#lata90

27
2018

@Djnx

4,8 mln wyświetleń 6 lat temu

WTF jakim cudem ja, fan TChB tego nie znałem? Dziękuję. jak byś potrzebował pożyczyć stówę to dzwoń.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#nostalgia #lata90 #gownowpis #hejto40plus


Syn mnie ostatnio spytał, co zbierałem jako dziecko, bo on zbiera np. karty piłkarskie i komiksy. Przypomniały mi się m.in. karty telefoniczne.

Pamiętam, że biegałem od automatu do automatu i patrzyłem, czy ktoś może zostawił zużytą kartę.

a2edae71-4a67-4316-9794-ddc1c2664747

@WatluszPierwszy pamiętam że moja babcia bardzo długo nie miała telefonu komórkowego. Chodziła kilkaset metrów do takiego telefonu u nich na wsi. To był taki element jej rutyny dnia. Szła sobie rano do sklepu. Po drodze zajrzała do budki. Porozmawiała z 20 minut. Zdążyła zadzwonić do 2 osób, robiła zakupy i wracała do domu. I to było dobre życie. Wieś w górach, każdego ranka widok na piękne malownicze pola. Kórki na dworze, co rano pianie koguta. Palenie w piecu i ten telefon w środku wioski.

Zaloguj się aby komentować

Przeglądałem te #walentynki #szkoła #lata90 Znalazłem już wtedy dorosłe mi podpowiedzi. Dziwna walentynka co bo dostałem dwie a to jest klasowa walentynka

Ta taka odrębna była. Z tego co pamiętam byłem zły że to dostałem.

Bo paliłem papierosy. A każdy wtedy próbował. No nic dostało mi się

19f98952-ce5f-412e-b0df-5205ebb2e402
3770835d-648e-4fdc-adb8-7f2d487608cf

@Alawar Ja pod wpływem znajomych zawszę niszczyłem walentynki które dostałem.

Mimo ciężkiego charakteru który skupia się na tu i teraz, co przekłada się na realistyczny podejście do życia bez fantazji to wygląda gwarantował mi orbitowanie śluzu

To nie była walentynka. To była hardkorowa kartka. Wtedy uważałem że byłem spoko bo dostałem dwie kartki. A z resztą ja byłem ćipa do dziewczyn

Zaloguj się aby komentować

#ciekawostki #gimbynieznajo #lata00 #lata90 Pamiętam jak przejebałem kasę na bilet jeździłem z jednym kierowcą i mnie wy⁎⁎⁎ał w ost dzień biletu. Na wakacjach pijąc z nim wódkę zapytałem dlaczego tak zrobił. Boś mi nie powiedział a wiedział od początku

e3160e9c-fc48-4e0a-962f-d6b77615e992

Zaloguj się aby komentować

#lata90 to chyba nie jest #nostalgia ale #hejto40plus na pewno pamiętają #alkoholizm

Wczoraj były papierochy https://www.hejto.pl/wpis/lata90-nostalgia-hejto40plus-gownowpis-lata-prl-i-lata-90-to-czas-kiedy-fajki-by

dziś musi być wódeczka i piwko. Wszak kto nie pije, ten kapuje no i ze mną się nie napijesz? Wódeczka, piwko były wszędzie w PRL-u a i lata 90. nie przyniosły odmiany. Alkohol na chrzcinach, weselach, pogrzebach, urodzinach, Dniu Kobiet, Dniu Matki... no i oczywiście brak okazji też był okazją. Chlało się w zakładach pracy, na wyjazdach firmowych, wczasach, w parkach i na skwerach. Sam pamiętam, gdy w latach 90. w moim rodzinnym mieście tzw. duży park był de facto miejscem weekendowych libacji młodzieży. Sam wypiłem piwko pierwszy raz na wycieczce w 6. klasie podstawówki a już całe liceum, to był festiwal weekendowego spożywania alkoholu. Piła młodzież, bo pili dorośli. Widok zataczającego się faceta wracającego z roboty był w zasadzie codziennością. Biorę po 500 zł z konta każdej drużyny i słucham państwa refleksji związanych z tematem.

