzieć, że to była płytka testowa mająca sprawdzić trudność montażu lol.
Obiecywała cuda, absolutny przełom technologiczny - wyszło z tego, że ten "przełom" to był może w laboratorium, a produkt w tej jej technologii jest prawie nieskalowalny póki co. Nie przeszkadzało jej to w siorbaniu hajsu od państwa i inwestorów, oraz brylowaniu w mediach mówiąc jaki to zajebisty produkt mają (nie mieli).
2 lutego przypada Światowy Dzień Mokradeł Z tej okazji już od dziś organizacje pozarządowe, parki narodowe i uczelnie organizują różnego rodzaju wydarzenia edukacyjne, warsztaty i spacery przyrodnicze. Jeśli lubicie takie klimaty, warto sprawdzić, jakie wydarzenia odbywają się w Waszej okolicy.
@30ohm Mit, zus będzie dotowany, będą podwyższane podatki, podwyższany wiek emerytalny, niższe świadczenia emerytalne i pewnie wiele innych narzędzi się znajdzie.
Życie nigdy nie powstaje od razu gotowe, złożone i piękne. Prawdopodobnie pierwsze organizmy wszędzie w Kosmosie są proste, kruche i nie rzucają się w oczy. Co jest więc potrzebne, aby się rozwinęło? Ewolucja. I nieustające wyzwania. W tym odcinku usłyszymy fragmenty powieści Roberta Forwarda "Smocze jajo".
Blood Falls, czyli krwawe kaskady Antarktydy, i hipoteza „Ziemi śnieżki” Na Antarktydzie Wschodniej, w jednej z tak zwanych Suchych Dolin McMurdo, znajduje się miejsce, w którym lód wydaje się broczyć krwią. Z małych szczelin w lodowych kaskadach, które spływają z lodowca Taylora do położonej niżej doliny, sporadycznie wypływają strużki słonej wody w odcieniu rdzawej czerwieni.
Wypływy zdarzają się nieregularnie, a ich mechanizm wciąż nie został do końca poznany. Początkowo badacze uważali, że zabarwienie „krwawego wodospadu” wynika z obecności w wodzie czerwonych alg – po jakimś czasie okazało się jednak, że to tlenki żelaza nadają jej charakterystyczny, pomarańczowoczerwony kolor.
Źródłem przesączającej się na powierzchnię słonej, czerwonej wody jest znajdujący się kilka kilometrów od ujścia, ukryty głęboko pod lodowcem zbiornik, który przykrywa warstwa lodu o grubości około 400 metrów. Zbiornik ten to swego rodzaju kieszeń wodna będąca pozostałością po Oceanie Antarktycznym z czasów, gdy poziom morza był wyższy niż dzisiaj. Około 5 milionów lat temu jeden z fiordów został odizolowany przez lodowiec, przekształcając się w słone jezioro. W ciągu następnych kilku milionów lat jezioro to zostało zupełnie przykryte przez lód i w okresie późnego pliocenu lub plejstocenu zostało ostatecznie uwięzione pod lodowcem.
Według niektórych badaczy tego rodzaju zbiorniki podlodowcowe mają związek z hipotezą „Ziemi śnieżki”, zgodnie z którą nasza planeta pod koniec prekambru miała zostać całkowicie lub prawie całkowicie pokryta przez lądolód. Podobne zbiorniki mogły pełnić wówczas funkcję swego rodzaju kapsuł czasu, izolując populacje mikroorganizmów na wystarczająco długo, by mogły ewoluować niezależnie od innych, podobnych organizmów morskich. W ten właśnie sposób mikroorganizmy mogłyby przetrwać i ewoluować w odległych czasach, gdy Ziemia, zgodnie z hipotezą „Ziemi śnieżki”, była całkowicie zamarznięta.
Blood Falls daje naukowcom wyjątkową okazję do badania ukrytego głęboko pod powierzchnią lodowca, rozwijającego się w ekstremalnych warunkach życia mikrobiologicznego bez konieczności wiercenia głębokich odwiertów w pokrywie lodowej. Badania tego rodzaju są bardzo przydatne nie tylko dla zrozumienia przeszłości Ziemi, ale także dla zrozumienia zakresu warunków, do których ogólnie może się przystosować życie. Ma to znaczenie przy ocenie możliwości istnienia życia w środowiskach pozaziemskich, np. na Marsie czy na Europie, księżycu Jowisza.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
@AureliaNova Woda ze zbiornika pod lodowcem zawiera dużo jonów żelaza (II) Fe²⁺ - ponoć występują dość powszechnie w wodach morskich otaczających Antarktydę oraz w jej wodach podlodowcowych. Tylko w przypadku Blood Falls koncentracja jonów żelaza jest bardzo wysoka. Tlenki powstają pod wpływem kontaktu z powietrzem, kiedy woda wypływa poza lodowiec. Tak więc "domyślnie" ta woda jest przezroczysta i robi się rdzawoczerwona dopiero po przedostaniu się na powierzchnię.
