#bieganie

68
5326

Zaloguj się aby komentować

33 019,52 + 3,9 + 5,5 + 4,3 + 5,0 + 5,5 = 33 043,72 Dawno nie wpisywałem, bo zarobiony byłem. Lubię takie pięciokilometrówki, dobrze się po nich czuję. A co najlepsze, to lubię sobie powolutku truchtać, tak, żeby się zmęczyć ale nie za bardzo. Doszedłem do wniosku, że nie muszę się z nikim ścigać i nikomu nic udowadniać, więc będę sobie truchtał 😁 Na słuchawkach nowa płyta zespołu Kury. Uwielbiałem Kury dwadzieścia lat temu. No i dalej uwielbiam. Polecam osobom starszym, które może Kury kojarzą i młodszym, żeby posłuchały dobrej, alternatywnej i jakże zabawnej muzyki. https://open.spotify.com/album/1tp2IPGbxwnOVnVcO5x1Q4?si=1-vWxv6BTEmY_lSrjhuokg

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu #sztafeta #bieganie

5ef3d020-255c-4c79-9b9b-a1ac49a2a8c8

Oj, tak! Kilkunastominutowe improwizacje na koncertach, koncerty dłuuugie, bo jak to Tymon mówił "długo będziemy grać, bo bilety drogie", różni niezapowiedziani goście, np. Brylewski.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

32 972,53 + 5,11 = 32 977,64

Wstałem przed 6, odpaliłem hejto i trafiłem na wpis @bacteria   który chciał zmotywować kogoś do wstania z ciepłego łóżka. Wyłaczyłem myślenie żeby nic mnie nie zniechęciło i stwierdziłem że idę! Tym sposobem strzeliłem piątkę. Dzięki 😀

#sztafeta #bieganie

@K44 zrobiłeś mi tym wpisem dzień! Dzięki! Gratulacje, mega się ciesze, że udało się zmotywowac. Trzymam kciuki za więcej

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@BoguslawLecina samych smaczności życzę! Niech idzie w hiper zapasy glikogenu( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ) Ja od piątku zaczynam swój carbloading

@Trypsyna dziekuwa nwazajem co tak zazwyczaj jesz w trakcie? bo tak myslalem glownie biale pieczywo/makaron, bialy ryz, jakies dzemy, miod, platki kukurydziane jakis kisiel soki

@BoguslawLecina łap jakąś jedną z lepszych grafik z przykładami. Ja np bardzo lubię biały makaron z sosem pomidorowym z biedry i do tego posypać delikatnie tartą mozzarellą. Łatwo wchodzi, smaczne. Jak będzie Ci za słodko w skali dnia to pamiętaj o przekąskach typu paluszki, precelki lub wafle ryżowe/kukurydziane. No i soki owocowe mogą Ci sporo ułatwić, bo jednak to płyn a węglowodanów tam nie brakuje, np sok pomarańczowy 😃

33e57de7-ea38-4be1-bb09-7863e6ac68f1

@BoguslawLecina oho, nadszedł wielki dzień na który tak długo całą #sztafeta czekała. Powodzenia ziomku, dasz radę (ale nie staraj się poniżej 3:30 ), wszyscy trzymamy kciuki wierzymy w ciebie , dasz radę!

Zaloguj się aby komentować

@RogerThat dlatego że ja jestem babą i ważę 57 kg a @scorp to chłop 76 kg. Fizyka, jak przenosisz większą masę, to wkładasz w to więcej energii.

@Trypsyna to wiem, ale nie spodziewałem się, że aż tyle więcej. Ale ok, sprawdziłem i wasza różnica masy jest większa niż różnica kalorii.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dodaje ten wpis z nadzieją, że może uda się kogoś zachęcić/zmotywować do wstania z kanapy i zainwestowania w zdrowszy styl życia jeśli uda mi się zachęcić choćby jedną osobę to bede się czuł na prawdę wspaniale!


