#depresja i #adhd dają dzisiaj popalić jak nigdy, ale mam to w d⁎⁎ie, bo mam w ręce pada i czuję się tak: https://youtu.be/bzJDimvPW1Y?si=i8O8yDDOp6lJUa2E
#gry #grykomputerowe
#depresja i #adhd dają dzisiaj popalić jak nigdy, ale mam to w d⁎⁎ie, bo mam w ręce pada i czuję się tak: https://youtu.be/bzJDimvPW1Y?si=i8O8yDDOp6lJUa2E
#gry #grykomputerowe
Zaloguj się aby komentować
#psychologia #depresja #hejtokoksy #cwiczenia #gownowpis #chcewyjsczbagna #chwalesie
Dla wielu, to jak splunąć, ale dla mnie te 80 kg, to efekt kilkumiesięcznej walki. Walki o siebie zarówno w sferze fizycznej, ale i psychicznej. Wiele lat z depresją, niskim poczuciem własnej wartości i OCD.
Jeszcze w listopadzie bywało, że leżałem w łóżku zwinięty w kłębek i płakałem jak dziecko. Czułem się źle. Źle na świecie, źle że sobą. Dzięki lekom, terapii I tym zasranym ciężarom, gumom oporowym izmianie diety jest lepiej.
Jeszcze w grudniu ważyłem 68 kg przy wzroście 186cm. Walczę codziennie z moim największym kompleksem.
Wy też walczcie o siebie jeśli macie problemy, bo uwierzcie mi jest o kogo.

Zaloguj się aby komentować
Może zabawny dobór tagów, ale #memy #heheszki #depresja #zdrowiepsychiczne

Zaloguj się aby komentować
Najgoorzej 😮💨
#zdrowie #depresja #chroby #finanse

Zaloguj się aby komentować
Uwielbiam te losowe momenty, kiedy choroba przypomina mi, że leki działają, ale wcale nie muszą działać zawsze. Miłe przypomnienie, że zawsze może być jeszcze gorzej.
#depresja
@maximilianan
Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej...
I nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Trzymaj się, morda
@maximilianan oj tak byczq+1, miałem zmieniony lek ostatnio (nie wiem jak depresja, moja nieuleczalna) i przez 2 mies dała o sobie znać, ja zdychałem nie wiedząc że przez to, teraz innych próbuję i wygląda na to że będzie dobrze. Poprzedni lek przez 17 lat brałem ale przestali produkować.
Zaloguj się aby komentować
Będzie o zaburzeniach emocjonalnych, możliwe że o #depresja , ale się nie diagnozowałem do tej pory, więc nie wiem.
Wczoraj miałem coś w rodzaju balu absolwentów, tylko większość znajomych z roku nie jest jeszcze absolwentami (w sensie - niewiele osób zdało wszystkie egzaminy). Impreza nie tak zła, tylko chyba podszedłem do niej ze złym mindsetem.
Tego samego dnia rano miałem egzamin pisemny, do tego nie byłem pewien czy dobrze mi poszło, bo pytania wybitnie mi nie podeszły. Znając moje zdolności, mógł być z tego kolejny termin, niestety już wrześniowy. Rozpoczęłoby to lawinę opóźnień i w konsekwencji zamiast zacząć staż w październiku, musiałbym czekać do maja. Zdałem, ale dowiedziałem się o tym dopiero o 17 (bo za trudno włączyć opcję "pokaż wyniki" w teście pisanym na komputerach). Pierwsza reakcja - "k⁎⁎wa, teraz jeszcze te dwa". Różowa się cieszy, ja z kamienną miną dzwonię do ojca, mówię "zdałem", słucham tego co mówi i się żegnam. Zero zadowolenia z siebie, zero dumy. Jakbym wykonywał zaległą pracę i cieszył się, że tym razem obyło się bez potrącenia z wypłaty.
