To już oficjalne, wychodzę z piwnicy i zagram swój pierwszy koncert xD
Jakby komuś się nudziło, to 18.11 w Pabianicach zagram na gitarze basowej do mojego repertuaru - mimo że tylko jeden instrument, to zapewniam że utwory zabrzmią inaczej, niż na płytach.
Przygotowania do koncertu nieco krzyżują plany co do mojej trzeciej płyty, ale w najgorszym razie wyjdzie ona dopiero na przyszłą jesień... Za to zaczynam coraz mocniej myśleć, czy nie wydać jej na 2 płytach winylowych... Muszę sobie wszystko poukładać do końca roku.
@NooT w jaki sposób będzie leciała reszta? Gotowe ścieżki puszczone odpowiednio, czy będziesz tym jakoś kierował? Pytam, bo sam robię swoją muze, chciałbym z tym gdzieś wyjść, ale słyszę od właścicieli że nie będą puszczać muzy z kompa pod którą będę dogrywał tylko jedną partię
Kiedy przeczytałem w jednej z recenzji, że "Obserwatorzy" to połączenie "Nie otwieraj oczu" Josha Malermana, "Wayward Pines" Blake’a Croucha, filmu "Ciche miejsce" i klasycznych historii o tajemniczym domu na odludziu, właściwie nie potrzebowałem dalszej zachęty. To przecież dokładnie ten rodzaj literatury, który lubię. Odizolowane miejsce, niewyjaśnione zjawiska, garstka ludzi próbujących przetrwać i tajemnica, której rozwiązanie może okazać się znacznie gorsze od niewiedzy.
Brzmiało świetnie. Szkoda tylko, że znacznie lepiej wypada w opisie niż w samej książce.
Główną bohaterką jest Mina, która podczas podróży przez Irlandię trafia do lasu, którego próżno szukać na mapach. Jej samochód odmawia posłuszeństwa, a próba znalezienia pomocy kończy się w osobliwym betonowym schronieniu, zamieszkanym przez nieznajomych.
Szybko okazuje się, że mieszkańcy muszą przestrzegać kilku zasad. Najważniejsza? Przed zapadnięciem zmroku trzeba znaleźć się wewnątrz budynku. Jedna ze ścian schronienia jest ogromnym weneckim lustrem, za którym każdej nocy gromadzą się tajemniczy Obserwatorzy. Oni widzą wszystko, co dzieje się w środku. Uwięzieni ludzie nie mogą jednak ich zobaczyć.
I przyznam, że sam punkt wyjścia jest kapitalny. Przede wszystkim podoba mi się pomysł na odwrócenie typowego horrorowego schematu. To nie bohaterowie obserwują nieznane zagrożenie, lecz sami stają się obiektami obserwacji. Są zamknięci w czymś na kształt klatki, a ich przetrwanie zależy od przestrzegania zasad, których pochodzenia i sensu nie znają i nie rozumieją.
Problem w tym, że po bardzo obiecującym początku historia zaczyna tracić impet. Zabrakło mi przede wszystkim tego charakterystycznego poczucia osaczenia, które tak dobrze działało w "Nie otwieraj oczu". Tam zagrożenie było niemal namacalne, nawet jeśli nie mogliśmy go zobaczyć, choć tu też nie możemy. W "Obserwatorach" zbyt często miałem wrażenie, że obserwuję bohaterów wykonujących kolejne czynności, zamiast rzeczywiście obawiać się o ich życie.
Nie pomaga również fakt, że postacie są kartonowe i nie wzbudziły we mnie większego zainteresowania. A przecież zamknięcie kilku obcych sobie ludzi w jednym miejscu, bez możliwości ucieczki, daje ogromne pole do popisu. Konflikty, narastająca paranoja, wzajemna nieufność czy desperackie próby zrozumienia sytuacji mogłyby stanowić równie ważną część historii jak samo nadprzyrodzone zagrożenie.
