No to dziś ostatni dzień jutro wylot ;(. Niewiele się działo bo w planach był spacer po PR 11 - Vereda dos Balcões ale ze względu na pogode - całe 4 stopnie i deszcz odpuściliśmy ( w tym samym czasie w Funchal 20 stopni i słonko). Wybraliśmy się do Câmara de Lobos gdzie wakacje kiedyś spędzał Winston Churchil. Pewnie przez ten fakt jest tu mnóstwo ludzi ( a jakże anglików). Urokliwe miasteczko ale nie polecam knajpek/kawiarni przy wodzie bo obsługa ma klienta w dupsku i jest drożej niż w podobnych miejscach na wyspie. Wróciliśmy też na dwie godzinki do Machico bo tam jest usypana z piasku plaża i knajpki z dobrym jedzeniem. A tak poza tym siedzonko na obiecanym wcześniej basenie. Aż ściska na myśl o kieracie i piździcy w PL.
Dziś po buncie córki totalnie luźny dzień. Wizytowaliśmy papugarnie. Nie za duża powierzchnia ale jeden duży pawilon nagradza wizytę tym że są tam ptaki które latają swobodnie a gdy zaciekawione błyskotkami lądują na głowie czy ramieniu. Wejście 10 ojro od osoby. Poźniej po drodze odwiedziliśmy przypadkiem warzywniak gdzie znajdowały się dziwne owoce i sporo odmian bananów które rosną na całej wyspie. Owoc Anona polecam bardzo. Poźniej wybraliśmy się do Ponta do Sol. Malutkie miasteczko z fajnym wybrzeżem gdzie mieliśmy szanse poobserwować jak duże fale rozbijają się o skały oraz spróbować beef skewer (czyli imho stek na patyku) i espady z bananem (pałasz czarny). Bardzo fajny dzień to był.
Zwiedzanka dzien trzec. Objazdówka po paru punktach:
Cabo Girao - klif do którego doczepiony jest balkon ze szklaną podłogą 500+m nad poziomem morza. Tradycyjnie ciasny parking punkt jakoś nieszczególnie rewelacyjny ale widoczki całkiem całkiem. 5 ojro za wstęp od 12 roku życia, młodsze za darmoszke.
Fanal forest - nie nazwałbym tego lasem raczej parkiem z pozostałością lasu wawrzynowego. Miejsce urokliwe ale trzeba wg mnie oddalić się trochę od drogi i ukazują się całkiem ładne widoczki na klify jak i same drzewa które liczą sobie kilkaset
Miradouro dos Ilhéus da Ribeira da Janela - kamulec wystającyz wody, ciekawa formacja skalna ale nic powalającego.
Miradouro de São Cristovão - bardzo ładny widoczek na klif wg warto
W drodze powrotnej z punktu 4 do Funchal warto wybrac sie droga północ-południe VE4 ze względu na dłuuugi tunel i piękną okolice, droga umiejscowiona na dnie pośród niemalże pionowych ścian.
Zwiedzanko dzień 3. Dziś dzień na luzie po dość intensywnych dwóch poprzednich dniach. Dziś padło na Monte Palace tropical garden czyli ogród botaniczny. Nie jestem jakimś wielbicielem krzaków i innych ale park robi wrażenie. Jest spory jesli chodzi o rozmiary oraz posiada kilka poziomów. Liczne gatunki roślin, flamingi, wystawa kwarców i innych minerałów oraz wystawa porcelany lokalnych możnowładców. Miejsce warte odwiedzenia ale bilety dość drogie. Drogi dojazdowe i parkingi potrafią też dostarczyć wrażeń ;). Po zwiedzaniu wybraliśmy się do miejscowości Ribeira Brava ale tu w sumie bez szału i można spokojnie sobie odpuścić moim skromnym zdaniem.
Zwiedzanko dzień drugi cześć druga. Po drodze na trasę PR1 zahaczyliśmy o „dolinę zakonnic” - Miradouro da Eira do Serrado. Bardzo ładny widok z tamtejszego tarasu widokowego na wioskę gdzie kiedyś przed piratami ukryły się lokalne zakonnice. Parking zwyczajowo malutki wiec loteria. Polecanko.
No to dzis zwiedzanko dzien drugi. PR1 Vereda do Areeiro ze szczytu Pico do Areeiro. Sam dojazd samochodem na parking robi wrażenie. Bardzo malownicza droga ale liczne ciasne zakręty. W drodze powrotnej niezbędne dobre hamulce ;). Parkingi sa dwa, jeden zaraz pod szczytem ale mały i drugi sporo niżej ale sporo większy. Godzin nie polecę bo to loteria. Od rana ludzie walą na wschód słońca, później dojeżdża reszta a pod wieczor zachód. Trasa krótka i niezbyt trudna ale sporo ekspozycji i bardzo stromych schodów robią z trasy dość trudną dla ludzi bez kondycji (mijałem sporo zasapanych ludzi). Córka dała rade przejść całość ale kryzysów było sporo. Sama trasa również cześciowo zamknięta bo jakiś czas temu buł pożar czy coś, dalszą część otwierają w kwietniu.
No to dziś zwiedzanko czas start. PR 8 Vereda da Ponta de São Lourenço czyli trasa trekkingowa na półwyspie Św. Warzyńca, chyba najbardziej popularny szlak na wyspie. Polecam udać się wcześnie rano lub po południu ze względu na mały parking vs popularność miejsca. Plusem jest to że policja kieruje ludzi niżej jak miejsca zabraknie. Cała trasa zajmuje coś koło 3h ale ze względu na obecność dzieci od 4 do 8 lat zrobiliśmy połowę trasy. Widoczki pierwsza klasa a sama trasa umiarkowanie trudna ale sporo przewyższeń ja dla dzieciaków.
Będąc w Senegalu zdecydowanie warto wybrać się do Rezerwatu Przyrody Fathala. Ma on 6000 ha powierzchni, na której można obserwować zwierzaki w ich naturalnym środowisku, na wolności. Tu hieny nie są wegetarianami i nikt ich nie powstrzymuje przed nocnym polowaniem.
Hastings to miasto położone w południowo wschodniej Anglii znane z bitwy, która miała miejsce w 1066 roku pomiędzy wojskami Wilhelma Zdobywcy i króla Harolda II. Hastings jest miastem, które chciałem odwiedzić od dziecka, gdyż wiele o nim słyszałem. Warto dodać, że jest ono pięknie położone nad Kanałem Angielskim i nie brakuje w nim ciekawych zabytków. Hastings jest miastem z historią, które warto zobaczyć.
Jedną z najciekawszych atrakcji Hastings jest normański zamek z XI wieku, który pamięta czasy wspomnianego wcześniej Wilhelma Zdobywcy. Zamek można podziwiać z plaży lub ze wzgórza West Hill, na które można wejść piechotą lub wjechać funikularem za 5 funtów (cena w obie strony). Niestety w okresie zimowym 2025/2026 obiekt jest zamknięty. Samo wzgórze jest również ciekawą atrakcją turystyczną, gdyż jest z niego ładny widok na okolicę.
Wzdłuż całego miasta rozciąga się szeroka plaża z drobnymi kamyczkami, co nie jest przyjemne w chodzeniu, ale z daleka ładnie się prezentuje. Na zachód od centrum miasta znajduje się również molo, które jest ciekawą atrakcją turystyczną.
Spacerując po Hastings nie można pominąć głównej ulicy George Street, przy której znajdują się restauracje i sklepy. Jest tam również kilka domów z muru pruskiego (angielskie Tudor House). Do najbardziej charakterystycznych należy “Ye Olde Pumphouse”, którego najstarsze części pochodzą z około 1600 roku, ale sam budynek w 1954 roku został gruntownie przebudowany. W centrum miasta można zobaczyć dużo więcej takiej zabudowy, a za najstarszy budynek z muru pruskiego uważa się Old Court Hall z około 1450 roku.
St Clements Church (Kościół św. Klemensa) to świątynia z XI wieku, ale przebudowana pod koniec XIV wieku. Położona jest w centrum Hastings. Oryginalne okna z kościoła uległy zniszczeniu w wyniku wybuchu niemieckiej bomby w 1945, która zniszczyła położoną w pobliżu gospodę Old Swann Inn.
St. Clement and All Saints to kościół położony nieco dalej od wybrzeża u podnóża East Hill po jego północno zachodniej stronie. Podobnie jak wcześniej wspomniany kościół św. Klemensa również i ta świątynia powstała w okresie średniowiecza. Na jej tyłach mieści się niewielki cmentarz.
Net Huts to charakterystyczne czarne kilkupiętrowe domki w Hastings, które powstały w XVI wieku. Były wielokrotnie przebudowywane i służyły do przechowywania sieci do połowu makreli i śledzi.
Hastings Fishermen’s Museum to muzeum poświęcone miejscowym rybakom. W jego wnętrzu znajduje się niewielka wystawa poświęcona tej dziedzinie. Duże wrażenie robi kuter rybacki, na którego pokład można wejść. Wstęp jest darmowy.
Shipwreck Museum to kolejne z ciekawych muzeów w Hastings. To z kolei poświęcone jest wrakom statków. Zobaczyć w nim można artefakty związane z różnymi statkami, wśród których można wyróżnić okręt duński okręt Amsterdam z 1749 roku. Wstęp do wnętrza muzeum jest darmowy.
-------------------------------------------
Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi znaleziskami to zapraszam do śledzenia hashtagu #antekpodrozuje
Jeśli chcesz, żebym Cię wołał w przyszłości, to zostaw piorun pod odpowiednim komentarzem poniżej
@Augustyn_Benc-Walski dzięki, ten duński już poprawiłem. Co do nazwy Kanał Angielski pisząc o Wielkiej Brytanii używam tej nazwy, gdyż jest na poprawna. Takiej używają Brytyjczycy. Gdybym pisał o Francji użyłbym La Manche :).
@EvilDick no i chyba nie zrozumiałeś treści. Nie napisałem, że Hastigns jest znane, tylko że jest znane z bitwy, która miała tam miejsce w 1066 roku, czyli Bitwy pod Hastings. Lądek Zdrój niestety nie był znany z tej bitwy, ani z żadnej innej :).
Nerja odwiedzona. Wcześniej byłem tylko przejazdem, ale teraz pojechałem sobie autobusem, by trochę połazić po wybrzeżu i knajpkach. Ogólnie mocno turystyczne miejsce. Bliżej morza bardzo wąskie uliczki, a budynki w 95% obstawione przez Booking i Airbnb, a w 5% przez knajpy. Plaże śmieszne, bo takie długie na może 100 metrów, przerwa na skały i kolejne 100 metrów plaży. No i jest Balcon de Europa, czyli taras widokowy, z którego można zobaczyć, proszę Państwa, morze. Wśród turystów aktualnie sami Niemcy i Polacy.
@zomers Od początku mi tu dobrze było. Fakt, że mi tu wiele nie potrzeba - pracuję zdalnie, dzieci nie mam, więc szkół im nie załatwiałem. Taka tam emigracja dla leniwych.