Dojeżdżamy na bal, postaliśmy w kolejce do szatni, potem w kolejce do zdjęć, do bufetu. Przy stole najbliżsi znajomi, jednak wszyscy rozmawiali z różową, bo ja niczego nie słyszałem. Mimo chwilowego rozluźnienia kieliszkiem wina, cały czas czułem napięcie. Chciałem iść potańczyć, ale nie różowa nie ma na tyle siły, żeby spędzić w ten sposób cały wieczór (j⁎⁎ać szpilki). Kolejne rozmowy się nie kleiły, jeśli byłem zaangażowany to wychodziły płytko. Jeśli ktoś chciał ze mną rozmawiać, to tylko o sobie. Było kilka takich momentów, że znajomi komplementowali moje włosy włosy, ale najbardziej zapadła mi w pamięć chwila, kiedy koleżanka złapała mnie za kosmki i zapytała mojej dziewczyny czy mi to układała, a ze mną w sumie nie zamieniła ani słowa xD
Większość wieczoru siedziałem i patrzyłem się w przestrzeń, czekając aż skończą się rozmowy, w których nie brałem udziału. Na parkiecie wzrok mi uciekał, nie potrafiłem się skupić, patrzyłem na tych ludzi jak przez szybę. Wszyscy tacy szczęśliwi, uśmiechnięci, ale nie docierało do mnie, że też powinienem taki być. Co chwilę ktoś rzucał "uśmiechnij się". Zawinęliśmy się kiedy zniknęła nasza ekipa, bo już nawet nie było z kim rozmawiać.
Jeśli oglądaliście "Chłopców z ferajny", pewnie kojarzycie postać Tommiego, niskiego gnojka z kompleksami granego przez Joe Pesciego. Tak się czuję od jakiegoś czasu. Zrzęda, dzieciak nie potrafiący schować swoich emocji do kieszeni, wiecznie niedowartościowany w swoim mniemaniu. Tylko lepiej sobie radzę gdy ktoś ze mnie żartuje, bo nie biorę tego za obrazę.
Kiedyś na zabawach byłem duszą towarzystwa. Tańczyłem, śmiałem się, rozmawiałem z każdym, wszędzie mnie było pełno. Wczoraj też myślałem, że jakoś to będzie. Nie wiem co mi się popsuło we łbie, ale w życiu nie obwiniłbym za to kogoś innego. To wszystko powyżej, nawet jeśli ma inny wydźwięk, jest kwestią mojego nastawienia i tylko ja ponoszę winę za to, że się wczoraj kiepsko bawiłem i popsułem zabawę paru innym osobom swoim zachowaniem.
Wybieram się na terapię, raczej na jesieni, bo obiecałem sobie, że pójdę w pełni za własne, kiedy będzie mnie na to stać. Tylko nie wiem, czy ona na to wszystko pomoże. Trochę #wstyd dodawać takie wpisy, ale w sumie to po wczoraj nie czuję, żebym miał się komu wygadać. Różowej zawsze mogę, ale ona też ma ze mną ciężko.
Idź na pogadanki. To może być chwilowe wytłumienie emocji albo jakaś dłuższa dysocjacja. Tak czy inaczej ze wsparciem poradzisz sobie dużo szybciej z problemem.
Dobrze, że widzisz problem i chcesz coś z nim zrobić. To pierwszy krok do poprawy. A poprawa jest możliwa
Cóż za samoświadomość. Imponujące. Rozmowa z psychologiem od tego należy zacząć. Jeśli nie masz kasy/nie chcesz czekać polecam skorzystać z tego
https://centrumwsparcia.pl/centrum-wsparcia/
lub tu typowo dla mężczyzn też jest dyżur telefoniczny psychologa
https://www.fundacjaipw.org/mezczyzni
pierwszy,najważniejszy krok czyli przyznanie przed sobą,że problem istnieje już za Tobą. Pora na kolejny krok - sięgnąć po pomoc
Zaloguj się aby komentować
Jako że czerwiec, oprócz bycia moim ulubionym miesiącem w roku, jest także Międzynarodowym Miesiącem Świadomości Zdrowia Psychicznego Mężczyzn, postanowiłem przypomnieć o mini-zinie stworzonym przez mojego znajomego, Bartka Biedrzyckiego, pod tytułem „Chłopaki też płaczą”.
Mówienie o tym, że mężczyźni także mają prawo do czucia się źle, do płaczu (który niestety wciąż bywa stygmatyzowany) i do sięgnięcia po pomoc, kiedy nie dają sobie rady z problemami czy przytłaczającymi emocjami, jest dla mnie bardzo ważne i bliskie. Dwaj bracia moich kumpli niestety nie poradzili sobie z nimi sami i popełnili samobójstwa, ja sam wiele lat temu byłem tego bardzo bliski i dzisiaj cieszę się, że coś w moim życiu sprawiło, że się rozmyśliłem. Mimo że czasem życie ssie, to od tamtego momentu przeżyłem wiele szczęśliwych chwil, mimo że wtedy byłem przekonany, że już nic dobrego mnie nie czeka.
