#bookmeter

170
4409

1209 + 1 = 1210


Tytuł: Rozejrzyj się! Fascynujący świat polskiej przyrody 

Autor: Dariusz Dziektarz

Kategoria: Popularnonaukowa

Wydawnictwo: Powergraph Sp. z o. o.

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367845366

Liczba stron: 530

Ocena: 8/10


Bardzo przyjemna książka z której możemy dowiedzieć się o całej masie ciekawostek dotyczących naszej rodzimej przyrody. Okazuje się, że wcale nie trzeba wyjeżdżać w tropiki, żeby spotkać zwierzęta potrafiące naśladować język ludzi, korzystać z wyrafinowanego podstępu albo zamieniać swoje ofiary w poslusze im zombie. Książka jest bardzo bogato ilustrowana - w zasadzie na każdej stronie znajdziemy przynajmniej jedno zdjęcie, rysunek lub rycinę. Same tematy poruszane w poszczególnych rozdziałach są rozwinięte w sam raz - na tyle zwięźle, żeby nie zamęczyć laika naukowymi szczegółami ale także na tyle dogłębnie, żebyśmy nie mieli wrażenia, że tylko "liznęliśmy" temat do wierzchu.

Jedyny zarzut jaki mam do książki to ten, że koncentruje się ona głównie na bezkręgowcach - 80 % treści dotyczy właśnie ich, ale tutaj mamy pole dla autora do poprawienia tego w kontynuacji na którą bardzo liczę!


#bookmeter

@WujekAlien nie ogarniam jak dodawać, byłbym wdzięczny za instrukcje w formularzu na bookmeter pole od okładki jest u mnie nieaktywne.

@Kuba0788 Jak przeklejasz post ze stronki bookmetera, to pisząc post tutaj, dodajesz okładkę jako plik (ikonka z aparatem) albo wklejasz obrazek ze schowka.

Masz też około 1h na edycję posta, po tym czasie w edycji może pomóc tylko moderator.

Zaloguj się aby komentować

1208 + 1 = 1209

prywatny licznik: 37/52


Tytuł: Gwiazdor

Autor: Piotr C.

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Novae Res

Format: książka papierowa

Liczba stron: 294

Ocena: 6/10


"Szczęśliwe zdjęcia, smutne życie". 

Warszawa, czasy współczesne. Czterdziestoletni Benek dorobił się sporego mieszkania na Powiślu i grubego konta w banku pisząc przez kilka lat scenariusz do hitowej telenoweli. Obecnie znajduje się w kropce - pracować nie musi, popada więc w stagnację, alkoholizm i lekomanię. Nawet seks już nie cieszy jak kiedyś. Jego najlepszym kumplem jest Rygiel, topowy raper i patocelebryta, z którym kiedyś mocno imprezowali. Koks i alkohol pod korek i co dzień inna panna - czy to escort girl czy wyrwana w klubie. Obecnie do Rygla, który jest niemal na szczycie popularności dziewczyny same się pchają ale jedna z nich oskarża go o brutalny gwałt i pobicie. Patoraper znika a Benek prowadzi własne poszukiwania. Poznajemy wraz z nim ciemną stronę "showbizu" i naszej pięknej, brudnej stolicy. Świat celebrytów i luksusowych prostytuek, gali, zamkniętych imprez i szybkiego życia, gdzie liczy się tylko kasa i znajomości. Wspaniały i kolorowy na zewnątrz ale zły i zepsuty od środka.


Takie trochę czytadło, nie jest to jakaś ambitna lektura, ale czyta się dobrze. W leniwą niedzielę wleciała od strzała :) Dużo seksu, fetyszy i innych nietypowych zachowań seksualnych homo sapiensów. Napisana prostym, choć ciętym i sarkastycznym językiem z dużą ilością wulgaryzmów i seksizmu. Jak ktoś zna inne książki autora to wie czego się spodziewać po lekturze. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

f3cb09b6-ca90-47d8-a300-7564262f8e94
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

1207 + 1 = 1208


Tytuł: Hobbit albo tam i z powrotem

Autor: J.R.R. Tolkien

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10


Wstyd przyznać, ale nigdy wcześniej Hobbita nie czytałem. Lepiej późno niż wcale.


Hobbit okazał się niezwykle przyjemną lekturą - lekka powieść przygodowa, która urzeka od pierwszych stron. Prosta fabuła jest wciągająca i świetnie opowiedziana, nawet jeśli pod koniec trochę gubi rytm. Momentami narrator zwraca się wprost do czytelnika, tak jakbym słuchał opowieści snutej przez dziadka. Charakterystycznego klimatu dopełniają liczne zabawne sytuacje oraz dialogi. Jedyne co mi się niespecjalnie podobało, to infantylne piosenki, choć rozumiem, że miały one dopełniać baśniowego stylu powieści skierowanej do dzieci.


Przy okazji warto wspomnieć o eleganckim wydaniu ilustrowanym przez Alana Lee - twarda oprawa i lepszej jakości papier dodają lekturze klasy.


