Czy jestem za stary na oglądanie bajek? Tak jestem za stary, ale nikt tego nie sprawdza. Czy właśnie wróciłem z filmu w #kino z córą? Tak, wróciłem i mogę polecić. "Hopnięci" lekka łatwa i przyjemna treść o przyjaźni i ratowaniu świata oraz o celach i wyborach, które podejmujemy. Sporo śmiechu. I niestety coś co mnie zawsze denerwuje, czy ludzie przychodzą do kina się nażreć, przeglądać komórkę i komentować, czy na film?
#filmy #animacja #pixar
czy ludzie przychodzą do kina się nażreć, przeglądać komórkę i komentować, czy na film?
W kinie jestem raz na 2 lata. 2 wizyta od końca - poszedłem do "kina z duszą" w moim mieście, czyli kina które istniało zanim wprowadziły się tu sieciówki.
Okazało się, że tam też sprzedają żarcie, za to śmierdzi, ekran jest mały, a audio słabe i za głośne. I chyba kluczyk trzeba było do kibla brać, czy jakiś tam inny problem był, nie pamiętam. I chyba były reklamy, choć mało, myślałem, że nie będzie.
Na ostatniej wizycie, popularny film, niepopularna pora, sieciówka, 20 osób na sali. Reklamy przebolałem. Film okazał się być totalnie słaby, dobrze oceniany, ale bardzo nie dla mnie. Starałem się mimo to wczuć się i dobrze się bawić. Ale głosy z tyłu nie pozwalały, dziwne komentarze, głupi śmiech. Aż miałem wrażenie, że jedna dziewczyna chyba upośledzona. Potem w sumie sie okazało, ze to rodzice przyszli z dorosłymi dziećmi i dziewczyna faktycznie upośledzona. No cóż, żal, i fajnie, że mogła pójść do kina, ale niestety moim kosztem.
Anyway - duży TV w domu mam. Seans w abonamencie albo i nie, duży TV, dobre audio, święty spokój, brak reklam.
Nie mam dzieci więc moge siedzieć w domu i lepiej na tym wyjdę
Kryzys tylko hehe zabawnie. Zapraszam na #piechuroglada
----------
Tytuł: Big Short
Rok produkcji: 2015
Reżyseria: Adam McKay
Kategoria: #thriller #komedia
Czas trwania: 130 min
Moja ocena: 6/10
Historia amerykańskiego kryzysu gospodarczo-ekonomicznego z początku tego wieku wyjaśniająca mechanizmy stojące za katastrofą.
Nie mogłem kupić tego filmu, wydawał mi się jakoś dziwnie fałszywy. Z jednej strony wyśmiewał i piętnował amerykański system bankowy, chciwość, głupotę i obłudę graczy z Wall Street, ale bohaterami (niby nie do końca pozytywnymi) byli ludzie, którzy się na tym obłowili, przy czym pokazywano ich w sposób, który miał ich uczłowieczyć, a nawet sprawić, żeby budzili współczucie. Przy tym wszystkim zwykli ludzie, którzy najbardziej oberwali, byli jedynie niewyraźnym tłem. No ale hehe, śmiesznie, bo Margot Robbie w wannie i Selena Gomez. Ok, Ryan Gosling był świetny, to muszę przyznać, ma chłop talent komediowy. Polecam tym, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o źródłach kryzysu, ale nie za dużo.
Pewnie ocenię ten film zbyt surowo i wyjdę na malkontenta, ale musi być jakaś kontra do pozytywnych recenzji. Zapraszam na #piechuroglada
----------
Tytuł: Train Dreams
Rok produkcji: 2025
Reżyseria: Clint Bentley
Kategoria: #dramat
Czas trwania: 103 min
Moja ocena: 6/10
Mężczyzna żyjący w Ameryce na początku lat XX stara się odnaleźć swoje miejsce w świecie i sens istnienia, doświadczając miłości i straty.
Ładne zdjęcia, raczej prosta historia z rzucanymi od czasu do czasu mądrościami, dobre aktorstwo, no powinno to zagrać - ale jakoś nie zagrało. Wyszedł trochę Malick z dyskontu, przez liczne flashbacki jest mało subtelnie i ogólnie byłem podczas oglądania jakiś podejrzliwy, jakby ktoś mnie próbował nabrać, oszukać, rozegrać emocjonalnie. Na dobrą sprawę na tym polega kino, żeby wzbudzić w widzu emocje, zmusić do refleksji, zachwycić obrazem i dźwiękiem, ale w tym przypadku nie byłem w stanie dołączyć do korowodu. Mogło się obejść bez kilku scen, które trochę zepsuły mi seans. Mimo wszystko nie mogę powiedzieć, że jest to zły film - jest w porządku. Ale do wybitnego mu brakuje. Polecam tym, którym się nie spieszy i lubią sobie podumać.
