Jak uważacie w jakim wieku dziecko powinno zacząć zarabiać.na swoje wydatki? Nie mówię o jedzeniu czy mieszkaniu ale hobby, przyjemności, wyjścia ze znajomymi
Ja uważam że czym wcześniej tym lepiej, oczywiście bez przesady ale 16 latek powinien już coś na siebie zarabiac.
Większość życia w końcu spędzamy na zarabianiu, a brak pieniędzy to jeden z większych problemów jakie napotykamy. Warto więc zacząć gdy jeszcze nie ma presji a zarabiane pieniądze są dodatkowe a nie wymagane żeby przeżyć.
Młody człowiek może się przekonać że pieniądze rodziców nie spadają z nieba. Zwykle jest to prosta i mało płatna praca, która pokazuje dziecku że warto się uczyć i mieć później lepsze prace. Uczy też zaradności.
Własne zarobione pieniądze zwiększają też poczucie własnej wartości.
@NatenczasWojski jestem ze wsi, moi rodzice mieli (i mają do tej pory) gospodarstwo. Pracowałam na nim od kiedy w ogóle można było moją aktywność zaliczyć w poczet pracy. Nienawidziłam tego. Kiedy moi rówieśnicy mogli się bawić, ja musiałam a to pomagać w polu, a to przy zwierzętach itd. Niemal w ogóle nie było czasu wolnego, zwłaszcza w wakacje. A że praca była ciężka, odbiło się to na moim zdrowiu, czego skutki odczuwam do dzisiaj. Uważam, że pracę zarobkową powinno się zaczynać dopiero wtedy, gdy jest się już dorosłym, w każdym razie nie wcześniej niż po 18 r. ż. Człowiek zdąży się napracować przez całe swoje życie, więc nie ma powodu przyśpieszać momentu początku zap...dolu.
A jezeli nastolatek chce pracowac w wakacje to super,ale przede wszystkim najwazniejsza jest nauka,bo bez wyksztalcenia w 90% zawodow trudno o dobre zarobki,awanse,rozwoj itede.
Każda kolej potrzebuje lokomotyw manewrowych, więc dziś do #niepoprawnelego zawitał zestaw 3677
Wyróżnia się na tle innych z tej i późniejszej generacji niską i wąską budową lokomotywy. Osiągnęli to dzięki wyprodukowaniu czerwonego batteryboxa występującego tylko w tym zestawie, ale to on chyba sprawia że zestaw jest wyraźnie droższy od całej reszty. Jego ceny w używce sięgają 190zł i dostępna jest tylko jedna sztuka w stanach. Unikalny jest też element w brązowym wagonie. Tylko teraz żeby ten pociąg przerobić na powered up i zchować kolorystykę będzie trzeba kombinować, ale mam na to pomysł.
Pociąg zdaje się być kompletny. Szkoda tylko, że nie ma dużej, charakterystycznej naklejki na lokomotywie. W ogóle to odbiłem się początkowo od cen, bo ofert nie brakuje, ale trzymają się w okolicach 200€. Zauważyłem jednak, że jednemu sprzedającemu zależało na upłynnieniu klocków i schodził z regularnie 200 na 139. Ostatecznie kupiłem za 130€. Patrząc na inne ceny (w tym popierdolone polskie, gdzie potrafią 1500zł krzyczeć za samą lokomotywę) dobry deal.
Licznik kolejek: 8/11
No właśnie.. z tym licznikiem. Raczej przy tej liczbie kolejek, którą już mam zakupu 2x Horizon Express 10233 oraz 1x Maersk Train 10219 nie będzie, bo to już lekka przesada, a zestawy te nie chodzą po 100-150€ tylko 300€+.
Poniważ zauważyłem, że #dzieci lubią budowanie zastanawiam się czy rozebrać go na części i zrobić im niespodziankę.
ej #rodzice jak jest u was z dziadkami? Lubią swoje wnuki czy trzymają na dystans?
Bo pamiętam że ja i wielu moich znajomych byliśmy np. przyprowadzani/odprowadzani przez dziadków, wakacje u dziadków, albo pod ich opieką. A teraz z placozabawowych rozmów słyszę narzekanie od znajomych że zajęcie się wnukiem przez jedno popołudnie od wielkiego święta to jest kręcenie nosem.
