razem z dziewczyną wybieramy się niedługo do Albanii w okolice Durres na tydzień. Mamy już załatwione organizowane wycieczki do Berat, safari po Golem i rejs na Sazan. Mamy oprócz tego jeszcze w sumie jeden wolny dzień, polecacie gdzieś się udać? Myślałem o wypadzie do Kruja ale nie wiem czy warto bez przewodnika. I druga sprawa, ile pieniędzy myślicie warto przeznaczyć na "wolne wydatki"? W stylu obiad, pamiątki, jakieś busy itp. Szacowałem na początku około 350 euro, ale nie chcę wziąć za mało. Trzy obiady odpadają bo są w cenie wycieczek.
@spalona_zarowka nie wiem czy oni dalej mają problem ze zmianą waluty czy próbują oszukiwać w głupi sposób ale czasem potrafią rzucić cenę 10x za dużą i udawać, że jest wszystko w porządku
Jedźcie do Omanu, póki nie jest tam zbyt turystycznie. Ten kraj to pełen pakiet. Wąwozy z turkusową wodą, wodospady, pustynne wydmy, rafa koralowa z rezerwatem żółwi morskich, majestatyczne góry, forty, miejscowości zwieszone na zboczach kanionów, plantacje daktyli i liczne oazy. Do tego niedrogo, fenomenalna baza pod campingi, dobre jedzenie, gościnni lokalsi, a ze wszystkimi można dogadać się po angielsku. Zaczynam serię foto.
Tutaj Wadi Al Hoqain, 90 minut jazdy od stolicy kraju, Muskatu.
@ZohanTSW Hotele i restauracje to jakieś 80% polskich cen. Rzeczy do domu czy na camping często śmiesznie tanie - jednorazowy grill z węglem, podpałką, rusztem I nóżkami kosztował bodaj 4 złote. Duży ciepły koc to 20 złotych. To ceny z hipermarketu Lulu.
@Time_Machine alt ta pani z moich stron to by sie skonczylo tak ze zaraz abdul dostaje z banki w nos, z kolana w jajca szybka podcinka i zanim by @GrindFaterAnona dostkoczyl i ja powstrzymal to byl byla juz przekopka na glebie. I przypal z lokalna policja.
@festiwal_otwartego_parasola wbrew pozorom całkiem popularna, ja podrózuję z żoną, jestem ateistą, absolutnie się do żadnego muzułmańskiego kraju nie wybieramy bo nie bylibysmy tam bezpieczni. Zbyt wiele głupkowatych reguł, za które można zginąć lub pójść do pierdla o zwykłej przestępczości nie wspominając. Można wprawdzie jeździć z biurami podróży do zamkniętych kurortów i być wożonym do atrakcji turystycznych, ale to żadna podróż jak się w ogóle prawdziwego kraju nie widzi.
Do Dubaju to głównie muzułmanie na lans jeżdżą, to miasto to nic innego jak wielki arabski fallus położony po środku pustyni. Emanacja pychy i pokaz bogactwa naftowych szejków imo a nie prawdziwe, organiczne miasto jak np. Bagdad, Kair czy Aleppo.
@Stashqo m.in. takie debilne reguły, że np. nie możesz zgłosić kradzieży, bo przecież w islamie nie można kraść, wiadomo, więc jeszcze Ciebie zamkną bo oskarżasz ich brata o taki haniebny czyn.
co do dubaju, to właściwie 99% ludzi jeździ tam dla lansu, by zjeść obiad za 300zł i robić sobie zdjęcia z drogimi wynajętymi autami, jak dla mnie to świadczy jedynie o dosyć niskim ilorazie inteligencji
żeby nie było, że czepiam się tylko muzułmanów, to w ogóle nie kręcą mnie kraje, których istnienie czy funkcjonowanie jest do przesady powiązane z jakąś religią, tak więc podobnie nie ciągnie mnie np. do Izraela.
Słuchajcie, jest niespodziewanie kontynuacja historii Dębu nr 22, będącego synem Dębu Chrobry, z którego @Bajo-Jajo uczynił początek wrzucając fotkę wnuka Chrobrego z Suwałk.
Otóż miałem okazje dziś znów być w Świętej Wodzie i nie podarowałem. Żeby nie było to rozległy kompleks. Dziś znalazłem zagajnik Nadleśnictwa z taką tablicą.
Samego dębu dalej nie znalazłem, ale przynajmniej wiem już czego szukać
W nawiązaniu do tego wpisu @Bajo-Jajo informuję, że wczoraj byłem w Świętej Wodzie i nie ma tam żadnego dębu oznaczonego numerem 22 (ogólnie jakieś dęby są, ale żaden charakterystyczny). Poniżej relacja fotograficzna.
Kotor i cała Zatoka Kotorska są przepięknym miejscem, a miasto położone jest malowniczo w jej południowym krańcu w otoczeniu gór. Kotor powinien spodobać się zarówno miłośnikom historii i zabytków, gdyż jest jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast w tej części Europy. Okolica to góry i woda, więc wielbiciele natury z pewnością znajdą również coś dla siebie.
Mury obronne w Kotorze powstały w XV wieku i do dzisiaj zachowały się niemal w całości. Ich długość wynosi 4500 metrów i prowadzą również zboczami pobliskich wzgórz. W południowej części są najbardziej zniszczone i nie można na nie wchodzić, ale od północnej strony są udostępnione do zwiedzania. Wstęp na mury kosztuje 8 euro, wejście na wysokość 260 metrów może potrwać nawet godzinę, a do pokonania jest ponad 1300 stopni. Wspinaczka kończy się w Twierdzy św. Jana (Tvrdjava Sv. Ivan), która łączy się z murami obronnymi. Wysokość obwarowań dochodzi do 20 metrów, a ich szerokość do 15 metrów.
Do miasta prowadzą trzy bramy, od północy Brama Północna, chociaż w lokalnym języku mówi się Brama od Škurdy. Od południa na stare miasto dostać się można bramą Południową (Vrata od Gurdića). Główna to Brama Morska prowadząca od zachodu i ma styl renesansowy. Po przejściu nią zobaczymy wieżę zegarową z 1602 roku. Mury w zachodniej części miasta dostępne są dla turystów i można na nie wejść za darmo. Kotor jako miasto otoczone murami włączam do projektu “Miasta stojące murem”.
@antekwpodrozy ee, knajpka jest ogólnie tak ładnie zrobiona, że trochę kasy już na to poszło, a tyle ludzi się tam przewija nawet poza sezonem, że nawet od czerwca do września jakby kilkanaście generatorów na raz chodziło to i tak by na tym wyszli pewnie
jak dla mnie wystarczyłaby sama kawiarnia, lody desery itp