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki

a625057c-66f9-49c1-b834-1bf60ad63ae9

@Jakub_Hermann oglądałem, podobało mi się tak powiedzmy 7/10 i prawdopodobnie tą ocenę bym podtrzymał. Natomiast rozumiem teraz zarzuty co do znaczących rozbieżności względem pierwowzoru, w szczególności do rozciągnięcia bardzo krótkich epizodów.

Zaloguj się aby komentować

1206 + 1 = 1207


Tytuł: Psychologia wpływu. 10 cech które pomogą ci oddziaływać na ludzi.

Autor: Brian Tracy

Kategoria: Literatura rozwojowa

Wydawnictwo: MT Biznes

Format: książka papierowa

ISBN: 9788363944223

Liczba stron: 152

Ocena: 4/10


Okazuje się, że jak piszesz dużo opinii na Lubimyczytać.pl to po pewnym czasie może odezwać się do ciebie miła pani z propozycją współpracy recenzenckiej polegającej na tym, że wysyłają ci za darmo jakąś książkę, a ty musisz tylko w ciągu miesiąca od odbioru wystawić jej opinię. W myśl zasady, że "za darmo to i sól słodka" połasiłem się na książkę zaproponowaną przez Panią z wydawnictwa i cytując wieszcza Stonogę - "Nie warto było k*rwa, nie warto..."

Tytuł ten w zamierzeniu ma opisywać cechy osób mających duży wpływ na otoczenie. Jednak gdy już dochodzi do wymieniana oraz opisywania ww. cech to autor często zbacza z tematu, raczy historiami które są dosyć naiwne oraz częstuje nas hipotetycznymi dialogami które są delikatnie mówiąc sztywne. Konkretnych i przydatnych w moim mniemaniu wskazówek mamy tutaj tyle co na lekarstwo, za to znajdziemy tutaj takie rady jak "postanów, że od dzisiaj będziesz jadł zdrowo", czy "wybacz wszystkim ludziom do których żywisz urazę" - niby sensowne ale każdy rozsądny człowiek wie ile takie rady są warte. Do tego autor momentami zbacza w kierunku jakichś dziwnych metafizycznych teorii co w takich książkach moim zdaniem nie powinno mieć miejsca.

Z pozytywów to generalnie ogólną hierarchię wartości autor ma moim zdaniem dobrze poukładaną, no i sama książka jest krótka przez co nie męczy jakoś specjalnie.

Generalnie moim zdaniem można znaleźć dużo bardziej wartościowe i pomocne książki w podobnej tematyce a jeżeli do tego dodamy cenę która moim zdaniem jest mocno wygórowana jak na tak krótką książeczkę to radzę poszukać jakichś innych tytułów.


#bookmeter

Zaloguj się aby komentować

1205 + 1 = 1206


Tytuł: Kronika polska

Autor: Gall Anonim

Kategoria: kronika

Wydawnictwo: Ossolineum / DeAgostini

Format: papierowa

ISBN: 83-7316-258-5

Liczba stron: 267

Ocena: 8/10


Prywatny licznik 14/50


Kronika Galla Anonima jest w zasadzie wszystkim znana jako pierwsza polska kronika, ale zapewne bardzo mało z nas ją czytało. W zeszłym roku udało mi się kupić egzemplarz za złotówkę z tłumaczeniem Romana Grodeckiego i opracowaniem Mariana Plezi, w tym obiecałem, że przeczytał ją z okazji 1000. rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego na króla Polski. No troszkę się zasiedziałem, ale zdążyłem w tym roku.


Oceniając tę książkę nie oceniam na tyle samej kroniki, co przekład i opracowanie. To jest bardzo dobrze wykonana praca. Jak zacząłem czytać dzisiaj rano to jeszcze dzisiaj skończyłem. Wstęp w sposób przystępny przedstawia sylwetkę nieznanego nam dobrze Galla Anonima, opisuje wartość historyczną i literacką kroniki oraz jej historię w ciągu wieków. Sama kronika składa się z trzech części. Jako, że ta była spisywana za panowania Bolesława Krzywoustego, nie ma co się dziwić, że najwięcej miejsca poświęcono mecenatu. Jak wiele? A no księgę drugą i trzecią, historia Piastów została ograniczona do księgi pierwszej. Samo tłumaczenie czyta się dobrze, treść - no Bolesław Krzywousty i jego przodkowie Bolesławowie są po prostu najlepsi. Kronika miała przede wszystkim chwalić władcę, który zlecił napisanie księgi, stąd należy mieć na uwadze pominięcie paru wątków, np. o oślepieniu brata, z którym Bolesław był skonfliktowany. Przesadne poświęcenie uwagi na sukcesy Krzywoustego stanowią jedyny poważny minus tej książki. No chciałoby się poczytać więcej o poprzednikach. Gall nie napisał, to potem przyszły Bieszki i nabazgrały swoje uzupełnienia... Przypisy umieszczone pod tekstem (uczcie się wydawcy! Co to za głupia moda z wyrzucaniem przypisów na koniec książki?!) wyjaśniają trudniejsze rzeczy i detale.


