Najlepszy czas na szare, pochmurne, jesienne wieczory.
Pierwsza idzie Patożycie
#ksiazki

Najlepszy czas na szare, pochmurne, jesienne wieczory.
Pierwsza idzie Patożycie
#ksiazki

@Patkapsychopatka dobrze że nie Patkożycie
@bojowonastawionaowca to by juz @splash545 musiał opisać.
@Patkapsychopatka kurcze, przeczytałbym, ale się swego czasu nasłuchałem od ojca, który jako kurator jeździł na rozprawy do rodzinnego. Straszny hardkor
Ale, napisz proszę recenzję jak mocna jest zawartość
@Yes_Man nie ma problemu. Ale juz jestem w 1/3 książki i wciągając nie samowicie. Jest pisana w troszku żartobliwy sposob.
@Patkapsychopatka w takim razie się skuszę
@Patkapsychopatka patozycie całkiem spoko, aczkolwiek spodziewałem się czegoś… mocniejszego? Może bardziej interesującego? No ale całościowo ok, do połknięcia na raz
Zaloguj się aby komentować
Ten wpis https://www.hejto.pl/wpis/typowy-netflix-jest-typowy skłonił mnie do podzielenia się pewnym moim spostrzeżeniem w temacie #poprawnoscpolityczna
Otóż jakiś czas temu zauważyłam, że cały ten blackwashing i yellowwashing, toczący jak rak współczesną kinematografię, jest traktowany mocno wybiórczo, z hipokryzją wręcz, przez twórców produkcji robiących kurtyzanę z historii. Bo przyczernia i przyżółca się głównie postaci drugo- i trzecioplanowe, a protagonistów zostawia zazwyczaj "po staremu" białych.
Najlepszym tego przykładem jest nadchodząca ekranizacja Wichrowych Wzgórz.
https://www.youtube.com/watch?v=eKGc0k44o_g
Główny bohater powieści, Heathcliff, to postać o egzotycznym pochodzeniu. W książce wielokrotnie określano go jako "cygana". Dzisiejsi badacze literatury są zdania, że gdy Emily Brontë wyobrażała sobie i opisywała Heathcliffa, miała na myśli albo Roma, albo metysa, albo Hindusa, ewentualnie mocno ciemnego Hiszpana.
Tymczasem w ekranizacji z 2k25 Heathcliffa gra zwyczajny białas, nie wyglądający nawet na stereotypowego południowca (chociaż odtwórca roli, Jacob Elordi, ma baskijskie korzenie). Jest to więc kolejna adaptacja, której twórcy, wbrew materiałowi źródłowemu, zrobili whitewashing protagonisty. Dlaczego tak się stało? Widocznie producenci uznali, że Amerykanki mają za mało zakręcone korbą, żeby przełknąć romans, w którym truloff nie jest biały
Jak widać na trailerze, w najnowszej adaptacji mamy za to yellowwashing Nelly Dean, służącej w majątku Wichrowe Wzgórza. Bo przecież tak to właśnie wyglądało w XIX-wiecznej Anglii, że na zadupiu w Yorkshire służbę rekrutowało się z krajów Trzeciego Świata, a nie spośród biednych lokalsów
Tak przy okazji, to innym przykładem hipokryzji w graniu kartą politpoprawności we współczesnej kinematografii jest traktowanie po macoszemu odmiennych kultur.
Tutaj jako najlepszy przykład przychodzi mi na myśl ekranizacja powieści Terror Dana Simmonsa. Kto czytał książkę ten wie, że w pewnym momencie na pełnej wjeżdża tam inuicki folklor, który pełni dość ważną rolę w przemianie głównego bohatera. Tymczasem w ekranizacji, skądinąd porządnie wykonanej, wycięto niemal całą inuicką metafizykę, ba! sami Inuici, łącznie z Lady Ciszą, dostali o wiele mniej czasu antenowego, niż go mieli w powieści.
#przemyslenia #rozkminy #adaptacje #ekranizacje #ksiazki #kinematografia #bekazlewactwa
@AndzelaBomba sądzę, że powód jest prozaiczny. Gdyby Wichrowe Wzgórza kończyły się happy endem, a Heathcliff był jednoznacznie dobra postacią, to byłby zapewne nie tylko ciemniejszy, ale od razu murzynem
No i przy okazji muszę dorzucić piękny utwór https://m.youtube.com/watch?v=-1pMMIe4hb4
@onpanopticon też fakt
@AndzelaBomba oczywiście
Ja jestem fanatykiem Kate Bush, więc wiesz xd

