Ciekawostka. Zanim przeczytasz to na dole, spróbuj zinterpretować to co widzisz na zdjęciu. Gotowy?
to
teraz
chwila
przerwy
i analiza tego co się zadziało w Twoim procesie myślowym. Pomyślałeś, że świnia dostaje transfuzji pepsi max. Ale zastanów się. Przecież to nie ma sensu, nie? A właśnie, że ma. Nasze rozumienie postrzegania treści bazuje na pewnych schematach i przyzwyczajeniach. Czytamy od lewej do prawej. Panele w komiksie są ułożone od góry do dołu i od lewej do prawej.
Z tego powodu patrząc na zdjęcie wydaje Ci się, że przedmiot po lewej ma priorytet w interpretowaniu zdarzenia. Twój mózg nadaje mu naczelną wartość, wyższą nad świnią. Nie myślisz, że do butelki płynie płyn pobierany ze świnki, bo mózg podpowiada Ci podrzędność przedmiotu po prawej. Gdyby świnia znajdowała się po lewej stronie, to byś pomyślał o napełnianiu butelki płynem ze świni. Świnia znajduje się po prawej stronie, to interpretujesz zdjęcie jako transfuzję pepsi dla świni, bo paradoksalnie dla ludzkiego mózgu, ze względu na ramifikacje poznawcze, wydaje się to bardziej racjonalne.
@Rimfire No nie wiem, znając zasadę naczyń połączonych to czysto z fizyki wynika, że płyn przepływa z naczynia ustawionego wyżej. Tu jednak rurka pozostaje nad powierzchnią cieczy w butelce.
Pozostaje stwierdzić, że obrazek jest po prostu głupi ( ͡° ͜ʖ ͡°)
BTW. A mieliście kiedyś tak, że napiliście się kaczej krwi na czarninę, którą matka trzymała w lodówce, w butelce po coca-coli? Bo ja tak ¯\_(ツ)_/¯
Zwykła kropla wody spada na taflę wody i... odbija się jak piłeczka kauczukowa. Mój mózg przez chwilę zrobił blue screen of death, bo przecież woda + woda = więcej wody, a nie jakaś trampolina.
Myślałem, że to fejk albo czarna magia, ale okazuje się, że to 100% nauki, tylko w takim wydaniu "WTF".
Wersja TL;DR dla leniwych: Kropla jest jak nieśmiały gość na imprezie. Zanim wejdzie na parkiet (połączy się z resztą), przez chwilę stoi niezdecydowana przy drzwiach, unosząc się na poduszce z powietrza.
Wersja dla ciekawskich:
Okazuje się, że między spadającą kroplą, a powierzchnią wody na ułamek sekundy więźnie cieniutka warstwa powietrza. Działa ona jak mikroskopijna poduszka albo pole siłowe, które nie pozwala kropli od razu się połączyć.
Do tego dochodzi napięcie powierzchniowe – ta supermoc wody, która sprawia, że zachowuje się jakby miała elastyczną skórę. Połączenie tych dwóch rzeczy tworzy ten efekt "odbijania". Kropla dosłownie lewituje na tej powietrznej poduszce, trzymając swój kulisty kształt, dopóki nie straci energii i w końcu nie przebije tej bariery.
A najlepsze jest na końcu! Jak już w końcu zdecyduje się połączyć, to często robi to na raty. Ten proces nazywa się KASKADĄ KOALESCENCYJNĄ – duża kropla łączy się, ale przy okazji "wypluwa" z siebie mniejszą. Ta mniejsza znowu się łączy i wypluwa jeszcze mniejszą... Taka wodna matrioszka.
Także tego. Następnym razem jak zobaczycie kapiący kran, to wiedzcie, że tam się może odbywać dramat psychologiczny na poziomie molekularnym.
Arp 87 (NGC 3808) to para oddziałujących galaktyk w gwiazdozbiorze Lwa – spiralnej NGC 3808A i nieregularnej NGC 3808B. Znajdują się około 330 milionów lat świetlnych od Ziemi. Galaktyki przeszły w przeszłości obok siebie, czego dowodem jest łączący je pomost z gwiazd rozciągający się na 75 tys. lat świetlnych. Powtarzające się bliskie przejścia powinny ostatecznie doprowadzić do połączenia się tej pary galaktyk w jedną, większą.
W lewym górnym rogu widoczna jest Messier 106 (M106, NGC 4258) – galaktyka spiralna znajdująca się w gwiazdozbiorze Psów Gończych. M106 oddalona jest od nas o około 23 miliony lat świetlnych (7 mln parseków).
Powyżej i nieco na prawo od środka kadru można dostrzec NGC 4217 (PGC 39241, UGC 7282). Ta galaktyka znajduje się w znacznie większej odległości – około 60 milionów lat świetlnych od Ziemi. Przez malownicze pole widzenia przebiega także kometa C/2023 H2 (Lemmon), dodając całej scenie wyjątkowego uroku.
