#bieganie

68
5327

Mój pierwszy maraton w końcu. Takie były wstydliwe podejścia do niego od jakiegoś czasu. Któryś z was tutaj powiedział o starszym gościu, który co roku biega na urodziny w prezencie dla siebie tyle ile ma lat...


Stwierdziłem, kurde to ja nie dam rady?


Plan optimum to było 35 km, ale wcześniej nie planowałem trasy to wybiegłem 19.5 km od domu, do Raciniewa, na miejscówkę Pawła Jumpera i wróciłem lekko okrężną drogą.


Dystans papatonu wszedł lekko. Nawet się nie zmęczyłem, chociaż na 20km lekko poczułem łydki. Kolejne kilometry leciały, żele wchodziły średnio co 30 minut. Wyglądało to tak:


Miałem żele po 30g węglowodanów w opakowaniu.


-śniadanie- miska płatków, łyżeczka miodu, odżywka białkowa 30g z mlekiem migdałowym


~4km- pierwszy żel jak zaczęło mi się robić biało (zawsze tak mam, za mało węgli chyba na śniadanie)


~12km- baton proteinowy (20g białka, 6g tłuszczy, 25 g węgli) + żel


~20km- zatrzymałem się na około 1-2 minuty zrobić zdjęcie i zjeść kolejnego batona


~25km- pierwsze spowolnienie mimowolne -żel


~29.4km- żel, no i tutaj się zaczęło, dopadła mnie KOLKA


Do tego momentu utrzymałem tempo eleganckie ale nie forsujące pomiędzy 545. Tutaj musiała przyjść decyzja, nie rozbiegam tego nie cholery więc wchodzę w marsz i bieg.


~32 km-kolejny żel, kolka puściła ale już tempa nie byłem w stanie wyrównać. Spadłem tak do 620.


~35-36km- żeli już nie było, batonów również, woda w bukłaku nieprzyjemnie ciepła, ale była ŻABKA! Oranżada Helena, Pepsi lemon z cukrem i dr pepper, którego wziąłem dwa łyki i wylałem bo było za dużo.


-39 km- było już dreptu, dreptu w tempie 600 z okazjonalnym chodzeniem około 100 m w kilometrze


-42 km- finito, dom.


Maraton to na razie max co mogę zrobić. Na dłuższy czas odpuszczam długie biegi. Max 15 km na utrzymanie formy ale widzę jak mi to glikogen z mięśni zjada (dystans koło papatonu) bo pomimo przyjmowania płynów (około 3 litrów w czasie biegu plus około litra przed) to waga przed biegiem 82.2 spadła do 80.6 kg xd po biegu.


Dodatkowo popełniłem chyba błąd żywieniowy bo zjadłem baton proteinowy podczas biegu i chyba stąd ta kolka. Następnym razem trzeba odłożyć ego na bok i spokojnie przejść do marszu na te minutę i dobrze zjeść.


Zabrałem też trochę za mało kalorii ale nie jakoś tragicznie, mimo to od pewnego momentu musiałem myśleć o tym, że kończą mi się żele.


Sprzęt: plecak do biegania SWAY, bukłak 2l w plecaku, 4x żel energetyczny Decathlon (czerwone owoce najgorsze bo "palą" w gardło, cytryna najlepsza), 2x żel energetyczny sis (te są słabe bo takie mdłe w smaku...), buty Saucony Triumph z którymi się przeprosiłem (bo mi się zapietki wytarły i jeb naprawiłem ale obcieraly wtedy jeszcze nie zagojone pięty) i dobrze bo nie robiły żadnego problemu.


Edit: trochę żałuję, że nie wziąłem jako rezerwę tych żeli z Biedronki bo jednak 250 kcal za 5 zł mogłoby mnie mocno podratować i wydaje mi się, że to byłoby adekwatny "kop" po tym 25-30 kilometrze.


Słuchawki na uszy: zacząłem mocno bo soundtrack z dooma eternal, potem płyta Toń - Korzenie, potem włączyło mi się bluesowe plumkanie i musiałem przełączyć na coś bardziej motywującego: Tiamat a potem jakąś elektronika.


Zakładałem, żeby nie przesadzić i cały bieg wstrzelić się w 10km/h i dokładnie to mi się udało. Nie analizowałem, co dałoby mi czas poniżej 4 godzin bo nie chciałem się psychicznie zmuszać- celem był dystans, a nie dystans w czasie.


Jestem zadowolony z osiągnięcia jak na staż w bieganiu 9 miesięcy.


Wysiłek przy dystansie ponad papaton, rośnie już nie liniowo, tylko mam odczucie, że wykładniczo. Tu już musiałem od początku mieć pewną zagrywkę psychiczną, otóż:


MURY ILIONU

Wyobrażałem sobie, że mój umysł i cały ja jesteśmy schowani za murami antycznej twierdzy. Tak jak to wyglądało w filmie Troja. Tylko ja znam przeciwnika na wylot i jego sztuczki- w końcu to była część mnie kiedyś.

Gdy zaczynało być ciężko, wracałem do Ilionu i odnajdywałem się na polu bitwy z hordą czarnego czegoś. Ja heros nie mogłem się poddać- spływało na mnie światło i przeciwnik padał, a nogi niosły dalej.

Ostatecznie gdy dotarłem do domu obraz był jeden.

Ja zwycięzca- bo wygrałem z najtrudniejszym przeciwnikiem- sobą.


W domu czekały na mnie kluski z twarogu.


#bieganie #biegajzhejto #maraton

#galaretkanomore

82a343b0-d23f-4d42-8cc2-1a2c2c414bf8

Zaloguj się aby komentować

32 655,87 + 6,00 + 8,20 = 32 670,07

6 km zaległe ze środy i dzisiejsze 8,20 km. Zrobiłem korektę wyniku zbiorczego. Mam nadzieję, że nic nie pominąłem.

Błąd prawdopodobnie spowodowany dodatkowym przecinkiem we wpisie @K44 , co spowodowało złe naliczenie przez skrypt we wpisie @notak

Musiałem edytować, bo tam po drodze jeszcze więcej błędów było. A to 1000 km zbrakło, a to jakieś przestawienie cyfr. Pilnujmy lepiej tego sumowania 😉

#sztafeta #bieganie

abf76f2f-5179-44bd-b385-5cfed6fc5772

Zaloguj się aby komentować

U mnie przy 150 Huawei sam dzwoni pa pogotowie. I nie da się tego wyłączyć.... Coś źle kliknąłem przy pierwszym uruchomieniu - no i przez to nie biegam :/

@Heheszki Kolega miał jakiegoś flagowca Huawei i też miał z nim przeboje, pogonił go na olx jak wspólnie ekipą wybraliśmy się na rowery i jego wskazania gps okazały się najbardziej błędne. Wszyscy w okolicach 30km trasy mieli z odchyłką do 200-300m a on już 33km miał.
Jak to mówią miarka się przebrała.

Zaloguj się aby komentować

31 631,31 + 3,38 = 31,364,69

Bieda u mnie z bieganiem! Dzisiaj dopiero drugie krótkie w tym roku! Co prawda miałem skręconą kostkę, ale strefa komfortu i lenistwo weszło za mocno! Padł pomysł z żoną żeby kupić bieżnie stacjonarną. Jakieś propozycje? Budżet 1-3k #sztafeta #bieganie #biegajzhejto #garmin #bieznia

Zaloguj się aby komentować

@AdelbertVonBimberstein a mogłeś biec wczoraj, w Oslo Maratonie, za pieniądze, w deszczu, spalinach i z tłumem spoconych ludzi. Ale nie, wybrałeś samotne bieganie, nawet mi ciebie nie żal


Tak naprawdę to graty ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@AdelbertVonBimberstein Gratulacje! królewski dystans jest Twój ( ͡° ͜ʖ ͡°) Niekończącego się zapasu zdrowia i twarogu życzę

Zaloguj się aby komentować

31 511,83 + 16,02 + 5,87 + 7,87 + 10,12 + 10,01 + 5,75 + 7,84 = 31 575,31


Dzień dobry, drodzy współtuptacze. Podrzucam to, co nakręciłem w tym miesiącu po powrocie z urlopu. Bardzo standardowe biegi, zaskakująco szybko wdrożyłem się ponownie w regularne treningi po praktycznie całych wakacjach rwanych biegów bez większego sensu.


Ciekawe jednak, jak będzie dalej, bo po latach olewania kardiologa, w końcu się wybrałem i się okazało, że z jednej niedomykającej się zastawki, zrobiły się już dwie i to tak ponoć już całkiem zauważalnie. Czeka mnie echo serca przez gardło i się okaże czy będzie zabieg, czy nie.


Za tydzień połówka w Gdańsku, chwilę potem w Krakowie. Żeby koronkę ukończyć. A potem już pewnie wokół komina zostaną biegi i stare szlagiery ze znajomymi ewentualnie.


Ale za to wczoraj miałem piękny bieg. Ostatni longinus w letniej aranżacji. Najpierw bulwary o zachodzie słońca, ludzi pełno, ale jacyś tacy bardziej cisi i uśmiechnięci, niż zwykle. Z bulwarów do parku, gdzie ludzie łapali te ostatnie ciepłe chwile przy grillach, przypominając zapachem ile czasu tam spędziłem na studiach. Niezawodny radar następnie poprowadził mnie na Copernicon (o którym nie miałem pojęcia, a pełno przebranych osób po drodze nic nie zasugerowała), a stamtąd na uliczny koncert chłopca, który miał może z 10 lat maksymalnie, i który grał sobie Metallicę na fortepianie obok mojego ulubionego muzeum etnograficznego. Nie pamiętam kiedy miałem tak kojący trening.


Miłej niedzieli i reszty tygodnia!


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu #sztafeta #bieganie

818f09ec-fbde-43a3-9dc1-7716ecfa1f36
HerrJacuch userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

32 460,46 + 21,37 + 10,0 + 10,0 = 32 501,83

Siemka, kolejny tydzień za mną. Morale wróciły więc klepiemy kilometry bo do #maraton z przewyższeniami (1300m) zostało już bardzo niewiele. Miesięczna pauza mocno się odbija na kilometrażu i wytrzymałości. Dzisiejszy #papaton był trudny bo ostatnie kilometry pokonywałem myśląc tylko by dobiec do tego zakrętu, do tego domku, do kolejnego znaku. Czułem, że dziś głowa nie za bardzo chce biegać długie trasy więc wybiegłem jak najdalej poza miasto tak aby nie być w stanie zamówić bolta a potem już tylko wrócić :) Zostały jeszcze tylko 2 tyg i 6 dni do biegu :)

Dorzucam zdjęcie nietypowej jak dla mnie instalacji którą spotkałem na trasie :) w końcu znalazłem linię niskiego napięcia :)

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#sztafeta #bieganie

d8557382-8355-4a17-b43f-6e5f52a8e631
2c52a651-acf9-4ad4-b408-6622c995a1e7

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Half_NEET_Half_Amazing twaróg na obiad, zaraz będzie na kolację, a tam to woda bo ciocia wrzoo prześladuje a jednak bieg w dzisiejszej temperaturze dał mi wycisk.

2l bukłak w plecaku dał radę.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

32 429,38 + 6 = 32 435,38

dzisiaj lekki rozruch na biezni, pakiecik odebrany i teraz tylko sie zastanawiam jakim tempem pocisnac zeby sie nie zajechac i zregenerowac przed maratonem

#sztafeta #bieganie

3f63c79f-efb2-4fab-84dc-2e7e7c318768

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

32 362,86 + 9,56 = 32 372,42


Anaerobic, noooo w końcu panie Garmin lubię te treningi bo są czymś innym niż ciągły bieg przez 10km. Zawsze jednak pasek/zegarek ma problem z wyłapaniem tempa, czasem pokazuje bzdury, np. wiem, że cisnę poniżej 4m/km a on mi pokazuje, że lecę pod 5 albo i 6 . A jak mam recovery i tuptam sobie w okolicach 6m/km to on mi nagle, że niby się opierdalam i pokazuje 9 czy 10 Ehh #problemypierwszegoswiata


#sztafeta #bieganie

3be1bf60-7faf-40f7-bbd6-652aef0d92a5

Zaloguj się aby komentować