Czy to smutne, że na seansie "Wartość sentymentalna" tylko ja jedna na sali w kinie śmiałam się gdy główny bohater daje swojemu 9-letnimu wnukowi w prezencie DVD z Nieodwracalne i Pianistką?
Naprawdę ludzie nie znają tych tytułów, choćby z opisów w necie?
Zawiodę cię — do tej pory nie kojarzyłem tych tytułów. Chociaż na moje usprawiedliwienie powiem, że ‘Pianistkę’ kiedyś oglądałem, ale zupełnie o tym zapomniałem.
Niesamowita komedia produkcji Serbskiej z 1998 roku. Dominuje tutaj czarny humor, który może nie każdemu się spodoba. Ale z drugiej strony to jedyny film gdzie można się popłakać ze śmiechu z powodu faceta powieszonego na szlabanie kolejowym ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Komedia opowiada losy młodego cygana, którego ojciec wpadł w długi u gangstera i aby ujść z życiem zmusza syna do ślubu z brzydką i karłowatą siostrą gangstera. Ogółem akcja jest niesamowicie nieszablonowa i zaskakująca. Szczerze polecam.
Z ciekawostek to jedna scena, gdzie gangster śpiewa w limuzynie była bezpośrednią inspiracją dla zespołu Die Antwoord - Pitbull.
Dogman 2018 - ten o psim fryzjerze, nie od Luce Bessona. Świetna historia o potrzebie akceptacji i jak wiele ktoś jest gotów poświęcić by ją utrzymać.
Wiwarium - dziwaczny film o dziwacznych sprawach Potępienie konsumpcjonizmu i stereotypu szczęścia klasy średniej czy może po prostu mózgojebna historia? Kuku Kuku
Jeżeli chodzi o seriale detektywistyczne to Columbo jest bezdyskusyjnie moim ulubionym.
Relacje porucznika ze sprawcą zawsze są wyjątkowe. Jedną z moich ulubionych jest scena w zrujnowanym domu z Trish Van Devere w roli głównej.
Wyjątkowo prosta w środkach przekazu i obrazie, a jednocześnie przepełniona emocjami.
Podczas gdy dzisiejsze filmy są pełne wszelakich efektów ten minimalizm urzeka jeszcze bardziej.
#kino #seriale
Powiem wam że brakuje mi filmów w stylu western. Ostatnio obejrzałem sobie Dobry, Zły i Brzydki i dostalem refleksji, że to jest coś zupełnie innego niż dzisiejsze produkcje. To jest film do czillowania. Akcja dzieje się powoli, kadr nie skacze co pół sekundy, zupełna odwrotność dzisiejszych filmów. Akcja dzieje się głównie w naszej głowie, przez powolne sceny mamy czas obejrzeć dokładnie twarz postaci, mimikę, odczytać emocje, wyciągać pewne wnioski. Absolutnie żaden współczesny film tego nie ma, może z wyjątkiem Drive. Podejrzewam że westerny wydają się nudne, ponieważ ludzie nie interpretują tych filmów, tylko tępo przyjmują obraz. Chociaż nawet pod tym kątem Dobry Zły i Brzydki to jest dobry film.
Zabawmy się trochę w sezonie oscarowym. Nawet jeśli nie widzieliśmy wszystkich filmów - na podstawie wyłącznie tego, co każdy z Was oglądał - komu byście dali Oscara?
Zasady: wpisujemy czego nie widzieliśmy (przynajmniej w kategorii Najlepszy Film), nie muszą być wszystkie kategorie wymienione, tylko te które Wam pasują. Wystarczy sam tytuł czy imię i nazwisko, ale mile widziane także powody w dwóch krótkich zdaniach.
Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy. Więc ja zacznę:
Najlepszy film (nie widziałam: Tajny Agent, Bugonia oraz Wartość Sentymentalna)
Jedna bitwa po drugiej
Najlepszy aktor pierwszoplanowy
Ethan Hawke (Blue Moon) - sam film średnio mi się podobał, ale E. Hawke tam odwala taki peak aktorski, że trudno mi o inny wybór.
Grzesznicy czyli mocno średni filmik jakich wiele z szesnastoma (!!!) nominacjami do tej obecnie gównonagrody, pora umierać. Jedna bitwa po drugiej z trzynastoma? Film jest co najwyżej poprawny bo na siłę próbował być czymś czym nigdy nie będzie. Znak czasów.