Antarktyczny krajobraz jak z innej planety Suche Doliny McMurdo zlokalizowane we wschodniej części kontynentu to największy wolny od pokrywy lodowej obszar na całej Antarktydzie, rozciągnięty na przestrzeni blisko 193 kilometrów i zajmujący powierzchnię około 4 tysięcy kilometrów kwadratowych.
Suche Doliny McMurdo należą do najzimniejszych i najbardziej suchych terenów na naszej planecie – występują tam bardzo silne wiatry katabatyczne, które niczym naturalna suszarka wyciągają wilgoć z całego regionu i błyskawicznie wysuszają śnieg zanim zdąży osiąść na gruncie. Okoliczne góry stanowią dodatkowo barierę, która blokuje spływanie lodu z pobliskich lodowców i oddziela doliny od wilgotnego powietrza znad oceanu, tworząc tak zwany cień opadowy. W efekcie w antarktycznych Suchych Dolinach roczna suma opadów jest niższa od tej na pustyni Atacama – średnie roczne opady na tym obszarze to zaledwie 100 mm.
Skały Suchych Dolin składają się głównie z granitów i gnejsów, podłoże skalne pokrywają gliny polodowcowe, a powierzchnia gruntu jest usiana luźnym żwirem. Choć praktycznie brak tam opadów, występują tam miejscami jeziora, niewielkie rzeki i strumienie zasilane wodą z położonych wyżej lodowców.
Ze względu na ich wyjątkowy charakter oraz szczególną wartość dla nauki, Suche Doliny McMurdo są objęte ochroną mającą na celu zachowanie ich nietypowego środowiska. Warunki panujące na ich obszarze sprawiają, że są doskonałym miejscem do badania środowiska analogicznego do tego, jakie znajduje się na powierzchni Marsa – geolodzy i astrofizycy z NASA wykorzystują ten teren jako poligon doświadczalny dla badań od czasu programu Viking z lat 70. XX wieku. Środowisko dolin przypomina również pod wieloma względami środowisko ziemskie z odległych epok.
W 2013 roku irlandzcy i amerykańscy naukowcy przeprowadzili ekspedycję terenową do University Valley, jednego z regionów Suchych Dolin, aby zbadać tamtejszą populację mikroorganizmów i przetestować wiertło przeznaczone do pobierania próbek na Marsie. W pobranych próbach nie stwierdzono obecności żadnych żywych organizmów, co czyni University Valley pierwszym miejscem na naszej planecie odwiedzonym przez ludzi, w którym nie stwierdzono aktywnego życia na poziomie mikrobiologicznym.
tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
@Apaturia Nie wiem czemu ale trochę mnie to przeraża - "Jesteś tak daleko na biegunie, że śnieg przestaje się renderować". Niczym błąd z Minecrafta tworzący Farlands
@Apaturia a pewnie idąc dalej tą doliną okaże się, że to było to przejście pomiędzy ścianami lodu co prowadzi do innych światów wymyślonych przez płaskoziemców xD
@skorpion dokładnie tego typu programu szukałem, w którym mogę zobaczyc dokładnie do ręce robią, jakie dźwięki pojawiają się na pięciolinii, będzie grane na weekend
Żeby to całe #ai nie szło tylko na głupoty, wymyśliłem sobie zabawę
Przykładowy prompt do Gemini
propozycja zabawy - będziesz pisał mi zdania w "zaawansowanym" języku polskim (ale uwaga - nie naukowe) a ja będę starał się odgadnąć ich znaczenie. np zamiast potcznego słowa używaj jakiegoś "mniej znanego".
Oj, głowa dostaje w d⁎⁎ę, że tak powiem.
Świetna zabawa by zostać znienawidzonym gadułą wśród towarzystwa
@myoniwy żona mi właśnie powiedziała, że oni to już mieli jakieś 20lat temu jak nie lepiej.
Przylazło wtedy z Malezji, z wioski o nazwie Nipah (mogę się tylko domyślać, że stąd nazwa wirusa)