Ostatnio @AdelbertVonBimberstein wrzucał wpis z progresu jaki zrobił w #bieganie (btw. Gratulacje ukończenia urodzinowego maratonu ) więc pomyślałem sobie, że co mi tam szkodzi też wrzucę wpis o sobie a że jeszcze nigdy nie udało mi się dostac 100 plusów za wpis to teraz wy macie pole do popisu


No więc, przygodę z bieganiem zacząłem jakoś w styczniu 2022 ale przez złamana stopę i 2 operacje długo nie mogłem biegać więc mój pierwszy bieg 15k zaliczyłem dopiero 14 stycznia 2023. Wtedy ważyłem blisko 90kg


Dzisiaj przebiegłem podobna trasę pod względem długości, wzniosu, itd. Tylko, że o wiele szybciej bo schudłem do 75'ish (a wczoraj też biegłem 15k więc dzisiaj było ciężej ahh te wymówki lol) więc zostawiam dwa screeny dla porównania.


Zapisalem się też na swój pierwszy maraton w Manchesterze 19 kwietnia przyszłego roku więc kolejne miesiące poświęcam na przygotowanie się żeby w ogóle przebiec to magiczne 42,2km

3702bb22-0957-4836-9cae-34edc601dad5
4c48ba6e-673e-44cc-900b-5026d7a6a526

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

32 906,81 + 5,01 = 32 911,82

#sztafeta #bieganie

Nie chciało mi się biec, ale jednocześnie chciało.

Więc zrobiłem kolejną życiówkę na 5km.

Adelbert, gonię cię.

09067bd3-ac89-4e4b-ab5d-3363a1746df1

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

32 873,47 + 15,07 = 32 888,54


Powtórka trasy z wczoraj tylko nieco szybciej ponownie idealne warunki


Ps. Wreszcie wjechało VO2max na 52


#sztafeta #bieganie

8ed56660-bd19-4af8-85c3-015d9f6428b2
8824b0f0-af33-413b-b33f-097aa9ef5011

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

32 685,23 + 12,37 + 21,37 + 10,77 + 3,34 + 21,37 + 15,72 + 15,52 + 6,37 + 5,31 + 1,07 + 13,83 + 5,77 + 16,25 = 32 834,29

No minęło trochę czasu. Jakiś zabiegany byłem z jednej strony, z drugiej zaś jak po grudzie mi szło bieganie - często zbyt długo spałem albo miałem ultralenia. Trafił się nawet dzień bez biegania - już drugi w tym roku, i tym razem z totalnie czystego lenistwa 🙄 Coś czuję, że może być nawet problem z dobiciem do 500 km we wrześniu. No leń na całego. Leń też się odbił na siłowni - co chciałem iść to była jakaś wymówka, normalnie dramat. Muszę coś z tym zrobić, bo kto to widzioł takim śmierdzącym leniem być!

Tak marudzę sobie, a w sumie jak podsumować to coś tam się dzieje 😉 W zeszłą niedzielę był Bieg Proszowicki, w tę Bieg Trzech Kopców, za tydzień piątka norwidowska, a dwa tygodnie później Cracovia Półmaraton 😅

Co mogę napisać? Że not bad, not terrible xD Na obu biegach czułem, że nie jest to szczyt formy i w sumie to coś mnie pobolewa - więc na wiele nie liczyłem. Bieg Proszowicki wyszedł zabawnie - pacemaker na 45 minut poleciał za zaufaną osobą, która pomyliła trasę i skutkiem tego dycha zamieniła się w niemalże jedenastkę 🤪 Nie wiem nawet, czy nasz balonik dogonił tego od 50 minut xD Nic to, biegam żeby się dobrze bawić i w sumie się nieźle uśmiałem 😄 Tempo wyszło 4:44/km, nic rewelacyjnego choć przewyższenia na tym biegu są konkretne.

Wczorajszy Bieg Trzech Kopców to już inna para kaloszy. Tym razem zamiast dżdżu był skwar lejący się z nieba 😃 i już praktycznie na starcie myśli "a w sumie to co ja tu robię, na cholerę mi to w ogóle było" xD Na szczęście po chwili już nie było czasu na głupie myśli, bo trzeba było zapiedralać xDBieg był dość ciężki - aż do Kopca Kościuszki biegło się w pełnym Słońcu, a i forma jakaś topowa nie była. O łamaniu godziny nawet nie śmiałem myśleć, na życiówkę na trasie też nie liczyłem (zresztą trasa się zmieniła, więc i tak to bez znaczenia).