@AndzelaBomba Ciekawe czy zrobią słodko-pierdzące love story dla lasek czy ktoś jednak przeczyta książkę i zrobi jej prawdziwą adaptację?
@ColonelWalterKurtz po trailerze widać, że to będzie 365 dni w wiktoriańskiej Anglii, a z pierwowzorem literackim ten film będzie miał wspólne jedynie imiona i miejsce akcji
@AndzelaBomba dzisiejsze adaptacje i kinematografia to checkboxing. Jest czarny - checkbox ☑️, jest Azjata - checkbox ☑️, itd., i pora na CSa. To, że nie ma to żadnego sensu, ich nie interesuje.
@l__p hah, to samo kiedyś na hejto pisałam. Tym bardziej wali po oczach ta hipokryzja, że czarni i Azjaci są git o ile trzymają się z dala od pierwszego planu
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Zysk i S-ka ogłasza dodruk drugiego tomu Koła Czasu. "Wielkie polowanie" Roberta Jordana wróci do sprzedaży 28 października 2025 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą ma 884 strony, w cenie detalicznej 99,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Rand al'Thor i jego przyjaciele wyruszają na Wielkie Polowanie, by zdobyć upragniony Róg Valere, a wraz z nim sławę i władzę nad światem. Szlak wyprawy wiedzie przez nieznane miasta i krainy, krzyżujące się i rozchodzące drogi, gdzie czekają go potyczki ze Sprzymierzeńcami Ciemności i trollokami. Walka o Róg toczy się w aurze magii, reliktów innych Wieków, eksperymentów z jedyną Mocą, ale również w atmosferze przyjaźni i miłości.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #zyskiska #fantasy #koloczasu #wheeloftime #robertjordan

Kurczę dodrukowaliby jeszcze tom 3, bo nie można go nigdzie dostać za normalną cenę.
Zaloguj się aby komentować

W co grał Mieczysław Moczar? Czy miał szansę na przejęcie schedy po Gomułce? Czym była „grupa Szelepina” i jaki miała związek z postrzeganiem Moczara przez Kreml?
Fot. Mieczysław Moczar w rozmowie z gen. Zygmuntem Berlingiem w siedzibie ZBOWID, 1966 rok (fot. Zbyszko Siemaszko, NAC, domena...
1343 + 1 = 1344
Tytuł: Cień Bogów
Autor: John Gwynne
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Fabryka Snów
Format: audiobook
Liczba stron: 566
Ocena: 5/10
Rozpoczynamy kolejną trylogię!
Tym razem mamy do czynienia ze światem mocno wzorującym się na nordyckim. Mamy twardych wojowników, umarłych Bogów i ich dzieci, czyli tzw. Spaczonych, którzy mają nadludzkie moce. W tej części śledzimy losy trzech postaci, których losy na pierwszy rzut oka nie mają nic ze sobą wspólnego. Powiem szczerze że jakoś te historie mnie nie porwały, postacie trochę na jedno kopyto, wszyscy wielce honorowi, brutalni, żądni przygód. Dopiero pod koniec akcja zaczęła iść do przodu i zaczęło być widać połączenia wątków. Ja trylogii dam szansę, szczególnie że finał zapowiada bardzo ciekawą drugą część.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

@Endrevoir Ten autor ma u mnie krzyzk za jego pierwsza serie "Wierni i upadli". Nudne, generyczne fantasy pelne infantylnych postaci.
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
Tym razem przychodze do Was z trylogią Billa Hodgesa, napisaną przez Stephena Kinga, na którą skłądają się:
Pan Mercedes
Znalezione nie kradzione
Koniec warty
To seria, w której King testuje trzy różne odcienie kryminału: od "czystego" thrillera policyjno-detektywistycznego, przez literacki heist z obsesją w tle, po finał z lekkim przechyłem w stronę nadprzyrodzonych zdolności. Dla mnie jest to mocno nierówna sinusoida: pierwszy tom najsłabszy, później jest już wyraźnie lepiej, choć zakończenie serii, w 3 tomie, nie jest tak satysfakconujące, jak mogłoby być. Głównie dlatego, że ciągnięcie (momentami na siłę) jednego antagonisty przez całość dało się poprowadzić zgrabniej i też ciekawiej.
Poniżej znajdziecie trochę więcej o każdym tomie, a na dole podsumowanie całości:
Tom 1 - Pan Mercedes - emerytowany detektyw (Kermit) Bill Hodges kontra sprawca masakry z targów pracy, który wraca, by dokończyć robotę. To najprostsza formalnie część: policyjne rzemiosło, zabawa w kotka i myszkę, dużo proceduralnych głupotek. Działa napięcie i chemia między naszym trio protagonistów: Hodges - Holly Gibney - Jerome, ale konstrukcja wiemy, kto jest zły od początku odbiera energię, a kilka klisz rozłazi książkę w szwach. Fundamenty pod bohaterów są świetnie zarysowane, a sam pojedynek – no mnie nie urzekł.
Tom 2 - Znalezione nie kradzione - wrzucamy wyższy bieg i od razu dostajemy więcej tlenu. Mamy obsesję fana na punkcie pustelniczego pisarza, kradzione rękopisy/dzienniki i chłopaka, który przypadkiem trafia na skarb, a przez to wplątuje się w kłopoty. Hodges z Holly i Jerome’em prowadzą sprawę niejako z boku, ale emocjonalny styk literatury, chciwości i przypadku robi tu ogromną robotę. To najbardziej wciągający tom: gęsty od motywów, z lepszym rytmem, większym zagrożeniem, napięciem i bohaterami, którym kibicujesz na poważnie.
Tom 3 - Koniec warty - "powrót" wroga nr 1 w formie, która flirtuje z elementem nadnaturalnym. King składa do kupy tom, który jest: mroczniejszy, bardziej o samotności, depresji, samobójstwie i podatności na manipulację, a trio Hodges -Holly - Jerome dostaje niezłe emocjonalne domknięcie. Tempo i stawki rosną, finał ma ciężar, ale jednocześnie czuć, że antagonista został bardziej przeciągnięty - jego cień wisi nad wszystkimi tomami, co spłaszcza efekt zaskoczenia. Dalej wiemy kto zabija, nie do końca wiemy jak, ale czujemy, że jego ambicje rosną: od kilku ofiar i kalek, po próbę zamachu na tysiące osób, po misję samobójczą setek, a może i tysięcy nastolatków.
Co działa w serii?
Bohaterowie: Hodges jako portret starzenia i uporu. Holly kradnąca serce rozwojem i praca nad swoim upośledzeniem społecznym - "od lęku do sprawczości". Jerome jako równoważnik i sumienie pozostałej dwójki.
Tonacja tomów: każda część smakuje trochę inaczej, więc nie ma wrażenia odgrzewanego kotleta, choć antagonista jest ciągle ten sam.
Tematyka: obsesja, kultura masowa, social media, odpowiedzialność, zdrowie psychiczne, próby samobójcze - King nie bierze jeńców.
Okładki: najnowsze wydane z Albatrosa ma świetne okładki i grzbiety układające się w 1 calość. Uwielbiam takie smaczki. Dla mnie 2 najlepsze nowe wydanie po najnowszych Filarach Ziemii.
Co leży?
Zasięg antagonisty: fajnie, że ciągłość jest zachowana przez wszystkie 3 tomy, gorzej, że momentami dusi to fabułę, szczególnie, gdy antagonista jest "warzywem" i wraca w co raz to nowszym wcieleniu.
Nierówne napięcie: jedynka bywa schematyczna, trójka bywa kontrowersyjna przez element nadnaturalny, a dwójka jest tym, co tygryski lubią najbardziej u Kinga.
A jak wypada całość?
Satysfakcjonujące zamknięcie kryminalnej trylogii postawionej bardziej na postaciach niż na jednorazowym twiście. Start przeciętny, środek rewelacyjny, finał mocny emocjonalny. Zostaje pamięć o bohaterach, przede wszystkim o Holly, a że King to wyczuł, to Holly zyska drugie życie w kolejnych książkach autora. To nie jest oczywiście tak, że jest to zła seria, ale łapie się na typową ocenę dla twórczości Kinga w moich oczach, solidne 6, a może słabe 7. Przy czym za tom 2 daję mocno zasłużone 9/10, a jego największą zaletą (ale wadą trylogii), jest to, że żeby go przeczytać, nie trzeba sięgać po pozostałe tomy.
#ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #czytelniczepodsumowanie