Widziałem Hamnet, Marty Supreme, Bugonia, One Battle After Another, Frankenstein, Sinners. Wszystkie ocenilem na 5 lub 6/10, żadnemu bym nie dał nagrody. Sentimental Value i Train Dreams czekają na obejrzenie.
Jednocześnie dobry i zły film na Walentynki, a także dzień singla. Zapraszam na #piechuroglada
----------
Tytuł: The Lobster
Rok produkcji: 2015
Reżyseria: Yórgos Lánthimos
Kategoria: #scifi #dramat
Czas trwania: 118 min
Moja ocena: 6/10
W przyszłości zakazane jest bycie singlem. Samotni obywatele udają się do Hotelu, w którym mają 45 dni na odnalezienie swojej drugiej połówki. Po upływie tego czasu zamieniani są w zwierzęta.
Film ma bardzo specyficzny klimat, który z czymś mi się kojarzył. Nie sprawdzałem wcześniej, kto był reżyserem, ale po seansie wszystko nabrało sensu: Kieł, Faworyta, a także Biedne Istoty to niektóre z pozostałych obrazów w dorobku Lánthimosa i wszystkie łączy podobny styl, który ciężko mi scharakteryzować - świat wypełniony ludźmi, którzy wydają się być pozbawieni emocji, postępującymi nierzadko w sposób drastyczny, który w ich rzeczywistości ma sens, bez naturalnej dla nas autorefleksji. Nie inaczej jest w Lobsterze, gdzie przedstawiony świat rządzi się zupełnie innymi regułami od naszego. Nie brak w nim elementów humorystycznych, groteska wręcz wylewa się z ekranu. Sam koncept podziału społeczeństwa na dwie walczące ze sobą grupy osób związanych w pary (niejako na siłę i sztucznie) oraz samotników (również zmuszanych wewnątrz swojej społeczności do bycia samotnymi) był interesujący, ale wydaje mi się, że ostatecznie został przeciągnięty, zwłaszcza czasowo. Mniej więcej od połowy film zaczął mi się dłużyć i za to głównie odejmuję mu jeden punkt. Polecam tym, którzy nie boją czuć się nieswojo.
@tomilidzons Taki koncept i prowadzenie reżysera. Został stworzony świat, w którym zabrano najważniejszy element, dla którego ludzie łączą się w pary - czyli emocje. W Lobsterze ludzie są zmuszani do tworzenia par ze względów praktycznych (druga osoba pomoże w przypadku zadławienia xD), a szukają partnerów patrząc tylko na jakieś powierzchowne podobieństwa (krótkowzroczność, krwawienie z nosa)
@Mahjong z facebooka za bardzo nie korzystam, mam jakies konto do przegladania, zostawiłem ci lajka i followa, może wrzucaj jakieś głośne filmy na początek, pewnie lepiej się klika, ale ja się gówno znam na algorytmach
Myślę, że warto byłoby „zdywersyfikować” działalność i udostępniać posty także na Instagramie oraz innych social mediach.
Ale obecnie największą popularnością cieszą się chyba krótkie filmiki - nagrasz jeden i możesz wrzucić na Facebooka, Instagrama, YouTube'a, TikToka i nie wiem co jeszcze.
Sam zdecydowanie wolę pisać i czytać teksty, ale coraz częściej zastanawiam się, czy nie przerobić tego, co już mam, w formę właśnie filmikową.
Bądź co bądź zaobserwowałem na Facebooku i życzę powodzenia! : )
@cyberpunkowy_neuromantyk no ja właśnie chcę iść w pisanie (wciąż wierzę, że gdzieś na mnie czeka taka praca), ale wezmę twoje rady pod uwagę, te profilie filmowe które obserwuje na FB spokojnie sobie radzą z samym pisaniem
Co za dno. Bezduszny film, boleśnie nieśmieszny, żenujący i zwyczajnie nudny. Ch⁎⁎⁎we żarty, które muszą być dodatkowo tłumaczone. Niesamowite, jak wykwintne wydają się poprzednie części w retrospekcji. Nie polecam.
Obejrzałem właśnie film, który rozwalił mi łeb. Włączyłem go tylko przez wzgląd na 1 aktora ale film okazał się absolutnym fenomenem i długo nie zapomnę
Tytuł Wizyta Inspektora wersja bbc z 2015 roku bazuje na sztuce z 1945 roku ale serio jestem pozamiatany
Tyle pięknych moralnych tematów.
Metafizyka imo gra dużą rolę
Zapewne można to interpretować na swoje 100 sposobów
Jezuici prowadzą misję mającą na celu chrystianizację oraz ucywilizowanie ludów indiańskich zamieszkujących rozległe puszcze. Ich sytuacja ulega dramatycznej zmianie, gdy tereny, na których działają, zostają sprzedane Portugalii przez Hiszpanię.
