#rozkminkrzaka #lata90


Lata 90 to była jazda bez trzymanki na pewno. Jestem rocznikiem 90 więc nostalgia bardziej jak szarość Polski tamtego okresu.


Gość który jeździł wtedy w Małopolsce po jarmarkach z grami wbił się za⁎⁎⁎⁎ście w nisze - małe podhalańskie wioski, raz w tygodniu jarmark, a przyjeżdża gość od którego możesz kupić dosłownie każdą grę o której słyszałeś. A jak nie ma?

Zapisuje Cie na listę i po tygodniu w tym samym miejscu masz to co chciałeś.


Kupiłem od niego pierwszego gameboya advance za chyba 180zł, z pół roku oszczędzałem. A marzyłem o nim po tym jak pojechałem do kuzyna do Warszawy na Ursynów, gdzie stacja metra była na łące, a my tam zamiast gdzieś łazić graliśmy w pokemony a później w piłke z osiedlakami.

Dla mnie wtedy inny świat, szczególnie podwórka osiedlowe gdzie u mnie podwórko było po prostu wokoło mojego domu + drogą gruntowa którą można było jeździć motorynka 4km do innej wiochy i starzy tylko mówili żeby nic nie rozjebać co i tak robiliśmy xD


A wypalanie płyt?


Mój dobry kumpel, swoją drogą niezły skurwisyn który za co się nie brał to mu wychodziło - snowboard? Wicemistrz Europy juniorów w slalomie. Biegi do dzisiejszego dnia rekordy w szkole. Jednocześnie wziął się za kulturystykę i gdyby nie Polska (wygrane 1 miejsca na oficjalnych polskich dużych zawodach a w nagrodzie pakiet odżywek) to mógłby z tego żyć.


Ale. Mój sąsiad prócz tego że brał stypendium z gówno szkoły, jeździł w piekarni od 4 do 10 (na pełen etat, po prostu dobrze sobie poukładał punkty i ludzi) zajmował się też sprzedażą i wypalaniem gier na płytach.


Miałem pierwszego kompa w 96 (Pentium mmx166 i voodoo2 robiły robotę) a on kilka lat później wydał chore pieniądze za nagrywarkę, prędkość chyba x4. Nagrywarka wtedy kosztowała naprawdę chore pieniądze.


Kupował gry na jarmarku o którym była mowa na który przyjeżdżał gość który otworzył nam wszystkim oczy na świat gier i powielał a później w szkole rozprowadzał.


Nagrywarka zawróciła się w dwa miesiące xD


Ciekawe czasy dla takich dzieciaków jak my, wspominam całkiem miło i nie wiedziałem że czasem było patologicznie i ciężko.


Także nostalgia, ale jednocześnie jak pomyślę, gdy po latach rozmawiam ze znajomymi z mojej wiochy o alko i co tam się w domach różnego wyrabiało to nostalgia trochę jest przemywana spirytusem.


Mój stary wysoko funkcjonujący więc wielkiej patoli nie było, ale alko mocno bo trzeba sobie jakoś radzić z Polską lat 90 i czasami w których gotówka to coś nowego.


Przez lata nawet nie wiedziałem że rozkręcając firmę ze wspólnikiem zastawili chałupy, żeby było co zapłacić ludziom jako że ktoś nie zapłacił za robotę 2 miesięcy i strzelili prawie bankruta


No po⁎⁎⁎⁎ne czasy generalnie, ale i tak nostalgia.

ec08ceae-368b-4730-a2eb-73df93b4cf50

Komentarze (17)

AdelbertVonBimberstein

@Krzakowiec Nostalgia za dzieciństwem, czasy były lujowe. I ten j⁎⁎⁎ny alkohol wszędzie. Wielu się nie wydostało z tej pułapki.