Fajna seria
Zaloguj się aby komentować
1342 + 1 = 1343
Tytuł: Kraina jednej szansy. O edukacji w Korei Południowej
Autor: Anna Sawińska
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Format: e-book
ISBN: 9788383961507
Liczba stron: 280
Ocena: 7/10
Dzieci w Korei zdają sobie sprawę z tego, że jedynie dzięki wykształceniu są w stanie osiągnąć w życiu sukces. Dlatego od najmłodszych lat wkładają nieproporcjonalnie dużo wysiłku we wtłaczanie do głów ogromnych zasobów wiedzy, które są przydatne tylko do zdobywania punktów na egzaminach. Ochoczo wspierają ich w tym rodzice umożliwiając im naukę po szkole (z korepetytorami czy w popołudniowych szkołach) do późnych godzin wieczornych - niezależnie od możliwości, zainteresowań czy sił.
Koreański system edukacji, oparty na nieustannej rywalizacji i presji jest patologiczny, a do jego skutków należy jeden z najwyższych wskaźników samobójstw wśród dzieci i młodzieży.
Poprzednie książki tej autorki, które czytałam (W Korei i Przesłonięty uśmiech. O kobietach w Korei Południowej) jakoś mnie nie porwały. Pierwsza, z tego co pamiętam, była chaotyczna i o niczym, druga była idiotycznie skonstruowana i bardzo słabiutka, dziwiłam się, że Czarne to wydało i nawet reklamowało.
I tak jednak dałam szansę Krainie jednej szansy, ponieważ najzwyczajniej na świecie interesuje mnie temat życia codziennego Azji wschodniej.
Książka cierpi na bolączki poprzednich w o wiele mniejszym stopniu i jako źródło wiedzy jest całkiem w porządku. Mamy tu co prawda całkowicie seulocentryczne postrzeganie zjawiska edukacji i autorka po raz kolejny nie postarała się, aby wyjść ze swojej bańki, ale gdy już wiemy, że nie ma co spodziewać się opowieści o prowincjonalnych szkółkach, to całość wypada całkiem nieźle.
Czy polecam?
Z dużymi zastrzeżeniami, ale tak.
#bookmeter #ksiazki

Koreańczycy mówili że min. dlatego mają katastrofalnie niską dzietność (jak i my). Po prostu nie stać ich na więcej dzieci, gdy każde zapierdziela na masę zajęć dodatkowych.
@Opornik poczekaj, aż pójdzie plan zajęć z kombinowania. tak się przyłożą, że nawet Hundusi zostaną w tyle
@skorpion mówisz o naszych czy ich?
Zaloguj się aby komentować
Słyszeliście o isekai?
A wiecie co to copium?
No więc isekai to specyficzny odłam literatury fantastycznej powstały w japonii, a copium to ulubiony narkotyk Rosjan:
„Copium” to termin, który powstał na Twitchu i stanowi połączenie słów „cope” i „opium”. Jest często używany do opisania aktu zaprzeczania rzeczywistości lub trudnej prawdzie poprzez trzymanie się fałszywego lub nadmiernie optymistycznego przekonania, jakby było ono narkotykiem
Tak bardzo ulubiony, że mają całą kategorię książek w których ktoś tam gdzieś cofa się w czasie i zmienia historię tak, że WIELKA ROSJA jest potęgą, brata się z Hitlerem, podbija USA, Zachód, Imperium Brytyjskie albo co tam wpadnie.
Złapcie się za d⁎⁎y, bo mogą odpaść od śmiechu:
https://www.youtube.com/watch?v=iCI6es9G0oo
https://www.reddit.com/r/NonCredibleDefense/comments/16unkhm/what_level_of_hypercopium_is_this/
isekai:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Isekai
copium:
https://knowyourmeme.com/memes/copium
#ksiazki #fantastyka #literatura #bekazrosjan #copium #isekai #bekazpodludzi #propaganda #ciekawostki #rosja


