Zapraszam Was dzisiaj do włoskiej Padwy, którą włączyłem do projektu "Miasta stojące murem". Zachowało się ponad 10 kilometrów murów obronnych, pomiary na Google Maps pozwoliły mi oszacować długość na 10,5 do 11 kilometrów. Spora część z nich zachowała się do dzisiaj. Według moich pomiarów również na mapach Google brakuje maksymalnie 1500 metrów, co pozwala stwierdzić, że zachowało się jakieś 80-85% obwarowań.
Oprócz wspomnianych murów zachowało się również kilka ciekawych bram miejskich Porta Portello, Porta Liviana o di Pontecorvo, Porta Santa Croce, Porta San Giovanni, Porta Savonarola, Porta Molino, Porta Altinate.
Pierwsze obwarowania w Padwie powstały jeszcze w czasach rzymskich, a ich pozostałości odkryto w północnej części przy Torre Medoacense, a także nieopodal kościoła San Pietro. Najprawdopodobniej te obwarowania zostały zburzone w IX wieku przez Węgrów.
Budowę kolejnych obwarowań rozpoczęto pod koniec XII wieku po Pokoju w Konstancji między Fryderykiem Barbarossą, a Ligą Longobardów. Częściowo wykorzystano do tego zburzone wcześniej obwarowania. Z tego okresu zachowały się fragmenty murów, które można zobaczyć w okolicy zamku i Porta Molino.
Kolejne mury zostały zbudowane w XIV wieku przez rodzinę da Carrara. Fragmenty widać przy Piazza Accademia Delia, w okolicy Prato della Valle i kilku innych miejscach.
Ostatnia faza powstawania murów obronnych to XVI wiek, które zwane są również renesansowymi lub weneckimi, gdyż zbudowane zostały właśnie przez Republikę Wenecką, jako umocnienie wcześniej istniejących konstrukcji z okresu średniowieczna, a także z uwzględnieniem wszechobecnie używanej w tamtych czasach artylerii. Dzięki temu obecnie zachowane obwarowania mają nieregularny kształt i charakter bastionowy. Dodatkowo większość obwodu była otoczona wodą i zielenią. Po upadku Republiki Weneckiej pod koniec XVIII wieku mury straciły na znaczeniu obronnym, ale stały się przydatne do wyznaczenia granic celnych. W XIX wieku w wielu miejscach w obwarowaniach zrobiono wyłomy, co związane było z modernizacją i ekspansją miasta.
Byłem niedawno i polecam. Studenckie miasto z klimatem i pięknymi widokami. A najważniejsze że nie jest jeszcze zadeptane przez turystów i dość rozsądne cenowo
Miałem niezwykłą okazję zobaczyć pole namiotowe z moich lat młodości. Aż mi się łza w oku zakręciła. Spędziłem w tym miejscu wiele tygodni wakacji ze wspaniałymi ludźmi pijąc tanie wino i robiąc to co nastolatki robią...
razem z dziewczyną wybieramy się niedługo do Albanii w okolice Durres na tydzień. Mamy już załatwione organizowane wycieczki do Berat, safari po Golem i rejs na Sazan. Mamy oprócz tego jeszcze w sumie jeden wolny dzień, polecacie gdzieś się udać? Myślałem o wypadzie do Kruja ale nie wiem czy warto bez przewodnika. I druga sprawa, ile pieniędzy myślicie warto przeznaczyć na "wolne wydatki"? W stylu obiad, pamiątki, jakieś busy itp. Szacowałem na początku około 350 euro, ale nie chcę wziąć za mało. Trzy obiady odpadają bo są w cenie wycieczek.
@spalona_zarowka nie wiem czy oni dalej mają problem ze zmianą waluty czy próbują oszukiwać w głupi sposób ale czasem potrafią rzucić cenę 10x za dużą i udawać, że jest wszystko w porządku
Jedźcie do Omanu, póki nie jest tam zbyt turystycznie. Ten kraj to pełen pakiet. Wąwozy z turkusową wodą, wodospady, pustynne wydmy, rafa koralowa z rezerwatem żółwi morskich, majestatyczne góry, forty, miejscowości zwieszone na zboczach kanionów, plantacje daktyli i liczne oazy. Do tego niedrogo, fenomenalna baza pod campingi, dobre jedzenie, gościnni lokalsi, a ze wszystkimi można dogadać się po angielsku. Zaczynam serię foto.
Tutaj Wadi Al Hoqain, 90 minut jazdy od stolicy kraju, Muskatu.
@ZohanTSW Hotele i restauracje to jakieś 80% polskich cen. Rzeczy do domu czy na camping często śmiesznie tanie - jednorazowy grill z węglem, podpałką, rusztem I nóżkami kosztował bodaj 4 złote. Duży ciepły koc to 20 złotych. To ceny z hipermarketu Lulu.
@Time_Machine alt ta pani z moich stron to by sie skonczylo tak ze zaraz abdul dostaje z banki w nos, z kolana w jajca szybka podcinka i zanim by @GrindFaterAnona dostkoczyl i ja powstrzymal to byl byla juz przekopka na glebie. I przypal z lokalna policja.
@festiwal_otwartego_parasola wbrew pozorom całkiem popularna, ja podrózuję z żoną, jestem ateistą, absolutnie się do żadnego muzułmańskiego kraju nie wybieramy bo nie bylibysmy tam bezpieczni. Zbyt wiele głupkowatych reguł, za które można zginąć lub pójść do pierdla o zwykłej przestępczości nie wspominając. Można wprawdzie jeździć z biurami podróży do zamkniętych kurortów i być wożonym do atrakcji turystycznych, ale to żadna podróż jak się w ogóle prawdziwego kraju nie widzi.
Do Dubaju to głównie muzułmanie na lans jeżdżą, to miasto to nic innego jak wielki arabski fallus położony po środku pustyni. Emanacja pychy i pokaz bogactwa naftowych szejków imo a nie prawdziwe, organiczne miasto jak np. Bagdad, Kair czy Aleppo.
@Stashqo m.in. takie debilne reguły, że np. nie możesz zgłosić kradzieży, bo przecież w islamie nie można kraść, wiadomo, więc jeszcze Ciebie zamkną bo oskarżasz ich brata o taki haniebny czyn.
co do dubaju, to właściwie 99% ludzi jeździ tam dla lansu, by zjeść obiad za 300zł i robić sobie zdjęcia z drogimi wynajętymi autami, jak dla mnie to świadczy jedynie o dosyć niskim ilorazie inteligencji
żeby nie było, że czepiam się tylko muzułmanów, to w ogóle nie kręcą mnie kraje, których istnienie czy funkcjonowanie jest do przesady powiązane z jakąś religią, tak więc podobnie nie ciągnie mnie np. do Izraela.
Słuchajcie, jest niespodziewanie kontynuacja historii Dębu nr 22, będącego synem Dębu Chrobry, z którego @Bajo-Jajo uczynił początek wrzucając fotkę wnuka Chrobrego z Suwałk.
Otóż miałem okazje dziś znów być w Świętej Wodzie i nie podarowałem. Żeby nie było to rozległy kompleks. Dziś znalazłem zagajnik Nadleśnictwa z taką tablicą.
Samego dębu dalej nie znalazłem, ale przynajmniej wiem już czego szukać
W nawiązaniu do tego wpisu @Bajo-Jajo informuję, że wczoraj byłem w Świętej Wodzie i nie ma tam żadnego dębu oznaczonego numerem 22 (ogólnie jakieś dęby są, ale żaden charakterystyczny). Poniżej relacja fotograficzna.
Kotor i cała Zatoka Kotorska są przepięknym miejscem, a miasto położone jest malowniczo w jej południowym krańcu w otoczeniu gór. Kotor powinien spodobać się zarówno miłośnikom historii i zabytków, gdyż jest jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast w tej części Europy. Okolica to góry i woda, więc wielbiciele natury z pewnością znajdą również coś dla siebie.
Mury obronne w Kotorze powstały w XV wieku i do dzisiaj zachowały się niemal w całości. Ich długość wynosi 4500 metrów i prowadzą również zboczami pobliskich wzgórz. W południowej części są najbardziej zniszczone i nie można na nie wchodzić, ale od północnej strony są udostępnione do zwiedzania. Wstęp na mury kosztuje 8 euro, wejście na wysokość 260 metrów może potrwać nawet godzinę, a do pokonania jest ponad 1300 stopni. Wspinaczka kończy się w Twierdzy św. Jana (Tvrdjava Sv. Ivan), która łączy się z murami obronnymi. Wysokość obwarowań dochodzi do 20 metrów, a ich szerokość do 15 metrów.
Do miasta prowadzą trzy bramy, od północy Brama Północna, chociaż w lokalnym języku mówi się Brama od Škurdy. Od południa na stare miasto dostać się można bramą Południową (Vrata od Gurdića). Główna to Brama Morska prowadząca od zachodu i ma styl renesansowy. Po przejściu nią zobaczymy wieżę zegarową z 1602 roku. Mury w zachodniej części miasta dostępne są dla turystów i można na nie wejść za darmo. Kotor jako miasto otoczone murami włączam do projektu “Miasta stojące murem”.
@antekwpodrozy ee, knajpka jest ogólnie tak ładnie zrobiona, że trochę kasy już na to poszło, a tyle ludzi się tam przewija nawet poza sezonem, że nawet od czerwca do września jakby kilkanaście generatorów na raz chodziło to i tak by na tym wyszli pewnie
jak dla mnie wystarczyłaby sama kawiarnia, lody desery itp