Jeśli chodzi o wartość naukową to opracowanie jest cenne, ale muszę zaznaczyć, że w zeszłym roku ukazało się nowe tłumaczenie, wydane przez Wydział Nauk Historycznych i Bibliotekę Uniwersytecką Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Mam to na uwadze, gdyż posiadane przeze mnie opracowanie wydało De Agostini w 2003 roku, ale na podstawie wydania z Zakładu Narodowego im. Ossolińskich z 1996 roku.


Polecam przeczytać "Kronikę" choćby dlatego, że jest to najstarsza polska kronika i stanowi po prostu kanon naszej historii i literatury.


#bookmeter #bapitankombaczyta #historia

7463697c-261a-4230-aa02-369d37744f0a

Zaloguj się aby komentować

1204 + 1 = 1205


Tytuł: Demony Leningradu

Autor: Adam Przechrzta

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: audiobook

ISBN: 9788379644032

Liczba stron: 430

Ocena: 4/10


Pierwszy tom przygód majora GRU Aleksandra Razumowskiego, człowieka Stalina do zadań specjalnych.


Zacząć muszę od tego, że oficjalny opis tej powieści to bait. Sugeruje, że będzie to, tak jak Terror, mroczna historia o ludziach doprowadzonych do ostateczności, ewentualnie Drapieżcy przeniesieni na rosyjski grunt. I tak może jest, tylko przez pierwszych 5-6 rozdziałów i w przedostatnim rozdziale. Bo w międzyczasie wątek leningradzkich kanibali zostaje zastąpiony wpierw miksem Złota dezerterów i Parszywej dwunastki, potem przeciętnym polowaniem na seryjnego mordercę, a na końcu znowu dostajemy wątek w stylu Parszywej dwunastki. Jednym słowem, ta książka to zlepek różnych pomysłów. Odnoszę wrażenie, że początkowo były one oddzielnymi opowiadaniami, ale ktoś z wydawnictwa powiedział Przechrzcie, że od opowiadań to mają Pilipiuka i ma przerobić całość na jedną historię, więc Przechrzta zrobił, jak mu kazano, tylko średnio umiejętnie.


Druga rzecz, z jaką miałam problem podczas lektury, to nierówne odwzorowanie realiów historycznych. Jak autorowi to pasowało do fabuły, to NWKD działało błyskawicznie i sprawnie aresztowało pojawiających się na kartach powieści „wrogów ludu”, ale jak główny bohater i jego przydupasy fikali Berii i kłapali jęzorem na prawo i lewo o szczegółach prowadzonych akcji, to jedyną „karą” były co najwyżej krzywe spojrzenia szefa NWKD. Niby czytając książkę będącą mariażem fantastyki i powieści sensacyjnej, której główny bohater wzorowany jest na Bondzie, trzeba przymknąć oko na parę nieścisłości historycznych, ale wymaksowany plot armor dobrych bohaterów za bardzo wali po oczach swym brakiem realizmu, szczególnie kogoś, kto wie co nieco o życiu w ZSRR w czasach wielkiej czystki i II WŚ.


Strasznie irytowało mnie też, jak autor wrzucał co chwila rosyjskie zwroty. Panie Pisarzu, jak na pierwszych stronach dowiaduję się, że główny bohater jest Rosjaninem i akcja dzieje się w ZSRR, to o tym pamiętam przez resztę książki, nie musi pan tego podkreślać co i rusz rosyjskimi wtrąceniami! Których i tak nie rozumiem, bo jak większość osób urodzonych po 1989 roku nie miałam już obowiązkowego rosyjskiego w szkole


Tak poza tym, książka to takie średnie sensacyjne czytadełko, można po nie sięgnąć, gdy się szuka niewymagającej lektury, ale też nie ma w niej nic takiego, co by mogło skusić do przeczytania kolejnych tomów.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

8adb8c07-c809-4ae3-8e89-7d2bdec62226

Zaloguj się aby komentować

1203 + 1 = 1204


Tytuł: Rozjemca

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 650

Ocena: 7/10


Kolejna ciekawa pozycja od Sandersona. Fajnie skonstruowany świat, ale mały, bo tak naprawdę akcja dzieje się tylko w jednym mieście. Oczywiście najlepszy jest system magiczny, który jak zwykle nie jest odtwórczy. Postacie.... tym razem jakoś świetnie nie wyszły autorowi poza może Vasherem i Darem Pieśni który był rozczulająco dziecinny, ale w tej dziecinności był autentyczny. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

cbd2442e-f297-42be-ad66-ab575cab9345

Zaloguj się aby komentować

1202 + 1 = 1203


Tytuł: My

Autor: Jewgienij Zamiatin

Kategoria: dystopia

Wydawnictwo: Alfa

Format: papierowa

ISBN: 83-7001-293-0

Liczba stron: 183

Ocena: 9/10


Prywatny licznik 13/50


Podobno pierwowzór "Nowego wspaniałego świata" Huxleya i "Roku 1984" Orwella. W Państwie Jedynym obywatele są poddani nieustannej inwigilacji. Wszyscy żyją w domach ze szklanymi ścianami (spełniony sen Żeromskiego!), poddani wiecznej kontroli. Największą chorobą jest wyobraźnia. Główny bohater Δ-503 cieszy się, że nie istnieje wolność i indywidualizm, które prowadzą tylko do chaosu i anarchii. Jako narrator powiada o tym, jak zaczął chorować na posiadanie duszy i zacząć odczuwać miłość. Nie ukrywam, że jest to jedna z moich ulubionych powieści, do której wracam raz w roku.


To nie jest wyłącznie klasyczna dystopia, ale o tym nieco później. Powieść Zamiatina jest osadzona w bardzo dalekiej przyszłości, gdzie starożytnością oznacza się epokę, w której ludzie grali na fortepianie i jedli chleb. Nie wiadomo, gdzie Państwo się mieściło, wiemy tylko, że jest to duże uporządkowane miasto otoczone wielkim lasem. To nie jest stalinizm, który Zamiatin poczuł na własnej skórze. To nie jest żaden ze współczesnych modeli totalitaryzmów, choć Chińczycy systematycznie dążą do modelu opisanego przez Zamiatina.


Jest jeszcze jedna rzecz, którą warto przedstawić, opowiadając o książce, a którą pomija się przy rozmowach o niej. Samotność. Wszyscy żyją zgodnie z harmonogramem (Godzinami Osobistymi). Miłość nie istnieje. Główny bohater opowiada, że jego ukochanym utworem z czasów starożytnych jest... "Rozkład jazdy kolei", ponieważ ma wiele liczb. Ogólnie narrator jako matematyk stara się wszystko sprowadzić do równań. Jakiekolwiek odejście od Godzin Osobistych (jak udanie się z I-330, w której się zakochał, do Domu Starożytnych) powoduje ogromny dyskomfort. Główny bohater zostaje przedstawiony jako - stereotypowy mimo wszystko - autysta, który czuje się bardzo bezpiecznie, mając zaplanowane całe życie i mieszkając w mieście zaprojektowanym od linijki. Zupełnie inna postać od Dzikusa z "Nowego wspaniałego świata", który wpojoną miał niezależność czy też od Winstona Smitha z "Roku 1984", który miał swoje emocje, ale tłumił je ze strachu przed ewaporacją.


Czytane przeze mnie wydanie pochodzi z 1989 i jest pierwszym oficjalnym wydaniem w Polsce. Nie wiem czy tytuł ten krążył w Polsce w drugim obiegu. W ZSRR jeszcze w latach 30. książka została wydana jako samizdat, a oficjalnie ukazało się w 1988 roku.


(kolejny wpis dodany ręcznie - nie wiem dlaczego aplikacja Bookmeter u mnie nie działa. Trochę szkoda, bo moje wpisy nie są odnotowywane w statystykach, ale chrzanić to)


#bookmeter #bapitankombaczyta #literatura #dystopia #antyutopia

d2df2d34-11f5-4f59-89a7-c5aed0564c44

@BapitanKomba Jako debila matematycznego, denerwowały mnie te wstawki liczbowe. Poza tym fajna książka. "Nowego Wspaniałego Świata", mojej ulubionej antyutopii, nie przebije ale jest blisko.

Zaloguj się aby komentować

1201 + 1 = 1202


Tytuł: Wspólniczka

Autor: Steve Cavanagh

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 432

Ocena: 6/10


Siódmy tom cyklu startuje z bardzo nośnym pomysłem: żona jednego z najgroźniejszych nieuchwytnych seryjnych morderców trafia na ławę oskarżonych jako rzekoma wspólniczka, a Eddie Flynn ma udowodnić, że to nie ona pociągała za sznurki. Brzmi jak idealna scena dla „prawniczego iluzjonisty” Eddiego: sztuczki na sali, rozgrywanie przysięgłych, prawnicze sidła, świadkowie rozbrajani jednym pytaniem. I to dostaniemy, prawda? prawda?

I tak i nie, dostaniemy, ale dopiero pod koniec i to nie do końća w tak wybornej formie, do jakiej przyzwyczaił nas Cavanagh., 


Większą część książki przejmuje sam morderca i mitologia, którą wokół siebie tworzy. Perspektywy śledcze, retrospekcje, przerywniki z „polowania” na kolejne ofiary - tego jest tu naprawdę dużo. Efekt? Eddie schodzi na drugi plan, a może nawet na trzeci, a gdy już wraca na salę sądową, to popisówka jest krótsza niż zwykle, mniej soczysta i finalne średnio się przekłada na rozwikłanie sprawy. Dla mnie to największy minus: w serii najwięcej frajdy daje moment, kiedy Flynn składa przeciwnika jak origami przed ławą przysięgłych - a tu bardziej odglądamy potwora, niż prawniczą szachownicę.


Żeby nie było, że tylko krytykuję: Cavanagh wciąż potrafi kręcić tempo rozdziałami-błyskami i cliffhangerami co kilka stron. Pomysł na obronę „wspólniczki” ma potencjał, a finał ma porządne, gatunkowe pierdolnięcie - tylko, że część twistów da się wyczuć wcześniej, a środek książki siada przez nadmiar morderczej perspektywy. Z ekipy Eddiego też skorzystano oszczędnie, fajne, ale pozostaje niedosyt.


Jest to solidny thriller, ale kiepski Flynn. Jak na standardy serii, zaryzykuję, że najsłabszy dotąd. Za mało Eddiego, za dużo „tajemniczego” mordercy - Piaskuna. Jeśli polubiłeś ten cykl za salę sądową i prawnicze sztuczki, będziesz czekać na kolejną część z nadzieją, że Flynn wróci do swoje roli, a inni nie będą mu zabierac "czasu antenowego".


Nie chcę już kopać leżącego, ale wydawnictwo w 7 tomie, zmieniło szatę graficzną okładki i grzbietu, może nie radykalnie, ale razi po oczach.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 123/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

f45b82da-2b9e-4481-aa99-0dd2ac729366

Zaloguj się aby komentować

1200 + 1 = 1201


Tytuł: Bunt

Autor: Władysław Reymont

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wimana

Format: e-book

Liczba stron: 186

Ocena: 7/10


Naszło mnie na Reymonta, ale niekoniecznie na Chłopów czy Ziemię Obiecaną, więc wybór padł na Bunt.


Reymont na długo (około 2 dekady) przed Orwellem wrzuca nas w świat, w którym zwierzęta mówią „dość” - nie tylko przemocy, ale też porządkowi, w którym człowiek jest ich panem. Na prowincjonalnym gospodarstwie dojrzewa bunt: najpierw szeptany, podszyty strachem, potem otwarty i krwawy. Zwierzęta próbują zbudować własny ład, wyrwać się spod bata i same stanowić o sobie. 


Brzmi znajomo? Tak, bo to wariacja bardzo bliska Folwarkowi zwierzęcemu, tylko bardziej brutalna, mniej satyryczna i wyraźnie naturalistyczna.


Najmocniejszym punktem są bohaterowie. Rex - pies, który staje się charyzmatycznym przywódcą - łączy instynkt z poczuciem sprawiedliwości. Jest jednocześnie wojownikiem i kimś, kto rozumie cenę, jaką płaci się za wolność. „Niemowa” zaś (milczący łącznik między światem zwierząt i ludzi) dodaje historii niepokojącej dwuznaczności: czy bunt faktycznie wyzwala, czy tylko zmienia oprawców? Ten duet dźwiga emocjonalny ciężar opowieści, ale też, a może przede wszystkim, ciężar przetrwania "stada".


Jako całość Bunt przegrywa z dziełem Orwella precyzją i konsekwencją. Bywa nierówny w tempie, chwilami zbyt dosłowny i dydaktyczny. Mniej tu ostrza alegorii, więcej surowego opisu przemocy i chaosu. Mimo to to bardzo ciekawy, zapomniany dziś przedsionek do Folwarku - lektury, która stawia te same pytania o wolność, władzę i naturę rewolucji, tylko robi to inaczej: ciężej, ciemniej, mniej „ładnie”. A co mam na myśli mówiąc o konsekwencji? W tej książce giną setki, a może i tysiące zwierząt, w tym niewiele w walce z człowiekiem, bo to głównie zwierzęta zabijają zwierzęta. Do tego mała farma z Rexem na czele zaczęła światowy, a przynajmniej ogólnokrajowy, bunt zmierzający ku "ziemii obiecanej". Nie mamy jasno określonego miejsca akcji, stąd trudno powiedzieć, ale ich wyprawa urasta do rangi niemal Mojżesza (tu Rexa) wyprowadzającego Żydów (zwierzęta gospodarskie, ale nie tylko) do ziemii obiecanej (raju, gdzie wszycy są równi).


Książka ukazywała się od 1922 roku w podobnej formie jak książki z przygodami Sherlocka Holmesa, czyli w odcinkach w gazecie - Tygodniku Ilustrowanym. A w 1924 roku wyszła w pełnej formie powieści, w tym samym roku Reymont dostał literackiego Nobla za swoje opus magnum - Chłopów.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 122/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

cb564400-35b6-413c-9e91-4fc99b5edacf

Zaloguj się aby komentować

1199 + 1 = 1200


Tytuł: Kaznodzieja

Autor: Camilla Läckberg

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: książka papierowa

Liczba stron: 440

Ocena: 6/10


Druga część z tego cyklu, nie ustępuje pierwszej. O pierwszej pisałem, że jest trochę kierowana do kobiet tak to odczuwałem, tutaj to mniej czuć, pewnie przez prawie całkowity brak głównej bohaterki z pierwszej części. Nie ukrywam trochę mi jej brakowało. Mam kupione pierwsze trzy czesci i z chęcią przeczytam kolejną bo to taki przyjemny prosty kryminał, ale nie spodziewam się więcej Eriki a szkoda.


#bookmeter #czytanie #ksiazki #czytajzhejto

6026d01b-c6cd-424c-8e38-e91fde03404e
kopytakonia userbar

Zaloguj się aby komentować

1198 + 1 = 1199

prywatny licznik: 36/52


Tytuł: Siła przetrwania. Największe górskie tragedie

Autor: Maciej Piera

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Pascal

Format: książka papierowa

Liczba stron: 382

Ocena: 4/10


"autor popularnego vloga Szczytomaniak" brzmi dopisek na okładce. Nie znam, ale skoro się trafiła na bookcrossingu to przeczytałem. Długa lektura to niestety nie jest, bo treść stanowi może połowę objętości tomu a i to ogromniastą czcionką i interlinia na 2,0. Reszta to zdjęcia, mapki, tytuły rozdziałów czy cytaty na całą kartkę i inne zapchajdziury.


Najpierw zapoznajemy się z dwoma tragediami w Tatrach, ale tematy to stare, jeszcze z czasów Czechosłowacji, w mojej opinii średnio ciekawe. Mógł autor chociaż napomknąć o katastrofie helikoptera w Dolinie Olczyskiej w Polsce, ale może 4 ofiary śmiertelne to było za mało.

Potem przechodzimy do rozdziału zatytułowanego "Tragedie Europejskie", gdzie znajdziemy również dwa rozdziały - o tragedii Feith Buidhe w Szkocji w latach 70 (ten jest dość ciekawy) oraz o tragedii pod szczytem Malowicy w Bułgarii. Ten z kolei płynnie przechodzi do kolejnego działu, tragedii na świecie, gdzie poznajemy Christo Prodanowa, "Bułgarskiego Jerzego Kukuczkę" i śledzimy rozwój Bułgarskiego alpinizmu i jego drogę na Mount Everest. Kolejny rozdział jest dość ciekawy, jeżeli nie najciekawszy z całej książki. Opowiada bowiem o latach 30 ubiegłego wieku i nazistowskich wyprawach w najwyższe góry świata. Książkę zamyka rozdział poświęcony Mount Rainier, staremu wulkanowi w USA i spora bibliografia.


Generalnie, jeżeli temat cię interesuje to są lepsze książki ale jeżeli natrafisz gdzieś w koszu z przecenami za 5 czy 10 zł to jeszcze można, bo okładkową cenę (54.99) to chyba tylko ktoś niespełna rozumu mógłby zapłacić. Może być, ale szału nie ma. 


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

ff1e0c4e-f699-42ca-bff1-ae9c8f6d9777
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

1197 + 1 = 1198


Tytuł: VX Underground Black Mass: Volume 3

Autor: VX Underground

Kategoria: informatyka, matematyka

Ocena: 7/10


Trzecia część od VX Underground. Tym razem jest więcej artykułów, gdzie większość jest niskopoziomowa. Assembler się kłania. Podobnie jak znajomość javy w pierwszym artykule.


Prywatny licznik: 89/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

1d9e3141-03d4-4cbb-916b-3a3d3aaf674c

Zaloguj się aby komentować

1196 + 1 = 1197


Tytuł: VX Underground Black Mass: Volume 2

Autor: VX Underground

Kategoria: informatyka, matematyka

Format: e-book

Ocena: 7/10


VX Underground jest bardzo dobrze znany w świecie cyber za sprawą sporej kolekcji zdjęć kotów i próbek malware hostowanym na githubie. Książka z wybranymi artykułami, które do łatwych nie należą.


Prywatny licznik: 88/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

e00af0ef-59a4-4b00-ac68-dc9c05bb0831

Zaloguj się aby komentować

1195 + 1 = 1196


Tytuł: Tragizm polityki naszych czasów. Strach, fatum i brzemię władzy.

Autor: Robert D. Kaplan

Kategoria: eseje

Format: e-book

Ocena: 6/10


Nie jest to łatwa książka. Trzeba się wczytać. Sporo odniesień do historii najnowszej i do antycznej. Kaplan na podstawie sztuki antycznej przedstawia współczesną politykę. Ową tragedią z tytułu jest coś, co można nazwać doświadczeniem, przeżyciem. Lider inaczej podejmuje decyzję, kiedy "wąchał proch" czy zaczynał od pracy w polu, a nie od salonu Waszyngtonu. Przykładem jest George H.W. Bush, który był na wojnie i jego decyzje zaraz po rozpadzie ZSRR były dość powściągliwe i wbrew ówczesnej opinii publicznej. Cała książka to trochę taka ubrana teza, że ciężkie czasy tworzą silnych ludzi i lepsza jest 100-letnia tyrania niż 1 rok anarchii. Inaczej mówiąc oczywistości, jeśli ktoś nie spał w szkole


Prywatny licznik: 87/200


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

8756fb9d-5a11-46c3-bbfb-1da53b79619e

Zaloguj się aby komentować

1194 + 1 = 1195


Tytuł: Czyhający w progu

Autor: H.P. Lovecraft, August Derleth

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383355061

Liczba stron: 189

Ocena: 6/10


Licznik #dwanascieksiazek: 11/12


Ambrose Dewart przybywa do Massachusetts, by przywrócić opuszczoną posiadłość zaginionego wuja do dawnej świetności. W trakcie prac odkrywa tajemniczy dokument, a zapoznając się z księgami z biblioteczki zaczyna powoli odkrywać mroczne sekrety kryjące się w domu i tajemniczych budowlach w ogrodzie.


Wydarzenia poznajemy z perspektywy trzech osób - Ambrose Dewarta, jego kuzyna Stephena Batesa przyjeźdżającego mu pomóc oraz Winfielda Phillipsa. Każda z nich toczy własną narrację o tym co się wydarzyło.


O książce dowiedziałem się od kolegi @Whoresbane. Była to pozycja obowiązkowa dla mnie jako fana mitologii stworzonej przez Lovecrafta. Sama powieść jest wymyślona ciekawie, chociaż lekko brakuje jej charakterystycznego stylu Mistrza Grozy, mimo starannych prób jego naśladowania. Niestety ale czegoś mi tu zabrakło by poczuć klimat. Może to wina pory roku kiedy ją czytałem (lato nie sprzyja mrocznym powieściom), może z faktu że chyba wyrosłem z tego typu klimatów, a może samej powieści.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #horror #lovecraft #cthulhu

d9885319-e0b4-4324-9719-1532c395136a
bori userbar

@bori to kolejna książka Lovecrafta, którą jego dobry “kolega” Derleth podpierdolił z notatek po jego śmierci i wydał jako swoją? ;)

Zaloguj się aby komentować

1193 + 1 = 1194


Tytuł: Tajemnica Palmer Street 214

Autor: Karen McQuestion

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Mova

Format: e-book

Liczba stron: 328

Ocena: 3/10


Maggie zauważa ruch za oknami u sąsiadów (Cady i Josha), którzy są na wakacjach. W jej drzwiach staje Sarah - ciepła, miła kobieta, podająca się za ich przyjaciółkę i tymczasową lokatorkę domu, która ma się nim opiekować pod ich nieobecność. Wszystko wydaje jej się w porządku, aż zaczyna panikować i każdy sprzeczny szczegół wzbudza podejrzenia. Sarah, która niedawno przeszła traumatyczny wypadek, zaczyna przekopywać życie męża i przeszłość domu, w którym się znalazła. Trop prowadzi do niepokojących wspomnień z czasów młodości jej męża i tajemniczego zdarzenia w schronie przeciwbombowym, w którym mieszkał jako nastolatek.


Fabularnie zaczyna się fajnie, ale autorce udało się to doszczętnie zepsuć na długo przed końcem książki. Nawet sam motyw tego, do jakiego domu trafia Sarah, nie jest tak oczywisty, jak być mógł. 

Narracja podąża z przeszłości do teraźniejszości i na odwrót, co z jednej strony dodaje smaku, a z drugiej wciąga w labirynt imion i fabularnych elementów. W teorii ta narracja ma 2 linie czasowe, tylko autorka o tym zapina i one się rozjeżdzają na 3. I z tymi 3 to już się robi niezły pierdzielnik, bo nie wiesz, czy to co czytasz dzieje się teraz, czy jakieś 2 tygodnie temu, jak Sarah dostała w głowę. Nie ma też jasnego określenia, ile czasu ona dochodziła do siebie po wypadku. To równie dobrze mógł być nawet rok. Nie ma to znaczenia.


Imiona bohaterów są nieistotne, bo autorka czasem zapomina, że je mają i musimy czytać w myślach o kim teraz pisze. Bohaterowie są też głębocy jak kartka papieru, więc nikogo z nich nie polubicie. Książka jest dość przewidywalna, ma pewien moment "o cholera" pod koniec, ale obawiam się, że większość czytelników ją dawno porzuci, zanim on się pojawi.


Nie polecam - dołącza do najgorszych książek, jakie czytałem w tym roku i gdyby nie to, że jej druga połowa towarzyszyła mi w formie audiobooka w przeprowadzce z jednej części biura do drugiej, to byłby to murowany DNF.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 121/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

6bce5db7-21f9-4a31-9b0d-ba1cc176b382

Zaloguj się aby komentować

1192 + 1 = 1193


Tytuł: Japonia. Od anime do zen

Autor: Marco Reggiani

Kategoria: Literatura podróżnicza

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 224

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5177951/japonia-od-anime-do-zen


No ładna jest ta książeczka. Chociaż kompletnie nie o to mi chodziło, gdy składałam na nią zamówienie w bibliotece.


Ale to moja wina — widzę "literatura podróżnicza" i myślę, że będzie to taki podróżniczy reportaż. Natomiast ta książka jest raczej lekturą typu "vibe" dla nastolatek, które chcą poczytać o Japonii, bo zaczęły oglądać anime pod wpływem tego Maksyma z szóstej B. 


Ilustracje piękne, ale treści za wiele nie ma. Nic odkrywczego też tu raczej nie znajdziemy. Każda koncepcja (np. buddyzm) jest rozłożona na dwie strony, i omówiona w trzech dwuzdaniowych akapitach.


Jeśli macie młodszą siostrę albo bratanicę w wieku typu 11-14 lat, to zajara się tą książką na pewno.


Prywatny licznik (od początku roku): 37/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #japonia #czytajzhejto

a2f5b731-9641-4be5-acb2-8fabada04653
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

1191 + 1 = 1192


Tytuł: Jak wynaleźć wszystko. Cała wiedza ludzkości w jednej książce.

Autor: Ryan North

Kategoria: Popularnonaukowe

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: e-book

ISBN: 9788381691789

Liczba stron: 520

Ocena: 7/10


Książka nie okazała się tym czego po niej oczekiwałem ale to tylko dlatego, że tytuł powinno się odbierać dosłownie. Myślałem, że będzie to bardziej książka historyczna odpowiadającą o tym w jaki sposób rozwijały się cywilizacje odkrywając kolejne technologie. Tymczasem rzeczywiście jest to żartobliwy poradnik tłumaczący w bardzo uproszczony sposób jak odkrywać kolejne technologie na wypadek jakbyśmy nieoczekiwanie utknęli w przeszłości i musieli odbudowywać wszystko od podstaw.

Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest całkiem ciekawa i czyta się ją przyjemnie - wszelakich ciekawostek można znaleźć w niej sporo dzięki czemu lektura leci szybko. Misz-masz przedstawionych informacji jest trochę dziwny i nietypowy ale nie przeszkadza to mocno. Natomiast rzeczą która momentami mnie irytowała była zbyt duża ilość przypisów które w tym natężeniu wybijają z rytmu czytania.

Każdy kto ma dużą ciekawość świata i lubi książki popularnonaukowe na tematy wszelakie powinien być z tej książki zadowolony.


#bookmeter

Zaloguj się aby komentować

1190 + 1 = 1191


Tytuł: Potęga podświadomości

Autor: Joseph Murphy

Kategoria: Bzdury

Wydawnictwo: Świat Książki

Format: audiobook

ISBN: 9788382896671

Ocena: 1/10


"Dzieło" to recenzuję po przesłuchaniu 17% zawartości. Nie wiem co to miało być, ale jest to jakiś poradnik dla szarlatanerii.

Podam 3 przykłady świadczące o "potędze podświadomości" wedle autora:

- Pani zobaczyła torebkę w sklepie, na którą nie było jej stać, a jej partner nieoczekiwanie wręczył ją jej w charakterze prezentu, na kolacji w restauracji tego samego dnia. Patrz pan, jaki przypadek.

- facet miał nieuleczalnie chorą córkę, za której zdrowie "był gotów oddać rękę", mieli wypadek samochodowy w której ją stracił, ale gdy wrócił do domu, córka była zdrowa. Bez komentarza.

- był lekarz, który w czasach sprzed wynalezienia penicyliny miał niską śmiertelność po zabiegach w wyniku zakażeń, a jego sekretem było to, że pod wpływem hipnozy wmawiał pacjentom, że ci się nie zakażą. No i się nie zakażali. Tak było, nie zmyślam.


Dałbym zero, ale niech będzie, że oceniamy w skali 1-10.

Jakieś 15 lat temu zasnąłem na⁎⁎⁎⁎ny na kiblu. Z perspektywy czasu uważam to za lepiej spędzony czas, niż przy lekturze tej książki.


#bookmeter #ksiazki #stekbzdur

Dostałem na święta za gówniarza. Przeczytałem w jeden wieczór. Krótkie. Strasznie dużo tam było sprzeczności. A już tekst że ludzie sami na siebie raka sprowadzają, bo o nim myślą to był ****** pomysł.

@janekwoz ogólnie istnieje coś takiego, że można samym myśleniem wywołać objawy choroby, ba, nawet autentycznie zachorować. To się nocebo nazywa i fajny materiał o tym nagrał Naukowy Bełkot. Tam były też właśnie naukowe przykłady, które rzeczywiście się wydarzyły i stale zdarzają, ale z pamięci nie przytoczę. Musiałbyś obejrzeć. Przeciwieństwo placebo, które co ciekawe, potrafi być w niektórych przypadkach i chorobach skuteczniejsze niż rzeczywiste leczenie farmakologiczne. Ogólnie fajny temat i byłem zaskoczony, więc polecam zobaczyć.


https://www.youtube.com/watch?v=rgtPI8urtkE

@mordaJakZiemniaczek Podobnie jak z Atomic Habits i budowaniem nawyków. Książka kiepska w swojej kategorii, ale przez to, że jest wszędzie, jednak coś dobrego zrobiła dla większego grona ludzi, którzy chcąc nie chcąc, po jej przeczytaniu zbudowali 1 czy 2 dobre nawyki.

Zaloguj się aby komentować