W isekai to nie chodzi o to, żeby główny bohater wylądował w innym świecie? Historia alternatywna to odrębny gatunek.
Aczkolwiek nie jestem degeneratem to mogę się nie znać.
@szatkus O isekai jako osobnym trendzie dowiedziałem się teraz, o tych odklejonych mokrych snach kacapów - kilka lat temu.
@szatkus this
@Opornik równoległy świat w isekaiach =/= alternatywna rzeczywistość. Zazwyczaj to jakieś fantasy, lochy z potworami czy inne takie, ale to też nie reguła. Regułą jest przeniesienie z naszego świata do innego. Cofanie się w czasie to tworzenie alternatywnych rzeczywistości ale w naszym świecie
Znaczy z naukowego punktu widzenia teorii równoległych już nie, ale z gatunkowej fantastyki już tak
Ale w sumie nie wiem co jest napisane na okładkach
Zaloguj się aby komentować
1340 + 1 = 1341
Tytuł: Ława przysięgłych
Autor: John Grisham
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Amber
Format: książka papierowa
ISBN: 8324121587
Liczba stron: 352
Ocena: 10/10
Znalazłem jakiś czas temu tą książkę na regale z książkami typu "losowa makulatura do wzięcia". Pamiętam że czytałem to jakieś 20 lat temu i miałem jakieś mgliste pojęcie o czym to jest. Postanowiłem, że sobie przypomnę i jak bardzo moje pojęcie było błędne. Nie pamiętałem wręcz nic z fabuły.
Książka opisuje proces wytoczony producentowi papierosów przez wdowę po palaczu, który przez połowę życia wypalał po 2 paczki dziennie i zmarł na raka płuc. Przypadek jakich wiele na świecie, nie pierwszy w stanach. Niby jest to na podstawie prawdziwego procesu ale nie jednego konkretnego tylko tego jak działa system sądownictwa w stanach w ogóle.
Książka całkiem wciągająca. Przyjemnie się to czytało. Ta książka pamiętam, że sprzedawana było w kioskach przez co wydana jest po taniości. Skompresowana do 350 stron z normalnych 500 które mają inne wydania.
#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #lawaprzysieglych


@owczareknietrzymryjski właśnie odblokowałeś mi wspomnienie że to czytałem xD Pamiętam że wciągało mocno
@Vakarian to jest chyba największa zaleta książek Grishama, są mega wciągające
@WujekAlien @Vakarian ja pamiętam ze czytałem ta książkę i mi się podobala tylko dzięki tej okładce z serii mistrzowie sensacji która urwała się po 4 książkach. U Grishama fajne jest to ze książki wciągają. Minusem jest to ze prawdopodobnie widziałem juz film na ich podstawie jak to jest z raportem pelikana
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Prószyński i S-ka ogłasza nowe wydanie książki Ursuli Le Guin. "Rzeźbię w słowach. Pisma o życiu i książkach" w księgarniach od 21 października 2025 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 432 strony, w cenie detalicznej 65 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
„Rzeźbię w słowach“ to zbiór przemówień, esejów, wstępów i recenzji książek autorstwa Ursuli K. Le Guin, jednej z najwybitniejszych intelektualistek literackich naszych czasów. To lektura obowiązkowa, podręcznik do zrozumienia głębi współczesnej fikcji oraz – poprzez pryzmat głębokich rozważań nad współczesnym pisarstwem – sposób na poznawanie świata, w którym wszyscy żyjemy.
Le Guin opublikowała ponad sześćdziesiąt książek – od literatury pięknej po literaturę faktu, od książek dla dzieci po poezję – i zdobyła wiele nagród za całokształt twórczości, w tym wyróżnienie Library of Congress Living Legend. Jej głos w sprawie sztuki jest nie tylko głosem wielkiej pisarki i autorytetu – to także głos epoki, w której tworzyła swoje dzieła.
Książka „Rzeźbię w słowach“ otrzymała w 2017 r. nagrodę Hugo za najlepsze dzieło powiązane z fantastyką.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #proszynski #ursulaleguin #leguin