Wiecie co mnie irytuje? No dobra, stary jestem, więc dużo rzeczy, ale dziś o ludziach typu "I love science!".
To bardziej opowieści matki, ale pamiętam jak dekady temu na wsiach na podkarpaciu popularne było zjawisko, że mogłeś coś chłopu mówić, albo tłumaczyć, a on to zbywał krótkim "...ale proboszcz powiedział inaczej". I nie przegadasz. No dobra, ale wtedy to był kiep bo 7 latach podstawówki, a ksiunc miał te wykształcenia i pewne oczytanie.
W obecnych czasach za to mamy patologię w postaci "trust the experts" i "sooource?". Na pierwszy rzut oka wygląda to sensownie, gdzie jest problem? Problem jest nie w planie, a w jego implementacji i spójności. Ludzie nie potrafią samemu myśleć, więc oceniają nie wiadomość, a posłańca wiadomości. A po czym ocenić? Po "fajności" jego wykształceń i prestiżu kręgu, z którego się wywodzi. W ten oto sposób, jak to w kawałach, np amerykańscy naukowcy są fajni, radzieccy uczeni już mniej.
I znajdą dziennikarze takiego eksperta, który gada o swoim modelu rzeczywistości. Ty widzisz, że ten model się nie klei, możesz tłumaczyć, znowu nie dociera, nie przegadasz. W odpowiedzi możesz dostać jakieś lamenty i przytyki o braku naukowości w obecnych czasach i wierzeniu w bzdury.
W co się powinno wierzyć? W publikacje naukowe, oczywiście. Jak wszyscy wiedzą, publikacja naukowa == fakt. Powstał nawet "fact-checking", który polega na porównaniu informacji z oficjalnymi źródłami, albo z ręcznie wybranymi artykułami naukowymi. Zgadza się z nimi? Prawda. Nie zgadza? Fałsz. Sprawdzone ( ͡° ͜ʖ ͡°) szury zaorane. Ty tak nie rób https://www.forbes.com/sites/startswithabang/2020/07/30/you-must-not-do-your-own-research-when-it-comes-to-science/ ale jakiś studenciak zatrudniony za grosze dla agencji fact-checkingowej już może i on weryfikuje prawdziwość rzeczywistości. Polski demagog ogólnie ma profesjonalne podejście i dobry track-record, ale za granicą to się cuda działy, SZCZEGÓLNIE w tematach społeczno-politycznych.
I wyrosło pokolenie "soOo0urce???", ludzi takich jak Destiny czy np polski Nazwex, dla których teoria poznania zaczyna i kończy się na znajdowaniu i przytaczaniu źródeł.... ale tylko dla twoich twierdzeń, oni nie muszą. Możesz mówić, że twoje obserwacje nie zgadzają się z modelem, zostanie to odrzucone z automatu jako "dowody anegdotyczne" (ci ludzie nie rozumieją nawet, w czym jest tu problem), bo nie można ekstrapolować uogólnień z małej próbki danych, po czym sami ekstrapolują twoją 1) wiedzę 2) wykształcenie 3) pojmowanie świata 4) stan psychiczny i często wiele więcej z 1-2 postów. Oni już nie muszą peer-reviewed study, wtedy to już jest ok i działa poprawnie.
Ślepota przejawia się nie tylko tutaj, zapominają, jak można kłamać statystyką, że można znaleźć np. publikacje na temat nadprzewodnictwa w "temperaturze pokojowej", które oczywiście nie działa, no ale publikacja jest, a fizyka to jedno z najbardziej hard science jakie istnieją. W naukach społecznych jest istny cyrk, gdzie by mówić o jakiś zjawiskach zaprasza się "ekspertów" i cytuje ich pitolenie, zamiast osoby z danych kręgów, manosphera bardzo często tym obrywa. Nie ma "replication crisis", był raczej kryzys naiwności, że takie coś może w ogóle dobrze działać.
A krytyka tego, szczególnie po cyrku covidowym, spotyka się z kont-krytyką, że mamy epidemie szuryzmu, antynauki i innych bzdetów i że wszyscy są głupi, tylko nie cytowacz oficjalnych źródeł.
@TRPEnjoyer Dawid Myśliwiec ostatnio coś publikował na temat wiarygodności publikacji naukowych. Całkiem interesujący materiał o problemach z weryfikacją badań.
@pacjent44 To jest poważny problem. Plus to, że prac naukowych jest teraz zatrzęsienie, a część z nich to zwykłe fejki (mała część, ale zawsze). Wielu zwraca na to uwagę - przydatne badania toną w szumie.
Ale @TRPEnjoyer zwrócił uwagę na coś innego, co mnie również irytuje. Nauka, metoda naukowa nie opierają się na ufaniu jakimkolwiek autorytetom. W idealnej sytuacji opierać się ma na weryfikowalnych faktach.
Poleganie na autorytetach to antyteza nauki - bo sprowadza się do ślepej wiary. Zawierzanie autorytetom naukowym kopało świat nauki w dupę wielokrotnie.