Dlatego cieszę się, że świadomość męskich problemów rośnie - i wśród samych mężczyzn, którzy stają się coraz bardziej otwarci na mówienie o swoich sprawach, i wśród kobiet, które wspierają swoich partnerów, braci, synów, kumpli et cetera.
Wciąż jednak jest sporo pracy do wykonania i wciąż trzeba o tym przypominać/informować. Stąd też ten mini-zin „Chłopaki też płaczą”.
Plik jest na licencji Creative Commons 0, więc można go wykorzystać w dowolny sposób. Jeśli możecie, podeślijcie swoim męskim znajomym, wydrukujcie i rozdajcie w miejscu pracy, na uczelni czy gdziekolwiek.
https://www.gniazdoswiatow.net/wn/wp-content/uploads/2023/12/chlopaki_tez_placza_foldzine.pdf
#zdrowie #depresja
Zaloguj się aby komentować
Witam, dzisiaj przyjąłem ostatnią dawkę leku SSRI Zoloft 25mg, substancja czynna sertralina. #depresja
Jest znacznie lepiej, powinienem już sobie dać radę dalej sam 🙂
@DerMirker poważna porada - depresja lubi powracać... nie wolno Ci zapomnieć o podstawie, czyli uważności, medytacji, odganianiu mrówek (ants), odpowiednim nastawieniu do życia, świetle, odpowiednich kontaktach międzyludzkich itd. Bez tego to tylko kwestia czasu zanim znowu będziesz na ssri. Powodzenia!
@DerMirker kurczaki. Powodzenia, pamiętaj, że możliwy jest nawrót słabszych myśli, bo gospodarka znowu będzie zachwiana, musi się przyzwyczaić. Trzymam kciuki.
@DerMirker dodałem se do ulubionych yhyhy
Na wypadek jak by co
A koliega życzę by było wszystko po najlepszemu i żeby żył sobie szczęśliwie
Zaloguj się aby komentować
#depresja #eriwnosiezaburza #twojwpisbrzmiznajomo #cyrksmutnychklaunow
Elo elo,
8
8
4
2
0
No I tak, znowu w tym samy miejscu czyli w czarnej d⁎⁎ie bez jakiejkolwiek motywacji i perspektyw. Zimno lufa depry w ustach strzela myslami ktore odbijaja sie po scianach mojej pustej czaszki. Od zawsze bylem pelny melancholi, od burzliwej punkowo grubgowej mlodosci w licbazie gdzie odizolowalem sie od ludzi w akcie debilengo buntu. Jak juz z kims gadalem to zawsze jakies gagatki z konca klasy, margines, outcasty, mimo ze oceny byly na poziomie ( polski odpowiednik biochema zdawalem). Potem niby lepiej ale to bardziej zmuszalem sie zmian na stduiach ( no cap rok psychologi skonczylem xd), chcialem tam jednoczescie znalesc odpowiedzi na temat mojego zjebania i moze komus pomoc ( ogladalem good will hunting i serio myslalem ze ta mafia szarlatanow gwalcicieli i juleczek co byly zbyt glupie na medycyne i zbyt brzydkie na literature /asp komus pomaga xd).
Potem anglistyka, troche normalnosci ale to dzieki spotkaniu z MJ, nauczylem sie pedzic sztos indoora i kopcilem cale noce zamykajac sie w swoim swiecie kziazek gier i muzyki, nie musialem juz siedziec na imprezie i udawac ze intersuje mnie co typiara ma do powiedzenia w nadzieji ze za pare h da mi possac swoje piersi. Moglem zapomniec o zjebanym swiecie i spoleczenstwie ktore chce ze mnie zrobic tabelke w excelu.
No ale jak kazdy kto duzo kopcil doszedlem do tolerancji snoopdoga i 5ka amnesi szla w weekendzik. A klepalo jakbym palil kocimietke, ehh kiedys to bylo. Wiec teraz juz jako stary #przegryw mam tylko wspomnienia o ultonych momentach normalnosci. Bezsensowna egzystecja, zamkniety w betonowej klatce widze tylko z daleka jak ptaszki cwierkaja na drzewie. Ale co poradzisz na magika zawsze brakowalo mi jaj no i mame bylo by smutno. Wiec tak sobie wegetuje, pusty znudzony, « nigdy ostatni i nigdy pierwszy » , urodzony w tak chujowej epoce ze nawet na zadna porzadna wojne sie nie zalapalem coby mozna bylo odejsc walczac za jakis ideal.
Zawsze mi sie wydawalo ze kiedys dawno bylem jaguarem, nonszalanckim krokiem smigalem przez dzungle, wspanialy z melianizmem, czarny jak noc. Wyobrazcie to sobie przez chwile, odkad matka mnie wychowla i puscila w swiat KAZDE zywe stworzenie mozesz zabic, tylko czasami sie trafi podobne do ciebie to wtedy do opcji zabic dochodzi wyruchac. Pijac wode tafla odbijala zolte slepia, moze bylem wtedy pewny ze patrze w oblicze boga? Moze to ta pycha sprawila ze jestem teraz zamkniety w tym zjebanym ciele, gdzie niepotrzebny do niczego mozg daje mi tylko tyle inteligencji zebym ogarnol zakres wlasnego spierdolenia.
Zostaje wiec wstawac co rano i jakotako ciagnac ten wozek spierdolenia przed siebie, jeszcze jakby to bylo jakies oryginalne… krecilem kiedys z taka jedna co miala matke po psychologi i myslala ze da sie mnie naprawic, podobno dziary to taki makijaz klauna dla tych co wpadli w ten pattern jokera, taka 2ga skora zeby zycie nie bolalo az tak, ehh nawet w spierdoleniu nie jestem jakis oryginalny. Dzieki za przeczytanie mordeczki jesli ktos dotarl az tu to prosze w komentach wpisywac « j⁎⁎ac zydow » ( izrael, do reszty nic niemam)
Pzdr, Eriwnko.


@ErwinoRommelo Erwinku, j⁎⁎ać Żydów i Winiary, ale tak poza tym... My Cię tu bardzo lubimy i jesteś super. Fajnie, że ten #twojwpisbrzmiznajomo Ci dał możliwość wyrzucenia tego, ot tak po prostu.
Każdy z nas ma jakąś przeszłość — truizm, ale poważnie: nie ma co płakać nad tym, co było i co się utraciło. Czuć, że ta przeszłość jest dla Ciebie taka gorzko-słodka i brakuje Ci jej. Ale można się w sumie tylko zastanowić nad tym, czego konkretnie z niej Ci brakuje i może dążyć w kierunku uzupełnienia tego niedoboru. Znaleźć to nowe źródło beztroski, które przyniesie zadowolenie.
No i wiesz — inteligentni ludzie są też bardziej nieszczęśliwi, więc trzeba z tą galaretą w głowie walczyć i nie dać jej sobie wejść na głowę, bo skurczysynka jest inteligentna i wie, jak wpędzić człowieka w deprę. W końcu w środku kryjesz się taki fajny, przezabawny ziomuś. Nie daj się stłamsić swojej galarecie.
Może nie znam cię jakoś super, ale cię lubię za przemyślane komentarze. Niestety to (komentarze) i to że używasz Linuxa umieszcza cię w grupie 10% do których społeczeństwo nie jest przystosowane.
Może zacznę od końca. W razie nagłej potrzeby magika zacznij od high dose grzybów czy innego psychodelika. Z benzo w razie awarii, masz potencjalnie szanse tylko na doświadczenie psychodeliczne (tj. niekwestionowane uczucie jedności ze światem oraz głębokiego sensu całego istnienia). To tak w razie ostateczności.
Buchy spychają emocje na bok. Ale blokują ich "odczucie", a nieodczute emocje się kumulują. W połączeniu ze spektrum i wynikająca z niego wrodzoną trudnością w zrozumieniu innych i siebie, stawiają cię w niemiłej pozycji. Pełno sprzecznych, często negatywnych sygnałów z ciała, które pochodzą niewiadomo skąd (nie wiadomo co jest przyczyną).
Byłem kiedyś w podobnej sytuacji. Udało mi się z tego wyjść, ale to nie znaczy, że tobie ma się udać, albo, że moje sposoby u ciebie zadziałają. Może też już próbowałeś tych rzeczy. Ale też są ludzie bardziej autystyczni od ciebie, mniej zdolni intelektualnie i z większymi traumami, którym udało się wypracować ścieżkę do stanu spokoju i czucia się dobrze. Więc masz jednak duże szanse.
Żeby nie zanudzać i się nie mądrzyć, tylko nadmienię, że początek drogi na prostą i skokowo lepszego zrozumienia neurotypowych ludzi i koniec końców siebie miał pewien serial na YT. Oglądając go co chwilę krzyczałem "o k⁎⁎wa, faktycznie", "no k⁎⁎wa, tak było", "całe życie się nad tym zastanawiałem, a tu są książki na ten temat gdzie ludzie podają odpowiedzi". Ten serial na YouTube pod tytułem Personality and it's Transformations, wersja na rok 2017, autorstwa wykładowcy już wtedy znanego z jakości swoich wykładów. Przewiń do wersji 2017 gdybyś chciał pooglądać.
Drugą rzeczą jest umiejętność kolorowego widzenia. Sam o tym często nie pamiętam. Kiedy medytujesz używając technik do odczuwania miłości, można to "dobre" uczucie przenieść na chwilę na organ wzroku. Wtedy wzrok/umysł przebija się na chwilę przez szarość depresji i dostrzega kolor w tym co cię otacza. Jeżeli nie próbowałeś, appka Headspace i poświęcenie 5 minut dziennie to mały koszt jak na możliwość wyjścia z dziury. Możesz też pojechać do najbliższej świątyni buddyjskiej. Panowie w pomarańczowych piżamach chętnie z tobą poskupiają się na oddechu, może nawet znajdą chwilę, żeby pouczyć podstaw medytacji w swoim nurcie.
Trzymam kciuki. Jak coś to pisz na priv, skompilujemy jądro albo zrobisz mi mock technical interview bo nigdy nie miałem jeszcze i się cykam aplikować do pracy w it. Albo pogramy w Factorio.
Pozdro!
@ErwinoRommelo Kurde, nawet nie wiem co napisać.
Wiedziałam w jakim tonie to będzie wpis, trochę już ze sobą piszemy w komentarzach, ale ta ilość cierpienia... no nie spodziewałam się. Trzeba się tym zająć jak chcesz wypaść z pętli i cieszę się że w końcu mogłam bardziej poznać Twoją wewnętrzną perspektywę.
Nie chcę Ci pisać co robić, jak się masz czuć i dlaczego. Jest mi przykro, że Ci źle, nie powinno tak być. Chciałabym pomóc, ale nie chce wchodzić Ci w życie z buciorami. Pisz do mnie jakby co, ok?
A napisane miękko, potokiem myśli, wyraziście. Dobrze się czytało. Może zostań przy tym tagu. 😉
Zaloguj się aby komentować
2 miesiące temu miałem takie przemyślenia (które przelałem też na hejto), że nie wierzę że będzie lepiej, chciałbym tylko żeby nie było gorzej. I jest gorzej- straciłem robotę (której i tak nienawidziłem). #pracbaza #zalesie #depresja
@kobben02 potraktuj to jako motywator do znalezienia czegoś lepszego.
Skoro jej nienawidziłeś to dlaczego Ci szkoda?
@kobben02 ehhhhh, niedobrze. Nawet bardzo. Ale trzymam kciuki żeby coś nowego się trafiło, w mechanice chyba nie ma nadmiaru ogarniętych pracowników
@kobben02 W swoim życiu byłem na przeróżnych zakrętach życiowych, w nieprawdopodobnych dołkach, nawet w sytuacji posiadania - absolutnie niczego.
Prócz jednego, wiary że dopóki zdrowie mnie nie położy, to jakoś sobie poradzę. Niestety trzeba było zejść na samo dno, żebym w końcu zaczął aktywnie działać, a nie tylko obserwować to ciągłe spadanie.
Niemniej z perspektywy czasu uważam, że nie chciałbym, aby było inaczej. Trudne chwile ukształtowały mnie jako człowieka i szczerze nie chciałbym być tym kim pewnie bym się stał, gdybym przeszedł życie suchą stopą. Najpewniej byłbym jakimś bananem z dziurą w głowie.
Z perspektywy czasu też inaczej się na to patrzy. Więc próbuj, dasz sobie radę. W każdej książce najciekawsza jest sama droga, sama historia. A po czasie przyjemnie się spogląda jaką drogę się przeszło. Niekoniecznie coś osiągając, ale sam fakt przebrnięcia przez jakieś bagno i spojrzenie za siebie, może dać dużo satysfakcji. Trzymaj gardę i próbuj, porażki tworzą prawdziwych mężczyzn.
Zaloguj się aby komentować
Chyba zaczynam przegrywać z #depresja
@dziki Stary, depresja to poważna sprawa. Chujowo się czujesz, czy byłeś już diagnozowany?
Nie znam Cię i nie wiem nawet w jakim jesteś wieku, ale jestem po dwóch terapiach i powiem Ci, że ze wszystkim można sobie poradzić. Ale samemu ciężko.
Pogadaj proszę ze specjalistami:
• Telefon Zaufania dla Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym: 116 123 (czynny od poniedziałku do piątku w godzinach 14:00-22:00),
Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży: 116 111 (czynny 24/7),
• Linia wsparcia Fundacji Itaka (dla osób w kryzysie psychicznym): 800 70 2222 (czynna całą dobę).
Serio to nie jest tak, że coś jest ponad Twoje siły.
Czasem człowiek się czuje tak, jak by się zgubił w za⁎⁎⁎⁎ście wielkim i mrocznym lesie, ale z niego też da się wyjść - tylko czasami ktoś Ci musi wskazać ścieżkę. Najlepiej ktoś, kto zna ten las bardzo dobrze.
@dziki dasz radę chłopie. Sama świadomość problemu to już dobry prognostyk. Pamiętaj, daj sobie pomóc i udaj się też po nią. W razie czegoś wal jak w dym, choćby się wygadać anonimowi z neta.
Zaloguj się aby komentować
#fafasiezaburza #depresja #mania #psychologia #psychiatria #iinnetakietakie
TLDR: Duży progres w małych rzeczach.
58.
Żyje sobie ostatnio w poczuciu osobliwego spokoju. Bez szaleństw, wzmocnionej ekscytacji, czy poczucia wyższości. Ot tak mijają mi dni, na wyregulowanym chillu.
Ciężej mi co prawda wejść w głębiej siebie, bez tych silnych emocji i wewnętrznych wybuchów (może to też kwestia bycia nafaszerowanym paroma stabilizatorami), ale chyba nie na tym polega życie, aby stale grzebać w swojej głowie.
Staram się wychodzić z koszmarów społecznych konwenansów i akceptować rzeczy na poziomie realnych zagrożeń, niżeli obaw jak dane rzeczy mogą zostać odebrane przez innych. Ostatnio zaspałam, potężnie zaspałam, dobre palulku było. Z taką mocą czasami nie idzie wygrać. Tego dnia byłam zobowiązana do grupowych spotkań z rodzicami, więc lipa. Powinnam być punktualnie. Normalnie wstałabym w pełna paniki że zawiodłam, że nie potrafię sprostać danym obowiązkom, że d⁎⁎a i kupa ze mnie. Wiecie, te milutkie i cieplutkie epitety na samego siebie. A tak, zdałam sobie sprawę, że stało się, przykra sprawa i nie zmienię tego stanu rzeczy. Prosta refleksja, że wściekanie się na siebie nie sprawi, że magicznie anuluje opóźnienie w czasie. Miałam też świadomość, że w spotkaniu uczestniczą inne terapeutki, więc rodzice będą i tak zaopiekowani. Zebrałam się najszybciej jak mogłam, zapakowałam w auto i w 40 min byłam już w pracy. Weszłam, bez przesadnego poczucia winy przeprosiłam i dzień leciał dalej, pomimo potknięcia. Magic!
Ja zdaje sobie sprawę, że to pierdoła, że dla niektórych to oczywiste i automatyczne, lecz dla mojej osóbki to sygnał, że trud jaki wkładam w osobisty rozwój pozwala mi na wyjście z utartych schematów i nadmiernej krytyki ukierunkowanej na powolną samozagładę. To dobre uczucie.
Niedługo też zbieram się na pierwszą improwizowaną podróż. Od Świnoujścia, stopniowo w dół w kierunku Wawy. Bez planu i zapewnionego noclegu. Dzień po dniu w innym miejscu. Ufam sobie, wiem że ogarnę, a jak nie ogarnę to nic się nie stanie. Będę mieć śpiworek, więc spanko w aucie też jest brane pod uwagę. Why not. Po ostatniej podróży zauważyłam, że lubię spędzać ze sobą czas.
Mam świadomość, że to co piszę, może być odbierane jako pysznienie się do samej siebie, ale musicie mi uwierzyć, że w ten sposób wyrażam dumę i radość z tego że powoli odnajduje spokój w swoim życiu, oraz głowie. Czuję, że zaczynam być taką osobą, jaką zawsze chciałam być pomimo tego że wiele rzeczy które działy się w moim życiu, sukcesywnie chciały to zniweczyć.
No czuj dobrze człowiek.
Dobrego dnia, pysznej kawusi czy herbatki i zaczynamy dzionek Hejtowicze!

Brzmi jak szara zwykła normalność, więc podążasz chyba we właściwym kierunku. Brak ciągłej huśtawki skrajnych nastrojów, to właśnie stabilizacja, więc leki chyba robią dobrze.
Tak, życie nie polega na ciągłym szarpaniu się ze sobą i staczaniu bitew wewnątrz własnej głowy. Jest spora różnica między tym a autorefleksją, której - jak widać - dalej ci nie brakuje i, do której powinnaś się ograniczać.
Oby tak dalej!
Zaloguj się aby komentować
Ou, więc to stąd tak mam.
#zaburzenia #depresja

Zaloguj się aby komentować
Przyciąłem, przyciąłem wonsa.
#smuteczek #depresja #melancholia #zalesie #wąs

Zaloguj się aby komentować
Przerysowani
Dzisiaj odebrałem.
Pięknie wydane, porządna robota.
Trochę cykam się otworzyć - komiks "Przygody Stasia i Złej Nogi", który kiedyś zapodała @Fafalala, jest cudownie narysowany, ważny i kształcący, ale nie jest to lektura wesoła, tu pewnie będzie podobnie.
Swoją drogą, wspomniana twierdzi że #komikspolski wcale nie zdechł, co mnie swego czasu zszokowało, ale cieszy niezmiernie.
Trzeba będzie popracować żeby trochę go rozreklamować, może jak czasem użyję tagu #ksiazki to mnie Owca nie zamorduje.
W sumie formalnie to są książki.
#komiksy #depresja #rysunek #sztuka #przerysowani #samouszkodzenia



Zaloguj się aby komentować
spotkałem w mojej miejscowości i pogadałem trochę z bardzo pozytywnym ziomkiem, który jedzie na deskorolce z Zakopanego na Hel
"Jadę, aby w ten sposób zwrócić uwagę społeczeństwa na problem depresji wśród dzieci i młodzieży."
prowadzi swoją zbiórkę i działa w Lublinie z fundacją w temacie wczesnego wykrywania depresji, szczególnie wśród młodych ludzi. powiedziałem mu że jest takie forum w internecie, to że wrzucę tam linka do akcji, więc w komentarzu link. tam też więcej od niego samego
#deskorolka #depresja #hejto40plus #niemojezdjecie

"Jadę, aby w ten sposób zwrócić uwagę społeczeństwa na problem depresji wśród dzieci i młodzieży."
Ok, akurat spotkał ziomeczka z Hejto, który z nim pogadał, ale powiedzcie mi jak to ma zwrócić uwagę społeczeństwa. Przecież on jedzie i nikogo to nie interesuje.
Tak samo jak ktoś tam sobie rowerem jedzie ale ma szczytne hasła jakieś, że ten przejazd pomoże komuśtam. Jak to ma działać?
Zaloguj się aby komentować
Jak streścić krótko moją filozofię?
Przede wszystkim fatalizm i kontrarianizm prowadzący do nihilizmu poznawczego.
Lekkie wpływy gnostyckie/buddyjskie przecinane niekiedy hedonizmem i thelemą. W przeciwieństwie jednak do gnostyków i buddystów nie wierzę w oświecenie. U G Krishnamurti był bardzo krytyczny do tego pojęcia i uważał, że to nie żadne oświecenie, a wielkie nieszczęście. Był przez to w wielkim konflikcie ze swoim dawnym mentorem Jiddu Krishnamurtim. Czytając kiedyś przypadkiem blog, który mniej więcej nazywał się "rants with undead god" jeszcze bardziej wpadłem w smutek i marazm.
Jak dla mnie nie wiadomo już czy świat to więzienie, plac zabaw, miejsce do nauki, żart czy symulacja. Jeżeli istnieje jakaś nadświadomość, wieczny mózg Boltzmanna, Śunjata, Hadit, czy inny ostateczny stan, który wnika w materię, bądź ją stwarza, to w swoim szaleństwie specjalnie kazał się uwięzić niższym od siebie bytom, by uwolnić się od nudy. Dlaczego więc usilnie pragniemy wyimaginowanej wolności, skoro nawet to co nas wypełnia jej nie chce? A potem będzie płacz, bo wróciliśmy tam gdzie nie chcieliśmy.
#filozofia #religie #depresja #nihilizm
@Alembik Ja nie mam żadnej, bo prawda zazwyczaj bywa bardzo rozczarowująca. Klecenie filozofii nie mając żadnych danych, a jedynie przypuszczenia, to nic innego jak beletrystyka umysłowa. Na krótką metę fajna zabawa i gimnastyka szarych komórek, ale koniec końców do niczego nie prowadzi. Co najwyżej do zrobienia zbyt wielu zakrętów wewnątrz własnej głowy, z których już można nie wyjść. W ten sposób dość często rodzą się oświeceni wariaci.
Być może gdybym posiadał na tym łez padole dowolną ilość czasu, to uznałbym że warto poświęcić go trochę na takie kontemplacje. Mając go skrajnie niewiele, uważam za miałkie robienie rozpraw fundamentalnych i sensu istnienia nad ziarenkiem piasku.
Powtórzę, rzeczywistość najczęściej jest rozczarowująca, bo ciężko jej wygrać z całą przepastną ludzką fantazją. Patrząc na to do czego dąży fizyka, zapewne cała zabawa tkwi w prostych elementach, które mając nieskończenie dużo możliwości ułożenia, stworzą nieskończenie możliwie dużo scenariuszy. A w jednym z nich nie ma pustki, tylko taki ja, czy ty. Choć najpewniej i to brednie, bo można badać rzeczywistość, ale ona może ci pokazywać tylko tyle ile zechce pokazać i jak magik cię nie zaprosi za kurtynę. Stąd szkiełko i oko może dawać tylko takie wyniki, na jakie forma budowy pozwala.
Zaloguj się aby komentować
#fafasiezaburza #depresja #mania #psychologia #psychiatria #chad
TLDR: Świrkowy come back, czyli ciamkam o tym samym w kółko i w kółko.
57.
Jakoś było mi wstyd pisać ostatnio, a chciałam bardzo. Mój tag to takie epitafium z narzekania. Ja tak nie chce. W moim życiu nie jest tragicznie, jak właściwie to zarysowuje. Mam radości, mam smutki jak każdy. Jestem kochana i ja też kocham. Mam pasje, mam przyjaciół, mam miłość. Moje życie to nie tylko choroba. To tętniący tysiącem barw obraz, zmieniający się tak dynamicznie, że nie wiadomo czasem co na nim jest. Potrafi olśnić jak i przygnębić. Czasem zieleń się z czerwienią miesza. Złoto z brązem. Ten obraz oddycha, zupełnie jak ja.
Znów mnie oderwało. Już od lutego słyszałam że jestem w górce, ale kłóciłam się że mam prawo czuć się dobrze. Ciągnęłam to do końca kwietnia, aż się zrobiło grubo. Głupie wydatki, mało spanka, niemożności bycia bez działania, agresja etc. U psychiatrki już spina, bo widać że kontakt z bazą coraz gorszy. Wysoka hipomania tak też rzekła. Cieszę się, że umiałam się zgłosić po pomoc.
Dostałam nowego dropsa po którym wpadłam w dołka, o czym chyba pisałam. Na szybko na szczęście przeszło, bo już się bałam że po mnie. Teraz już jestem na ziemi. To dobre uczucie.
Dobra, nie ma co więcej strzępić ryja. Nie chcę temu poświęcać więcej czasu niż jest to potrzebne. Warto uwagę skupić na zdrowiu i równowadze, przynajmniej tak chcę zrobić. Show must go on!!!! Żyje, oddycham, walczę.
Jakby co komiks z moim story został wydany już jakoś w poprzednim tygodniu: Przerysowani II komiksowe opowieści o samouszkodzeniach. Sama go jeszcze nie czytałam w całości. Jakoś nie mam gotowości. Jest specyficzny, z dwoma perspektywami. Nie wiem jak to wytłumaczyć. To jedna z 10 powieści, jakie się tam znajdują jakby co.
Jeżeli chcecie poszerzyć wiedzę o mechanizmie samouszkodzeń to polecam się z nią zapoznać. Zarówno jako narzędzie i ciekawostkę. Zwłaszcza że temat jest jakoś tak po macoszemu potraktowany.
Dobrego dnia i uroczyście przysięgam mniej skupiać się na negatywach. Ament.

@Fafalala ten Twój post cały aż kipi akceptacją. Gratuluję, to ważny i duży krok.
Widzę, że już nie myślisz w kategoriach, że byś chciała mieć tak czy inaczej, tylko przyjmujesz to co masz i dostrzegasz w tym sporo zalet. Odnajdujesz się w tym wszystkim i potrafisz to docenić. Bywa ciężko, nie jest też idealnie. Ale czy musi? No właśnie.
Zaloguj się aby komentować