Zaloguj się aby komentować
1339 + 1 = 1340
Tytuł: Neuromancer
Autor: William Gibson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
Format: audiobook
Ocena: 10/10
Pierwszy tom trylogii ciągu
Początkowo miałem mały problem z imersją. Nie była to nawet kwestia mnóstwa neologizmów, bo wiele z nich zdążyło się już przyjąć w cyberpunkowym uniwersum (choćby w Deus Ex czy Ghost in the Shell). Na pewno Gibson nie trzyma czytelnika za rękę, tylko wrzuca go w sam środek wykreowanego przez siebie świata. Stąd też pewne trudności sprawiało połapanie się w wydarzeniach i gąszczu postaci. Sprawy nie ułatwiały liczne, niespodziewane przeskoki pomiędzy rzeczywistością, cyberprzestrzenią, wspomnieniami oraz ‘streamem’ z symstymu z perspektywy Molly, a także styl książki, który pewnie niektórzy mogliby określić jako grafomański: chaotyczna narracja, luki w logice oraz nowe postaci wyskakujące jak z rękawa.
Z drugiej strony - to jest THE Cyberpunk! Fundament, na którym zbudowano cały gatunek. Klimat tej powieści jest niesamowity, mroczny, wyraźnie nawiązujący do detektywistycznego i gangsterskiego kina noir. Atmosferę potęgują charakterystyczne opisy, raczej poetyckie niż obrazowe, które nadają brutalnemu światu jakiejś takiej melancholijnej głębi. W ten brudny, odrzucający świat znakomicie wpisują się główni bohaterowie, którym daleko do typowych, nieskazitelnych protagonistów. Są wadliwi, uwikłani w uzależnienia, obciążeni przeszłością i zmuszeni do podjęcia ryzykownej misji.
Neuromancer to kawał historii literatury, bez której nie byłoby takich tytułów jak Matrix, Deus Ex czy Shadowrun. Lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć korzenie cyberpunku. Śmiało mogę polecić ją również tym, których intryguje estetyka gangsterskego filmu noir, tylko że z hackerami i sztuczną inteligencją zamiast mafiosa z tommygunem.
Będę musiał kiedyś powtórzyć w wersji papierowej, żeby lepiej skupić się na detalach.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #cyberpunk

Dla mnie niestety było to chaotyczne ponad wszelką miarę i nic w pamięci nie zostało. Kojarzę tylko urywki z drugiej lub trzeciej historii z tego omnibusa.
@Cerber108 niestety to się kompletnie nie nadaje do słuchania przy okazji robienia czegoś innego: przegapienie jakiegoś wydarzenia, powoduje niezrozumienie kolejnych. Raz musiałem się cofnąć o niemal 2 godziny, bo mi coś uleciało i nie wiedziałem co się dzieje.
@saradonin_redux ja akurat czytałem papier, a i tak się skończyło, jak skończyło.
"The sky above the port was the color of television, tuned to a dead channel."
próbowałem kiedyś dawno temu, ale po jakichś 100 stronach chaosu dałem sobie spokój.
Może kiedyś, czeka na półce
Zaloguj się aby komentować
No mnie pani doktor co prawda przepisała dziś antybiotyk, ale książka, kocyk i herbata są istotną częścią procesu leczenia.
#ksiazki #memyksiazkowe #jesien

@KatieWee przy takim arsenale środków, wydaje mi się, że antybiotyk jest zbędny.
A ja akurat od dzisiaj na zwolnieniu na wrześniówkę
@KatieWee zdrówka
@fonfi dziękuję
Zaloguj się aby komentować
Dziś mija dokładnie 48 lat od wydania Silmarillionu J. R. R. Tolkiena. Za dwa lata półwiecze
Ilustracja: Sepide-Donne, The Two Trees of Valinor. Poza słynnymi dwoma drzewami Valinoru - złotym Laurelinem i srebrnym Telperionem - na ilustracji jest przedstawiony Máhanaxar, Krąg Przeznaczenia, gdzie obradowali Valarowie.
#tolkien #silmarillion #fantastyka #fantasy #fantasyart #art #ksiazki

@Apaturia muszę przeczytać. Ostatnio nawet zacząłem Władce czytać po angielsku sprawdzić czy dam radę.
@Hoszin Powodzenia! Polecam z całego serduszka, czytanie Tolkiena w oryginale ma (przynajmniej dla mnie) zupełnie inny klimat niż w przekładzie. Przyznam, że odkąd sprawiłam sobie wersję angielską, trudno mi się przesiąść z powrotem na wersję polską.
@Apaturia Ale trochę trudnym językiem pisał, piękny jest literacki, ale trochę trudny. Zresztą sam wymyślił cały język elfów, cudowny twórca. A najlepiej jak bym znalazł jakiś audobook fajnie by się tego słuchało, tylko też lektor musiał być odpowiedni, albo lektorka bo w kobiecym wydaniu przyjemnie by to brzmiało.
Ja nie dałem rady Silmarillionowi.
@Apaturia uwielbiam. Dla mnie lepsze od Hobbita i Władcy
Zaloguj się aby komentować
1331 + 1 = 1337
Tytuł: Kraków. Miasto zero.
Autor: Rafał Matyja
Kategoria: esej
Wydawnictwo: Karakter
Ocena: 6/10
Opisywanie historii dawnej i współczesnej #krakow z perspektywy Cmentarza Rakowickiego, jako punktu wyściowego do analiz. Generalnie książka nie za bardzo wiadomo o czym, pan profesor chyba miał potrzebę wydania czegokolwiek i popisania się erudycją, bo zbyt dużo wsadził skakania po tematach, dygresji i jakichś swoich teorii niepopartych doświadczeniem, które jako Krakus, a w zasadzie Nowohucianin weryfikuję negatywnie. Przeczytałem w pociągu i chyba zapomnę prędzej niż później #bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Znak zapowiada historyczną nowość. "Justynian. Cesarz, żołnierz, święty" Petera Sarrisa wyląduje na sklepowych półkach 29 października 2025 roku. Wydanie w twardej oprawie zawiera 672 strony, w cenie detalicznej 129,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
PRAWO DOSKONAŁE, RELIGIA BEZ HEREZJI, PAŃSTWO BEZ GRANIC
Peter Sarris, wybitny historyk Bizancjum, w swojej barwnej i rzetelnej biografii przywraca pamięć o Justynianie I Wielkim – cesarzu owładniętym wizją zjednoczenia świata pod sztandarem prawdy, prawa i ortodoksji. Justynian tej idei podporządkował wszystko: odbudowę imperium (żelazną wolą i ostrzem miecza), spisanie kodeksów, nawet wzniesienie kościoła Hagia Sophia.
U boku cesarza stała Teodora – wpływowa partnerka i współtwórczyni jego polityki. Razem budowali państwo, które miało być obrazem boskiego ładu. Ale im większą władzę skupiali w swoich rękach, tym silniej powracało pytanie: czy można rządzić w imieniu Boga i pozostać człowiekiem?
Autor błyskotliwie analizuje, co się dzieje, gdy władza spotyka się z religijnym absolutyzmem. Jego Justynian jest portretem człowieka rozdartego między duchową misją a politycznym przymusem, studium psychologii władzy, ale też opowieścią o dramacie jednostki wyprzedzającej swój czas. To wybitna książka o naturze przywództwa, cenie idei i dziedzictwie, które od stuleci kształtuje Europę.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #znak #historia #starozytnosc #bizancjum #justynian #petersarris

