#hejtoczyta

16
565

184 + 1 = 185


Tytuł: Czarna chmura

Autor: Fred Hoyle

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

ISBN: 9788383381374

Liczba stron: 272

Ocena: 9/10


To zdecydowanie książka z gatunku hard sci-fi, dość powiedzieć, że w książce pojawiają się naukowe wzory i wykresy, przykładowo w scenie z wyjaśnianiem trasy chmury główny bohater rysuje na tablicy, a taki sam szkic widzimy na stronie.


Fabuła rozpoczyna się od odkrycia przez radioteleskop dziwnej chmury na niebie, przysłaniającej niewielki skrawek nieba. Wkrótce obecność chmury wykryto także poprzez obserwacje wpływu jej oddziaływań na planety układu słonecznego. Co więcej chmura wydaje się zbliżać prosto w stronę naszego Słońca, co może przynieść katastrofalne skutki dla Ziemii. Pierwsza część książki skupia się właśnie na tym, z przyjemnością czytało się naukowe wywody głównych bohaterów i jak wymieniają kolejne sposoby na jaki chmura wpłynie na Ziemię, od obniżenia temperatury przez przesłonięcie Słońca, przez możliwość wywiania atmosfery przez reakcję wodoru z chmury, aż po gwałtowne zwiększenie wilgotności. W tle mamy też pogrywanie naukowców że światowymi rządami. Z kolei druga część książki rozpoczyna się od uświadomienia sobie przez naukowców, że chmura jest świadomym bytem. Tutaj bardzo podobało mi się, że doszło do tego na podstawie naukowej obserwacji i dedukcji na podstawie zachowań chmury. Jakkolwiek dziwacznie by to nie brzmiało samo życie chmury i jego funkcjonowanie zostało dokładnie opisane naukowo. To było odświeżające doświadczenie spojrzeć na życie we wszechświecie od innej strony.


Oczywiście książka ma też kilka problemów, np. większość pracy naukowej odbywa się poprzez dyskusje przy kawie i kominku, a same eksperymenty są tu bardziej wykonywane jako potwierdzenie stawianych tez. Ponadto postać Kingsley'a (wzorowana niechybnie na samym autorze) jest aż irytująco nieomylna i potrafi w kilka sekund wymyślić rozwiązanie jakiegoś naukowego problemu.

Nie można też nie wspomnieć o przedstawieniu kobiet, tak naprawdę pojawiają się trzy, jedna, której celem życiowym jest plotkowanie i bycie wyżej w hierarchii niż sąsiadka, druga, której jedynym zadaniem jest granie na pianinie i trzecia, która ma zadawać niemądre pytania i być uciszana przez Kingsleya.


Co do Freda Hoyle'a to niewątpliwie posiadał on szeroką wiedzę, co widać w książce, jednak co ciekawe był przeciwnikiem teorii o Wielkim Wybuchu i postulował za stacjonarnym modelem wszechświata (co ciekawe to on jako pierwszy użył terminu Big Bang, oczywiście szyderczo). Sądził także że życie na Ziemii nie powstało samoistnie i pojawiło się na niej na skutek panspermii. Jego zaciekłe bronienie tych teorii sprawiło że z biegiem lat tracił autorytet naukowy. Pojawiały się także oskarżenia o rasizm.


Mimo wszystko wystawiam 9, ponieważ dawno nie czytałem książki fabularnej tak mocno osadzonej w nauce, sama idea żyjącej chmury także skłoniła mnie do przemyśleń i spojrzenia na życie we wszechświecie z zupełnie nowej strony.


Prywatny licznik: 10/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #ksiazki

0968ed8a-1e26-493c-a60d-26a2f39549e8

Zaloguj się aby komentować

183 + 1 = 184


Tytuł: Opiekunowie

Autor: Dean Koontz

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788367513708

Liczba stron: 543

Ocena: 7/10


Zawsze miałem słabość do książek z wątkami inteligentnych czworonogów, od jednego z nich pochodzi mój nick tutaj (Oberon z Kronik Żelaznego Druida). Więc gdy przeczytałem krótki zarys fabuły z poleceniem od Stwphena Kinga w jego "Jak pisać" od razu dodałem ja do stosik do przeczytania.