Sam się dowiedziałem dzisiaj, czytając dziś dla rozrywki o placazoa i innych bardzo bazalnych stworach (po przejrzeniu kilku wpisów na eksperymentmyslowy.pl), że David Attenborough nigdy nie szukał skamielin prekambryjskich, jako młody uczeń, bo był konsensus naukowy, że takie nie istnieją (ale jego młodszy kolega się nie posłuchał). Sam to przyznawał: "When I was at school in Leicester, I was an ardent fossil-hunter. The rocks in which Auroralumina has now been discovered were then considered to be so ancient that they dated from long before life began on the planet. So I never looked for fossils there". I to jest właśnie problem z ufaniem autorytetom - bo to nie jest nauka, a wiara. Nauka to nieskrępowana ciekawość.
Z drugiej strony są też problemy - bo świat jest pełen idiotów. Płaskoziemcy startowali w dużej mierze jako trolling. Sam byłem tego świadkiem, bo kiedyś na pewnym forum sobie przesiadywałem i zastanawialiśmy się, jak zaprezentować ten absurd tak, żeby miało to pozory naukowości. I niektóre pomysły były genialne. Ale lata później okazało się, że ludzie w takie brednie wierzą, bo nie mają umiejętności krytycznej analizy faktów. Czemu? Może właśnie dlatego, że nie nauczono ich weryfikacji, a dano prymat wierze. W cokolwiek, choćby w autorytet tłumu, który już uwierzył. Na zasadzie, "jedzmy gówno, miliardy much nie mogą się mylić"
Mgławica Trójlistna Koniczyna (Messier 20, M20, NGC 6514) – jasna mgławica emisyjna związana z gromadą otwartą w gwiazdozbiorze Strzelca. Odkryta 5 czerwca 1764 roku przez Charles’a Messiera. Jej odległość od Ziemi szacuje się na 2,2–9 tys. lat świetlnych, a na niebie zajmuje obszar o średnicy ok. 28 minut łukowych.
Krater Vivaldi na Merkurym sfotografowany podczas bliskiego przelotu sondy BepiColombo we wrześniu 2024 roku. BepiColombo to wspólna misja Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) i Japońskiej Agencji Eksploracji Aerokosmicznej (JAXA), której celem jest zbadanie najbliższej Słońcu planety. Sonda wejdzie na orbitę Merkurego w grudniu 2025 roku.
Gromada Herkulesa (Messier 13, M13, NGC 6205) – gromada kulista w gwiazdozbiorze Herkulesa, odkryta w 1714 roku przez Edmonda Halleya, a 1 czerwca 1764 roku wpisana do katalogu Messiera.
M13 ma średnicę około 145 lat świetlnych i leży w odległości 25 100 lat świetlnych od Ziemi. Jest widoczna gołym okiem tylko w sprzyjających warunkach, a przez teleskop o aperturze 100 mm można dostrzec pojedyncze gwiazdy. To największa i najjaśniejsza gromada kulista północnej półkuli nieba.
W 1974 roku w jej kierunku wysłano z radioteleskopu w Arecibo zakodowaną w systemie binarnym wiadomość zawierającą podstawowe informacje o ludzkości i jej wiedzy – tzw. wiadomość Arecibo.
Wielki Obłok Magellana jest jedną z najbliższych nam galaktyk, oddaloną o około 50 kiloparseków (ok. 162 980 lat świetlnych, pomiar z 2013 roku z dokładnością do 2%). Średnica galaktyki wynosi około 14 000 lat świetlnych, a jej masa to około 10 miliardów mas Słońca. Na niebie galaktyka rozciąga się na obszarze około 7×7 stopni i jest widoczna gołym okiem z południowej półkuli Ziemi.
@ataxbras Bardzo fajny wpis Eksperymentowałam kiedyś z domowymi aerozolami na komary, kleszcze itp. Przy mieszance olejku waniliowego, olejku miętowego i alkoholu jakieś działanie odstraszające rzeczywiście dało się zauważyć, jednak trzeba było co jakiś czas powtarzać aplikację.
Gromada w Piecu – gromada galaktyk znajdująca się w gwiazdozbiorze Pieca, w odległości około 65 milionów lat świetlnych od Ziemi. Jej szacowana masa wynosi (7 ± 2) × 10¹³ mas Słońca. W jej skład wchodzi 54 duże galaktyki, w tym dwie ogromne: NGC 1316 oraz NGC 1365 (widoczna w prawym górnym rogu zdjęcia).
Oszacowano wielkość czarnej dziury w galaktyce kosmicznej podkowy (Cosmic Horseshoe). Wyszło, że ma masę 36mld słońc i jest to prawdopodnie rekord. Konkuruje ona o tytuł największego kosmicznego grubasa z czarną dziurą TON 618, która może być dwa razy cięższa. Oszacowanie natomiast ma dużą niepewność, w przeciwieństwie do metod użytych dla bestii z kosmicznej podkowy.
Poniżej link do źródła informacji oraz wątku na x, skąd się dowiedziałem