67f8f8dd-a8b3-45fe-b45c-568d221d2fd3

To była spiścizna po półwiecznej wizycie armii czerwonej. Pamiętam jak dwadzieścia lat temu wyglądało otoczenie sklepu przed bramą główną kombinatu w Nowej Hucie. Od rana do wieczora całe zastępy roboli z piwem, flachą i szlugiem w ręku. I ten specyficzny smród przepoconych alkoholików. Aż mnie skręca jak to wspominam.


Tak wyglądały te "lepsze czasy".

Ha tfu.

@WatluszPierwszy jak tak sobie patrzę z perspektywy czasu to mam wrażenie, ze moja rodzina była jakaś wyjątkowa pod tym względem. Tata pracował na kopalni ale jako jeden z nielicznych nie szedł z kolegami na piwo po szychcie (pod bramą każdej kopalni jest piwiarnia). Z resztą do dzisiaj prawie nie pije. Na zjazdach rodzinnych (górale) jedyną osobą napierdoloną jak szpadel był tylko dziadek. Ale i on chocby sie ledwo na nogach trzymał to zawsze nas przytulił, pogłaskał, powiedział coś miłego, pobawił sie z nami ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯ wujkowie może i sobie coś tam czasem dziabneli ale bez wiekszego wpływu na atmosferę. Ja to sie dowiedziałem jak picie w polskich domach wygląda dopiero jak sie wyprowadziłem. teraz jak nasze pokolenie ma własne rodziny to też nie pijemy jak sie spotkamy. jedynie szwagier miał ciężko się przestawić ale chyba tez sie z tym pogodził

@WatluszPierwszy mój ojciec był okrutnym przeciwnikiem KK, a jednocześnie alkusem wysokofunkcjonującym. Pamiętam jak mnie wziął jakoś z pół roku przed komunią świętą i powiedział że on uważa że nie należy nikogo zmuszać do obrzędów religijnych i spytał mnie czy chcę mieć I komunię świętą. Wiedział że mi turbo na tym zależy, bo dla dzieciaka w latach 90 to była jedyna okazja w życiu żeby dostać coś takiego wow. A że wiedziałem że on to traktuje jako okazję do napierdolki, to powiedziałem że tak, ale nie chce wódki na stole. Inba jaką zrobił była niewyobrażalna i nawet moja matka zaczęła jojczeć że nie będzie całej rodziny zapraszała i o suchym pysku ich trzymała.

Absolutnie każda okazja rodzinna bez wódki nie mogła się odbyć. Z resztą mój teściu do dziś mnie pyta czy chory jestem jak mu mówię żeby mi nic nie polewał, mimo że dobrze wie od 15 lat że wino to najmocniejsze co piję i to rzadko. No rozpite pokolenie, ale nie winię ich za to, tak byli uwarunkowani i dla nich wódka była tak powszechna, że do dziś wielu 30-40 latków do chlania do odcinki nie widzi nic złego i uważa to za zabawę.

Zaloguj się aby komentować

#lata90 #nostalgia #hejto40plus #gownowpis

Lata PRL i lata 90. to czas kiedy fajki były wszędzie. Jarano w pracy, szkole, w domu, na działce, na meczach i koncertach. Wszędzie szary, ciężki papierosowy dym. Palono w towarzystwie dzieci, bo świadomość szkodliwości biernego palenia była zerowa a o czymś takim jak "wzorce zachowań" mało kto słyszał a co dopiero o tym myśleć, po prostu "panie a idź pan". Sam pamiętam, jak przychodziłem do mamy do pracy, gdzie w tzw. dziale gromadzenia zbiorów (bo była to biblioteka) siedziały panie i z Caro w ręku wypisywały karty książek albo plotkowały podczas przerwy. W szkole fajki były wszędzie. Palili nauczyciele i palili uczniowie. Ci drudzy oczywiście kryjąc się w krzakach albo za śmietnikiem. Małoletni mogli kupić papierosy w każdym kiosku. Pamiętam, że gdy kupowałem fajki jako małolat, nigdy nie spytano mnie o wiek. Co ciekawe w całej tej atmosferze nigdy nie zacząłem palić nałogowo. Zapaliłem pierwszy raz w szkole podstawowej i czułem si idiotycznie siedząc w kucki za krzakami i kaszląc. Później w liceum popalałem papierosy z obrazka czyli Sobieskie zwane u nas Sobieszczakami. Jednak wygrał pragmatyzm i policzyłem, że finansowo źle na tym wychodzę. Chyba w okolicach trzeciej klasy liceum pożegnałem się z papierochami i do dziś nie palę. Jednak często myślę o tym, w jakim środowisku pełnym nikotyny i alkoholu, które były wtedy wszechobecne wychowało się pokolenie dzisiejszych 30 i 40-latków. A podobno kiedyś "to panie byli lepsze czasy".