Książka opowiada o losach Travisa Cornella, byłego żołnierza Delta Force, który po ciężkich przejściach życiowych (o dziwo z życia prywatnego, nie wojskowego) udaje się w dzicz, szukając pocieszenia w wędrówce. Spotyka tam psa rasy golden retriever, który jest zaniepokojony i wyraźnie przed czymś ucieka. Travis również wkrótce słyszy mrożące krew w żyłach wrzaski, nieprzypominające żadnego ze zwierząt, jednak udaje mu się za pomocą strzałów z pistoletu odpędzić napastnika.


Travis zabiera psa ze sobą, a ten niespodziewanie wykazuje wysoką inteligencję. Okazuje się, że pies był wynikiem eksperymentu w laboratorium Banodyne nad zwiększeniem inteligencji. Co więcej z tego samego laboratorium uciekł także Obcy - wynik eksperymentu nad stworzeniem hybrydy zwierząt, której jedynym celem jest zabijanie. Poprzez telepatyczną więź Obcy jest w stanie wyczuć psa, którego Travis nazwał imieniem Einstein.


Książkę czytało się bardzo przyjemnie, szczególnie podobało mi się przedstawienie poczucia humoru Einsteina, ciekawy był także wątek Nory i jej przemiana, dobrze bawiłem się także w wątku z adwokatem wspomnianej Nory i o sprycie 71-latka w starciu z agencja NSA.


Niestety książka ma też kilka wad, przykładowo finałowa konfrontacja jest szalenie niesatysfakcjonująca. Ponadto dziwi mnie przypisanie książki do gatunku horroru, owszem, Obcy jest szkaradnym potworem, rozrywającym szponami i urywającym głowy, ale jakoś nigdy nie czułem większego napięcia w scenach z nim. I co ciekawe prawie każdy bohater cechuje się tu jakimiś problemami psychocznymi, czy to traumą, czy chorobliwą niepewnością siebie, aż po skrajne szaleństwo i psychopatyzm. Tak naprawdę jedyną postacia stabilną psychicznie jest pies 😆


Ale i tak polecam książkę miłośnikom czworonogów, a zwłaszcza wielbicielom niszy z inteligentnymi zwierzętami.


Prywatny licznik: 9/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #ksiazki

7d2e53ae-b8ff-4fc1-abcb-620b29d0b6e2

182 + 1 = 183


Tytuł: Noc ognia

Autor: Éric-Emmanuel Schmitt

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Literanova

ISBN: 9788324037049

Liczba stron: 176

Ocena: 8/10


Prywatny licznik: 5/12


Tym razem coś mojego ulubionego autora. Choć ta pozycja, w przeciwieństwie do pozostałych tytułów, które wyszły spod jego pióra, jest książką mocno osobistą, opowiadającą o własnych doświadczeniach.

Nie mamy tutaj do czynienia z typową biografią. Schmitt dzieli się z czytelnikiem jednym, bardzo wyjątkowym, wydarzeniem ze swego życia. 

Mamy tu swoistą "pielgrzymkę/wędrówkę", motyw drogi jest bardzo mocno zasygnalizowany. Mimo niewielkiej objętości, książka jest przesycona autorefleksją, co może męczyć czytelnika, którego tego typu wynurzenia nie pociągają. Samo doświadczenie, punkt kulminacyjny, przy wcześniej skrzętnie budowanym napięciu, wypada moim zdaniem w swoim opisie mocno blado, jednak mimo to, uważam, że jest to mocna pozycja i warto się z nią zapoznać na tle innych książek autora. Zdecydowanie nie nadaje się na pierwsze zetknięcie z twórczością, jednak świetnie dopełnia znajomość jego pozostałych dzieł.


--------


Dotychczas przeczytane:

5. Noc ognia, Éric-Emmanuel Schmitt

4. Czarownik Iwanow, Andrzej Pilipiuk

3. Kroniki Jakuba Wędrowycza, Andrzej Pilipiuk

2. Mózg autystyczny. Podróż w głąb niezwykłych umysłów, Temple Grandin, Richard Panek

1. Tajemnice ptasiej alkowy, Andrzej G. Kruszewicz


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

autorefleksją, co może męczyć czytelnika, którego tego typu wynurzenia nie pociągają

Jeżeli jest to refleksja na tematy dosyć istotne to mnie takie wynurzenia pociągają jak najbardziej

Chyba nie ma refleksji na temat płynu do podłogi, co?