WatluszPierwszy

@AdelbertVonBimberstein Właśnie kilka dni temu o tym rozmawiałem z moimi rodzicami. Dziś jak w środku dnia widzisz nawalonego typa na ulicy to myślisz "o cholera, ale patologia". W latach 90. to było normalne, że po robocie jakiś chłop wraca przez osiedle nawalony. Alko było wszechobecne, w pracy, na podwórku, na uroczystościach rodzinnych. Gdzie nie spojrzeć była wódeczka. Moje pokolenie nasiąknęło klimatem typu "ze mną się nie napijesz?". Konsekwencje tego przyszły po latach. Wielu się otrząsnęło dla wielu było za późno.

Dodatkowo narkotyki. Lata 90. to czas kompociarstwa i dawania w żyłę. Problem zalewał całe polskie osiedla od wielkich miast po małe mieściny w Polsce B.

Całości dopełniała drobna przestępczość: "wyskakuj z kasy", "co się gapisz? Chcesz zarobić w ryj?". Taki teksty, to była rzeczywistość i codzienność polskich osiedli. Sam się cieszyłem, że moim kumplem jest największy zabijaka osiedlowy, bo dzięki temu miałem spokój "na mieście".

Dzieciństwo, o ile miało się je normalne, zawsze się fajnie wspomina, ale jak spojrzeć na trzeźwo na tamten czas, to był on nieciekawy pod wieloma względami.

aarahon

@WatluszPierwszy znieczulanie się alkoholem, żeby zapomnieć o problemach, tak wrosło w nasze pokolenie, że dla swoich rówieśników jestem ewenementem - nie lubię pić jak jest mi smutno, wolę spożywać jak mi jest dobrze i wesoło, oni wręcz przeciwnie. I jakby nie patrzeć, to ja mam bardziej aspołeczne podejście do picia.

Krzakowiec

@WatluszPierwszy kilka razy usłyszałem wyskakuj z kasy w szkole i ogólnie tam była gruba kocówa. Jak opowiadałem o swojej szkole młodszym znajomym z Wrocławia łapali się za głowę gdzie ja chodziłem, a dla nas to była w sumie pojebana norma i walka o przetrwanie.


Autentycznie nie dziwię się sam sobie że waksowałem naprawdę dużo w szkole i uciekałem z niektórych lekcji. Jak miałem dołożyć walkę pomiędzy 3 a 1 klasą w której byłem, do tego problemy z nauką i problemy z porozumiewaniem się ze starymi jakoś łatwiej przyjąć mi że nie robiłem nic złego - po prostu radziłem sobie z rzeczywistością jak umiałem.


No i alko. Strasznie się cieszę, że młodzi odchodzą teraz od niego. Wiem że problem nie znika, wiem że często jest przejęty przez inne używki ale imo to po prostu krok w dobrym kierunku.

Krzakowiec

@aarahon gdzie jednocześnie o wiele zdrowsze podejście do alkoholu i ogólnie używek - jak już masz cokolwiek używać NIGDY nie używaj dlatego, że chcesz uciec od czegoś grubego.


Robiłem tak przez lata i żałuję choć udało się wyjść na ludzi ;D

WatluszPierwszy

@Krzakowiec Co do szkoły, to w 1997 skończyłem podstawówkę, która była miłym miejscem (serio) i poszedłem do liceum, gdzie fala była jak w wojsku. Jak o tym opowiadam znajomym, to mało kto mi wierzy.

WatluszPierwszy

@Krzakowiec Jako rocznik 1982 doskonale pamiętam całe lata 90. i szarzyznę okresu tzw. transformacji. Szalony czas.

Krzakowiec

@WatluszPierwszy ej a pamiętasz jako dzieciak jak to było z pieniędzmi wtedy?


Bo ja dalej sobie nie umiem wyobrazić przechodzić z komuny do kapitalizmu i z kartek na pieniądze które zaczynają mieć wartość.


Jak starzy sobie z tym radzili?