Poruszający film okraszony pięknymi zdjęciami oraz kojącą muzyką Ennio Morricone. Obraz o miłości i poświęceniu, zdradzie i przebaczeniu, a także chciwości i bezwzględności. Mocno wybielający samych misjonarzy, pokazujący zazwyczaj Indian jako niewinnych i czystych, jednak nie pozostawiający też złudzeń co do ludzkiej natury i tego, że tam, gdzie w grę wchodzą interesy, jakakolwiek cnota przestaje się liczyć. I choć na końcu pojawia się coś, co można interpretować jako motyw nadziei i przetrwania, to ja nie byłem w stanie go tak odebrać i w dalszym ciągu czuję po seansie smutek. Polecam wrażliwym duszom.
/ Post, który zamieściłem ostatnio na fejsie. Moje luźne przemyślenia /
Dziś po południu wraz z żoną obejrzeliśmy jeden z najbardziej wstrząsających filmów w naszym życiu. Z ciężkim sercem i pod napływem emocji postanowiłem podzielić się własnymi przemyśleniami. Szczególnie, że opowiada PRAWDZIWĄ HISTORIĘ - "Sound of Freedom. Dźwięk wolności".
Otóż sam film mówiąc krótko jest bardzo dobry. W odpowiednich momentach trzyma w napięciu, a kiedy trzeba, wzrusza do łez. Najwyraźniej nie było to tylko moje odczucie, gdyż odgłosy pociągania nosem docierały do mnie również z tej części kanapy, na której leżała Natalia. Twórcy w subtelny sposób przedstawiają ten nieludzki proceder jakim jest handel dziećmi w celach se*sualnych, tak więc osoby bez nerwów ze stali, będących w ciężkim, życiowym momencie być może nie powinny go oglądać - choć mimo tego całym sercem polecam, bo ten film potrafi zmienić człowieka na lepsze.
Aktorzy są wiarygodni, bez chwili wahania utożsamiamy się z przedstawionymi postaciami, szybko odczuwając do nich sympatię. Pomijając już fakt, że główną rolę gra tutaj Jim Caviezel odtwórca roli Jezusa Chrystusa w Pasji. Wyjątkowo przekonująco prezentują emocje, jakie targają nimi mierząc się z dramatami, które mogą wydawać się ponad siły ludzkie. Na pochwałę zasługują również ci najmłodsi aktorzy, gdyż odegrali swoje role niezwykle profesjonalnie, bez wyolbrzymionej dramaturgii. Wszystko świetnie wyważone.
Nie przedłużając jest to bez wątpienia jeden z najcięższych tematów, z jakim może zmierzyć się reżyser, aktorzy oraz widz (PE*OFILIA). Jak już napisałem, twórcy sprawnie i subtelnie poruszają się w tych zagadnieniach i dają widzowi odczuć tragedię bohaterów bez epatowania scenami przemocy fizycznej czy se*sualnej. A jest to tragedia bez wątpienia kolosalna. Film oparty został na prawdziwych wydarzeniach, część elementów historii została oczywiście zmodyfikowana na potrzeby produkcji kinowej, ale jest to nadal historia trzymająca w napięciu przez cały seans i niektóre zwroty akcji były wyjątkowo zaskakujące. Dziw bierze, że film otrzymał tak niskie noty od wielu światowych „guru” recenzentów.
Kiedy już jesteśmy przy "recenzentach", to nie sposób nie odnieść wrażenia, iż ocena "2" wydana przez jedną z tęgich głów portalu Filmweb jest zwyczajną zabarwioną politycznie zagrywką, a nie rzetelnym dziennikarstwem. Uderza to tym bardziej, że 7 na 10 ofiar handlu ludźmi to kobiety i można by się spodziewać, że recenzentki płci pięknej powinny poruszany temat wspierać, ale okazuje się, że w hierarchii celów współczesnego feminizmu wyżej jest niechęć do mężczyzn aniżeli troska o cierpiące kobiety, zwłaszcza te z klasy niższej. Ku zdziwieniu zamiast intensyfikacji debaty o tym, jak przeciwdziałać „sex trafficingowi” (z ang. handel ludźmi w celu wykorzystywania se*sualnego), my widzimy tytuły recenzji typu "bohater, którego nie potrzebowaliśmy".
A właśnie, że potrzebowaliśmy! Statystyki wskazują, iż skala niewolnictwa gwałtownie się powiększa, a każdego roku do sieci trafiają tysiące nowych treści po*no z udziałem dzieci. Co więcej, spora część aktorek filmów dla dorosłych to ofiary handlu ludźmi i tutaj warto zadać sobie pytanie, czy otwierając tego typu strony nie wspieramy ich działalności? Statystyki wskazują na to, że korzystanie z takich stron xxx jest pośrednim wspieraniem handlu ludźmi i napędzaniem tej obrzydliwej machiny wyzysku, dehumanizacji i deprawacji.
Ale chwileczkę, czy wybitnie wyedukowani psycholodzy nie powtarzają od lat, że korzystanie z por*ografii jest zdrowe, a nawet niezbędne do prawidłowego rozwoju ludzkiej seksualności? Otóż nie, nie jest to zdrowe. Korzystanie z por*ografii to aktywność, która szybko przeradza się w kompulsję i uzależnienie. Całkowicie zaburza obraz naturalnej relacji dwójki szanujących się ludzi, a co więcej, jak wykazano to w badaniach obrazowych, uzależnienie od por*ografii powoduje "wygładzenie" płatów czołowych kory mózgowej i pogorszenie zdolności do myślenia abstrakcyjnego i samokontroli. Zanim ktoś mnie nazwie szurem, to proszę dokonać samodzielnego przeglądu literatury naukowej (PubMed).
Co więcej prowadzi to do niezdolności odczuwania przyjemności i satysfakcji z normalnych stosunków intymnych, a niekiedy impotencji. Ludzki popęd w ogromnej mierze regulowany jest przez dopaminę, która wydziela się w odpowiedzi na bodziec oraz w trakcie skutecznego zdobywania obiektu pożądania. Z tym że tolerancja dla dopaminy wzrasta, tak jak tolerancja dla alkoholu czy innych narkotyków. Dlatego też dla uzyskania podobnego poziomu pobudzenia i satysfakcji konieczne są co raz większe dawki środków stymulujących i tak samo jest z por*ografią. Osoby uzależnione oglądają co raz bardziej intensywne treści, otwierają jednocześnie wiele zakładek z różnymi filmami, żeby przeskakiwać między nimi aż dochodzą do takiego momentu, że dla poczucia nowości i ekscytacji konsumują treści, których kilka lat wstecz nigdy by nie dotknęły. Zjawisko to jest dobrze opisane w literaturze i niestety przemilczając to wszystko, dajemy jednocześnie ciche przyzwolenie. Im młodszy jest mózg wystawiony na działanie takich treści, tym większe są patologiczne zmiany w jego strukturze oraz funkcjonowaniu i jest to o tyle niebezpieczne, iż teraz masowo dajemy dostęp do Internetu dzieciom, które z własnej woli lub bez niej są eksponowane na takie treści.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że cały ten instagramowo-netfliksowo-tiktokowy szlam sprawia, że stajemy się zobojętniali na ogromną krzywdę jaka spotyka obecnie od kilku do kilkunastu milionów dzieci, będących se*sualnymi niewolnikami, ku wszechobecnej akceptacji. Jest to nasza mała osobiście, lecz wielka globalnie tragedia, gdzie często Ci na samej górze są uwikłani w „te” sprawy.
Jestem w pełni świadomy, że poruszając „tę” tematykę wystawiam się na atak z jakiejkolwiek strony w naszej odwiecznej wojnie polsko-polskiej lub jak kto woli damsko-męskiej. Mimo to moim wpisem chciałbym zachęcić do obejrzenia tego filmu (link poniżej) pragnąc jednocześnie dać trochę otuchy nie tylko młodym facetom, którzy czują, że są w szponach nałogów, ale przede wszystkim młodym kobietom, które poddawane są nieustannej se*sualizacji i uprzedmiotowieniu. Istnieje czyste zło, a sama zmiana świata to katorżnicza praca, lecz każdy może przecież zacząć od osoby, którą codziennie widzi w lustrze. Może gdy nabierzemy w tym nieco pokory i zaczniemy częściej pracować nad sobą zamiast szukać wad wśród innych, to życie na tej dziwnej planecie pośrodku nieskończonego kosmosu stanie się nieco mniej samotne i nieznośne, a nasze bezbronne dzieci poczują się bardziej bezpieczne, "bo Dzieci Boże nie są na sprzedaż..." - cytat z filmu.
Pozdrawiam,
Paweł
*niestety pewne słowa musiałem ocenzurować – polityka Facebooka. Część zawartego tekstu jest zaczerpnięta z Internetu.
Link do obejrzenia filmu ON-LINE (przed publikacją był blokowany 5 lat i nie ma go na żadnym innym VOD). Cena 14,99zł: