#bookmeter

170
4409

1189 + 1 = 1190


Tytuł: Invincible 10

Autor: Robert Kirkman, Ryan Ottley

Tłumaczka: Agata Cieślak

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Egmont Polska

Format: książka papierowa

ISBN: 9788328198548

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Trochę odgrzewanych wątków. 


Invincible utknął w innym wymiarze, udało mu się wrócić, nie było go przez kilka miesięcy i ponownie zauważa, co się zmieniło przez ten czas. Nie wiem, który to już raz, ale recykling motywów jest iście męczący. 


Tak samo jak to, że musi bronić swojej rodziny, która jest bezbronna wobec złola, którym okazał się jeden z jego dotychczasowych sprzymierzeńców - ten sam, przez którego Mark utknął na długi czas w świecie równoległym. Tylko że to też niejaki odświeżenie starego wątku. Robot postanawia dokonać czegoś złego w imię większego dobra, superbohaterowi mu się przeciwstawiają, chociaż nie wszyscy. 


No i kto by się spodziewał, że puszczony wolno złol postanowi zrobić wszystko, żeby się zemścić i zacznie tworzyć swoją własną armię z wykorzystaniem bardzo szybko dojrzewającej rasy? Trochę to rozumiem - po co autor ma się męczyć i wymyślać coraz to nowsze zagrożenia, skoro wystarczy nie zabijać superzłoczyńców i pozwolić im wracać do jakiś czas? 


Fajnym wątkiem jest walka z udziałem Battle Beasta, który wreszcie spotkał godnego przeciwnika. Rysownik bardzo dobrze się spisał z przedstawieniem zmagań. 


Podobała mi się też historia z udziałem dziecka Eve i Niezwyciężonego, którzy opuścili Ziemię w poszukiwaniu cennego spokoju. Który trudno znaleźć na planecie z zupełnie obcą kulturą, jedzeniem et cetera. 


Ale najbardziej zapadającym w pamięć wątek jest gwałt dokonany na głównym bohaterze. Nie, żebym niezdrowo ekscytował się czymś takim, jednakże bardzo podziwiam Kirkmana za podjętą próbę zmierzenia się z tak trudnym tematem. Przedstawienie go z perspektywy mężczyzny jest krokiem w stronę zwiększenia świadomości, że panowie także mogą zostać ofiarami gwałtu. I że to wcale nie jest powód do śmieszkowania. 


Spodobała mi się próba wejścia w psychikę takiej osoby, która obwinia się za to, co się stało. Że ma wyrzuty sumienia, że nie starała się wystarczająco mocno, żeby uciec przed napastniczką, że nie zrobiła czegoś więcej, żeby to powstrzymać. W której głowie pojawiają się myśli, że może tak naprawdę podświadomie też tego chciała, dlatego nie opierała się na tyle, by zniechęcić gwałcicielkę. Która źle reaguje na dotyk najbliższej mu osoby i nie jest w stanie wydusić z siebie słowa o tym, co przeszła. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #komiksy #fantastyka #invincible

bf7d42c2-6185-4f91-8135-d8171f6d3dda

Zaloguj się aby komentować

1188 + 1 = 1189


Tytuł: Król Bezmiarów

Autor: Feliks W. Kres

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: audiobook

ISBN: 9788379646371

Liczba stron: 705

Ocena: 4/10


Akcja drugiej części Księgi Całości przenosi się na Bezmiary, ocean otaczający ziemie Szerni i Aleru oraz wyspy Agary i Garrę. Po Bezmiarach pływa okręt Wąż Morski dowodzony przez Strasznego Pirata Robert... Rapisa.

Pewnego dnia załoga Węża porywa grupkę ludzi z zamiarem sprzedania ich do niewoli. Wśród porwanych jest Ridareta, córka kapitana, której ten nie miał okazji nigdy poznać. Nim jednak powiązania rodzinne wychodzą na jaw, dziewczyna zostaje brutalnie zgwałcona przez ojca. Po zabiciu Rapisa, pod namową podwładnych kapitana Ridareta decyduje się przejąć władzę na okręcie. Wkrótce kapitan i jej podkomendny Raladan wplątują się w tocząca się na Wyspach walkę o władzę.


Zaczęło się przeciętnie, ale w połowie pierwszej części nastąpił zjazd poziomu, który na tyle przyspieszył w drugiej części, że na wydarzenia w trzeciej miałam już totalnie wywalone i tylko czekałam aż audiobook się skończy. Autor kompletnie nie umiał poprowadzić fabuły, cała historia okazała się ostatecznie zlepkiem totalnie różnych pomysłów skleconych w tak nieumiejętny sposób, że już Sezon burz wydaje się bardziej spójną powieścią. Postacie też są napisane kiepsko, zwłaszcza żeńskie bohaterki to typowe "men writing women" i są fragmenty, które każdy czytelnik bez wahania wrzuciłby do serii Dziady polskiej fantastyki.


Szkoda, bo jest tu parę ciekawych pomysłów dotyczących uniwersum (i parę kwestii dotyczących natury Szerni zostaje wyjaśnionych), sama geopolityka wyspiarskich rubieży Wiecznego Cesarstwa też jest interesująca.


Niniejszym kończę moją przygodę z Księgą Całości, szkoda czasu na sagę, której poziom spada już na początku.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

dae897ab-f16c-4752-a342-f5d77bbe6c72

@AdelbertVonBimberstein idk, to moje drugie zetknięcie z twórczością Kresa. Mam jeszcze w planach lekturę trylogii Strażniczka istnień, po pierwszym tomie napiszę, czy poziom lepszy

@AndzelaBomba Kiedyś czytałem coś o jakimś pederaście czarnoksiężniku w średniowiecznej Polsce i poza tym, że było kontrowersyjne to było... średnie. Więcej po tym Kresa nie ruszam.

@AndzelaBomba noo przy pierwszym tomie narobiłem sobie nadziei, że będę miał co czytać, lecz czytanie się skończyło po jakichś 50 stronach tej książki.

Zaloguj się aby komentować

1187 + 1 = 1188


Tytuł: Małe życie

Autor: Hanya Yanagihara

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: e-book

Liczba stron: 816

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/299037/male-zycie


"Małe życie" uznawane jest powoli za klasykę literatury współczesnej. O powieści tej wielokrotnie słyszałam, że jest fenomenalna, że rozdziera serce, że płacze się przy niej jak bóbr, że zostawia człowieka z poczuciem pustki po lekturze.


Ale o czym tak w zasadzie jest? To opowieść o losach i przyjaźni czwórki młodych mężczyzn, którzy poznają się w college'u. JB jest artystą, Willem — początkującym aktorem, Malcolm jest architektem, a Jude studiuje prawo. To właśnie Jude jest głównym bohaterem tej powieści — jest najbardziej tajemniczą postacią z całej czwórki, jego przyjaciele nie wiedzą zbyt wiele o jego przeszłości, rodzinie, korzeniach.


Obserwujemy, jak mijają lata, widzimy wzloty i upadki ich przyjaźni. Powoli też na wierzch wychodzi przeszłość Jude'a, którą chciał ukryć — zarówno przed innymi, jak i przed sobą samym.


Zdecydowanie nie jest to lekka lektura na lato. Muszę też z góry uprzedzić, że zawiera opisy — trigger warning — samookaleczania, przemocy (w tym przemocy seksualnej), prób samobójczych, ale też, co chyba najgorsze, zabronionych czynności seksualnych wobec nieletnich.


Lekturze towarzyszy nieustanne poczucie samotności. Jeśli miałabym jednym słowem ująć, o czym jest ta książka, to właściwym byłoby "osamotnienie". Przy czym spodziewałam się, że będę płakać o wiele częściej. Dobiła mnie w zasadzie końcówka (żeby nie spoilować osobom, które nie czytały, chodzi o czerwone kombi i wszystko, co po nim).


Czy jestem zachwycona tą książką i będę ją polecać? Raczej nie — ciężko jest polecić tak trudną i miejscami dobijającą książkę. Niemniej, doceniam kunszt pisarski autorki, jej umiejętność przekazywania treści o dużym ładunku emocjonalnym z oszczędnością i wyczuciem. Mało kto posiada ten dar.


Prywatny licznik (od początku roku): 36/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

060ef1f0-30be-46c8-bdfd-b5c511c44884
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

1186 + 1 = 1187


Tytuł: 1001 porad dla rodziców i terapeutów dzieci z autyzmem i zespołem Aspergera

Autor: Ellen Notbohm, Veronica Zysk

Kategoria: psychologia, nauki społeczne, autyzm

Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego

Format: książka papierowa

Liczba stron: 384

Ocena: 6/10


Książka, o której dowiedziałem się dzięki hejto z tego wpisu 

https://www.hejto.pl/wpis/956-1-957-tytul-1001-porad-dla-rodzicow-i-terapeutow-dzieci-z-autyzmem-i-zespole za co w tym miejscu serdecznie dziękuję.


Nie pamiętam już kiedy czytając tyle razy nie pomyślałem “no shit, Sherlock”. Być może tak miało być i wbrew tytułowi książka została skierowana również do osób, które nie miały kontaktu z dziećmi z autyzmem, aby uświadomić im, że nie każdy funkcjonuje tak samo jak my. A może to po prostu amerykański styl pisania poradników. Na pewno treść została podana w sposób bardzo przystępny i ustrukturyzowany, umożliwiający odnalezienie danego zagadnienia w zależności od bieżącej potrzeby. Podejrzewam natomiast, że wiele osób, które miały regularny kontakt z takimi dziećmi, czyli właśnie rodzice czy terapeuci może ocenić sporą część treści jako trywialną, gdyż wiele elementów i porad wynika nie tyle z jakiegoś specjalistycznego wykształcenia tylko z podstawowej umiejętności obserwacji i po prostu z traktowania dziecka jak człowieka. Może to brzmi niedorzecznie, ale poobserwujcie kiedyś. Gwarantuję, że będziecie w szoku jak wielu dorosłych traktuje dzieci niczym jakiegoś pieska bez samoświadomości.


Ale do rzeczy. Czy w takim razie książka jest według mnie słaba? Nie. Wśród licznych truizmów znalazły się też wartościowe i mniej oczywiste detale oraz mnóstwo cennych pomysłów na zajęcia terapeutyczne w formie zabawy, czy też na wprowadzenie drobnych modyfikacji do codziennych aktywności i to właśnie ten ostatni element wydaje mi się najbardziej wartościowy, gdyż wprowadzenie ich w życie nie wymaga rewolucyjnych zmian harmonogramu ani nawyków. W dalszej części książki można znaleźć też liczne propozycje przystosowań i modyfikacji zajęć skierowane do nauczyciela. Oczywiście, co zresztą podkreśla jedna z autorek, nie ma metod uniwersalnych, ale myślę, że wielu rodziców czy pedagogów może wyłowić coś odpowiedniego dla swojego dziecka.


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #autyzm #asperger

2998b48b-a688-4afa-b63a-42e7aea9a5d6

Zaloguj się aby komentować

1185 + 1 = 1186


Tytuł: Krótka historia niczego. Kryminał filozoficzny

Autor: Jim Holt

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN

Format: e-book

ISBN: 9788377054130

Liczba stron: 376

Ocena: 6/10


Autor próbuje rozwikłać zagadkę dlaczego istnieje raczej "coś" niż raczej "nic", czyli dlaczego istnieje wszechświat zamiast pustki. W tym celu przeprowadza wywiady z kilkoma naukowcami oraz filozofowami. Obecność tych filozofów zdradza sam tytuł. Sam autor jest też filozofem.

I w sumie z tą filozofią mam największym problem. Bo jak się łatwo domyśleć ciężko znaleźć naukowe dowody na zadane pytanie. Pojawiają się oczywiście teorie naukowe związane z mechaniką kwantową ale niestety nie ma tego aż tak dużo. Więc większość książki to teorie próbujące opierać się na logice lub całkiem dziwne typu że oprócz materii istnieje wymiar matematyczny. Czyta się to całkiem dobrze i ale jakoś nie mogę dać wyższej oceny bo jakoś nie czuję się dzięki niej mądrzejszy


Osobisty licznik: 13/30


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

fdbeddc8-b711-4958-9912-72d61f78d864

Zaloguj się aby komentować

1184 + 1 = 1185


Tytuł: Ukryty potencjał. Ty też go masz i co z nim zrobisz?

Autor: Adam Grant

Kategoria: poradniki

Format: książka papierowa

Ocena: 8/10


Żeby było jasne. Książkę dostałem od wydawnictwa. Deal jest taki. Mam napisać recenzje, która w żaden sposób nie jest moderowana. To się zgodziłem. To po pierwsze. Po drugie to Gladwell coś poleca no to dziadostwa nie będzie. I dobrze. Książka jest pisana, tak jakby autor prowadził wykład. Jest trochę odniesień do swojej osoby, ale to z racji tego jak on "wydobywał" swój potencjał. Droga przez mękę, ale działał proaktywnie to znaczy, jak mu coś nie wychodziło to szukał innego sposobu. Przykłady innych ludzi też są. Para poliglotów i ich początek z nauką języków. Prosty nie był. Wystawiali się na dyskomfort, tj. zamieszkali w kraju, którego języka się uczyli, zaczepiali ludzi i z nimi rozmawiali. Wchłonęli wiedzę i nowe umiejętności jak gąbka. Z dalszych rozdziałów, że perfekcjonizm nie jest super przydatny, ale też nie wolno odstawić dziadostwa. Najlepiej mieć wsparcie w postaci mentora czy drugiej osoby. Codzienna praca niech będzie postrzegana jako coś w rodzaju konkrecji, zabawy, tak żeby nie popaść w rutynę. Autor też zauważa, że podczas odpoczynku to nie jeden i drugi wpadali na dobre pomysły. Należy też pomagać innym, bo przez to sami się dużo uczymy. I każdy jest ważny, jak wskazuje system edukacji w Finlandii. Dalej są rady z dowodami, że lider to musi być osoba znająca się na temacie, ale z ponadprzeciętnymi umiejętnościami społecznymi. Spotkania à la burza mózgu, gdzie ludzie z wybujałym ego czy tam wazeliniarze mają pierwszeństwo można olać na rzecz pisania na kartce (anonimowo) swoich pomysłów. Tutaj jest przykład z górnikami w Chile. I tak idziemy do końca, gdzie jest przykład gościa, co chciał zostać astronautą, ale NASA, go co rusz odrzucała. Wykorzystał opisane wcześniej mechanizmy i tak po 13 latach dopiął swego. Kontekst w jaki sposób, gdzie ktoś doszedł, np. stanowiska jest też ważny. Książkę kończy spis głównych myśli przewodnich każdego z rozdziałów. W sumie spoko.


Prywatny licznik: 86/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

75455b9d-3c1d-456f-b795-7cd6950b244e

Zaloguj się aby komentować

1183 + 1 = 1184


Tytuł: Noc szpilek

Autor: Santiago Roncagliolo

Kategoria: dramat psychologiczny

Wydawnictwo: ArtRage

Format: e-book

ISBN: 9788367515542

Liczba stron: 448

Ocena: 7/10


Prywatny licznik 42/48


Książka przewijała mi się w różnych sugestiach i poleceniach, więc postanowiłam przeczytać, nie do końca wiedząc, czego się po tym tytule spodziewać.


A dostałam samo gęste, ujęte w ciekawy sposób. Czterech szkolnych antymisterów popularności po latach wspomina swój szkolny "wybryk". Rozdziały to umiejętnie poszatkowane i przetasowane, krótkie fragmenty relacji każdego z bohaterów wydarzeń. Wszystko się przeplata, uzupełnia, daje różne punkty widzenia na te same wydarzenia.

Fabuła ciekawa, chociaż pod koniec wydawało mi się, że ciężko będzie sensownie wybrnąć z koziego rogu, w który zapędzili się pryszczaci bohaterowie.


Polecam, myślę że przemówi szczególnie do panów. Mam wrażenie że w przypadku narracji z punktu widzenia "męskiego nastolatka" pewne subtelne kwestie mogły mi umknąć.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek #ksiazki #czytajzhejto

f73660e9-5487-49de-8c90-958da50ff4cd

@WujekAlien mam jeszcze jedną jego książkę na półce wirtualnej, ponieważ znalazłam, że W cieniu orła wyszło w ciekawej, szerszej serii, która jest mixem różnych autorów i mam ambicję przeczytać wszystko

Zaloguj się aby komentować

1182 + 1 = 1183


Tytuł: Wstęp do informatyki

Autor: Rafał Kawa, Jacek Lembas

Kategoria: informatyka, matematyka

Format: e-book

Ocena: 7/10


Informatyka głównie kojarzy się z komputerami. Dla reszty rodziny to pewnie z drukarką i pomocą, bo coś się poprzestawiało w ustawieniach. A tu na ponad 300 stronach, matma, algebra, teoria programowania, działania na bitach i wiele innych rzeczy. Tak na pół akademicko. Mnie się podobało, bo w sumie szukałem podobnych pozycji.


Prywatny licznik: 85/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

e2dad791-53df-430a-b22f-08936527ea42

Zaloguj się aby komentować

1181 + 1 = 1182


Tytuł: Mężczyzna, którego na męża wybierać nie wolno!

Autor: Reinhold Gerling

Kategoria: poradnik

Format: e-book

Ocena: 6/10


Książkę przeczytałem, ponieważ memy. Takie z dwiema sylwetkami profilu głowy z boku z odpowiednim podpisem zaczerpniętym z tytułu książki. Sama książka jest z 1923 roku i kontekst jest tu ważny. Raz, bo powstała jako odpowiedź czytelniczek na książkę tego autora pt. "Dziewczyna, której za żonę brać się nie powinno...". Dwa to jest po I wojnie światowej i ilość mężczyzn jest dość ograniczona celem założenia rodziny i spłodzenia/wychowania dzieci. Te tak 50 stron miało być coś à la ówczesnym poradnikiem. Nie brać mężczyzny, co korzystał z prostytutek (tu mowa o wyniku badań przed ożenkiem),alkoholikiem czy rzeczone już sylwetki profili twarzy. Miały między innymi dawać wstępną ocenę o stanie zdrowia i rozumu danego mężczyzny. W podobnym tonie jest temat wzrostu, gdzie im wyższy, tym głupszy.


Prywatny licznik: 84/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

4120567e-e0aa-4d7d-9061-54067e0c9c94

Zaloguj się aby komentować

1180 + 1 = 1181


Tytuł: Drony. Wprowadzenie.

Autor: Ty Audronis

Kategoria: technika

Format: e-book

Ocena: 5/10


Całkiem zabawnie czyta się książkę z 2014 roku o dronach dzisiaj. Autor wskazuje, że z racji odrzutu to nie będzie możliwa instalacja broni strzeleckiej na dronie zamiast kamery. A wlatywanie dronem w pojazd czy w ludzi to strata finansowa. Chłop pewnie by zdziwił jak zobaczył, co się dzieje na Ukrainie. Ale od czegoś trzeba zacząć i tym właśnie jest ta książka. Jak zbudować swojego drona, teoria, fizyka, elektronika, żeby mieć ładny film/zdjęcia. Tak skrótowo opisane w iście amerykańskim stylu i humorze. Ciężkim dość.


Prywatny licznik: 83/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

42b01adc-e497-4bac-aa93-494d47adbd0a

Zaloguj się aby komentować

1179 + 1 = 1180


Tytuł: Myśl jak rzymski cesarz

Autor: Donald Robertson

Kategoria: filozofia

Wydawnictwo: Onepress

Format: e-book

ISBN: 9788328383876

Liczba stron: 296

Ocena: 10/10


Książkę dostałem od hejtowego guru stoicyzmu @splash545 (#gifted #notsponsored) za co bardzo dziękuję.


Nie wiedziałem czego się spodziewać po tej pozycji. Sprawdziłem przypisy na końcu książki i 90% to rozmyślania Marka Aureliusza, które ciągle leżą na półce nie ruszone. Nie zabrałem się jeszcze do nich i chyba potrzebuję dorosłego, który weźmie mnie za rękę i mi je objaśni. Takim dorosłym okazał się Donald Robertson. Przeprowadził mnie w tej książce przez to jak mógł myśleć Marek Aureliusz. Cała historia jest całkiem spójna, fragmenty pisane z perspektywy Marka są nieco dziwne bo ciężko powiedzieć co jest wymyślone przez autora książki a co jest faktem ale niech będzie. Porównania stoicyzmu i terapii behawioralno-poznawczej Becka i innych bardzo na plus. Jest to nurt który najbardziej do mnie przemawia ze względu właśnie na czerpanie garściami ze stoicyzmu.


Do samego tłumaczenia nie mogę się przyczepić bo jest bardzo dobre ale to co tłumacz odpiernicza trochę mnie drażniło. Czasami używał przypisów tłumacza w stopce jako osobistych zapisków na marginesie, czasami dopisywał tam własny cytat, który według jego widzimisię powinien być też w książce. Połowa tych dopisków nie dotyczyła tłumaczenia tylko złotych myśli tłumacza. Kompletnie tego nie rozumiem.


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #mysljakrzymskicesarz

b97d6f16-2229-4d3e-b5d5-a1400ef9bc64
owczareknietrzymryjski userbar

@owczareknietrzymryjski dobrze właśnie przeczytać tego typu książkę przed Rozmyślaniami, bo w książce Marka jest sporo sformułowań z takiej mowy techniczno-stoickiej, gdzie niektóre słowa znaczą zupełnie co innego niż potocznie. Dlatego też początkowo od Rozmyślań się zupełnie odbiłem. Teraz możesz ją śmiało przeczytać. A gdybyś miał chęć zrozumieć ją jeszcze bardziej i zgłębić większość niuansów i kontekstu, to polecam przeczytać - Twierdzę wewnętrzną Pierrea Hadota. Myślę, że Donald Robertson wzorował się na tej książce starając się zrobić ją lżejszą dla przeciętnego czytelnika, bo tam to już jest konkretna filozofia i bardzo głębokie próby zrozumienia tego wszystkiego.

to polecam przeczytać - Twierdzę wewnętrzną Pierrea Hadota

@splash545 zanotowane, dzięki za polecajkę i za książkę. Coś czuję że niedługo będę czytać ją jeszcze raz. Tym razem z notatnikiem bo teraz już wiem, że jest tam masa informacji która jest przydatna ale nie byłem w stanie zapamiętać wszystkiego. Sporo przydatnych technik ale tak jak pisałeś w swojej recenzji jak nie jest się systematycznym to ciężko robić postępy.

@owczareknietrzymryjski no tak, jak przeczyta się taką książkę i nie wdroży się w życie choć kilku opisanych w niej technik, to nic to nie da, i można ją wtedy traktować jedynie jako ciekawostkę.

251545fe-c5d9-43b3-a843-5132ccb54ee3

@owczareknietrzymryjski nigdy nie czytałam żadnej pozycji o stoicyźmie, ale Twój wpis mi się spodobał. Dodane do przeczytania, thx.

Odkąd przeczytałam cytat o tym, że zwierzęta włączają mechanizmy obronne w momencie zagrożenia, a gdy ono minie wracają do normalnego życia jakby nigdy nic, coś we mnie pękłlo. Ta prosta prawda uderzyła mnie w łeb jak kasztan spadający z drzewa, bo ja całe dotychczasowe życie żyłam jak w zagrożeniu. Chętnie sięgnę po coś ze stoickiej biblioteczki, może @splash545 podpowie, co dla początkującego stoika?

@Kaligula_Minus

  • Zachowaj spokój, Brigid Delaney - napisana prostym, zrozumiałym językiem, najłatwiej wchodzi i jest w miarę kompletna

  • Sztuka życia według stoików, Piotra Stankiewicza - chyba najpełnjniejsza książka z podstawami stoicyzmu, choć styl pisania pana Piotra nie każdemu odpowiada i parę osób się od niej odbiło. Jest też książką najdłuższą, lecz niekoniecznie jest to zaletą bo jest trochę rozwleczona

  • Myśl jak rzymski cesarz, Donalda Robertsona również uważam za dobrą książkę na początek, jeśli jesteś zdecydowana, żeby od razu wprowadzać stoickie techniki w życie. Bo siłą tej książki jest to, że jest w niej opisanych cała masa klasycznych technik stoickich, jak i wywodzących się z nich technik psychologicznych. Są ładnie i konkretnie rozpisane od a do z jak z nich korzystać.

Zaloguj się aby komentować

1178 + 1 = 1179


Tytuł: O podmiotowości istot żywych

Autor: Romualda Lelek

Kategoria: Filozofia / Naukowe / Studium 

Wydawnictwo: Nomos

Format: książka papierowa

ISBN: 9788376884509 

Liczba stron: 160

Ocena: 6/10


Dla kogo? Każdego, zainteresowanego istotą, istnieniem i bytem. Osobiście np. książka dała mi inne spojrzenie na "Solaris" Lema oraz ogólnie na motywy istot "nieznanych". Książka daje również inne spojrzenie na codzienność, nas samych i innych ludzi poprzez rozbicie na części pierwsze natury "istot żywych".


Książka jest studium fenomenologicznym, które za swe zadanie uznaje opisanie tego, czym są istoty żywe, czym różnią się od istot "nieżywych", jakie cechy takowe istoty muszą posiadać. Autorka opisuje takie zagadnienia jak: narzędzia, znaczenie, potrzeby, podmiotowość itp.


Dobrze znać podstawy fenomenologii w celu pełnego zrozumienia tekstu, lecz nawet i laik da sobie z książką radę, choć konieczne będzie powolniejsze czytanie i wracanie do konkretnych haseł (ew. można przeczytać od końca, tj. przeczytać podsumowanie a potem dopiero czytać początek).


Na plus: 


- uwzględnienie polskiego Filozofa Romana Ingardena;

- bardzo ciekawe fragmenty dot. poręczności istot żywych, jak traktujemy siebie nawzajem, jak "ludzie" traktują innych jak "narzędzia" (trochę Heideggera);

- wbrew pozorom książka nie jest nieprzystępna, skupienie i ew. robienie notatek/zaznaczeń wystarczy.


Mam nadzieję, że format posta jest prawidłowy. W załączeniu przykładowe fragmenty.


#bookmeter #ksiazki

136b9c10-7511-482b-a3cd-e0bd99d9eb1a

@mordaJakZiemniaczek Podejrzewam, że taka przypadłość książek, które są owocem projektów naukowych i raczej są rzadko kupowane. Mało $$ idzie na okładki.

Zaloguj się aby komentować

1177 + 1 = 1178

prywatny licznik: 35/52


Tytuł: Problem trzech ciał

Autor: Cixin Liu

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

Liczba stron: 452

Ocena: 8/10


Po fali recenzji tej chińskiej SF, jaka przewaliła się przez Hejto w zeszłym roku stwierdziłem, że trzeba nadrobić. Zamówiłem więc pierwszy tom "Wspomnienia o przeszłości Ziemi" i ledwo rok później nadeszła jej kolej. Dużo już zostało napisane, więc ode mnie tylko kilka zdań.


No... jest nieźle! Choć styl autora może wydawać się suchy i pozbawiony finezji czy rozmaitych ozdobników, to jednak czyta się znakomicie i bardzo szybko pochłania stronę za stroną. Bo co tu dużo gadać - fabuła wciąga. Dzięki szerokiemu planowi czasowemu łatwo wsiąka się w chińską rzeczywistość a sama powieść nabiera realizmu. Choć fragmenty, które dzieją się w grze 3 ciała i tak były dla mnie ciekawsze niż historia Rewolucji Kulturalnej Świetny pomysł z ginącą i odradzającą się wciąż cywilizacją, żyjącą w trudnym miejscu w kosmosie. Swoją drogą ci naukowcy to serio debile #pdk. Trajektorię dwóch ciał można łatwo obliczyć, a dodasz tylko jedno i od razu hurr durr, niepoliczalne i chaotyczne xD


Książka to jeden wielki miks znanych i lubianych pomysłów, polany sosem historycznym. Dużo w tej książce Science a mniej Fiction, ale spokojnie, nie trzeba mieć przygotowania naukowego aby ją przeczytać, autor elegancko prowadzi czytelnika za rękę i obszernie tłumaczy swoje teorie. Asimov bywał trudniejszy Pozostaje zamówić kolejne dwa tomy i wsiąknąć znowu w ten świat.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

7c965d37-5962-47d5-9d4d-3f1c3fbad782
trixx.420 userbar

Trzy uwagi:


1. Frustruje mnie bardzo cenzura światopoglądową. Jakbym czytał literaturę czasów ZSRR.


2. Teoria Dark Forest (druga część) jest dla mnie objawem bankructwa etycznego i moralnego. Bankructwa, bo jest to efekt projekcji naszych ograniczeń na inną cywilizacje. Etycznego i moralnego - bo taka projekcja jest efektem ograniczeń światopoglądowych.


3. Podkreslam, że jest duża różnica między teorią gier a rzeczywistością. Książka próbuje nas przekonać stawiając logicznego chochoła, a tak naprawdę jest to duże ograniczenie wynikające ze światopoglądu autora.


Rzucę kilkoma prostymi powodami, dla których teorie autora nie trzymają się kupy:


1. Obca cywilizacja jest monolityczna. Wyobraźcie sobie, kultura, która istnieje dłużej niż ludzkość, a wszyscy mówią jednym głosem. Czyż nie brzmi to jak realizacja propagandy partii komunistycznej?


2. Obca cywilizacja konstruuje supertechnologie (więcej niż jedną) i ma problem z przekazywaniem wiedzy przez kolejne katastrofy. To co, nie mogli zrobić sobie takiego sofona dla siebie, i użyć go jako trampoliny do przeskoczenia katastrof? Wg tego co pamiętam, oni się świetnie kompresuja, więc kompresja + arka + sofon i już masz ogarnięty sposób na przetrwanie cywilizacji. Ale nie, oni wola jechać za granicę.


3. Dark Forest zakłada walkę wynikająca z ksenofobii, ograniczenia zasobów, i braku innych opcji zapewniających przetrwanie. Czyli co, terraforming, arki, transhumanizm i naprawdę dużo materiału w układzie słonecznym nie wchodzą w grę? Dla cywilizacji zdolnej produkować sofony?


Rrrright.

@trixx.420 Ta część to i tak jest jescze najbardziej stonowana, autor chyba sobie nawet przez to trochę strzelił w stopę bo czytelniczy spodziewali się że w kolejnych dalej będzie większy nacisk na science, a tak naprawdę to co się dalej dzieje to już konkretna jazda bez trzymanki.

Zaloguj się aby komentować

1176 + 1 = 1177


Tytuł: Jedyni dobrzy Indianie

Autor: Stephen Graham Jones

Kategoria: horror

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367353090

Liczba stron: 288

Ocena: 8/10


"Jedyni dobrzy Indianie" to powieść łącząca w sobie ukazanie różnych aspektów przyziemnego życia wiedzionego przez kilku przedstawicieli tytułowej grupy, którzy w mniejszym niż większym stopniu mają z tradycją za pan brat z nadnaturalnymi aspektami wywodzącymi się z ich rodzimych terenów.

Historia skupia się na paczce czterech przyjaciół, których życie - ze sporym, swoją drogą, opóźnieniem - wywraca się do góry nogami po pewnym pamiętnym polowaniu. Stanowią oni postacie scharakteryzowane w takim stopniu, by całkiem szybko zacząć ich rozróżniać i umieszczać w szerszym kontekście przedstawionej historii, ale nie na tyle, by na dłużej zapadli w pamięć - w przeciwieństwie do tego, co się im przytrafia.

Niesamowicie podoba mi się ww. ukazanie zwykłego życia zwykłych Indian, którzy postanowili nie tyle odciąć się, co raczej oddalić od tradycji, choć czasami zdarza im się "odnowić" z nią kontakty. Koniec końców są to przeciętni ludzie, a nie kosmici nieprzystosowani do funkcjonowania wśród innych przedstawicieli naszego gatunku. Równie dobre, o ile nie lepsze, jest też bardzo powolne budowanie suspensu i wzbudzanie naszej podejrzliwości, by w pewnym momencie strzelić z grubej rury gęstym i - delikatnie mówiąc - niepokojącym rozwojem akcji. Muszę też wspomnieć o świetnie zrealizowanym wzbudzaniu w czytelniku uczucia bezsilności wobec wydarzeń dotykających bohaterów - są one zaskakujące, bezlitosne, bezsensowne (w tym znaczeniu, że doprowadziły do nich błahe rzeczy) i - gdy klocki domina zostają wprawione w ruch - nieuniknione.

Aspekt "indiańskości" został tutaj wpleciony w zrównoważony sposób: jest go na tyle dużo, by poczuć, iż dzięki niemu książka posiada swoistą duszę, ale też na tyle mało, by nie przypominał o swojej obecności na co drugiej stronie.

Nienazwana seria grozy MAGa ponownie nie rozczarowuje: powoli buduje, a potem trzyma w napięciu, dialogi są napisane naturalnie, nie uświadczymy niepotrzebnych kwiecistych opisów, a aspekt kulturowy nie przytłacza. Dostrzegam sporo podobieństw do świetnej "Objawicielki", lecz opisywanej pozycji brakuje w porównaniu do niej tego "czegoś". Jest to też zdecydowany progres względem wybitnie nijakiej "Mapy wnętrza" tego samego autora.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephengrahamjones #grozamag #mag #ksiazkicerbera

8d79e42b-2766-4c6a-8081-549802d59b73

Zaloguj się aby komentować

1175 + 1 = 1176


Tytuł: Kongres futurologiczny

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: Science-fiction

Wydawnictwo literackie Kraków

Format: książka papierowa

Liczba stron: 104

Ocena: 8/10


Po raz pierwszy miałem możliwość poznania Lema z tej strony - to jest w powieści z założenia przede wszystkim humorystycznej. Historia opowiada o kongresie futurologicznym obserwowanym z perspektywy jednego z jego uczestników - Ijona Tichy'ego . Wydarzenia jednak szybko wymykają się spod kontroli w wyniku czego mamy do czynienia z serią nieprzewidywalnych i absurdalnych wydarzeń.

Książkę opisałbym jako miks klasycznego Lema z Monty Pythonem. Kolejne sytuacje z którymi mamy do czynienia są m są coraz bardziej absurdalne i zaskakujące a jednocześnie nie brakuje przy tym charakterystycznych dla Lema rozważań. Dowiedziałem się nawet, że pewne tematy Stanisław Lem poruszał na kilkadziesiąt lat przed braćmi (siostrami?) Wachowskimi. Jednym z głównych smaczków książki jest wręcz od nowa wymyślona na potrzeby tej powieści przez Lema polszczyzna - by się przekonać o co konkretnie chodzi najlepiej samemu się zapoznać z tym tytułem bo zdecydowanie warto!


#bookmeter

@Kuba0788 jakbyś to porównał do "Cyberiady"? Bo szczerze mówiąc ledwo ją zmęczyłem.

Bardzo podobał mi się za to "Solaris" i "Niezwyciężony".

Stąd też moje pytanie, bo może po prostu leży mi bardziej "poważny" Lem.

Zaloguj się aby komentować

1174 + 1 = 1175


Tytuł: Głos Pana

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: Science-fiction

Wydawnictwo literackie Kraków

Format: książka papierowa

Liczba stron: 201

Ocena: 8/10


Historia przedstawiona w książce opowiada o próbie rozszyfrowania sygnału z kosmosu wskazującego na pochodzącego od innej cywilizacji przypadkowo odebranego przez naukowców. Okazuje się to zadaniem dużo trudniejszym niż mogłoby się wydawać. W tym celu tworzy się zespół naukowców godnych "Projektu Manhattan" ale pomimo tego wydarcie z sygnału chociaż strzępka informacji kosztuje mnóstwo czasu i energii. Jednak nawet te drobiny uzyskanych informacji skutkują następstwami o potencjalnie ogromnych rozmiarach.

Historię poznajemy z wspomnień pisanych przez genialnego matematyka będącego jedną z wiodących postaci biorących udział w projekcie "Master Voice" - w związku z czym mamy tutaj do czynienia z bardzo dużą ilością przemyśleń i rozważań, dialogów natomiast tutaj jak na lekarstwo. Główny bohater opisuje także całą paletę innych naukowców biorących udział w projekcie z których każdy jest zupełnie inną a jednocześnie ciekawą osobistością.

Nie jest to lektura lekka - wymaga dużej uwagi przy czytaniu ale jest jednocześnie na tyle ciekawa i wciągająca, że wejście w stan odpowiedniego skupienia nie jest aż tak trudne. Mamy tutaj do czynienia z najlepszym kunsztem Lema i każdy kto zna i lubi jego twórczość na pewno się nie zawiedzie.


#bookmeter

Zaloguj się aby komentować

1173 + 1 = 1174


Tytuł: Perfekcjonista

Autor: Helen Fields

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Amber

Format: e-book

Liczba stron: 400

Ocena: 6/10


To dobry przykład solidnego kryminału proceduralnego, z najlepszego gatunku zimnych szkockich ulic Edynburga, choć znacznie mniej mroczny niż thrillery, które czytam zazwyczaj. 


Główny bohater Luc Callanach pracował wcześniej we francuskim oddziale Interpolu i ciężko mu się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Pierwszą jego sprawą w Edynburgu jest seria tajemniczych zbrodni, gdzie ciała są zmasakrowane lub spalone do tego stopnia, że ofiary można rozpoznać tylko po uzębieniu. Od samego początku narracja jest prowadzona dwutorowo, gdzie z jednej strony poznajemy metody pracy Luca i jego zespołu, w tym Avie Turner, a z drugiej strony widzimy mordercę i jego ofiary, na chwilę przed śmiercią.


To co przede wszystkim tu gra świetnie, to klimat życia policyjnego i pracy naszego duetu Callanach - Turner, sama sprawa jest też dość absorbująca, a podejście dwutorowe wzbudza w czytelniku napięcie wyczekiwania na przecięcie tych torów.


To co nie gra to tempo, jest mocno nierówne, momentami się dłuży, a później znów błyskawicznie przyspiesza. Są momenty przegadane i pominięte. Sama historia jest też trochę przewidywalna, momentami to kalka z innych thrillerów, w tym motywów personalnych i porwania jednej z kluczowych postaci.


Ta książka nie wyróżnia się na tle innych, cierpi też trochę na syndrom 1 tomu, który jest lekko nijaki i nie daje odczuć dokąd zmierza cała seria, a szkoda, bo kolejne tomy mogą się okazać perełkami. Ma też okładkę w style Chemii śmierci, co jest dość wysoko postawioną poprzeczką, zobaczymy czy ją utrzyma


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 120/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

d660ce9c-2cef-45ad-a6fc-15723d01e4f0

Zaloguj się aby komentować

1172 + 1 = 1173


Tytuł: Rozdarta zasłona

Autor: Maryla Szymiczkowa

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Znak Literanova

Format: książka papierowa

ISBN: 9788324036875

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10


Prywatny licznik: 41/48


Po latach przerwy wróciłam do przygód profesorowej Zofii Szczupaczyńskiej. Powrotem tym zdecydowanie rozczarowana nie jestem.


Profesorowa Ignacowa pomaga krakowskiemu wymiarowi sprawiedliwości w rozwiązaniu kolejnej sprawy - zabójstwa jej własnej służącej. I to pomaga dwukrotnie!

Rewelacyjna fabuła, pokręcone zakończenie. Magia Krakowa za czasów panowania Austro-Węgier w doskonale odmalowanych barwach i obyczajowości.

O ile poprzedni tom dotykał pośrednio porabacyjnych losów szlachty i służby, o tyle w tym zanurzamy się w świat lupanarów i handlu żywym towarem.


I gdyby nie ta nieszczęsna Silberbergówna, byłoby 9/10. Silberberżanka, na Boga, Panowie Marylowie!


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek #czytajzhejto #ksiazki

79724ca6-0f43-420c-98cf-19c218cc7d78

Zaloguj się aby komentować

1171 + 1 = 1172


Tytuł: Wielki Mistrz

Autor: Trudi Canavan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Galeria Książki 

Format: audiobook

Liczba stron: 656

Ocena: 4/10


Dobrze że już się skończyło.


Mam z tą książką dużo problemów, a szkoda, bo autorka widać że umie pisać, tylko szkoda że nie myśli podczas tworzenia historii. To jak w tej książce ludzie nie myślą mnie wprost przeraża. Naprawdę szkoda, bo autorka ma dość lekkie pióro, książka płynie dobrze. Akcja jest, postacie nawet lubialne w tej części. Oczywiście pomijając to że absurd goni absurd... 


Dobra, odhaczone, można iść dalej. 


Nie polecam trylogii. Szkoda zaczynać pierwszą znośną część żeby dwie kolejne zgrzytać zębami. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

7011d95e-e2b3-49f0-93f0-7572ab8a1e0c

Zaloguj się aby komentować

1170 + 1 = 1171


Tytuł: Północna Granica

Autor: Feliks W. Kres

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: audiobook

ISBN: 9788379646197

Liczba stron: 345

Ocena: 5,5/10


Akcja serii Księga Całości rozgrywa się w uniwersum, w którym na niebie widnieją dwie magiczno-fizyczne moce? boskie byty z kosmosu?, Szerń oraz Aler, zdolne oddziaływać na żywe organizmy. Szerń obdarzyla rozumem (w niejednakowym stopniu) trzy gatunki – ludzi, koty i sępy, podczas gdy Aler stworzył dwa gatunki krwiożerczych mutasów - srebrnych oraz złotych.

Akcja pierwszego tomu serii rozgrywa się na pograniczu leżącego w zasięgu oddziaływania pasm Szerni Cesarstwa Armektańskiego oraz ziem Aleru zamieszkanych przez wspomniane już mutanty. Podczas rutynowych działań legioniści z jednej z przygranicznych stanic orientują się, że nad granicą zgromadziły się hordy mutantów. Wkrótce zaczyna się dramatyczna walka z wrogimi siłami. Podczas bitwy kilku żołnierzy odkrywa, w jakim naprawdę celu mutasy ściągnęły nad granicę z Cesarstwem.


Trzeba przyznać, że uniwersum jest naprawdę nietuzinkowe i za sam pomysł na świat przedstawiony należy się Kresowi miejsce w panteonie polskiej fantastyki. Nietrudno przy okazji nie odnieść wrażenia, że Północna Granica była jedną z istotniejszych inspiracji dla Opowieści z meekhańskiego pogranicza.

Niestety, Kres gorzej niż Wegner poradził sobie z fabułą. Przez większą część książki miałam poczucie, że nie wiem za bardzo, dokąd cała historia zmierza i czy wydarzenia z Północnej Granicy będą w ogóle miały wpływ na resztę serii. Dopiero pod koniec książki istota wydarzeń i ich potencjalny wpływ na uniwersum nieco się wyjaśniły. Tutaj powiem, że nawet jak czytam pierwszy tom jakiejś dłuższej serii lubię wiedzieć, w jakim mniej więcej kierunku pobiegnie fabuła dalszych części. Dlatego sprawiający wrażenie nie do końca jasnego w kontekście uniwersum pierwszy tom dostaje ode mnie ocenę "niezły".


Jakbym się miała jeszcze czegoś czepić w powieści, to relacji panujących między legionistami, bo wyszły nierealistycznie – podoficerowie regularnie pyskowali swojemu dowódcy i robili, co chcieli, no która armia pozwalałaby na podobną niesubordynację?


Chociaż mam mieszane uczucia co do pierwszego tomu, uniwersum jest na tyle ciekawe, że zdecydowałam się kontynuować serię. No zobaczę, jeśli Król bezmiarów też okaże się napisany w taki sposób, że w gruncie rzeczy nie wiadomo, o co chodzi w całej serii, to pewnie porzucę lekturę dalszych części.


I jeszcze przy okazji, propsy dla Fabryki Słów za ładne okładki całej serii, grafik zrobił postaranko.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

9afec6a3-0b0b-4cce-849e-59abeaae8036

Zatrzymałem się po 4 godzinach i 45 minutach tej książki (47%) bo właśnie nie ogarniałem o co tak naprawdę chodzi, cały ten Rawat jest nieciekawy i to, co się tam dzieje było nudne. Podobało mi się starcie z Alerami, opisy Alerów, no rzeczywiście jest to coś wyjątkowego w kategorii fantasy zdominowanej przez elfów, orków i inne znane rasy. Ta recenzja dała mi trochę motywacji, by się przemęczyć do końca książki, ale jeszcze poczekam na twoją opinię o drugiej części :)

Ogólnie zwróciłem uwagę na Kresa bo jest nazywany ojcem polskiej fantastyki, więc chyba z tego względu już będzie w panteonie

@ZohanTSW druga połowa książki jest nieco ciekawsza, wjeżdża tam na tapet trochę mitologii Alerów, a postać Rawata zyskuje większą głębię. Jednak akcja nieco siada i jest więcej gadania, a z bitew jest tylko jedna, więc nie powiedziałabym, że poziom książki znacząco wzrasta

Odbiłem się od tej książki. Może wina tego że słuchałem audiobooka, może jakbym miał książkę w rękach czytałoby mi się lepiej. Cóż, na razie ten świat porzucam

@AndzelaBomba Przeczytałem całą serię, jak dla mnie zmarnowany potencjał. Choć szanuję za kreację rozbudowanego świata, to wątki tak średnio się kleją. Bohaterowie dostają też dość nierówny czas "antenowy".

Zaloguj się aby komentować