Podobnie jest z tajemnicą. Najbardziej interesowało mnie to, czego jeszcze nie wiedziałem. Kim są Obserwatorzy? Dlaczego zachowują się w określony sposób? Co właściwie kryje się w lesie? Niestety wraz z odkrywaniem kolejnych odpowiedzi moja fascynacja zamiast rosnąć, stopniowo malała. Nie mialem opadu szczęki jak po poznaniu historii w Wayward Pines, a sam motyw ucieczki był mocno - meh.
Trudno jej dać wyższą ocenę, ale z chęcią obejrzę ekranizację "The Watchers" w reżyserii M. Nighta Shyamalana.
Akurat z tym że najlepszy moment na zawarcie pokoju Ukraina przespała bo uwierzyła w zapewnienia min Borysa jest faktem.
Zawarcie pokoju w 2022 po serii udanych kontrofensyw biorąc pod uwagę opłakany stan rosyjskiej armii było najlepszym mozliwym rozwiązaniem. Niestety wyszło jak wyszło i kilkaset tysięcy Ukraińców w piachu później sytuacja wygląda dużo gorzej jak w '22.
Poszłoo, i to sprawniej niż myślałem. Wywaliłem dużo "przydasiów", a kiedyś miałem z tym mega problemy. Także bardzo się cieszę. Z wielu pudeł zrobiono matrioszki i uwolniło to masę przestrzeni
Nigdy bym nie obstawił, że będę miał jakieś miejsce na półkach, a tu cyk.
@mnchk676 jak nienawidzę tych pseudo boksów, wydzielenie kawałka gruntu blachą przez patodeweloperkę i wołanie 20k, jakby tego nie dało się wymurować. Dodatkowo kubatura typu tramwaj, że ułożyć tam cokolwiek to wyzwanie.
@w__m Uważam, że każdy produkt sprzedawany w boosterach powinien być traktowany jak hazard i wymagać co najmniej weryfikacji czy kupująca go osoba jest pełnoletnia.
To był mój pierwszy wolny weekend od dwóch miesięcy. Wolny w tym sensie, że nie musiałem niczego naprawiać, remontować, jeździć po sklepach czy po prostu iść do pracy odbębnić dniówki. I myślę, że dobrze go wykorzystałem Wyjazd z kumplami na biwak - czy jest jakiś lepszy reset? Chyba nie!
Sama miejscóweczka bardzo malownicza. Kolory jesieni dodały zdecydowanie klimatu. Nocami mgła była tak gęsta i mleczna, że wracały wspomnienia z najlepszych horrorów. Wolałem trzymać siku do rana niż spotkać północnicę... Cholera, znowu nie zabrałem miecza!
Za to żar ogniska nie gasł przez całe trzy dni - ciągle dokładaliśmy drewna (ja w ostatnią noc, bo spanie w aucie było zbyt mroźne). Kiełbaski, burgery i inne smakołyki zawsze lepiej smakują okopcone Zrobiliśmy też wielki garnek (potrawka), który po kilku godzinach dochodzenia w żeliwnym garnku zaspokoił nasz apetyt po degustacji flaszeczki tequili No i ta pyszna kawa z samego rana, która stawiała na nogi i przywracała do życia po średnio przespanej nocy.
Nie można zapomnieć o najważniejszym - niekończące się tematy, dowcipy, opowiadania, gadka o sprzęcie i hobby.
@yoowki - jak zawsze dzięki za doborowe towarzystwo!
Był też @Klamra - żyje ( ͡° ͜ʖ ͡°) (i sprawnie obrobił zdjęcia)
Kilka moich zdjęć z drona dla pokazania klimatu otoczenia, czyli rzeki Mała Panew.
@Peter_Mountain ja tam nie zmarzłem 🤪 a Antek dzisiaj rano wy⁎⁎⁎ał koc z hamaka bo mu było za gorąco. Fajny to był wyjazd na chillu. Bateryjki podladowane. Dzięki za towarzystwo i wszystko.
Carmen w #operaslaska - wiadomo wydarzenie. Pod operą wszystkie miejsca zajęte przed 17. A na parkingu dla gości kierowcy z #prawojazdy z chipsów z biedronki. Nie wiem czy to tak ciężkie jest, żeby pomyśleć, że przyjedzie jeszcze dużo ludzi i jak stanąłem jak p...a to cofnę i poprawię...