WatluszPierwszy

@Krzakowiec system kartkowy, to jest coś czego nie pamiętam, a przynajmniej nie na tyle by się jakoś wypowiadać o kartkowej codzienności. Pamiętam natomiast kombinowanie, np. system kolejkowy przy "kupowaniu" mebli do kuchni. Moja mama ogarnęła miejsce w kolejce a ojciec "stał" tzn. dał komuś kasę, żeby mieć stałe miejsce w kolejce i się w niej przesuwać do przodu, mimo że fizycznie go tam nie było. Pojebane prawda? Na meble zresztą też były jakieś zapisy. Ostatecznie zamiast białych frontów i drewnianych boków mieliśmy meble z niebieskimi frontami i białymi bokami

Lemon_

@Krzakowiec W 1989 roku pieniądze traciły wartość BŁYSKAWICZNIE. Pamiętam najmądrzejszą decyzję finansową moich rodziców, którzy wzięli jakąś pożyczkę na wykupienie mieszkania spółdzielczego dziadków, potem kiedy ogłoszono że od 1 stycznia 1990 stopy procentowe wzrosną drastycznie, to spięli poślady, skądś wytrzasnęli kasę na spłatę i w nowy rok weszli z mieszkaniem i spłaconą pożyczką.

To były zadziwiające czasy przeróżnych pomysłów i okazji. Bliscy znajomi rodziców wzięli ogromny kredyt na świetny, jak się zdawało, pomysł - maszynę do paczkowania wędlin. Niestety interes nie wypalił, albo oprocentowanie ich zabiło, dość że po kilku latach wszedł komornik i wszystko im w domu zlicytowali.

WatluszPierwszy

@Lemon_ ja pamiętam jak mój ojciec przez krótki czas pracował w sklepie typu technozbyt. To był prywatny biznes. Chyba 1989 może 1990. Trafił się jakiś taki czas, że była górka jeśli chodzi o ceny złomu miedziowego, ale musiał to być złom. Właściciel sklepu kazał pracownikom ciąć na kawałki miedziowe druty ze szpuli i giąć. Powstawał elegancki złom i facet zarobił więcej niż jakby sprzedał drut ze szpuli.


Co do utraty wartości pieniądza, to pamiętam jak znikała kasa z książeczek mieszkaniowych.

InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz

@Krzakowiec jestem u fryzjera gdzie stoi taki

47c0cab8-dc22-4934-a54d-5247da6af682
SpokoZiomek

@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz Już ma miskę podstawioną jak zacznie gubić olej.

DziadBorowy

@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz gdzie ty mieszkasz, że tak zielono za oknem?

InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz

@DziadBorowy już nie robiłem specjalnie zdjęcia tylko wygrzebałem takie które robiłem w maju

UncleFester

@Krzakowiec


Stoi na strychu

Motorynka w kurzu

Już mnie nie wozi ...


#haiku

lipa13

@Krzakowiec To były naprawdę po⁎⁎⁎⁎ne czasy i szczerze współczuję ludziom którzy mieli wtedy te 20-30 lat i musieli w tej rzeczywistości zakładać rodziny. Jako dzieciak nie odczuwałem tego tak bardzo ale teraz rozumiem, że rodzice musieli naprawdę grubo kombinować żeby jakoś wiązać koniec z końcem.


Pamiętam jak na komunię dostałem trochę kasy i kupiłem sobie WIEŻE STEREO. Ależ to był szał - kumple przychodzili z jakimiś piraconymi kasetami i słuchaliśmy tych pierdzących głośników całymi dniami.


Jak trochę podrosłem to chodziłem pracować do lasu na "plewienie młodnika", czyli wyrywanie samosiejek, trawy itd. Przerąbana to była robota ale płacili 400zł za hektar co dla nastolatka w tamtych czasach było ogromną forsą.


Wspominam tamte czasy z nostalgią bo oczami dziecka świat wygląda inaczej ale patrząc na to na chłodno wiem, że to były naprawdę przejebane lata dla wszystkich Polaków i skok jaki zrobiliśmy w te kilkanaście lat jest naprawdę ogromny.

Zaloguj się aby komentować