354443be-423b-4426-baf0-6befef9ec97e

Na którejś wywiadówce ojciec znudzony narzekaniem wychowawczyni powiedział że on pali, matka pali, wychowawczyni pali, wie że ja palę i ciężko będzie mi wytłumaczyć że to szkodzi więc żeby mu już nie zgłaszała. Ależ miałem szacun u kolegów. Szkoda że o wódce nie wspomniał ale trudno nie można mieć wszystkiego. I tak wszyscy chlaliśmy. Rock n Roll i do przodu.

Rzuciłem przed 30 bo 3 paczki klubowych dziennie to już było grubo. (Pracę miałem nudną, za 8 godzin paczka fajek, 5 herbat i rybki akwariowe w szatni 3x karmione).

Długo mi brakowało czegoś w ręce, zwłaszcza w sytuacjach towarzyskich.

Moja mama nigdy nie paliła, a ja się urodziłam z niedowagą i po łożysku podobno wyglądało, jakby była nałogową palaczką - cóż, w wielopokoleniowym domu mieszkało wtedy 5 dorosłych palaczy i było czarno od dymu. A Sobieskie czerwone mój stary palił, też jakoś jak byłam w liceum :p

Dziadek mnie wysłał do sklepu po fajki i wino, jak miałam jakieś 5 lat - fajki pani sprzedała bez problemu, ale wina nie chciała, pewnie bała się że stłukę :D

Zaloguj się aby komentować

#zima #gownowpis #nostalgia #lata90

Wiem, że to się może wydawać dziwne, ale w czasach szkolnych lubiłem chorować Nie mówię o jakieś poważnej chorobie oczywiście. Ot przeziębienie, jakaś grypa, zapalenie krtani były czymś na co w pewnym sensie czekałem zimą. Zasadniczym plusem chorowania było oczywiście to, że nie szedłem do szkoły. Jednak największym profitem było siedzenie samemu w domu. Gdy skończyłem jakieś 11-12 lat rodzice uznali, że mogę być sam w domu chorując. Mama zostawiała mi lekarstwa, termometr. Byłem na tyle odpowiedzialny, że pamiętałem o wzięciu tabletek, wypiciu syropu czy zmierzeniu temperatury. Około 7.30 rodzice wychodzili do pracy. Zamykały się drzwi i miałem cudowną perspektywę bycia w ciszy przez następne 8-9 godzin. Najczęściej czytałem książki albo gazety i słuchałem muzyki. Często w tle miałem włączone radio. Uwielbiałem też przez okno obserwować spokojne, pokryte śniegiem osiedlowe uliczki. Było po prostu świetnie. Do tego ciepła herbata i tak było przez tydzień lub dwa a koledzy i koleżanki siedzieli w szkole np. na matematyce.

01aea41c-6a3f-42f3-b1f3-eef7796b0eef

Z podobnych historii…

Za młodu dostałem śnieżką w spocony buziak i skończyło się porażeniem mięśnia twarzowego. Nic fajnego — leczenie zastrzykami, średnia przyjemność. Ale był też jeden plus: cały dzień leżałem na kanapie, buziak na ciepłej elektrycznej poduszce i oglądanie TV bez limitu 😄

Cała ramówka Polonia 1: Daimos, Tsubasa, do tego Cartoon Network. Taki „pakiet rehabilitacyjny”.

Tego nie zapomnę nigdy.

