Dzisiaj na Bałtyku testy super tajnych technologii rodzimej produkcji (o których niestety nie mogę wam opowiedzieć - może za kilka lat), natomiast mogę wam opowiedzieć że jako testowe wabiki wysłano 2 z lepszych naszych pilotów na eFach, właśnie lecą by spróbować swoich sił i przetestować system.
Ciekawostka, chłopaki dla beki mieli ustawić call signs 'Siara' i 'Wąski', co ma odzwierciedlać ich wiarę w 'powodzenie misji' xD W ostatniej chwili nastąpiła mała zmiana planów i leci 'Wąski' oraz 'Ryba'.
Ciekawostka nr 2, to nie testy wojskowe, więc teoretycznie przez cały czas chłopaki powinni na włączonych transponderach operować, także można sobie popatrzeć;)
Nie wiem co chłopaki będą testować ale aktualnie na Bałtyku GPS jest tak zakłócany, że statki pokazuje gdzieś na lądzie na Litwie mimo pozycji w okolicach zatoki xD
Katastrofa lotu UTA 772 – katastrofa lotnicza samolotu McDonnell Douglas DC-10-30 należącego do linii UTA, do której doszło 19 września 1989 roku w Ténéré w Nigrze. W wyniku eksplozji na pokładzie zginęło 170 osób (156 pasażerów i 14 członków załogi), wszystkie osoby, które znajdowały się na pokładzie[1].
[...]
W 2007 roku na pustyni powstał pomnik upamiętniający ofiary katastrofy, stworzony przez stowarzyszenie Les Familles de l'Attentat du DC-10 d'UTA, zrzeszające rodziny ofiar. Aby zachować świętość miejsca katastrofy, pomnik został wzniesiony około 10 kilometrów (6,2 mili; 5,4 mili morskiej) od miejsca zdarzenia, tak aby był widoczny z samolotów lecących tą samą trasą powietrzną, co lot 772.
Pomnik, zlokalizowany pod współrzędnymi 16°51′53.748″N 11°57′13.362″E, został wykonany z czarnych kamieni w kształcie i rozmiarze samolotu DC-10, umieszczonego wewnątrz róży wiatrów. Prawa połowa poziomego statecznika samolotu została użyta jako jeden z punktów kompasu, a 170 rozbitych luster symbolicznie odbija ofiary katastrofy. Na stateczniku umieszczono tablicę z nazwiskami wszystkich osób znajdujących się na pokładzie.
Pomnik jest widoczny na zdjęciach lotniczych w Google Maps. Jego inicjatorem był Francuz Guillaume Denoix de Saint Marc, którego ojciec, Jean-Henri, zginął w katastrofie.
Na rok 2020 pomnik został przysypany piaskiem w wyniku postępującej pustynnienia i nie jest już widoczny.
56 lat od katastrofy samolotu pasażerskiego an-24, który rozbił się o zbocze Policy w Beskidach, mija w środę. Zginęły wówczas wszystkie 53 osoby będące na pokładzie. To jedna z największych katastrof w historii polskiego lotnictwa.
Jarosław Reszka w książce poświęconej największym katastrofom w powojennej Polsce zatytułowanej "Cześć, giniemy!", napisał, że samolot PLL Lot typu an-24 wystartował z Warszawy o godzinie 15.20. Leciał do Krakowa. Podróż miała trwać 55 minut. Za sterami siedział Czesław Doliński, pilot z 20-letnim doświadczeniem. Po minięciu radiolatarni w Jędrzejowie maszyna zniknęła z oczu operatora radaru precyzyjnego na krakowskim lotnisku w Balicach.
Do katastrofy doszło o godzinie 16.08. Gajowy Franciszek Kudzia z rodziną, mieszkający 3 km od zbocza Policy, usłyszał warkot silnika. Samolot leciał nisko. Minął dwa niższe wzniesienia, zaczął się niebezpiecznie zbliżać do gór. Maszyna weszła w obszar mgły i śnieżnej zadymki. "Za chwilę rozległ się donośny huk" – napisał Reszka.
Samolot "wykosił" pas lasu na długości 200 m. Ratownicy, żołnierze i milicjanci dotarli do miejsca katastrofy około godziny 19.20. Zastali zniszczoną maszynę i okaleczone ciała. "Przez dwa dni górscy ratownicy śliską rynną wśród lasu zwozić będą sankami ciała ofiar – najpierw całe, potem tylko fragmenty (…)" – podał Reszka.
Opinia publiczna nie poznała pełnej prawdy o przyczynach katastrofy. Autor książki napisał, że Prokuratura Wojewódzka w Krakowie ustaliła, iż wypadek nastąpił z winy pilotów. Załoga nie miała dokładnego rozeznania czasu lotu. Wiele wskazuje na to, że w kabinie samolotu w ogóle nie prowadzono własnej nawigacji, zdając się na informację kontrolerów. Potem powołano drugą komisję. W konkluzji stwierdziła ona, że winna jest załoga, która nie prowadziła własnej nawigacji, ale także obsługa naziemna z Balic, przede wszystkim operatorzy radarów, którzy nie mogli odnaleźć samolotu po minięciu przez niego Jędrzejowa.
Oskarżone zostały cztery osoby z obsługi lotniska. Do procesu nie doszło. Objęła ich amnestia z 22 lipca 1969 roku.
Tymczasem w UK dość ciekawy poranek. Ze względu na stosunkowo niewielki pożar rozdzielni elektrycznej padło zasilanie na Heathrow. Na chwilę obecną odwołano ok. 1300 lotów...
Głupi splot okoliczności, a może jakaś dywersja. Tak, czy siak, to pokazuje jak łatwo można sparaliżować infrastrukturę krytyczną mimo szumnych haseł i wielkich zapewnień..
Kojarzy ktos jakim dronem niemce moga patrolowac? Po zrobieniu screena polecial wzdluz granicy, a potem loiterowal nad Berlinem. Caly czas trzymal ok 300 km/h, co by wskazywalo na Predatora, bo ma taka predkosc kursowa, ale wg wiki GAF nie ma ich na stanie.
Gdzieś pod koniec lat 90 roku w Mielcu odbyły się pokazy lotnicze, gdzie prezentowali się potencjalni dostawcy myśliwca, który w ramach offsetu miał być produkowany w PZL. Jako gówniak oglądałem co Mirage 2000, Gripeny i F16 wyprawiają. Długi czas przed samą imprezą odrzutowce śmigały po osiedlu, można było sobie z 4 piętra oglądać jak lądują, startują itp
@TheLikatesy Ludzie w komentarzach na YouTube się kłócą, czy to animacja, czy prawdziwy film. Moim zdaniem to pierwsza opcja. Niektóre ujęcia wyglądają sztucznie. Poza tym, latanie tak blisko dronem obok normalnego samolotu byłoby proszeniem się o problemy.
A jak dmuchasz na muchę w pudełku dymem papierosowym to wysiada jej jeden trójkąt nozek. Zazwyczaj prawa przednia, lewa środkowa i prawa tylnia. No i skrzydła bez koordynacji są.