O, ta wredna morda z Civ4!!
Zaloguj się aby komentować
1335 + 1 = 1336
Tytuł: Nemezis i inne utwory poetyckie
Autor: H.P. Lovecraft
Kategoria: poezja
Wydawnictwo: Vesper
Format: książka papierowa
ISBN: 9788377313138
Liczba stron: 492
Ocena: 7/10
Tym razem przyszła kolej na tomik poezji. Gdy te kilka lat temu odkryłem Vespera, to po prostu kupiłem jak leci wszystko z napisem "Lovecraft" na okładce i takim właśnie sposobem na półce pojawiły się, poza dwoma wcześniej opisywanymi zestawieniami, mniejsze tomiki, pokrywające się z nimi w ogromnej mierze oraz ww. zbiór wierszy właśnie, za którymi to z reguły niezbyt przepadam. Była to jednak ciekawa odmiana, znacznie przyjemniejsza w odbiorze niż się spodziewałem; do tego obok tłumaczeń znalazły się tu także oryginały wszystkich zamieszczonych utworów, tak więc człowiek mógł posiłować się z angielskim w starym stylu.
Od razu zaznaczę, że jestem prostym człowiekiem i dla mnie wiersz musi się rymować, a ich odmiana biała nie zasługuje nawet na moje pogardliwe spojrzenie. Do tego zwracam szczególną uwagę na rymy, rytm i szeroko rozumianą płynność odbioru (oczywiście bez nazywania rzeczy po imieniu, bo, jak już mówiłem, jestem istotą nieskomplikowaną), natomiast niewielką wagę przykładam do faktycznego przekazu lub drugiego dna, bo do interpretowania lub odkrywania ich skutecznie zniechęciła mnie szkoła.
Tym razem nie będę pisał o wszystkich utworach, bo nawet poświęcenie ledwie jednego zdania każdemu z nich dałoby w rezultacie ścianę bardzo powtarzalnego i zupełnie nieciekawego tekstu. Zamiast tego wspomnę o rzeczach, które wywarły na mnie jakieś wrażenie - czy to dobre, czy też nie - lub po prostu czymś się wyróżniły.
"Grzyby z Yuggoth" - z kronikarskiego obowiązku wspomnę o pierwszym w kolejności w tym zbiorze cyklu 36 sonetów traktujących o rzeczach przeróżnych, przy czym w części z nich można znaleźć fragmenty, które w późniejszych latach staną się mniej lub bardziej istotnymi elementami opowiadań i powieści.
"Aletheia Phrikodes" - wiersz biały, tak więc po prostu przez niego przeleciałem.
"Prastary szlak" - wreszcie aabb, do tego urokliwa, nostalgiczna, acz i posępna atmosfera powrotu na znajome tereny.
"Hallowe'en na przedmieściu" - (tytuł napisany poprawnie) na pierwszy rzut oka bez ładu i składu, ale posiada wyjątkową, bardzo melodyjną formę. Po Polsku nie dało się oddać wszystkich walorów oryginału jednocześnie - rytm trochę ucierpiał.
"Miasto" - ponownie zabawa formą, przy czym tutaj ostatniego wersu każdej zwrotki za nic nie umiałem sensownie wyrecytować. Tego typu utworów znalazło jeszcze kilka i nie wiem, jak się on zwie.
"Październik" - marzycielski, nostalgiczny, w oryginale płynniejszy.
"Do śniącego" - został po mistrzowsku przetłumaczony; oryginał człowiek duka, a spolszczenie recytuje niczym wieszcz. Nastrój także wysokiej próby.
"Psychopompos: opowieść rymowana" - wyróżniające się długością, przedstawia prostą historię.
"Poza Zimbabwe" - w oryginale niesamowicie melodyjne.
"Nathicana" - wiersz biały pełny żenujących powtórzeń i pozbawiony sensu.
"Na marność ludzkich dążności" - niesamowicie aktualne i piękne w swej prostocie.
"Na śmierć krytyka poezji" - po pierwsze zgrabne - zarówno w oryginale, jak i w tłumaczeniu - ale także na ciekawy temat: o tytułowym krytyku, człowieku pełnym sprzeczności, cenionym za jedne cechy, za drugie niemal wzgardzanym; o mieszanych uczuciach - podmiotu i innych - związanych z jego odejściem.
"Sir Thomas Tryout" - tak jak nie cierpię kotów, tak owy kawałek na cześć zmarłego przedstawiciela tego gatunku należącego do pewnego dżentelmena był doprawdy uroczy.
"Papier jałowy" - z dopiskiem "poemat o głębokiej nieistotności" jest wierny i jednemu, i drugiemu. Bełkot, w którym nawet nie próbowałem doszukać się sensu. W posłowiu okazuje się, że zawiera mrowie nawiązań. Jest to na szczęście parodia utworu, którego Lovecraft nie cenił, tak więc negatywne odczucia są jak najbardziej na miejscu.
"Wyrafinowanemu młodemu dżentelmenowi" - o problemach starszego pana w znalezieniu wartościowej lektury dla wnuka. Cały wiek później problemy wciąż te same.
Także i ten tomik wzbogacony jest o wartościowe posłowie nadające kontekstu i umiejscawiające poezję pośród całości twórczości Lovecrafta. Jak już wspomniałem na początku, ogólny odbiór większości zawartości tej książki był lepszy niż się pierwotnie spodziewałem: poza wierszami białymi i innymi dziwnymi przypadkami reszta utworów była napisana rymem, prostszym lub bardziej wyszukanym. Nastroje w nich panujące są różne, na takie też mniej więcej kategorie zostały podzielone.
Generalnie umiarkowanie polecam: jak ktoś lubi wiersze, to dlaczego nie spróbować tych spod pióra Lovecrafta? I na odwrót: jak ktoś lubi Lovecrafta, to dlaczego nie spróbować jego mniej typowej twórczości? Równie dobrze można potraktować to jako odskocznię od zwyczajowo pochłanianej prozy, tak jak miało to miejsce po części w moim przypadku (a tylko po części, bo sięgnąłem po to jako kontynuację styczności z tym autorem, a nie stricte przerwę od prozy).
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #lovecraft #vesper #poezja #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować
1333 + 1 = 1334
Tytuł: Nędznicy
Autor: Victor Hugo
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Świat Książki
Format: e-book
ISBN: 9788382891836
Liczba stron: 1296
Ocena: 7/10
Wchodzi ci do rąk książka niewinna jak cielę, której nie warto by było obalać potęgą krytyki. Gdzie heroizm zachwyca, a i pali namiętną naiwnością jak dawne eposy rycerskie, jeżeli wiele przeżyłeś lat. W erze historycznej między strzaskanym cesarstwem i nową rewolucją błądzą postacie dosłownie ulepieni z przyczyn popsutego społeczeństwa francuskiego, les miserables. Podług świata z wyższą opatrznością chrześcijańską przeciw nędzy własnego losu i ścigającemu lichu wykrawają sobie wielkość, czasem za najwyższą cenę. Umiłowani paladyni XIX wieku doprawdy.
To dosyć dobra i wartka powieść przygodowo-bohaterska, dlatego dosyć wysoko oceniłem. Złotówka dla romantyków nie ubolewa współczesnego sumienia, ale pan Mariusz zostałby niechybnie dziś skazany za stalkerstwo. Chrzęści w zębach niestety bajkowością. Tu też cudowny skarb Fary ocala istnienia. Z mamoną walczyć skromnością to obowiązek, ale trzeba nią błogosławić. Bandyci to diabły i brzydale, a sumienie staję nie ością, ale normalnie kijem od szczotki w gardle u bohaterów. Autor lubi wykorzystać imperatyw moralny dla dania postaciom pomyślnych torów drogi. Bóg tak chciał dla nich pewnie. Muszą być bronią i oskarżeniem wobec obojętności i okrucieństwa ludzi, odtrącającego żebraków oraz upadłe kobiety; zainteresowanego głównie pieniędzmi oraz niewybaczalnego dla byłych przestępców. Normalnie w tym świecie bałbym się damskie gacie ukraść ze sznurka dla żonki, jeżeli ciążyłaby na mnie recydywa za kradzież suchego chleba dla konia. Obok wymuszania biegu wydarzeń są także powstrzymywania, przez co niektóre wydarzenia potoczyłyby się pomyślnie, ale przecież muszą dać drzwi dramatowi i odkupieńczemu aktowi. Do tego dość ciekawe opisy historyczne i urbanistyczne.
Jean VanJean to taki Kazuma Kiryu, który zacząłby się biczować, gdyby nie zareagował na beczenie niemowlaka bez zmienionej pieluszki.
#ksiazki
#bookmeter