@WatluszPierwszy Mam tak do dzisiaj - ważne tylko żeby choroba nie była zbyt poważna. Zamiast siedzieć przed kompem i klepać gówno taski - cyk L4, kocyk, herbatka, książka i spokój od rana do wieczora. Czasami jak coś mnie łapie to nawet się trochę cieszę xD

Zaloguj się aby komentować

W sumie tak sobie czasem myślę, że dorastanie w latach 90 to był naprawdę przywilej. Wszyscy żyliśmy W duchu tego, że świat się odbudowuje po wojnach, że mimo wszytsko ciężka praca ma jakiś sens i, że jeszcze mamy jakąś dobrą szanse na rozwój. Świat był w miarę pokojowy a nadzieję na przyszłość dobre. Teraz który kamień nie podniesiesz to jest pod nim gowno. A takie rzeczy jak Ukraina czy obecnie Iran w mojej głowie w zasadzie były nie do pomyślenia, bo myślałam, że cywilizacyjnie jako ludzie odrobilismy lekcje.

Eh. #gorzkiezale #lata90 #iran #gownowpis

@hatti-vatti Ja przy każdej kolejnej wojnie, jaka wybucha, kręcę głową ze zdziwienia. Zgoda buduje niezgoda rujnuje, to jest tak oczywiste jak 2+2=4. Rozpoczynanie wojny to jest zawsze, ale to zawsze, czyjeś nieszczęście, śmierć ludzi i bieda. I to bieda na długie lata, bo potem firmy obawiają się inwestować w takim kraju.

Najgorzej niestety jak do rządów dorwie się jakiś niespełna rozumu dyktator, jak obecnie w r0sji i nie ma kozaka, który wstałby i powiedział: zobacz, co zrobiłeś debilu!

Ale nie, oni będą dalej to ciągnąć, tak jak to robił Hitler i Pol Pot, Hirohito i cała masa takich pojebów. Dzisiaj ktoś to skomentował memem, który trafnie opisuje tę politykę:

4b8d50f0-6475-4f74-a31a-25ec2b753d8d

Wciąż pamiętam 2010 rok. Kiedy wszystko było jakieś takie spokojne. Była ta wiara w to że ludzie potrafią stworzyć nowy lepszy świat.

A teraz... Mam tylko jedno zdanie tylko zbyt kontrowersyjne.

@hatti-vatti Sto procent zgody!

Policja co prawda kulała i luje robiły prawie co chciały, sam nawet miałem styczność z półświatkiem lecz poza zwykłymi bójkami 1:1 nie uczestniczyłem w niczym grubym, pasywnie w sensie bycia kiedy luje coś odwalały ale nigdy nie uczestniczyłem.

Mama była księgową w fabryce różnych sprzętów (wtedy państwowej, dziś jest prywatna i dalej działa a mama już na emeryturze została poproszona o wdrożenie z nimi ERP w obszarze księgowości dostaje siano od nich na różne okazje tam 13 pensja np na dzień kobiet zaproszenia itp. milusio).

Ojciec wojskowy, najpierw misje w Egipcie potem Kambodży na koniec Sarajewo. Potem w PL był dowódcą jednostki (w zasadzie 2ch jedna po drugiej) a potem emerytura. Mieliśmy we 4 mieszkanie 3 pokojowe, rodzice mieszkają w nim do dziś.

Pierwszy komputer - Atari, dostałem za dulary z pewexu i musiałem błagać o niego z 2 lata.

Było dużo zajęć kółek komputerowych na których głównie grało się na Sinclairach i tak wypełniałem pustkę technologinczą, koledzy "z willi" mieli atarynki ze stacjami dysków już dawno ;(

Chciało się, można było się rozwijać całkowicie za darmo tylko trzeba było chcieć.

Babcia kupowała mi Bajtki w większym mieście i wysyłała pocztą bo u nas w norze nie było.

Po mieście szlajały sie menele i strasznie się ich bałem - na początku lat 90 jeszcze biegało w c⁎⁎j psów bezdomnych całymi stadami i niektóre jak kogoś dorwały to zamiast gryźć "napalały" się na noge :DDD

W szkole był terror nauczycieli, robili co chcieli. Strzał z liścia w ryj to nie było nic nadzwyczajnego ale mnie nie dotknęło choć dostałem "pastuchem" (długi cienki kijek) po łapach jak się z kimś "biłem".