Zaloguj się aby komentować

181 + 1 = 182


Tytuł: Czarownik Iwanow

Autor: Andrzej Pilipiuk

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Fabryka Słów

ISBN: 9788375745702

Liczba stron: 272

Ocena: 6/10


Prywatny licznik: 4/12


Idąc za ciosem, po "Kronikach" od razu sięgnęłam po kolejny tom przygód Jakuba Wędrowycza. O ile poziom literacki został mniej-więcej zachowany, o tyle w tym tomie opowiadań z lekka zirytowała mnie aż tak duża dysproporcja w objętości tekstów - w poprzednim bywały takie nieco dłuższe opowiadania i te mocno krótsze, jednak tutaj sam "Czarownik Iwanow" mógłby stanowić oddzielną quasi-powieść, od pozostałych krótkich tekstów.

Po drugim spotkaniu z twórczością Pilipiuka mam wrażenie, że autor mimo dużego potencjału, sam do końca nie wiedział w jakim kierunku pociągnąć zarówno postać Wędrowycza, jak i jego przygody (w tym nadania im jakiejś "głębi").


Niemniej nadal wyczuwalny odpowiedni poziom rozrywki, zobaczymy jak to się będzie rozwijało w kolejnych tomach.


--------


Dotychczas przeczytane:

4. Czarownik Iwanow, Andrzej Pilipiuk

3. Kroniki Jakuba Wędrowycza, Andrzej Pilipiuk

2. Mózg autystyczny. Podróż w głąb niezwykłych umysłów, Temple Grandin, Richard Panek

1. Tajemnice ptasiej alkowy, Andrzej G. Kruszewicz


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

@moll Pilipiuk już tak ma w tej serii, że część tomów to w 95% jedno opowiadanie. Ma się wrażenie, że w umowie z wydawcą miał zapis, że nastepny tom ma mieć X stron, ale mu weny nie starczyło na pełnoprawną powieść

@AndzelaBomba no właśnie w tym pierwszym jedno miała coś powyżej 60 stron, tutaj Czarownik, gdyby trochę inaczej akcję poprowadzić, dałby radę samodzielnie się obronić. A tam mamy czarownika i krócizny gratis

@moll Wiesz,ja czytałem (nie mając za wiele do czytania) to co było w bibliotece jego (Pilipiuka) autorstwa.

Powiem tyle:

Zaprawdę: typ prawidłowo tytułuje się per "Wielki grafoman".


Absurdalny humor sporo u niego ratuje,ale gdy humoru braknie - jest zwyczajnie kiepsko.Takie jest moje zdanie.

Wędrowycza ratuje tylko to,że to jest taki nasz nadwiślański "superbohater na miarę naszych możliwości".Tyle.

Zaloguj się aby komentować

175 + 1 = 176


Tytuł: Expeditionary Force: Pożar

Autor: Craig Alanson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Drageus Publishing House

Liczba stron: 768

Ocena: 7/10


To już 11 tom z serii Expeditionary Force i po raz kolejny śledzimy przygody Joe Bishopa, Skippy'ego i Wesołej Bandy Piratów. Tak jak poprzednie tomy, tak i ten jest pełny zabawnych dialogów i przekomarzań pomiędzy głównymi bohaterami. Patrząc całościowo na wszystkie tomy, które przeczytałem to największą zaletą serii są właśnie rozmowy pomiędzy Joe a gadającą puszką po piwie. Ciekawe są też pomysły na obce rasy we wszechświecie, najciekawsze są chyba chrząszczopodobne Jeraptha, uzależnione od hazardu na tyle, że normalnym jest u nich obstawianie własnych bitew. Mocną stroną serii są też pomysły na rozwiązywanie kolejnych problemów ludzkości we wszechświecie, są one bardzo kreatywne. Mechanizm skoku nadświetlnego wprowadza ciekawe utrudnienia w bitwach kosmicznych, przykładowo skacząc odpowiednio daleko można obserwować obraz samego siebie biorącego udział w bitwie.