Wspaniala powiesc, kiedy Bienvenu wykupil dusze Valjean’a za sreberny swiecznik, a jego rozmowa z G, umm ulubiona postac.
@ErwinoRommelo kupiłam sobie nędzników z 10 lat temu i dochodząc do końca zastanawiam się jakciekręce jak to zakończą, a po krótkiej konsternacji okazało się że to tylko pierwszy tom xD
@Umypaszka xdd kazdy z roku rel by ci napisal, a to i tak mialas pewnie wersje okrojona
Zaloguj się aby komentować
1332 + 1 = 1333
Tytuł: 27 śmierci Toby'ego Obeda
Autor: Joanna Gierak-Onoszko
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Dowody
Format: e-book
ISBN: 9788365970343
Liczba stron: 343
Ocena: 7/10
27 śmierci Tobiego Obeda” to książka, która naprawdę rozwala emocjonalnie. Świetnie napisana, wciąga od pierwszych stron, bo opisuje rzeczy, które aż trudno sobie wyobrazić. Kanada zwykle kojarzy się z kolorowym multikulti, otwartością i dumą z różnorodności. A tutaj dostajemy obraz, którego nie ma w mainstreamie – czarne karty historii, które państwo i Kościół katolicki najchętniej wymazaliby z pamięci.
Porażającym jest fakt, że to wszystko działo się jeszcze tak niedawno. Rdzenni mieszkańcy byli odbierani rodzicom, zamykani w szkołach, gdzie odbierano im język, kulturę i godność. Traktowani gorzej niż zwierzęta, a jedyne, co im zostawało, to walka o przetrwanie i próba odzyskania choć części swojego człowieczeństwa. To naprawdę ściska w gardle, bo te rany są wciąż świeże, a mimo to do dziś trudno usłyszeć szczere przeprosiny czy zobaczyć prawdziwe zadośćuczynienie.
Ta książka zostaje w głowie na długo. Daje zupełnie inną perspektywę na Kanadę – pokazuje, jak piękny wizerunek kraju potrafi przykrywać cierpienie ludzi, którzy powinni być jego fundamentem.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytanie #czytajzhejto

@Harpersy dla kontrastu i kontekstu:
https://raportostanieswiata.pl/raportalia/nieistniejace-masowe-groby-w-kanadzie/
Zaloguj się aby komentować
1330 + 1 = 1331
Tytuł: Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka
Autor: Swietłana Aleksijewicz
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Format: książka papierowa
ISBN: 9788375368505
Liczba stron: 512
Ocena: 8/10
Książka opowiada o zmianie ustrojowej w rosji z perspektywy ludzi którzy byli świadkami tego okresu. Ale sporą część książki zajmują opowieści z wcześniejszego okresu, nawet do lat 30.
Z książkami Aleksijewicz mam pewien problem. Mam wrażenie że opowieści swoich rozmówców nie przepisuje wprost lecz mocno redaguje je opowiadając swoimi słowami. Tu aż tak mocno tego nie czuć ale w "Cynkowych chłopcach" to bardzo mi się to rzucało w oczy. A druga rzecz która mnie mocno denerwuje to sposób w jaki mówią rozmówcy. Oni nie mówią tylko jęczą jak im źle. I tak samo tutaj to jeszcze idzie wytrzymać to w "Cynkowych chłopcach" to wymęczyło mnie strasznie. No ale akurat moje odczucia są mocno subiektywne więc ktoś może to widzieć całkiem inaczej.
Ponarzekałem trochę na formę ale mimo to książka jest świetna i warto się z nią zapoznać. Gdyby była tylko o czasach po roku 90 to pewnie oceniłbym ją sporo niżej, ale na szczęście tak nie jest. Dostajemy sporo wspomnień z czasów gdy radziecki aparat opresji działał na pełnych obrotach. I bardzo fajnie dzięki temu widać jak rosjanie zapominają o tym, albo nawet czasem usprawiedliwiają dawny reżim i jak tęsknili za kimś takim kim stał się w przyszłości putin. Coś niepojętego. Niektóre historie po prostu wbijają w fotel. Zarówno te starsze jak i z czasów transformacji. Autorka stara się być obiektywna ale czuć lekko że i ona lekko tęskni za czasami schyłku ZSRR.
Na pewno nie jest to książka miła w odbiorze. Cytując klasyka: Niby się człowiek brzydzi a wzroku oderwać nie może.
Prywatny licznik: 18/30
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

To ja odniosłam odwrotne wrażenie, że Aleksijewicz praktycznie nie redagowała opowiadanych jej historii
@AndzelaBomba
Dlatego napisałem ze to moje subiektywne odczucia. Ale średnio mi się chce wierzyć że byli żołnierze (Cynkowi chłopcy) czy ludzie mieszkający na ulicy mówią o swojej historii tak elokwentnie i z opisem swoich uczuć
@Pstronk może im się załączyła rosyjska dusza ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Próbowałem znaleźć info to tej ostatniej kobiecie co wyjechała za morderca ze snu na środek Syberii, niestety mi się nic nie udało znaleźć, ktoś miał więcej szczęścia?
@Donald_Tusk
Samej historii nie znalazłem ale reżyserka z którą rozmawiała faktycznie w 2003 roku nakręciła podany film
Wszystkie reportaże Aleksijewicz coś wnoszą ciekawego, jednak moim the jest of jest czarnobylska modlitwa.
Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #pilkanozna #sport
Kupiłem cegłę. Zaczyna się dobrze. Będzie co poczytać. Znając moje tempo, to te niemal 700 stron będę czytał z dwa miesiące, jak nie dłużej 😉

@WatluszPierwszy dołączyli 10-pak chusteczek do ocierania łez? xd
@Umypaszka niestety nie
Zaloguj się aby komentować