Od dzieciaka rodzice w miarę dbali byśmy mieli dość dobrze tj. mama chodziła po świeży chleb i bułki co dzień przed pracą (jak ona to robiła do dziś nie wiem bo to było przed 6 rano a to dla mnie pora straszna do dziś a w tedy może w ziemie 1 latarnia co 200 metrów), robiła nam kanapki do budy zazwyczaj z pasztetową i ogórkiem czasem serem i pomidorem ale miękły.

Tata jak był w domu (w zasadzie te misje to nie było jakoś mego dużo czasu) to brał nas na nagonki i w polu jedliśmy potem gorącą grochówkę i kawę zbożową do popicia. Poczucie więzi z innymi ludźmi, towarzyskość i gościnność w mojej opinii wówczas były o 10 poziomów wyższe niż dziś.

Jasne były też rzeczy gorsze, szkoła waliła stresem na łeb, menele psy ale KAŻDY kto chciał mógł uczestniczyć w zajęciach pozaszkolnych praktycznie co dzień. Krótkofalarstwo w LOK, komputery w szkole i domu kultury, kajakarstwo nad jezioerem (ble), karate za darmo (ble!), boks

Latem wyjazdy nad morze z zakładu pracy (zazwyczaj ok ale czasem cepy na⁎⁎⁎⁎ne paliły szlugi w drodze powrotnej), wczasy w zakładowych domach wypoczynkowych to jedne z najpiękniejszych wspomnień 80/90.

Ludzi takich jak ja były tysiące - miasto pełne gówna i syfu, bezrobocie też, oczywiście. Ale ludzie działali, rozwijali siebie i swoje (ci odważniejsi ja do nich nigdy nie należałem) biznesy.

Sznykersa się dało opierdolić jak w PSS przywieźli, chipsy na targu z niemiec były. Za to nie było tłustych świń upasionych na makrketach do których zaczynam się niestety zaliczać.

Mi się podobało daję 99/2025

Zaloguj się aby komentować

#ciekawostki #zima #snieg #zabawa #dziecinstwo #lata90 Swego czasu organizowałem kuligi traktorem ursus 3512 idealny do zakrętów! Nie miałem wtedy prawa jazdy ale jeździłem ale też nigdy nie prowadziłem kuligu ktoś z kwitami nas rozbijał. Bo wolałem jechać na 3 sance od końca i patrzeć jak się tamci roz⁎⁎⁎⁎⁎⁎lają po płotach słupach rowach. I tutaj do czego pije @Byk twoja sanka by się nie nadawała na kulig raz by się rozciągnęła drugi by się rozbiła.

Opłata za taki kulig wynosiła 1zł nie ogłaszaliśmy się, kto zdążył to się podpiął ale limit był do 20 sanek. Jazda była od 14 do 19, jakoś tak my jako dzieciaki przy nawrotce zgłaszaliśmy że wysiadamy.

Ale dzisiaj tak se myślę jakie to było niebezpieczne! A i mieliśmy sanie konne przy ciągniku żeby kogoś w koła nie wjebało.

75619c9e-fdf1-4532-80ff-51e29df46002

To są: te sanki, a nie ta sanka.

Moje sanki nie brały udziału w takich zawodach, może dzięki temu przetrwały i mogą się z nich cieszyć obecnie moje dzieci.

@AlawarIII w ogóle jak sobie tak pomyśleć jakie to nasze dzieciństwo było czasem po⁎⁎⁎⁎ne, to cud, że my to przeżyliśmy No ale z drugiej strony faktycznie COŚ robiliśmy poza scrollowaniem tiktoka i tych wspomnień nikt nie zabierze ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

#rozkminkrzaka #lata90


Lata 90 to była jazda bez trzymanki na pewno. Jestem rocznikiem 90 więc nostalgia bardziej jak szarość Polski tamtego okresu.


Gość który jeździł wtedy w Małopolsce po jarmarkach z grami wbił się za⁎⁎⁎⁎ście w nisze - małe podhalańskie wioski, raz w tygodniu jarmark, a przyjeżdża gość od którego możesz kupić dosłownie każdą grę o której słyszałeś. A jak nie ma?