Ostatnim bastionem było zmieszczenie się w deklarowanym czasie i utrzymanie biegu bez przejścia do marszu. I co? I d⁎⁎a xD Niestety w słynnym wąwoziku w Lasku Wolskim zrobiło się tłoczno, wszyscy przede mną przeszli do marszu i po prostu nie było sensu walczyć. Na upartego mógłbym wyskoczyć wyżej i z homeopatycznie większym tempem udawać że biegnę, ale już lecieli za mną wytrwalsi i nie chciałem być ujem blokerem. A koniec końców skończyłem z czasem o minutę dłuższym niż deklarowanym.

I co? I LUZ! Bo liczy się fajny bieg i radość po finiszu 😁 Cieszę się, że na podbiegach praktycznie tylko wyprzedzałem, że do marszu przeszedłem tylko raz i że - jak nigdy - na mecie dałem ogień z d⁎⁎y i wyprzedziłem jeszcze z 5 osób 😎No i open 367/3100 to nie powód do wstydu 😄

Z biegu zapamiętałemjeszcze gościa, który przed 10. kilometrem wyrywał się ratownikom krzycząc "ale już słychać metę!" podczas gdy jechał po niego quad z noszami...

Na mecie trochę zabawiłem czekając na parę osób (które, jak się okazało, już dawno dobiegły xD) i żal mi było gościa, który blokował biegaczom powrót do strefy finiszowej "bo ja nie wziąłem wody/piwa/izotonika!!!". Jezu, ile ludzie potrafili się burzyć o głupie piwo bezalkoholowe 🙄

Na koniec sobie wlazłem na Kopiec Piłsudskiego - dla widoków... i złapania zasięgu komórki xD Okazało się, że znajomi już lecą do auta, więc się pozbierałem i potruchtałem w dół. Pomyliłem azymut, ciut nadłożyłem i doszło jeszcze 5 km z hakiem 😅

A dzisiaj udało się wstać tuż przed piątą i polecieć spokojne 16 km. Takie czasy, że szelki odblaskowe z reflektorem to już konieczność - szybko przyszło... Za to jakie widoki o świcie! 😍

Aha, w komentarzach parę bonusów, w tym koleżanki 😁 Miłego wieczoru! ❤️

#sztafeta #bieganie

c4e5320a-f6a2-4a53-862d-69ea288cff5b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mój pierwszy maraton w końcu. Takie były wstydliwe podejścia do niego od jakiegoś czasu. Któryś z was tutaj powiedział o starszym gościu, który co roku biega na urodziny w prezencie dla siebie tyle ile ma lat...


Stwierdziłem, kurde to ja nie dam rady?


Plan optimum to było 35 km, ale wcześniej nie planowałem trasy to wybiegłem 19.5 km od domu, do Raciniewa, na miejscówkę Pawła Jumpera i wróciłem lekko okrężną drogą.


Dystans papatonu wszedł lekko. Nawet się nie zmęczyłem, chociaż na 20km lekko poczułem łydki. Kolejne kilometry leciały, żele wchodziły średnio co 30 minut. Wyglądało to tak:


Miałem żele po 30g węglowodanów w opakowaniu.


-śniadanie- miska płatków, łyżeczka miodu, odżywka białkowa 30g z mlekiem migdałowym


~4km- pierwszy żel jak zaczęło mi się robić biało (zawsze tak mam, za mało węgli chyba na śniadanie)


~12km- baton proteinowy (20g białka, 6g tłuszczy, 25 g węgli) + żel


~20km- zatrzymałem się na około 1-2 minuty zrobić zdjęcie i zjeść kolejnego batona


~25km- pierwsze spowolnienie mimowolne -żel


~29.4km- żel, no i tutaj się zaczęło, dopadła mnie KOLKA


Do tego momentu utrzymałem tempo eleganckie ale nie forsujące pomiędzy 545. Tutaj musiała przyjść decyzja, nie rozbiegam tego nie cholery więc wchodzę w marsz i bieg.


~32 km-kolejny żel, kolka puściła ale już tempa nie byłem w stanie wyrównać. Spadłem tak do 620.


~35-36km- żeli już nie było, batonów również, woda w bukłaku nieprzyjemnie ciepła, ale była ŻABKA! Oranżada Helena, Pepsi lemon z cukrem i dr pepper, którego wziąłem dwa łyki i wylałem bo było za dużo.


-39 km- było już dreptu, dreptu w tempie 600 z okazjonalnym chodzeniem około 100 m w kilometrze


-42 km- finito, dom.


Maraton to na razie max co mogę zrobić. Na dłuższy czas odpuszczam długie biegi. Max 15 km na utrzymanie formy ale widzę jak mi to glikogen z mięśni zjada (dystans koło papatonu) bo pomimo przyjmowania płynów (około 3 litrów w czasie biegu plus około litra przed) to waga przed biegiem 82.2 spadła do 80.6 kg xd po biegu.


Dodatkowo popełniłem chyba błąd żywieniowy bo zjadłem baton proteinowy podczas biegu i chyba stąd ta kolka. Następnym razem trzeba odłożyć ego na bok i spokojnie przejść do marszu na te minutę i dobrze zjeść.


Zabrałem też trochę za mało kalorii ale nie jakoś tragicznie, mimo to od pewnego momentu musiałem myśleć o tym, że kończą mi się żele.


Sprzęt: plecak do biegania SWAY, bukłak 2l w plecaku, 4x żel energetyczny Decathlon (czerwone owoce najgorsze bo "palą" w gardło, cytryna najlepsza), 2x żel energetyczny sis (te są słabe bo takie mdłe w smaku...), buty Saucony Triumph z którymi się przeprosiłem (bo mi się zapietki wytarły i jeb naprawiłem ale obcieraly wtedy jeszcze nie zagojone pięty) i dobrze bo nie robiły żadnego problemu.


Edit: trochę żałuję, że nie wziąłem jako rezerwę tych żeli z Biedronki bo jednak 250 kcal za 5 zł mogłoby mnie mocno podratować i wydaje mi się, że to byłoby adekwatny "kop" po tym 25-30 kilometrze.


Słuchawki na uszy: zacząłem mocno bo soundtrack z dooma eternal, potem płyta Toń - Korzenie, potem włączyło mi się bluesowe plumkanie i musiałem przełączyć na coś bardziej motywującego: Tiamat a potem jakąś elektronika.


Zakładałem, żeby nie przesadzić i cały bieg wstrzelić się w 10km/h i dokładnie to mi się udało. Nie analizowałem, co dałoby mi czas poniżej 4 godzin bo nie chciałem się psychicznie zmuszać- celem był dystans, a nie dystans w czasie.


Jestem zadowolony z osiągnięcia jak na staż w bieganiu 9 miesięcy.


Wysiłek przy dystansie ponad papaton, rośnie już nie liniowo, tylko mam odczucie, że wykładniczo. Tu już musiałem od początku mieć pewną zagrywkę psychiczną, otóż:


MURY ILIONU

Wyobrażałem sobie, że mój umysł i cały ja jesteśmy schowani za murami antycznej twierdzy. Tak jak to wyglądało w filmie Troja. Tylko ja znam przeciwnika na wylot i jego sztuczki- w końcu to była część mnie kiedyś.

Gdy zaczynało być ciężko, wracałem do Ilionu i odnajdywałem się na polu bitwy z hordą czarnego czegoś. Ja heros nie mogłem się poddać- spływało na mnie światło i przeciwnik padał, a nogi niosły dalej.

Ostatecznie gdy dotarłem do domu obraz był jeden.

Ja zwycięzca- bo wygrałem z najtrudniejszym przeciwnikiem- sobą.


W domu czekały na mnie kluski z twarogu.


#bieganie #biegajzhejto #maraton

#galaretkanomore

82a343b0-d23f-4d42-8cc2-1a2c2c414bf8

@RedCrescent pięty okej, te buty kiedyś mi obtarly ale po tym biegu było spoko bo naprawiłem zapietki. Jedyne co się zrobiło to taki podkrwawiony odgniot po lewej stronie dużego palca ale dopiero dzisiaj się pokazał i rano bolało mnie po wewnętrznej stronie pod kostkami.

A tak to okej.

Zaloguj się aby komentować