Zastanawia mnie jak wy mieliście/macie.
#rodzicielstwo #dzieci
Jak bardzo dziadkowie twoich dzieci lubią spędzać z nimi czas na skali od 1-5, gdzie 1 to "unikają wnuków" a 5 to "korzystają z każdej okazji żeby spędzić z nim czas"
Dałem 5. Zarówno jedni jak i drudzy bardzo chętnie. Właściwie większość wakacji młody będzie troche u jednych, trochę u drugich i sami to zaproponowali.
Do fachowej roboty powinno zatrudniać się leniwych - tu tylko potwierdzenie tej reguły, nie dość że zrobione lepiej niż paniczne rzucenie się, które mogłoby bardziej zaszkodzić niż pomóc to jeszcze bez stresu i bez ruszania d⁎⁎y z fotela
Koniecznie trzeba się umówić, bo do oproadzania jest jedna, w porywach dwie osoby. Tylko gotówka. Mimo tych niedogodności zdecydowanie warto, można zobaczyć z bliska, a nawet bardzo bliska wiele mniej popularnych zwierząt, a pan właściciel ma dar do opowiadania.
Pojechaliśmy z różową do takiej osady - zwierzęta gospodarcze, restauracja, stawek, ktoś tam ślub bierze, itd. Wiecie o co cho. Agroturystyka jakich wiele.
No i w zagrodzie stoją Alpaki, koguty, jakieś strusie i osobno - byki. Podchodzimy do byków, obok stoi jakas rodzinka - dzieci 1-4 lata, rodzice, dziadkowie. Z 6 sztuk wszystkich na oko.
Nagle chłopiec na oko 1,5 roku wbiega do zagrody między dwa byki. Jeden już na niego dycha i podchodzi, chłopiec jest jakieś 6 metrów od ogrodzenia (i rodziny), ale za to 40cm od byczej d⁎⁎y, a z drugiej strony od byczych rogów. Ja zamarzłem, sięgnąłem tylko po gaz, żeby w razie czego psikać w byka. Dziadek szybko wyciąga telefon i... robi zdjęcia xD Tata mówi - Antosiu, chodź, wracaj i zaczyna przechodzić sam przez ogrodzenie. Dziadek cyka dalej. Byk już zdezorientowany bo z jednej strony płaczące dziecko, z drugiej wróg u bram - tata. Zaczyna się kręcić i patrzy na kaszojada wzrokiem niekoniecznie miłym. Dycha i podchodzi. Koniec końców udało się. Chłopiec skumał (jako jedyny z rodziny chyba ma zdolność kumania) że musi obejść po cichu byka i uciec xD
Mija 5 minut, mi dreszcze powoli schodzą, rodzinka odeszła. A nie! Są z drugiej strony. Oglądają byki. Wait... Antoś biega dookoła? No biega. Luzem. Przechodzi przez zagrodę? No przechodzi xD Mówię dobra, idziemy na chłodnik bo Pan Darwin darwin ma ręce pełne roboty.
@Afterlife Mój braciszek w wieku dwóch lat wykorzystał nieuwagę rodziców i wpakował się tak na wybieg słoni w chorzowskim zoo. Słonie były na szczęście akurat po drugiej stronie wybiegu.
2 lata z kawałkiem i przy kasach samoobsługowych w lidlu: Jezus Maria serce mnie boli! Po czym łapie się za serce i pada na podłogę a wszyscy patrzą xD. Nasłuchał się prababci.
Jak kogoś nie lubicie, możecie jego dziecku sprezentować "slimy". Młoda wpadła na pomysł, że położy sobie go spać koło siebie na poduszce. Dziś z rana mycie głowy, całe włosy sklejone (na szczęście rozpuszcza się w wodzie) i wymiana pościeli.
Był taki serial kiedyś o chłopcu imieniem Emil, gdzie każdy odcinek kończył się się okrzykiem "Emil, do drewutni!", kiedy ojciec zorientował się, co tym razem młody nawywijał.
Ostatnio często myślę, że przydałaby się nam drewutnia.