Zapisuje Cie na listę i po tygodniu w tym samym miejscu masz to co chciałeś.


Kupiłem od niego pierwszego gameboya advance za chyba 180zł, z pół roku oszczędzałem. A marzyłem o nim po tym jak pojechałem do kuzyna do Warszawy na Ursynów, gdzie stacja metra była na łące, a my tam zamiast gdzieś łazić graliśmy w pokemony a później w piłke z osiedlakami.

Dla mnie wtedy inny świat, szczególnie podwórka osiedlowe gdzie u mnie podwórko było po prostu wokoło mojego domu + drogą gruntowa którą można było jeździć motorynka 4km do innej wiochy i starzy tylko mówili żeby nic nie rozjebać co i tak robiliśmy xD


A wypalanie płyt?


Mój dobry kumpel, swoją drogą niezły skurwisyn który za co się nie brał to mu wychodziło - snowboard? Wicemistrz Europy juniorów w slalomie. Biegi do dzisiejszego dnia rekordy w szkole. Jednocześnie wziął się za kulturystykę i gdyby nie Polska (wygrane 1 miejsca na oficjalnych polskich dużych zawodach a w nagrodzie pakiet odżywek) to mógłby z tego żyć.


Ale. Mój sąsiad prócz tego że brał stypendium z gówno szkoły, jeździł w piekarni od 4 do 10 (na pełen etat, po prostu dobrze sobie poukładał punkty i ludzi) zajmował się też sprzedażą i wypalaniem gier na płytach.


Miałem pierwszego kompa w 96 (Pentium mmx166 i voodoo2 robiły robotę) a on kilka lat później wydał chore pieniądze za nagrywarkę, prędkość chyba x4. Nagrywarka wtedy kosztowała naprawdę chore pieniądze.


Kupował gry na jarmarku o którym była mowa na który przyjeżdżał gość który otworzył nam wszystkim oczy na świat gier i powielał a później w szkole rozprowadzał.


Nagrywarka zawróciła się w dwa miesiące xD


Ciekawe czasy dla takich dzieciaków jak my, wspominam całkiem miło i nie wiedziałem że czasem było patologicznie i ciężko.


Także nostalgia, ale jednocześnie jak pomyślę, gdy po latach rozmawiam ze znajomymi z mojej wiochy o alko i co tam się w domach różnego wyrabiało to nostalgia trochę jest przemywana spirytusem.


Mój stary wysoko funkcjonujący więc wielkiej patoli nie było, ale alko mocno bo trzeba sobie jakoś radzić z Polską lat 90 i czasami w których gotówka to coś nowego.


Przez lata nawet nie wiedziałem że rozkręcając firmę ze wspólnikiem zastawili chałupy, żeby było co zapłacić ludziom jako że ktoś nie zapłacił za robotę 2 miesięcy i strzelili prawie bankruta


No po⁎⁎⁎⁎ne czasy generalnie, ale i tak nostalgia.

ec08ceae-368b-4730-a2eb-73df93b4cf50

@Krzakowiec To były naprawdę po⁎⁎⁎⁎ne czasy i szczerze współczuję ludziom którzy mieli wtedy te 20-30 lat i musieli w tej rzeczywistości zakładać rodziny. Jako dzieciak nie odczuwałem tego tak bardzo ale teraz rozumiem, że rodzice musieli naprawdę grubo kombinować żeby jakoś wiązać koniec z końcem.


Pamiętam jak na komunię dostałem trochę kasy i kupiłem sobie WIEŻE STEREO. Ależ to był szał - kumple przychodzili z jakimiś piraconymi kasetami i słuchaliśmy tych pierdzących głośników całymi dniami.


Jak trochę podrosłem to chodziłem pracować do lasu na "plewienie młodnika", czyli wyrywanie samosiejek, trawy itd. Przerąbana to była robota ale płacili 400zł za hektar co dla nastolatka w tamtych czasach było ogromną forsą.


Wspominam tamte czasy z nostalgią bo oczami dziecka świat wygląda inaczej ale patrząc na to na chłodno wiem, że to były naprawdę przejebane lata dla wszystkich Polaków i skok jaki zrobiliśmy w te kilkanaście lat jest naprawdę ogromny.