Poprzedni tom skończył się wydarzeniem zmieniającym układ sił we wszechświecie i zamyka pewien rozdział w historii ludzkości, więc w tomie 11 mamy podbudowę pod kolejne wydarzenia, więc akcja nie toczy się tak wartko jak wcześniej. Jeśli ktoś chciałby zacząć przygodę z tą serią to ostrzegam, że w tomie pierwszym jest podobnie, dopiero pojawienie się Skippy'ego w 3/4 książki rozkręca fabułę na wyższe obroty.

Największą wadą serii są jednak postacie drugoplanowe, są w większości nijakie, typu dzielnego żołnierza, więc tak naprawdę są mi obojętni. W dodatkowym tomie 3,5 oddzielamy się zupełnie od załogi piratów i obserwujemy losy ludzi na planecie Paradise i z tego powodu jest to najsłabsza część serii. Do wad doliczyłbym fakt, że kolejne tomy serii nie będą dostępne w platformie Legimi.

Podczas całej serii bawiłem się świetnie i mimo, że tomy mają po 750 stron czyta się ją bardzo szybko. Dlatego czekam na kolejne tomy przygód Wesołej Bandy Piratów.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #hejtoczyta #ksiazki

0a81586c-4b68-4321-a414-6e69d75303f4

@cebulion Po 7 tomie też musiałem trochę odpocząć. Sytuację utrudnia też to, że po tomie 7 jest dodatek, który wyszedł tylko jako audiobook po angielsku, więc jak zacząłem tom 8 to przez chwilę musiałem się domyślać co się właściwie wydarzyło. Ale za to tom 8 jest wg mnie znacznie lepszy niż 7

Zaloguj się aby komentować

168 + 1 = 169


Tytuł: Kroniki Jakuba Wędrowycza

Autor: Andrzej Pilipiuk

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Fabryka Słów

ISBN: 9788375745092

Liczba stron: 296

Ocena: 6/10


Prywatny licznik: 3/12


Rozrywka w "czystej" postaci - odpowiednia dawka grafomaństwa, humoru momentami już nie tyle szorującego po dnie, co zagrzebanego na pół metra w mule, ale w tym szaleństwie jest metoda! Jest w tym jakiś urok, swoista błyskotliwość, miejscowy folklor i znajomy chlewik łamane na piertolnik. Słowem - da się odpocząć, parsknąć śmiechem lub zażenować poza granice możliwe do rozchodzenia i to wszystko nie ruszając się z wygodnej kanapy.


Nie jest to lektura wymagająca, ale też nie strata czasu. Polecam dla szukających taniej rozrywki. Z chęcią sięgnę po kolejne książki.


--------


Dotychczas przeczytane:

3. Kroniki Jakuba Wędrowycza, Andrzej Pilipiuk

2. Mózg autystyczny. Podróż w głąb niezwykłych umysłów, Temple Grandin, Richard Panek

1. Tajemnice ptasiej alkowy, Andrzej G. Kruszewicz


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

@moll Pilipiuk i Mróz, moi murowani kandydaci na nadzianie głów na piki i obwożenie po miastach Polski jak już w końcu prof. Bralczyk zorganizuje swoje Szwadrony Obrony Mowy Polskiej.


Gx

@Man_of_Gx Mroza nie czytałam, więc się nie wypowiem

I wątpię żeby prof. Bralczyk miał być tak bojowo nastawiony

Zaloguj się aby komentować

163 + 1 = 164


Tytuł: Mózg autystyczny. Podróż w głąb niezwykłych umysłów

Autor: Temple Grandin, Richard Panek

Kategoria: nauki społeczne

Wydawnictwo: Copernicus Center Press

ISBN: 9788378862109

Liczba stron: 280

Ocena: 6/10


Prywatny licznik: 2/12


"Mózg autystyczny" zapowiadał się na solidne 9/10, jednak lektura z lekka mnie rozczarowała... To nie tyle podróż po mózgach, co po jednym konkretnym, z anegdotycznymi odwołaniami do innych "znanych" autorce mózgów. Niby dążymy do jakiegoś uniwersalizmu, ale za dużo w tym "JA" pani Grandin.

Na plus przystępny język, uporządkowany styl narracji (który zawdzięczamy panu Pankowi), rys rozwoju diagnostyki oraz kierunków badań - poparte solidną bibliografią, jeśli naszłoby mnie na zgłębianie tematu. To ostatnie bardzo dużo dodało książce jako takiej.


Dobry wstępniak do tematu, ale z nastawieniem na poszerzenie o inne lektury.


--------


Dotychczas przeczytane:

2 Mózg autystyczny. Podróż w głąb niezwykłych umysłów, Temple Grandin, Richard Panek

1. Tajemnice ptasiej alkowy, Andrzej G. Kruszewicz


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek #ksiazki #hejtoczyta #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować

137 + 1 = 138


Tytuł: Instytut

Autor: Stephen King

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Albatros

ISBN: 9788381257312

Liczba stron: 672

Ocena: 6/10


Luke Ellis - dwunastoletni chłopiec o ponadprzeciętnej inteligencji właśnie wybiera się do koledżu bo nawet w szkole dla wybitnie uzdolnionych dzieci brak dla niego wyzwań. Poza wysoką inteligencją i ogromną wiedzą, chłopiec stara się żyć normalnie, ma kochających rodziców, którzy go wspierają, ma przyjaciela. Trochę obawia się jak przyjmą go dużo starsi od niego koledzy na studiach, samych egzaminów się nie boi bo wie że je zda. Niestety pewnej nocy chłopca budzi obecność obcych ludzi w pokoju, zostaje pozbawiony przytomności, jego rodzice zostają zabici a on budzi się w tajemniczym Instytucie setki kilometrów od swojego domu. Ale to nie ogromna inteligencja chłopca zwróciła na niego uwagę złych ludzi tylko coś do czego chłopiec ani nikt z jego otoczenia nie przywiązywał wagi - słabe zdolności do telekinezy. W ośrodku są inne dzieciaki takie jak on. Przetrzymujący ich tam ludzie prowadzą na nich brutalne eksperymenty i nikomu nie zależy na ich dobrostanie. Po kilku tygodniach spędzonych w tzw przedniej części instytutu, dzieci trafiają do Tylnej Połowy i nikt nie wie co się tam z nimi dzieje. Dalsza intryga jest przewidywalna - dzieciaki będą sobie musiały poradzić z grożącym im niebezpieczeństwem. I jak to u Kinga będą sobie radzić dzięki przyjaźni, odwadze, poświęceniu. Ale pomimo dość przewidywalnego zakończenia i kilku nieścisłości logicznych książkę i tak czyta się dobrze. King sam kiedyś o sobie pisał, że nie uważa się za artystę ale za dobrego rzemieślnika i ja się pod tą jego samooceną obiema rękami podpisuje. Jego książki zawsze są dobrą rozrywką a czytam je, przynajmniej ja, nie ze względu na intrygę ale na sposób w jaki przedstawia bohaterów i tworzy ich świat. Może trochę idealizuje tych dobrych a demonizuje tych złych ale w końcu pisze horrory. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #hejtoczyta #czytajzhejto

be76fadd-22bd-4cb0-8a73-60755a8723c5

Zaloguj się aby komentować

136 + 1 = 137


Tytuł: Historie podniebne

Autor: Jakub Małecki

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Sine Qua Non

ISBN: 9788381295284

Liczba stron: 160

Ocena: 9/10


Jakub Małecki jest jednym z moich ulubionych polskich pisarzy. Tym razem sięgnęłam po zbiór opowiadań. Siedem opowieści w których autor opowiada bardziej o tym co się dzieje w umysłach jego bohaterów a wydarzenia poznajemy głównie przez ich myśli i wspomnienia. Chyba wszystkie dotyczą jakiejś straty, której doświadczyli i z którą starają się jakoś uporać. To co lubię u tego autora że potrafi opowiadać o ludzkich nieszczęściach, smutnych rzeczach w jakiś taki ciepły sposób. Jeśli ktoś nie zna tego autora a chciałby spróbować to myślę, że ten zbiór jest dobrym początkiem. Ja w każdym razie gorąco polecam.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

142f04b9-dc7a-4441-b7ae-afd762652bc6

Zaloguj się aby komentować

126 + 1 = 127


Tytuł: Mszczuj

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Wydawnictwo Mięta

Liczba stron: 400

Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5060843/mszczuj


Ostatnie dwie książki, które czytałam, powiązane były z mitologią grecką. Teraz zaś książka związana z naszą rodzimą mitologią słowiańską. A konkretnie "Mszczuj", czyli już siódmy tom serii "Kwiat paproci".


Tym, którym seria ta jest kompletnie nieznana, przybliżę nieco realia: współczesna Polska, ale taka, w której chrześcijaństwo nigdy nie zdominowało kwestii religijnych. Ludzie wierzą w Welesa, Swarożyca, Mokosz i całą resztę słowiańskiej bandy, przewodnikiem duchowym wsi jest żerca, zaś zamiast lekarzy POZ podporę polskiej służby zdrowia stanowią szeptuchy.


Główną bohaterką tego tomu jest Jaga, znana nam jako starsza szeptucha z pierwszych tomów serii. Miszczuk jakiś czas temu, po wyczerpaniu wątku głównej bohaterki pierwszych kilku tomów, czyli Gosławy Brzózki, przerzuciła się na opowieść o latach młodości jej mentorki, czyli Jagi właśnie. Tym razem Jaga próbuje dojść do przyczyny niewyjaśnionych zjawisk w swojej wsi, której źródłem zdaje się być pewien jegomość z mroźnego wschodu. Obserwujemy też jej dziwaczny związek z Mszczujem, lokalnym żercą. No i jest jeszcze Swarożyc, który usilnie próbuje uwieść swoją wyznawczynię, niekoniecznie oferując pomoc w rozwiązaniu zagadki.


Do serii "Kwiat paproci" mam ogromny sentyment i czekam na każdy tom. Od razu mówię - nie jest to wymagająca lektura, nie stanowi to gratki dla fanów high fantasy, raczej skierowana jest do kobiet, lubiących świat ze szczyptą magii. Może najnowsze części nie są już tak porywające za serce, jak te pierwsze o Gosławie i Mieszku, ale dalej jest to niezwykle relaksująca lektura, która przynosi mi dużo przyjemności z czytania. W ubiegłym roku miałam do tego okazję odwiedzić Bieliny, czyli wieś, w której żyją Gosława i Jaga, co było miłym akcentem wakacji. Okolica jest niezwykle malownicza, dlatego gorąco polecam odwiedzenie tego miejsca!


PS. Okładka tego tomu jest wyjątkowo nietrafiona. Nie wiem, co poszło nie tak.


Prywatny licznik (od początku roku): 6/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #hejtoczyta #fantastyka

d8e34af3-0ea2-48ff-8e7d-df6fe962ce69
Wrzoo userbar

Cała seria mnie zakończyła. uwielbiam słowiańską mitologię, ale nie znoszę romansideł, obyczjowych mezaliansow i trzepoczących rzęs. Ale serię szeptuchy pochłonęłam w miesiąc. Z lekkim humorem, w towarzystwie strzyg i wąpierzy, bohaterka snuła swoją opowieść ludowego znachora. U boku wielkiego mieszka. Dało się to czytać i trudno się było oderwać.

Dobrze wiedzieć, że jest kolejną część.


@smierdakow do Sapkowskiego daleko. Ale doświadczenie ciekawe

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj skończyłam czytać swoją pierwszą książkę w tym roku: "Wieczna wojna" Joego Haldemana. Niby to klasyk s-f, ale mam jakieś mieszane uczucia co do niej. Ciekawe były np. pomysły z dylatacją czasu, dzięki której nie wiadomo było, z jaką technologią wroga trzeba się będzie mierzyć. Niektóre pomysły technologiczne, jak specjalne skafandry (nie do końca dobrze pomyślane przez autora, to tak przy okazji) też były ok. Do samej fabuły też się nie czepiam.

Ale minusów jest o wiele więcej - bezsensowne i trochę na siłę wciskanie seksu, aluzji do niego itd. Wyglądało to tak, jakby Haldeman liczył na to, że młodzi chłopcy rzucą się kupować jego książkę, bo tam jest he he r*chanie. Sam pomysł, że trwająca ponad 1000 lat wojna wynikła z tego, że "się nie dogadaliśmy" jest taki sobie. Gorszy jest tylko pomysł, że wojna skończyła się, bo się dogadaliśmy, że od początku wszystko było nieporozumieniem. Jasne. Tak właśnie zaczynają się i kończą wojny. Nie inaczej. Wkurzające było też "p*dalstwo" (cytuję słowo z książki) - nasz bohater w pewnym momencie jest jedynym heterykiem na całym wielkim statku kosmicznym. Bo "postępowość" doprowadziła do dominacji homoseksualizmu i wyparcia heteroseksualizmu. A w konsekwencji też do produkowania dzieci na sposób podobny z "Nowego wspaniałego świata" Huxleya. Historia "miłosna" głównego bohatera, która pojawia się z d*py (serio - w jednym momencie z niczego okazuje się, że jest on zakochany z wzajemnością w koleżance z oddziału) nie ma właściwie żadnego sensu fabularnego i służy nie wiadomo czemu.

No ale dobra - przecież to nagradzany "klasyk", o co kaman? Wydaje mi się, że w owym nagradzaniu nie chodziło o docenienie wybitnej książki (bo umówmy się - to naprawdę nie jest wybitna książka), ale książki, która w miarę dobrze wpisała się w swoje czasy. No bo już gdy została wydana (w 1974) widziano w niej jakby przeniesioną do kosmosu wojnę w Wietnamie (gdzie autor zresztą walczył). Ale znając trochę historię tej wojny, a także np. to, jak jej weterani nie mogli się potem odnaleźć w społeczeństwie (Haldeman próbował to jakoś "zasugerować", ale mu nie wyszło) tym bardziej uważam, że można to było zrobić znacznie lepiej.

#ksiazki #sciencefiction #hejtoczyta

a5dcad9a-63e6-4ec4-9903-5ecc5b393cb4

Komiksy (3 albumy) były lepsze, choć nie do końca zgodne z książką.

Haldeman napisał jeszcze "Wieczną wolność" jako kontynuację, ale to już bardzo słabe i nijakie, nawet zapomniałem o czym dokładnie było.

Książka jest niemożebnie nudna. Wrócili z tej nieudanej z d⁎⁎y wyprawy (nie przekonuje mnie po co wyruszyli) z powodu z d⁎⁎y problemu (2 zdania opisu o co chodzi i powrót) I wylądowali na pustej planecie.

Było to tak płytkie i nieprzekonywujące ze nie chciało mi się tracić czasu na dowiedzenie się o co chodzi.

Z tego co pamiętam autor starał się przenieść swoje doświadczenia z baraków więc te aluzje do he he ruchania to raczej norma u wygłodzonych żołnierzy.

Zaloguj się aby komentować

112 + 1 = 113


Tytuł: Stelaż

Autor: Łukasz Orbitowski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Storytel Original

ISBN: 9789178753260

Ocena: 7/10


Zastanawiałam się czy dodać tą wysłuchaną przeze mnie pozycję bo nie ma ona wydania papierowego. Ale jest na lubimy czytać więc dodaję Już kiedyś sięgnęłam po słuchowisko zrobione przez Storytel Original - był to "Dom w głębi lasu" Ćwieka i nie bardzo mi podeszło. Ale potrzebowałam czegoś krótkiego a zmęczyły mnie podcasty, poza tym lubię Orbitowskiego to postanowiłam spróbować. To słuchowisko/teatr jest niedługie bo trwa trochę ponad godzinę ale ubawiłam się bardzo dobrze. Jest to komediodramat w którym główny bohater usiłuje najpierw zwrócić do sklepu, a potem odsprzedać stelaż do telewizora bo już go nie potrzebuje, bo nie ma telewizora, bo już nic nie ma. Z jego opowieści dowiadujemy się jak jego w miarę poukładane i udane życie doprowadziło go do tego punktu. O tym jak próbując zrealizować swoje marzenia o kupnie z żoną mieszkania i zawieszenia na ścianie dużego telewizora doprowadziło go do straty wszystkiego. A wszystko to za sprawą... ekipy budowlanej wynajętej do wykończenia nowo zakupionego lokalu. Ten tragikomiczny tekst jest dodatkowo świetnie zinterpretowany przez pana Wojciecha Mecwaldowskiego. Mistrzostwo. Polecam gorąco.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #hejtoczyta #czytajzhejto

bee1b3db-48b5-4898-b3d1-7b5b434e72fa

Zaloguj się aby komentować