Zaloguj się aby komentować

@grzymislaw-mocowladny postaram się conieco przesłuchać. Lubię wczesny Hardtrance, ale w nie za dużych ilościach. Większość kawałków z tego nurtu, mimo że wpada w ucho, jest robiona na jedno kopyto.

Zaloguj się aby komentować

#muzyka #punk #rock #lata80 #lata90 +


Zielone Żabki - "Pozorny bunt"


"Mówicie o sobie że jesteście wolni
A dajecie kontrolować się handlarzom narkotyków
Nie wierzę wam kiedy mówicie o szczęściu
Wy sami sobie nie wierzycie


Wasz pozorny bunt
Jest tylko zaworem bezpieczeństwa
Odurzona młodzież nie zagraża systemowi
Odurzona młodzież jest pokorniejsza


Zobaczcie sami czy coś zmieniacie
Zmieniają się tylko opakowania
Żądzą wami nowe mody
Nowe używki do konsumowania

..."


https://www.youtube.com/watch?v=gqrf4eCNHkw&list=RDgqrf4eCNHkw&start_radio=1

Zaloguj się aby komentować

#nostalgia #lata90 #hejto40plus #hejto30plus

Nie wiem dlaczego, ale czasami przypominają mi się kompletne głupoty i nieistotne rzeczy. Dziś np. wpadło mi do głowy wspomnienie o otwarciu pierwszego dyskontu spożywczego w moim rodzinnym mieście. Był to sklep sieci Plus. Pamiętam, że była to sobota. Akurat na hali niedaleko Plusa odbywał się turniej futsalowy na który poszedłem z kumplami z klasy pokibicować. Pod dyskontem była kolejka jak za komuny po mięso. Rozdawali za friko soki i pomarańcze, jak się zrobiło zakupy za jakąś tam określoną kwotę. Poszliśmy z kolegami żeby kupić sobie coś do picia i nawet nie weszliśmy do środka, bo były takie tłumy. Później co piątek chodziłem z rodzicami na duże zakupy do Plusa i wlekliśmy ciężkie siaty do domu.

a0ce8084-9cb9-4b84-b250-17efc2e651ed

@WatluszPierwszy pamietam jak u mnie w miejscowości około 2004r. też budował się plus, już miał emblematy. Działało to może z 1 miesiąc w takim kształcie a później przemieniło się na biedronkę i tak do dzisiaj.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#nostalgia #hejto40plus #lata90

Z nudów zacząłem szukać w necie zdjęć z mojego rodzinnego miasta z lat 90. Ta niepozorna fotka wywołała lawinę wspomnień.

Pizzeria ALF pod koniec lat 90. to było stałe miejsce moich spotkań z kumplami. Zwykle po lekcjach, gdy była fatalna pogoda, albo zimą. Nie pamiętam, by ktokolwiek jadł tam pizzę. Powszechnie stosowanym patentem było zamawianie jednej coli na trzech. W środku można było palić, co było niebagatelną zaletą i normą w lokalach w owym czasie. Pani z obsługi bacznie obserwowała kiedy nam się cola kończy i mówiła "a wy coś zamawiacie, czy tak będziecie siedzieć?". To miejsce często było punktem zbornym do podróży do innych, bardziej "młodzieżowych" lokali i miejsc. Widoczna z tyłu kawiarnia Tosca była dla "zgredów" czyli takich po trzydziestce

61d61f05-99de-4bc3-a669-1593fa5d2de7

W środku można było palić, co było niebagatelną zaletą

nie potrafie zrozumiec, jak takie cos mozna traktowac jako zalete xX

@solly-1 Mieliśmy wtedy po 16-17 lat. Dziś nie palę, nie zapaliłbym nigdy i jestem wrogiem palenia. Szczerze, to ostatni raz papierosa paliem... ponad 20 lat temu.

@solly-1 Bo w tamtych czasach młodzież nie miała innej rozrywki niż szlugi xD Kompa miał mało kto, na boiskach pobudowali markety, galerii handlowych nie było. Autentycznie ludzie palili z nudów. Sam tak zacząłem.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować